Miziaforum's Blog

Archive for Lipiec 13th, 2013

rzecz o tym jak po ponad 20 latach -CHAM STAŁ SIĘ PANEM W III R.P

Posted by miziaforum w dniu Lipiec 13, 2013


Relacje społeczne oraz interpersonalne w Polsce kształtuje podział na panów i chamów, który istniał od zawsze i panuje do dziś. Demokracja szlachecka stworzyła genetyczny fenomen kastowości, który trwa do dziś. Pan to inny gatunek człowieka, pan daje w mordę i pan ma zawsze rację. Do pewnego czasu jeszcze to jakoś działało, lecz gdy wszyscy panowie zostali wymordowani lub wyjechali do Londynu, a rządzić zaczął sojusz robotniczo-chłopski, rozpad jakiegokolwiek, czytelnego zbioru zasad dopełnił się całkowicie.
Daniel Olbrychski, broniąc w telewizji swoich kolegów aktorów, którzy współpracowali z SB, atakuje gniewnie tych, którzy ujawnili fakty kolaboracji. Jak ktoś śmie wyrazić się negatywnie o panach? To, że współpracujący z SB osiągali osobiste korzyści, że po prostu byli sk***, najczęściej małymi, schodzi na plan dalszy. Największym występkiem jest atak na pana. Pan przecież ma misję, pan ma prawo do różnych zachowań, z których może go wytłumaczyć tylko i wyłącznie inny pan. Wara chamom od panów.

W Polsce nigdy nie było demokracji (dwudziestolecie trwało zbyt krótko, by mogło wykształcić demokrację), tylko demokracja szlachecka, największy dziwoląg w dziejach historii polityki, który kształtował przez setki lat stosunki społeczne. Jeszcze na długo przed zaborami przestaliśmy być suwerenni i przez setki lat z kimś walczyliśmy, a ojczyznę mieliśmy w głębokim poważaniu. Za PRL-u panowały hasła: co państwowe, to niczyje czy: kto w lesie pracuje, drzewa nie kupuje. Zdemoralizowane państwo i zdemoralizowani obywatele funkcjonowaliby pewnie do dziś dnia, gdyby system nie załamał się ekonomicznie. Polacy świetnie radzą sobie w grze pozorów, a PRL to była jedna wielka ściema.
W Polsce nie ma społeczeństwa, zanika poczucie narodu, a zbiorowość jaką tworzymy, jest traktowana najczęściej jako elektorat lub zbiór targetów. Brak rozliczenia z PRL-em powoduje, ze dopóki żyją ludzie, którzy realnie pamiętają lata 44-89, Polska nie będzie krajem dla uczciwych ludzi. Ktoś, kto broni zasad jest frustratem, oszołomem, pieniaczem lub wszystkim naraz. I tak już pozostanie.

Nie mówimy o moralności, bo to jest niezręczne, niemodne i nieskuteczne. Nie mówimy także dlatego, że nie ma kto o tym mówić – powszechnie znany brak autorytetów i, gdyby jeszcze istniała ta grupa społeczna, zdrada inteligencji. Pisarze, muzycy, aktorzy z reguły nie mają ochoty narażać się dla innych, zniknął kod kulturowy, którym kiedyś jeszcze udawało się porozumiewać.
Nie wytworzyliśmy zdrowych i czytelnych zasad w samorządzie. Ze zdumieniem postrzegamy, że w wielu miejscach lokalnej Polski dzieje się według podobnego schematu. Po dojściu do władzy „nasz” człowiek z czasem staje się panem. Uzyskuje atrybuty półboskości i nieomylności, gardzi i lekceważy tych, którzy mają inne zdanie. Pomagają mu w tym dzielnie współbiesiadnicy i opłacani przez nich, czyli za nasze, podatników, pieniądze, pracobiorcy. Otaczają się armią prawników i specjalistów od PR-u. Zawsze można liczyć na usłużne media, które za reklamy lub inne walory postarają się, żeby panu nie stała się krzywda. Zdarzają się przypadki, gdzie przy blisko już 20-letniej władzy wójt, burmistrz czy prezydent nie jest już wójtem, burmistrzem czy prezydentem, tylko i po prostu właścicielem gminy czy miasta. Zręcznie manipulując, wąska grupa ludzi skupionych wokół lokalnego kacyka jest w stanie stworzyć sprawnie działający mechanizm rządów, w którym na całe pokolenia zabezpieczone są interesy całych rodzin. Nie dziwi, że nie ma woli w sejmie, by wprowadzić kadencyjność w samorządzie. Wszak nie o to chodzi, by samorząd był demokratyczny, lecz o to, by dotrzeć do samorządu i przejąć lub utrzymać w nim władzę.
Pisanie o klasie polityków jest zajęciem jałowym. Poza nielicznymi wyjątkami potwierdzają, że w tym zawodzie dominuje selekcja negatywna. Gorsze jest upolitycznienie społeczeństwa, choć paradoksalnie nie wiąże się to ze zwiększeniem aktywności politycznej (niska frekwencja wyborcza). Wróciły znane z komuny mechanizmy i figury ( tow. Szmaciak, BMW), ludzie żyją tym, co media im podsuwają, przeżywają opowieści, które mają tak naprawdę odsunąć ich uwagę od spraw najważniejszych. To uczestnictwo w żenujących spektaklach socjotechnicznych daje ludziom iluzoryczne wrażenie współuczestnictwa w dziejach, a tak naprawdę są oni tylko i wyłącznie potrzebni jako słupki oglądalności i konsumenci. Bo tu polityka wysysa mózg.
Choć Polska to kraj zabawnych indywidualistów, to brakuje nam wiarygodnych liderów, by zmieniać istniejący stan rzeczy i realnie reagować na zło. Jeszcze większą ułomnością jest brak prawdziwych organizacji pozarządowych (trzeciego sektora) [1], szczególnie na poziomie lokalnym. Nie brakuje za to usypiaczy obywatelskości, którzy kontrolują inicjatywy społeczne, by nie daj Boże nie wymknęło się coś spod kontroli i wpłynęło negatywnie na wyniki najbliższych wyborów. „Pożyteczną” rolę spełniają tutaj korporacje medialne, które neutralizują wszelkie przejawy oryginalności i niezależności np. w postaci tworzenia „inicjatyw obywatelskich” czy “dziennikarstwa obywatelskiego”. Głęboki kryzys kościoła katolickiego w Polsce pokazuje wreszcie powierzchowność naszej duchowości i po raz kolejny bierność obywatelską. Wszak kościół to wspólnota, zbiór wiernych, ale wierzący nie chcą lub nie potrafią z tego korzystać.

Smuci niszowość inicjatyw wolnościowych, brak dostępu do mediów centralnych, ale też zła komunikacja potencjalnych autorytetów. Tacy ludzie jak Walentynowicz czy Gwiazda spalają się w ogniu emocji, ciągłych ataków; puszczają im nerwy, są łatwi do spacyfikowania, wyśmiania. I wcale nie trzeba tutaj schlebiać konsumpcyjnym oczekiwaniom wyborców, by do nich dotrzeć, wystarczy elementarna znajomość komunikacji interpersonalnej, empatia, nadawca wpisany w komunikat. Szkoda, że ci, którzy zasługiwali na miano autorytetów, zapominali o tych obowiązujących już od dawna zasadach. Nie wystarczy flanelowa koszula, broda, plecak i szczery wzrok. Z pewnych względów wolałem komunę i stan wojenny. Był to okres czysty znaczeniowo, nie było wątpliwości i problemów z określeniem co jest czarne, a co białe.
Można jeszcze długo mnożyć negatywne obserwacje, co nie jest odkryciem , ale ukazać powinno, ze 20 lat „niepodległości” nie zamyka się dodatnim bilansem. W kategoriach ekonomicznych Polska zmieniła się, podskoczyły wszystkie możliwe wskaźniki i, przede wszystkim, mamy paszporty i dużą swobodę przemieszczania. W kategoriach etyki bilans zamyka się ogromnym mankiem. Wywalczyliśmy demokrację, ale nie potrafimy z niej zrobić użytku. Nie ma kto i dla kogo. Kraj o niewielkich zasobach ludzi wykształconych nie stworzył naturalnego, realnego społecznie kręgu odbiorców potrzeb ponad elementarnych. To nie tak miało być, nie o to chodziło. Jedyną logiczną konsekwencją procesu myślowego dla człowieka uczciwego jest wyjazd z tego kraju. Nie da się wybronić tych 20 lat w kategoriach moralnych w żaden sposób.

Posted in Uncategorized | 15 Komentarzy »

1go sierpnia prezydent Komorowski bedzie przepraszał dzieci ss-manów za BRUTALNY I BEZPARDONOWY OPÓR A.K

Posted by miziaforum w dniu Lipiec 13, 2013


CZY TO MOŻLIWE JA MYSLĘ ZE TAK SZCZEGÓLNIE W KONTEKŚCIE ZAISTNIAŁEGO FAKTU SPOTKANIA Z SYNEM BANDEROWCA W SPRAWIE ORGANIZACJI OBCHODÓW 70 ROCZNICY RZEZI WOŁYŃSKIEJ 

TO W KOŃCU OD POLITYKÓW P.O

POLACY DOWIEDZIELI SIĘ  ŻE

W KATYNIU POLAKÓW MORDOWALI KOMUNIŚCI

W CZASIE OKUPACJI POLAKÓW W PIECACH PALILI NAZIŚCI

A NA UKRAINIE POLAKÓW EKSTERMINOWALI NACJONALIŚCI

A PO WOJNIE W STRUKTURACH M.B.P POLAKÓW MORDOWALI WYŁĄCZNIE SYJONIŚCI

i ewętualne nasze pretensje nie mogą być kierowane pod adresem jakiegokolwiek narodu

„Czy ksiądz nie uważa, że poseł Miron Sycz nie jest sędzią we własnej sprawie?

Tak. I proszę zauważyć, co zrobił prezydenta Bronisław Komorowski. Gdy zbliżały się uroczystości rocznicowe nie spotkał się on z rodzinami pomordowanych, ale spotkał się z Mironem Syczem, swoim dawnym towarzyszem partyjnym z Unii Demokratycznej i z nim uzgadnia szczegóły uroczystości. Do czego to dochodzi? Że dzieci zbrodniarzy, bo przecież ojciec posła Sycza został skazany za działalność w UPA”

WYWIAD Z KS ISAKOWICZEM ZALESKIM PO USTALENIU STANOWISKA POLSKIEGO PARLAMENTU W SPRAWIE WOŁYŃSKIEGO MORDU

Polskie władze: większość sejmowa, prezydent RP i minister spraw zagranicznych w kontekście uchwały potępiającej rzeź Polaków na Wołyniu uznały, że nie było to ludobójstwo, lecz jedynie czystka o znamionach ludobójstwa. Czyli zachowały się tak, jak żądały tego środowiska neobanderowców ukraińskich.O moralnym zwycięstwie zabójców Polaków na Wołyniu odniesionym dzięki obecnie rządzącymi Polską rozmawiamy z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, duchownym katolickim obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działaczem społecznym i uczestnikiem opozycji antykomunistycznej w PRL.

wPolityce.pl: Jak ksiądz przyjął uchwałę Sejmu w sprawie ludobójstwa na Wołyniu? Okrojonej właśnie o słowo „ludobójstwo”.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Moja ocena na temat tej uchwały jest oczywiście negatywna. Polscy politycy kręcą się w kółko wokół sprawy, którą trzeba raz definitywnie rozwiązać. Otóż bez powiedzenia wyraźnie prawdy o tym, co się stało na Kresach wschodnich, bez powiedzenia o tym, że było to ludobójstwo, nie ma zgody w obrębie Polski, bo widać, że to jest pół na pół jeśli chodzi o posłów, więc będzie to polem do konfliktów. Druga sprawa – bez powiedzenia prawdy trudno oczekiwać dobrych relacji z Ukrainą.

Gdzie leży podstawowy błąd według mnie. W tym, że ustępstwa, ciągle takie podlizywanie się nacjonalistom ukraińskim, którzy z jednej strony są proeuropejscy, a z drugiej strony stanowią absolutną mniejszość na Ukrainie.

Radosław Sikorski wzywając do łagodzenia poglądów de facto funduje Ukrainie ewentualne wejście do Unii Europejskiej na kłamstwie, na ludobójstwie.

Tak. Sikorski popełnia kardynalne błędy. On uważa, że wszyscy Ukraińcy myślą tak jak nacjonaliści ukraińscy. To jest absolutnym kłamstwem, bo wystarczy popatrzeć na statystyki jak odbierana jest postać Stepana Bandery i UPA. Zdecydowana większość Ukraińców uważa ich za zbrodniarzy. Co więcej. Nacjonalistyczna partia Swoboda ma takie poparcie na Ukrainie, jak Ruch Palikota w Polsce, czyli takie ugrupowanie traktowane z przymrużeniem oka, do którego wielu Ukraińców ma małe zaufanie ze względu na agresywny nacjonalizm, antysemityzm, antypolonizm. Ma ono najwyżej 10 procent poparcia i na więcej nie może liczyć.

Skąd taka uległość polityków i establishmentu w Polsce wobec pragnień i oczekiwań nacjonalistów ukraińskich?

To jest teoria ukuta przez Jerzego Giedroycia, a później zniekształcona przez Adama Michnika i całe to środowisko dawnej Unii Demokratycznej. Oni przyjęli założenie, że trzeba przemilczeć trudne sprawy, za wszelką cenę wciągnąć Ukrainę do struktur europejskich, a reszta się jakoś tam rozwiąże. No i co się okazuje: po 20 latach daleko jest do rozwiązania problemów. Czy na Ukrainie coś się przełamało? Czy są tam pomniki pomordowanych Polaków i Żydów? Nie! Są za to pomniki gloryfikujące UPA. Gloryfikacja bandytów i zbrodniarzy na Zachodniej Ukrainie powoduje, że tendencje nacjonalistyczne tam rosną. To jest pułapka; my się martwimy jak tam na Ukrainie przyjmą określenie ludobójstwo, a oni w ogóle się nie przejmują tym, że Polacy mają jakieś uczucia w tej sprawie, czy nie mają.

Proszę zobaczyć, że na wczorajszych uroczystościach w Warszawie nie przyszedł ambasador Ukrainy. Co więcej, były prezydent Janukowycz powiedział, że nie przyjedzie na mszę w Łucku w najbliższą niedzielę. Czyli tamta strona pokazuje jak może, że w ogóle nie jest zainteresowana ugodą z Polakami. Na co polskie władze liczą? Że uległością, słabością, kunktatorstwem cokolwiek osiągną? Na Wschodzie nie liczą się ludzie słabi, niezdecydowani i chwiejni. Liczy się siła i charakter w pewnych momentach. Polska położyła na łopatki swoją dawną, tradycyjną politykę wschodnią.

Sikorski powiedział w Sejmie, że uznanie polskiej tragedii na Wołyniu za ludobójstwo to „upokarzanie Ukraińców”. Idą tym tropem Żydzi od dziesięcioleci „upokarzają” Niemców, prawda?Ależ tak! Warto dodać, że organizacje żydowskie, kresowe bardzo są aktywne w tej sprawie. Bo kto był pierwszą ofiarą nacjonalistów ukraińskich?

Żydzi. I to już we wrześniu 1939 roku.

Właśnie. I Żydzi jakoś nie boją się mówić głośno prawdy o swoich krzywdach, o zagładzie na Ukrainie, bo przecież Ukraińcy wzięli czynny udział w holokauście. A strona polska się ciągle boi upominać o swoje. Niestety może dojść do tego, że brak uchwały rozwścieczy neobanderowców, którzy będą jeszcze bardziej agresywni. Powiedzą wówczas tak: „ci Polacy tacy słabi są, to takie sieroty, które nic nie potrafią.”

Polacy nie zyskają szacunku także u tych Ukraińców, a oni są zdecydowaną większością, którzy są przeciwko gloryfikacji Bandery. Przecież 148 deputowanych ukraińskich napisało do polskiego Sejmu, aby przyjąć uchwałę o ludobójstwie….

…Tyle, że to komuniści i może to być grą.

Ale kto rządzi na Ukrainie? No na miłość boską, czy mamy powiedzieć, że rządzą banderowcy? Trzeba liczyć się z tym, że po tamtej stronie są i komuniści i Partia Regionów. My przecież nie wyczarujemy Ukrainy, gdzie rządzą nacjonaliści. Trzeba się układać ze wszystkimi siłami na Ukrainie.

Poza tym kwestia, czy Ukraina w ogóle chce wejść do Unii Europejskiej. My zakładamy, że wciągniemy ich na siłę, czy oni tego chcą, czy nie. Będziemy ich ciągnęli za uszy? Będziemi im czapkować, po to, aby weszli do Unii? Może się okazać, że nie wejdą. I co wtedy?

Czy ksiądz nie uważa, że poseł Miron Sycz nie jest sędzią we własnej sprawie?

Tak. I proszę zauważyć, co zrobił prezydenta Bronisław Komorowski. Gdy zbliżały się uroczystości rocznicowe nie spotkał się on z rodzinami pomordowanych, ale spotkał się z Mironem Syczem, swoim dawnym towarzyszem partyjnym z Unii Demokratycznej i z nim uzgadnia szczegóły uroczystości. Do czego to dochodzi? Że dzieci zbrodniarzy, bo przecież ojciec posła Sycza został skazany za działalność w UPA, należał do batalionu „Mściciele”, który miał na sumieniu wiele polskich ofiar. Czy byłoby możliwe, aby Komorowski spotkał się z dziećmi esesmanów i uzgadniał z nimi rzezi na Woli podczas Powstania Warszawskiego?

Zarzuca się, że Lech Kaczyński popełniał błędy. Tak popełniał je. Jednak skala błędów popełnianych przez obecną ekipę jest tak wielka i okropna, że dzisiaj nie możemy mówić o jakiejś normalnej polityce wschodniej. To polityka idiotyczna. Boją się użyć słowa ludobójstwo, Komorowski nie chce się spotykać z rodzinami ofiar, a spotyka się z przedstawicielem rodziny banderowca. To jest nienormalne. PO zapłaci ogromną cenę za swą głupią politykę wobec ludobójstwa Polaków na Ukrainie.

Rozmawiał: Sławomir Sieradzki

Posted in Uncategorized | 4 Komentarze »

lech wałęsa to nie była sbecka pensja – wygrywałem w totka KIEDY TYLKO CHCIAŁEM

Posted by miziaforum w dniu Lipiec 13, 2013


PYTANIE DO POLAKÓW CZY WASZEJ INTELIGENCJI NIE OBRAŻA PONIŻSZE OŚWIACZENIE MÓWIONE NA SERIO I TRZEŻWO..

A TERAZ WYOBRAŹDZCIE SOBIE ZA KOGO UWARZA NARÓD TEN NIEUK I ĆWOK …

Tajemnice Lecha Wałęsy: wygrywałem w totka zawsze, gdy potrzebowałem 2013-07-13 (07:10)

Nie do wiary! Były prezydent Lech Wałęsa (70 l.) oznajmił, że pieniądze, które wygrywał w latach 70. w totolotka, pojawiały się jak na zamówienie! Wystarczyło, że na coś ważnego brakowało i los od razu podpowiadał mu, jak ma obstawiać zakłady. – Mogę powiedzieć, że wygrywałem zawsze, kiedy naprawdę potrzebowałem – stwierdził. Ujawnił przy okazji, że w latach 1970–1972 wygrał w sumie 35 000 zł.

To wtedy była prawdziwa fortuna! Cena czarno-białego telewizora, czyli superluksusowego wówczas towaru, wynosiła na początku dekady 7800 zł. Wałęsa kupił sobie taki w 1971 roku, właśnie za pieniądze wygrane – jak utrzymywał – w totolotka. To był generalnie dobry czas dla Wałęsów. W 1972 r. przeprowadzili się do M3 w nowym bloku (szczyt marzeń ówczesnych Polaków) i zaczęli wyposażać mieszkanie w sprzęty, które wtedy ani nie były tanie, ani łatwo dostępne.

Danuta Wałęsowa (64 l.) tak to podsumowała w swojej książce: „jak nas było stać, systematycznie dokupowaliśmy meble – wersalkę, czy stół. Po prostu dorabialiśmy się. (…) Nie pamiętam, jakiej marki był nasz pierwszy telewizor. Na pewno czarno-biały, bo innych nie było. Radio też z czasem mieliśmy”. Wałęsowie mieli też wówczas samochód marki Warszawa. To, co przynosił do domu przyszły prezydent, pozwalało na tankowanie do pełna (o ile na stacji była benzyna) i kupowanie części do auta, które często się psuło.

Rodzina Wałęsów szybko się powiększała, ale i życie stawało się znośniejsze. „Pralkę kupiliśmy dzięki temu, że mąż znów wygrał w totolotka (…). On do dziś gra w totolotka. Jednak Pan Bóg nie daje mu wygrywać, gdyż nie potrzeba mu już tych wygranych. On zawsze powtarza: ‚kiedy bardzo potrzebowałem, to wygrywałem’. A teraz nie wygrywa” – pisała Danuta Wałęsa w książce „Marzenia i tajemnice”. R
Ale nie wszyscy wierzą w niebywałe szczęście Lecha Wałęsy. Historycy wyciągają z archiwów ciekawe notatki, ponoć sporządzone przez funkcjonariuszy SB. Jeden z nich miał wyliczyć, że wynagrodzenie Wałęsy za współpracę z SB jako agent „Bolek” wyniosło 13 100 zł. Jaka była prawda? Były prezydent wciąż różnie opowiada o tamtych czasach. Dziś twierdzi, że wielkie pieniądze, które, na marginesie, stanowiły równowartość sumy dobrych rocznych pensji – same pchały mu się do portfela. Wałęsa jest po prostu w czepku urodzony!

Niemniej – jak sugerują autorzy książki „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” – Wałęsa miał trochę szczęściu pomagać. Przynajmniej w pierwszej połowie lat 70. Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk zarzucają nobliście, że kontynuował współpracę z SB aż do 1976 r. Dopiero wtedy przestało mu się dobrze powodzić. Wyrzucono go z pracy, a przez działalność w podziemiu nie mógł znaleźć nowej. Doszło do tego, że znajomi kupowali Wałęsom jedzenie.

Lata 70. były więc dla przyszłego noblisty nie tylko okresem zmagań z codziennością. Był to dla niego również czas podejmowania trudnych, być może najważniejszych, wyborów życiowych…

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tajemnice-Lecha-Walesy-wygrywalem-w-totka-zawsze-gdy-potrzebowalem,wid,15811101,wiadomosc.html

PS TEN W TOTKA A NIEJAKI PISKORSKI ZOSTAŁ NA ULICY ZACZEPIONY PRZEZ TAJEMNICZEGO DZIADKA KTÓRY MU WRĘCZYŁ ZA DARMO ZESTAW DROGOCENNYCH KSIAŻEK , A POTEM JAK TWIERDZIŁ TERZ PUBLICZNIE MIAŁ NIEBYWAŁEGO FARTA NA RULECIE

ps. sprawdzono jednak tą wersja w kasynie – PISKORSKI NOGDY NAWET TAM NIE PIŁ DRINKA 

ONI JUŻ TAK OBROŚLI W BUTĘ ŻE MAJĄ POLAKÓW ZA CIEMNYCH HUJÓW

JA SIE NIE ZALICZAM A WY SIĘ PRZESTAŃCIE BOCZYĆ A ZACZNIJCIE MYŚLEĆ

https://miziaforum.wordpress.com/2013/02/25/bolek-sie-sprzedal-za-milion-dolarow-a-za-ile-sprzedali-sie-wodzowie-ruchu-narodowego/

Posted in Uncategorized | 20 Komentarzy »

 
%d blogerów lubi to: