Miziaforum's Blog

Archive for Wrzesień 2012

Nowy Jork: Dziennikarka aresztowana za niszczenie ŻYDOWSKIEGO PLAKATU

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 30, 2012


W nowojorskim metrze pojawiły się rasistowskie, antymuzułmańskie billboardy z hasłem „w każdej wojnie pomiędzy cywilizowanym człowiekiem a dzikusem stań po stronie cywilizowanego człowieka. Wspieraj Izrael.Pokonaj dżihad”. Billboardy

sfinansowała prawicowa organizacja proizraelska American Freedom Defense Initiative. Plan rozwieszenia bilboardów wzbudził kontrowersje już jakis czas temu i sprawa trafiła do sądu. Sąd federalny uznał jednak, że zakaz rozwieszenia rasistowskich plakatów naruszał by konstytucyjną gwarancję wolności słowa.

Po tym jak billboardy się pojawiły w kilkunastu stacjach metra, swój protest zorganizowała nowojorska dziennikarka Mona Eltahawy. Przed obiektywem kamery zaczęłą zamalowywać sprayem rasistowski plakat. W tym momencie pojawiła się proizraelska działaczka, która zasłoniła plakat swoim ciałem i zaczęła odpychać Monę Eltahawy statywem swojej kamery. Między paniami doszło do drobnej przepychanki. Pytana przez proizraelską aktywistkę, czy przeszkadza jej wolność słowa, Mona Eltahawy odpowiedziała, że właśnie korzysta z prawa do wyrażania wolności słowa protestujac przeciwko rasistowskim plakatom. Gdy po chwili pojawili się policjanci, aresztowali dziennikarkę, bez postawienia jej zarzutów. W czasie, gdy policjanci zakuwali ją w kajdanki, mówiła do zgromadzonych ludzi: „Zobaczcie tę Amerykę. Oto co się dzieje z pokojowo protestującymi osobami w Ameryce w 2012 roku”. Wiadomo już, że stanie przed sądem za wandalizm. Aktywistkę, która zaatakowała Monę Eltahawy puszczono bez żadnych pytań.

Mona Eltahawy jest niezależną dziennikarką pochodzenia egipskiego. Pisze artykuły na tematy bliskowschodnie, w tym o Egipcie, koncentrując się na kwestiach praw kobiet. Publikowała w „New York Timesie”, „Washington Post”, „Miami Herald”, brytyjskim „Guardianie” i innych gazetach, była też korespondentką Reutera w Kairze i Jerozolimie. W listopadzie 2011 roku została aresztowana w pierwszym z tych miast w czasie relacjonowania wydarzeń na placu Tahrir. W czasie aresztu była napastowana i bita, wskutek czego doznawała m.in. złamań obu rąk.

Bartłomiej Zindulski

http://www.lewica.pl/?id=27060&tytul=Nowy-Jork:-Dziennikarka-aresztowana-za-antyrasistowski-protest—wideo#

Posted in "ZNAKI", polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski, zagrożenia światowe | 3 komentarze »

PO pnie do wojny domowej CHAMSKA WYPOWIEDŹ niesiołowskiego

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 30, 2012


Niesiołowski: gdyby PiS zrobił rewolucję, to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego
20 minut temu
Źródło: Onet

prowokator ? CZY SKOŃCZONY IDIOTA ??

p. NIESIOŁOWSKI pan wie co to znaczy rewolucja ??? lub wojna domowa ??

RACZEJ NIE skoro p….. takie kocopały , ALE JA CIĘ UŚWIADOMIĘ

TAK WYGLĄDAJĄ PROWOKATORZY I BUTNI KACYKOWIE jeśli nie uda się im umknąć…

PATRZ I SIĘ ZASTANÓW BO TAK BĘDZIE WYGLĄDAŁA TA TWOJA BANDA JEŚLI SPROWOKUJECIE …

i dla jasności nie uczyni wam tego Jarek z PISEM tylko ludzie… ZWYCZAJNI LUDZIE

ps. JA TEŻ CHCĘ ABYŚCIE POLSZEWIKI SPROWOKOWALI OJ JAK BARDZO CHCE … 🙂

– Ucieszyłbym się, gdyby PiS zrobił rewolucję i próbę zamachu stanu, bo to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego i PiS. Panowie, zróbcie rewolucję i szturm na Belweder! A debata ekonomiczna PiS była debatą nad zieloną książeczką płk Kaddafiego. Niech PiS wywoła kolejne Powstanie Warszawskie – powiedział w pierwszej części rozmowy z Onetem Stefan Niesiołowski.

Ze Stefanem Niesiołowskim- posłem PO, rozmawia Jacek Nizinkiewicz.

Jacek Nizinkiewicz: Panie pośle, miarka się przebrała i Polacy zostali przebudzeni marszem „Obudź się Polsko”. Przyzna pan, że manifestacja PiS, „Solidarności” i zwolenników TV Trwam robiła wrażenie?

Stefan Niesiołowski: Pan żartuje! Marsz pod hasłem nawiązującym do hitlerowskiego „Deutschland Erwache”, którego to hasła uczestnicy nie zmienili, bo powodowani pychą i głupotą, nie musiał mnie budzić. Ja od 1989 r. jestem przebudzony. Żyję we wspaniałym, rozwijającym się, w pełni demokratycznym państwie, które Kaczyńskie ze swoją kliką chcą podpalić.

– Spór o hasło wydaje się bezsensowny, bo przecież w USA Republikanie mają w tych wyborach think-tank „Wake up, America”, czyli „Obudź się, Ameryko”. Amerykanie często odwołują się do tego hasła. Również prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski z PO wygrywał wybory pod hasłem „Obudź się Białystoku”. Przykłady można mnożyć. Czy powtarzając oskarżenia pod adresem organizatorów marszu po prof. Tomaszu Nałęczu nie czuje pan, że niepotrzebnie obraża jego uczestników?

– To ja pierwszy, przed prof. Nałęczem, powiedziałem o nawiązaniu „Obudź się Polsko” do „Deutschland Erwache”. W USA nie znają nazistów, nie byli okupowani i nie wiedzą do czego nawiązują. W Białymstoku to jest lokalne i nie ma takiego znaczenia. Ale używanie tego hasła było i jest błędem. „Obudź się Polsko” to bezmyślne kalkowanie hitlerowskiego hasła.

– Przyzna pan, że marsz przebiegał wyjątkowo spokojnie, bez przykrych incydentów, a wystąpienia lidera PiS i „Solidarności” pozbawione były agresywnej retoryki.

– Nieprawda. Piotr Duda, który jest bojówkarzem PiS-owskim, powiedział, że pomożemy wam obalić ten rząd. To nie jest agresja? Szef związku zawodowego, który ma być bezpartyjny, pomaga Kaczyńskiemu obalić rząd. To nie jest agresywna retoryka? Wystąpienie Kaczyńskiego było niebywale zakłamane i agresywne. Afera Amber Gold nie ma żadnego związku z rządem. Afera taśmowa Serafina w najmniejszym stopniu nie obciąża rządu…

– Ale wydarzyły się za czasów rządów PO.

– …a ekshumacje obciążają rodzinę pani Walentynowicz. Niech Kaczyński zwróci się z pretensjami do rodziny Walentynowicz, czyli do tych, którzy źle rozpoznali ciało. Rząd zachował się znakomicie w temacie Smoleńska. Przy takim zniszczeniu, takim zmasakrowaniu ciał, jedna pomyłka to jest nic! W wielu tego typu sytuacjach, ciała chowa się razem, bo nie ma możliwości ich rozdzielić. My te pogrzeby zorganizowaliśmy w dwa tygodnie i jest tylko jedna pomyłka.

– Na razie jest jedna pomyłka, mówi się, że może być ich więcej.

– Niech rodziny same do siebie maja pretensje. Dziś ci, którzy się pomylili przy identyfikacji bliskich, agresją próbują zakryć swój błąd. Pomyłka jest możliwa, nie chcieli źle, ja nie mam do nich pretensji, ale zamiast przyznać się do pomyłki, idą w zaparte i obrażają prokuratora i plują na rząd. Niech rodziny przyznają się do pomyłki, bo oskarżają wszystkich, tylko swojej pomyłki nie widzą.

– Dlaczego pan atakuje rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej, zamiast je przeprosić za słowa: „Były trzy ekshumacje, Gosiewskiego, Kurtyki i Wassermanna. Niepotrzebne, jak się okazuje. Mam nadzieję, że te rodziny zapłacą za to, bo nie może być tak, że będą obciążały skarb państwa tego rodzaju żądaniami rodzin”?

– Co pan znowu mówi? Za co ja mam przepraszać? A czy spytał pan syna i wnuka pani Walentynowicz, czy przeproszą prokuratora? To wnuk pani Walentynowicz powiedział pierwszy, że powinno się przeprosić za ekshumacje. Jakim prawem pan mnie pyta w trybie twierdzącym, że ja mam przepraszać? Niech pan idzie do Walentynowiczów z takimi pytaniami, którzy pierwsi powiedzieli o płaceniu za ekshumacje.

– Rodzinie Anny Walentynowicz chodziło o to, że nie państwo powinno płacić za ekshumacje, ale koszty powinny pokryć osoby, przez których niekompetencję, niedostateczną wiedzę i niedopilnowanie odpowiednich procedur, musiało dojść do wydobycia ciał z grobów.

– Ja też uważam, że nie państwo powinno płacić za ekshumacje, ale ci, którzy żądali ekshumacji. Jeśli ekshumacji dokonuje się na wniosek prokuratury, to niech płaci państwo, ale jeśli na wniosek bezpodstawnych wniosków rodzin, to niech rodziny płacą. Pan mecenas Stefan Hambura chce ekshumacji wszystkich ofiar…

– …i przesłuchania w prokuraturze Donalda Tuska i Ewy Kopacz, którzy mają wyjaśnić jak mogło dojść do zamiany ciał ofiar katastrofy smoleńskiej.

– To chamstwo i bezczelność! To jest polityk PiS-owski, mecenas, który pełni czysto polityczną funkcję. Na jakiej postawie chce stawiać przed prokuraturą Ewę Kopacz? To bohaterka z Moskwy. Kopacz zachowywała się bohatersko. Podtrzymuję swoje słowa, rodziny, które bezpodstawnie domagają się ekshumacji, powinny ponosić ich koszty.

– Opozycja wzywa Ewę Kopacz do dymisji z funkcji marszałka Sejmu…

– Powtarzam, to chamstwo i nagonka. PiS ciągle politycznie wykorzystuje Smoleńsk. Kaczyński powinien przeprosić za słowa o wiecznej hańbie dla Donalda Tuska i Ewy Kopacz. On już ma coś z mózgiem. Mózg Kaczyńskiego poddał się procesowi koagulacji. Słowa o wiecznej hańbie pod adresem najlepszego premiera po 1989 r.?

– Ale faktem jest, że ciało Anny Walentynowicz przez ponad dwa lata spoczywało w innym grobie. Ktoś jest za to odpowiedzialny?

– Ja wierzę prokuratorowi Andrzejowi Seremetowi, a nie Walentynowiczom.

– Ale proszę się postawić w roli rodziny Anny Walentynowicz.

– Nie ma podstaw, żeby wierzyć rodzinie Anny Walentynowicz, bo oni biorą udział w agresywnej akcji PiS. Dla mnie są całkowicie niewiarygodni.

– Panie pośle, niech się pan zlituje! Przecież rodzina nie grałaby politycznie zwłokami matki i babci!

– No pan chyba żartuje?! Całkowicie grają politycznie! Biorą udział w nagonce na rząd i marszałek Kopacz. Niech ich boli własna nieudolność. Dlaczego państwo ma ponosić winę za złe rozpoznanie zwłok przez rodzinę? Jest kilka rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, które uprawiają polityczną grę.

– Od kogo rodzina Anny Walentynowicz powinna usłyszeć przeprosiny?

– Piąty raz panu powtarzam, zwłoki nie zostały podmienione. Pomyliły się dwie rodziny. Nie ma powodu, żeby przepraszali. W dobrej wierze działali. Niech Kaczyński przeprosi Ewę Kopacz. A część dziennikarzy PiS-owskich gazet, „Gazety Polskiej”, „Faktu”, „Super Expressu”, „Rzeczpospolitej” powinni przeprosić, że sprzeniewierzyli się posłaniu dziennikarskiemu, tylko pełnią rolę PiS-owskich propagandystów. Rodzin nie ma powodów przepraszać. Bo za co? Donald Tusk okazał wielkoduszność, przepraszając w Sejmie. Ja nie rozumiem, o co trwa w Polsce od tygodnia piekło. Dwie rodziny się pomyliły. Zdarza się. Ale te rodziny nie powinny brać udziału w politycznej akcji przeciwko rządowi.

– Można było uniknąć pomyłki, jeśli w Polsce przed pochówkiem otwarłoby się trumny.

– Ale polskie prawo zabrania otwierania trumien.

– Jak to? Przecież trumnę Lecha Kaczyńskiego otwarto, podobnie jak trumny osób, których ciała poddano kremacji.

– Rodziny mogły się zwrócić o otwarcie trumien.

– Rodziny twierdzą, że był zakaz otwierania trumien. Idąc pańskim tokiem rozumowania, przecież nie mogą kłamać wszystkie rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej?

– Ale to są tylko cztery rodziny, które grają politycznie po stronie PiS przeciwko rządowi. Nie będę podawał nazwisk przez szacunek dla zmarłych. Niech te rodziny podadzą nazwiska osób, od których słyszały, że jest zakaz otwierania trumien w Polsce. Rodziny smoleńskie mogą mieć pretensje do Kaczyńskiego, że nie poinformował ich, że można otwierać trumny. On skorzystał z tej możliwości, ale wiedzę o tym, że trumnę można otworzyć, zachował dla siebie.

– Może rząd powinien opublikować białą księgę, w której zawarte byłyby informacje, co polska strona zrobiła krok po kroku od 10 kwietnia 2010 r. w temacie przyjętych procedur, personalnych decyzji, identyfikacji zwłok, sekcji, transportu ciał, wydanych później dyspozycji, pochówków i upublicznienia nazwisk osób obecnych przy każdym etapie współpracy ze stroną rosyjską, wydanych dyspozycji ustnych i pisemnych itd.?

– A po co? To mogłoby oznaczać, że strona polska nie dopełniła czegoś, a teraz się tłumaczy. To niepotrzebne. Wszystko przebiegało znakomicie. Przy tak wielkiej katastrofie i tylu osobach, udało się podjąć i zrealizować z sukcesem w 98 proc. decyzję o rozdzieleniu ciał i szczątek zwłok. Biała księga mogłaby służyć informacji, jak znakomicie zadziałało państwo polskie. Ale nie sądzę, żeby to było potrzebne.

– W marszu „Obudź się Polsko” mogło wziąć udział nawet 200 tys. osób. Czy tak spora ilość protestujących na ulicy robi wrażenie na PO?

– Dane organizatorów są niewiarygodne. Ja mam informacje z niezależnego źródła, że w „Obudź się Polsko” wzięło udział 30-50 tys. uczestników. Sam Rydzyk potrafi zmobilizować znacznie więcej pod Jasną Górą. Jeśli PiS z Rydzykiem i Dudą, który skompromitował „Solidarność”, tak mało ludzi zebrali, to nie jest to sukces. „Solidarność” stała się bojówką PiS. Duda jest postacią śmieszną. To krzykacz wiecowy i fagas Kaczyńskiego. Kiedy on sam robi manifestację, to jest parę tysięcy opłaconych działaczy.

– Miarka się przebrała i to dopiero początek. PiS zapowiada ofensywę i zapowiada program naprawy państwa, kolejne manifestacje. Może budzenie Polaków jest początkiem rewolucji niezadowolonych z rządów PO?

– Ucieszyłbym się, gdyby PiS zrobił rewolucję i próbę zamachu stanu, bo to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego i PiS. Panowie, zróbcie rewolucję i szturm na Belweder! A debata ekonomiczna PiS była debatą nad zieloną książeczką płk Kaddafiego. Niech PiS wywoła kolejne Powstanie Warszawskie.

Koniec części pierwszej.

Rozmawiał: Jacek Nizinkiewicz

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/5263987,wiadomosc-drukuj.html

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 4 komentarze »

fizyczna eliminacja liderów „elyt” politycznych III R.P ???

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 30, 2012


JAK WSZYSTKIM OSOBĄ POSIADAJĄCYM ZDOLNOŚĆ SAMODZIELNEGO MYŚLENIA WIADOMO MEDIA OFICJALNE – KONCESJONOWANE III R.P ŚCIŚLE WSPÓŁPRACUJĄ Z „ELYTAMI” A ICH ZADANIE JEST PROSTE URABIAĆ UMYSŁY LUDU PROSTEGO WŁĄCZNIE Z KREOWANIEM NIEPRAWDZIWYCH REALIÓW , PODSUWANIEM GOTOWYCH SCHEMATÓW KTÓRE MAJĄ ZA ZADANIE UTRWALANIE OBECNEGO SYSTEMU ZWANEGO „WOLNĄ POLSKĄ”

WYŻEJ WYMIENIONE TUBY PROPAGANDOWE AKTUALNIE SĄ POCHŁONIĘTE TWORZENIEM ILUZJI DWUBIEGUNOWOŚCI OPCJI POLITYCZNYCH W TYM KRAJU

CO JEST ZWYKŁYM KŁAMSTWEM , PONIEWAŻ JEŚLI SPOJRZYMY NA ZIMNO NAWET NA ZAKŁAMANE SONDAŻE WIDZIMY JASNO I PRZEJRZYŚCIE , ŻE

ELEKTORAT – SPOŁECZEŃSTWO W POLSCE JEST ZAANGAŻOWANE W POPARCIE PISU I PO W OKOŁO 50%

CZYLI PO 25% ZARÓWNO PIS JAK I PO .

CO ZATEM DZIEJE SIĘ Z POZOSTAŁYMI 50% O KTÓRYCH NIC DOBREGO NIE MÓWIĄ OFICJALNE TUBY MEDIA , POZA TYM ŻE W LICZBIE POZOSTAŁEJ ZNAJDUJĄ SIĘ LUDZIE ŹLE WYKSZTAŁCENI , GŁUPI… SŁOWEM ODPAD PATOLOGICZNY NIE MAJĄCY ZNACZENIA DLA KSZTAŁTOWANIA POLITYKI

I TO WŁAŚNIE JEST KŁAMSTWEM , FAKT W TYCH 50% SĄ OBYWATELE BEZDOMNI , BEZROBOTNI I WYKLUCZENI Z INNYCH POWODÓW , ALE JEST TO GRUPA PROCENTOWO LICZĄC OD CAŁOŚCI NIE PRZEKRACZAJĄCE 25% ….

POZOSTAŁE 25% TO LUDZIE INTELIGENTNI ŻYJĄCY NA STOPIE NIE GORSZEJ NIŻ CHAMY U KORYTA I ROZSIANI PO PARTIACH POLITYCZNYCH TYCH ŻE CHAMÓW RODZINY , ZNAJOMI I POWINOWACI…

JEDNYM SŁOWEM CI KTÓRZY NIE DALI SIĘ CHWYCIĆ NA TANIE I PROSTACKIE HASŁA I MIRAŻE , CI KTÓRZY SWÓJ WYSOKI STATUS MAJĄTKOWY NIE ZAWDZIĘCZAJĄ SIEDZENIU W DUPIE TUSKA , BISKUPA I PREZESA JAROSŁAWA

A WRODZONEJ INTELIGENCJI STOSOWNEMU WYKSZTAŁCENIU I CO BY NIE MÓWIĆ SPRYTOWI I KREATYWNOŚCI KTÓRA POZWOLIŁA IM FUNKCJONOWAĆ W TYM ŚRODOWISKU ŁAJDAKÓW BEZ POTRZEBY ANGAŻOWANIA SIĘ W SITWY , UKŁADY..

SĄ TO POLACY KTÓRYM NIE PO DRODZE ANI Z PREZESEM KACZYŃSKIM I JEGO SOJUSZNIKAMI ANI Z DONALDEM TUSKIEM I JEGO GANGIEM

LUDZIE CI NIE GODZĄ SIĘ ANI NA POLSKĘ TUSKA KTÓRA JEST REPUBLIKĄ KOLESI DZIAŁAJĄCYCH W BIZNESIE NA KRAWĘDZI , A NIE RZADKO PONAD PRAWEM

TAK SAMO JEST IM DALEKI MODEL PAŃSTWA W KTÓRYM NAMIESTNICY WATYKANU BĘDĄ DECYDOWALI O WSZYSTKIM
A TAKĄ OPCJE REPREZENTUJE KACZYŃSKI ..

MÓWIĄC W PROST ELEKTORAT TEN KTÓRY STOI Z BOKU NIE WIDZI ŻADNEJ MOŻLIWOŚCI ZMIAN W RAMACH STWORZONYCH DZIŚ POZORÓW DEMOKRACJI

ZATEM CZY ZDECYDUJE SIĘ NA WYSTĄPIENIE PRZECIW WSZYSTKIM .. ODPOWIEM ZE TAK , OSOBY W/W ZAJMUJĄ NIE RZADKO W POLSKICH STRUKTURACH RZĄDOWYCH SAMORZĄDOWYCH SŁUŻBACH MUNDUROWYCH KLUCZOWE STANOWISKA KTÓRE POWIERZYLI IM SAMI PARTYJNI PIECZENIARZE – z musu BO NIE POTRAFILI SOBIE PO PROSTU PORADZIĆ A FACHOWIEC BYŁ POTRZEBNY OD ZARAZ ..

DRUGĄ CZĘŚĆ STANOWIĄ EMIGRANCI KTÓRZY MIESZKAJĄC OD KILKU , KILKUNASTU LAT POZA GRANICAMI PRZYZWYCZAILI SIĘ I PRZYWYKLI DO NORMALNYCH STOSUNKÓW OBYWATEL PAŃSTWO – PAŃSTWO OBYWATEL

WŁAŚNIE TA CZĘŚĆ ELEKTORATU O KTÓREJ SIĘ NIE MÓWI MOŻE DOKONAĆ ZMIAN , ONI WIEDZĄ ŻE NIE ZRZESZANIE SIĘ W PARTIE , STOWARZYSZENIA , ZWIĄZKI ZAPEWNIA IM ANONIMOWOŚĆ – co nie oznacza że się nie kontaktują , spotykają …

i właśnie na tych spotkaniach SĄ PORUSZANE TEMATY CO DALEJ ?? NIE UKRYWAM ŻE W ŚRÓD NICH SĄ OSOBY BARDZO RADYKALNIE NASTAWIONE DO POTRZEBY ZMIAN GRUNTOWNYCH W POLSCE

CO MOŻE ZAOWOCOWAĆ ……….

PRZYCZYNY TERRORYZMU : BIEDA ,BEZROBOCIE , DEGRADACJA SPOŁECZNA ….

ROZWINIĘCIE PONIŻEJ … III R.P spełnia wszystkie warunki do zaistnienia ……

 

 

Niby zielona wyspa, niby jesteśmy w Europie, niby bogaty kapitalizm a jednak. A jednak coś jest nie tak i powinno być to powodem do wstydu dla rządzących, którzy od lat nie robią nic, aby zmienić ten stan rzeczy. Chodzi oczywiście o polską biedę. Tak wyśmiewaną, lekceważoną i traktowaną po macoszemu. Jest ona jak się okazuje realnym problemem, z którym od lat po prostu nic się nie robi. A podobno mamy społeczną gospodarkę rynkową, jednak praktyka pokazuje coś innego. Są równi i równiejsi.

Wg Głównego Urzędu Statystycznego, mimo wzrostu ogólnego poziomu życia w Polsce notowanego w ostatniej dekadzie, w skrajnym ubóstwie wciąż żyją setki tysięcy polskich rodzin – w sumie ponad 2,2 mln Polaków, w tym ponad 600 tys. dzieci. Czy ten cichy krzyk ktoś w końcu usłyszy?!

Łatkę polskiego cudu gospodarczego, który wszystkim dał po równo zrywa dr Waldemar Urbanik, socjolog z Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie, który niejako wbija szpilę e neoliberalną demagogię- „ Pod wieloma względami Polska błyskawicznie się cywilizuje, rośnie ogólny poziom życia, w wielu dziedzinach gonimy świat technologicznie, ale w sferze socjalnej jesteśmy barbarzyńcami. To nie populizm, lecz realna ocena bardzo poważnego zjawiska, którego konsekwencją jest wykluczenie sporej części obywateli z życia społecznego i gospodarczego”. Nie jest więc to “lewacka demagogia”. Mimo tak dramatycznych danych w mediach wciąż za guru uważa się ojca polskiej transformacji, Leszka Balcerowicza dla którego wydatki socjalne są socjalistycznym przeżytkiem. Co by się stało, gdyby w tym barbarzyńskim kraju wcale nie było wydatków socjalnych? Zapewne większość by zdechła, ku zadowoleniu skrajnych neoliberałów. Swoją drogą co to za pomoc państwa, skoro taki zasiłek na dziecko to ledwie 58 do 91 zł na osobę, w zależności od wieku. I to ma starczyć na żywność, obuwie, leki, środki czystości, książki i zeszyty malucha? Czymś jeszcze czasem musi do tej szkoły dojechać.

Okazuje się, że mimo pompowanej przed media i polityków propagandy sukcesu tak dobrze nie jest, wręcz przeciwnie jest źle jak było. W 2000 r. 17,1 proc. osób w gospodarstwach domowych zaliczono do relatywnie ubogich. Po dziesięciu latach w tej kategorii jest nadal 17,1 proc., czyli ok. 6,5 mln Polaków. Przez 10 lat nie zrobiono nic żeby walczyć z tą plagą. Ważniejsze są igrzyska i przepychanki.

Za serce ściska zawsze bieda najmłodszych. I tak np. 100 tys. najuboższych dzieci, które straciły w ciągu dwóch lat (2009 – 2010) prawo do ciepłej zupy i kanapki. Jak pisał „Głos Nauczycielski”, okazali się „za bogaci na kanapkę” serwowaną przez Ministerstwo Pracy w ramach programu „Pomoc Państwa w dożywianiu”. Według GUS 12 proc. osób do lat 18 żyło w rodzinach ze sfery tzw. ustawowego ubóstwa. – W rzeczywistości jest gorzej, bo w realnym ubóstwie żyje co piąte polskie dziecko – alarmuje prof. Ewa Leś, wykładowca UW, specjalistka w dziedzinie polityki społecznej . Nikogo to nie rusza?!

W szczególnie trudnej sytuacji są też rodziny wielodzietne. Niemal co czwarta rodzina z co najmniej czworgiem dzieci znalazła się w 2010 r. w grupie skrajnego ubóstwa. Wśród rodzin niepełnych – 8 proc. I pomyśleć, że kler propaguje modele wielodzietnych rodzin! .Tylko potem rodzina taka zmuszona jest klepać biedę i dziękować Bogu, bo przecież zawsze może być gorzej… Kościół jednak woli zabrać głos w sprawach zwrotów kolejnych ziem niż upomnieć się o biedną dziatwę. Bo tak łatwiej…a przesłanie „BĘDZIESZ MIŁOWAŁ SWEGO BLIŹNIEGO JAK
SIEBIE SAMEGO” tak piękne w treści w praktyce nie oznacza nic. Katoliccy posłowie traktują to chyba jako policzek wymierzony w ich interesy.

Od momentu zamrożenia progów socjalnych w 2006(to czasy rządów podobno socjalnych PiS) r. do 2010 r. prawo do wsparcia socjalnego straciły dwa miliony osób, a liczba zasiłków rodzinnych na dzieci spadła niemal o połowę. Potwierdza to także GUS, pisząc w raporcie, że gdyby przyjąć wskaźnik urealniony wzrostem cen z 2006 r., to stopa ubóstwa ustawowego w 2010 r. wyniosłaby nie 7,3 proc., lecz niemal 11 proc. Ten ogólnonarodowy dramat rozgrywa się na naszych oczach i za naszym cichym pozwoleniem, gdyż za to odpowiadają polityczni idioci, których wybieramy.

Wydawałoby się, że lekiem na całe zło będzie praca. Wiadomo, bez pracy nie ma kołaczy. Problem polega na tym, że jesteśmy w Polsce, kraju, gdzie płaca minimalna jest jedną z najniższych w Europie, gdzie często zdarza się łamanie praw pracowniczych, a pracowników nie zawsze dostaje na czas swoją zapłatę. I tak ludzie, którzy mają jakimś cudem stały dochód w skrajnym ubóstwie żyje 10 proc. rencistów (3,9 proc. emerytów) i 9 proc. rolników.

Kolejnym przejawem biedy jest niepełnosprawność w rodzinie. Okazuje się, że to nie tylko wielki ludzi i rodzinny dramat, ale także a może i przede wszystkim ekonomiczny. Tam, gdzie głową rodziny jest osoba niepełnosprawna, ubóstwo skrajne sięgało w ubiegłym roku 9 proc., a w rodzinach z niepełnosprawnym dzieckiem aż 12 proc.

Prof. Ewa Leś stwierdza bowiem to, co najbardziej zaboli polskich neoliberałów, zachłyśniętych polską transformacją- „ To nie bezrobocie jest dziś największym problemem, lecz to, że ubóstwo paradoksalnie dotyka coraz częściej rodzin, w których rodzice pracę mają, ba, nawet oboje mają, ale są najniżej wynagradzani – mówi. – W Polsce mamy problem z dramatycznym zaniżaniem płac”. Ale wiek emerytalny się wydłuża a politycy sami sobie dają podwyżki, tak jak choćby ta ostatnia z br. kiedy to, zdecydowali, aby podwyższyć sobie kwotę na prowadzenie własnego biura. Jeśli wziąć pod uwagę, ilu mamy posłów- 460 i pomnożymy to przez owe 500zł wyjdzie bardzo ciekawa sumka. Jednak nie dla psa kiełbasa, zdawałoby się mówić takie przedsięwzięcie…

Wolny rynek nie rozwiązał wszystkich problemów. Co gorsza, skumulował je jeszcze bardziej. Od lipca Polska przewodniczy w Radzie UE. Czy nie powinien być to priorytet polskiego rządu, aby zlikwidować ten olbrzymi problem? Okazuje się, że nie. Dlatego czas na obywatelskie nieposłuszeństwo. Każdy polski rząd po 1989 roku łączyło jedno- wiara w niewidzialną rękę wolnego rynku. Ubóstwo traktowano jako problem przejściowy. A on jednak jest ciągle nierozwiązany.

 

KTO ?? JAK ??? KIEDY ?? I CO DALEJ….

 

Pierwszą teza, jaką należy postawić jest to, że wszystkie działania terrorystyczne mają jasno określony cel, są zaplanowane. Bezład i chaos, który nastaje po akcie terroru powoduje fałszywe wrażenie, iż czynu dokonał przypadkowy szaleniec nie zdający sobie sprawy z tego, co robi. Głównym celem terrorystów jest zwrócenie na siebie uwagi. Nie chodzi o to by zniszczyć budynek czy zabić człowieka. Grunt to uderzyć w to, co on symbolizuje, dlatego niemal po każdym zamachu prawie natychmiast mamy przyznających się do winy terrorystów. Jak widać główną intencja działań terrorystycznych jest wywołanie ogólnego strachu. Istotą działań terrorystycznych jest ich spektakularność. Dlatego akty przemocy muszą być dosadne i pochłonąć wiele ofiar. Każdy obiekt, który jest symbolem lub może się nim stać, będzie w kręgu ich zainteresowań. Grupy stosujące przemoc wiele razy udowodniły, że nie ma dla nich celów nieosiągalnych. Wynika to przede wszystkim z determinacji członków. Cechą charakterystyczną definiującą terrorystów, jest to, że nie uznają oni granic, terenem ich działania może być każdy kraj często nie związany bezpośrednio z celem postulatów organizacji. Walczy się w mieście i poza nim. Zasada jest jedna im bardziej spektakularna akcja tym większy rozgłos i lepszy efekt. Terroryści zawsze chcą być nazywani określeniami zastępczymi typu wojownik, bojownik o wolność, rzecznik ludu. Terroryści chcą być bezosobowi, niezidentyfikowani. Najbardziej, bowiem boimy się tego, co nieznane i niewidoczne. Większość członków grup to wykształceni ludzie, specjaliści w wielu różnych dziedzinach. Bojownicy działają bezlitośnie

 

czy terroryzm przynosi zamierzony skutek – ZWYCIĘSTWO !!

OWSZEM I TO BARDZO CZĘSTO PRZYKŁADY 

POWSTANIE PAŃSTWA IZRAEL – dziś  już prawie nikt już nie pamięta metod ..

IRA – IRLANDIA JAKO SAMODZIELNY KRAJ …

W ZWIĄZKU Z POWYŻSZYM PORAŻA MNIE GŁUPOTA POLSKICH „ELYT”…

ich postępowanie doprowadzi do ………. 

profesjonalna ocena zagrożenia wewnętrznego Polski na dziś nie zostanie upubliczniona z wiadomych względów…

Posted in polityczne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 5 komentarzy »

Jak się nielegalnie testuje leki na ludziach w Polsce?

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 29, 2012


Jak się nielegalnie testuje leki na ludziach w Polsce?.

 

Posted in Uncategorized | 5 komentarzy »

sto tysięcy polskich nędzarzy !!! W OBRONIE imperatora RYDZYKA!!!

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 29, 2012


100 000 !!!!!!!

DZIADÓW !!!!!!!!!

W OBRONIE DOBROBYTU JEDNEGO Z NAJWIĘKSZYCH KAPITALISTÓW W POLSCE !!!
🙂

Marsz w obronie wolnych mediów i TV Trwam będą  protestować przeciwko decyzji KRRiT, która nie przyznała TV Trwam miejsca na multipleksie cyfrowym.

JA CHYBA ŚNIE – ALBO POLACY SĄ W WIĘKSZOŚCI SCHIZOFRENIKAMI

NIEMA INNYCH PALĄCYCH PROBLEMÓW …..

Żyję w jakimś dziwnym przeświadczeniu, że sprawy najważniejsze, najbardziej palące problemy społeczne są nie tyle pomijane świadomie, ale są po prostu nie atrakcyjnie medialnie. Bieda i rozwarstwienie społeczne w Polsce należą do najwyższych z najwyższych w Europie. Pod tym względem wyprzedziliśmy nawet Rumunię. Ale na pogłębioną debatę i wnioski nie ma szans, gdyż zadałaby ona kłam założycielskiemu mitowi III RP, mówiącemu o tzw. cudzie gospodarczym Polski i awansie cywilizacyjnym. Cud ten jednak nie dotyczy jednak pojedynczej jednostki, a wąsko pojętej elity.

Wszystkie rządowe i pozarządowe, wewnętrzne i zewnętrzne raporty i opracowania na temat polskiej biedy mówią jasno- problem jest ogromny i ciągle wzrasta. Jak wyglądają realia? Według danych GUS za 2010 r. poniżej relatywnej granicy ubóstwa, rozumianej jako połowa średnich miesięcznych wydatków gospodarstw domowych, żyje 17,1 proc. gospodarstw domowych w Polsce . Z kolei poniżej tzw. ustawowej granicy ubóstwa, która uprawnia do ubiegania się o świadczenia z pomocy społecznej, egzystuje 7,3 proc. gospodarstw domowych. Aż 5,7 proc. gospodarstw domowych znajduje się poniżej minimum egzystencji, które definiuje się jako poziom zaspokojenia potrzeb, poniżej którego występuje biologiczne zagrożenie życia oraz rozwoju psychofizycznego człowieka. Jak wziąć tych ludzi do kupy to wychodzi nam, że trzy miliony obywateli żyje w ubóstwie. Na tle Europy polskie dzieci wypadają blado. Ubóstwo dotyczy aż 1,3 mln dzieciaków, którzy wakacje i czas wolny spędzają w domach bądź na osiedlowych podwórkach. Ich rodzice mieli pod tym względem więcej szczęścia. Urodzili się co prawda w zniewolonej przez czerwoną zarazę Polsce, ale darmowe kolonie, szkołę i pracę mieli. To w Polsce „publiczna” służba zdrowia jest droga i w opłakanych stanie. Polska zajęła niedawno 27 miejsce w rankingu Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia. Badanie objęło w sumie 34 kraje Europy. To też jeden z tych efektów zwanych cudem gospodarczym…O naszej biedzie jest głośno, ale na razie na zachodzie. Zauważają ją zagraniczni dziennikarze, nasi z kolei chowają głowę w piasek.

Jak na tym tle wypadają media? W systemie kapitalistycznym istnienie nierozerwalny związek współżycia na linii- kapitał, władza, media. To media dziś sprawują najważniejszą funkcję społeczną, wyznaczają kierunki debat, tworzą wzorce zachowań i kreują rzeczywistość. Nikt nie ma dziś chyba wątpliwości, że najbardziej wpływowi dziennikarze i redakcje są w równym stopniu odpowiedzialne za kierunek zmian. Nie bez powodu dziennikarzy wymienia się obok polityków, za najbardziej wpływową grupę. W komercyjnych redakcjach, gdzie rządzi kapitał rękoma bogatego właściciela sam wyznacza trendy społeczne. W mediach publicznych nie jest wcale lepiej. Te są z kolei celem partyjnym od lat. Więc „wolne i niezależne” media często w praktyce są fikcją. Która to redakcja na serio podjęłaby się pogłębionej debaty na temat polskiej biedy? Nie widzę takiej. Media ostatnio informują o tym, że Polacy znów masowo emigrują. I to skąd?! Z kraju, którego kryzys podobno nie dotknął tak jak na zachodzie. A Polacy okazuje się wolą zachodzi kryzys, niż swojski cud gospodarczy.

ALE CÓŻ MOŻNA GDY PRIORYTETEM DLA POLAKÓW OKAZUJE SIĘ

CO INNEGO 

CZEGO DOWODZI FAKT WYJŚCIA NA ULICĘ MASY RODAKÓW 

FRAGMENT ART. RESZTA W LINKU

starzy zahartowani w bojach o wolność i niepodległość …..
czyli “DZIADEK WIE CZEGO CHCE CO JEST DOBRE A CO ZŁE !!”
WIELKA MANIFESTACJA W WARSZAWIE W OBRONIE “OJCA DYREKTORA”
ABY ROZPOCZĄĆ TEMAT WYPOWIEDŹ PANA ROMANA N. PATRIOTY Z TORONTO ( lat 71 inżynier elektryk dla tygodnika) ” Tarcza i Miecz”
” telewizja Trwam jest dla wszystkich Polaków najważniejsza i jeśli zajdzie taka potrzeba Warszawa stanie w płomieniach , świadomych Polaków są setki tysięcy o czym przekona się władza już w dniu 29 września “
czy rzeczywiście uważa pan sprawę ograniczenia emisji RTV stacji o. Rydzyka za problem priorytetowy dla młodych Polaków
” jest to absolutny priorytet to jest być albo nie być dla narodu , ja wiem że sprawy wieku emerytalnego cen leków brak pracy , mieszkań odpłatność za żłobki i przedszkola , bije w młodych obywateli ale to są sprawy drugorzędne jeśli nie nawet trzeciorzędne dla Polski . Młodzi Polacy tego nie wiedzą i nie widzą dlatego to znowu my stara gwardia musimy zawalczyć o sprawy najważniejsze właśnie dla nich , bo przecież my dziadkowie , babcie wiemy z doświadczenia , że głód fizyczny , niedostatki i kłopoty dnia codziennego a szczególnie te wynikające z powodów ekonomicznych są mniej dolegliwe niż brak prawdy , prawdy powszechnie dostępnej co zapewnia właśnie istnienie stacji nadawczych Ojca Dyrektora..

🙂  NIE MAM PYTAŃ 🙂

https://miziaforum.wordpress.com/2012/09/20/stara-gwardia-wywalczy-na-ulicy-rzecz-najwazniejsza-dla-mlodych-polakow/

Posted in "ZNAKI", spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 28 komentarzy »

„polskie” media – jedna wielka UBekacja.

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 29, 2012


Praca w telewizji nie koniecznie musi być szczęśliwym trafem i żeby być na topie oraz prowadzić dobry program, trzeba mieć odpowiednie pochodzenie….

Okazuje się ,że w czołowych telewizjach polskich, aktualnie pracują synowie i wnuczęta byłych wysoko postawionych działaczy komunistycznych z epoki PRLu . Poniżej znajduje się lista prezenterów z wykazem telewizji i programów, które codziennie oglądamy ;

Telewizja TVN

O godzinie 08.30 stacja emituje „Dzień dobry TVN” , program prowadzi sympatyczny prezenter Bartosz Węglarczyk – wnuk jednego z największych stalinowskich zbrodniarzy, osobiście torturującego bohaterów z NSZ, WIN i AK.

O godzinie 20.00 w TVN24 zobaczymy „Kropkę nad i” . Program prowadzi redaktor Monika Olejnik – córka wysokiego funkcjonariusza SB i donosiciel służb PRL-owskich o pseudonimie „Stokrotka”.

O godz 21.30 stacja TVN wyświetla ” Kuchenne rewolucje”. Prowadzącą program jest Magda Gessler,( kucharka,stylistka wnętrz) oraz właścicielka większej połowy eleganckich restauracji na warszawskiej starówce – córka PRL-owskiego dziennikarza i agenta SB.

O godzinie 22.00 zobaczymy w TVN24 słynne „Szkło kontaktowe” Program prowadzi redaktor Grzegorz Miecugow. Jest synem stalinowskiego dziennikarza znanego z podpisania się pod „Apelem krakowskim”.

Na koniec dnia o godzinie 22.30 w TVN rozbawi nas luzacki Kuba Wojewódzki. Młody prezenter prowadzi program „Kuba Wojewódzki Show „- syn PRL-owskiego prokuratora funkcjonariusza SB.

Telewizja publiczna TVP

O godz. 18.00 w TVP2 emitowana jest „Panorama” . Dziennik prowadzi Hanna Lis – córka Waldemara Kedaja aktywnego współpracownika SB z okresu stanu wojennego.

O godz.19.30 TVP1 obejrzymy „Wiadomości”. Prowadzącym jest młody i sympatyczny z wyglądu redaktor Piotr Kraśko – wnuk jednego z czołowych komunistycznych cenzorów i syn PRLowskiego ministra ds wyznań.

Wybiła godzina 21.40 w TVP2 pojawia się Tomasz Lis z programem „Tomasz Lis na żywo”. Redaktor jest synem Stefana i Wandy. Ojciec był wysokim oficerem Ludowego Wojska Polskiego w PRL.

 

Posted in polityczne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 10 komentarzy »

Wojna prewencyjna Izraela z Iranem – scenariusz …..

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 23, 2012


Izrael uderza na Iran, 4,30 …,…,2012

 

 

Podrywają się z lotnisk w północnym i środkowym Izraelu, biorą kurs na Damaszek i lecą prosto na Iran. Sparaliżowana wielomiesięczną rebelią syryjska obrona przeciwlotnicza może się tylko bezradnie przyglądać, jak ponad setka samolotów bojowych F-15 i F-16 z gwiazdą Dawida wymalowaną na skrzydłach mknie najkrótszą drogą ku precyzyjnie wyznaczonym celom: głęboko zakopanym irańskim instalacjom nuklearnym. Piloci ćwiczyli tę operację wielokrotnie, najpierw nad Turcją, a po pogorszeniu się stosunków z Ankarą – nad Włochami i Grecją. Ale teraz to już prawdziwy atak, a każda bomba jest na wagę złota.

Pentagon odmawia bowiem dostarczenia swoich potężnych, naprowadzanych laserowo bomb GBU-28, które demolują betonowe schrony ukryte nawet 60 m pod powierzchnią ziemi. Amerykanie zakładają, że embargo na „niszczycieli bunkrów” uniemożliwi Izraelowi prowadzenie wojny zaczepnej z Iranem bez wyraźnej zgody USA. Ale nie przewidzieli, że izraelski przemysł zbrojeniowy w dość krótkim czasie zdoła wyprodukować własną broń niszczącą podziemne schrony. Izraelskie bomby są znacznie mniejsze niż GBU-28, nazywają się MPR-500, na dodatek nie wypróbowano ich dotąd w warunkach bojowych, a ich liczba jest nadal bardzo ograniczona.

Choć irańska obrona przeciwlotnicza wie o ataku od chwili, gdy odrzutowce przekroczyły granicę izraelsko-syryjską, to niewiele może zrobić. Baterie rakiet S-300 produkcji rosyjskiej potrafią zlokalizować nieprzyjaciela znajdującego się w odległości 144 km i na pułapie 27 tys. m, ale irańskie siły zbrojne nie mają ich wiele. Po dostarczeniu trzech kompletów Moskwa – podporządkowując się międzynarodowym sankcjom uchwalonym przez Radę Bezpieczeństwa – zaprzestała dalszej sprzedaży wyrzutni. Wprawdzie Gwardii Rewolucyjnej udało się nabyć jeszcze dwa dodatkowe zestawy na Białorusi i jeszcze dwa w innym, niezidentyfikowanym kraju, ale wszystkie razem nie wyrządzają poważnych szkód nadlatującym eskadrom, udaje im się strącić tylko dwa F-15.

Reszta obrony przeciwlotniczej jest przestarzała, na czele z pochodzącymi jeszcze z czasów sowieckich rakietami S-75, podobnymi do tej, która 1 maja 1960 r. zestrzeliła nad Swierdłowskiem amerykański samolot rozpoznawczy U-2. Iran posiada również 200 zestawów brytyjskich rakiet ziemia–powietrze typu Rapier, zamówionych wprawdzie za panowania szacha Rezy Pahlawiego, lecz dostarczonych znacznie później. Cała reszta, oprócz pięciu baterii S-75 z dostaw libijskich, to eksponaty niemal muzealne. Rozrzucone w granicach całego państwa, a więc na obszarze 1,6 mln km kw., w krytycznej chwili nie zdają się na wiele.

Gotowe do startu irańskie samoloty bojowe nie opuszczają pasów startowych. Dowódcy sił powietrznych zdają sobie sprawę, że nie mają szans w starciu z izraelskimi lotnikami, zwłaszcza że spora część irańskich maszyn pochodzi z lat 80. i jest chińską wariacją sowieckiego samolotu MiG-21, który przestano w Rosji produkować już na początku lat 90. Co prawda irańskie lotnictwo bojowe ma jeszcze do dyspozycji kilkadziesiąt samolotów MiG-29, ale wiele do życzenia pozostawiają kwalifikacje zawodowe pilotów – to skutek konfliktu w rejonie cieśniny Ormuz, który zmusił Iran przede wszystkim do rozbudowy marynarki wojennej kosztem lotnictwa.

W podziemnym bunkrze sztabu w Tel Awiwie generałowie i pułkownicy niecierpliwie czekają na pierwsze sygnały nieuchronnego odwetu. Wywiad wojskowy doskonale zna możliwości wroga. Tylko ludność cywilna żyje w przekonaniu, że nikt nigdy nie rzuci Izraela na kolana. Hasło „nie będzie drugiego Holocaustu”, jak pacierz powtarzane przez premiera i nagłaśniane przez telewizję, odnosi skutek. Sondaże opinii publicznej wskazują, że 40 proc. Izraelczyków pragnie frontalnego starcia z Iranem, a 70 proc. jest przekonanych o szybkim zwycięstwie bez wielkich ofiar.

Oficerowie sztabowi dobrze znają prawdę: nie ma darmowych obiadów. Największe zagrożenie stanowią 16-tonowe rakiety balistyczne Szahab-3B, oparte na udoskonalonej technologii koreańskich Taepodong. Każdą wyposażono w głowicę zawierającą kilkuset kilogramów konwencjonalnego materiału wybuchowego. Zasięg tych rakiet umożliwia uderzenie w każdą instalację wojskową na terenie państwa żydowskiego, a w razie potrzeby nawet znacznie dalej. Podczas ostatnich irańskich manewrów nazwanych Wielki Prorok 7 rakiety te spadały na wybrane obiekty z wysokości 16 tys. m, z szybkością 7 km/sek. Oko ludzkie nie jest w stanie za nimi nadążyć. Według Mosadu Iran dysponuje obecnie pięcioma lub sześcioma wyrzutniami dostosowanymi do rakiet tego typu oraz 20 gotowymi do odstrzału pociskami. W zaawansowanym stadium produkcji są także modele Szahab-4 i Szahab-5. Ich zasięg obejmuje każdy obiekt w Europie.

Kilka minut po wykryciu nadlatujących izraelskich eskadr Iran odpala pierwsze dwie rakiety typu Szahab, które jednak nie są precyzyjne w osiąganiu zamierzonych celów. To właśnie, o paradoksie, stanowi największe zagrożenie: nie uderzają w doskonale chroniony reaktor atomowy w północnej części pustyni Negew, ale powodują spustoszenie w pobliskim miasteczku Dimona zamieszkanym wyłącznie przez ludność cywilną. Nie rujnują zakładów zbrojeniowych Rafael w zatoce w Hajfie, uderzają za to w gęsto zaludnione centrum miasta. W ciągu kilku sekund całe dzielnice mieszkalne obracają się w perzynę. W pierwszych godzinach nie sposób policzyć ofiar, ale z całą pewnością szybko braknie zarówno miejsc na cmentarzach, jak i łóżek w szpitalach.

Praktycznie żadne miasto – ani nowoczesny Tel Awiw, ani otoczona historycznymi murami Akka – nie mogą być pewne jutra. Może tylko w Jerozolimie można będzie swobodnie oddychać. Ale jej ochroną nie są nowoczesne systemy antyrakietowe, lecz słynny meczet Al-Aksa, druga po Mekce najświętsza ze świętych świątynia muzułmańska. Zburzenie jej, nie przez pomyłkę, nie wchodzi dla Irańczyków w rachubę. Świat islamski nigdy by im tego nie wybaczył.

Izraelska tarcza ochronna przed pociskami balistycznymi opiera się na amerykańskich Patriotach. Już wiele lat temu, za panowania Saddama Husajna, nie zdały egzaminu: ustawione na telawiwskiej plaży nie strąciły ani jednej rakiety wystrzelonej na Izrael z Iraku. Drobne usprawnienia nie czynią z nich skutecznej osłony przed potężnym Szahabem. Zdaniem ekspertów wymagają poważnych zmian, aby mogły się skutecznie zmierzyć z nowymi zagrożeniami.

Izraelscy konstruktorzy, współpracujący z ekspertami producenta, amerykańską firmą Raytheon, pracują obecnie nad ich dostosowaniem do nowych warunków walki, ale nawet najwięksi optymiści nie przewidują zakończenia prac przed 2014 r. Sporo nadziei pokłada się w rakietach balistycznych własnej produkcji: Jerycho-3 ma zasięg 11,5 tys. km i wyposażona jest w głowicę nuklearną o wadze 750 kg. Ale znów – sprawdzona w ćwiczeniach, nie zdała jeszcze egzaminu w wojnie atomowej z prawdziwego zdarzenia, no i w konwencjonalnym starciu jest na razie nieprzydatna.

Jeszcze zanim wzniosą się dwa kolejne pociski typu Szahab-3B, izraelskie odrzutowce zwalniają pierwszą serię bomb kruszących beton. Piloci meldują centrali: cele trafione. Ale dopiero w dalszej przyszłości Tel Awiw będzie wiedział, czy bomby krajowej produkcji na pewno dokonały planowanego dzieła zniszczenia i czy podziemne zakłady nuklearne zostały uszkodzone w takiej mierze, że irański wyścig do bomby atomowej opóźni się o kilka lat. Jeśli okaże się, że tak nie jest, cała ta wyprawa wojenna była po nic.

Wielką niewiadomą są irańskie możliwości ataku chemicznego. Już we wrześniu 2000 r. wicedyrektor CIA Norman Schindler informował komisję bezpieczeństwa amerykańskiego Senatu o irańskich wysiłkach mających na celu szybkie wyprodukowanie głowic wyposażonych w materiały paraliżujące system nerwowy, powodujące niewydolność dróg oddechowych oraz parzących ciała ludzkie. Zdaniem CIA, Chiny i Rosja są głównymi dostawcami zarówno chemikaliów, jak i niezbędnej technologii. Niektóre surowce nabywane są legalnie na Zachodzie, ponieważ służą także do celów leczniczych.

Izrael posiada równie groźną broń, ale wątpić należy, aby zechciał jej kiedykolwiek użyć: w instytucie medycznym w Nes Cyjona, małej osadzie położonej 25 km na południe od Tel Awiwu, pod przykrywką eksperymentów naukowych produkuje się broń biologiczną. Tajemnica nigdy nie zostałaby ujawniona, gdyby nie aresztowanie dyrektora instytutu, profesora Markusa Klingberga, który okazał się sowieckim szpiegiem. Po odsiedzeniu kilkuletniej kary więzienia wyemigrował do Francji, gdzie w 2007 r. opublikował książkę „Ostatni szpieg”, niepozostawiającą żadnego szczegółu domysłom.

Jest też niemal pewne, że w przypadku wojny przywódca szyickiej organizacji bojowej Hassan Nasrallah, wierny sojusznik Teheranu, ściągnie charakter starcia z nieba na ziemię. Hezbollah w południowym Libanie dysponuje setkami wyrzutni rakietowych ziemia–ziemia typu Grad i Kassam, rozmieszczonych na północ od rzeki Litani, 40 km od granicy z państwem żydowskim. Latem 2006 r., podczas zainicjowanej przez Izrael kampanii mającej na celu wyparcie terrorystów ze strefy przygranicznej, spadło na Galileę i Hajfę kilkaset takich pocisków, dokonując poważnego spustoszenia wśród ludności cywilnej. Szkody materialne wyceniono wówczas na kilkaset milionów dolarów. Skonstruowana ostatnio tarcza ochronna Kipat Barzel (żelazny parasol) stanowi dzisiaj skuteczną odpowiedź na atak takich pocisków. Ale sam fakt walki na dwóch frontach stanowiłby trudne wyzwanie, ponieważ do zniszczenia odległych baterii Hezbollahu również niezbędne jest lotnictwo.

Niebo nad całym niemal Izraelem wydaje się dziurawe. Nawet jeśli armia odniesie sukces i atak opóźni o kilka lat możliwość produkcji broni jądrowej w Iranie, cenę sukcesu w dużej mierze zapłaci ludność cywilna. Wprawdzie w północnej części pustyni Negew otwarto niedawno szkołę obrony przeciwlotniczej, a były szef Szin Betu, izraelskiego wywiadu, Avi Dichter został pod koniec sierpnia mianowany ministrem ochrony cywilnego zaplecza, czyli ministrem bezpieczeństwa wewnętrznego, ale nawet dziecko rozumie, że decyzje administracyjne nie mogą zastąpić rzeczywistej ochrony przed zagrożeniami nowej generacji.

Nie rozwiążą problemu także ostrzeżenia wysyłane esemesem do telefonów komórkowych wszystkich obywateli. Media hebrajskie pytają, co przeciętny Izraelczyk ma uczynić po otrzymaniu alarmującej wiadomości o nadlatującej rakiecie, skoro schrony publiczne, budowane podczas wojny sześciodniowej, a więc przed ponad 40 laty, nie dają już skutecznego zabezpieczenia, a w większości nowoczesnych wieżowców brak pomieszczeń, których Szahab-3B nie mógłby skruszyć w ciągu jednej sekundy. Nikt też nie wie, czy rozdawane ludności maski gazowe stanowią skuteczną ochronę przed irańską bronią biologiczną.

***

Wszystko to razem brzmi jak rozdział z powieści science fiction, ale stanowić może realną rzeczywistość w przypadku, gdy Beniamin Netanjahu przekona swoich ministrów o konieczności wojny prewencyjnej z Iranem. Buńczuczne przemówienia Ahmadineżada, zapowiadające wymazanie państwa żydowskiego z mapy Bliskiego Wschodu, nawet jeśli nie są niczym innym jak czczą pogróżką stosowaną na wewnętrzny użytek, stanowią wodę na młyn ambitnych i niebezpiecznych dążeń izraelskiego premiera szermującego groźbą drugiego Holocaustu. A także trudny do odparcia argument w dyskusji z tą częścią dowództwa armii, która sprzeciwia się zaatakowaniu Iranu bez zgody i bez pomocy Stanów Zjednoczonych.

Na zgodę taką nie liczy nikt, kto realnie ocenia stanowisko Baracka Obamy, wciąż jeszcze wierzącego w skuteczność sankcji gospodarczych i finansowych: najpierw odmówił dostaw bomb kruszących beton podziemnych instalacji nuklearnych, a we wrześniu odwołał dawno ustalone wspólne amerykańsko-izraelskie manewry wojskowe.

„Mitt Romney by nam tego nie zrobił” – powiedział Ehud Barak, izraelski minister obrony i zwolennik uderzenia na Iran. Jego rozgoryczenia nie zmieniła decyzja Senatu, który przyznał ostatnio armii izraelskiej 90 mln dol. na otarcie łez. A w wywiadzie dla dziennika „Haaretz” Eliahu Winograd, były przewodniczący Sądu Najwyższego i przewodniczący komisji badającej błędy popełnione przez armię podczas starcia z Hezbollahem, ostrzega premiera i jego otoczenie: „zastanówcie się nad tym, co robicie, bo w jeden dzień możecie zburzyć wszystko, co zbudowaliśmy w ciągu 65 lat”

Posted in "przepowiednie" MIZI, polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski, zagrożenia światowe | 54 komentarze »

czym nas trują w pożywieniu -LISTA – WYDRUKUJ !!! i rozdaj !!!

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 22, 2012


Lista niebezpiecznych i szkodliwych dla organizmu substancji E oraz konserwantów zawartych w produktach spożywczych:

Barwniki – grupa E100

E 102 tartrazyna

Występowanie: napoje w proszku, sztuczne miody, esencje owocowe, musztardy, napoje bezalkoholowe, zupy w proszku, galaretki, dżemy;
Działanie: u astmatyków może powodować reakcje alergiczne, bezsenność, depresję, nadpobudliwość i dekoncentrację. W połączeniu z benzoesanami jest podejrzewany o wywoływanie ADHD u dzieci.

E 104 żółcień chinolinowa

Występowanie: napoje gazowane, cukierki na kaszel, lody, galaretki do ciast;
Działanie: powoduje wysypkę, zaczerwienienie, nadpobudliwość u dzieci, podejrzewany o wywoływanie nowotworów wątroby. Niebezpieczny dla astmatyków i osób uczulonych na aspirynę.

E 110 żółć pomarańczowa

Występowanie: gumy do żucia, żele, musztardy, zupy w proszku, marmolady, płatki zbożowe, marmolady;
Działanie: powoduje nasilenie objawów astmy, podejrzewany o wywoływanie nowotworów wątroby i nadpobudliwości u dzieci.

E 122 azorubina

Występowanie: aromatyzowane napoje, lody, budynie, wyroby piekarnicze i cukiernicze;
Działanie: niebezpieczny dla astmatyków, może powodować nadpobudliwość.

E 123 amarant

Występowanie: ciasta w proszku, płatki zbożowe, kasze, kolorowe napoje alkoholowe, kawior, galaretki, napoje, przetwory z czarnej porzeczki;
Działanie: niebezpieczny dla astmatyków, ma działanie mutogenne, podejrzewany o działanie rakotwórcze.

E 124 czerwień koszenilowa

Występowanie: kolorowe napoje alkoholowe, lody, wyroby piekarnicze i cukiernicze, desery, budynie w proszku;
Działanie: niebezpieczny dla astmatyków, może powodować nadpobudliwość u dzieci.

E 127 erytrozyna

Występowanie: owoce konserwowane zawierające wiśnie, koktajle wiśniowe;
Działanie: dekoncentracja, trudności w nauce, niebezpieczny dla osób z chorą tarczycą.

E 131 błękit patentowy

Występowanie: barwione słodycze, lody;
Działanie: niebezpieczny dla alergików, powoduje uwalnianie histaminy.

E 132 indygotyn

Występowanie: słodycze, herbatniki, lody, wypieki, napoje;
Działanie: reakcje alergiczne, nadpobudliwość, podejrzewany o działanie rakotwórcze.

E 142 zieleń

Występowanie: słodycze, lody, kremy;
Działanie: reakcje alergiczne, astmatyczne.

E 150a – E150d karmel

Występowanie: słodycze, alkohole, herbaty rozpuszczalne;
Działanie: problemy żołądkowo-jelitowe, może prowadzić do nadpobudliwości.

E 151 czerń brylantowa

Występowanie: wyroby cukiernicze, ikra rybia (farbowanie kawioru), galaretki;
Działanie: niebezpieczny dla osób nadwrażliwych na salicylany, może być przekształcony w jelicie do szkodliwych związków.

E 173 aluminium

Występowanie: stosowany tylko do powlekania cienką warstwą powierzchni zewnętrznych ozdób ciast i tortów;
Działanie: może powodować chorobę Alzheimera, choroby nerek i płuc, toksyczny dla układu krwionośnego, rozrodczego i nerwowego.

E 180 litorlubina

Występowanie: sery;
Działanie: reakcje alergiczne, nadpobudliwość, bezsenność, pokrzywka, katar sienny, problemy żołątkowo-jelitowe.

Konserwanty – grupa E200

E 210 kwas benzoesowy i benzoesany (E211, E 212, E213)

Występowanie: soki owocowe, galaretki, napoje, margaryny, sosy owocowe i warzywne, konserwy rybne, koncentraty pomidorowe;
Działanie: reakcje alergiczne, wysypki, podrażnia śluzówkę żołądka i jelit, podejrzewany o działanie rakotwórcze, niebezpieczny dla osób uczulonych na aspirynę.

E 214 ester etylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego

Występowanie: przetwory rybne, margaryny, żelatyna spożywcza, warzywa i owoce, pasty do zębów;
Działanie: reakcje alergiczne, podejrzewany o działanie odurzające i wywoływanie skurczów mięśni.

E 220 dwutlenek siarki i siarczany (E221, E222, E223, E224, E226, E227, E228)

Występowanie: suszone owoce, wiórki kokosowe, przyprawy, naturalne soki owocowe, koncentraty owocowe, chrzan, przetwory ziemniaczane;
Działanie: powodują stratę witaminy B12, reakcje alergiczne, nudności, bóle głowy, zakłócają pracę jelit, podejrzewane o wywoływanie ataków astmy.

E 230 bifenyl, E 231 ortofenylofenol, E 232 ortofenylofenolan sodu

Występowanie: owoce cytrusowe (stosowane przeciwko rozwojowi grzybów na owocach, do impregnowania skórek, jako środek insektobójczy);
Działanie: reakcje alergiczne, zakłócenie czynności skóry.

E 249 azotyn III potasu E 249 i E 250 azotyn III sodu

Występowanie: mięsa, wędliny, ryby;
Działanie: powstawanie nowotworów, astmy, zapalenie nerek, zawroty głowy, problemy behawioralne, szkodzą przy nadciśnieniu, E250 utrudnia transport tlenu przez krew.

E 251 azotan V sodu i E 252 azotan V potasu

Występowanie: wędliny, mięsa, sery;
Działanie: duszności, sinienie powłok skórnych, astmę, zapalenie nerek, zawroty głowy, problemy behawioralne, mogą przekształcić się w azotyny, niebezpieczne przy nadciśnieniu.

Przeciwutleniacze – grupa E300

E 310 galusan propyl, E 311 galusan oktylu, E 312 galusan dodecylu

Występowanie: płatki ziemniaczane, guma do żucia;
Działanie: reakacje alergiczne, wysypka.

E 320 BHA, E 321 BH

Występowanie: frytki, ciastka i ciasta wieloowocowe;
Działanie: zwiększają poziom cholesterolu we krwi.

E 335 winiany sodu, E 336 winiany potasu

Występowanie: wyroby cukiernicze i piekarskie;
Działanie: mogą działać przeczyszczająco.

Emulgatory – grupa 400

E 400 kwas alginowy

Występowanie: dodawany do produktów dla niemowląt, dżemów, galaretek, marmolad, budyniów;
Działanie: obniżenie poziomu składników mineralnych w organizmie, niebezpieczny dla kobiet w ciąży.

E 407 karagen

Występowanie: śmietanki pasteryzowane, dżemy, galaretki, marmolady, mleka w proszku, mleka zagęszczone;
Działanie: owrzodzenia układu pokarmowego, zmniejszenie wchłaniania składników mineralnych (np. potasu), działa przeczyszczająco. Nie powinien być spożywany przez dzieci.

E 450 difosforany

Występowanie: sól, przetwory mięsne, aromatyzowane napoje, sosy, owoce kandyzowane, chipsy, mleka zagęszczone, zupy i herbaty w proszku, gumy do żucia, cukier puder;
Działanie: może zmiejszać przyswajalność żelaza, magnezu i wapnia, pogłębia osteoporozę, pogarsza metabolizm.

E461 Metyloceluloza

Występowanie: wędliny, mięsa, ryby;
Działanie: może wywołać problemy jelitowe, zaparcia, biegunkę.

Wzmacniacze smaku – grupa 600

E621 glutaminian sodu MSG

Występowanie: koncentraty spożywcze, zupy i dania w proszku, przyprawy, sosy w proszku, sosy sojowe, wędliny, konserwy;
Działanie: może nasilać problemy astmatyczne, powodować bóle głowy, przyspieszone bicie serca, pogorszenie wzroku, nudności, bezsenność, osłabienie, otyłość.

E622 glutaminian potasu

Występowanie: koncentraty spożywcze, zupy i dania w proszku, przyprawy, sosy w proszku, sosy sojowe, wędliny, konserwy;
Działanie: bóle głowy, przyspieszone bicie serca, pogorszenie wzroku, nudności, bezsenność, osłabienie, otyłość.

E631 inozydian sodu

Występowanie: koncentraty spożywcze, zupy i dania w proszku, przyprawy, sosy w proszku, sosy sojowe, wędliny, konserwy, produkty o obniżonej zawartości soli;
Działanie: niewskazany dla osób z kamicą nerkową.

Preparaty zastępujące cukier

E 951 aspartam

Występowanie: napoje bez cukru, dietetyczne produkty mleczne, soki owocowe bez cukru, desery bez cukru, wybory cukiernicze, piwa bezalkoholowe, dżemy, marmolady, musztardy, galaretki, sosy, konserwy rybne, pieczywo, płatki zbożowe;
Działanie: może powodować białaczkę, choroby układu nerwowego, raka płuc, raka piersi. Niewskazany dla osób w wrażliwym przewodem pokarmowym.

E 954 sacharyna

Występowanie: napoje bez cukru, dietetyczne produkty mleczne, soki owocowe bez cukru, desery bez cukru, wybory cukiernicze, piwa bezalkoholowe, dżemy, marmolady, musztardy, galaretki, sosy, konserwy rybne, pieczywo, płatki zbożowe; jako dodatek do produktów dla dietetyków;
Działanie: może powodować nowotwory pęcherza.

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski, zagrożenia światowe | 3 komentarze »

palisz fajki ?? – TO NIE NABIJAJ tuskowi KABZY !!! paczka fajek za 1,50 zł !!!

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 22, 2012


Dym domowej roboty

Paczka papierosów domowej roboty kosztuje 1,50 zł. Trudno się więc dziwić, że w Polsce ruszyło masowe skręcanie.

Papierosy produkcji pana Janusza najpierw lekko drapią w gardło, a później mocno kręcą w głowie. Takie lubi – takie produkuje. Robi też słabsze, z łagodniejszego tytoniu. Kolegów poczęstuje, a i sam czasem pociągnie.

Nałogowo pali od ponad 40 lat, a od roku nie kupił ani jednej paczki papierosów. Jak mówi, głupi by kupował, skoro to co w kiosku kosztuje 10,50 zł, u niego wychodzi tylko 1,50 zł. Narobić się przy tym trzeba, fakt, ale za pracę emeryta to już ZUS płaci, jak żartuje pan Janusz.
Ambitny umysł ścisły

Z produkowaniem papierosów pewnie by nie ruszył, gdyby nie Internet. Syn jest informatykiem, pan Janusz ma umysł ścisły (w życiu prywatnym był nauczycielem fizyki i wędkarzem amatorem), więc łatwo mu było wejść na ambicję, że teraz nawet dzieci z komputerem za pan brat. Wątek o domowej produkcji papierosów znalazł na jakimś forum. Przeczytał wszystko, co znalazł na ten temat, i po kilku tygodniach zamówił liście. Odżyłował, jak doradzali. Przefermentował. Zmielił. I wyrzucił do kosza. To, co mu wyszło, nie nadawało się do palenia nawet dla człowieka, który pół życia kupował Extra Mocne.

Aż na jednym z forów od pewnego doktora chemii dowiedział się, jakie popełnił błędy. Po pierwsze kupił złe liście – za suche i podpleśniałe. Taki liść to nawet na kompost szkoda wyrzucić. W Internecie można kupić środki do usuwania pleśni z liści, ale taki towar to tylko pomylony pakowałby do własnych papierosów. Liść za suchy pokruszy się przy krojeniu jak siano, za wilgotny – pozatyka zęby w maszynce do krojenia. Z fermentacją takiego liścia jest skaranie boskie.

Trzeba też wiedzieć, z której partii rośliny liście były rwane. Te z samego dołu to odpad produkcyjny, przyjemności z palenia nie będzie. Trzeba kupować ze środka. Liść ma być mięsisty. W kolorze cytrynowozłocistym. Oleistość mieć odpowiednią.

Po następne liście pojechał już osobiście. Akurat rodzina mieszka w okolicy Biłgoraju, gdzie jest polskie zagłębie tytoniowe. Po powrocie kupił maszynkę do robienia makaronu i elektryczne urządzenia do gotowania na parze. Na pierwszej maszynce oszczędził i aluminiowe wałki szybko zaczęły się zapychać. Ostatecznie dał radę. Nitki z liścia wyszły długie i ładnie się skręcały.

Według wytycznych od zaprzyjaźnionego chemika zaczął fermentację. Po paru minutach z maszyny poszedł taki smród, że mało się nie udusił we własnym garażu. Ale to tylko na ambicję mu podziałało. Ponownie włączył parownik.

Tyle że teraz na 5 minut i na dworze. Znajomy doradzał mu, że dla smaku do wody można dodać trochę miodu, ale postanowił w pierwszym rzucie obejść się bez eksperymentów.

Później liście spakował do lnianych woreczków, skropił aromatami i spryskał glikolem, żeby liść za bardzo nie wysychał i równo się spalał. Przez trzy godziny siedział i pakował go do gilz. Za tysiąc gilz z filtrem zapłacił 16 zł. Maszynkę do nabijania kupił za 8 zł. Wyliczył, że z kilograma tytoniu, za który zapłacił 20 zł, wyszło mu 900 papierosów. I już wiedział, że więcej do kiosku po papierosy nie pójdzie.
Ile z liścia

Palacze mówią, że już cztery lata temu zaczęło się masowe skręcanie. Plantatorzy twierdzą, że zaczęli sprzedawać liście indywidualnym odbiorcom dopiero od czasu zmiany przepisów o obrocie tytoniem, czyli od 2010 r. Sprzedaż rośnie w tempie geometrycznym. Portal aukcyjny Allegro już w połowie 2010 r. zakazał umieszczania tego typu licytacji na swoich stronach. – Nie chcieliśmy naszą marką firmować wątpliwej działalności, pod którą, jak się okazywało, krył się niejednokrotnie handel wyrobami tytoniowymi bez akcyzy czy tytoniem zrobionym w domowych warunkach – tłumaczy Anna Tokarek z działu komunikacji Grupy Allegro.

Biznes nie zna próżni. Od tamtego czasu w sieci powstały już trzy wyspecjalizowane portale zajmujące się sprzedażą liści tytoniowych i kilka innych, na których liście tytoniu oferowane są obok innych towarów. Na każdym znaleźć można co najmniej kilkaset ofert.

Damian ma 22 lata i chwali się, że tylko w zeszłym roku sprzedał przez Internet trzy tony liści. Pieniądz jest łatwy. Jego ojciec sprzedaje potentatom tytoniowym kilogram najwyższej klasy liścia tytoniowego po 10 zł. U Damiana kilogram, niekoniecznie najwyższej klasy, kosztuje 20 zł. – Ludzie lubią moje liście, bo mają dobrą jakość. Nie sprzedaję z pleśnią, są odpowiednio wysuszone. O tym, że na liściach tytoniu można nieźle zarobić, Damian dowiedział się od kolegi z rodzinnej wsi. Teraz handlują już prawie wszyscy młodzi we wsi. – Dwa lata temu chcieli nam zamknąć pocztę. Ale teraz jest taki ruch na tytoniu, że już o zamykaniu nikt nie wspomina – dodaje.

Wieczorami młodzi po staremu spotykają się na przystanku PKS. Tyle że teraz częściej niż o dziewczynach rozmawiają, po ile kto sprzedał liście i gdzie wysyła. Tym bardziej że w ich wsi z roku na rok sadzi się coraz więcej tytoniu. A koncerny tytoniowe skupują coraz mniej. Internet przerobi każdą ilość.

Starszym rolnikom handlowanie liściem nie bardzo się podoba. Niby sprawa jest legalna. Wedle unijnych przepisów towarem objętym akcyzą są jedynie liście poddane obróbce i pocięte, czyli tzw. krajanka. Ktoś, kto zamawia 300 kg liści tytoniu miesięcznie, pewnie miałby problem z udowodnieniem, że to na własny użytek. Ale sprzedającego niekoniecznie musi to obchodzić.

Tadeusz Czyż, prezes Okręgowego Związku Plantatorów Tytoniu w Leżajsku, widzi sprawę inaczej: – Stary rolnik wie, co jest ciepłe, a co zimne. A z tą sprzedażą liści to na moje oko jest bardzo gorący temat. Z tytoniu żyje cała jego rodzina. Liście sadził jeszcze jego ojciec. – W czasie wojny za handel liśćmi była kulka w łeb. Nawet w czasie stanu wojennego, kiedy papierosy były na kartki, nie było takich historii, żeby handlować liśćmi. Dziwię się, że państwo pozwala tak się okradać.

Szefowie związków plantatorów alarmowali posłów o problemie. A także Ministerstwo Finansów. Przedstawiciel biura prasowego resortu przedstawił nam takie stanowisko: „Liście tytoniu są tytoniem nieprzetworzonym i jako takie nie nadają się do palenia. Nie są zatem wyrobem tytoniowym w rozumieniu ustawy z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym i nie podlegają opodatkowaniu podatkiem akcyzowym”. Plantatorzy żartują, że w ministerstwie nie słyszeli chyba o Internecie.
Maszynka do makaronu

Po liczbie ogłoszeń na Allegro można by sądzić, że Polacy w ciągu ostatnich kilku miesięcy stali się smakoszami makaronu domowej roboty. Niektórzy sprzedają po kilkaset sztuk maszynek do makaronu równocześnie. Część z nich zaznacza w ofercie, że maszynki nadają się również do cięcia ziół, np. liści tytoniu. Jednym z liderów sprzedaży jest firma Zbychpol AGD. Obsługująca infolinię pracownica zastrzega, że maszynka jest do makaronu, a jak ktoś chce ciąć tytoń, to na własną odpowiedzialność. Oferta firmy opatrzona jest jednak zdjęciami z pociętym tytoniem.

Zbychpolowi szybko urosła konkurencja. Część z konkurentów kupuje maszynki u nich i odsprzedaje drożej. – Zacząłem to sprzedawać osiem miesięcy temu. Początkowo schodziło tak sobie. Teraz sprzedaję 10, 12 miesięcznie i pyta o nie coraz więcej ludzi – mówi proszący o anonimowość właściciel małego sklepu internetowego. Sprzedający niechętnie opowiadają o swojej działalności, bo właściwie nie wiadomo, co jest jeszcze legalne, a co już nie. – Byłem w sklepie, gdzie sprzedawali obrobione liście tytoniu. A w kącie stała maszyna do cięcia tytoniu. Klient kupował i sam je sobie ciął, żeby nie było, że sprzedają objętą akcyzą krajankę – mówi prezes Czyż. Część handlujących sprzedaje liście, a maszynki do makaronu dokłada gratis.

Ich ostrożność jest niepotrzebna, bo wedle Ministerstwa Finansów produkcja papierosów na własny użytek jest dopuszczalna. „Opodatkowaniu podlega produkcja tytoniu do palenia przeznaczonego na sprzedaż. Brakuje podstaw do uznania za producentów wyrobów tytoniowych konsumentów, którzy dokonują pocięcia zakupionych liści tytoniu »domowym sposobem« z przeznaczeniem nie do sprzedaży detalicznej, ale na własny użytek do bezpośredniej konsumpcji” – twierdzi cytowany już przedstawiciel biura prasowego MF. To oficjalna interpretacja przepisów.

A mniej oficjalnie w Ministerstwie Finansów narasta frustracja, bo spod akcyzy uciekają dziesiątki, a może nawet setki ton tytoniu. Już w zeszłym roku rozpoczęły się prace nad systemem monitorowania obrotu liśćmi tytoniu. Żeby zadziałał, towar musi być obserwowany już na poziomie producenta. A to są kompetencje ministra rolnictwa. Ministerstwo Finansów zadbało, żeby sprawa została zapisana w wykazie prac rządu. Ale teraz minister rolnictwa ma większe problemy niż liście tytoniu.

Pan Janusz udoskonalił proces produkcji. Po zajechaniu maszynki do makaronu odnalazł producenta profesjonalnych maszynek do tytoniu. Zmechanizował je za pomocą silniczka od wycieraczek samochodowych. Teraz sam oferuje sprzęt na aukcjach w Internecie. – To jest robota dla wytrwałych. Ale będzie ich coraz więcej, bo palacz to jest człowiek motywowany uzależnieniem. A biedny palacz to już jest człowiek superwytrwały – twierdzi filozoficznie.

Prezes Czyż od dwóch lat usilnie przekonuje rolników, żeby sprzedawali tytoń tylko tym firmom, z którymi mają podpisane kontrakty, jak to było dotychczas. Ale sądząc po rosnącej liczbie ogłoszeń w Internecie, nie ma daru przekonywania. Handel przejęli młodzi, do nich słowa 64-letniego prezesa nie trafiają. – Interes jest legalny. A liści pełna stodoła. Pracuję już nad pomysłem, jak zwiększyć sprzedaż, bo w Internecie czytałem, że jest teraz dobra koniunktura i tendencja zwyżkowa – mówi Damian. – Trzeba się tylko umocnić w branży.

tak sie to robi 🙂 


makaroniara

mielonka 🙂

maszynka 🙂

wyrób finalny 🙂

palenie tytoniu jest śmiertelnie szkodliwe

🙂

smacznego – z pełnąświadomością że nie wspierasz reżymu 

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 5 komentarzy »

kretyniejemy ?? – renesans kultu relikwii ……

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 22, 2012


Uzdrawiające źródełka, płaczące figury, cuda, – magiczna, ludowa pobożność zawsze była silna w polskim katolicyzmie. Dziś coraz mocniej wspiera ją oficjalny Kościół. Skutki uboczne laicyzacji?

 

 

Weź tego Janka, weź to białe, zabierz go, śmierdzi” – wyje demon, gdy egzorcysta ks. Maciej Gutmajer przepędza go skarpetką Jana Pawła II. Ksiądz wyjaśnia, że to świętość demonowi śmierdzi. Podobno papieska skarpetka była skuteczna przy egzorcyzmach jeszcze przed beatyfikacją. Teraz stała się relikwią. Jak setki związanych z Janem Pawłem rzeczy: buty, fragmenty szat, prześcieradeł, paciorki różańca. A przede wszystkim krew i włosy, czyli relikwie I stopnia. Jest jeszcze ukruszony ząb, którego dysponentem jest kard. Stanisław Dziwisz.
Krew, szaty i włosy

 

Można powiedzieć, że Polska skropiona jest krwią Jana Pawła II. To krew, którą lekarze pobrali do badań przed zabiegiem tracheotomii w ostatnich dniach życia papieża. Kard. Dziwisz, który otrzymał ją w dwóch ampułkach, opisuje, że jest to „płynna, w kolorze czerwonym, żywa krew Ojca Świętego”.

Takie relikwie ma już kilkadziesiąt parafii w Polsce. Są w Licheniu, Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, kaplicy św. Kingi w Wieliczce, we wszystkich dużych miastach, wielu średnich, a teraz trafiają do coraz mniejszych miejscowości: Hermęża, Węgrzyno, Oleśnia, Dasznica. Te, którym nie udało się dostać papieskiej krwi, starają się o włosy lub fragment szat. Prawdziwe relikwie powinny mieć certyfikat autentyczności. Na przykład włosy papieskie, które trafiły do Luzina na Pomorzu, mają zaświadczenie z opisem „Watykan. 10 X 2005 r. Włosy Ojca Świętego Jana Pawła II” i pieczątką Segreteria Particolare di Sua Santita.

Parafie mogą się także starać o to, żeby peregrynujące po diecezji relikwie je nawiedziły. Tego lata do Grabowa Królewskiego dotarł kawałek papieskiego ornatu, w którym odprawiał mszę podczas Wielkiego Tygodnia. Całą miejscowość ustrojono flagami i symbolami papieskimi; była msza polowa, połączona z czuwaniem, procesja, występy młodzieży, różaniec, a na koniec msza pożegnalna dla relikwii.

Takie imprezy ściągają tłumy. Dlatego każda polska parafia chce mieć choć kroplę krwi Jana Pawła II. A kard. Dziwisz hojnie ją rozdaje. W czasach, gdy spada uczestnictwo wiernych w niedzielnych mszach, każdy sposób, by ich zatrzymać, jest dobry. Krew papieża przyciąga wiernych skuteczniej niż jego encykliki.

Kult relikwii krytykowano już w średniowieczu jako bałwochwalcze i pogańskie praktyki. Jednak sobór trydencki w XVI w. zalecił czcić ciała świętych i potwierdził, że rzeczy do nich należące, a nawet otarte o ich ciała to także relikwie. Archaiczny i, wydawałoby się, nieprzystający do współczesności zwyczaj ożywił właśnie Jan Paweł II, beatyfikując i kanonizując masowo, na niespotykaną wcześniej skalę. Miało to być lekarstwo na sekularyzację i marginalizację wpływów Kościoła, zwłaszcza w zlaicyzowanej Europie. Sam zresztą był przez część wiernych traktowany jak żywa relikwia.

– Jan Paweł II grał na wielu nutach. Z jednej strony wspierał otwarty, inteligencki katolicyzm spod znaku „Tygodnika Powszechnego”, z drugiej ludową pobożność, w której pełnił funkcję figury magicznej – Figury, która sama idzie, a nie jest obnoszona. Nasz biały papież.

Kult papieskiej krwi w samym Kościele wywołał głosy krytyczne; że to postawa infantylna, anachroniczna, nieprzystająca do chrześcijańskiej koncepcji absolutu. Krakowski jezuita o. Krzysztof Mądel stwierdził, że jeśli ampułka z krwią stanie się relikwią, sięgniemy czasów średniowiecza i katolicyzmu magicznego. Ks. Grzegorz Ryś ostrzegał, że koncentracja na czci wobec relikwii, zamiast na papieskim nauczaniu, zmieni kult Jana Pawła II w karykaturę. Ale to nie oni nadają dziś ton polskiemu Kościołowi, tylko kard. Stanisław Dziwisz, który broni Krakowa przed powodzią za pomocą relikwii św. Stanisława, leczy Roberta Kubicę papieską krwią i zupełnie poważnie sugeruje, że Jan Paweł II pomógł obronić rzut karny w meczu z Rosjanami.
Kruszenie św. Faustyny

W średniowieczu ciała świętych dosłownie rozrywano na strzępy w chwilę po śmierci. Dziś odbywa się to w nieco bardziej cywilizowany sposób. Podczas ekshumacji ks. Jerzego Popiełuszki dwa lata temu nastąpiło „kanoniczne rozeznanie relikwii”. Pobrano kości nadgarstka i wyjęto ornat. Ich fragmenty są już w około 400 polskich parafiach.

Sporą popularnością cieszy się także św. Faustyna. Święta straciła już sporą część szkieletu, który z namaszczeniem rozkruszają siostry z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Produkują także relikwie III stopnia, pocierając o szkielet kawałki materiału. Można je potem kupić w przykościelnym sklepiku. To znaczy nie relikwie, bo handel nimi to grzech. Kupuje się broszurkę albo obrazek, do których materiał jest dołączany.

Zainteresowanie wyczuły także tabloidy. „Super Express” zamieszcza dotyczące relikwii porady: że znajdujący się w Łodzi kawałek kostki św. Kazimierza dodaje męskości i wigoru, kość głowy św. Teresy w Rybniku pomaga nieukom, dzieciom, co narozrabiają, nierobom, a także wzmaga namiętność małżeńskich pocałunków, a otarta skórka św. Joanny Beretty Moli w Kaliszu wspiera ubogie matki w zbiórce pieniędzy i wzbogaca seksualne życie małżeńskie.

Spora oferta relikwii dostępna jest na portalu Allegro. Niedrogo można dostać kopertę z płatkami róż, które zdobiły trumnę św. Rity, albo zmielone liście winorośli, która cudownie wyrosła z suchego kołka podlewanego przez świętą na polecenie przełożonej. Dostępne są medaliki z fragmentami sutanny Jana XXIII albo Piusa XII, medalik z kawałkiem drewna z podstawy, na której stała cudowna figura św. Anny. Ceny rzadko przekraczają 100 zł. Droższe są fragmenty odzieży grobowej. Cena wywoławcza kawałka habitu św. Katarzyny Labore czy szaty św. Jana Gabriela Perboyre to 350 zł. Ale już nitkę ze stuły św. Ojca Pio można nabyć za 90 zł.

– Poprzez fakt, że „Tygodnikowi Powszechnemu” udało się przetrwać w PRL, jego głos był nośny i można było odnosić wrażenie, że nurt inteligenckiego katolicyzmu jest w Polsce silny – zauważa Tadeusz Bartoś. – Okazuje się, że to nie była realna siła. Przyszła wolność i pokazała prawdziwe proporcje. Naprawdę mocny jest katolicyzm ludowy, zabobonny, magiczny.

Historia Polski także nasiąknięta jest realizmem magicznym, interpretowana poprzez symbole i nadprzyrodzone konteksty. Sukcesy militarne, takie jak obrona klasztoru jasnogórskiego, postrzegane są w kategoriach cudu. Zgodnie z mitem w bitwie warszawskiej 1920 r. o sukcesie nie zadecydował manewr oskrzydlający przeprowadzony przez Piłsudskiego i złamanie szyfrów wroga, ale nadprzyrodzona interwencja. Portal Fronda w ostatnią rocznicę opisywał, jak na niebie pojawiła się monumentalna postać, w otoczeniu husarii, która rozwianym płaszczem osłoniła Warszawę i śmiertelnie przeraziła bolszewików. „To Matka Pana uchroniła Warszawę i Polskę przed bolszewicką nawałą” – puentuje Fronda. Nie bez wpływu na takie postrzeganie polskiej historii była postawa kard. Stefana Wyszyńskiego, który bardzo wspierał ludową, maryjną pobożność

 

– Wszystko lepsze niż proboszcz siedzący w pustej parafii. Każdy sposób na przyciągnięcie ludzi jest dobry…….

 

Posted in "ZNAKI", CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 1 Comment »