Miziaforum's Blog

A.V 17,00 ILE JEST CUKRU W 1 KILOGRAMIE CUKRU !!! TO NIE ZART Z FILMU BAREI TO PRAWDA I DO TEGO ŚMIERTELNIE POWAŻNA SPRAWA …ŚMIERTELNIE !!

Posted by miziaforum w dniu Luty 2, 2017


WITAM ! NAJPIERW OBEJRZYJ FILM TAKIEGO TESTU NIKT NIGDY NIE WYKONAŁ NA TAK PRECYZYJNYM SPRZĘCIE , SPRZĘCIE KTÓREGO DOKŁADNOŚĆ DECYDUJE O ŻYCIU LUB ŚMIERCI CZŁOWIEKA..

 

 

 

OTO ZABÓJCA NAJBARDZIEJ PRAWDOPODOBNY JAKO SKŁADNIK DOSYPYWANY DO CUKRU BYĆ MOŻE NAWET W STOSUNKU 1 KG 60 % CZYSTY CUKIER 40 % SACHARYNA = 1 KILOGRAM CUKRU SPRZEDAWANEGO , PRZYPOMINAM ŻE PRODUKCJA HANDEL HURTOWY I DETALICZNY CUKRU JEST BARDZIEJ OPŁACALNA NIŻ PRODUKCJA I HANDEL NARKOTYKAMI .. ZBIJANIE KOKOSÓW NA SKALĘ GLOBALNĄ TRAW OD PONAD 100 LAT !!

0,02 GRAMA SACHARYNY = EKWIWALENTOWI SMAKOWEMU 2 ŁYŻECZEK STOŁOWYCH CZYSTEGO CUKRU CZYLI OKOŁO 20 GRAM !!! IDEALNY ŚRODEK DO ZAFAŁSZOWANIA WALORÓW SMAKOWYCH DOWOLNEJ ILOŚCI CUKRU ……. TANI W PRODUKCJI REKOMPENSUJE UBYTKI WALORÓW SŁODKIEGO SMAKU SUBSTANCJI BIAŁEJ BEZ SMAKU

KTÓRA JEST GŁÓWNYM SKŁADNIKIEM … „KILOGRAMA CUKRU SPRZEDAWANEGO”

NAWET 50 % NA 50% UDAŁO BY SIĘ ZAFAŁSZOWAĆ SMAKOWO DODATKIEM KILKU GRAM SACHARYNY ……..

A PONIŻEJ DLA  ZAINTERESOWANYCH TEMATEM .. COŚ WIĘCEJ

Sacharyna. Najpopularniejszy środek chemiczny służący do produkcji słodzika. A zarazem – źródło nielegalnych fortun w przedwojennej Polsce. Od słodziku można było zostać milionerem, trafić do paki lub nawet zginąć. Tysiące ludzi były gotowych zaryzykować.
Przepisy nie pozostawiały wątpliwości. W myśl Ustawy Karnej Skarbowej z 2 sierpnia 1926 roku słodzik został wyjęty spod prawa. Nielegalne było wszystko co z nim związane: „wyrób, sprzedaż i używanie sztucznych substancji słodkich”. Powód był prosty. Skarb państwa zarabiał krocie na cukrze.
Nie bez przyczyny społeczeństwu wmawiano, że „Cukier krzepi”. Wielka akcja propagandowa wykreowana między innymi przez Melchiora Wańkowicza wcale nie miała zdrowotnego podłoża. Cukier był obłożony gigantyczną akcyzą. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze kilogram kosztował nawet 15 złotych (przeczytaj więcej na ten temat). W ostatnim roku fiskalnym przez wybuchem II wojny światowej państwo wzbogaciło się z tego tytułu o 118 milionów przedwojennych złotych (ponad miliard dzisiejszych!).

SACHARYNA

sacharyna w czymPierwszą z substancji o złej sławie jest sacharyna oraz jej sole (sól sodowa, potasowa, wapniowa). W składzie produktów jest oznaczana symbolem E 954. Sacharyna jest stosowana do dosładzania dietetycznych napojów bezalkoholowych, a także preparatów farmaceutycznych. Przed laty wykazano jest związek z częstym występowaniem nowotworu pęcherza moczowego u szczurów. Ten fakt spowodował jej wycofanie z rynku w niektórych krajach. Obecnie, przeprowadzane badanie nie wskazują, aby ta substancja miała istotnie tak negatywny wpływ na organizm. Co prawda, spożycie potraw, czy napojów z jej dodatkiem może powodować pokrzywkę, świąd oraz egzemę, mdłości, bóle głowy oraz biegunkę, lecz jest dopuszczona do obrotu. Czy rzeczywiście wcześniejsze hipotezy tak dalece odbiegały od stanu faktycznego? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, niektórych ekspertów obecne wyniki  badań nie przekonują. Już to, że spożycie sacharyny może powodować objawy wcześniej opisane jest wystarczającym powodem, by ograniczyć jej przyjmowanie, a najlepiej całkowicie zrezygnować z produktów zawierającą tę substancję.

ACESULFAM K

Acesulfam KAcesulfam K, znany jako E 950 to słodzik oraz wzmacniacz smaku i zapachu. Przez producentów żywności stosowany do wyrobu potraw i napojów „bezcukrowych”. Produkty te mają niewiele kalorii, a dzięki chwytliwym opisom na opakowaniu(np. „sugar free”) są sprzedawane w ogromnych ilościach. Oprócz żywności, tę substancję można spotkać też nagminnie w produktach przeznaczonych do higieny jamy ustnej.

Acesulfam potasu jest bardzo słodki. Już 0,08 g tego produktu wystarczy, aby zastąpić 2 łyżeczki białego cukru.

Spożywanie tej substancji może powodować nadpobudliwość, bóle głowy, choroby układu oddechowego. U zwierząt odnotowano także przypadki chorób nowotworowych. Choć praktycznie zjedzenie pół kilograma tak słodkiego produktu jest niemożliwe, to trzeba pamiętać, że taka dawka może doprowadzić człowieka do śmierci. Obecnie uznaje się, że przyjmowanie acesulfamu potasu, w ilości 9 – 15 mg na każdy kg masy ciała, nie przynosi negatywnych skutków zdrowotnych.

ASPARTAM

aspartam w gumach do żuciaTa substancja, nazywana w skrócie E951 to wzmacniacz smaku i zapachu oraz słodzik. Jest wykorzystywana do podnoszenia walorów smakowych produktów niskokalorycznych. Znajdziemy go w napojach dietetycznych, gumach do żucia, rozpuszczalnej kawie. Niestety, jest on również stosowany do słodzenia leków dla dzieci. Wytwórcy zachęcają do kupowania towarów z aspartamem, kusząc zapewnieniami o zerowej zawartości cukru. Czy jednak cukier nie byłby mniej szkodliwy od aspartamu?

Przyjmowanie aspartamu można łączyć z pojawieniem się nadpobudliwości, agresji, bólów głowy, zawrotów głowy, migren, a nawet depresji. To tylko niewielka część negatywnych skutków spożywania tej substancji.

MANNITOL

mannitol w czymMannitol to produkt słodzący o symbolu E421. Jest stosowany przez producentów w wyrobach takich jak gumy do żucia, galaretki, dżemy, słodycze.

Może wywoływać, nadpobudliwość, wymioty, biegunkę, mdłości i pokrzywkę. Szczególnie stronić od niego powinny dzieci oraz osoby chorujące na cukrzycę.

Słodzik o podobnie brzmiącej nazwie – maltitol, w odróżnieniu od manitolu jest uznawany za nieszkodliwą substancję, o ile jest spożywana w małych iloścach. Warto zwrócić uwagę na tę zbieżność nazewnictwa, by przez roztargnienie nie zaopatrzyć się produkt źle wpływający na nasze organizmy. Symbol maltitolu to E965.

KWAS CYKLAMINOWY

Nie polecamy również kupowania produktów, które w swym składzie zawierają substancję oznaczoną symbolem E952, czyli kwas cyklaminowy. To podobnie jak powyższe preparaty, wzmacniacz smaku i zapachu oraz słodzik.

Kwas cyklaminowy oraz jego sole (wapniowa i sodowa) są składnikami konserw ze słodzonymi dodatkowo owocami, napojów bezalkoholowych, produktów niskokalorycznych.

Spożywanie produktów z zawartością kwasu cyklaminowego może powodować migreny, choroby skóry, świąd, pokrzywkę. Ten preparat źle wpływa na układ rozrodczy, wątrobę, trzustkę oraz inne organy.

czym słodzić

Substancje, które zostały tutaj wymienione nie są wycofane ze sprzedaży, jednak ich zgubny wpływ na organizm powinien powstrzymać nas przed ich przyjmowaniem. Niestety te preparaty są masowo dodawane do przeróżnych artykułów spożywczych, a do tego ich wykorzystanie paradoksalnie zwiększa atrakcyjność napojów i potraw, dzięki przebijającej się skutecznie reklamie o niskiej kaloryczności tych słodzików. Przeróżni eksperci sugerują, aby słodzikami zastępować tradycyjny biały cukier. To tylko część racji. Druga jest taka, by sacharozę zastępować mądrze i wybierać takie preparaty dosładzające, które nie szkodzą naszemu zdrowiu.

PRZEDWOJENNA PRASA O SACHARYNIE … KTO ZA TYM WTEDY STAŁ …..

Sacharyna szybko stała się jednym z najpopularniejszych towarów wśród przemytników i jednym z największych zmartwień straży granicznej. Przykładowa notka prasowa, opublikowana w grudniu 1928 roku przezGazetę Szamotulską brzmiała: „Patrol Korpusu Ochrony Pogranicza natrafił na kilku przemytników, usiłujących przyszmuglować do Polski większy przemyt tytoniu i sacharyny. Na widok patrolu przemytnicy salwowali się ucieczką porzucając 117 kg tytoniu i 5 kg sacharyny”.

Z kolei łódzkie Echo wyliczało  w styczniu 1933 roku: „Funkcjonariusze Straży Granicznej przytrzymali przemyt wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych złożony z 34 kg spirytusu, 26 kg sacharyny, 15 kg wanilii przedstawiającej wartość półtora tysiąca złotych, 20 kg pomarańczy, śledzi pieczonych, tytoniu, cygar i innych artykułów”.

Podobne zatrzymania zdarzały się niemal codziennie, ale setki przemytników bezpiecznie docierały do celu. Powstawały całe gangi specjalizujące się tylko i wyłącznie w transporcie słodziku.Szczególnie obrotna szajka, kierowana przez przedsiębiorczych Żydów z przygranicznego Będzina, w ciągu pół roku przeszmuglowała przynajmniej 1500 kilogramów sacharyny.

Żydzi i Niemcy tuczą się na sacharynie

Szajka miała do swej dyspozycji 5 samochodów, kilkunastu zuchwałych przemytników oraz kilkadziesiąt kobiet, które codziennie przenosiły drobne ilości sacharyny przez granicę” – pisano na łamach Polski Zachodniej w styczniu 1934 roku. Największe transporty szły do Będzina… w samochodach wyposażonych w specjalną skrytkę na słodzik pod silnikiem!

Każda zlikwidowana banda robiła miejsce dla kolejnej, często jeszcze bardziej zuchwałej. Gazeta ABC. Pismo Codzienne informowała późną wiosną tego samego roku o organizacji działającej z niemieckiego Bytomia i rzekomo „stojącej na usługach międzynarodowego kartelu sacharynowego w Niemczech”. Wysokość przemytu? 772 kilogramy sacharyny będące odpowiednikiem czterystu tysięcy kilogramów cukru. Dziennikarze wyjaśniali, że: „Akcję tę podjął syndykat sacharynowy po zlikwidowaniu przez władze polskie organizacji króla przemytników sacharyny, Żmigroda i Sapera”.

Herr Hitler, zabieraj swój słodzik!

Afery tego rodzaju wywoływały zadrażnienia w stosunkach narodowościowych i zagranicznych. Endecja oskarżała Żydów o tuczenie się na słodziku. A jeśli nie Żydów – to rzecz jasna Szwabów. Rząd domagał się przeciwdziałania ze strony władz Niemiec i Litwy. Na szmuglerów sypały się kary: wysokie grzywny, więzienie. Do aresztu na kilka miesięcy można było trafić zresztą nawet za samo kupienie słodzika. Ten czyn władze również poczytywały za przemyt.

Polski posterunek graniczny. Po drugiej stronie? Morze słodzika.

Szmuglerzy ryzykowali też życiem, bo gazety wielokrotnie donosiły o patrolach strzelających do przemytników słodziku. Sacharyniarze nie pozostawali im zresztą dłużni. Gazeta Szamotulskapodawała zimą 1928 roku: „W rejonie Olkienik patrol KOP-u natknął się również na przemytników.Na okrzyk żołnierzy „stój” przemytnicy odpowiedzieli ogniem z rewolweru. Po krótkiej wymianie strzałów zbiegli porzucając 100 kg cukru”.

Praca była śmiertelnie niebezpieczna, ale Polacy chcieli słodzić swoją herbatę. I aż do wybuchu wojny nie brakowało osób chętnych na tym zarobić.

Źródła:

  1. Dziennik Urzędowy Ministerstwa Skarbu. 1926, nr 28
  2. Materiały prasowe z następujących tytułów: „Orędownik Ostrowski”, kwiecień 1933, grudzień 1935, grudzień 1937; „Polska Zachodnia”, styczeń 1934; „Gazeta Szamotulska”, grudzień 1928; „Głos Narodu”, grudzień 1933; „ABC. Pismo codzienne”, maj 1934; „Ilustrowana Republika”, sierpień 1930; „Orędownik”, lipiec 1936, marzec 1937; „Echo”, styczeń 1933.

P.S A KTO DZIŚ ZA TYM STOI I TUCZY SIE NA SACHARYNIE ????

MOŻE CI SAMI CO PRZED WOJNĄ ………….

Komentarzy 96 to “A.V 17,00 ILE JEST CUKRU W 1 KILOGRAMIE CUKRU !!! TO NIE ZART Z FILMU BAREI TO PRAWDA I DO TEGO ŚMIERTELNIE POWAŻNA SPRAWA …ŚMIERTELNIE !!”

  1. KrisT said

    Rośnie liczba zachorowań na grypę w woj. śląskim. Od początku roku lekarze stwierdzili 72 tys. przypadków zachorowań na grypę i choroby grypopodobne w Śląskiem. Cztery osoby zmarły. Wciąż obowiązują zakazy odwiedzin w szpitalach.

    4 osoby zmarły na grypę! jak na tysiące zachorowań to mało ,to jednak o 4 za dużo….

    • kowal said

      Radzisz masowe szczepienia( najlepiej trójcykliczne?) by wyeliminować to straszliwe zagrożenie? W tym czasie setki ludzi w wypadkach zginęło. To trolling czy ironia ta Twoja wypowiedź?

      • Dag. said

        Na tym blogu ,w ciągu 7 lat jego istnienia,nikt,nigdy nie namawiał do szczepień…..i nie sądzę ,aby to się miało zmienić….

      • KrisT said

        w którym miejscu w/w zdania radzę się szczepić? wez człowieku zaszczep się na nogi, bo na głowę jest juz za pozno!
        a wracając do grypy , zmarło jak podali wczoraj w radiu 7 osób na grypę! nie na zapalenia płuc, sepsę czy inne g… tylko na GRYPĘ!
        podają oficjalnie iz zabiła tych ludzi grypa!

        nalezy uświadamiać iz grypa i grypopochodne powikłania są śmiertelne grożnie ! i robimy to ze względu na dobro swoje i innych!
        z grypą nalezy wal;czyć na wszelakie sposoby, a co do szczepionek to juz wypowiedzieliśmy się tutaj (blogu Mizi) co o nich sądzimy.
        więc zarzucanie propagowania szczepień jest bardzo niestosowne w tym miejscu.

  2. nieustraszona said

    A co to ma z ilością „cukru w cukrze” wspólnego ?

    • KrisT said

      cikier cukrem ale temat grypy jest nadrzędnym tematem, umieszczając co ważne info w starych tematach ujdzie uwadze.

    • KrisT said

      jak juz Mizia pisał, idzie druga czy trzecia fala grypy, idzie ocieplenie, odwilż a to oznacza jedno…nagły wzrost zachorowań

  3. @100 said

    Ja słyszałem o tym już latem gdy dowiedziałem się, że pszczelarzom padły całe roje pszczół od dokarmiania takim cukrem.

    • miziaforum said

      ZA 40 MINUT FILM Z TESTEM BEZSPORNIE WYKAZUJĄCYM CO W CUKRZE MAMY I CZY TO WOGÓLE JEST ZNANA SUBSTANCJA SKORO NIE ZAREAGOWAŁA APARATURA BARDZO WRAŻLIWA BARDZO !! NA NAWET ŚLADOWE ILOŚCI GLUKOZY JAKA JEST NORMALNYM SKŁADNIKIEM CUKRU

  4. miziaforum said

    film wraz z własciwym tekstem zamieszczony w arcie na górze

  5. Żuraw. said

    A co powiecie żeby zamiast cukru używać STEWII?

  6. Żuraw. said

    Wyczytałem coś takiego:
    „Jedna łyżeczka rafinowanej sacharozy dostarczona do organizmu powoduje wyłączenie systemu immunologicznego na kilka godzin. Nie ma znaczenia czy był to cukier biały czy brązowy, z buraka czy trzcinowy. Jesteśmy przez cały ten czas bezbronni jak niemowlę wobec atakujących nas wirusów i bakterii, a także tych mieszkających w środku nas i czekających na dobry moment do ataku (np. wirus opryszczki wargowej herpes simplex).”

  7. krab said

    Do tego zestawu wymienionego w arcie dołożyłabym syrop glukozowo-fruktozowy. Nazwa przyjaźnie brzmi, ale jest to cholerne świństwo produkowane najczęściej z kukurydzy i ma fatalne skutki działania w organizmie, niestety dodawany jest prawie do każdej przetwarzanej żywności zamiast cukru. Jest bardzo dużo doniesień na ten temat, dla przykładu może być to
    http://dieta.mp.pl/zasady/118347,syrop-glukozowo-fruktozowy-i-jego-wplyw-na-zdrowie

    • miziaforum said

      DOKŁADNIE I SYROP PSEUDOKLONOWY
      NIEDŁUGO POKAZĘ COŚ NA WŁASNYM ORGANIŹMIE NA ŻYWO !!

    • Dag. said

      Trzeba się będzie ” wyleczyć „z lodów,czekolady…niestety…

      • miziaforum said

        to świństwo jest wszedzie .. uniknąć się da tylko częściowo nie wszystkiego .. a cukier po zakupie przesiać przez sito takie jak kiedyś do mąki i mamy o 95% mniej tego syfu … a potem robić sobie samemu i czekoladę i lody to proste

        • Dag. said

          No pewnie,wszystko można zrobić,ale chyba by mi sie już nie chcialo ,lepiej wogóle z tego zrezygnować….ale przesiewanie cukru -dobry pomysł…..

      • KrisT said

        z cała pewnością w produktach przetworzonych lody,słodycze itd producenci aby obnizyc koszty produkcji bedą dodawać najtanszy najgorszy jakosciowo cukier…. ot i wszystko jasne.

  8. Żuraw said

    Abecadło, z tego co wiem można stewię uprawiać u nas, nawet na balkonie czy w mieszkaniu.

    • Dag. said

      Miałam w doniczce na balkonie,ale kot rozgrzebał…..przy kocie żadna uprawa nie miała sensu….wszystko zniszczył…albo kot,albo rosliny na balkonie…trudny wybór…..chciałabym mieć kota i chciałabym mieć rośliny….teraz mam rośliny,a o kocie myślę w dalszym ciągu i przeglądam zdjęcia ze schroniska…..

      • miziaforum said

        ROŚLINY I KOT NA RAZ .. POLECAM KAKTUSY …. KOT JE TYLKO RAZ RUSZY 🙂

        • Dag. said

          Akurat! widac ,że nie miałeś kota!Nasz ostatni kot,dawał sobie rade z dużym kaktusem….przewracał doniczkę i juz była zabawa i sprzatanie….ale żałuję ,że go oddaliśmy do domku z ogrodem…..

          • abecadło said

            ta nasza też tak lubiła rozpieprzać piach i wywracać donice, po prostu szalała !

          • KrisT said

            kot ma ciągotki do „naturalnych” kuwet, dlatego tak lubują się w rozkopywaniu większych donic.
            lubią tez obgryzać wszystko co zielone ze względu na brak trawy do żarcia, aby sprowokować wymioty i oczyscić żołądek z sierści. Mój nawet dobierał sie do igieł choinki……sztucznej!

            • abecadło said

              to co mu ziemi z donicami załowaliscie ? jak do nas ludzie przychodzili,to sie dziwili, że mamy tylko kikuty w oknach i na balkonie, ale jak wskazywałem palcem winowajce tego zarcia , to kazdy aha to macie niezłego kota, my mamy kotke szaranczyce ! odpowiadałem , ha,ha
              fakt, że niektóre kwiaty odrastały jak postawiliśmy wyżej tam gdzie nie mogła wskoczyc, pamietam , ze nie lubiła sansewierii.

              • KrisT said

                poprostu lubi gryżc rzeczy niestrawne aby oczyścic zołądek, ….. ot taki gagatek, ma swojego kociofiola….. kwiatów nie rusza.

    • abecadło said

      Mielismy kiedys kotke pare lat, poobgryzała nam wzystkie kwiaty, sterczały badyle.

      • Dag. said

        I o to chodzi….koty nie rasowe ,najczęściej są łowne….to jest dopiero obłęd ,gdy zaczyna w nocy szaleć ,skakać po szafach…..w takim mieszkaniu w bloku ,to nie sa warunki dla kota…..tęsknimy za Julką…..

        • Dag. said

          Spała razem z nami w łóżku,między mną ,a Markiem…raz się wtulała w niego ,a raz we mnie….była bardzo czuła,absolutna pieszczocha ,ale też najwięcej krwi nam napsuła….to dla niej założyliśmy siatkę na balkon,żeby jej sie coś nie stało….

        • Anna said

          Nic nie wiecie o kotach! Kotu trzeba posiać trawę do pogryzania, może być perz, owies, pszenica. Koty uwielbiają gryźć zielone przekąski. A te wasze rośliny doniczkowe to mogą kota zatruć na śmierć.

          • Dag. said

            Anno,siałam kocią trawke zawsze ….nasz kot nie pogryzał ,tylko siedział na niej,a potem trzeba bylo wyrzucic….koty nie jadły ,tylko szarpały i niszczyły, wygrzebywały ziemie na dywan …dla zabawy….

            • Anna said

              no i fajnie się bawiły, nie stawiaj na dywanie ale na folii lub na balkonie, po kotach trzeba sprzątać ale jak miło popatrzeć jak się bawią

              • Elsa said

                A moja Kitty zezarla mi aloes i wrzos. A trawkę też ma. 😀 Koty nie są głupie i raczej nie będą jeść trujących. Takich nie dotyka. Przynajmniej u mnie nie zauważyłam.

        • Anna said

          Dag, miałam kota 15 lat, teraz mam drugiego już 9 lat, mieszkanie w kamienicy, kot nie wychodzący. Da się. Koty nie muszą wychodzić na dwór.

          • Anna said

            Kot musi drapać i skakać, są drapaki i półki do wskakiwania, gotowe tylko zmontować.

          • Dag. said

            Wiem ,nasze tez były nie wychodzace,tylko taką miały rolnicza nature ,do grzebania w ziemi….znajoma ma ogród botaniczny w domu,a kot wogóle się nigdy nie interesowal jej roslinami od poczatku….

            • Dag. said

              Anno ,nasze koty miały wszystko ,co trzeba ,a nawet więcej…kupowałam ja ,kupowała córka z wnuczką….

              • Dag. said

                A poza tym Navajo miał kilka kotów,zawsze u nich w domu byl kot,gdy mieszkał z matką w Szczecinie…nie jest nowicjuszem w wychowaniu kota….

              • Anna said

                może kupujecie nie to co kot lubi, każdy kot jest indywidualistą i potrzebuje zainteresowania nim, moja bawi się nawet kulką z papieru a na sklepowe wynalazki ledwo łapka szturchnie i odejdzie, jedno co – koci karmnik (kulka) to lubi 🙂

              • Anna said

                Dag, kota się nie wychowuje, kota się kocha bo jest doskonały 🙂 To kot uczy nas.

              • Dag. said

                Oczywiście,masz rację ,ze kota sie nie wychowuje…żle sie wyraziłam….to Navajo kocha koty i ma słabośc do nich….ja się dopiero przy nim nauczylam mieć kota,nigdy wczesniej nie miałam zwierzęcia,oprócz świnki morskiej…

              • KrisT said

                i tu sie nie zgodzę, kota sie wychowuje ale… jest jedno ale , kazdy kot ma inny charakter i co jednego się nauczy to drugiego sie nie da.
                poprzedniego kota wychowałem tak iz na stole obok niego mogło lezec surowe mieso, ryba nie tknął, nie wolno mu było i tej zasady sie trzymał.
                Lezał na parapecie a obok na stole można było połozyc wszystko i wyjsć, nie ruszył ale….. jesli coś spadło z stołu lub ktoś połozył siatki z zakupami na podłodze to……… było to jego w mgnieniu oka.
                Mój obecny kociak nie uznaje tej zasady, no najwyzej do czasu jak sie na niego patrzy…… choć czasem i to nie pomaga. na upartego łapą będzie próbować cos zakosić. W przeciwienstwie do poprzedniego kota słucha się na dworze, zawołany wracał do domu jak dobrze wytresowany pies…
                sam otwierał sobie drzwi wejsciowe…..
                obecnie ma 16 lat i jest bardziej niz spokojny, nawet na przysmaki grzecznie czeka…..

  9. Anna said

    Nie w tym temacie ale są nowe informacje dot. zabójstwa w Ełku
    „Wg prokuratury Tunezyjczyk trzymał Polaka, a Algierczyk zadał mu precyzyjne smiertelne ciosy w serce i nerke. Atak na te miejsca powoduje natychmiastową śmierć.

    Tylko ktoś szkolony do zabijania, potrafi zadawać tak dokładne ciosy w momencie stresu z zamierem zabicia. To nie wygląda na przypadkowe uderzenia. Wiedział doskonale gdzie uderzyć. Podobne rany zadają …”

    • Dag. said

      No to wszystko jeszcze przed nami….niby ich w Polsce nie ma ,a wiadomo ,że kościół sprowadza ich coraz więcej….

    • Elba said

      Na Polaku w Ełku wykonano muzułmański mord rytualny…

      • Anna said

        Nóż miał przygotowany, w zasięgu ręki.

      • nieustraszona said

        Kolejny diabeł włazi od kuchni, no bo skoro niegdyś kebab-budy pojawiające się w Niemczech nikogo nie zastanawiały, to za teraz nadeszło ostre przebudzenie z powodu muzułmażskiej bomby biologicznej.
        Polacy jednak jeszcze nie zauważają tego niebezpieczeństwa i niestety nie uczą się z błędów sąsiadów, bo „modne” kebab-budy pojawiły się wszędzie, a to oznacza, że ludzie kupują te mączne gnioty z byle gównem zamiast je masowo bojkotować.
        Niedawno przy takiej kolejnej muzułmańskiej budzie w Zabrzu byłam świadkiem rozmowy Polaka z jakimś agresywnym ciapatym, który domagał się natrętnie od niego pieniędzy, a na co Polak (wspólnik?) odpowiadał – no już dobrze, dobrze , dostaniesz te pieniądze !

        Wydaje mi się, że Polacy wciągnięci w geszefty z kebabem są zastraszani przez muzułmańskich nożowników:

  10. KrisT said

    cukier , cukrem, a nie lepiej słodzić miodem?
    stewie tez polecam -naturalny słodzik

    • Dag. said

      Można wogóle nie słodzić,,,,od 40 lat nie słodzę,również moja córka,zmarły mąż ,a teraz Milenka.Słodzona kawa ,czy herbata jest dla mnie obrzydliwa do tego stopnia,że będąc na wczasach,gdy dawniej podawali słodzoną herbatę,nikt z rodziny nie pil.Robiliśmy sobie dopiero w pokoju swoją ,a nie stołówkową.Cukru używam tylko do wypieków.

    • Dag. said

      Kris,jak dyscyplinowałeś kota,że Cię słuchał? Hipnotyzowałeś go? Moje patrzyły mi w oczy i robiły na złość…..

      • Anna said

        odpowiem ja… jak dyscyplinować kota? kiedy kot robi coś na co nie pozwalasz trzeba głośno klasnąć w ręce, żeby kot się wystraszył (ma b.dobry słuch), nigdy nie wolno uderzyć kota

        • Dag. said

          Dzięki Anno…to interesujące….

        • Dag.navajo88 said

          Anno gadasz bzdury ia swgo kota waliłem po pysku aż chuczało i grzmiało i co i nic warczal na mnie łazil obrażony , ale przez godzine dwie ,a potem przyłaził i się lasil ! i nadal byl kochanym kotek , kotką bo to działo się jeszcze w Szczecinie . Koty to dranie , ale jakie kochane to one zame tylko wiedzą !!!!, hahahahaha
          J.M.H

          • Dag. said

            Nie wierz mu…..wygłupia sie…..musi od czasu do czasu poszokować….w życiu nie uderzyl by zwierzaka…..

            • KrisT said

              uderzyć nie ale skarcić jak najbardziej….. cuż mój dostał po dupie, jak juz nie miałem na niego siły bo rozwiazanie siłowe nie uczyło to miałem spryskiwacz z wodą….
              warczył syczał ,chciał mnie żezreć ale niestety musiał wiedzieć ze zle robi i konsekwencje tego nie będą miłe….
              nie było z nim żartów ponad 6kg kocur dachowiec z wielkimi łapami i cholernie ostrymi pazurskami ostrymi jak zyletki potrafił się postawić i umiał zrobić krzywdę…. strach było podchodzić….. więc metody musiały byc takie a nie inne! musiał wiedziec iz to ja rządzę a nie ON!

              było jak było ale, zawsze przychodził i okazywał swą miłość do pana, jak juz swoje, obrażony wysiedział w kącie.
              Koty mają swoją hierarchię większy silniejszy rządzi i tyle w temacie. Tak tez trzeba z dachowcami postępować, i dlatego może się tez słuchał.
              Zawsze na zawołanie przybiegał, witał mnie w drzwiach, siedział i czekał az wrócę z roboty. jak powiedziałem stanowczo „nie wolno” opuszczał głowę z mrauknięciem, niezadowolony odpuszczał aby…. po jakimś czasie znowu próbować podpierniczyc kawałek babki z stołu….i znowu „nie wolno”!!!!
              za trzecim razem dostawał w latarę…. wtedy syczał, wkurzony…

              Obecnie 16 letni staruszek jest pieściochem do kwadratu, spiochem i nie zawsze mu sie chce ruszyć nawet ogonem aby mnie przywitać…teraz to ja go witam…..
              .Komus mogą sie moje metody nie podobać, ale słuchał się jak pies, i chodził przy nodze jak pies!

      • Anna said

        patrzenie w oczy, wśród zwierząt oznacza walkę

        • Dag. said

          A to skubana Julka…..potrafila siedzieć na stole i wpatrywać się w moje oczy….

          • Anna said

            Ja unikam patrzenia w oczy mojego kota ale robię swoje, nie prowokuję jej do zwady.
            Kocham mojego kotka, nie umiała bym już żyć bez kota, to cudowne stworzenie. Czułe, delikatne, kochające ale ma swoje fanaberie i trzeba to zrozumieć.

            • Anna said

              Kiedy położę rękę na jej łapce to za chwilę ona kładzie tę łapkę na mojej ręce, jej musi być na wierzchu ale robi to delikatnie, bez agresji.

              • KrisT said

                bo koty bardzo nie lubią nacisku na łapę, nie lubią jak coś je blokuje, to dyskomfort dla nich. Jako iz są urodzonymi killerami , łapy muszą być wolne, aby momentalnie zadać cios badz złapać ofiarę…
                nie daj kotu wyciągnąc łapki, zablokuj to w koncu Cię w ostateczności użre!

                Ja swojego mogę juz trzymać za łapę, połozyć rekę na jego oby dwu łapach, wtedy on kładzie łepetynę na mojej dłoni i poprostu zasypia…
                ale do tego potrzeba było lat…. kot musi się czuć pewnie i bezpiecznie.

          • Anna said

            Koty są uczuciowe! Może dla julki byłaś konkurentką o Navajo.

            • Anna said

              Kot sobie ustala, kto będzie mamusią do karmienia, kto braciszkiem do zabawy a kogo pokocha i będzie słuchał. Jeszcze potrzebuje sprzątaczki ;/ żwirek w kuwecie to wspaniała piaskownica, kwiatki w doniczkach rozkopać to też zabawa, choinkę przewrócić bo tam dużo fajnych zabawek tylko jak wejść na to kiwające się drzewko.
              Kocham koty, mimo wszystko. Jako ciekawostkę przypomnę, że koty w Egipcie były czczone i kiedy zmarł kot to właściciel był w żałobie… po kocie. Jako pamięć pozostały kocie mumie.

            • Dag. said

              Kiedy nie….Julka bardziej się garnęła do mnie…..ja jej dawałam jeść i ja się z nia bawilam….wcześniej wstaję od Navajo i urzedowałyśmy w kuchni obydwie….ja miałam większe fory od niego….patrzyłysmy sobie w oczy ,bo nie wiedziałam ,że to prowokacja….właśnie napisałam do jednego weterynarza,w sprawie 4 letniej kotki….ponoć nie interesuje sie kwiatkami….to adopcja ,z podpisaniem zobowiązania o opiece nad kotem.Kot znajduje sie w miejscowosci oddalonej o 100 km od Krakowa.No zobaczymy ,co z tego wyniknie,ponoć spokojna….

              • Dag. said

                Pan weterynarz mi odpisał,że zamiłowanie kotów do kwiatków zależy od rodzaju roslin.On tez ma niektóre rośliny ogryzione…..

        • KrisT said

          niepatrzeć w oczy- to się dotyczy wielkich kotów! małpowatym nie wolno natomiast pokazywać zębów! uśmiech jest oznaką podjęcia rywalizacji i prowokacją….
          ja zawsze patrzyłem swojemu kotu w oczy, wtedy wie iz nie olewam go, i nie traktuje go jak powietrze.
          Sam wie ze jest obserwowany i musi mieć się na baczności!

          Nigdy nie zaryzykowałbym aby np gepardowi popatrzeć głęboko w oczy…. to się zazwyczaj zle kończy.

  11. nieustraszona said

    Mizia ! Uważam Ciebie za genialnego geniusza i to teraz szczególnie po tych Twoich pomiarach „cukru w cukrze”.

    Ten pierwszy glukometr wskazał na najniższą wartość glukozy w tej nieznanej substancji, bo tak jest naskalowany i w razie takiego rzeczywistego pomiaru powinnna by była być ciężka hypoglikemia (śmiertelnie niebezpieczne obniżenie stężenia glukozy we krwi ) wraz ze śpiączką przy której powstają tzw. ketony .

    Zaskoczył mnie jednak ten przekręt z cukrem chociaż już nie powinien, bo trzeba by w końcu zrozumieć, że mamy tu do czynienia z diabelsko sprytnymi mistrzami iluzji czy to dla oka, podniebienia czy też dla wszystkich pozostałych zmysłów i to na które potrafią tak „fachowo” wpływać z zamiarem oszustwa, że najlepiej unikać to całe korporacyjne czarcie żarcie i napitki dla własnego bezpieczeństwa czy też dla zdrowia i życia następnych pokoleń.

    • Elba said

      Gdy wybuchła afera z solą przemysłową sprzedawaną jako spożywcza, ktoś wspomniał wtedy w komentarzu, że to co robią z solą to mały pikuś przy tym, co wyczynia się z cukrem. Zaciekawiło mnie to, ale odpowiedzi długo nie znalazłam, aż do wczoraj, gdy Mizia przeprowadził dowód w sprawie, ile jest cukru w cukrze… Dziękuję Ci Mizia bardzo za to… duża buźka! Robisz dobrą robotę, obnażając oszustwa koncernów 😉

  12. Żuraw. said

    Podrabianie cukru to pikuś, małe żółte ludzie podrabiają wszystko, nawet ryż.
    https://www.wprost.pl/398310/Chinczycy-sprzedawali-ryz-z-ziemniakow-i-plastiku
    I bądź tu zdrowy człowieku 🙂

  13. Elba said

    Powszechnie stosowana sól kuchenna niewiele ma wspólnego z naturalną. Jest to raczej „sierotka”, którą w procesie chemicznego oczyszczania pozbawiono wszystkich cennych minerałów i mikroelementów z wyjątkiem chloru i sodu (NaCl). Wypada więc zapytać, czy produkt ten zasługuje jeszcze na miano soli?

    Chlorek sodu jest dość agresywnym, za to tanim i rozpowszechnionym środkiem konserwującym. Chleb, margaryna, wędliny, jogurt, chipsy….trudno dziś znaleźć przetworzone produkty spożywcze bez soli kuchennej. Statystycznie jej zużycie na jednego mieszkańca Europy zachodniej poważnie przekracza normę i wynosi 12 -20 g/ dobę. Paradoksem więc wydaje się fakt, że duża cześć społeczeństwa tych krajów cierpi z powodu schorzeń wskazujących na niedobór soli. W Polsce sytuacja wygląda podobnie.

    Skutki nadużywania soli kuchennej są fatalne. Ponieważ organizm ludzki rozpoznaje ją jako toksynę, czyni wszystko, by ją jak najszybciej wydalić. Do tego zużywa niezwykle cenną wodę komórkową, czego konsekwencja jest obumieranie komórek, przedwczesne starzenie, nadciśnienie, tworzenie obrzęków, celulitów, a przede wszystkim ciągłe obciążenie nerek.
    Jednak znacznie drastyczniejszym sposobem walki organizmu z nadmiarem soli kuchennej jest tzw. proces rekrystalizacji. Polega na wiązaniu się nadmiaru chlorku sodu z niestrawionymi elementami białka zwierzęcego. Tak powstałe kryształki osadzają się w kościach i stawach, prowadząc do powstawania reumatyzmu, artrozy, gośćca oraz tworzenia się kamieni żółciowych i nerkowych.

    Na tym nie koniec. Zdaniem wielu lekarzy i biochemików dość poważnym problemem jest tzw. wzbogacanie soli jodem (miał wspomagać tarczycę) oraz fluorem (dla zdrowotności zębów).
    Oba te elementy są halogenami, które dodane do soli kuchennej nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań. Wręcz przeciwnie, nie będąc przyswajalne w tej formie, zwiększają jedynie toksyczność soli i niepotrzebnie obciążają organizm, a przedostając się do żołądka, przyspieszają powstawanie tzw. nitrosamin – substancji rakotwórczych! W tym momencie nie można powstrzymać się od zadania pytania: Jaki sens ma najpierw denaturalizowanie soli, a potem jej wzbogacanie? Co na to nauka?

    Wśród całej armii polepszaczy dodawanych do soli kuchennej (E 535, E 536, E 540, E 550 itd.) znajdują się również związki aluminium, mające zapobiegać jej zbrylaniu. Aluminium, jako tzw. metal lekki jest podejrzane o to, że kumulując się w mózgu, powoduje degenerację komórek mózgowych, upośledzenie pamięci i zaburzenia osobowości (choroba Alzheimera).

  14. Elba said

    Cukier gorszy od tłuszczu…Już w XIX wieku mówiono i pisano otwarcie o 3 białych przyczynach śmierci – czyli cukier, sól i służba zdrowia… Znaczy to, że ludzie wiedzą o tym i świadomie się trują…?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: