Miziaforum's Blog

Archive for the ‘CIEKAWOSTKI różne’ Category

ZIEMIA o WŁOS UNIKNEŁA CIOSU – 15 minut !!! zaważyło

Posted by miziaforum w dniu Luty 15, 2013


Ziemia o piętnaście i pół minuty od katastrofy Asteroida o średnicy 45 m i masie 135 tys. ton minie o godz. 20.25 Ziemię “o włos”. Gdyby nasza planeta była w miejscu, w którym znajdzie się piętnaście i pół minuty później, doszłoby do zderzenia

 

CO NAM GROZIŁO CZEGO UDAŁO SIĘ UNIKNĄĆ 

ALE NIE NA DŁUGO TO TYLKO KWESTIA CZASU I SZCZĘŚCIA KTÓREGO DZIŚ NIE ZABRAKŁO 

15 , 5 MINUTY …..

Nad ludzkością od zawsze wisi zagrożenie z kosmosu. Zderzenie Ziemi i innego ciała kosmicznego o odpowiednich rozmiarach mogłoby nie tylko wstrząsnąć posadami naszej cywilizacji, ale również zagrozić istniejącemu na niej życiu. Okazuje się, że nie powinniśmy sobie zadawać pytania, czy jest to możliwe, ale kiedy dokładnie nastąpi potencjalny Armagedon.

Już od bardzo dawna ludzie zastanawiają się, co spotkało panujące na Ziemi, miliony lat temu gady. Teorii jest kilka, ale najbardziej prawdopodobna mówi, że przyczyną ich wyginięcia było uderzenie w naszą planetę jakiegoś ciała kosmicznego. Niewielkiej, jak na kosmiczne warunki, bo nie większej niż kilka kilometrów średnicy bryły skał lub lodu. Zaczęliśmy się zastanawiać czy coś podobnego może przydarzyć się w przyszłości i zagrozić istnieniu naszego gatunku?

Uczeni głowili się nad tą kwestią i doszli do wniosku, że trzeba zmienić pytanie. Teraz już wiemy – nie powinno ono brzmieć „czy”, ale „kiedy” to nastąpi.

Naukowcy zaczęli uważniej spoglądać w niebo i z niepokojem stwierdzili, że nasze kosmiczne sąsiedztwo nie jest pustą próżnią, lecz wypełnia ją niezliczona ilość odłamków skalnych. Jak udało im się oszacować każdego dnia Ziemię bombarduje 25 ton kosmicznego pyłu. Średnio raz na rok w atmosferze pojawia się obiekt wielkości samochodu i spala się powodując widowiskową kulę ognia nim dotrze do powierzchni. Kilka razy w stuleciu nasza planeta zderza się z kilkunastometrową asteroidą. Mniej więcej raz na tysiąc lat dochodzi do kolizji z obiektem wielkości boiska piłkarskiego (ok. 100 m.), powodującej spore zniszczenia w rejonie uderzenia. Wreszcie wyliczyli, że raz na kilka milionów lat Ziemia znajduje się na celowniku obiektu na tyle dużego, że zdolny jest on zagrozić istnieniu naszej cywilizacji.

W związku z tymi oszacowaniami powołano specjalny program mający na celu odkrywanie i monitorowanie NEO (Near-Earth Objects) – obiektów bliskich Ziemi. W skład tych obiektów wchodzą głownie NEA – asteroidy bliskie Ziemi oraz NEC – komety. Kiedy tylko nowy obiekt zostanie odkryty naukowcy obserwują go tak długo, aż uda im się wyznaczyć przede wszystkim jego wielkość oraz orbitę, po której się porusza. Obecnie monitorowanych jest ok. 6 tysięcy ciał tego typu. Te z nich, które okażą się wystarczająco duże lub ich orbity znajdują się dostatecznie blisko orbity Ziemi trafiają na listę obiektów potencjalnie niebezpiecznych – PHA (Potentially Hazardous Asteroids).

Obiektom PHA przyporządkowuje się odpowiednie liczby w tzw. skali Torino, które odzwierciedlają stopień zagrożenia dla naszej planety. Im wyższa liczba, tym większe dla nas jest zagrożenie. I tak do stopnia 4 prawdopodobieństwo, że asteroida uderzy w Ziemię w dającej się wyliczyć przyszłości jest mniejsze niż 1% lub takie zderzenie nie będzie miało większego znaczenia ze względu na niewielkie rozmiary planetoidy. Stopnie 5-7 oznaczają bardzo prawdopodobne zderzenie w przeciągu najbliższych 100 lat z odpowiednio dużymi skutkami. Stopnie 8 i 9 to pewne zderzenie, ze znacznymi zniszczeniami na stosunkowo dużym obszarze. 10 – to pewne zderzenie z globalnymi, katastrofalnymi skutkami mogącymi zagrozić istnieniu naszej cywilizacji. Jednak na chwilę obecną tylko kilka obiektów ma stopień 1.

Najbardziej znanym obiektem NEA jest planetoida 99942 Apophis – swego czasu miała nawet 4 w skali Torino, jednak po późniejszych obliczeniach stopień ten zmniejszono. Nie wiadomo jednak dokładnie jak na trajektorię jej lotu wpłynie zbliżenie się do Ziemi 13 kwietnia 2029 oraz kolejne w 2036 roku.

Nie tylko obiekty okrążające Słońce na co dzień w naszym sąsiedztwie są dla nas groźne. Niebezpieczne mogą okazać się również komety oraz inne ciała niebieskie, które nadlatują co jakiś czas w okolice centrum Układu Słonecznego. Te mogą okazać się nawet jeszcze groźniejsze. Po pierwsze nie znamy trajektorii orbit tych jeszcze nieodkrytych. Po drugie – ze względu na swoje oddalenie od gwiazdy i najczęściej niewielkie rozmiary (klika, kilkanaście km) mogą zostać dostrzeżone bardzo późno. Oby nie za późno.

Wiemy o tym zagrożeniu i od jakiegoś czasu planujemy, jak się przed nim ustrzec lub co zrobić jeśli spotkanie Ziemi i asteroidy będzie już nieuniknione. Pomysłów wartych wspomnienia jest kilka. Pierwszym sposobem jaki przyszedł ludziom do głowy, było wysadzenie planetoidy za pomocą ładunków nuklearnych. Jednak zdecydowano się szukać nowych rozwiązań ponieważ, taka akcja mogłaby spowodować, że zamiast jednej dużej asteroidy w Ziemię uderzyłyby setki lub tysiące mniejszych. Wciąż stanowiłyby one zagrożenie i powodowały bezpośrednie zniszczenia na jeszcze większym obszarze, a na dodatek byłyby radioaktywne. Aczkolwiek pomysł ten nie został całkowicie zapomniany i obecnie w nieco zmienionej formie jest rozwijany w programie pod nazwą… Armagedon, ale o nim nieco później.

Zatem samo zniszczenie (lub raczej rozbicie intruza na mniejsze kawałki) nic nam nie daje. Myślą przewodnią stało się znalezienie sposobu na to, by do kolizji jednak nie doszło. Trzeba było tylko wymyślić jak odchylić orbitę kosmicznego wędrowca, który mógłby nam zagrażać. Spróbuje przybliżyć nieco kilka z najciekawszych rozwiązań.

Jednym z najbardziej znanych pomysłów jest zastosowanie silników jonowych. Prace nad tym napędem rozpoczęły się w połowie ubiegłego wieku, jednak po raz pierwszy przetestowany został w 1998 roku na pokładzie sondy Deep Space 1 silnik działa na zasadzie odrzutu i jest obecnie najbardziej wydajnym rodzajem napędu w przestrzeni kosmicznej. Silnik taki wystrzeliwuje z ogromną prędkością naładowane dodatnie jony najczęściej gazów szlachetnych, obecnie jest to ksenon. Jednak wystrzeliwane są bardzo małe masy gazu, co za tym idzie ciąg jest niewielki, chociaż silnik może działać bardzo długo ze względu na bardzo dobrą wydajność w stosunku do zużywanego paliwa – szlachetnego gazu. Oczywistym jest, że w przypadku dużych planetoid trzeba byłoby wykorzystać sporą liczbę takich silników. Na dodatek musiałyby one pracować długi czas, by zmienić orbitę w wystarczającym stopniu.

Innym rozwiązaniem działającym, podobnie jak silnik jonowy, na zasadzie odrzutu miałyby być samobieżne działa wystrzeliwujące regolit, czyli pył i drobne odłamki skał zalegające powierzchnię planetoidy oraz niewielkie kamienie. Musiałyby one zbierać je i wystrzeliwać jak z działa lub katapulty, co dawałoby efekt odpychania w kierunku przeciwnym do kierunku strzału. Wiązałoby się to z opracowaniem autonomicznych robotów potrafiących tego dokonać lub konieczne byłoby sterowanie tymi czynnościami z Ziemi.

Ostatnio największą popularność wśród naukowców jak i dziennikarzy zyskała sobie metoda wymyślona przez amerykańskich astronautów Edwarda Lu i Stanleya Love. Zakłada ona, że w kierunku planetoidy wysłany zostanie ciężki statek, który wejdzie na jej orbitę. Następnie miałby on przy udziale oddziaływania grawitacyjnego wpływać na asteroidę tworząc z nią specyficzny układ obiekt – satelita. Za pomocą silników, na przykład wspomnianych wcześniej jonowych, odciągałby ją zmieniając orbitę. Wcześniej naukowcy rozważali zastosowanie lin, które powiązałyby statek z obiektem, jednak takie wyjście niewiele różniłoby się od wspomnianych wcześniej silników na powierzchni planetoidy. Okazało się, że zaproponowany przez astronautów pomysł wykorzystania grawitacji dałby bardzo zbliżony efekt.

Naukowcy doszli do wniosków, że w zmianie orbit mogą im pomóc również naturalne zjawiska. Efekt Jarkowskiego po raz pierwszy został zaobserwowany dla planetoidy 6489 Golevka. Polega on na tym, że obracająca się asteroida posiada dzienna i nocną stronę. Nagrzana za dna strona wypromieniowuje ciepło. Powstałe przy tym ciśnienie takiego promieniowania jest niewielkie, ale efekty jego działania w dłuższej skali czasu są widoczne. Uczeni wyliczyli, że wspomniana wcześniej planetoida zmieniła swoją orbitę tylko z powodu tego zjawiska o ok. 15 km w ciągu 12 lat obserwacji. Zatem wpadli na pomył by w razie potrzeby zwiększyć lub zmniejszyć ten efekt pokrywając obiekt jaśniejszą lub ciemniejszą warstwą. Innym naturalnym rozwiązaniem (z niewielkim sztucznym wspomaganiem) mogłoby być nagrzewanie odpowiednich rejonów asteroidy, przy pomocy zwierciadeł. W ten sposób zaczęłyby się z niej uwalniać gazy – jak w przypadku komet, które dawałyby swoisty odrzut i również przesuwały orbitę.

Wszystkie wymienione powyżej metody powinny być skuteczne, jednak jak by nie patrzeć, aby przyniosły oczekiwany rezultat trzeba byłoby czekać kilka lub nawet kilkanaście lat. Co jednak jeśli odkryjemy zagrożenie zbyt późno, by zastosować którąś z nich?

Ciekawym, dającym szybki efekt rozwiązaniem wydaje się być zastosowanie głowic kinetycznych. Głowice takie oddziaływałyby na planetoidę poprzez zderzenie z nią ciężkich przynajmniej kilkutonowych pocisków pędzących z dużą prędkością. Skutek byłby podobny jak przy zderzeniu bil na stole bilardowym, tyle że nieco mniejszy, ponieważ pociski miałyby przecież znacznie mniejszą od asteroidy masę. Nie zmienia to jednak faktu, że byłby to całkiem skuteczny sposób na zmianę orbity, nawet na krótko przed zderzeniem obiektu z Ziemią, efekt byłby widoczny natychmiast. Problem jednak w tym, że nie jest łatwo wynieść ciężkie głowice w przestrzeń kosmiczną – potrzeba do tego potężnych rakiet. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) planuje na 2011 rok misję Don Quijote, która przetestuje tą metodę w odpowiednio mniejszej skali doprowadzając do zderzenia ok. pół tonowego Hidalgo z jedną z planetoid. Do podobnego zderzenia, tym razem statku kosmicznego i komety doszło już w 2005 roku. Wtedy jednak sonda Deep Impact badała jej jądro oraz gazy i drobiny, które się z niego uwolniły po uderzeniu impaktora.

A może ostatnią deską ratunku okaże się wspomniany już wcześniej projekt Armagedon? Program ten z założenia bazuje na już wynalezionych lub będących w zaawansowanej fazie projektowania technologii. Co najważniejsze część z nich, lub podobne, zostały już przetestowane w innych przedsięwzięciach. Głównym założeniem tego projektu jest wystrzelenie w kierunku nadlatującego ciała kosmicznego rakiet nośnych wyposażonych w kilka dużych, ok. dwu megatonowych ładunków nuklearnych. Te miałyby podlatywać do planetoidy w odpowiednich odstępach czasu i być detonowane tuż przed obiektem. Powstałe w ten sposób fale uderzeniowe zmieniałyby tor lotu asteroidy. Warto tu wspomnieć, że swojego czasu NASA rozważała budowę statku kosmicznego napędzanego właśnie przy pomocy fal uderzeniowych pochodzących od eksplozji jądrowych, ponieważ w przestrzeni kosmicznej ich skutki są nieco odmienne niż na Ziemi. Dodatkowo promieniowanie nagrzałoby jej powierzchnię asteroidy, a to powodowałoby uwalnianie gazów i odrzut, jak w przypadku omówionego wcześniej pomysłu z lustrami, tyle że w większej skali, znacznie gwałtowniej i szybciej. Program Armagedon ma szanse zostać ukończony najwcześniej i stać się naszą pierwszą, a może i ostatnią linią obrony. Przynajmniej dopóki nie wymyślimy czegoś lepszego.

Na razie jesteśmy bezbronni wobec takich niespodziewanych, kosmicznych gości. Naukowcy próbują wymyślać coraz to nowe metody obrony, tyle że każda z nich daje niewielkie rezultaty w krótkim przedziale czasu. Może więc warto pomyśleć nad połączeniem kilku sposobów. Wszak złożenie ze sobą efektów paru działań może dać znacznie lepsze rezultaty, a w obliczu totalnej zagłady koszty ratujących nas przedsięwzięć miałyby raczej drugorzędne znaczenie.

Posted in CIEKAWOSTKI różne, KATASTROFY, Uncategorized | 19 Komentarzy »

alarm nasa !! impakt Asteroida 2012 DA 14 – DZIŚ !!!- kometa zwiastująca koniec świata??

Posted by miziaforum w dniu Luty 15, 2013


INFO Z PRZED 5 MINUT

Astronom z Petersburga Siergiej Smirnow w rozmowie z telewizją Rossija24 stwierdził, że meteoryt, który eksplodował w ziemskiej atmosferze, miał masę kilkudziesięciu ton.

Według niego, to fragment asteroidy, która zbliża się do naszej planety. Rosyjski ekspert nie wykluczył, że asteroidzie towarzyszą mniejsze fragmenty kosmicznej materii, które w postaci deszczu meteorytów mogą jeszcze spaść na ziemię.

UWAGA DZIŚ Z PRAWDOPODOBIEŃSTWEM UDERZENIA W ZIEMIĘ

PRZELECI ASTEROIDA

PIERWSZE ODŁAMKI DZIŚ W NOCY EKSPLODOWAŁY NAD ROSJĄ

JAK INFORMUJĄ SŁ. NASA ASTEROIDA JEST NA KURSIE KOLIZYJNYM Z ZIEMIĄ !!!!

Asteroida oznaczona symbolem 2012 DA 14 o średnicy ok. 45 m i masie 135 tys. ton przeleci w piątek o godz. 20.25 czasu polskiego w odległości zaledwie 27.600 km od Ziemi, a więc

bliżej niż wynoszą orbity niektórych satelitów.

masa obiektu jest na tyle duża że bez problemu grawitacja ściągnie go na kurs kolizyjny

Asteroida, która została wykryta w lutym ub. r., w przypadku zderzenia z Ziemią na obszarze zamieszkałym, mogłaby całkowicie zniszczyć obszar równy aglomeracji nowojorskiej.

Jak podkreśla agencja NASA, stale śledząca lot asteroidy, jest to największy obiekt kiedykolwiek wykryty przez naukowców, który przeleci tak blisko naszej planety. NASA

OTO FILM Z CZELABIŃSKA !!!!

Ogromną płonącą kulę zobaczyli na niebie mieszkańcy Jekaterynburga i Tiumienia w Rosji. Meteoryt, który eksplodował następnie na wysokości około 10 kilometrów nad Czelabińskiem, zasypał miasto kosmicznym deszczem. Wiele osób odniosło obrażenia. To niezwykłe zjawisko zarejestrowali mieszkańcy miasta na amatorskich nagraniach

Początkowo mieszkańcy Czelabińska obawiali się, że w powietrzu eksplodował samolot, jednak po chwili na miasto i jego okolice spadł deszcz meteorytów.

Na razie nie wiadomo, dlaczego służby monitorujące kosmiczną aktywność nie uprzedziły mieszkańców. Jak donoszą agencje, z powodu potężnych wybuchów z niektórych okien wyleciały szyby. Kawałki szkła poraniły wiele osób.

O godz. 11 (godz. 6 czasu polskiego) mieliśmy liczne zgłoszenia różnych urazów, zranień i kontuzji – powiedział agencji przedstawiciel lokalnych władz.

Świadkowie mówią, że włączały się alarmy samochodowe, odnotowano przerwy w działaniu telefonów komórkowych.

– Wstępne ustalenia wskazują, że był to deszcz meteorytów. Mamy informację o wybuchu na wysokości 10 tysięcy metrów. Sprawdzamy to – powiedział agencji RIA-Nowosti przedstawiciel służb ratunkowych.

Wojsko i władze cywilne zapewniają, że fragmenty kosmicznych skał nie uszkodziły żadnego z samolotów, które były w powietrzu. Poinformowano także, że poziom promieniowania nie przekroczył normy. Mimo uspakajającego tonu, wcześniej poproszono rodziców, by zabrali dzieci z przedszkoli i szkół.

Rosyjskie ministerstwo do spraw sytuacji nadzwyczajnych twierdzi, że spadł jeden meteoryt, który po wejściu w ziemską atmosferę zaczął płonąć i potem rozpadł się na części.

===================

PS.

I OTO MACIE KOMETĘ ZAPOWIADANĄ W PRZEPOWIEDNIACH DOTYCZĄCYCH

ZMIAN W WATYKANIE I NADEJŚCIA ANTYCHRYSTA

„Nostradamus przepowiedział, że koniec świata nastąpi, gdy złożą się trzy elementy: Ziemię nawiedzać będą coraz silniejsze kataklizmy, pojawi się „ogień na niebie ciągnący za sobą iskrzący się ogon”, czylibardzo jasna kometa oraz papieżem będzie człowiek o oliwkowej lub czarnej skórze.”

================

CZEGO NALEŻY SIĘ DZIŚ O GODZINIE 20,30 SPODZIEWAĆ 

WYBUCH BOLIDU O MASIE 135 OOO TON W ATMOSFERZE ZIEMSKIEJ

SPOWODUJE POWSTANIE MEGA FALI

ELEKTROMAGNETYCZNEJ KTÓRA OBIEGNIE

 GLOB KILKAKROTNIE!!!!

I ZNISZCZY WSZYSTKIE URZĄDZENIA ELEKTRO-ENERGETYCZNE

ORAZ CAŁĄ ELEKTRONIKĘ

ŻYCIE NA ZIEMI PO…..
1) TELEFONY , RADIOTELEFONY, STACJE NADAWCZE, RTV,- nie działają
2) TRANSPORT LĄDOWY , MORSKI, POWIETRZNY całkowicie unieruchomiony.
3) DOSTAWY WODY, PRĄDU, GAZU,całkowicie sparaliżowane.
 4) WOJSKO , POLICJA ,STRAŻ POŻARNA pozbawione środków łączności oraz mobilności.
 5) SZPITALE SŁ. ZDROWIA DYSTRYBUCJA ŻYWNOŚCI brak technicznych możliwości sprawnego funkcjonowania.
6) PIENIĄDZE CAŁKOWICIE BEZWARTOŚCIOWE .
 7) ALTERNATYWĄ BĘDZIE NA PEWNO ZŁOTO – być może dlatego skupowane za wszelką cenę
WSZYSTKIE MASZYNY I URZĄDZENIA ZAWIERAJĄCE MIKROPROCESORY – komputery , bankomaty , stacje paliw ,samochody,itp.całkowicie nie sprawne.
CO POZOSTANIE SPRAWNE –
TRANSPORT PIESZY, KONNY , ROWEROWY, BROŃ PALNA TRADYCYJNA ,PROSTE NARZĘDZIA , HANDEL WYMIENNY , EWENTUALNIE USŁUGA WYMIENNA NA ŻYWNOŚĆ LEKI WODĘ.

CZYLI NATYCHMIASTOWE COFNIECIE SIĘ CYWILIZACJI O 200 LAT.

 

 

dfbihhid

Posted in "przepowiednie" MIZI, CIEKAWOSTKI różne, KATASTROFY, Uncategorized | 109 Komentarzy »

WATYKAN ABDYKACJA -ZAMACH STANU !!!!??? dowody są aż nadto OCZYWISTE !!!

Posted by miziaforum w dniu Luty 14, 2013


POCZĄWSZY OD NADCHODZĄCEJ NIEDZIELI WATYKAN ZAPOWIADA ZNIKNIĘCIE Z PRZESTRZENI PUBLICZNEJ PAPIEŻA BENEDYKTA XVI

JEST TO KOLEJNA ZAGADKA 

DLACZEGO PAPIEŻ ZNIKA NA SZEŚĆ DNI ???

GDZIE W TYM CZASIE BĘDZIE PRZEBYWAŁ ???

DLACZEGO NA TEN CZAS NIEOBECNOŚCI WYZNACZYŁ „ZASTĘPCE” W PEŁNI UPOWAŻNIONEGO DO WSZELKICH CZYNNOŚCI I PODEJMOWANIA DECYZJI ??

na te pytania kardynał Gianfranco Ravasi. – nie odpowiedział !!!

WYDANO ZA TO SUCHY KOMUNIKAT OFICJALNY

2013-02-14 (19:35)

Rozpoczynające się w niedzielę w Watykanie rekolekcje wielkopostne będą dla Benedykta XVI i Kurii Rzymskiej „oazą spokoju po medialnej burzy” – powiedział przewodniczący Papieskiej Rady Kultury kard. Gianfranco Ravasi, wybrany przez papieża na kaznodzieję.

Ustępujący 28 lutego papież przez sześć dni nie będzie pokazywać się publicznie. Będzie to zatem, jak się zauważa, swoiste przygotowanie do usunięcia się Benedykta XVI w cień.

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego kardynał Ravasi, uważany za jednego z możliwych następców papieża, powiedział, że po zapowiedzi abdykacji rekolekcje nabierają dodatkowego, szczególnego znaczenia i będą wyjątkową okolicznością.

– Papież sam potwierdził, że rekolekcje te się odbędą, pragnąc ich jako swego rodzaju oazy spokoju po medialnej burzy, do jakiej doszło po ogłoszeniu jego decyzji – podkreślił kard. Ravasi.

– To będą chwile spokoju – zapewnił kaznodzieja, mówiąc o potrzebie „ciszy i refleksji”.

– Może jak nigdy wcześniej także nasza społeczność, ci, którzy są najbliżej papieża jako jego współpracownicy, potrzebują takiej absolutnej przestrzeni, powiedziałbym – białej, w której jest się samemu ze swoim sumieniem i Bogiem – dodał kardynał Gianfranco Ravasi.

(PAP)

I CO WY NA TO ????

ZAPRASZAM DO DYSKUSJI

6 DNI – NIE WIADOMO PO CO NIE WIADOMO GDZIE??

NIE DZIWNE ??

A MOŻE MAMY DO CZYNIENIA ZE ZWYCZAJNYM PRZEWROTEM PAŁACOWYM

POD NACISKIEM SZANTAŻU

CZYTAJ TU O SPISKU NA ŻYCIE PAPIERZA

ROK TEMU….

https://miziaforum.wordpress.com/2013/02/11/uwaga-grozba-zabojstwa-przyczyna-abdykacji-benedykta-xvi-sa-dowody/

Posted in "ZNAKI", CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 25 Komentarzy »

ZNANY JASNOWIDZ O ABDYKACJI BENEDYKTA XVI i jego następcy..

Posted by miziaforum w dniu Luty 12, 2013


sensacja!!!!!

WYPOWIEDŹ ZNANEGO

JASNOWIDZA – WYPOWIEDŹ

PRYWATNA W ROZMOWIE

PRYWATNEJ

PYTANIE KIM BĘDZIE NASTĘPCA

BENEDYKTA XVI ??

będzie to człowiek który swoją nieodpowiedzialną polityką doprowadzi w krótkim czasie  po objęciu stanowiska  świat muzułmański do wrzenia czego konsekwencją będą niepokoje społeczne w krajach europejskich , a stosunki między krajami islamu a krajami chrześcijańskimi staną na krawędzi wojny ..

http://wiadomosci.wp.pl/kat,36474,title,Peter-Turkson-kandydat-na-papieza-straszy-antyislamskim-filmem-Europa-bedzie-muzulmanska,wid,15393541,wiadomosc.html?ticaid=110312&_ticrsn=5

CAŁOŚĆ WYPOWIEDZI BYĆ MOŻE

ZAMIESZCZĘ W FORMIE ARTA NA

BLOGU

JEŚLI UDA MI SIĘ NAKŁONIĆ

AUTORA WYPOWIEDZI DO

ZEZWOLENIA NA PUBLIKACJE

######################################################

fragment tajemnicy fatimskiej 

„Pełny tekst tajemnicy został opublikowany za poleceniem kard. Ratzingera na stronie internetowej Watykanu. Okazało się wówczas, że nie mówi on o tym, że papież z wizji „pada jak martwy”, ale że zostaje zabity. Oto fragment oficjalnej wersji: „Nim tam dotarł, Ojciec Święty przechodził przez na wpół zrujnowane miasto, trzęsąc się i zatrzymując krok; pogrążony w bólu i smutku modlił się za dusze ciał, które spotkał na swej drodze. Dotarłszy na szczyt góry, klęcząc przez wielkim Krzyżem, został zabity przez żołnierzy, którzy wymierzyli w niego kule i strzały. W ten sam sposób ginęli jeden po drugim biskupi, kapłani, wierzące kobiety i mężczyźni oraz ludzie różnych stopni i rang.”

 Wynika z tego, że „Ojciec Święty” ginie wraz z innymi ludźmi na górze z ręki żołnierzy. Przypomina to bardziej masakrę niż zamach z 13 maja 1981 r. „

Paryż całkiem niedawno

zamieszki i niepokoje społeczne w krajach Europejskich?

ILU MUZUŁMANÓW MIESZKA WE WŁOSZECH ????

A ILU ICH JEST W SAMYM RZYMIE ???

Niezwykłe zdjęcie zrobione po ogłoszeniu decyzji papieża

Posted in "ZNAKI", CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 15 Komentarzy »

POLSKA XXI w. inkwizytor,sadysta czy zwykły bydlak ???

Posted by miziaforum w dniu Luty 8, 2013


Mówiąc o proboszczu, mieszkańcy podtoruńskiego Czernikowa ściszają głos. Kolęda to w wiosce nerwowy czas. Dorośli liczą pieniądze, a dzieci obrazki.

Na internetowej stronie parafii jest komunikat, że przed wizytą księdza należy przygotować stół nakryty białym obrusem, krzyż, dwie świece, wodę święconą, Pismo Święte, a w domach, gdzie są dzieci i młodzież – ich zeszyty do religii, ćwiczenia i obrazki niedzielne. Obrazki trzeba spakować w etui, a na wierzchu napisać ich liczbę.

– Bo nasze dzieci chodzą do kościoła po kartki – tłumaczy pani A. – Po mszy ksiądz rozdaje obrazki i to jest dowód, że dziecko wzięło udział. Jak obrazków jest za mało, może nie dopuścić do Pierwszej Komunii albo bierzmowania. A tego się każdy boi.

Dla dorosłych członkowie rady parafialnej roznoszą koperty na ofiarę, które należy podpisać (nazwisko rodziny i adres) i podczas mszy złożyć na tacę. Proboszcz przypomina o piątym przykazaniu kościelnym, które każe troszczyć się o potrzeby wspólnoty kościoła. A lista potrzeb jest długa: na seminarium duchowne, kurię diecezjalną, dom księży emerytów. Parafii też niezbędnie potrzeba kolejnych darów serca: na nową posadzkę (17 tys. zł), na kratę oddzielającą nawę główną od kaplicy i ołtarz – witraż adoracyjny (30 tys. zł), dodatkowo relikwiarz, oświetlenie ołtarza, monstrancję, remont chrzcielnicy i organów. Na te ostatnie trzeba 60 tys. zł. Jak się nie znajdą, organy zamilkną, ostrzega proboszcz.

Ksiądz lubi liczby. W wywieszonym koło kościoła ogłoszeniu, w którym przeprasza wiernych za opóźnienia w kolędzie, bo się przeziębił w nieogrzewanym kościele po sąsiedzku, dodaje, że ostatni rachunek za prąd wyniósł 1948 zł.

– Ciągnie z ludzi na wszelkie sposoby. Ja się z ambony dowiedziałam, że mamy jakiś kredyt do spłacenia, zaciągnięty przez parafię. Wściekłam się, ba mam własne kredyty – mówi pani B. – Można oczywiście włożyć do koperty mniej i się nie podpisać, ale to mała wieś. Wiadomo będzie, kto podpisał, a kto nie. I tak się trafi na czarną listę.
Wszystkie dane są w zeszycie

Ludzie raz się zbuntowali i zaczęli wrzucać drobniaki na tacę. Ksiądz wyliczył skrupulatnie: 10 monet po 1 groszu, 12 monet po 2 grosze i kilkanaście po 5 groszy. „I to się powtarza od kilku niedziel – grzmiał w ogłoszeniu parafialnym. Ci, którzy wrzucają takie nominały, szkodzą tylko i wyłącznie parafii”.

– Sugerował, że się dowie, kto to robi, i się skończyło – wspomina pan C.

W Czernikowie nikt nie powie nic na temat księdza pod nazwiskiem. Tylko anonimowo, szeptem i nerwowo rozglądając się na boki. To mała wieś, będzie wiadomo, kto rozmawiał z obcym. I to trafi do zeszytu. Bo ksiądz ma zeszyt i nie waha się go użyć. Jest tam podobno zapisane wszystko: kto gdzie pracuje, z kim żyje, kto ma rodzinę za granicą, ile na co wpłacił i co powiedział podczas kolędy.

– Idzie potem człowiek zamówić pogrzeb, a ksiądz wyciąga zeszyt i mówi, że opłata za kościelny parking nieuiszczona i dolicza 50 zł. Chrzest nieślubnego dziecka, taryfa podwójna – opowiada pani B. – Nie daruje nawet zmarłym. Wyciąga zeszyt i wypomina wdowie, że nieboszczyk miał odmienny pogląd na Jana Pawła II.

Zdarzyło się, że ksiądz odmówił wprowadzenia zwłok do kościoła, bo zmarły za dużo pił. No pił faktycznie, przyznają w Czernikowie, ale to był dobry, uczciwy człowiek, nikomu krzywdy nie zrobił. Albo młody chłopak, który niedawno zginął w wypadku motocyklowym. Ksiądz podczas ogłoszeń parafialnych skomentował: „On mi kiedyś na kolędzie powiedział, że generalnie to nie wierzy w Boga i dlatego tak się stało. Dosięgło go”. Córce kobiety, która popełniła samobójstwo, wypomniał publicznie, że żyje w konkubinacie i ma nieślubne dziecko. W małej wsi być wyczytanym z ambony to piętno.
Ślub bez młodych

W ubiegłym roku proboszcz postanowił pogłębić swoją wiedzę na temat parafian. Rozpisał ankietę i wyjaśnił w parafialnym biuletynie, że to „materiał socjologiczny do badań naukowych i religijnych”. Pytał w niej o zamawiane intencje mszy świętej: „Ile razy w roku?”, o zaległości finansowe wobec parafii, na którą godzinę rodzina chodzi na mszę, „prasa religijna, czy jest czytana?”, „Radio Maryja, czy jest słuchane?”. Radził szczerze wypełnić i oddać podczas wizyty kapłana po kolędzie. Sonda teoretycznie była anonimowa, ale jeśli się ją rzeczywiście szczerze wypełniło, źródło „materiału socjologicznego” było łatwe do wykrycia. Część parafian wrzuciła ankiety do kosza.

– On nam ciągle powtarza, że w Polsce jest jedno radio: Radio Maryja, i jedna telewizja: Telewizja Trwam. Innych słuchać ani oglądać się nie powinno, ale tego już na szczęście nie ma jak sprawdzić – opowiada pani D. Wspomina, że kiedy kilka lat temu proboszcz trafił do Czernikowa, sprawiał naprawdę sympatyczne wrażenie. Otwarty, rozmowny, nawet dosyć przystojny. Szybko się jednak okazało, że lubi golić owieczki do gołej skóry i nie znosi cienia sprzeciwu.

– Dla mnie takim pierwszym momentem, gdy poczułam niesmak, były mikołajki w kościele. Po mszy dzieci miały dostać słodycze. Zrobił się harmider, bo dzieciaki małe. Ksiądz z krzykiem wyrzucił je wszystkie za drzwi – wspomina pani E. Jej koleżanka opowiada o przypadku, gdy młodzi spóźnili się dwie minuty na ślub. Zaczął mszę bez nich. – On się tu czuje jak car, a nas traktuje jak pańszczyźnianych chłopów – ocenia. – Przez niego stajemy się pośmiewiskiem na pół Polski.
Wrzody na parafialnym ciele

Pierwsza głośna afera z udziałem proboszcza wybuchła po wyborach, gdy dowiedział się, że część owieczek ośmieliła się głosować na Ruch Palikota. Napisał wówczas w parafialnym biuletynie: „Na terenie naszej parafii 207 osób oddało głos na Ruch Palikota, czyli m.in. na homoseksualistę, antyklerykała, zmienioną tożsamość płci, wojujących z Kościołem, naszą wiarą i religią. Nie wierzę w to, że te 207 osób to są tylko ateiści, jehowici. Niestety, to są tzw. katolicy. Mówię o tym, bo uważam, że te osoby to są wrzody na ciele, jakim jest parafia – każda, nie tylko nasza. Żeby uzdrowić ciało, wrzody trzeba usunąć”.

Biuletyn opublikowano na stronie parafii, a ta jest częścią portalu urzędu gminy. Dociskany przez dziennikarzy wójt Zdzisław Gawroński tłumaczył, że on za parafialne treści nie odpowiada, ale może by je trzeba trochę cenzurować.

– Nie ma takiej potrzeby, więcej kontrowersji nie było – tłumaczy dziś. – W Czernikowie, jak wszędzie w Polsce, obowiązuje rozdział Kościoła od państwa, a gmina użycza swojej strony parafii dla wygody mieszkańców.

Co do sponsorowania przez gminę autokaru na wycieczkę do Radia Maryja, którą proboszcz zorganizował dla dzieci w ramach Ferii z Bogiem, to nic mu na ten temat nie wiadomo.

– To była wycieczka do Torunia, może przy okazji zwiedzali też Radio Maryja – wyjaśnia. – Ostatnie Ferie z Bogiem ksiądz zorganizował w Centrum Szkolenia Artylerii. Też sponsorowaliśmy autokar.
Różaniec na długiej przerwie

Po raz drugi Czernikowo trafiło na łamy ogólnopolskie z powodu tzw. afery różańcowej. Proboszcz od września uczy religii w miejscowym zespole szkół, a już w październiku wymyślił, że w ramach przygotowań do bierzmowania uczniowie mają odmawiać różaniec na długiej przerwie. Jeden różaniec – jeden stempelek. Brak siedmiu stempelków – niedopuszczenie do bierzmowania. Nauczyciele rozmawiali między sobą, że to trochę niewychowawcze. Słyszeli uczniowskie dialogi: – Idziesz na różaniec? – Nie chce mi się. – Chodź, odklepiemy to w ch… i będzie z głowy. A i tak tabuny gimnazjalistów widywano podczas różańca na ulicy, bo jeden z uczniów dobrał się podobno do stempelka i nastemplowali sobie różańców na zapas. W końcu zareagował dyrektor.

– Zgłosiłem zastrzeżenia, czy to nie narusza świeckiego charakteru szkoły. Poza tym nikt tego ze mną nie uzgadniał. Za to, co dzieje się w szkole, odpowiada dyrektor i nic nie powinno się dziać bez jego wiedzy – opowiada Andrzej Padlewski, dyrektor Zespołu Szkół w Czernikowie. – Przy okazji w rozmowie z proboszczem poruszyłem kwestię figury Matki Boskiej Fatimskiej, którą ksiądz ustawił w jednej z sal. Stała wciśnięta w kąt pod tablicą. Ja też miałem lekcje w tej sali i czułem się niezręcznie z Matką Boską za plecami. Zasugerowałem, żeby znaleźć dla niej bardziej właściwe miejsce.

Proboszcz się wściekł. Grzmiał z ambony, że zabrania się uczniom odmawiania różańca, a potem wpadł do szkoły, złapał Matkę Boską pod pachę i demonstracyjnie wyniósł. Ale różańców na długiej przerwie więcej nie było. A dyrektor Padlewski został bohaterem forów internetowych. Głosy poparcia płynęły z całej Polski.

– Nie chcę już wracać do tej sprawy – deklaruje dyrektor Padlewski. – Proboszcz uczy religii w liceum i gimnazjum. Musimy jakoś współpracować. Kolejnych problemów nie było.

– No, niezupełnie – prostuje matka jednego z uczniów. – Wychowawczyni powiedziała nam, że w tym roku nie będą organizowane andrzejkowe wróżby, bo proboszcz stwierdził, że to satanizm.

Parafianie przyznają, że to przykre, ale protestować nie będą, bo z proboszczem nie ma dyskusji. Choćby wyznaczanie panów, którzy go mają wozić po kolędzie. Nie pyta, tylko ogłasza. Raz podobno nie zorientował się na czas i wyznaczył do wożenia kogoś, kto sprzedał właśnie samochód. Parafianin miał mu podstawić pod plebanię rower, ale to chyba plotka, bo byłyby jakieś reperkusje. Nie za takie rzeczy ludzi wyczytywał z ambony. Wystarczyło skrytykować miejsca ustawienia przenośnych toalet na cmentarzu czy zaprotestować przeciwko wycince cmentarnych drzew. Dlatego w Czernikowie wszyscy wolą siedzieć cicho. W końcu każdy prędzej czy później będzie potrzebował jakichś sakramentów. Tylko pan Z. deklaruje, że się nie boi. Dzieci nie ma, a jak go ksiądz nie będzie chciał pochować, to trudno.

– 40 lat byłem katolikiem, ale jak proboszcz nastał, przestałem chodzić do kościoła, a po kolędzie go nie wpuszczam. Jemu coś z czasami świętej inkwizycji się pomyliło. Jakby mógł, toby ludzi na stosach palił – mówi, rozglądając się na boki i upewniając, że pozostanie anonimowy.

Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1534529,1,ksiadz—despota-strerroryzowal-mieszkancow.read?print=true#ixzz2KK1Ixbom

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 9 Komentarzy »

serafin jak mnie wywalicie SYPNĘ CAŁY PSL a jest o czym mówić !!!

Posted by miziaforum w dniu Luty 5, 2013


DALI BÓG REPUBLIKA BANANOWA !!!!!

KŁUTNIA W PRZEDSZKOLU -PLOSZE PANI A ADMM BZYDKO MÓWI , PLOSZEPANI A WSZYSCY MÓWIA JESZCZE GORZEJ NIŻ JA !!!

TO BY BYŁO ŚMIESZNE JAKBY BYŁO NIE PRAWDĄ -ALE TO POLSKI REAL DNIA CODZIENNEGO 

MATERIAŁ ADRESOWANY DO 25% KTÓRZY ROZUMIEJĄ ŻE TO JEST SKANDAL 

RESZTA UWARZA ŻE TO NORMALKA – BO SĄ TACY SAMI JAK SERAFIN – KALI ..

Serafin: nie chciałbym wskazywać kumpli, ale może to ujawnię
dzisiaj, 15:54

Inni członkowie PSL-u mają na sumieniu gorsze działania niż ja. Nie chciałbym wskazywać kumpli, jeżeli jednak będę musiał ujawnić takie rzeczy, to to zrobię – stwierdza twardo w rozmowie z Onetem Władysław Serafin (nadal w PSL-u). To jego reakcja na zapowiedź prezes PSL-u Janusza Piechocińskiego, że Serafin zapewne zostanie z partii usunięty

A poszło o to, że 20 stycznia policja zatrzymała Serafina (który kilka lat wcześniej stracił prawo jazdy), gdy pędził 111 km/h w miejscu, w którym można było 50 km/h. Napisała o tym „Gazeta Wyborcza”. Teraz toczy się przeciwko niemu postępowanie ws. trzech wykroczeń (przekroczenie prędkości, kierowanie bez uprawnień oraz przywłaszczenie stanowiska).

Prezes PSL Janusz Piechociński powiedział, że wpłynął już wniosek o usuniecie Serafina z partii. Dodał też, że „przy takiej postawie i przy takich zachowaniach nie jest to (Serafin) postać, która powinna być aktywna w polityce”.

Serafin się broni: traktuję to jako zemstę

W autoryzowanej rozmowie z Onetem Władysław Serafin broni się przed zarzutami.

– Nie zamierzam rozstawać się z PSL-em. Zapowiedź, że zostanę usunięty z partii, traktuję jako zemstę – mówi Onetowi Serafin.

Jak podkreśla Serafin, wielu polityków, także z PSL, przekracza na drogach dozwoloną prędkość. – Ja też mam na koncie normalne przekroczenie. A sprawa immunitetu, którym niby miałem „machnąć”, jest sfabrykowana przez media – wyjaśnia. I dodaje, że za przekroczenie prędkości grozi mandat, podobnie jak i za brak prawa jazdy.

Serafin przyznaje, że stracił prawo jazdy, bo w 2008 i 2009 r. nazbierał za dużo punktów karnych. – Przyjmowałem mandaty. Jeżdżę tysiące kilometrów po Polsce – tłumaczy.

Jak to było z tymi 111 km/h?

Tak też było 20 stycznia w Sieradzu, gdy jechał 111 km/h w terenie zabudowanym (gdzie można tylko jechać 50 km/h).

– Na co dzień jeżdżę z kierowcą, tak też było w Sieradzu. Kierowca siedział obok mnie, bo odsypiał trudy
podróży, a ja go zastąpiłem na chwilę w mieście i to, przyznaje, jest mój błąd – mówi nam Władysław Serafin. Zatrzymała go wtedy policja.

Serafin tak opisuje, co się potem działo: „Kontrola trwała 30 min. W rozmowie z policjantami nie powoływałem się na immunitet, ale tylko pokazałem legitymację służbową, która została przekazana
policjantowi i miał ją przy sobie przez ok. 30 min. Zatem nie machałem, a przekazałem dokument. W sprawie dokumentu jestem przekonany, że policjant prowadził konsultacje.

Ale immunitet nie chroni przed otrzymaniem mandatu. To błąd interpretacyjny policjanta, dziennikarzy i polityków. Tuż po zatrzymaniu policjant mnie rozpoznał i zwracał się do mnie »panie pośle«, a byłem trzykrotnie posłem RP i taki zwrot jest czymś normalnym, a nie nadużyciem. Jak on to dalej zinterpretował, to jego sprawa. Na dokumencie, który posiadał przez 30 min., są tylko znaki Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EKES), nie ma symboli Parlamentu Europejskiego”.

Szef kółek rolniczych podkreśla, że taki sam immunitet jak on, posiadają wszyscy eurodeputowani czy członkowie EKES, w tym Jarosław Kalinowski (PSL), Czesław Siekierski (PSL), Jerzy Buzek (PO) czy Jacek Kurski (SP). – Taki sam immunitet posiadają wysokiej rangi komisarze i dyrektorzy UE, te same zapisy dotyczą wszystkich osób, we wszystkich krajach UE. Fabrykowanie informacji, iż dotyczy to tylko mnie na czas dojazdu do i z Brukseli, jest nieprawdą, gdyż dotyczy wszystkich przedstawicieli w taki sam sposób zarówno w Polsce i Europie – odpowiada nieprzychylnym sobie Serafin.

Zauważa on również, że „dzisiaj mamy do czynienia ze złą interpretacją”. – Szkoda, że prezes Piechociński i jego doradcy nie zapoznali się z przepisami zawartymi Protokole nr 7 w sprawie przywilejów i immunitetów Unii Europejskiej. On obowiązuje w czasie dojazdu do i na miejscu obrad. A to, że policjant sobie ubzdurał i napisał, że jestem europosłem, to jego sprawa, a nie moja. Ja w żaden sposób nie uwłaczałem PSL-owi. Nieprawdą jest, że „machnąłem immunitetem i pojechałem” – podkreśla Władysław Serafin.

Działacz PSL zażąda policyjnych taśm

W rozmowie z Onetem Władysław Serafin zapowiada, że zażąda od prokuratury nagrań z rozmów policjantów, którzy przeprowadzali jego kontrolę.

A przyjąłby pan mandat w Sieradzu, gdyby chcieli go panu wlepić policjanci? – pytamy Serafina. – Jeśli policjant mówi mi, że przystępuje do wystawienia mi mandatu, to ja go przyjmuję, to oczywiste, tak jak przyjmuje je od 2006 roku, od kiedy mam immunitet.

– To w 2007, 2008 nazbierałem 24 punkty, co jest ewidentnym dowodem, że nie zasłaniałem się immunitetem. Policjant po wylegitymowaniu udziela kary pouczenia i zwraca dokumenty. Tak też było podczas kontroli w Sieradzu. Nie odmówiłem przyjęcia mandatu, bo mam świadomość, że nie chroni mnie immunitet, kiedy sprawca czynu zabronionego jest złapany na gorącym uczynku. Policjant pouczył mnie, a nie zaproponował przyjęcia mandatu. Odprowadził mnie do samochodu i powiedział „szerokiej drogi panie Władysławie, tylko wolniej proszę” – wyjaśnia dalej Serafin.

Podkreśla jednocześnie, że tak, jak to opisał, określane są prawa dla wszystkich europosłów określają dokumenty UE. – Zatem każdy europoseł, który nie zapłacił mandatu, jest w takiej samej sytuacji jak ja. Jeśli policjant mówi, że odstępuje od wystawienia mandatu, to ja odpowiadam „dziękuję” i jadę dalej – zauważa Serafin.

Wyrzuca Serafina z PSL-u?

Co Serafin przewiduje po deklaracji prezesa PSL-u ws. wniosku o usunięcie z partii? – Ja się nie spodziewam decyzji o wyrzuceniu mnie z PSL-u. Nikt z partii od lipca ze mną nie rozmawiał nt. taśm, ani też o tym przekroczeniu prędkości. Janusz Piechociński powinien zażądać wyjaśnień ode mnie, a potem dopiero grozić, że mnie wykluczy z partii.

W ocenie Serafina władze partii nie są wobec niego w porządku.

– Janusz Piechociński się pospieszył i to jest jego polityczny błąd. Zachowanie Janusza jest bardzo emocjonalne, chwilowe i bezpodstawne. Chyba jest to też próba „odgrywki” i zemsta, która zmusi mnie do publicznej aktywności i powiedzenia, kto tak naprawdę powinien być z PSL-u usunięty, bo szkodzi partii dużo bardziej. Inni członkowie PSL-u mają na sumieniu gorsze działania niż ja. Nie chciałbym wskazywać kumpli, jeżeli jednak będę musiał ujawnić takie rzeczy, to to zrobię – stwierdza twardo.

„Piechociński i Sawicki są daleko za mną”

Jednak Serafin nie ma wątpliwości, że „jeśli będą się chcieli go pozbyć, to się pozbędą”. Zapowiada jednak, że obowiązkiem rzecznika dyscypliny PSL-u jest przeprowadzenie z nim rozmowy. – Ja będę rozmawiał i wyjaśniał – zapowiada polityk.

Na swoją obronę Serafin wskazuje, że ma dla PSL-u duże zasługi, a na kampanie tej partii wykładał z własnej kieszeni setki tysięcy złotych. Ale poza I i II kadencją nie udało mu się zdobyć mandatu, bo – jak podkreśla – listy PSL były słabe. – Uzyskiwałem najlepsze wyniki, co w ogólnym rankingu za ostatnie 20 lat z tytułu uzyskanych głosów daje mi 7. miejsce. Janusz Piechociński, Marek Sawicki są daleko za mną – mówi.

A jeśli zostanie z listy członków PSL skreślony? – Jestem na tyle znanym politykiem, że sobie w życiu poradzę.

(Pog)

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/serafin-nie-chcialbym-wskazywac-kumpli-ale-moze-to,1,5413191,wiadomosc.html

KURWA KTO TYCH CHAMÓW WYCHOWYWAŁ

MACIORA Z KNUREM W CHLEWIE

WSZYSTKO NA TO WSKAZUJE

TO KTO WPUŚCIŁ TEGO KNURA NA PIEDESTAŁ ????

KURWA NIE POJMUJE I NIGDY

NIE POJMĘ JAK MOŻNA SIĘ TAK

ZACHOWYWAĆ PO TRZEŹWEMU

PUBLICZNIE

 

I TO JEST MOJĄ OSOBISTĄ TRAGEDIĄ ŻE NIEPASUJE DO TEGO CHAMSTWA I ŻE ZAPEWNE DLATEGO WŁAŚNIE LEPIEJ CZUJE SIĘ BEDĄC ZA GRANICĄ …

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 22 Komentarze »

III R.P już mi się chce rzygać …

Posted by miziaforum w dniu Luty 5, 2013


PORANNE PRZEMYŚLENIA APOLITYCHNE

MAM DOŚĆ KRAJU :

1-Gdzie zamyka się do więzienia za drobną kwotę matkę dwójki dzieci a Jej dzieci umieszcza się w
w Domu Dziecka!

2-Gdzie wypuszcza się na wolność prawie wszystkich oskarżonych z Mafii Pruszkowskiej!

3-Gdzie właściciel Amber Gold nie płacił podatków i służby milczały jak grób!

4-Gdzie można obrażać śp. Prezydenta Lech Kaczyńskiego ,zaś za podobne czyny teraz trafia się do więzienia!

5-Gdzie można obrażać elektorat partii przeciwnej nazywając Ich moherami,bydłem,watahą!

6-Gdzie żaden z ministrów nie ponosi odpowiedzialności politycznej ,zaś winni są obywatele!

7-Gdzie mamy Sądy na telefon np. w Gdańsku!

8-Gdzie karze się sądownie osoby z opozycji za prawie każde słowo natomiast za takie same przewinienia osoby z partii rządzącej się uniewinnia!

9-Gdzie za katastrofę pod Smoleńskiem nikt z rządzących nie poniósł odpowiedzialności a obciąża się tych co zginęli tragicznie!

10-Gdzie wyrzuca się z pracy dziennikarzy jak w PRL-u za opublikowanie niewygodnych i prawdopodobnych przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem w dodatku zakończonych pytajnikiem a za podobne oszczerstwa w Gazecie Wyborczej dotyczącej Jarosława Kaczyńskiego lub PiS się milczy!

11-Gdzie o 6 rano ośmiu uzbrojonych funkcjonariuszy wchodzi do mieszkania internauty robią rewizję konfiskują sprzęt za to iż śmiał skrytykować Jego Wysokości Prezydenta III RP!

12-Gdzie ze skazanego lekarza łapownika robi się bohatera i męczennika zaś służby, które to dokonały porównuję się do mrocznego okresu stalinizmu!

13-Gdzie wysocy urzędnicy rządowi,państwowi przyznają sobie nawzajem holendarne nagrody pieniężne,zaś ponad dwa miliony sto tysięcy Polaków jest bez pracy a znaczna ilość pracuje za głodowe pensje!

A JAKAKOLWIEK PRÓBA POROZUMIENIA SIĘ Z WSPÓLPLEMIEŃCEM WYGLĄDA TAK

Rozmowa z lemingiami, coraz wiekszy bUl mi sprawia.

Oto zarys rozmowy z przedstawicielem angielskiej lemingozy.

Leming – Cześć

AdH – Cześć, wejdź proszę.

– Cześć, Ty jak zwykle w internecie siedzisz, co tam ciekawego?

– Nic. Właśnie przeczytałem, że Jarosław Kaczyński po śmierci mamy i chorobie do polityki wraca.

– Q-wa, te Kaczory, czy oni już nigdy nie dadzą nam spokoju?

– Napijesz sie kawy?

– Nieee, ja na chwilę, ot tak wpadłem spytać co słychać.

– Ano nie ma nic ciekawego, stara bida, a u Ciebie?

– Też nic

Chwila milczenia

– Patrz, jak to się układa, znowu upadek Kaczyńskiego ogłaszają, a on nijak upaść nie chce, nawet na salonie24 o tym gada,

(pokazuję mu notkę)

– Pier…ol Kaczorów, to bandyci…

– A co Ci Kaczyńscy złego zrobili?

– Jak to co… wszystko!

– Ale co? Konkretnie, powiedz.

– Jakbym im je…ą w ryja, to by się przez kilometr kartofle turlali!!!

– No dobra, może i masz rację, ale za co?

– Jak to za co? za całokształt

Milczenie

– Czekaj, zobaczę co na stronach Radio Maryja piszą o powrocie Kaczyńskiego – (prowokuję, niestety)

– Q…rwa, jeszcze Rydzola mi tu potrzeba.

– Nie Tobie, tylko mnie. A co chcesz od o. Rydzyka?

– Jak to co, to złodziej i biznesman, nie żaden klecha.

– A co Ci ukradł o. Rydzyk?

Cisza… po chwili…

– Mnie nic, bo nie dałem sie nabrać, za cwany jestem, ale innym.

– Komu?

– Wszystkim, nie pamiętasz ile nakradł ogłaszając zbiórke na ratowanie Stoczni?

– Jak to wszystkim, skoro mnie i Tobie nic nie ukradł??? Nie, nie pamiętam ile nakradł. Jest nas dwóch, Tobie nic nie ukradł, mi też, więc 100% osób w naszym towarzystwie okradzionych nie zostało, o co Ci jeszcze chodzi? Znasz kogoś, kogo okradł?

– Osobiscie nie znam, ale jak to ile…, dużo… miliony…

– To pewnie w pierdlu siedzi, w końcu jakaś tam sprawiedliwość w tej Polsce jest, za rządów Komoro-Tuska?

– Eee tam, Kaczynski go w życiu nie wsadzi

– Ale przecież Kaczynski nie rządzi, do ciurwy nedzy, nie wiesz o tym?

– Wiem, ale to wszystko jedna sitwa

– Co ma wspólnego Kaczyński z Tuskiem?

– Jak to co? nie pozwala mu rządzić, a ten co nie żyje na wszystko VETO stawiał

– Ehhh, konkrety proszę ile tych „Veto” postawił?

– Wszystko wetował, a na co chcesz konkrety?

– Jak to co? na to że Kaczyński i Rydzyk są złe.

– Jak to?, to nie wiesz?, tyle czasu spędzasz w internecie i nie wiesz?

– No jakoś nie wiem, może mi wyjaśnisz?

– On jest taki sam jak Kaczyński

– Kto?

– No Rydzol znaczy się.

– Ok, ale jaki jest Rydzyk i Kaczyński

– To są szmaciarze

Już mnie nerwa brała, ale opanowałem się choć „gul” nieźle mi podskoczył.

– Gadaj tu człowieku po ludzku, DLACZEGO SĄ SZMACIARZE???

– Nie idzie się z Toba dogadać, przecież wszystko Ci wyjaśniłem.

– Ale co niby mi wyjaśniłeś?

– Jak to co, wszystko, aleś Ty ciemniak…. Słuchaj Adam, mam do Ciebie prośbę………

Nie obraziłem się, bo w sumie to porządne „chłopisko”…

– Nie ma sprawy kolego….

TO JEST AUTENTYCZNA ROZMOWA Z LEMINGIEM, która dzisiaj miejsce miała. Wulgaryzmy, pominałem, w miarę możliwości.

A co słychać?, ano nic, jak to na początku rozmowy stwierdziłem.

I gadaj tu z takim)))

Adam Husiatyński

 

ŻEBY JASNE BYŁO !!!

stop acta stop tusk

Posted in CIEKAWOSTKI różne, polityczne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 4 Komentarze »

wstrząsająca prawda o przeciętnym Polaku

Posted by miziaforum w dniu Styczeń 20, 2013


Ogłupiali mnie długo i – o zgrozo – skutecznie. Jestem idiotą!

4 stycznia 2013 – 20:35

Głupieję z każdym dniem. Wybaczcie mi, że będę uogólniał, ale celowo napiszę w imieniu szerokiej rzeszy osób – codziennie głupiejemy. W dużym towarzystwie będę czuł się ze swoją głupotą bardziej komfortowo, może ją trochę oswoję. Jeśli uznam ją za całkiem powszechną, wówczas głupota stanie się normą, a być normalnym to przecież żaden wstyd.

No to – głupieję i wy głupiejecie też, tak zakładam.

Wczoraj sobie uświadomiłem, że na skutek odbieranych informacji staję się zwykłym, zaściankowym tumanem – i mniemam, że nie tylko ja. Doszedłem do takiego przykrego wniosku, oglądając jakąś migawkę na temat sytuacji w Izraelu. Alarmująca myśl – nie wiem, kto jest premierem Izraela, czyli nie wiem, kto za moment będzie mógł wcisnąć magiczny czerwony przycisk i zapoczątkować sporą jatkę. Kiedyś wiedziałem, teraz nie. Mogę sprawdzić, ale to już nie to samo. Wiem natomiast, że „Perfekcyjna pani domu” – taka MILF z niezłymi piersiami i zachrypniętym głosem – właśnie bierze rozwód. Kurwa, to jest niedorzeczne, wiem o rozwodzie babki, która zakłada białą rękawiczkę i wyciera kurz, a nie wiem, kto tak naprawdę decyduje o losach świata, bo przecież konflikt Izraela z Syrią to rzecz bardzo poważna. Oczywiście, w dużej mierze wynika to z moich zaniedbań, mojego lenistwa, moich błędów przy selekcjonowaniu źródeł informacji.

Wiem, że Anna Mucha jeździ mercedesem, a nie wiem, kto rządzi Izraelem.
Wiem, że Doda rozstała się z chłopakiem, a nie wiem, kto rządzi Izraelem.
Wiem, że Włodarczyk jest z Krawczykiem, a nie wiem, kto rządzi Izraelem.
Wiem, że matka Madzi tańczyła na rurze, a nie wiem, kto rzadzi Izraelem.
Wiem, że młoda Kwaśniewska wzięła ślub, a nie wiem, kto rządzi Izraelem.
Wiem, że pies Kory zamówił sobie marychę, a nie wiem, kto rządzi Izraelem.

Jestem idiotą.

Wiem, że Ewa Farna tyje, ale nie wiem, kto rządzi Chinami.
Wiem, że nowi iPhone jest dłuższy niż stary, a nie wiem, kto rządzi Chinami.
Wiem, że Depardieu został obywatelem Rosji, a nie wiem, kto rządzi Chinami.
Wiem, że jak wygląda Marta Grycan, a nie wiem, kto rządzi Chinami.
Wiem, że Krzysztof Ibisz napisał książkę, a nie wiem, kto rządzi Chinami.
Wiem, że dziewczyna Lewandowskiego trenuje karate, a nie wiem, kto rządzi Chinami.

To długa lista. Nie wiem też, kto rządzi Brazylią, Indiami, Iranem, czy Australią, nie wymienię pięciu amerykańskich aktywnych polityków, ostatnio czytałem coś o jakiejś babce z francuskiej polityki (była minister sprawiedliwości), ale tylko dlatego, że się pruła na potęgę i nie wie, z kim ma dziecko.

Za to z polskiej telewizji dowiedziałem się, że Marek Siwiec odsunął się od SLD i teraz bliżej mu do Palikota. Było to wydarzenie dnia, wypowiadały się mądre głowy – że szok i niedowierzanie, że przełom, rozłam i symbol. Oglądałem z zainteresowaniem, ponieważ z synem Siwca chodziłem kiedyś do jednego liceum. Później jednak przeszło mi przez myśl: „przecież Siwiec nie ma nie tylko żadnego wpływu na losy Europy, ale też żadnego wpływu na losy Polski, ani też żadnego na losy jakiekolwiek miejscowości w tym kraju”. Oglądam więc ten „transfer”, a równie dobrze telewizja mogłaby informować, że mój kolega pracował w Samsungu, ale rzucił i zmienia na Sony. Karmiono mnie przynajmniej przez jeden dzień informacją tak zbyteczną, jak aktualny poziom wody w Kazimierzu nad Wisłą.

Czytam, że ktoś kogoś uderzył w Zakopanem i ten drugi ktoś zmarł. No, wprost niesamowite, jest to historia, którą ewidentnie żyć powinniśmy przez cały tydzień. Kiedy gdzieś na Bliskich Wschodzie powoli wybuchać będzie III Wojna Światowa, będziemy najszczęśliwszym narodem świata. Jako jedyni zajmować będziemy się tym, że samochód wjechał w dom w Radomiu, albo tym, że pijany rolnik obsikał sąsiadowi płot. No i do tego, oczywiście stały zestaw: Tusk, Kaczyński, Palikot, Siwiec, Kwaśniewski, Kalisz, Kłopotek, Kurski, Ziobro, Nowak, Sikorski, Macierewicz, Boni, Arłukowicz, Wróbel… O wszystkim tym bardzo mądrze opowie Miecugow czy troszkę bardziej prześmiewczo Kuźniar.

Za dziesięć lat nie wiedzieć będziemy, co to Bliski Wschód, a za trzydzieści – dlaczego ma być III Wojna Światowa i kiedy były poprzednie dwie?

Mam pretensje do mediów, bo wydaje mi się, że szkołę ukończyłem jako osoba o trochę większej wiedzy o świecie. Odkąd zdałem się na zawodowych dziennikarzy, by mi tę wiedzę dostarczali, odtąd idiocieję. Moim zdaniem dzisiaj przeciętny Polak prawie nic nie wie o Polsce i ZUPEŁNIE NIC o świecie. Poważne tematy nakrywane są telewizyjną papką z gówna, i gówno na sam koniec w mojej (waszej?) głowie zostaje.

Nie wierzę jednak w teorie spiskowe. Nie wierzę, że ktoś idiotę robi ze mnie celowo. Ot, idioci dla idiotów. Im naprawdę wydaje się, że Siwiec (nie Natalia, tylko Marek, chociaż Natalia w Polsce przegrywa tylko z Barackiem Obamą, a i to niekoniecznie) popierający Palikota jest istotny i że mnie naprawdę powinno interesować, że w Sylwestra ktoś kogoś jebnął gałęzią. Pracując w gazetach, tych niby poważnych, napatrzyłem się na osoby, które wierzą, że podobnymi dyrdymałami naprawiają świat.

Niczego nie naprawili.

Po prostu teraz już nie umiem sobie poradzić bez wikipedii. Jak padną jej serwery, zostanę półgłówkiem z zalążkiem wiedzy na temat władz w Polskim Stronnictwie Ludowym czy w innej niepotrzebnej do niczego partii, z olbrzymią wiedzą na temat cycków w show-biznesie i rozwodów wśród aktorów, ale za to bez podstawowych informacji na temat świata.

Kiedyś leciałem do Korei, tam panowała epidemia SARS. Franek Smuda powiedział mi wówczas, tak z dobrego serca: – Uważaj, żebyś tylko nie przywiózł tego… no… esemesa!

Już mnie to nie śmieszy. Mam zatruty mózg. Będę taki sam.

http://www.weszlo.com/news/13302-Oglupiali_mnie_dlugo_i_-_o_zgrozo_-_skutecznie_Jestem_idiota

Posted in CIEKAWOSTKI różne, polityczne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 29 Komentarzy »

GDYBYM BYŁ OKUPANTEM ? W JAKIMŚ MI WROGIM KRAJU …

Posted by miziaforum w dniu Grudzień 23, 2012


TAK SOBIE POMYŚLAŁEM JAK BYM TO ZREALIZOWAŁ ŻEBY NIE DAĆ SIĘ WYSADZIĆ Z SIODŁA…

A ZACHOWAĆ POZORY WOLNOŚCI I DEMOKRACJI.

Gdybym był okupantem i chciał zniszczyć naród to wyganiałbym młodych ,mądrych ludzi zagranicę „za chlebem” na emigrację podnosiłbym podatki i wprowadzałbym nowe, dawał podwyżki i kolejne przywileje resortom siłowym, stawiałbym 500 nowych radarów, wzmacniałbym inwigilację obywateli, likwidowałbym państwowe szkolnictwo i służbę zdrowia oraz ograniczałbym do nich dostęp, oddałbym banki, media i handel obcym i wrogom Polski, wyśmiewałbym ich wartości i religię, skłócałbym młodych ze starszymi ,aby przez „odwróconą hipotekę” przejąć za bezcen ich mieszkania i domy, zachęcałbym ich kobiety do feminizmu ,prostytucji i aborcji ,aby nie nadawały się na dobre matki i żony, zadłużałbym ich bezpośrednio oraz pośrednio przez państwo i gminy, aby nie mogli się temu sprzeciwiać, likwidowałbym ich przemysł ,a w zamian budowałbym ogromne stadiony na kredyt, aby przynosiły straty, dopuszczałbym do sejmu złodziei i degeneratów, ustawy byłyby typu jak niszczące zdrowie jak np. o żywności GMO, coraz więcej chemii w żywności (sterydy i antybiotyki w kurczakach), wyższy podatek na ubranka dla niemowląt dzieci żeby się młodzi nie mogli rozwijać, tworzyć rodziny, życie było droższe itd. Obejrzyj się wokoło! Ślepy jesteś?!

PS. WAŻNE – KWESTIA ARMII KTÓREJ CZŁONKOWIE POCHODZĄ Z TAK ZWANEGO LUDU , Z NAJINTELIGENTNIEJSZYCH , NAJSPRAWNIEJSZYCH 

STWORZYŁ BYM JEDNOSTKI ELITARNE A POTEM WYSŁAŁ W JAKĄŚ DALEKĄ ZAMORSKĄ MISJE „SZLACHETNĄ” TYPU O WOLNOŚĆ WASZĄ I NASZĄ…

TAM W SZCZELNIE ZAMKNIĘTEJ BAZIE NA TERYTORIUM WROGA MIAŁ BYM KONTROLĘ NAD PRZEKAZEM MEDIALNYM – CZYLI JEST DOBRZE

A WALKA Z RODZĄCYM SIĘ FASZYZMEM TRWA – NIE MARTWCIE SIĘ DRODZY ŻOŁNIERZE WASZE RODZINY SĄ BEZPIECZNE DZIĘKI NASZYM SŁUŻBĄ KTÓRYCH MAMY AŻ DZIEWIĘĆ ( BO FASZYZM SIĘ ODRADZA)

WSZYSTKIE OBSADZONE NASZYMI SPRAWDZONYMI „SZWAGRAMI POCIOTKAMI” – JEDNYM SŁOWEM TO PEWNI LUDZIE. 

TYLE MOICH PRZEMYŚLEŃ – JA TWORZĘ SYMULACJE SYTUACJI W WIRTUALU

ALE SĄ W POLSCE TACY KTÓRZY DZIAŁAJĄ W REALU !!!

HANS FRANK I JEGO NIEDOKOŃCZONY PLAN….

Jak to nieraz długo trzeba czekać na zrealizowanie swoich idei! Jeśli istnieje życie pozagrobowe, to dr Hans Frank, sprawujący w czasie wojny władzę na terenie Generalnego Gubernatorstwa ma dziś powody do wzruszenia. Długo czekał, ale w końcu lepiej późno, niż wcale. Niektórzy oczerniali zasłużonego dla polskiego szkolnictwa dygnitarza, jątrząco i dzieląco insynuowali, że jakoby nienawidził polskości i Polaków, że chciał dla nich losu tanich niewolników, utrzymywanych świadomie w stadium permanentnej nędzy i półanalfabetyzmie. A tu proszę, jego idee znalazły swoją kontynuację! Przecież nie mogły to być idee złe, skoro je podzielają najwybitniejsze umysły Platformy Obywatelskiej „rzucone na szkolnictwo”. Na razie oczywiście nieśmiało, stopniowo, bo jeszcze nie jesteśmy na tym etapie, społeczeństwo jeszcze nie dorosło, być może pełny program, bliższy programowi Franka, czyli pisanie i czytanie ( choć , co do pisania , to nie był on przekonany) i liczenie do 500, wprowadzimy dopiero dla dzieci tych licealistów, które nie będą już wiedziały , po co właściwie ta cała hi… hi…, no, jak jej tam, historia, bo od rodziców się już nie dowiedzą.

Oto od września likwidowane są licea ogólnokształcące. Będzie mniej historii, polskiego i niektórych przedmiotów ścisłych, bo reforma bezlitośnie tnie godziny przedmiotów na poziomie podstawowym. Znika 90 godzin historii, 60 języka polskiego i 120 przedmiotów ścisłych – wynika z wyliczeń ekspertów oświatowych.

Zreformowane liceum redukuje liczbę lekcji w nauczaniu podstawowym, dodaje godziny rozszerzone. Uczniowie stracą w 3-letnim cyklu nauczania: 2 godziny polskiego tygodniowo, 3 godziny historii, 2 lub 3 godziny biologii, fizyki, chemii, 2 geografii, 1 wiedzy o społeczeństwie, 1 informatyki – tak przewiduje reforma autorstwa byłej minister Katarzyny Hall.

Obecnie na naukę historii w liceum było poświęcone 150 godzin. Będzie tylko 60. I tyle, najwyraźniej wystarczy. Dr Hans Frank z pewnością by się z tym zgodził. Podobnie z przedmiotami ścisłymi. Tu cięcia są jeszcze większe. Biologii czy fizyki, przez całe liceum może być tylko 30 lekcji. Do tej pory było ich 150. Resztę wiedzy licealista będzie nadrabiał w ramach bloków tematycznych. Przedmiotów ścisłych nauczy się na przyrodzie (blok zastąpi fizykę, biologię, geografię oraz chemię), a humanistycznych w bloku historyczno-społecznym.

Uczniowie w pierwszej klasie liceum będą kończyli naukę przedmiotów, którą rozpoczęli w gimnazjum. Pozostałe dwa lata będą mieli na poszerzanie wiedzy z wybranych dziedzin – od dwóch do czterech. Wiedzę fizyczną zastąpią takie bloki, jak: zdrowie i uroda, śmiech i płacz czy woda – cud natury. Przyszli inżynierowie i ekonomiści o wymarszu Pierwszej Kadrowej, czy powstaniach usłyszą ostatni raz w wieku 13 lat. No i słusznie, bo i do czego im to potrzebne, miazmaty jakieś. Mają sprawnie wykonywać manualne, mechaniczne czynności, na które będzie zapotrzebowanie na europejskim rynku pracy. Zresztą umysłowe czynności też, w czysto usługowym zakresie. Im szybciej się roztopią w bezkształtnej masie przeżuwaczy papki jednakowych we wszystkich krajach programów, typu „gwiazdy sikają na lodzie”, albo „tańczą w kisielu”, tym lepiej. Pochlebiam sobie, że nigdy w swoim życiu nie oglądałem więcej w jednym kawałku, niż 5 minut tych kocich wymiotów, jak je kiedyś określił Chandler. Chociaż, sorry, czasem oglądam po chińsku, lub hindi, ze względu na dodatkowy walor humorystyczno- poznawczy. Ale po polsku nie trawię, także ze względu na rażącą identyczność gestów, scenariusza, afektacji, ubioru prowadzącego i zamierzonego, ostentacyjnego debilizmu zarówno prowadzących, jak i uczestników.

Oczywiście, to nieprawda z tym liczeniem do 500. Owszem, niech liczy do ilu tam sobie chce, nawet będzie bardziej wykształcony w kierunkowych , wybranych przedmiotach, ale mentalnie, narodowościowo, osobowościowo pozostanie na tym etapie, na którym ostatni raz usłyszał o Janku Wiśniewskim i Romku Strzałkowskim, czyli tak mniej więcej w wieku 13 lat. Ba, tego, to mu tam nawet wtedy nie powiedzą, bo nie ma czasu. Gdy pomagałem córce w historii, przepytując, oraz puszczając jej w tle dla żartu bitwy z You Tube ( hi,hi! Jak wspominamy Napoleona, od razu jej staje w oczach szarża lansjerów z filmu o Waterloo) zauważyłem, że w każdym kolejnym roku zaczynali prawie od zera i jakoś nigdy nie starczało czasu, by dojechać do czasów współczesnych. Wyjaśniam po namyśle, nie lansjerzy spod Waterloo, tylko licealiści. Tak więc, jak ktoś coś wie o obronie Wizny, to najczęściej dlatego, że oglądał klip Sabatonu „40 to 1”, bo w szkole się nie dowiedział.

Tak więc, może nasza nadzieja w You Tube?

Posted in CIEKAWOSTKI różne, spiski i zbrodnie, Uncategorized | 2 Komentarze »

polski Indiana Jones – nie gorszy od odkrywcy Howarda Cartera

Posted by miziaforum w dniu Grudzień 8, 2012


historyiki z tej serii znacały świat i 90 % Polaków

PRZECZYTAJ DLA ODMIANY PRAWDZIWĄHISTORIE POLSKIEGO 

INDI.

Michał hrabia Tyszkiewicz był pierwszym polskim badaczem starożytnego Egiptu. 150 lat temu znalazł nad Nilem złoto, papirusy i mumie. Część jego kolekcji zaginęła, a najciekawsze z ocalałych zabytków można teraz zobaczyć w Warszawie.

W popkulturze niezmiennie pokutuje wizerunek XIX-wiecznych poszukiwaczy skarbów – przystojnych awanturników, którzy kopią tam, gdzie chcą, zabierają to, co zdołają unieść, no i ratują świat. Michał Tyszkiewicz świata nie ratował, ale pod innymi względami świetnie wpisywał się w schemat bohatera powieści przygodowej – bogaty arystokrata prowadził półlegalne badania, walczył z rabusiami, miał piękną, ale skandalizującą kochankę i stworzył jedną z większych europejskich kolekcji sztuki starożytnej.

Ordynat na Birżach był wysoki i miał wielką rudą brodę. Lubił polowania, podróże i miał żyłkę antykwaryczną. Dopóki jednak mieszkał na Litwie, w przeciwieństwie do swoich dwóch kuzynów – Eustachego i Konstantego – nie wykazywał zainteresowania archeologią. Bakcylem zaraził się dopiero, gdy dostał pozwolenie na kopanie w Egipcie.
Z myśliwego archeolog

Hrabia zszedł ze statku w Damietcie 3 listopada 1861 r., jak zanotował w dzienniku, dzięki któremu znamy przebieg jego półrocznej wizyty nad Nilem. Od początku Egipcjanie traktowali go jak vipa. – Można się domyślić, że mieli nadzieję nakłonić polskiego bogacza do zainwestowania w Kanał Sueski – mówi egiptolog prof. Andrzej Niwiński z Uniwersytetu Warszawskiego, znawca życia i kolekcji Tyszkiewicza. – Nie wiadomo, czy wszedł w ten interes, ale pewnie dlatego zorganizowano mu spotkanie z wicekrólem Egiptu. Gdy hrabia, już pod wrażeniem obejrzanych w muzeum kairskim skarbów, powiedział Saidowi Baszy o starożytnościach, wicekról szczerze przyznał, że tylko przez wzgląd na założyciela muzeum – francuskiego egiptologa Augusta Marietta – „zwiedza czasem te graty”. Wicekról wolał rozmowę o Europie i Kanale Sueskim, ale obiecał hrabiemu list polecający, który otworzy mu wszystkie drzwi i ułatwi zwiedzanie.

Ordynat wyruszył statkiem na południe, nie czekając na glejt. Poznawał kraj, jeździł na pustynię i polował. Dopiero w okolicach Luksoru 11 grudnia dogonił go wysłany z Kairu list polecający. Ku jego zdumieniu i radości było tam też pozwolenie na prowadzenie wykopalisk w całym kraju. Egipcjanom musiało zależeć na zjednaniu Tyszkiewicza, bo od 1858 r. państwo egipskie zmonopolizowało badania, kończąc okres dzikiej archeologii, polegającej na plądrowaniu i wywożeniu zabytków. Tymczasem hrabia dostał dokument, który mu to umożliwiał.

Następnego dnia wynajął w Luksorze robotników i rozpoczął wykopaliska w świątyni w Karnaku. – Gdzieś między murem świątyni Amona a świątynią bogini Mut Tyszkiewicz rozstawił namiot dla siebie i namiot magazynowy, prowadził dziennik wykopalisk i sporządzał rysunki znalezionych przedmiotów – podkreśla prof. Niwiński.

Z dnia na dzień z turysty stał się archeologiem, chociaż raczej z przypadku i w awanturniczym stylu. Hrabiemu nie wystarczał Karnak. Wyprawił się na drugi brzeg Nilu, do Teb Zachodnich, gdzie znajdowały się pełne mumii i złota nekropolie. Gdy wybierał już miejsce do kopania i miał wbić pierwszą łopatę, pojawił się nadzorca, kategorycznie zabraniając mu prowadzenia badań i mówiąc, że jego glejt tu nie działa. Podczas gdy niepocieszony hrabia wrócił do Kairu, opiekujący się nim Arab przekupił strażników, którzy obiecali nie pilnować tej okolicy w nocy. Tyszkiewicz bez zwłoki rozpoczął nocne wykopki u wejścia do wąwozu prowadzącego do Doliny Królów. W pamiętniku odnotował: „Sumienie coś tam mruczy, ale żyłka antykwariuszowska przemaga i już marzę o mumiach i sarkofagach”.
Pamiętnik ocenzurowany

Co ciekawe, tego zdania nie ma w jego „Dzienniku podróży do Egiptu i Nubii” z 1863 r. Po powrocie do Europy Tyszkiewicz oddał manuskrypt do zredagowania Zofii Węgierskiej. Pisarka i felietonistka w trosce o wizerunek autora dodała wstawki moralizatorskie i przekonała go, by nie pisać o badaniach w Tebach, bo trzeba byłoby się przyznać do przekupstwa i nielegalnych wykopalisk. Te wspomnienia kończą się w momencie, gdy Tyszkiewicz dostaje odmowę. Długo uważano, że oryginał się nie zachował, na szczęście w 1992 r. manuskrypt został znaleziony w Bibliotece Raczyńskich i wydany dwa lata później pt. „Egipt zapomniany”. Dzięki niemu wiadomo, które z egipskich skarbów z kolekcji hrabiego są kupione, a które sam wykopał. A miał do nich szczęście.

W Karnaku robotnicy od razu trafili na skarbczyk przedmiotów wotywnych, wśród których była złota figurka Amona. Jeszcze owocniejsze okazały się nocne wykopki w Tebach. Już 16 grudnia odkopano tam dwie mumie z XXI i XXII dynastii, jedną ze złotym pektorałem, kolczykami i bransoletami. Niedługo potem odsłonięto grób z XVIII dynastii. Był to pewnie jeden z grobowców urzędników położony w pobliżu grobu ważnej królowej Ahmes Nefertari z początków tej dynastii. Przy blasku świec hrabia ujrzał cztery sarkofagi, stołek i stojącą na nim miseczkę dekorowaną lotosami z resztkami jedzenia.

Gdy w Luksorze rozwinął czarne od żywic mumie, znalazł papirus z Księgą Umarłych przeznaczony dla piastunki Bakai. Z notatek wynika, że w tym samym sarkofagu były też przyrządy pisarskie – trzcinki, paletka i nożyk do cięcia papirusu. – Hrabia mógł przypisać wszystkie znalezione w grobie przedmioty do jednego sarkofagu, ale jeśli nie, to mielibyśmy do czynienia z kobietą, która umiała pisać, co było bardzo rzadkie. Na paletce widać znaki, które może udałoby się odczytać, prześwietlając je promieniami UV. Kto wie, może to imię Bakai – sugeruje profesor.
Kolekcja w rozsypce

Oprócz prowadzenia badań w Karnaku i Tebach Zachodnich Tyszkiewicz kopał jeszcze w Esna, Wadi el Sebua w Nubii i Sakkarze. Do Europy przywiózł 800 zabytków. W Luwrze zostawił około 200 z nich, w tym wspomniany zestaw pisarski, 120 figurek z brązu i kartonaż sarkofagu z XXI dynastii z Teb. Na Litwie zaczęto plotkować, że oddał Luwrowi całą kolekcję. Oburzyło to rodzinę, która kilka lat wcześniej przyczyniła się do powstania wileńskiego muzeum starożytności. Aby uciąć spekulacje, Tyszkiewicz obdarował muzeum w Wilnie 250 zabytkami, a wiele innych rozdał – jako suweniry z podróży – kuzynom i przyjaciołom (np. papirus trafił do kolekcji Tyszkiewiczów w Łohojsku). – Hrabia uważał, że w Luwrze jego kolekcja będzie doceniona i na miejscu, słusznie też wyczuł nastroje polityczne, bo jeszcze w latach 70. XIX w. zabytki w Wilnie zostały skonfiskowane przez Rosjan i zaginęły – tłumaczy prof. Niwiński. W zbiorach prywatnych zachowały się prezenty, które na początku XX w. jeden z Tyszkiewiczów ofiarował Zachęcie, ta zaś oddała je do Muzeum Narodowego.

Część kolekcji ordynat zachował, np. złotą biżuterię. Po powrocie z Egiptu wdał się w romans z piękną Juliette le Beaux, o której chodziły słuchy, że chadza nago po domu przy odsłoniętych storach. Gdy opuścił swą żonę Marię z Radziwiłłów, matkę czwórki jego dzieci, paryskie towarzystwo odwróciło się od niego. Tyszkiewicz wyjechał do Rzymu, gdzie prowadził badania w Italii i powiększał kolekcję o rzymskie i etruskie eksponaty. W Egipcie nigdy już nie kopał, pod koniec życia nabył jeszcze pokryty inskrypcjami magicznymi egipski posąg leczący. Po śmierci hrabiego w 1897 r. jego kolekcję zlicytowano – złoty pektorał trafił do Luwru, ale inne zabytki uległy rozproszeniu.

Dziś wiadomo, gdzie znajduje się 450 obiektów z kolekcji Tyszkiewicza. Niestety, zaginęła większość zabytków z Wilna, figurki z Luwru (w czasie I wojny światowej zdeponowane w Muzeum w Peronne w Normandii) i ok. 80 obiektów z Muzeum Narodowego, zrabowanych podczas II wojny światowej. Poszukiwania zaginionych eksponatów z kolekcji to detektywistyczne wyzwanie, tym trudniejsze, że zaginął również atlas z rycinami, przedstawiającymi znalezione przez Tyszkiewicza zabytki. Prof. Niwiński po odkryciu oryginału dziennika miał nadzieję na odnalezienie rycin. Z dokumentów wynikało, że atlas zakupiło w 1938 r. miasto Poznań wraz z kolekcją Stanisława Latanowicza, której część ukryto przed wojną w podziemiach poznańskiego kościoła farnego. Niestety, badania podziemi pozwoliły jedynie ustalić, że skrzynie z kolekcją tam były, ale Rosjanie lub Niemcy gdzieś je wywieźli.

Bez atlasu namierzenie takich zabytków, jak znana jedynie z opisu złota figurka Amona z Karnaku czy kolczyki i bransolety z tebańskiej mumii, jest bardzo trudne. Mimo to prof. Niwiński nie zniechęca się i już ma trop, który pozwoli zidentyfikować zagubioną część kolekcji Tyszkiewicza. Wśród zabytków, które trafiły na Litwę, było mnóstwo niebieskich paciorków, najprawdopodobniej pochodzących z tzw. siatki mumiowej, którymi okrywano mumie w czasach XXV dynastii. W Wilnie ktoś nawlekł je po prostu na nitkę, tworząc efektowny naszyjnik. Oprócz paciorków są w nim też dwie figurki synów Horusa. – Tych opiekunów zmarłego zawsze było czterech – jeden miał głowę małpy, drugi sokoła, trzeci człowieka, a czwarty szakala. W naszyjniku są figurki małpio- i sokologłowia. Gdy w jakimś rosyjskim muzeum znajdę stylistycznie identyczne figurki o głowie człowieka i szakala, będę wiedział, że to dwa z ponad 200 obiektów zabranych z muzeum w Wilnie.
Papirusy, mumie, złoto

12 grudnia, równo 150 lat po tym, jak hrabia wbił pierwszą łopatę w egipską ziemię, w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie otwarta zostanie wystawa „Papirusy, mumie, złoto… Michał Tyszkiewicz i 150 lat polskich i litewskich wykopalisk w Egipcie”. Do końca maja oglądać można 125 zabytków z kolekcji ordynata – uszebti, naczynia, skarabeusze, złotą biżuterię, mumie i kartonaże, z których wiele to prawdziwe rarytasy. Z Luwru wypożyczono wspomniany już posąg leczący i złoty pektorał, przyrządy pisarskie, stołeczek oraz miseczkę znalezioną w grobowcu w Tebach. Z naszego Muzeum Narodowego pochodzą fragmenty papirusu piastunki Bakai, a naszyjniki z koralików siatki mumiowej z Muzeum Sztuki Litwy w Wilnie. Swoje eksponaty wystawia też Muzeum Narodowe Litwy i Muzeum Sztuki Čiurlionisa w Kownie. Wiele z obiektów znalezionych w jednym grobie, a potem oddanych do różnych muzeów, spotka się po raz pierwszy po 150 latach.

Badania hrabiego były w stylu XIX-wiecznym i w ogóle nie przypominały współczesnych wykopalisk, ale tylko w tamtych czasach i w taki sposób możliwe było stworzenie tak bogatej kolekcji. Dziś porozrzucane po świecie zabytki z kolekcji Tyszkiewicza to ciekawy materiał badawczy – można śledzić ich losy i odtwarzać, gdzie zostały znalezione. I chociaż nie można Tyszkiewicza nazwać ojcem polskiej egiptologii, gdyż ten tytuł bezsprzecznie należy się prof. Kazimierzowi Michałowskiemu, miło pomyśleć, że zanim francuscy badacze zmonopolizowali Karnak, kopał tam nasz arystokrata i w Tebach Zachodnich odkrył złoto, mumie, papirusy i nieobrabowany grobowiec.

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 1 Comment »