Miziaforum's Blog

Handel Dziećmi Polska i Świat – POLSKA JEDNYM Z LIDERÓW PROCEDERU !

Posted by miziaforum w dniu Listopad 27, 2017


http://przeczywistosc.pl/adopcje-zagraniczne-przemilczany-skandal/

Witam ten materiał ukradłem dla was bo był tak zbunkrowany w necie ze tylko 

czytelnik bloga p.KRAB go mogła go wykopać …… WIELKIE DZIĘKI KRABIE !!

a ja go podp…….. i wkleiłem tu ……… DLA WAS linkujcie ten materiał ..

Jest wiele dzieci w sierocińcach, które nie mają rodziców i wiele par dotkniętych bezpłodnością, które nie mogą mieć dzieci. Adopcja zdaje się więc niwelować w jakimś stopniu obie te niesprawiedliwości losu – łączy ze sobą „wybrakowane” puzzle by stworzyć większy obrazek, w sytuacji kumulacji nieszczęść przywraca rzeczywistości matematyczny porządek według którego dwa minusy dają plus. Skoro więc temat jest ziszczeniem najwyższych ideałów, dobrem krystalicznie czystym – to dlaczego budzi coraz więcej kontrowersji na całym świecie? Dlaczego po kolei kraje, takie jak Rumunia, Wietnam, Korea, Etiopia, Rosja, Gwatemala – zakazują wydawania swoich dzieci w procesie adopcyjnym za granicę? Może za tą pastelową fasadą międzynarodowych adopcji – zdobioną altruizmem i dobrymi intencjami, kryje się obrazek zgoła bardziej mroczny?

STAN PRAWNY

Fundamentalną zasadę instytucji przysposobienia w polskim prawie wyraża art.114 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, według którego „przysposobić można osobę małoletnią, tylko dla jej dobra” – wszystkie inne regulacje, postanowienia i indywidualne decyzje muszą więc być podporządkowane szeroko rozumianemu dobru osoby przysposabianej. Z tą zasadą wiążą się dwie kolejne – wyrażona w art. 114²§1 zasada według której w pierwszej kolejności należy szukać dziecku rodziców adopcyjnych w kraju, a jedynie w przypadku gdy nie ma możliwości umieszczenia go na równorzędnych warunkach w Polsce dopuszcza się wydanie go za granicę, oraz zasada nierozdzielania rodzeństw – której co prawda KRiO nie wyraża expresis verbis, jednak wyciąga się ją w drodze interpretacji z innych przepisów kodeksowych takich jak art. 58, 114²§2 i 1128 :

Podobne zapisy znaleźć też można w art.21 Konwencji ONZ o Prawach Dziecka, której Polska od 1991 roku jest stroną. Konwencję o Prawach Dziecka podpisały wszystkie państwa świata… z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych.

Do tych przepisów odwołuje się również w swej preambule Konwencja o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego, tzw.Konwencja haska, która zobowiązuje państwa będące jej stronami do zachowania odpowiednich standardów i wzajemnej współpracy w kwestii adopcji międzynarodowych.

Wszystkie te regulacje zgodnie podkreślają, że pierwszeństwo ma zawsze adopcja krajowa, a jedynie w wyjątkowych przypadkach podyktowanych nadrzędną zasadą kierowania się dobrem dziecka, dopuszcza się adopcję poza granice kraju pochodzenia. W praktyce oznacza to, że do adopcji zagranicznej trafiać mają np. dzieci chore – którym w Polsce nie sposób zapewnić odpowiedniego leczenia, a jest to możliwe za granicą, dzieci upośledzone, niepełnosprawne i dzieci starsze tj. powyżej 7 lat – którym nie znaleziono rodziców adopcyjnych w kraju oraz liczne rodzeństwa – wobec których uznać można, że zachowanie ich wspólnych więzi może być traktowane priorytetowo wobec pozostania w kraju pochodzenia.

W 2011 roku weszła w życie Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która w sposób szczegółowy regulować ma kwestie związane z procesem adopcyjnym zarówno krajowym jak i międzynarodowym. Ustawa ta w art. 164 wprowadza sztywne ramy czasowe dot. procesu adopcyjnego – stanowiąc, że jeśli w ciągu 55 dni ośrodek prowadzący wojewódzki bank danych nie znajdzie rodziców adopcyjnych dla dziecka – to zobowiązany on jest w ciągu 3 dni roboczych dokumentację kwalifikacyjną dziecka przekazać ośrodkowi adopcyjnemu prowadzącemu centralny bank danych, ten z kolei w terminie 7 dni roboczych od dnia otrzymania dokumentacji dokonuje kwalifikacji dziecka do przysposobienia międzynarodowego. Oprócz tego nowelą do ustawy wprowadzono art. 166a który wprost wyraża zasadę nierozdzielania rodzeństw:

Przepisy nowej ustawy zdają się więc usprawniać proces adopcyjny, a wyrażenie zasady nierozdzielania rodzeństw wprost, a nie jak miało to miejsce do tej pory jedynie w drodze interpretacji z innych przepisów zdaje się tę zasadę wzmacniać, czyż nie? Otóż nic bardziej mylnego.

APELE I WĄTPLIWOŚCI

Od lat niezależne stowarzyszenia, fundacje, organizacje i działacze społeczni alarmowali, że adopcje zagraniczne przeprowadza się w Polsce z pogwałceniem wszystkich przepisów krajowych i międzynarodowych – że do adopcji tych trafiają dzieci zdrowe, którym można znaleźć dom w Polsce, że rozdziela się rodzeństwa, że wręcz łatwiej jest spełnić wymogi w procesie adopcji zagranicznej niż tej krajowej. Liczne dramaty do których w ten sposób dochodziło wielokrotnie opisywała Monika Rozpędek na portalu Wirtualna Polska (1, 2, 3). Historie te pokazują, że przepisy Ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej w rzeczywistości są furką do licznych nadużyć, których ośrodki adopcyjne dopuszczają się nagminnie mimo głośnych sprzeciwów działaczy społecznych, czy nawet samych dzieci.

W rzeczywistości bowiem art. 164 mający w teorii usprawnić proces adopcyjny, dający polskim kandydatom na rodziców adopcyjnych 55 dni na decyzję o adopcji, pcha swym pośpiechem większość dzieci, a zwłaszcza rodzeństw w trybiki adopcji zagranicznej, gdyż jak mówi portalowi WP.pl Paweł Bednarz z fundacji im. Dobrego Pasterza – nie jest to czas odpowiedni by w odpowiedzialny sposób podjąć tak wielką decyzję:

– Kto w przeciągu zaledwie tygodni podejmie decyzję o adopcji rodzeństwa? Chyba wyłącznie nieodpowiedzialni ludzie. W osiem tygodni nie podejmuje się decyzji o kupnie domu czy samochodu, a co dopiero o adopcji dwojga czy trojga dzieci.

To jednak nie koniec nadużyć do jakich dochodzi. W krajowym procesie adopcyjnym przestrzega się zasady nierozdzielania rodzeństw – dlatego rzadko kiedy udaje się znaleźć osoby chętne do przysposobienia licznego rodzeństwa – a jeśli w ciągu 55 dni wojewódzki bank danych nie znajdzie im rodziców adopcyjnych rozpoczyna się proces kwalifikacji tych dzieci do adopcji międzynarodowej. Tam jednak zasada nierozdzielania rodzeństw nagminnie jest łamana – czego przykładami są historie 3 sióstr – Wiktorii, Natalii i Darii (lat 10, 7, 4) i dwóch braci – Mariusza i Patryka (lat 12 i 9) – których proces adopcji zagranicznej przeprowadzał Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. W jaki sposób do tego dochodzi tłumaczy na łamach portalu WP.pl Paweł Bednarz:

– Domy dziecka dorabiają papiery, by wszystko się zgadzało. Zwykle orzekają brak więzi między rodzeństwem i to wystarczy, by jedno z dzieci trafiło do adopcji zagranicznej. Wystarczy opinia zwykłego psychologa. Na podstawie takiego stwierdzenia, teoretycznie dla dobra dziecka, sąd decyduje o rozdziale rodzeństwa.

Artykuł 166a Ustawy o wsparciu rodziny i systemie pieczy zastępczej zamiast wzmacniać zasadę nierozdzielania rodzeństw, jest więc podstawą do jej obejścia – to na jego podstawie bowiem ośrodki adopcyjne stwierdzając „zerwanie więzi” pomiędzy rodzeństwem w oparciu o opinię psychologa wysyłają dzieci do różnych krajów, a ich kontakt ze sobą jest nie tylko zerwany, ale wręcz blokowany – dzieci mają zmieniane imiona, nazwiska, numery pesel, a jeśli po latach próbują się nawzajem odnaleźćurzędnicy odmawiają im udostępnienia informacji o rodzeństwie powołując się na ustawę o ochronie danych osobowych. Punkt 2 art. 166a zaś wprost zezwala na rozdzielanie rodzeństw w przypadku, gdy nie sposób znaleźć im wspólnego domu ani w kraju ani zagranicą. Czy wciąż jest to zgodne z nadrzędną zasadą wyrażoną w art. 114 KRiO stanowiącą, że „przysposobić można osobę małoletnią, tylko dla jej dobra„? Czy proces adopcyjny w którym odbiera się dzieciom wychowującym się już i tak bez rodziców jedyne bliskie im osoby może być uznany, za proces który służy ich dobru? Jak wskazują psychologowie – więzi między dziećmi z rodzin rozbitych, patologicznych, czy dzieci osieroconych – czyli dokładnie tych dzieci, które szukają rodziców adopcyjnych są znacznie głębsze niż więzi między rodzeństwem z którym los obchodzi się łaskawiej. Odbieranie im siebie nawzajem jest niczym innym, jak okrucieństwem.

O wszystkim tym od lat alarmowały m. in. Fundacja „Zerwane Więzi”,Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo i Fundacja im. Dobrego Pasterza – nikt jednak ich nie słuchał. Dwie ostatnie fundacje mówią wprost nie tylko o tym, że rozdzielanie rodzeństw i inne nadużycia jakie mają miejsce w procesie adopcji zagranicznej nie są w interesie dzieci – ale mówią też o tym, że służą interesom innych osób – że mamy do czynienia z bezwstydnym handlem dziećmi – sprzedażą ich za granicę, że po zakończeniu procesu adopcyjnego kontakt z nimi się urywa i ośrodki adopcyjne nie mają żadnej kontroli ani nawet świadomości tego, co potem z tymi dziećmi się dzieje. To z kolei rodzi obawy, że dzieci te mogą trafiać w złe ręce – do osób które mogą się nad nimi znęcać psychicznie lub fizycznie, że mogą być wykorzystywane seksualnie, trafiać do burdeli, czy też może się pobierać od nich materiał biologiczny. W akcie desperacji, by wreszcie zostać wysłuchanym, założyciel fundacji im. Dobrego Pasterza – Paweł Bednarz udał się w tej sprawie do Sejmu:

W komentarzu do tej sytuacji, Izabela Rutkowska z Krajowego Ośrodka Adopcyjnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci uspokajała i tłumaczyła na łamach portalunatemat.pl, że podnoszone przez działacza zarzuty i przypuszczenia są bezpodstawne:

– Za granicę wysyłane są tylko takie dzieci, których w Polsce nikt nie chciał – albo chore, upośledzone, z różnymi dysfunkcjami, albo starsze. Zdarza się też, że rodzeństwa, bo w Polsce jednej rodzinie trudno przyjąć czasem trójkę czy czwórkę dzieci.

Kiedy jednak Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przyjrzało się wreszcie adopcjom międzynarodowym okazało się, że zapewnienia pani Rutkowskiej mijają się z prawdą szerokim łukiem:

– Kiedy przyjrzeliśmy się szczegółowo, jak do tej pory odbywały się zagraniczne adopcje okazało się, że nie jest wcale tak, że wysyłane za granicę dzieci są bardzo chore.

Jak podaje ministerstwo – z ogólnej liczby dzieci adoptowanych w procedurach adopcji zagranicznych niecałe 20% posiada orzeczenie o niepełnosprawności, zaś w roku 2016 rozdzielono ok. 71 proc. rodzeństw, wobec których została wydana zgoda na dalsze procedowanie w procedurze adopcji międzynarodowej. „Adoptowane dzieci w większości przypadków bezpowrotnie tracą szansę na utrzymywanie kontaktów z rodzeństwem w kraju.”

SPRAWA, KTÓRA PRZERWAŁA BIEG OBOJĘTNOŚCI

W roku 2014 dwie polskie dziewczynki — siostry w wieku 3 i 5 lat, zostały wysłane w drodze adopcji zagranicznej do Stanów Zjednoczonych. Proces adopcyjny po polskiej stronie prowadził Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, który już kilkukrotnie przewinął się w tym wpisie, po stronie amerykańskiej zaś odpowiedzialna była agencja European Adoption Consultants (EAC).

Siostry miały trafić do tej samej rodziny, jak się jednak okazało – zaraz po przylocie do Stanów, już na lotnisku, zostały rozdzielone   i starsza trafiła do innej rodziny niż uzgadniano z polskim ośrodkiem adopcyjnym. W sierpniu 2016 roku przewieziono ją do szpitala z okaleczeniami wskazującymi na to, że była wykorzystywana seksualnie. Dziewczynka miała liczne rany na ciele, siniaki, krwawiła też z miejsc intymnych. Obrażenia były na tyle poważne, że dziewczynka wymagała natychmiastowej operacji narządów intymnych, jak też założenia worka kolostomijnego. Niestety mimo interwencji lekarzy uszkodzenia ciała jakich doznała dziewczynka są trwałe, będzie też wymagać ona kolejnych operacji w przyszłości. O całej sprawie głośno było w mediach amerykańskich:

http://interactive.tegna-media.com/video/embed/embed.html?id=2389573&type=video&title=Denton%20Police%20Investigate%20Child%20Abuse%20Case&site=287&playerid=6918249996581&dfpid=32805352&dfpposition=Video_prestream_external%C2%A7ion=home

Została zawiadomiona amerykańska prokuratura, aresztowano oboje rodziców adopcyjnych – Johna i Georginę Tufts – jego, jak wskazują śledczy pod zarzutem spowodowania poważnego uszczerbku na zdrowiu dziecka, ją zaś za zaniechanie udzielenia dziecku pomocy – kobieta przez dwa dni zamiast zaprowadzić dziewczynkę do szpitala w związku z obfitym krwawieniem z miejsc intymnych zakładała jej podpaski. W trakcie trwającego śledztwa wyszło na jaw, że jeden z pracowników EAC odpowiedzialnych za przebieg adopcji dziewczynek po stronie amerykańskiej był spokrewniony z rodziną do której trafiła 5-latka. Już we wrześniu amerykańska policja poinformowała o losie dziewczynki Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci – ten jednak nie zdecydował się zawiadomić o tej sytuacji ani polskiej prokuratury ani odpowiedniego ministerstwa, kontynuował też współpracę z amerykańską agencją EAC.

Polskie Ministerstwo Rodziny o całej sprawie dowiedziało się właściwie przez przypadek — oprócz świeżych ran otwartych na ciele dziewczynki lekarze znaleźli też liczne blizny w miejscach intymnych, które wskazywały na to, że dziewczynka mogła być molestowana nie tylko w Stanach, w rodzinie adopcyjnej do której trafiła, ale i wcześniej w Polsce. Tylko z tego powodu nasze władze uzyskały informacje od amerykańskiej policji o losie polskiej dziewczynki wydanej za granicę.

Izabela Rutkowska, z Krajowego Ośrodka Adopcyjnego Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci tak skomentowała zaniechanie poinformowania władz o toczącym się postępowaniu w sprawie wykorzystywania seksualnego 5-latki, która w wyniku procesu adopcyjnego przez jej ośrodek przeprowadzanego trafiła pod opiekę pedofila:

– Nie widzieliśmy sensu, żeby zawiadamiać ministerstwo. Nie ma żadnych przepisów, które regulowałyby zasady przepływu informacji w takich sprawach. Nigdy też ministerstwo nie interesowało się późniejszym losem dzieci.

W grudniu amerykański departament stanu cofnął akredytację EAC ze skutkiem natychmiastowym. Jak czytamy w uzasadnieniu:

„Istnieją dowody na serię poważnych, umyślnych błędów oraz na rażące niedbalstwo i niewypełnianie standardów, przy okolicznościach obciążających wskazujących na to, że kontynuacja akredytacji dla EAC byłaby sprzeczna z interesem dzieci i rodzin”

W lutym do siedziby EAC jak i do domu założycielki agencji weszło FBI w ramach toczącego się śledztwa:

Na razie wszystkie akta w tej sprawie są tajne, jak dowiedzieć się jednak można zraportu Departamentu Stanu na długiej liście zarzutów wobec agencji EAC jest między innymi :

„22 CFR 96.44(a) & 96.46(a) Brak adekwatnego nadzoru wobec zagranicznych placówek z którymi EAC współpracowało, co do tego czy przestrzegały one praw kraju w którym operowały i czy nie uczestniczyły w praktykach niezgodnych z zasadami chroniącymi interes dziecka – by zapobiegać sprzedaży, porwaniom, wykorzystywaniu i przemytowi dzieci. Niesprostanie tym wymogom przyczyniło się do wielu wskazanych wyżej nadużyć”

„22 CFR 96.52(e) Namawianie do wręczania łapówek; nieuczciwe uzyskiwanie zgody rodziców biologicznych jak też zakłamywanie przed rodzicami biologicznymi rzeczywistych skutków i znaczenia wyrażanej przez nich zgody; posługiwanie się fałszywymi dokumentami i wypaczanie informacji celem oddziaływania czy wpływania na decyzje i działania rządu amerykańskiego i rządów innych państw w kwestii ustalenia czy dane dziecko kwalifikuje się do adopcji międzynarodowej, czy też wpływanie na decyzje instytucji akredytujących na decyzje związane z akredytacją”

Jak widać wyraźnie – część zarzutów departamentu Stanu rozciąga się poza samą agencję EAC, również na agencje zagraniczne, z którymi EAC współpracowało.

W połowie stycznia bieżącego roku Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – Elżbieta Rafalska, w związku z wyżej opisaną bulwersującą sprawą adopcji dwóch sióstr do Stanów Zjednoczonych cofnęła akredytację Krajowemu Ośrodkowi Adopcyjnemu Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Jak informuje strona ministerstwa, podjęto również kroki zmierzające do wyjaśnienia obecnej sytuacji adoptowanej dziewczynki i udzielenia jej ewentualnego wsparcia.

W tym punkcie należy wspomnieć, że nie jest to pierwszy raz kiedy Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci pozbawiony został uprawnień dotyczących przeprowadzania adopcji zagranicznych – w 1993 roku na mocy rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej jedynym ośrodkiem upoważnionym do przeprowadzania adopcji zagranicznych został Publiczny Ośrodek Adopcyjno – Opiekuńczy w Warszawie, natomiast Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci został upoważniony jedynie do przygotowywania kandydatów na rodziców adopcyjnych osoby zamieszkujące za granicą. Krajowy Ośrodek Adopcyjny nie zastosował się jednak do tego rozporządzenia i w 1994 roku przekraczał swoje uprawnienia w zakresie działalności związanej z przysposobieniami zagranicznymi.

FALA MEDIALNEJ DEZINFORMACJI

Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci został założony w 1989 roku przez Barbarę Passini. Kilka dni po ogłoszeniu decyzji ministerstwa o cofnięciu mu akredytacji w związku z nieprawidłowościami jakich dopuścił się ośrodek przy przeprowadzaniu procesu adopcyjnego dwóch dziewczynek do Stanów Zjednoczonych – syn pani Barbary, reżyser teatralny – Paweł Passini zamieścił na ten temat wpis na Facebooku:

Post został udostępniony 20 stycznia, a więc zanim media opisały szczegóły procesu adopcyjnego, na który powołała się Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w uzasadnieniu decyzji o cofnięciu akredytacji Krajowemu Ośrodkowi Adopcyjnemu TPD. Faktycznie – jedynym ośrodkiem który utrzymał akredytację ministerstwa do przeprowadzania adopcji zagranicznych jest ośrodek katolicki – sugerowanie jednak, ba, rzucanie oskarżeń, że decyzja ta podyktowana jest względami wyznaniowymi, a przy tym pomijanie milczeniem faktycznych powodów podjęcia takiej decyzji przez ministerstwo jest parszywą manipulacją i formą obrony przez atak. Pan Paweł pisze też, że dzięki staraniom pani Passini przestano rozdzielać rodzeństwa, co jest kolejnym kłamstwem. Przypomnijmy więc – według danych ministerstwa w roku 2016 w procedurze adopcji międzynarodowej ok. 71 proc. rodzeństw zostało rozdzielonych. Trzymajmy się więc faktów – Krajowy Ośrodek Adopcyjny nie stracił akredytacji przez „dobrą zmianę” i „państwo wyznaniowe” – stracił ją dlatego, że na skutek szeregu błędów i nadużyć w wyniku procesu adopcyjnego który ośrodek kierowany przez panią Passini przeprowadzał – 5-letnia dziewczynka trafiła w złe ręce.

Tę samą narrację – jawnie przeczywistą – podchwyciły jednak media:

Media głównego nurtu bez jakiejkolwiek refleksji zaczęły pompować w powszechną świadomość komunikaty, o tym jak to rząd bezpodstawnie, w imię narzucania wszystkim swojej katolicko-narodowej wizji „dobrej zmiany”  tłamsi i depcze dorobek życia, Bogu ducha winnej, pani Barbary Passini. Dlaczego z taką samą gorliwością te same media nie rozpisywały się o losach 5-letniej dziewczynki, która na skutek skrajnie nieodpowiedzialnych działań Krajowego Ośrodka Adopcyjnego została skrzywdzona? Dlaczego przejmują się tak bardzo losem ośrodka adopcyjnego, a są obojętni wobec krzywdy jaką wyrządzono temu dziecku? Gdzie się podziała rzetelność dziennikarska, nakazująca przed publikacją zbadać stanowisko obu stron?

By nie być gołosłowną w tym punkcie udzielmy głosu pani Passini i pracownikom Krajowego Ośrodka Adopcyjnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. W jaki sposób oni sami tłumaczą zaistniałą sytuację? Może wszystko to ma racjonalne wytłumaczenie, a pani Barbara faktycznie oskarżana jest bezpodstawnie o nadużycia?

Wiceminister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – Bartosz Marczuk mówi otwarcie, że przyczyną odebrania Krajowemu Ośrodkowi Adopcyjnemu akredytacji jest bulwersująca sprawa adopcji dwóch sióstr do Stanów Zjednoczonych – że to ta sytuacja podważyła w oczach ministerstwa zaufanie do placówki. Pani Barbara Passini i Izabela Rutkowska zamiast przedstawić jakiekolwiek spójne logicznie wyjaśnienie tej sytuacji uciekają się do sugestii, że podstawą decyzji ministerstwa był „brak czuwania opatrzności” i „niespełnianie wymogów katolickiej nauki społecznej„. Następnie dopytana o historię dziewczynek pani Passini wspomina jedynie o tym, że dziewczynki zostały rozdzielone, że rodzice którzy dziewczynki adoptowali nie byli w stanie opiekować się nimi obiema, więc starsza trafiła do innej rodziny, ale ośrodek nie był już w stanie nic zrobić, gdyż dziewczynka miała już obywatelstwo amerykańskie. Po pierwsze więc pani Passini próbuje umniejszyć powagę sytuacji – tak jakby wyłączną krzywdą jaka się stała dziewczynce było to, że została rozdzielona z siostrą i trafiła do innej rodziny, tak jakby na tej jednaj kwestii kończyła się lista zarzutów ministerstwa wobec ośrodka. Po drugie – dziewczynka została oddana innej rodzinie już na lotnisku – podstawową odpowiedzialnością ośrodka adopcyjnego jest właśnie sprawdzenie czy kandydaci na rodziców adopcyjnych są w stanie zajmować się dziećmi, które chcą przysposobić – skoro więc Krajowy Ośrodek Adopcyjny wydał 3 i 5 – letnie dzieci ludziom, którzy już na lotnisku jedno z nich oddali obcym – to ośrodek nie dopełnił swoich obowiązków – pokrętne tłumaczenie się tym, że dziewczynce nadano już obywatelstwo amerykańskie świadczy o całkowitym braku refleksji nad konsekwencjami własnych działań.

I pewnie wciąż tkwilibyśmy w nieświadomości co do prawdziwych przyczyn zamknięcia ośrodka prowadzonego przez Barbarę Passini, gdyby w końcu ktoś nie powiedział „sprawdzam”. Dziennik.pl i Gazeta Prawna zadały sobie trud by zweryfikować podawane przez ministerstwo informacje i 25 stycznia opisały sprawę, która stała się podstawą cofnięcia akredytacji Krajowemu Ośrodkowi Adopcyjnemu.

Cztery dni później w studiu Dzień Dobry TVN pani Barbara Passini wraz z synem udzielili kolejnego wywiadu w tej sprawie:

Tym razem pani Barbara Passini twierdzi, że uzasadnienia decyzji o cofnięciu akredytacji nie ma, że sprawa na którą powoływał się wiceminister Marczuk jest tylko „pretekstem„, który „świadczy o niekompetencji„. W dalszej części dyrektor Krajowego Ośrodka Adopcyjnego podaje przyczyny dla których siostry zostały rozdzielone:

„Rozdzieliły władze amerykańskie z tego względu, że okazało się, że dziewczynka w Polsce nie była… Były dwie siostry, starsza miała 7 lat, nie była dzieckiem zdiagnozowanym i w Stanach kiedy rodzinę zaniepokoiło zachowanie dziewczynki i została przebadana, okazuje się, że to 7-letnie dziecko było wielokrotnie molestowane w Polsce i dlatego Amerykanie zwrócili się do władz polskich i zwrócili się do nas kiedy mniej więcej po upływie roku myśmy się o tym dowiedzieli.”

W przeczywistości, którą próbuje nam narzucić pani Passini dziewczynki nie zostały rozdzielone już na lotnisku, od razu po przylocie do Stanów, a znacznie później. Dziewczynka też (która według pani Barbary poszła do adopcji w wieku lat 7, nie 5) wcale nie trafiła do szpitala z ranami wskazującymi na wykorzystywanie seksualne z użyciem siły, w takim stanie, że wymagała natychmiastowej operacji narządów intymnych i założenia torby kolostomijnej. Nie, według słów pani Passini rodziców adopcyjnych wybranych przez ośrodek adopcyjny po prostu zaniepokoiło zachowanie dziewczynki – dlatego została przebadana. Dziewczynka była molestowana wyłącznie w Polsce – co wyklucza jakąkolwiek winę ośrodka – to właśnie z tych powodów „władze amerykańskie„, według słów pani Passini, rozdzieliły siostry. Skoro pani Barbara i kierowany przez nią ośrodek nie mają sobie nic do zarzucenia, to po co te kłamstwa?

Następnie do rozmowy włącza się pan Paweł Passini – zarzucając władzy próbę „upolitycznienia sprawy” i „zrobienia z tego jakiegoś chwytliwego niusu” – zapominając chyba, że to nie kto inny jak on sam zamiast odnieść się do faktycznych podstaw decyzji jakie wskazało ministerstwo – zaczął pisać na Facebooku o „dobrej zmianie” i „państwiewyznaniowym”, a by było bardziej kuriozalnie, dorzucił im ekstra groźby piekła.

 BIZNES ADOPCYJNY

We wstępie pisałam, że adopcja jest tym, co łączy wybrakowane puzzle – z dwóch minusów robi plus. W rzeczywistości jednak proces jest bardziej złożony – równanie wymaga wyższej matematyki, w szczególności gdy mowa jest o adopcji międzynarodowej. Pod warstwą lukru o ratowaniu sierot i dawaniu im kochających rodzin… kryje się biznes. Bardzo brudny biznes, w którym popyt kształtuje podaż, a produktem są dzieci. Tu też matematyka jest nieubłagana: by jednemu dodać, innemu trzeba odjąć.

Kiedy mamy przed sobą z jednej strony chętnych by przysposobić, a z drugiej – dzieci w sierocińcach, to ktoś te elementy musi razem połączyć, zwłaszcza jeśli, jak jest w przypadku adopcji międzynarodowych, puzzle te rozsypane są po globusie. Potrzebny jest więc pośrednik – tę rolę pełnią w większości niepubliczne ośrodki adopcyjne.

Zarówno polskie przepisy Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego jak i Konwencja ONZ o Prawach Dzieci mówią, że wartością nadrzędną we wszelkich procesach adopcyjnych musi być dobro dziecka. Jak się jednak okazuje, prawa ekonomii są silniejsze niż litera prawa. Popyt bowiem – w naturalnych warunkach znacznie przewyższa podaż – w krajach zachodnich jest znacznie więcej osób chętnych przysposobić dziecko, niż jest rzeczywistych sierot – zwłaszcza tych najbardziej pożądanych – małych i zdrowych. A to sprawia, że z jednej strony rodzice adopcyjni muszą konkurować o dziecko tak samo, jak konsumenci na każdym innym rynku dóbr o ograniczonej dostępności, z drugiej zaś strony – wysoka podaż skłania ludzi do „pozyskiwania” drogami mniej lub bardziej legalnymi nowych „dóbr” – dla zaspokojenia potrzeb rynku. I tak jak we wszystkich transakcjach – zarówno klient jak i dostawca produktu w pierwszej kolejności dbają o zabezpieczenie interesów własnych, nie interesu dziecka.

POPYT

Adopcja międzynarodowa to ogromny biznes – który według szacunków, co roku w skali światowej generuje zyski na poziomie kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu miliardów dolarów. Kandydaci na rodziców adopcyjnych z państw zachodnich za adopcję jednego dziecka płacą grube pieniądze: w Stanach Zjednoczonych ceny wahają się między 25.000 a 60.000 dolarów za dziecko, w Europie jest to koszt w widełkach między 15.000 a 50.000 euro. Głównymi krajami „importującymi” dzieci z zagranicy są: Stany Zjednoczone, Włochy, Hiszpania, Francja i Izrael – przy czym Amerykanie przysposabiają co roku więcej dzieci z zagranicy, niż wszystkie pozostałe kraje świata łącznie.

Przypomnijmy więc – Konwencja ONZ o Prawach Dziecka wyraźnie stanowi w art. 21 pkt D, że państwa – strony (a więc wszystkie kraje świata za niechlubnym wyjątkiem Stanów Zjednoczonych) zobowiązane są „podejmować wszelkie możliwe kroki dla zapewnienia, aby w przypadku adopcji do innego kraju osoby w niej zaangażowane nie uzyskały z tego powodu niestosownych korzyści finansowych„. Skoro więc kandydaci na rodziców adopcyjnych płacą tak duże pieniądze, a przepisy prawa wykluczają, by ośrodki adopcyjne się bogaciły na procederze adopcyjnym to… na co idą te pieniądze? I jeśli są to tylko koszty proceduralne, to skąd zróżnicowanie ceny w zależności od wieku, stanu zdrowia i rasy dziecka? Jak podaje Mirah Riben – zajmująca się tą kwestią od czterech już dekad – to te 3 czynniki kształtują cenę maluchów na rynku adopcyjnym, to one wpływają na rozpiętość widełek.

Głównym kierunkiem adopcji zagranicznych dla polskich dzieci są Włochy. Koszt samej adopcji dziecka dla Włochów waha się między 15.000 a 50.000 euro, średnio wynosi 25.000 euro. Wraz z zakwaterowaniem, transportem i wyżywieniem jest to już 40.000 euro. We Włoszech też temat ten od jakiegoś czasu wzbudza kontrowersje. W jednym z artykułów dziennikarz Carmelo Abbate postanowił zweryfikować na co składają się koszta adopcji dziecka z Polski:

„Dlaczego koszty adopcji dziecka są tak wysokie? Według oficjalnej wersji – są to koszta przetworzenia dokumentów i wykonania tłumaczeń. Ale w Polsce na przykład według cenników wynagrodzeń za usługi prawnicze nie powinno to przekraczać 3.500 euro, dodatkowe 2.000 euro na inne dokumenty, notariusza, znaczki skarbowe i 500 euro dla kierowcy – tłumacza. Łącznie 6.000 euro – mniej niż połowa tego, co często jest żądane. Innym problemem jest to, że gdy para nawiązuje kontakt z przedstawicielem zagranicznej instytucji to zaczynają się żądania pieniędzy na czarno, oferty macic do wynajęcia, niekiedy szantaż i pogróżki”

Skoro więc przysposabiający płacą średnio 25.000 euro za dziecko, koszty formalności powinny się zamknąć w 6.000 euro, to do czyich kieszeni idzie pozostałych 19.000?

PODAŻ

Są dwa główne powody dla których ludzie z krajów zachodnich chcą przysposobić dzieci w procesie adopcji międzynarodowej – bezpłodność i poczucie misji. Ci, którzy nie mogą mieć dzieci biologicznych szukają opcji alternatywnych, by móc wychować dziecko, by zaspokoić swój instynkt macierzyński czy ojcowski. Drugą grupą są osoby działające z pobudek ideologicznych – głównie chodzi o ewangelików w Stanach Zjednoczonych, którzy w adopcji odnajdują prawdziwe przesłanie ewangelii i chcą swoim poświęceniem ukazać wyznawaną wiarę. Obie grupy zainteresowane są głównie dziećmi małymi (do 3 lat), zdrowymi, przy czym głównie dla pierwszej grupy rasa bywa kwestią niezmiernie istotną. Mimo często najlepszych intencji jednak – obie grupy wspierając przez uczestnictwo biznes adopcyjny przyczyniają się do ogromnych nieszczęść do jakich dochodzi w najbiedniejszych rejonach świata.

Zacznijmy od legalnej definicji sieroty. Według prawa międzynarodowego sierotą nie jest dziecko, którego oboje rodzice nie żyją, lecz dziecko, którego przynajmniej jedno z rodziców zmarło lub którego rodzice zrzekli się praw do dziecka na piśmie. To rozszerzenie definicji sprawia, że na całym świecie niemal 90% dzieci, które znajdują się w sierocińcach wcale sierotami nie są – główną przyczyną tego, że do ośrodków trafiają jest bieda – mają jednak nie tylko dalszych krewnych, ale i biologicznych rodziców, którzy żyją. Ale to nie wszystko. W związku z wysokim popytem na dzieci w krajach zachodnich i ogromnymi pieniędzmi, które za tym idą – w biednych krajach istnieje cały szereg sposobów na „pozyskiwanie” nowych sierot – nakłania się rodziców biologicznych podstępem do podpisania papierów w języku, którego nie znają, fałszuje się akty zgonu rodziców biologicznych, obiecuje edukację w Europie – nie wspominając o adopcji, dzieci porywa się na ulicach, ze szpitali czy ze szkół – czasem wręcz sami nauczyciele są „rekruterami„, którzy handlarzom dzieci wystawiają ofiary.

Na całym świecie pełno jest przykładów tego typu. Na wiejskich obszarach Nepalu, gdzie za dostarczenie zdrowego dziecka dostać można nawet 5.000 dolarów, co roku bez śladu znikają ich setki – często łamiąc życie ich rodzinom – rodzice adopcyjni w krajach zachodnich są przekonani zaś, że przygarniając dzieci pod swój dach „ratują sieroty z trzeciego świata„. Malezyjskie ośrodki pomocy społecznej skupywały dzieci na zagraniczną adopcję od matek po $236 za sztukę, w chińskiej prowincji Hunan cena wynosiła $350. W Indiach proceder podstępnego odbierania dzieci rodzicom ma miejsce od lat, a winni są bezkarni – bo istnieją przesłanki by przypuszczać, że handel dziećmi koordynowany tam jest przez samą władzę. W 2007 roku pracownicy francuskiej fundacji „Zoe’s Ark” próbowali wywieźć 103 dzieci z Czadu jako „sudańskie sieroty” – jak się potem okazało większość z nich została porwana rodzinom w Czadzie. To samo miało miejsce po trzęsieniu ziemi na Haiti – jak te sępy zjechały się tam fundacje i kościelne misje – które porywały dzieci na zagraniczne adopcje (a złapana na gorącym uczynku Laura Silsby została zwolniona z więzienia dzięki wstawiennictwu Clintonów).  W Kambodży amerykańska „działaczka” Lauryn Galindo (z której usług skorzystała m. in. Angelina Jolie) podstępnie zabierała matkom dzieci, czasem za równowartość siatki ryżu – władze przez lata miały świadomość, że wywożone z kraju pod pretekstem międzynarodowej adopcji dzieci sierotami nie są, z jakiegoś powodu jednak przymykały na to oko. Władze Gwatemali aresztowały Amerykankę Nancy Susan Bailey prowadzącą lokalny sierociniec pod zarzutem handlu dziećmi i wydania drogą nielegalnej adopcji tysięcy dzieci, głównie do Stanów w zamian za opłaty sięgające 40.000 dolarów. W Rumunii przez ponad 20 lat dzieci były jednym z głównych „produktów eksportowych” – aż w końcu władzy udało się zablokować proceder odbierania bezprawnie rodzicom dzieci i wywożenia ich na zachód.

Aktualnie głównym państwem dostarczającym dzieci na zachód jest Kongo – państwo co prawda bogate jest w surowce, zyski z wydobycia jednak płyną do państw zachodnich. Niestety ten sam schemat wyzysku dotyczy „eksportowanych” dzieci. W zeszłym roku włoska prasa ujawniła proceder „wykradania” rodzinom z Kongo dzieci i wysyłania ich drogą adopcji międzynarodowej do Włoch. W sprawę zamieszana była włoska organizacja pozarządowa – Amici dei bambini – w skrócie Aibi. Okazało się to tylko wierzchołkiem góry lodowej – historia ukazała skorumpowanie systemu adopcji dzieci z zagranicy i absolutny brak jakiejkolwiek kontroli organu teoretycznie nadzorującego – CAI (Commissione per le adozioni internazionali). Jak się bowiem okazało – CAI od lat funkcjonuje jako atrapa kontroli, jest sparaliżowana do tego stopnia, że przez ponad 2 lata komisja nawet raz się nie zebrała. Jak tłumaczy Silvia Della Monica – nowa przewodnicząca komisji, która próbuje zaprowadzić w systemie porządek – wynika to „z konfliktu interesów z agencjami adopcyjnymi, które za pośrednictwem swoich przedstawicieli działają wewnątrz komisji”. A jeśli jedyny organ nadzorujący agencje adopcyjne składa się z przedstawicieli tych agencji – to znaczy, że są one poza jakąkolwiek kontrolą.

Przypominam więc – to właśnie Włochy od lat są głównym kierunkiem adopcyjnym polskich dzieci. Prezydent Komisji – Silvia della Monica mówi wprost: „We Włoszech istnieją instytucje oferujące adopcje międzynarodowe, które tak na prawdę handlują dziećmi – praktyki te muszą zostać wyeliminowane.” Mimo chęci unormowania sytuacji, prezydent komisji ds. adopcji międzynarodowych jest wciąż blokowana„sytuacja nie jest normalna, a wynika z wątpliwego również pod względem finansowym zachowania agencji, zwłaszcza w porównaniu z rygorem procedur adopcyjnych, którym próbuję przywrócić legalność”.

W trakcie śledztwa okazało się, że ta sama organizacja – Aibi miała silne powiązania z międzynarodową siatką pedofilską – że dzieci gwałcone w bułgarskim sierocińcu i  wykorzystywane do tworzenia dziecięcej pornografii poprzez nią właśnie trafiały następnie na włoski „rynek adopcyjny„. Ta sama organizacja miała też naciskać na rząd rumuński by ten przywrócił możliwość międzynarodowych adopcji. Organizacja Aibi była hojnie finansowana zarówno przez UNICEF jak i z funduszy unii Europejskiej. Śledztwo w sprawie włoskiej afery adopcyjnej wciąż trwa – mimo ujawnionych nadużyć i nieprawidłowości we włoskim systemie adopcyjnym, wciąż jest to kraj do którego trafia większość polskich dzieci adoptowanych za granicę.

REKLAMACJE

Chcę zaznaczyć, że bez wątpienia wiele dzieci w wyniku adopcji międzynarodowych trafia do dobrych, kochających rodzin. Nie jest więc tak, że adopcje międzynarodowe są czystym złem – wiele rodzin adopcyjnych staje się trybikami w tej wielkiej, wątpliwej moralnie machinie mimo najlepszych intencji. Nie jest jednak też prawdą, że adopcje międzynarodowe mają zawsze szczęśliwe zakończenie – bardzo często bowiem kończą się źle i o tym fakcie cały biznes adopcyjny milczy.

W 2013 roku Agencja Reutera przeprowadziła śledztwo dziennikarskie w tej sprawie i sporządziła z niego obszerny raport. Wyniki są zatrważające. Po pierwsze w Stanach Zjednoczonych by adoptować dziecko w kraju kandydaci na rodziców adopcyjnych muszą spełnić określone warunki, proces przebiega zaś pod okiem pracowników socjalnych. Inaczej jest w procesie adopcji międzynarodowej – tu za cały proces odpowiadają agencje adopcyjne, po zakończeniu procesu przysposobienia brak jakiegokolwiek nadzoru z zewnątrz. Jak się jednak okazuje – wiele rodzin po jakimś czasie zmienia zdanie i żałuje adopcji malucha. Co się wtedy dzieje? Śledztwo Agencji Reutera wykazało, że pozbycie się niechcianego już dziecka jest niezwykle proste – wystarczy napisać w internecie ogłoszenie, kiedy ktoś się zgłosi – spotkać się z nim na jakimś parkingu przed McDonaldem czy stacją benzynową, podpisać papiery ustanawiające tę osobę nowym opiekunem prawnym, oddać dziecko i odjechać. Nazywa się to prywatną re-lokacją (rehoming). W Stanach Zjednoczonych, w co aż trudno uwierzyć, istnieje cały rynek skupu, czy też recyklingu adoptowanych dzieci i według przeprowadzonych szacunków, dzieci z adopcji zagranicznych, które zostały specjalnie ściągnięte do obcego im kraju, którego języka często nie znają – stanowią ponad 70% internetowych ofert rodziców adopcyjnych. Agencja Reutera namierzyła co najmniej 8 tego typu internetowych grup / forum na Yahoo i Facebooku, na których można dać ogłoszenie by pozbyć się niechcianego dziecka. Reuter’s przeanalizował 5029 ogłoszeń tego typu, zamieszczonych na jednej z grup Yahoo na przestrzeni 5 lat. Statystycznie raz na tydzień ktoś umieszczał ofertę, większość dzieci była w wieku od 6 do 14 lat, najczęściej były to dzieci z Rosji, Chin, Etiopii i Ukrainy. Wiele dzieci było re-lokowane wielokrotnie, niektóre w ten sposób trafiały pod opiekę osób chorych psychicznie, dewiantów, osób którym odebrano władzę rodzicielską nad własnymi dziećmi, osób wielokrotnie oskarżanych o pedofilię. Państwo nie prowadzi żadnych statystyk dotyczących międzynarodowych adopcji – nie wiadomo więc nawet jaka jest prawdziwa skala tego zjawiska.

Sytuacja we Włoszech, jak się okazuje, też nie jest różowa. Tam też co 3 dnidziecko adoptowane zostaje zwrócone przez rodziców adopcyjnych państwu, a od 2013 roku zablokowane przez agencje adopcyjne CAI nie przedstawiło żadnego raportu dotyczącego adopcji międzynarodowych.

Wracając jednak na chwilę do historii dwóch sióstr wydanych do adopcji do Stanów Zjednoczonych przez Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci – nie trudno zauważyć, że łatwość z jaką można pozbyć się niechcianego dziecka może być sposobem obejścia polskich regulacji o nierozdzielaniu rodzeństw. Przekładając to na wcześniej opisany casus przypuszczalnie para chcąc adoptować jedynie 3-letnią dziewczynkę z Polski, mogła przysposobić obie siostry po to tylko, by od razu po przylocie do Stanów Zjednoczonych, już na lotnisku dokonać prywatnej re-lokacji starszego dziecka. Co więcej ośrodek chcąc przedstawić się opinii publicznej w jak najlepszym świetle mówi, że mimo braku prawnego obowiązku monitorowania dalszych losów dzieci wydanych do adopcji, oni sami wymagają wysyłania im raportów na ten temat. Jak jednak wskazuje Roelie Post – była urzędniczka Komisji Europejskiej – jest to jedynie działanie pozorowane, bowiem tego typu raporty wykonywane są albo przez rodziców adopcyjnych, albo przez same agencje – a więc 2 grupy osób, które nie mają żadnego interesu w tym by ujawniać, że coś mogło pójść nie tak. Najlepszym tego przykładem są raporty jakie agencja EAC nadesłała po roku w związku z adopcją polskich dziewczynek do Stanów Zjednoczonych – „Informowały o rozdzieleniu, ale były pozytywne. Kontrole były przeprowadzane zanim sprawa domniemanego molestowania wyszła na jaw

LOBBY ADOPCYJNE

Wypowiadająca się w filmiku powyżej Roelie Post jest pierwszą demaskatorką biznesu adopcyjnego. Jako urzędnik Komisji Europejskiej w 1999 roku powierzono jej rolę zarządzającej projektem „Dossier rumuńskich dzieci i mniejszości” w związku z pracami nad rozszerzeniem Unii Europejskiej – w ten sposób została pierwszym w historii Komisji Europejskiej ekspertem do spraw dzieci. Badając akta powierzonej jej sprawy Roelie odkryła prawdę o procederze sprzedaży rumuńskich dzieci na zachód pod przykrywką adopcji zagranicznych. Adopcje miały miejsce od roku 1989 – a więc od momentu obalenia rządów Nicolae Ceausescu. Jak się okazało 97% dzieci w ten sposób wywiezionych na zachód wcale nie było sierotami – zostały w okrutny sposób, często nawet bez pozorowania legalności procesu, odebrane rodzicom biologicznym. Agencje adopcyjne zaś mogły żądać za nie ogromnych sum głównie dlatego, że były białe. Podejrzewano też, że wiele dzieci wywożono z kraju nie w celach adopcyjnych, a celempozyskania organów lub, że dzieci trafiały do siatek pedofili. Komisarzem Unii Europejskiej ds. Rozszerzenia Unii był wtedy niemiecki polityk – Günter Verheugen, który sprawę adopcji zagranicznej rumuńskich dzieci podsumował następująco:

„Bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że w rzeczywistości mieliśmy do czynienia z legalnym handlem dziećmi”

Günter Verheugen zapowiedział, że przy współpracy z rządem Rumunii zaprowadzi w tej sprawie porządek i nie ugnie się pod naciskami lobby adopcyjnego. Tak też się stało – jednym z warunków przyjęcia Rumunii do wspólnoty było zaprzestanie sprzedaży dzieci za granicę – w 2001 roku taką decyzję podjęto tymczasowo, a w 2005 roku Rumunia oficjalnie i na stałe zakazała adopcji zagranicznych.

Jak się potem okazało jednak – lobby adopcyjne nie dało łatwo za wygraną i zaczęło naciskać na rządzących zarówno od środka, jak i z zewnątrz kraju. Presja szybko przyjęła wymiar polityczny i sprawa adopcji zagranicznych rumuńskich dzieci podnoszona była przez ówczesnego sekretarza stanu USA – Colina Powella – Amerykanie pod rygorem odmowy Rumunii członkostwa w NATO chcieli wymusić na tamtejszym rządzie przywrócenie adopcji zagranicznych. O to samo zabiegał kandydat na prezydenta – John Kerry, a następnie sekretarz stanu za prezydentury Baracka Obamy – Hillary Clinton. Podobne żądania podnosili też politycy innych krajów zachodnich, jak i potężne organizacje, jak wspomniane wcześniej Aibi. Adopcje zagraniczne są więc przedmiotem przetargów politycznych, za którymi stoi olbrzymie lobby adopcyjne wielo-miliardowego biznesu – wszystko po to by ludzie z zachodu mogli „ratować sieroty”, które sierotami nie są. Wróćmy więc do kwestii fundamentalnej: czy wciąż siłą napędową jest tu dobro dziecka?

RÓWNANIE Z NIEWIADOMYMI

Adopcje bez wątpienia mogą być tym, co w połamanej rzeczywistości zmienia dwa minusy w plus. Jednocześnie pamiętać musimy, że ogromna większość współczesnych międzynarodowych adopcji napędzana jest popytem na dzieci w państwach zachodnich – a by jednym  dodać, innym trzeba odjąć. Skoro opanowaliśmy już te podstawowe prawa matematyki rządzące adopcjami zagranicznymi, czas sprawdzić nasze siły i rozwiązać bardziej skomplikowane zadanie – równanie z niewiadomymi.

25 stycznia bieżącego roku Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo złożyłozawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa handlu dziećmi między innymi przez panią Barbarę Passini, Izabelę Rutkowską i Rzecznika Praw Dziecka – Marka Michalaka. W uzasadnieniu wniosku o wszczęcie postępowania karnego napisano:

„Wskazywane niniejszym osoby stworzyły i podtrzymują lub pozwalają utrzymywać w rozkładającym się państwie polskim system handlu dziećmi pod pozorem adopcji zagranicznych. Dzieci dostarczane były i są do państw, w których nie mają ochrony przed czynieniem z nich przedmiotów dalszej wymiany handlowej, w szczególności do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Dzieci będące ofiarami wskazanych osób były lub są wykorzystywane seksualnie za wiedzą wskazanych osób. Dzieci mogły lub mogą być także wykorzystywane do celów medycznych, w szczególności do pozyskiwania od nich materiału biologicznego.”

To, czy faktycznie polskie dzieci były przedmiotem handlu, do którego przyłożył rękę Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, Rzecznik Praw Dziecka, sędziowie i prokuratorzy, a nawet przedstawiciele ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jest na razie niewiadomą – której prawdziwość albo fałsz, mam nadzieje, ujawni śledztwo prokuratury. Nie jest jednak tak, że całe równanie składa się z niewiadomych – coraz więcej elementów układanki jest przed nami odkrytych i obraz, który tworzą, jest dość spójny.

Wiemy już, że apele podnoszone od lat przez niezależne organizacje i działaczy społecznych nie są bezpodstawne – że tak jak twierdzili – adopcje zagraniczne przeprowadzane są mino nagminnych nadużyć, że rozdziela się rodzeństwa, że wcale nie jest tak – jak twierdziła jeszcze we wrześniu zeszłego roku pani Izabela Rutkowska z Krajowego Ośrodka Adopcyjnego, że „za granicę wysyłane są tylko takie dzieci, których w Polsce nikt nie chciał – albo chore, upośledzone, z różnymi dysfunkcjami, albo starsze”. Prawdą okazały się też twierdzenia, że nikt nie wie, co z wydanymi dziećmi się dzieje, że nie ma żadnej rzetelnej kontroli ani doniesień na temat ich losu, a przynajmniej niektóre w wyniku procesu adopcyjnego trafiają w ręce pedofili.

Elementy układanki już ujawnione, wskazują nam też dokładnie na to, czego nie wiemy. Sprawa dwóch sióstr wydanych drogą adopcji do Stanów Zjednoczonych obnażyła bowiem ogrom nadużyć faktycznych jak i tych potencjalnych do których na przestrzeni lat mogło dochodzić. Jakże wymowny jest fakt, że historia ta ujrzała światło dzienne tylko i wyłącznie dlatego, że nastąpiła kumulacja nieszczęśliwych zdarzeń – tego, że dziewczynka na skutek krzywd doznanych w nowej rodzinie adopcyjnej wymagała natychmiastowej operacji i tego, że lekarze się nią zajmujący znaleźli na jej ciele blizny wskazujące na to, że mogła być ona wykorzystywana również w Polsce. Tylko z tego powodu polskie organy zostały powiadomione o losie dziewczynki. To oznacza, że na przestrzeni lat mogło być wiele dzieci wydanych drogą adopcji zagranicę, które również zostały rozdzielone z rodzeństwem, były wykorzystywane seksualnie, nawet z użyciem przemocy, mogły też spotkać je inne nieszczęścia – i nikt o tym nie wiedział. Co więcej – fakt, że pani Barbara Passini kłamie w mediach w kwestiach już ujawnionych, które można zweryfikować, rzuca cień wątpliwości na wszystkie inne jej twierdzenia o działalności prowadzonego przez nią Krajowego Ośrodka Adopcyjnego. Wiemy też, że ośrodek ten zaniechał powiadomienia prokuratury o losie dziewczynki, kiedy został poinformowany o sprawie przez policję amerykańską i że mimo całej tej sytuacji kontynuował współpracę z EAC – której Departament Sprawiedliwości zarzuca między innymi handel dziećmi. Co więcej – włoska prasa również informowała o tym, że wobec włoskich rodzin chcących dokonać adopcji z Polski wysuwa się, oprócz oficjalnych opłat, również żądania dodatkowych kwot, pod stołem.

Kolejną kwestią wartą rozważenia są przepisy ustawy o wspieraniu rodzin i systemie pieczy zastępczej, które de facto skutkują obejściem przepisów kodeksowych i prawa międzynarodowego – że pod pozorem usprawnienia procesu adopcyjnego nowe przepisy wypychają narzuconym pośpiechem dzieci z systemu adopcji krajowej do systemu adopcji międzynarodowej, zaś art 166a de facto sprawia, że zasada nierozdzielania rodzeństw jest jeno pozorna. Pani Barbara Passini brała udział w pracach nad projektem ustawy, a w 2009 roku podpisała list otwarty ponaglający ówczesny rząd do szybszego wprowadzenia nowej ustawy w życie.

Przetaczany wcześniej przykład Rumunii pokazuje jak wielką siłę nacisku ma lobby adopcyjne. Nawet jeśli adopcje zagraniczne przeprowadzane są przez polskie ośrodki w sposób krystalicznie czysty i uczciwy, nawet jeśli zaangażowane w ten proces osoby „nie uzyskują z tego powodu niestosownych korzyści finansowych” – to i tak nikt nie ma kontroli nad tym, co się z wydanymi dziećmi dzieje potem – a zarówno we Włoszech jak i w Stanach Zjednoczonych chaos związany z adopcjami międzynarodowymi chętnie wykorzystują drapieżcy. Od kiedy Rosja i Rumunia zakazały adopcji zagranicznych Polska jest jednym z bardzo nielicznych krajów, który wydaje tą drogą białe dzieci – i niestety również ten czynnik naraża je na zwiększone niebezpieczeństwo trafienia w niewłaściwe ręce.

Już teraz widać naciski na rząd, by cofnąć podjętą decyzję. Po opisaniu przez Dziennik Gazeta Prawna i Dziennik.pl bulwersującej sprawy adopcji sióstr do Stanów Zjednoczonych, portal natemat.pl i telewizja TVN, mimo wcześniejszych ataków na ministerstwo postanowiły poinformować o sprawie. Nie zrobiły tego jednak pozostałe media – w tym te związane z wydawnictwem Agora. Więcej – Gazeta Wyborcza i Oko.press zdają się kontynuować kampanię dezinformacji mającej na celu przywrócić Krajowemu Ośrodkowi Adopcyjnemu akredytację ministerstwa do przeprowadzania adopcji zagranicznych, wtóruje im też Rzecznik Praw Dziecka – Marek Michalak:

Czy dziennikarze cytowanych mediów i Rzecznik Praw Dziecka nie mają dostępu do internetu? Nie są w stanie dojść do przyczyn dla których ministerstwo odebrało akredytację Krajowemu Ośrodkowi Adopcyjnemu – nawet w sytuacji gdy historię będącą podstawą tej decyzji opisano już wielokrotnie w środkach masowego przekazu? Czy faktycznie siłą napędową jest tu ochrona dzieci? Czy raczej Krajowego Ośrodka Adopcyjnego i pani Passini?

CHCESZ PRAWDY, CZY WOLISZ COŚ ŁADNEGO?

Wygodniej byłoby udawać, że handel dziećmi nie istnieje – że agencje adopcyjne niczym troskliwe misie kierują się altruizmem i potrzebą pomocy bliźniemu, wyrażają moc serca, nie dolara, że rodzice adopcyjni zmieniają świat na lepsze ratując porzucone na pastwę losu sieroty, a prawo stoi na straży ich bezpieczeństwa. Te wzniosłe hasła, ta cała pastelowa otoczka jest jednak częścią problemu – bo usypia czujność społeczeństwa. Pod grubą warstwą lukru, o czym poświadczają (zbyt) liczne przykłady z całego świata, kryje się bowiem handel dziećmi, seksualne niewolnictwo i kradzież organów. Adopcje zagraniczne stały się przykrywką dla wielkich zbrodni, których ofiarami są najsłabsi, najbardziej bezbronni.

Przedstawione w tym wpisie fakty dotyczące sytuacji w Polsce nie dają pełnego obrazu sytuacji – wciąż jest to równanie z niewiadomymi. To jednak co już wiemy wystarczy, by całą sytuację uznać za ogromny skandal, który powinien wstrząsnąć całą instytucją adopcji zagranicznych, nie tylko Krajowym Ośrodkiem Adopcyjnym. Może się bowiem okazać, że nie ma przypadku w zmianach w prawie jakie nastąpiły na przestrzeni ostatnich kilku lat, że nie bez powodu rządzący głusi byli na apele fundacji i działaczy społecznych, że określone osoby z wydawania polskich dzieci za granicę czerpały niestosowne korzyści finansowe, a poczucie bezkarności innych nie było bezpodstawne.

Dojście do prawdy jest w gestii organów śledczych i prokuratury. Nam pozostaje jeden wybór – przyłączyć się do tych, którzy ten skandal wolą przemilczeć, lub tych, którzy od dawna krzyczą na ten temat.

Komentarze 102 to “Handel Dziećmi Polska i Świat – POLSKA JEDNYM Z LIDERÓW PROCEDERU !”

  1. KnUR1 said

    ja pierdole, płk Piotr Wroński w opisach na YT tylko:

    52 1020 1097 0000 7202 0299 7906 (PL52102010970000720202997906)
    PayPal: pwronski@nemebi.pl

    pffff …. http://fundacjadobregopasterza.pl/ to samo, cała strona żebrania bez treści;

    jebać ich;

    Polubienie

    • Wroński ? O czym Wy mówicie ! https://wordpress.com/post/davar689754162.wordpress.com/26

      Polubienie

    • Jack podaj nam nr konta !! nie będziesz ślęczał i tyrał za darmo dla nas. Zasłużyłeś na dobrego Ballantine’sa i coś do pokurzenia z wyższej półki. Jest zgoda na przelewy. Pragniemy Cię docenić inaczej niż łapką w górę i subskrypcjami. Pod filmikami zastrzec ,że to na nasze wyraźne żądanie a my się pod tym podpiszemy.Bo wiemy żeś skromny i sam się nie upomnisz. A my jako Twoi sympatycy wiemy ile jesteś wart.! Jesteś bezcenny !

      Polubienie

      • A. Nota said

        Tyrał? On to co opublikował to ukradł ode mnie i nawet pochwalił się tym czerwonymi literami we wstępie. Ten cały Jack Caleib jest zwykłym, parszywym złodziejem. Oh faktycznie, jaki on skromny, że nie domaga się jeszcze dodatkowej kasy za to co kradnie na co inni pracowali. Szkodzicie tylko sprawie – jesteście tak samo szkodliwi jak ci, co nas cenzurują. I jeszcze prosi czytelników, żeby tu linkować. Sam nie potrafisz linkować do twórców, złodzieju?

        Polubienie

        • ja said

          Jedyny owoc jaki może wydać kobieta to potomstwo ale ty chcesz kasy buraku, przecież jest podany link do źródła a cb boli buraku że u cb nikt nie czytał to przynajmniej tu mialas okazję zaistnieć… i co ty wiesz o prawach autorskich histeryczko niedoksztalcona.

          Polubienie

        • grypa666 said

          Jako wielokrotna ofiara PLAGIARYZMU (zerżnięcie całości lub urywka bez podania linku, autora czy tłumacza… w tym przez neo-ubeckich opluwaczy mego dobrego imienia celem uwiarygadniania suszpowej WolnejPolski) zauważę:
          – nie ma restrykcji Copyright na portalu A. Nota
          – Miza przyzwoicie i prawidłowo pokazał linka na samej górze (lepiej niż na dole, gdzie może byc niedostrzeżony)
          – że to nazwał „kradzieżą”, nie robi z jego czynu kradzieży, plagiatu ani żadnego innego przestępstwa… powinien ci policzyć za darmową reklamę
          – jeśli chcesz nabijać licznik czy zbierać mamonę, umieść skarbonkę i Copytight na górze, dole i na bokach każdego tekstu.

          Art jest nieźle opracowany, więc re-blogowałem arta u Mizi z uwagi na jego forum. Taraz widzę, że masz problem, zatem… kopiuję i wrzucam na moje blogi — mnie też pozywaj, A. Nota :}}

          Polubienie

    • grypa666 said

      a co, za frajer mają orać dla wspólnego dobra? (na początek liberalnie zakładam, że tak jest)
      jew tube poniszczył najlepszych monetyzacją, żebrają jak mogą… albo do roboty (jeśli znajdą) i koniec działalności społecznej

      to raczej dowód, że nie są jak ChujeckiKowalski Co. finansowani przez: frajerów, członków sekty, dotacje od samego Maciarewicza/Singera, tera z puli podatnika jako partyja polityczna… przy zwolnieniu z podatku jako sekta religijna też

      Polubienie

      • KnUR1 said

        o komu sie polepszyło od tego ich gadania? … chyba wręcz przeciwni; a jak brakuje pieniedzy to do pracy, jakiś park przemysłowy, tak żeby poczuli jak sie dopierdala młody i za jakie pieniadze; albo na zmywak zachodzni; a jak ktos ma specjalizacje to spawacz, kierowca; a po robocie sobie gadać do okienka TiVI i wyjdzie samo czy kanał przyniesie kase czy nie; mogłbym sie dojebać ze jakis esbek siedzi w chaci i pierdoli za moje pieniądze a mało kto go słucha …. ale nie se robia co chcą a ja sobie bede pisał co chce bo mnie na to stać było zawsze;i mam ta przyjemnosc, ze nie musze wsystkiego robic za kase jak ci o ktorych mowa;

        Polubienie

  2. krab said

    Trochę mnie zabolało to wołanie o dowody .. jakie ? Jakich dowodów oczekuje np. p. Międlar ? Zaprezentowania mu gwałconych dzieci, czy filmu z tego czynu … zapewne znajdzie w darknecie, a i tam maltretowane dzieci nie mają plakietek z narodowością ! A może filmów z sal operacyjnych z pobierania organów !!! A może mogiłek, ale tam też będą zmienione dane ! O innych „dowodach” wolę nie pisać.

    Polubienie

    • miziaforum said

      te filmy o których mówisz będą na moim kanale Y.T jako dowód ostateczny może nawet bedzie tych kanałów 30 wszystkie podlinkowane pod ten najbardziej ogladany ……… potem zaczną znikać myslę ze 24 godziny powiszą zrobię tak aby znikający kanał dawał jeszcze link do kolejnego 🙂 TO BEDZIE MOJA POZEGNALNA AKCJA NA Y.T …….. a potem znikam …… moze nawet i tu

      Polubienie

      • krab said

        Nie rób tego, jesteś potrzebny ! Sprawę można rozpropagować bez podkładania głowy. Proszę, nie tedy droga.

        Polubienie

      • Llubię said

        MIZIAAAA !!! Ani mi się waż !!! Nawet tak nie żartuj !!! 😦 😦 😦 }:-(

        Polubienie

      • Mizia ani się waż zamykać kanał i blog. Nie możesz tego nam zrobić. Jesteś nam bardzo potrzebny. Proszę Cię tylko nie to, Zostań !!!!

        Polubienie

      • anna38 said

        Ja pierdole…..Jack ..!!!! …nierob tego…niemozesz odejsc …..!!!……:-( codziennie rano robie sobie kawe i zapierdalam na y.t potem na blok ,czytam,ogladam,analizuje….kurwa …czuje,ze zyje czekajac na twoj nowy film…..i pewnie nie tylko ja !!!! 😦 😦 :-< …Jak odejdziesz …..co nawet niedopuszczam tej mysli do siebie…to pierdole rezygnuje z internetu….huj …Bez Ciebie Niema Y T….wiem rowniez, ze taka gruba sprawa wiaze sie z twoim bezpieczenstwem …..lecz ufam z calego serca, ze tak pomanewrujesz sprawami …inteligetnie, ze Cie ani nie zablkuja ani niebedziesz musial sie ulatniac..! Przemysl raz jeszcze wszystko….prosze….. Wiem, ze chodzi o dzieci i jestes w stanie sie poswiecic bo kochasz dzieci, jestes prawdziwym i ostatnim rycerzem, ktorego blyszczaca zbroja skrywa – Prawego ,odwaznego i zarazem wrazliwego czlowieka. …..p.s. Przysiegam napisze ksiazke o tobie…!!!

        Polubienie

      • John said

        Jack nie zostawiaj nas owieczek na pastwę wilków, jesteś dla mnie mistrzem i nauczycielem

        Polubienie

      • John said

        A ten ciągle nadaje -https://www.youtube.com/watch?v=rpP9cKCy4CE

        Polubienie

    • KnUR1 said

      dla mnie namacalne dowody sa takie czy zna ktos taka rodzine blizsza badz dalsza któremu rozerwano siła dzieci; i co rodzic zrobił z tym po, nieistonie w jakiej sytuacji sie znajdował; P. Bednarz mowi o 10++ tys rocznie – z wkłasnego odczucia – to do chuja skad on ma tą liczbę ? w pale mi się nie mieści; ale jak jeden chuj z drugim chce zrobic „kolejny” biznes „domniemanym masowy handlu dzieci” to …. dopiero jest szczyt skurwyństwa;

      Polubienie

      • krab said

        W przypadku adopcji zagranicznych nikt nic na ten temat nie wie, bo kontakt z dziećmi kończył się w momencie przekazania dzieci placówce czy rodzinie adopcyjnej. Skąd Bednarz ma dane o ilości dzieci ? nie wiem, ale jeżeli nawet one są zawyżone, to i tak jest to haniebne !

        Polubienie

        • KnUR1 said

          a co na to rodzice, ktoreym odebrano dzieci ? cisza … czy w pierdlu; bo ja bym bez kasy zoorganizował taka akcje samodzielna, ze trąbiliby na cały świat .. bo co miałbym do stracenia wiecej………

          Polubienie

          • krab said

            Rodzice… ich albo sądownie pozbawiono praw rodzicielskich, albo zrzekli się ich dobrowolnie. Głównie takie dzieci były kwalifikowane do tego procederu, nikt ich nigdy nie będzie szukał. Chociaż czytałam o przypadku, gdzie rodzinie zabrano 6 dzieci, później po ciężkich bojach stoczonych przez różnych ludzi broniących tej rodziny, był nakaz zwrotu dzieci, ale dwójki z nich już nie można było odnaleźć, dom dziecka kręcił, że przekazał je do innej placówki, a tamta z kolei twierdziła, że nigdy tam nie dotarły. Dalej nie wiem co się dzieje, bo sprawa zniknęła z mediów internetowych.

            Polubienie

            • KnUR1 said

              kogo stać w PL na szótkę dzieci ??!

              Polubienie

              • krab said

                🙂 dzieciorobów, ciamajdów co to tylko po Bożymu uprawiają seks 🙂 , bo księżulo zakazali środków antykoncepcyjnych pod groźbą piekła !! A bida aż piszczy !!

                Polubienie

              • KnUR1 said

                to by sie zgadzało z 6stki dzieci oddano ta dwójke juz pełnoletnich ; ide spac .

                Polubienie

              • Żuraw said

                To patol i dzieciorób z byłego prezydenta Bronka :D, chociaż on miał piątkę tylko… 😀

                Polubienie

              • krab said

                Odpowiedzialny rodzic nim sprowadzi kolejne dziecko na świat zastanawia się czy będzie w stanie je wychować ( nie wyhodować) i jaki ten świat temu dziecku podaruje. Jeżeli postanowi, że podoła , będzie je kochał i zapewni mu byt , to niech tych dzieci będzie nawet co rok to prorok, ale jeżeli przyjście dziecka na świat jest wypadkową chuci i głupoty, to już jest gorzej. A wydaje mi się, że 80% dzieci w różnych placówkach opiekuńczych raczej jest owocami tej drugiej opcji.

                Polubienie

              • KnUR1 said

                @krab: stąd też, dziecko nie należy do rodzica; i tu kłania się dylenant k. Karoń ^

                Polubienie

    • Mizia … handel dziećmi? Faktycznie to zaczyna się w innym miejscu, czyli w „rozbijaniu rodzin Polskich” które posiadają coś ATRAKCYJNEGO. To może być FIRMA, to może być ŻONA, to może być NIERUCHOMOŚĆ, to może być DZIECKO (np atrakcyjna córka). Jak w bilardzie uderzenie ma rozbić składowe TRÓJKĄTA Bil (RODZINY) po stole bilardowym, dzięki czemu każda ze składowych RODZINY trafia na WOLNY RYNEK (stół bilardowy). Akurat zauważacie że DZIECKO jest wbijane w narożnik i znika ze stołu (RYNKU), a ŻONA, a FIRMA, a DOMY?

      Obserwowanie TYLKO LOSU DZIECI w tym bandyckim procederze to tak jakby śledzić losy tylko kul z numerem 4, w całej tej GRZE, co faktycznie nie OBNAŻA SAMEJ GRY wcale, a skoro nie to „możecie się tym zajmować” bo śledzenie losów kul z nr. 4 donikąd nie prowadzi, utopicie się w bagnie przepisów prawnych przez co finalnie nie będziecie wiedzieć czy to już HANDEL czy jeszcze ADOPCJA.

      Tymczasem RODZINA POSIADAJĄCA (coś atrakcyjnego) jest atakowana przez SYSTEM w celu wybicia po pierwsze tylko „tej atrakcji” na wolny rynek, czyli np córka zostaje wybita z domu i na wolnym rynku znajduje Opiekuna zastępczego, tzw. TW. OJCA który będzie jej spowiednikiem, powiernikiem, mentorem i to nie ma znaczenia że to zawodowy SUTENER. Podobnie z matką zastępczą BURDELMAMĄ.

      To samo jednak dzieje się z każdą ze składowych w ten sposób rozbitej przez SYSTEM rodziny: Żona trafia tam gdzie trafia, firmę trafia szlag, dom, zakład produkcyjny, sklepy trafiają gdzie trafiają, a byłą GŁOWĘ RODZINY (męża, ojca, właściciela, przedsiębiorcę) spotyka los Głów Katyńskich czyli warunek: „He’s GONE”. Ta Głowa musi zniknąć, albo na cmentarzu, albo określona jako „nielicząca się bo zwariowała (więc nie ma znaczenia prawnie)”, albo uciekła za granicę zrozumiawszy co się dzieje, w każdym razie JEGO (Głowy tej rodziny) NIE MA! NIE MA tu gdzie popełniana jest ta multi zbrodnia, a więc nie stanowi przeszkody. , Spełnia matematyczno/logiczny warunek „He’s Gone” = ZGON !

      Nomen Omen pan Sumliński spełnia warunek „He’s Gone”=ZGON ! pomimo że facet żyje, a nawet książki pisze. Zatem ilu w ten sposób „zmarłych” dla SYSTEMU gdzieś żyje po tym jak zniszczono ich życie w dokładnie ten sam sposób. Różnią się tylko narzekania: ten stracił córkę, ten stracił firmę, ci stracili kamienicę, a ten dom, czy firmę.

      Faktycznie Drogi Mizia, powiem że to jeden i ten sam H-j. Bo sposób czy schemat rozbijania jest identyczny. Przykładem koronnym jest firma pana Kluski (Optimus). On opowiada tylko o losach swoich (bila 1) i o losach firmy (bila 6) nie mając czasu ! na wspominanie co z żoną (2) i co z dziećmi (4).

      Być albo nie Być – oto jest pytanie! Czyli kto DONOSI na te GŁOWY RODZIN i dlaczego te donosy są przyjmowane jako WIARYGODNE na tyle że Ojciec wcale nie jest pytany o zdanie! Postępuje się z takimi posiadającymi Atrakcję Ojcami jak z tymi z KATYNIA, po czym ich mienie jako BEZGŁOWE jest zawłaszczane przez cały SYSTEM rozbioru Walorów „porzuconych” czyli tzw wg talmudu „UPADŁYCH” które jako UPADŁE znajdują i podnoszą „przypadkowi znalazcy” – również członkowie SYSTEMU!

      Talmud mówi: „Znaleziono płaszcz i wszystko to moje” pomimo że po tym ma miejsce wielka dyskusja jak wiele komu z tego się należy to: nie wspomina jednak w jaki sposób dokuczano temu Kto płaszcz ten porzucił („zgubił”)! Tak samo po mordzie Katyńskim „znajdowano” rodziny pomordowanych, majętności, nieruchomości, córki itp., itd. wszystko wybite „na wolny rynek” i DO WZIĘCIA dla TW Zięcia (z ramienia Partii czy SYSTEMU).

      Wybijane są zatem ATRAKCJE z „niegodnego NARODU”, a adoptują te rzeczy „Godni Członkowie Systemu”.

      Ps. przerywam, tyle wystarczy na ten moment choć można o tym wielkie dzieło (z BOGIEM) napisać, nie aspiruję jednak do tego by zostać jakimś Wieszczem, czy Prorokiem. W każdym razie tak czy owak CIĄG DALSZY NASTAPI, jak nie tu to w innym miejscu w sieci celem Naprawy Tego Świata do obrazu jakim chce widzieć ten świat sam Bóg, który stworzył nam warunki do Życia z Nim, a nie do umierania bez Niego!

      Polubienie

  3. Llubię said

    Właśnie to skończyłam czytać z linka Krab 😉 😛

    Polubienie

  4. Llubię said

    Ale popatrzcie … ??? Sprawa śmierdzi 😦 😦 😦 A co Bednarz osiągnął ??? Każdy się puka w głowę i nie chce się zajmować „sprawą wariata” !!! … A może właśnie ośmieszył sprawę ??? Nawet Wroński oberwał, że się z nim zadał !!! … Pozwólmy działać poważnym ludziom … dla mnie to wariat i lansiarz 😦 😦 😦

    Polubienie

    • krab said

      Fakt, robi to nieudolnie, ale ma duużo racji. Ośmieszenie go to też taktyka zawinięcia tematu w papier toaletowy. Przypomnij sobie jak ośmieszano Leppera.

      Polubienie

      • Llubię said

        Ja tam za Lepperem ( pomimo ośmieszania ) byłam całym sercem 😦 😦 😦
        A on mi nie leży 😦 Oglądałam jego filmik , jak zdawał relacje z kontaktów ze Stonogą … bardzo go bolało, że Stonoga zapodał temat , a nie wspomniał , że ma to od niego !!! Mówi coś mniej więcej … ” no , nie szkodzi , grunt, że w dobrej sprawie ” … No mnie to ugryzło , bo gdybym była np. taką działaczką , a ktoś by się sprawą zajął, to bym się cieszyła , a nie złościła, że mnie z nazwiska nie wymienił !!! Na innym filmie ( w tytule Sendecki ) doktorek mu powiedział , że Rybak już jest spalony i że pójdzie siedzieć ( swoją drogą skąd wcześniej wiedział ??? ) , to Bednarz już po Rybaku jedzie … i po narodowcach ???!!! … Jutro Ci te filmy wrzucę 😉 😛

        Polubienie

        • krab said

          Proszę, wrzuć chętnie obejrzę. On mi też nie pasuje, jest w nim coś dziwnie niepokojącego, co włącza dzwoneczki na alarm.

          Polubienie

          • Llubię said

            Zaraz Ci znajdę ( mam w historii ) … bo i tak nie zasnę 😦

            Polubienie

            • krab said

              Dzięki Llubię, obejrzałam 🙂

              Polubienie

              • Llubię said

                I jak wrażenia ??? 😉 😛

                Polubienie

              • krab said

                Bardzo mieszane. On sam jest zagubiony we własnych pomysłach i poczynaniach. Stworzył wokół siebie chaos zarówno w działaniu jak i medialny. Być może wynika on z jego braku siły przebicia, czy siły perswazji, a być może nieumiejętnie chce być „trybunem” sprawy wielowątkowej, której nie może udźwignąć Tak naprawdę zrobiło mi się żal tego człowieka, ale może patrzę przez pryzmat idei którą niesie. Albo jest łasy na byle pogłaskanie po ramieniu, albo tak naiwny jak dziecko.

                Polubienie

    • KnUR1 said

      to ze bednar robi nie udolnie to nie wazne; jak mowil robi to wszystkimi sposobami – i ok; a wroński to żebrak na YT i utopi bednara w nastepnym odcinku;

      Polubienie

  5. Llubię said

    Krab, masz tu … od 2:50 … wątek ze Stonogą

    Polubienie

  6. Llubię said

    No i Wroński zaczyna … zaczęłam oglądać , ale już jutro skończę … a Wy macie teraz 😉 😛

    Polubienie

    • krab said

      Zgadzam się z p. Wrońskim, że potrzeba zaangażowania odpowiednich służb państwa, ale nawet jeżeli to były czy są nadal jednostkowe przypadki, to nikt nie wyda polecenia prześwietlenia problemu bo wiadomo, że w takim procederze nie działają pionki, tylko ci którzy mają nad sobą parasol ochronny i czują się bezkarnie. Ale już zupełnie uszy mi się zwinęły, jak usłyszałam ” jaka to firma, to ja pójdę i zapytam” , no mój Boże, na taki pomysł to nawet ja, głupia baba, bym nie wpadła !!! Pan Wroński zapyta, i liczy, że usłyszy odpowiedź… tak zajmujemy się tym procederem… i jeszcze kwity kasowe mu pokażą ?

      Polubienie

  7. Wszędzie pod kanałami ,stacjami,filmami w internecie,każda fundacja a kuku i inne alternewsy i szarlatany różnej maści mają podany nr konta ,gdzie można wpłacać datki w dowolnej kwocie. Jack nasz rycerz jak go nazywamy nie ma NIC. Nawet yu-tobe mu nic nie płaci ,wyłączone ma zarabianie. A ileż on czasu dla nas poświęca co dziennie. Ile godzin wertuje newsy i czyta różne inne blogi ,składa wiadomości do kupy i nie boi się ujawniać nawet najmroczniejszych i najgorszych wiadomości. Nawet takich do których byśmy się nie dokopali. Robi detektywistyczną i dziennikarską pracę dla nas ,abyśmy to my nie musieli buszować po necie i bez wysiłku dowiadujemy się o niego wszystkiego co trzeba. Zwracam się więc z propozycją i apelem do wszystkich sympatyków naszego Jacka o założenie mu konta na jego kanale abyśmy wsparli go finansowo i promowali jego działalność gdzie się da. Każdy niech wpłaca ile może,nawet przysłowiową złotówkę lub wdowi grosz. Grosz do grosza i będzie kokosza. Może być nie wiele ale zawsze coś. Czekam na propozycję ! Proszę Was określcie się jak Wam podoba się ten pomysł.

    Polubienie

  8. Llubię said

    A kiedy chrab ( tu przedstawiony jako Roch ) zmienił nazwisko na Potocki ??? 😉 😛

    Polubienie

  9. siedemzyc said

    Polubienie

  10. Llubię said

    Międlarowi film zablokowali na terenie Polski … a Bednarz sugeruje, że to Jacek usunął, bo mu tam powklejał w komentach swoją odpowiedź na ten film ??? 😉 😛

    Polubienie

  11. ZORRO said

    CO TO JEST ! hrabia Potocki opublikował to na swoim koncie

    Polubienie

    • krab said

      🙂 może p. hrabia sugeruje, że uległ transmutacji, jak metale nieszlachetne do złota i to pod wpływem jakiejś kabały. 🙂

      Polubienie

    • Elba said

      Kopaliński w swoim „Słowniku symboli” omawiając łacińską alchemiczną sentencję pisze takie słowa:
      „Z inicjałów tych utworzono wyraz inicjacyjny, vitriol, wyrażający prawo procesu transmutacji lub symbolizujący powrót istoty ludzkiej do jej najintymniejszego jądra, zejście w głąb siebie samego, na dno własnej duszy, poszukiwanie jej najtajniejszej treści, aby znaleźć niepodzielne centrum, na którym zbudować by można inną osobowość, nowego człowieka”.
      Niestety „hrabia” z rozwojem świadomości nie ma związku, raczej z jego przeciwieństwem, czyli do piekieł wstąpił… po drodze mu było !

      Polubienie

  12. ZORRO said

    Polubienie

    • Llubię said

      Bednarz sam się kiedyś chwalił, że jak go chcieli zamknąć, to on wyciągał paszport kanadyjski , a ( jak to mówił ) Kanada o swoich obywateli dba … mogli go wszyscy pocałować w nos 😉 😛

      Polubienie

  13. ja said

    HahahHa miedlar jak Sie tlumaczy u bednarza na kanale ale zakręty jedne z ukrainy maja fantazje hahaha Maine goten hihi https://m.youtube.com/?gl=PL&hl=pl#/watch?v=ODmIurbd6n4

    Polubienie

  14. Llubię said

    Znowu Międlar mówi toczka w toczkę, co ja 😉 😛

    Polubienie

    • KnUR1 said

      dobra miałem nic nie mówic, ale ten gość od zawsze mnie jakos wkurwia; i te jego pierdolone INTRO (duma duma narodowa duma) na całą pizde, gdzie mi uszy urwa w słuchawkach; tak wiec ten miedlarek chuja zrobi i nie ogladam juz jego filmów (minuta mi starczy) chuja zrobi w sprawie o której mowa, bo nie ma na to czasu ani kasy; on musi miec w zebach dowody i tylko mysli ze sobie ryja przyklei do sprawy pfffff; ten groszojeb warszawski; przeciez jego dochody to 2 tys na reke jak to twierdził przed sądem; to co on moze ? nagrywac zjebane filmiki i tyle; opłaci mieszkanie, nakarmi psa czy kota, troche zarcia i YT; kurwa do roboty by sie wział 😀 podopierdalał troche to nie miał by sił gadać do kamery 😛

      Polubienie

      • Llubię said

        Ale chociaż jego gadanie ma ład i skład 😉 😛 Dla mnie też za głośno ta „dumka” leci … ale nie mogę mu zwrócić na to uwagi, bo nie mam konta na yt 😛
        A dowody – święta rzecz !!! … Po co mówi, że ma dowody , że je da … a daje jakąś nic nie znaczącą płytę ??? Mógł mówić, że ma podejrzenia … bo to dziecko wyjechało i „przepadło” , czy inne ??? A on nic tylko – masz na płycie dowody, a jak się nie zgadzasz , toś wróg dzieci ???
        O ile wiem, to pisiory ograniczyły adopcje za granice ( nawet jakiejś „eskimosce” odebrali koncesję na przygotowywanie takich adopcji ) … to była w mediach wrzawa ( masz wyżej w tym arcie ), że „polskie dzieci dla Polaków” !!! Że tylko religijne ośrodki mogą się tym zajmować … wszystko, by walić w pis !!! I mimo ograniczenia tego procederu dalej Bednarz drze ryja ???
        I ustalmy w końcu fakty – co nazywamy „handlem dziećmi” ??? Czy to, że idą na narządy, czy do burdeli , czy może to, że potencjalni rodzice muszą uiszczać wysokie kwoty … ale jednak dziecko adoptować i normalnie wychowywać ??? Teraz widzę poważny chaos z tym pojęciem , bo Bednarz to zrównuje … i już widzę , że ludzie kręćka dostają ???
        A może Bednarz to kolejny otwarty front do walki z pisem ??? … Wysłuchaj Międlara, a nie potępiasz w czambuł 😉 😛

        Polubienie

    • krab said

      Coraz gorzej słucha mi się p. Międlara . Za bardzo uderza w nutę „ja”, „mnie”, akcentując bardzo że ten czy ów mu podpadł. Fakt, robi to bardzo składnie i z wielką swobodą ładnego, składnego wypowiadania, ale jako byłemu księdzu nie powinno mu to sprawiać trudności i nie sprawia. Bardzo inteligentnie przemyca przekaz kto dobry a ko zły , oczywiście wg Jego interpretacji. Taki np. Wroński jest be be i być może (!) nawet jest oficerem prowadzącym p. Bednarza 🙂 . Następna rzecz… dowody.. w tak delikatnej materii co wg Niego może być dowodem ?? a może dowody trzeba zdobyć na podstawie poszlak ? a zaangażowanie w sprawę to właśnie zdobycie tych dowodów a nie żądanie ich. Gdyby p. Bednarz miał w garści te tzw. dowody nie potrzebowałby pomocy innych dla wyjasnienia sprawy, no chyba że to wszystko , jak sugeruje p. Międlar, ukartował Wroński ze służbami dla skompromitowania prawicy !!!! Polityka p. Międlarowi chyba zmieniła pryzmat oglądu świata. Wrońskiemu wierzę, że będzie węszył, tak jak się zadeklarował, bez względu na osąd osoby p. Bednarza, bo problem jest na tyle niepokojący, że trzeba mu się przyjrzeć a nie od razu stawiać diagnozę choroby dwubiegunowej . Powiem krótko… rośnie nam następny celebryta. I tyle.

      Polubienie

      • Llubię said

        Międlar ma teraz trudny okres … sam się musi odnaleźć 😉 Wiem, co w nim denerwuje … on mówi i gestykuluje tak, jakby dodatkowo tłumaczył na język migowy 😉 😛 Przez to jego wypowiedzi są przerysowane , czy wręcz groteskowe 😉 😛
        Ale mimo wszystko wyziera nuta, że ma żal, bo Bednarz atakuje patriotów 😦 😦 😦

        Polubienie

        • Astor said

          Najpierw zastrzegam,że wszystko co napiszę to nie na konto właściciela strony,tylko swoje. Ja zawsze powtarzam, że jeżeli kopniesz porządnie w jajca z rozpędu każdego klechę,to od razu mu zadzwonią między uszami dzwoneczki miłości do zidóf i do kościoła, nawet przy wrzaskach i płaczu mordowanych i gwałconych dzieci. Co do Międlara-każdy wie,że żadnej sprawy-jeżeli chcesz ją zbadać-nie zaczyna się roztrząsać od szukania „haków” i dyskredytowania osoby,ktora z tym przyszła. A gdyby tak Wam ktoś porwał, zgwałcił i zamordował córkę czy siostrę, A PRZYSZEDŁBY WAM O TYM POWIEDZIEĆ NAWET KTOŚ „CHORY PSYCHICZNIE” (JAK MIĘDLAR SZKALUJE BEDNARZA) TO CO, ZADZWONILIBYŚCIE PO KARETKĘ ŻEBY „ZABIERALI WARIATA” CZY POGNALIBYŚCIE TO SPRAWDZIĆ? PODOBNIE PAN WROŃSKI DOSKONALE WIE,JAK SIĘ ZABIERA NA POWAŻNIE DO TAKICH SPRAW, na Międlara jestem w stanie przymknąć oko bo klepie jakieś swoje geszefty i żebrze o pieniądze, a przede wszystkim ma moralność księdza. Patriotyzm to Polska bez zidóf i czarnej zarazy, teraz propagują razem z radziwiłem „szczepionki.” Tak że Międlar, biedaka, którego próbują zamrdować i zaszczuwają z każdej strony, dzwonią i próbują wyciagnąć go z domu zeby gdzieś wyszedł-takiego biedaczynę to jeszcze może ci się uda zdyskredytować,ale zobaczymy,na jak długo i kogo nabierzesz co swoich „intencji.”

          Polubienie

      • Elba said

        Fundacja… Dobrego Pasterza. Już sama nazwa obnaża fałsz tej fundacji, gdy tzw. Pasterz okazuje się Pastuchem… nie swojego stada owiec.
        Do tego jeszcze nazwisko Bednarz, czyli osobnik zajmujący się wytwarzaniem naczyń drewnianych z klepek… Nie dziwota, że na widok takiego majster-klepka zapala się nam „piąta klepka w głowie”!
        Skąd się wzięło powiedzenie „brak ci piątej klepki”?
        W średniowieczu wierzono, że oprócz 5 zmysłów (wzrok, smak, słuch, węch, dotyk) człowiek powiada w mózgu także 5 zmysłów wewnętrznych – klepek, które określają jego osobowość.
        Są to: osąd, wyobraźnia, fantazja, pamięć oraz piątka, zarządzająca wszystkimi pozostałymi.
        Klepaczami nazywano też kiedyś „monety fałszywe”, co je złoczyńcy w lesie klepali …
        Dawne nazwy miały sens…

        Polubienie

    • | Llubię said Listopad 28, 2017 @ 9:35 PM Znowu Międlar mówi toczka w toczkę, co ja |

      Dzięki Bednarzowi zobaczyłem materiał o okultystach z UK, na temat których mam swoje własne zdanie. Zatem chwała Bednarzowi za to że pokazuje Polakom tzw. okultyzm/satanizm, po to by Polacy mogli sami rozpoznać co w Polsce okultyzmem/satanizmem jest (szczególnie w kościele) a co nim jeszcze nie jest. Biegłość okulto/satanistów polega na psychomanipulacji i to na psychomanipulacji osobami nieINICJOWANYMI do spirytualnych misteriów. Tzw Syndrom Sztokholmski to koronny przykład takiej manipulacji w ramach której Zbrodniarz/ Zabójca GRA Ofiarę lub tzw. Pięknego Sanitariusza któremu powinien pomagać każdy kto go zobaczy. Ta sama manipulacja sprawia że taki przykładowy biblijny Jezus wygląda na zbrodniarza od którego każdy się odwraca. W efekcie takiej MANIPULACJI jak wiemy Jezus został Ukrzyżowany, a faktyczny zbrodniarz puszczony wolno i zapewne jeszcze przeproszony za zaistniałą pomyłkę.

      Być może BEDNARZ jako „nie INICJOWANY” zetknął się z zagadnieniem nie na swoje siły i możliwości przez co „te siły” zrobiły z nim to co zrobiły i w tym momencie Bednarz przypomina „wołającego o pomoc” w sensie: KTOKOLWIEK WIE, ktokolwiek się na tym zna niech pomoże, bo TO coś jako DEMON jest zbyt wielkie mocą by sam Bednarz mógł sobie z tym poradzić. Faktycznie szczególnie jego oczy i mimika świadczą o tym że zetknął się z czymś na co nie był przygotowany.

      Bo tzw. ludzie cieleśni (niewierzący) mogą sobie myśleć: dzieci, kasa, interes, gorączka złota, zaślepienie potencjalnym zyskiem prowadzi do wyprania z moralnoetycznych reguł, ale do łba im nigdy nie przyjdzie że może za tym stać taki DEMON któremu wejście w paradę może spowodować takie skutki jak widzimy w zachowaniu Bednarza.

      Bo fizyczny Bednarz gdyby został uderzony przez Tira, wyglądałby inaczej, a że został uderzony przez duchowego Tira, to wygląda tak jak wygląda Duchowo, a mnie w tym wszystkim dziwi zachowanie J. Międlara jako księdza który jako pierwszy powinien postawić hipotezę o spirytualnym zdruzgotaniu Bednarza, gdy tymczasem J.Międlar zachowuje się jak PSYCHIATRA !!! sypiący terminami psychiatrycznymi, a nie Duchowymi. Oznacza to że J. Międlar nigdy nie był prawdziwym KAPŁANEM, a już na 100% nie takim z Bożego powołania, bo gdyby taki był to nigdy do ust nie wziąłby psychiatrycznej terminologii, NIGDY !!!

      Bo w praktyce np UZDROWICIELA (Duchowego, takiego jak Jezus) to Psychiatra i psychologia jest wrogiem samego Boga, bo psychiatria została zbudowana na psychicznym zjawisku PLACEBO, czyli faktycznej konieczności ukrycia Bożego Cudu, które ma miejsce tam gdzie ludzka psychika mogłaby doznać szkody (zdruzgotania) gdyby usiłowała dłużej przyjmować że miał miejsce Boży CUD. Po prostu pewne osoby doznałyby permanentnego pomieszania zmysłów usiłując przyjąć i twierdzić że Boży Cud miał miejsce.

      Podobny efekt może mieć miejsce wtedy gdy Bednarz doświadczył w jakiś sposób mocy obecności DEMONA handlu dziećmi i w tym momencie zamiast to wymazać z pamięci jak większość cielesnych ten uparł się by to pamiętać i nigdy nie zapomnieć, bo faktycznie od tego Bednarz zaczyna swoją karierę walczącego z handlem dziećmi? eU-q2wIDr4M czas: 49:42 start. – to służby socjalne dostarczają im TOWAR, ale przecież nie cały towar trafia do nich. Tam jest wiele zamówień z różnych stron i w różnych celach, ale we wszystkich przypadkach „urzędnicy kościoła” (np. katecheci) muszą wyrazić swoją opinię zgodną z opinią psychologów. Nomenomen kościół w jakiś sposób musi postawić swój odcisk palca! Wnikliwi w tej kwestii niech badają pod tym kątem. Oni również kościoła używają jako swojej tarczy pomimo że łamią wszystkie Boże przykazania, to nie ruszą ani o milimetr w przód bez Ochrony Kościoła, tak jak żółw nigdzie nie chodzi bez swojej skorupy, tak okultyści/sataniści nigdzie nie chodzą bez kościelnego pancerza. To ksiądz który ich chroni uwiarygadnia ich przed Policją, przez co Policja ich chroni zamiast ich aresztować.

      Finalnie powiedzą do tych dzieci: Oni nigdy wam nie uwierzą bo to GOJE (nieczytaci duchowo MUGOLE = ŚLEPI). Oni wam nigdy nie uwierzą, uznają was za kłamców, tak że finalnie i tak wrócicie do nas, czyli do siebie, do DOMU!

      Polubienie

      • Llubię said

        Zgadzam się , że diabeł działa ( ” Po owocach ich poznacie” ) … bo jakie owoce wyszły ??? Jedna wielka wojna !!!
        Dobra – Bednarz jest trochę świrnięty – to niech się „zdrowi” za to wezmą i sprawdzą , co i jak ??? A tu „zdrowi” się wyzywają i do gardeł sobie skaczą 😦 😦 😦 Dla diabła 1:0 😦 😦 😦
        Bez chociażby maleńkiej niteczki, po której można by pociągnąć temat , a której tak naprawdę Bednarz nie podaje , nie można iść dalej 😦 Wroński chce wyjaśnić jeszcze jeden trop – zmienianie dziecku pesel … może tędy mu się uda ???

        Klechów w żaden sposób nie zamierzam bronić , bo oni Nas dawno zdradzili … do ’89 baaardzo biadolili o obronie robotników , a potem, jak głupie goje szły na rzeź, to powiedzieli, że teraz jest „demokracja” i teraz protestować – to grzech ;( 😦 😦
        A Międlar się tylko przed Bednarzem broni !!! Coś mu zrobił nie w smak , zaczął wyzywać … to i Międlar mu odpowiedział 😉 😛

        I jak to jest, że jak służby Nam „palą” patriotów” , to My się od nich odwracamy ??? Międlar „wypłynął” ,bo się w gadzinowych mediach zrobiła wrzawa po mszy ONR !!! Rybak „wypłynął” , jak spalił jakąś kukłę – „rozpropagowała” to gronkiewiczka ( chyba na 11 listopada ??? ) … „że spłonęła kukła żyda !!! ” – pies z kulawą nogą by o tym nie wiedział , ale zrobił się hałas na cały świat … a teraz widzę , że każdy już w swym umyśle kombinuje , jak tych dwoje skasować ???
        Dla diabła 2:0 😦 😦 😦
        … I dlaczego teraz, kiedy to pisiory ukróciły zaczyna się ta wojna ??? Bo ubabrane po uszy w tym procederze było peło- pzl … ale jak błoto fruwa w powietrzu, to zawsze na obecnie rządzących sporo spadnie ??? Nadmieniam, że i tak pisiorów szczerze nie cierpię 😦 Ale kolejny punkt dla diabła 3:0 😦 😦 😦

        Nie chcę tu pisać elaboratu …. ale zamiast się w kupie trzymać – pomimo różnic – to się sami nawzajem wyżynamy … już straciłam rachubę z tymi punktami 😦 😦 😦

        Polubienie

  15. podpis yyyy said

    Tak, tak, międlar ma trudny okres…. on ma misje do wykonania, musi zabezpieczyć tylki urzędnikom watykańskim , w tym jakże trudnym dla KRK okresie, oczywiście tym najniższym w hierarchii, bo ci najwyżsi mają wyjebane na religie ponieważ wiedzą doskonale czym sa naprawdę religie, bo to oni je wymyślają i kontrolują by tępe stado trzymać szachu,

    Polubienie

    • grypa666 said

      Piotr Bein: List otwarty do Jacka Międlara — Znów schodzisz na manowce zmylony hasbarą
      https://piotrbein.wordpress.com/2017/12/06/list-otwarty-do-jacka-miedlara-znow-schodzisz-na-manowce-zmylony-hasbara/

      „Wniosek
      Tylko naiwny tego JESZCZE nie przejrzał. Takiego nie potrzebują Polacy na przywódcę, no bo jak uległ ż-manipulacji z Trampkiem to ulegnie i w in. kwestiach.

      Kto naprawdę pisze tweety “Trumpa”? Może służby żydłackie w skoordynowanej kampanii wodzenia gojów za nos? Podniecanie się tym jest tak niepoważne, jak odzywki prezydenta państwa na społ-platformach. Daje to gojom pozorne poczucie “demokracji”. “Trump” tak samo manipuluje Europejczykami jak swoimi wyborcami. Czy ktoś zweryfikował autentyczność obu filmików — może nagrały je żydo-suszpy?

      Przekażcie Panie Jacku, proszę, swej koleżance w Britain First, wraz z dużą paczką soli trzeźwiących.

      Pozdrawiam serdecznie, także Jeydę Fransen

      dr inż. Piotr Bein

      Grypa666.wordpress.com i PiotrBein.wordpress.com”

      Polubienie

  16. A. Nota said

    Kradnąc mój tekst szkodzisz sprawie i właśnie z powodu osób takich jak Ty – ten tekst nie jest bardziej widoczny w internecie – bo algorytm Google traktuje go jako spam przez to, że Wy mi go powielacie bezprawnie. Proszę natychmiast usunąć mój tekst – w przeciwnym wypadku podejmę odpowiednie kroki prawne. To mój wysiłek i moja praca, dostępna w internecie za darmo na mojej stronie. Chcesz u siebie publikować na ten temat to sam coś napisz, zamiast kraść innym.

    Polubienie

    • ja said

      To ty KRADNIESZ !!!! ludzkie samopoczucie… Zlodziejka jedna pff

      Polubienie

    • ja said

      Bednarz to Sie zajmuje dziecmi czy kobietami cierpiacymi na bezsennosc ?? Mozesz byc z siebie dumna ze twoj znajomy bednarz robi dla ciebie prywatne wojenki w internecie chyba mu niezle popuszczasz . Twoja bezsennosc nie pomogla niestety sprawie dzieci. Jestes mega histeryczką bez szkoly ktora nie ma pojecia o prawie autorskim. Ogarnij bednarza zeby nie robil siary. Nie zycze sobie zeby w ten sposob walczyl o dobro dzieci bo to nie jest jego prywatna wlasnosc zeby zachowywal Sie jak mu Sie podoba. Dobry Bog przebacza wszystkim a teraz zaluj za grzechy…

      Polubienie

    • ja said

      Sluchaj laska twoj artykul jest najlepszym jaki do tej pory widzialem wiec nie dziw sie ze zostal umieszczony na tym blogu zeby setki tysiecy mogly go ujrzec powinnas byc z siebie dumna a ciebie twoj sukces przyprawia o zlosc no wiesz co 🙂 wiem ze sie wkurzylas bo nie wierze ze chodzi o kase ale przeciez link do Ciebie byl zamieszczony w pierwszym rzedzie I niee myśl w ten sposob ze cos jest nie tak nie bocz sie na swoj sukces !!!!! I tak naprawde jack powiedzial prawde, mialabys problem z dochodzeniem praw na ktore sie powolywalas ale nikt nie chce zeby Polska dziewczyna chodzila po sądach tylko kazdy chce zebys produkowala w tym czasie wiecej tak dobrych materialow. Uwierz ze to co mowilas o spamie nie do konca jest racją a jesli mass mozliwosc to sprawdz czy aby liczba wejsc przypadkiem sie nie zwiekszyla od daty kiedy twoj artykul zostal zamieszczony na tym blogu , mysle że jest prawda to co teraz Ci powirdzialem, zaufaj mi 🙂 jutro prawdopodobnie nie bedzie tu tego artykulu aa szkoda, ale prosze przemysl to jeszcze i moze pozwol zeby jednak mogl tu istniec.. co do zachowania jacka fakt jest troche hamowaty ale wybacz mu , napewno byl troche zdezorientowany i taka byla jego odruchowa reakcja. Mozesz mi wierzyc lub nie ale jemu chyba jjest najbardziej przykro ale to facet wiec da sobie rade 🙂 bardziej chce zebys Ty o wszystkim zapomniala i prosze Cie nie denerwuj sie bo to szkodzi urodzie 🙂 powiem jeszcze raz, to najlepszy artykul jaki jest w sieci dotyczacy handlu dziecmi dlatego tu sie znalazl i nawet jack takiego by nie zrobil taka jest prawda, dlatego sie tu znalazl. Odpisz sama co o tym myslisz jesli bedziesz chciala, jesli urazilem Cie czym kolwiek do tej pory to wybacz i dobranoc

      Polubienie

      • ja said

        Wszystko co napisalem to prawda bez zadnej bajeery poprosze nawet moderatora o usuniecie moich nazbyt impulsuwnych komentarzy i wszystkich innych hamskich a Ty odp cos jesli bedziesz chciala moze jeszcze zdazymy cos napraawic

        Polubienie

    • ja said

      I usmiechnij sie 🙂 i serio odpisz co myslisz na temat tego co napisalem jesli zdazysz

      Polubienie

  17. A. Nota said

    W związku z tym, że wciąż nie usunąłeś skradzionego mi tekstu oprócz zdjęcia go ze strony żądam zadośćuczynienia za naruszenie moich praw autorskich. Ponieważ naruszenie to jest zawinione (cytuję: „Witam ten materiał ukradłem dla was bo był tak zbunkrowany w necie ze tylko czytelnik bloga p.KRAB go mogła go wykopać …… WIELKIE DZIĘKI KRABIE !! a ja go podp…….. i wkleiłem tu ……… DLA WAS linkujcie ten materiał ..”) na podstawie art. 79 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych przysługuje mi trzykrotność wynagrodzenia. Żądam więc wpłacenie na moje konto PayPal sumy 3000 zł i usunięcia tekstu ze strony – w przeciwnym razie oprócz tej sumy będziesz musiał stawić się w sądzie i zapłacić też za koszty sądowe.

    Podstawa prawna: Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych

    Art. 79. autorskie
    Ochrona autorskich praw majątkowych
    1.
    Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:
    1)
    zaniechania naruszania;
    2)
    usunięcia skutków naruszenia;
    3)
    naprawienia wyrządzonej szkody:
    a) na zasadach ogólnych albo
    b) poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu:
    (Art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b utracił moc z dniem 01.07.2015 r. w zakresie, w jakim uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa, naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej – w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu, na podstawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 23 czerwca 2015 r. sygn. akt SK 32/14 (Dz.U. poz. 932)
    4)
    wydania uzyskanych korzyści.
    2.
    Niezależnie od roszczeń, określonych w ust. 1, uprawniony może się domagać jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia o odpowiedniej treści i formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd.
    3.
    Sąd może nakazać osobie, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, na jej wniosek i za zgodą uprawnionego, w przypadku gdy naruszenie jest niezawinione, zapłatę stosownej sumy pieniężnej na rzecz uprawnionego, jeżeli zaniechanie naruszania lub usunięcie skutków naruszenia byłoby dla osoby naruszającej niewspółmiernie dotkliwe.
    4.
    Sąd, rozstrzygając o naruszeniu prawa, może orzec na wniosek uprawnionego o bezprawnie wytworzonych przedmiotach oraz środkach i materiałach użytych do ich wytworzenia, w szczególności może orzec o ich wycofaniu z obrotu, przyznaniu uprawnionemu na poczet należnego odszkodowania lub zniszczeniu. Orzekając, sąd uwzględnia wagę naruszenia oraz interesy osób trzecich.
    5.
    Domniemywa się, że środki i materiały, o których mowa w ust. 4, są własnością osoby, która naruszyła autorskie prawa majątkowe.
    6.
    Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio w przypadku usuwania lub obchodzenia technicznych zabezpieczeń przed dostępem, zwielokrotnianiem lub rozpowszechnianiem utworu, jeżeli działania te mają na celu bezprawne korzystanie z utworu.
    7.
    Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się odpowiednio w przypadku usuwania lub zmiany bez upoważnienia jakichkolwiek elektronicznych informacji na temat zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, a także świadomego rozpowszechniania utworów z bezprawnie usuniętymi lub zmodyfikowanymi takimi informacjami.

    http://www.lexlege.pl/ustawa-o-prawie-autorskim-i-prawach-pokrewnych/art-79/

    Polubienie

  18. A. Nota said

    Za naruszenie moich praw grozi ci też odpowiedzialność karna: http://www.prawoautorskie.pl/roz-14-odpowiedzialnosc-karna

    Dowody w sprawie zostały już zabezpieczone drogą elektroniczną: https://web.archive.org/save/https://miziaforum.wordpress.com/2017/11/27/handel-dziecmi-polska-i-swiat-polska-jednym-z-liderow-procederu/#comment-334735

    Możesz mnie ignorować, ale prokuratura dojdzie do twoich danych osobowych i odpowiedzialności nie unikniesz, złodzieju.

    Polubienie

  19. grypa666 said

    Reblogged this on Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina.

    Polubienie

  20. grypa666 said

    https://grypa666.wordpress.com/2017/12/04/co-zostalo-z-niedawnych-e-burd-mgra-inz-jozefa-bizonia/
    ALERT Piotr Wroński mózgowa ameba czy agent wpływu żydłackiego?

    Piotr Wroński KChT 035 Problem z premierem Morawieckim: https://www.youtube.com/watch?v=pINbZvUWSZ4

    Tumacząc się ze światopoglądu, Wroński przyznaje:

    – w kontr-wywiadzie był w komórce od syjonizmu
    – nie wierzy w „teorie spiskowe” ani że „wszystkiemu winni Żydzi”
    – jest niezwykle oględny w wytykaniu pochodzenioa w zw. z działalnością polityczną itp. delikwenta (w tym przyp. Morawieckiego).

    Jeśli w komórce od syjonizmu Wroński nie natknął się na takie „teorie” jak dra inż. Beina
    http://piotrbein.wordpress.com/2010/04/22/judeocentrycy-i-masowe-zbrodnie/
    czy mgra inż. Bizonia,
    https://jozefbizon.wordpress.com/2017/02/10/polske-obowiazuje-umowa-stowarzyszeniowa-ue-z-izraelem/
    to jest platfus a nie kontr-wywiadowiec (albo wtyka żydłacka w kontr-wywiadzie Polin) . Skoro następnie kryje żydłactfo atakami na:

    – oddolne śledztwo Polaków w mafijno-jelitarnej sprawie śp. Magdaleny Żuk
    – Pana Bednarza broniącego polskie dzieci przed handlem Koszer Nostra na organy, ofiary satanistycznych rytuałów i sex-niewolnictwo
    – you tubera Jacka Caleiba (bloger Mizia) ws. wydobytej na światło publiczne przez Pana Bednarza
    oraz wybiela lokaja żydłactfa, płemieła Morawieckiego…

    …to wniosek jak w powyższym tytule alarmu.

    Polubienie

  21. […] https://miziaforum.wordpress.com/2017/11/27/handel-dziecmi-polska-i-swiat-polska-jednym-z-liderow-pr&#8230; […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: