Miziaforum's Blog

Archive for Wrzesień 2011

rok 2012 , a PIRAMIDY W CHINACH I EGIPCIE -ekspresowe prace pod nadzorem armi i sł . spec.

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 30, 2011


CHINY…..

20. SIERPNIA 2011 – EKIPA NAUKOWCÓW POD ŚCISŁYM NADZOREM WOJSKA WESZŁA DO GŁÓWNEGO POMIESZCZENIA NAJWIĘKSZEJ PIRAMIDY…..

Wielka piramida z Xian – jedna z wielu niezbadanych i nieznanych chinskich piramid do których dostęp ma tylko chińskie wojsko.

CO WIADOMO NA TEMAT PIRAMID ??

 (niedaleko Xian), znajdują się również inne piramidy, które też można zobaczyć jedynie z daleka, jadąc publiczną drogą wiodącą na lotnisko. Ich wnętrza badane są przez chińskich naukowców już od dziesiątek lat , jednak wyniki tych badań są ściśle tajne. Na równinie Qin Chuan i w dolinie Qin Lin, w prowincji Shensi znajdują się jeszcze piramidy ziemne, datowane na 4500 lat. Badacze twierdzą, iż na terenie Chin jest ponad 100 piramid

PYTANIE CO SKŁONIŁO CHIŃCZYKÓW DŁUBIĄCYCH TAM OD DZIESIĘCIOLECI ABY WEJŚĆ TAM NAGLE  W IŚCIE EKSPRESOWYM TEMPIE ???

EGIPT…

wideo – „mądrej głowie dość ……”

=============

oglądaj wszystkie części . 

ciekawostka dla interesujących się – co się stanie w 2012 r i jaki zwiazek ma to z piramidą Cheopsa ??

jak już pisałem wczesniej  kilka razy , wielką piramidą interesują się od co najmniej 10 lat takie sł jak , mossad, cia, kgb, oraz wywiad chiński , co ciekawe jak wszyscy wiecie co jakiś czas docierają do netu info o tajemniczych pracach w okół obiektu które są prowadzone pod osłoną nocy…..

======================================

Podczas ostatnich wydarzeń politycznych – demonstracje uliczne , dziwnym zbiegiem okoliczności wojsko oraz  sł. egipskie strzegły jak oka w głowie dostępu do okolicy wielkiej piramidy  ….

ponadto służby egipskie były wspierane licznymi oddziałami wojsk najemnych – kto zakontraktował to zadanie ???

CO ZATEM CHRONIĄ , CO JUŻ ODNALEZIONO ????

Z BARDZO ALE TO BARDZO NIEOFICJALNYCH ŹRÓDEŁ POCHODZI INFORMACJA ŻE :

TO CO WIDZIMY NA ZDJĘCIACH TO ZALEDWIE OKOŁO 1/3 CAŁOŚCI BUDOWLI!!!! 

OBIEKTY BUDOWLANE W OKOLICY WIELKIEJ PIRAMIDY SĄ O KILKA TYSIĘCY LAT MŁODSZE !!!!!

============================

TAJEMNICZE TUNELE ODNALEZIONE W LATACH 90 UBIEGŁEGO WIEKU

W KTÓRYCH BYŁ OSOBIŚCIE -Zahi Hawass i wydał oświadczenie o ich istnieniu oraz fakt ten uwieczniono w programie TV –

  Zahi Hawass – w bardzo krutkim czasie zaprzeczył istnienia owych tuneli i wyparł się wywiadu dla tv. ????

„W sierpniu 1996 roku gramoląc się w tunelu pod Sfinksem przed obiektywami kamer Hawass mówił:

Twierdzi on, że piramidy mogły powstać w sposób podobny do tego, w jaki buduje się dzisiejsze wieżowce, tj. ogromne bloki odlewane były na miejscu ze specjalnej mieszanki, nie zaś wykuwane i transportowane.

– Nie wiemy, co jest w tym tunelu, ale mamy zamiar go otworzyć pierwszy raz w historii.

Zatem tunele istniały jeszcze w 1996 roku, ale już w kwietniu 1999 roku na antenie Fox TV Hawass zaprzeczał temu, twierdząc że wychodzą one z Grobowca Ozyrysa – podziemnej struktury niedaleko Sfinksa. 10 lat później historia powtórzyła się.” 

===========================

ten wpis to zajawka tematu który zamieszczę po powrocie z….. około 1 października +/- 3 dni

ps. krąży plotka że w ciągu ubiegłych 6 miesięcy ODNALEZIONO WSZYSTKO CZEGO SZUKANO PRZEZ STULECIA !!!!

A PODZIEMNA STRUKTURA PIRAMIDY ZAWIERA SETKI LUB TYSIACE POMIESZCZEŃ W KTÓRYCH ………

https://miziaforum.wordpress.com/2011/06/26/2012-wielkie-klamstwo-egipt-o-czym-wiedziec-nam-nie-wolno/

Posted in "przepowiednie" MIZI, "ZNAKI", CIEKAWOSTKI różne | 44 Komentarze »

ŁAJDAKOM – Pełniącym Obowiązki POLAKÓW – MÓWMY STANOWCZO NIE !!!!

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 30, 2011


Zapraszam do Warszawy..

…na walkę z nowym dzikim prawem o eksmisjach

Wszystkie osoby, które uważają, że należy postawić tamę łamaniu praw lokatorów i zwiększaniu liczby osób bezdomnych w naszym kraju proszone są o kontakt z panią Marią Jurą (518 159 162), działaczką lokatorską z Bielska Białej w sprawie wyjazdu do Warszawy 1 października 2011 r. na protest przeciw liberalnemu barbarzyństwu.

Pod osłoną nocy, rzutem na taśmę, w trakcie odkręcania tabliczek na Sali sejmowej z nazwiskami posłów uchwalono nowelizacje prawa, która na życzenie właścicieli mieszkań pogarsza sytuację lokatorów. Nowelizacja ta przede wszystkim wprowadza różne rodzaje eksmisji na bruk, dla osób, które nie uzyskały prawa do lokalu socjalnego, co jest niezgodne nie tylko z Konstytucją, ale także z prawem europejskim. Należy zauważyć, że obligatoryjne prawo do lokalu socjalnego dla kobiet w ciąży, obłożnie chorych, emerytów i rencistów przysługuje tylko lokatorom, którzy zamieszkiwali w publicznych zasobach mieszkaniowych. Dlatego mieszkańcy sprywatyzowanych mieszkań zakładowych i komunalnych naprawdę mają się, czego obawiać.

Ustawa przyznaje pomieszczenie tymczasowe na okres od 1 miesiąca do pół roku. Z góry więc wiadomo, że gminy będą wolały przyznawać pomieszczenia tymczasowe na miesiąc, a nie pół roku. Eksmisja z pomieszczenia tymczasowego ma się odbywać już bez zapewnienia jakiegokolwiek lokalu, bez względu na sytuację lokatora. W takich wypadkach komornik będzie wyrzucał ludzi do noclegowni. Ustawodawca jednak nie gwarantuje, że miejsce w tej noclegowni znajdzie się także w następnym dniu po egzekucji. Wiadomo przecież, że noclegownie przyjmują tych, którzy w danym dniu są pierwsi w kolejce. Aż strach sobie wyobrazić, co będzie działo się w zimie, bo już teraz brakuje w noclegowniach miejsc i ludzie zamarzają na ulicy.

Warto sobie uzmysłowić, że wyroki bez prawa do lokalu socjalnego są najczęściej wyrokami zaocznymi. Często zapadają wobec osób, które nie były w stanie pojawić się na rozprawie lub nawet odebrać korespondencji z sądu, a w praktyce także wobec tych, którzy omyłkowo nie zostali o rozprawie powiadomieni. Wśród tych lokatorów znajdą się osoby obłożnie chore, zbyt stare, aby normalnie funkcjonować i orientować się w swojej sytuacji, a także psychicznie chorzy. Zatem wszyscy ci, którzy są ofiarami niewydolnego systemu pomocy społecznej. Ich bezdomność będzie konsekwencją złej pracy pracowników socjalnych, albo braku instrumentów do tego by udzielono im skutecznej pomocy przedtem. Dzisiaj ustawodawca postanowił wyrzucić ich wszystkich na ulicę.

Ponadto na bruku, czyli w noclegowni, będą lądowały również osoby, które zajęły lokal bez tytułu prawnego. Na pierwszy rzut oka nie wydaje się to aż tak skandaliczne, jak w rzeczywistości jest, jednak pod warunkiem, że przepis ten wyabstrahujemy od różnego rodzaju życiowych ludzkich historii. Jedna z takich sytuacji losowych dotknęła matkę dwojga dzieci w wieku przedszkolnym. Chcąc uchronić dzieci przed przemocą męża kobieta uciekła do swoich rodziców. Tam w dwóch pokojach wraz z rodzicami mieszkała już rodzina siostry, też z dwojgiem dzieci. W sumie w mieszkaniu tym żyło 9 osób, wśród których znajdowało się niemowlę i ciężko chora stara kobieta. Obie siostry występowały o przyznanie mieszkania do gminy, która notorycznie im go odmawiała. Pewnego dnia, po kilku latach gehenny 3 rodzin mieszkających w dwóch pokojach, kobieta dowiedziała się, że powinna zająć się pogrzebem męża, który zapił się na śmierć. Wzięła się za załatwianie formalności, wystąpiła o zasiłek pogrzebowy, uprzątnęła mieszkanie i wprowadziła się do niego skoro stało puste. Jedno z jej dzieci powinno odziedziczyć mieszkanie po ojcu, ale okazało się, że nie można odnaleźć drugiego ze spadkobierców, którym jest brat męża. Dzisiaj toczy się rozprawa eksmisyjna. Matka nie zamierza przyjąć jej z powrotem do 2-pokojowego mieszkania, ponieważ jej stan zdrowia uległ pogorszeniu. W wyniku eksmisji, w świetle nowego prawa, kobieta wraz dziećmi zostanie wyeksmitowana do noclegowni. Dzisiaj zadbane, schludnie ubrane, dobrze rozwijające się dzieci, za kilka miesięcy trafią do brudnej noclegowni z wszami. Nie będą miały gdzie przechowywać swoich rzeczy, a nawet gdzie się podziać przed i po odebraniu z przedszkola, bowiem do noclegowni można zostać przyjętym wieczorem, a wynieść się z niej należy o 5 rano. Inna sytuacja tego rodzaju wydarzyła się w Mińsku Mazowieckim. Matka zamieszkiwała wraz z dzieckiem w miejskim drewnianym baraku. Pewnego dnia mieszkanie usytuowane za ścianą zawaliło się. Burmistrz Grzesiak nie przyznał jej żadnego mieszkania zastępczego. Podparł deskami cienką ściankę oddzielającą niegdyś mieszkanie kobiety od lokalu sąsiada i uznał, że mogą tam mieszkać dzieci. Przyszła jesień, kobieta okryła ścianę folią. W zimie mieszkanie było już tak zagrzybione, że dziecko kilka razy zostało przyjęte do szpitala. Lekarz zakazał dziecku przebywania w takich warunkach. Matka włamała się do innego miejskiego baraku.

Tych i podobnych im dzieci nie uchroni już dzisiaj, uchylony przez ustawę przepis, który komornikowi nakazywał w takiej sytuacji zawieszenie eksmisji na pół roku i skierowanie sprawy do sądu rodzinnego. Podobny los czeka osoby niepełnosprawne, obłożnie chore. Co więcej będą one mogły być wyeksmitowane do noclegowni także w zimie.

Ustawa także likwiduje przepis, który nie zezwalał na wyeksmitowanie domownika, wobec którego sąd nie orzekł obowiązku opuszczenia lokalu. Ta zasada była ściśle związana z faktem, iż właściciel ma obowiązek w pozwie o eksmisję wymienić wszystkich domowników, ponieważ każdy z nich z osobna ma prawo do tego by sąd orzekł, czy należy się mu prawo do lokalu socjalnego. Dzisiaj, dzięki ustawodawcy, właściciel będzie mógł celowo w powództwie nie umieścić dzieci, czy osób chorych. Z praktyki sądowej wynika, że rozprawa potrafi się odbyć w taki sposób, żeby pozwany nie miał żadnej szansy na jakąkolwiek swobodną wypowiedź. Sąd potrafi na lokatora krzyczeć i stosować wszelkie możliwe formy mobbingu. W tej sytuacji obywatel, który na ogół nie zna prawa może nie zdążyć powiedzieć, że wraz z nim zamieszkuje jeszcze obłożnie chory dziadek. Do dzisiaj komornik, który zastał podczas eksmisji domownika, który nie był objęty wyrokiem musiał od eksmisji odstąpić, po zmianie ustawy chory starzec wyląduje w schronisku dla bezdomnych. Tak też będzie, wtedy, kiedy jeden z domowników, na przykład bijący mąż odbierze korespondencję, ale celowo nie przekaże jej żonie i dzieciom. Wszyscy otrzymają wyrok zaoczny bez uprawnienia do lokalu socjalnego. Pewnego dnia przyjdzie komornik i usunie kobietę wraz z dziećmi do noclegowni. Będzie zobowiązany to zrobić nawet w środku zimy. Fakt, że nie można było dotąd wyeksmitować domowników nie ujętych w wyroku sądu był gwarancją praw lokatorów mieszkania, które zostało zlicytowane. Przybicie, które po licytacji staje się tytułem umożliwiającym eksmisje byłego właściciela, nie obejmuje jednak domowników. Domownicy nie są właścicielami, a więc zgodnie z ustawą są lokatorami. Dlatego nabywca zlicytowanego mieszkania dotychczas musiał wystąpić o eksmisję pozostałych domowników, wśród których często znajdowały się dzieci. Dzieci te otrzymywały prawo do lokalu socjalnego. Teraz zostaną pozbawione możliwości otrzymania od gminy jakiegokolwiek lokalu. To zaś wprost jest sprzeczne z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że każdy obywatel ma prawo w takiej sytuacji do tego by to sąd zadecydował, czy powinien otrzymać od gminy inne mieszkanie. Dzieci zlicytowanych rodziców będą teraz trafiały na ulicę.

Ustawa, którą przyjął Sejm jest zwykłym bublem prawnym, sprzecznym z normami obowiązującymi zarówno w Konstytucji, jak i tymi wynikającymi z samej ustawy o ochronie praw lokatorów. Państwo ma obowiązek chronić przed bezdomnością najsłabsze kategorie obywateli, tych, którzy nie ze swojej winy znaleźli się w ciężkiej sytuacji, która bezpośrednio może zagrażać ich egzystencji. Ustawa łamie prawa człowieka, zasadę ochrony rodzin, które znalazły się w trudnej sytuacji społecznej i ekonomicznej, a także narusza prawa dziecka, tworząc sytuację, w której drastycznie zwiększy się liczba dzieci, których życie zostało za sprawą wadliwej ustawy, komornika i sądu zwyczajnie zniszczone, zanim się jeszcze na dobre zaczęło.

A te nowe regulacje, to zaledwie początek zapowiadanych przez rząd Tuska zmian. Jeżeli nie daj Boże PO i PSL powtórzą koalicję rządową, to zamierzają w ogóle zlikwidować art. 14 ustawy o ochronie praw lokatorów, który nakazywał sądowi przyznawać prawo do lokalu socjalnego jeżeli eksmitowani mieli być małoletni, niepełnosprawni, kobiety w ciąży, bezrobotni, ubodzy emeryci i renciści. Żeby to barbarzyństwo powstrzymać spotykamy się 1 października o godz. 14:00 pod Sejmem RP.

Piotr Ikonowicz

mizia popiera !!!!! ROZEŚLIJ LINK !!!!!

Posted in polityczne, spiski i zbrodnie, zagrożenia dla polski | 19 Komentarzy »

JACKOWSKI POTWIERDZA -TO O CZYM MIZIA OSTRZEGA OD PONAD ROKU -zagłada 2011 r. ???

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 18, 2011


IRAN WOJNA WE WRZEŚNIU ..

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 7, 2011

8 Votes

Wysłannik Rosji w NATO – Dimitrij Rogozin (na zdjęciu) powiedział w wywiadzie opublikowanym 5 sierpnia w dzienniku „Izwiestia”, że Sojusz Północnoatlantycki planuje atak zbrojny na Islamską Republikę Iranu, mający na celu obalić rząd tego kraju. Pętla wokół Iranu się zaciska. Plany militarne przeciwko Iranowi są w toku. I z pewnością niepokoi nas perspektywa rozpętana wojny na szeroką skalę w tym rozległym regionie – powiedział Rogozin. Dodał też, że Syria, a później Jemen mogą być ostatnimi krokami NATO w drodze do rozpoczęcia ataku na Iran.

Jak przypomniał portal presstv.ir, informacje podane przez Rogozina pojawiły się w momencie, gdy Izrael przygotowuje się do ataku na irańskie zakłady atomowe, aby odwrócić uwagę od starań Palestyny o przystąpienie do ONZ. W lipcu były agent CIA Robert Baer powiedział, że jest niemal pewny, iż taki atak został zaplanowany na wrzesień i ma nastąpić przed głosowaniem w ONZ nad uznaniem państwa palestyńskiego.

https://miziaforum.wordpress.com/2011/08/07/iran-wojna-we-wrzesniu/

https://miziaforum.wordpress.com/2011/08/20/usa-atak-samotnego-wilka-polski-trop-bydgoska-nora-wilka/

https://miziaforum.wordpress.com/2011/08/22/jak-przekonac-rosje-ze-atak-na-iran-jest-sluszny-wojna-wrzesien-2011/

https://miziaforum.wordpress.com/2011/09/17/jesien-2011-r-armagedon-poprzedzony-akcja-militarna-przeciwko-homo-sapiens/


KRZYSZTOF JACKOWSKI – POTWIERDZA OSTRZEŻENIA MIZI !!!!

Kraj sypie się w posadach

Upadek gospodarczy naszego kraju odczujemy w bardzo niedalekiej przyszłości. – Czuję to… najgorszy czas nadejdzie w drugiej połowie października i w listopadzie – mówi Krzysztof Jackowski. – Na taki krach nie jesteśmy przygotowani. Uważam, że nie da się tego zatrzymać. Rząd tak naprawdę nie ma wpływu na sytuację gospodarczą kraju – dodaje. Głęboki kryzys najbardziej odczują szarzy, biedni ludzie i drobni przedsiębiorcy. Ceny wprost oszaleją jak jeszcze nigdy dotąd. – Jesteśmy u progu wielkiego kryzysu i to nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Uważam, że w jakiś czas po tym jesiennym kryzysie nasz kraj zbankrutuje tak jak Grecja. Nie stanie się to jutro ani pojutrze, ale czuję, że to nieuchronne – uszczegóławia swoją czarną wizję.

Rozpad UE jest pewny

– Jestem przekonany, że UE się rozpadnie i mam przeczucie, że rozpad ten będzie nagły – wieszczy Jackowski. – Przywódcy bogatszych państw Unii poczynili już potajemne ustalenia. Chcą wycofać się z wielu spraw, wykolegować biedniejsze kraje, w tym Polskę, i przestać je wspierać – podaje szczegóły.

Pogoda zacznie wariować

Dziwny, niosący niepokój czas szykuje się także w pogodzie. – Podczas tej zimy będzie miała miejsce anomalia, o której będzie się głośno mówiło – mówi jasnowidz. – Zima nadejdzie bardzo szybko, będzie śnieżna, długa i mroźna, a zapowiadaną przeze mnie anomalią jest tajemniczy okres trwający od jednego do dwóch tygodni, kiedy nadejdzie nienaturalne na tę porę roku ciepło – dodaje.

Terroryści zaatakują Europę

Gdy pytamy Krzysztofa Jackowskiego, czy widzi wielkie wypadki, katastrofy, nagle krzyczy: „Tego się boję!”, a gdy kontynuuje wizję, nie ukrywa, że chodzi o terrorystów. – To będzie w Europie. Wieżowiec, jacyś ludzie w nim uwięzieni. Zdarzenie związane z terroryzmem, o którym będzie bardzo głośno – ostrzega.

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/krzysztof-jackowski-polska-upadnie-w-listopadzie_205653.html

Krzysztof Jackowski, czyli jasnowidz z Człuchowa, nie ma dla Polaków najlepszych wiadomości. Według jego prognoz lada dzień wybuchnie III wojna światowa. Za dekadę, świat (już na gruzach) ma – jak to ujął – pisać pierwsze książki o kataklizmie

http://www.fakt.pl/artykuly,Znany-jasnowidz-Czeka-nas-rychla-wojna-Rostowski-ma-racje-,115089,0,11,1,0,0,0.html

CO JEST BARDZO DZIWNE ???

OSOBY KTÓRE ZAJMUJĄ SIĘ ZAWODOWO JASNOWIDZENIEM , ORAZ OSOBY POSIADAJĄCE TAKIE ZDOLNOŚCI ALE TŁAMSZĄCE TEN DAR W SOBIE
OD KILKUNASTU TYGODNI SĄ WRĘCZ DRĘCZONE WIZJAMI I SNAMI PRZEDSTAWIAJACYMI ZAGŁADĘ LUDZKOŚCI …….

==============

PO RAZ KOLEJNY OSTRZEGAM PRZED RÓŻNEJ MASCI SZARLATANAMI 

GŁOSICIELAMI JEDYNIE SŁUSZNYCH TEZ I TEORII

TYPU

WŁAŚCICIELE BLOGÓW ZENOBIUSZ BLOG I MONITORPOLSKI

TO GROSZOROBY I ZAWODOWI OGŁUPIACZE

KAŻDY NIECH UFA WŁASNEMU INSTYNKTOWI I ROZUMOWI

NIE DAJCIE SIĘ BAJEROWAĆ  

https://miziaforum.wordpress.com/2011/04/11/ostrzezenie-lajdacy-dni-ostatecznych-bydgoski-manson-guru-ciemnoty/

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski, zagrożenia światowe | 103 Komentarze »

jesień 2011 r – „ARMAGEDON”- poprzedzony AKCJĄ MILITARNĄ PRZECIWKO – Homo sapiens ??

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 17, 2011


?????

KROK PIERWSZY

 

????

KROK DRUGI

 

SKUTEK BEZPOŚREDNI 

populacja homo sapiens 200 000 000 do 500 000 000 ……

Specjaliści z NASA biją na alarm: w magnetosferze, czyli warstwie chroniącej Ziemię przed wiatrem słonecznym, wytworzyły się potężne wyrwy. Pole magnetyczne Ziemi nie tylko słabnie, ale stało się również nieobliczalne – pisze kp.ru. Czy Ziemię czeka potężne „słoneczne uderzenie”? Na wszelki wypadek naukowcy rozpatrują najgorszy scenariusz. Amerykańska NASA właśnie opublikowała raport „Zagrożenia kosmicznej pogody: konsekwencje społeczne i ekonomiczne”. – Konsekwencje nagłego słonecznego sztormu, który przedrze się przez otwory w magnetosferze Ziemi, są porównywalne z wojną jądrową albo upadkiem gigantycznej asteroidy na Ziemię – ostrzega profesor Daniel Beiker, ekspert NASA z uniwersytetu w Colorado, który był odpowiedzialny za przygotowanie raportu.

Ziemia jest otoczona polem magnetycznym, które stanowi rodzaj tarczy przed słonecznym wiatrem, czyli strumieniem naładowanych cząstek, który porusza się od Słońca. Wszystkie planety są narażone na jego oddziaływanie, ale na przykład Ziemia – jak dotychczas twierdzono – ma na tyle silne pole magnetyczne, że chroni ono powierzchnię planety przed dotarciem cząstek wiatru słonecznego. Ich wzorce mogą zmieniać się bardzo gwałtownie.

Magnetosfera szybko reaguje na te zagrożenia i absorbuje te uderzenia, który są nazywane geomagnetycznymi burzami. Widocznym efektem wiatru słonecznego są zorze polarne.

Jak pisze kp.ru, jeśliby „tarczy” w postaci magnetosfery nagle by zabrakło, to Ziemię czekałby los naszych sąsiadów – Marsa i Wenus: ich oceany i atmosfera „uleciały” w kosmos.

Badaniem magnetosfery od 2007 roku zajmuje się amerykańska misja THEMIS. Ostatnie dane, otrzymane przez nią, są alarmujące. „Magnetosfera Ziemi się degraduje, satelity odkryły w niej dziury” – przekonują specjaliści z NASA.

– Niewielkie dziury zaczęły się pojawiać już w połowie 2008 roku, a w grudniu tamtego roku satelity odkryły ogromną lukę – opowiada profesor Wenhui Li, fizyk przestrzeni kosmicznej z Uniwersytetu New Hampshire, który bada dane THEMIS. – Szerokość luki była cztery razy większa od średnicy naszej planety, a długość – siedem razy – dodaje.

Te dziury mogą spowodować ogromne zniszczenia, ponieważ w ciągu najbliższego półtora roku Ziemia ma być poddana działaniu najsilniejszej od 150 lat burzy magnetycznej, wywoływanej potężnymi wybuchami na Słońcu – pisze kp.ru.

Według obliczeń Centrum Lotów Kosmicznych im. Roberta H. Goddarda w ciągu roku, najdalej półtora nasza dziurawa magnetosfera pozwoli ogromnej ilości plazmy bez problemu dostać się do atmosfery.

Ochrona naszej planety przed szkodliwym kosmicznym promieniowaniem znacznie osłabła. Proces ten postępuje – konstatuje astrofizyk i ekspert NASA David Sibeck. – Dzisiaj doprowadziło do tego, że do przestrzeni kosmicznej zaczął wyciekać tlen z coraz większą prędkością – rocznie ok. 60 tys. ton

Czy Ziemię czeka potężne „słoneczne uderzenie”? Na wszelki wypadek naukowcy rozpatrują najgorszy scenariusz. Amerykańska NASA właśnie opublikowała raport „Zagrożenia kosmicznej pogody: konsekwencje społeczne i ekonomiczne”.

– Konsekwencje nagłego słonecznego sztormu, który przedrze się przez otwory w magnetosferze Ziemi, są porównywalne z wojną jądrową albo upadkiem gigantycznej asteroidy na Ziemię – ostrzega profesor Daniel Beiker, ekspert NASA z uniwersytetu w Colorado, który był odpowiedzialny za przygotowanie raportu.

Dokument zawiera prognozę globalnej katastrofy, która może nastąpić w 2012-2013 roku.

Z powodu burz magnetycznych nieznanej dotąd siły na około 90 sekund na całym zostanie odłączone światło. Zatrzymają się pociągi, windy, stanie produkcja, spadną satelity, samoloty, wodociągi i ciepłownie. Przestaną nadawać: telewizja, radio, GPS, zerwane zostaną sieci telekomunikacyjne. Przestanie działać internet.

Słoneczny sztorm silnie jonizuje atmosferę i w efekcie niszczy warstwę ozonową, odkrywając drogę niebezpiecznemu promieniowaniu ultrafioletowemu. Konsekwencje dla ludzi są tragiczne: rośnie liczba chorych na raka skóry i mutacji genetycznych.

Jeśli elektromagnetyczne impulsom będzie towarzyszyć potężne przyciąganie, to czekają nas trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów.

Jak pisze kp.ru, możliwe jest, że naukowcy wyolbrzymiają zagrożenie. Przykładowo wielu groźnych konsekwencji oczekiwano od potężnego wybuchu, który miał miejsce 19 lutego tego roku. Ziemię miała dosięgnąć plazma, wyrzucona przez Słońce. Nic szczególnego jednak wtedy się nie stało.

Źródło: kp.ru

Posted in "przepowiednie" MIZI, "ZNAKI", ANOMALIE, CIEKAWOSTKI różne, spiski i zbrodnie, Uncategorized | 68 Komentarzy »

KRYMINALIŚCI I ZBOCZEŃCY – często ukrywają się za koloratką

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 16, 2011


” NIECH BĘDZIE POCHWALONY RZEKŁ MINISTRANT WCHODZĄC NA PLEBANIE DO PROBOSZCZA …… 

KSIĄDZ WYRAŹNIE ROZOCHOCONY ODPOWIEDZIAŁ Z BŁYSKIEM W OKU –  NIECH BĘDZIE POCHYLONY …….. ZA 5 MINUT W SYPIALNI…… „

 

O PEDOFILII W KOŚCIELE


Co przeciętny ksiądz pracujący w małej wiosce i starający się służyć jak najlepiej swoim wiernym jest winien temu, co wydarzyło się w odległych rejonach Irlandii czy Ameryki? Nasi księża przeżywają bolesne sytuacje, gdy ponoszą psychologiczne konsekwencje dramatów, na które nie mieli wpływu – żalił się metropolita lubelski w swojej cotygodniowej audycji na antenie lokalnego radia. Odległych rejonach?! Popatrzmy, jak czułą opieką biskupów i przełożonych zakonnych cieszą się polscy księża pedofile…

Ks. Jacek C. był wikariuszem parafii w Warnicach (archidiecezja szczecińsko-kamieńska) i nauczycielem religii w jednej z pobliskich szkół, gdy został oskarżony o molestowanie seksualne niepełnosprawnego chłopca, którego osobiście onanizował, nadając ich „wspólnej tajemnicy” rangę spowiedzi. W trakcie procesu kuria schowała ks. Jacka w Kamieniu Pomorskim, gdzie w dalszym ciągu katechizował szkolną dziatwę. Sąd Rejonowy w Choszcznie skazał pedofila na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz pięcioletni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela („Erotoman w sutannie skazany” – „FiM” 48/2001). Po wyroku przerzucono go do Dobrej Nowogardzkiej. W charakterze katechety i mimo sądowego zakazu! Dopiero w obliczu
skandalu (nauczyciele zaczęli grzebać świątobliwemu koledze w życiorysie) abp Zygmunt Kamiński wysłał podwładnego na „urlop zdrowotny”, a gdy ciągnący się za nim smród trochę wywietrzał, metropolita dał mu etat kapelana szpitala w Gryfinie, skąd po krótkiej rekonwalescencji ks. Jacek wylądował w zdecydowanie bardziej atrakcyjnym N., gdzie urzęduje do dzisiaj.

Ks. Wincenty P., wikariusz parafii w Witoni (diec. łowicka), który zwabiał na plebanię małych chłopców, wymuszając na nich współżycie seksualne, oraz nagrywał te perwersje na wideo, aby rozpowszechniać je później w internecie, a nawet wypożyczał „swoje” dzieci innym księżom, został zdemaskowany i osądzony wyłącznie dzięki determinacji dziennikarzy „FiM” (cykl „Co ci się, draniu, śni?” zainaugurowany w numerze 27/2002). Ścigaliśmy go nawet na Ukrainie, bowiem szefowie policji i prokuratorzy z Łęczycy oraz ówczesny ordynariusz bp Alojzy Orszulik dokonywali cudów zręczności, żeby zatuszować aferę. Skazany na trzy lata więzienia odsiedział wyrok w całości i w 2006 r. znowu wyjechał na Ukrainę. Zakotwiczył u bp. Bronisława Bernackiego w diecezji odesko-symferopolskiej, gdzie pracuje jako misjonarz (w ubiegłym roku występował m.in. w Tuchowie koło Tarnowa). Warto pamiętać, że zgodnie z kościelnymi wymogami żaden biskup na świecie nie przyjmie do swojej diecezji duchownego z zewnątrz bez zgody i świadectwa moralności wystawionego przez jego macierzystego ordynariusza, którym dla ks. Wincentego P. był od maja 2004 r. bp Andrzej F. Dziuba, protegowany prymasa kard. Józefa Glempa.

ks. Jerzego U., proboszcza parafii w Słowinie (diec. koszalińsko-kołobrzeska), zatrzymano w maju 2003 r. Podczas przeszukania plebanii policjanci znaleźli płyty DVD i kasety z filmami pornograficznymi. Śledztwo wykazało, że onanizował się przy dzieciach, obmacywał je i proponował usługi seksualne w zamian za drobne kwoty. Jeden z ministrantów (12-latek) zeznał, że ksiądz wkładał mu rękę do majtek, a potem ją wąchał oraz lizał, bądź zmuszał go do chodzenia nago i na czworakach po pokoju („Pedofilów u nich dostatek” – „FiM” 24/2003). Po aresztowaniu plebana kuria twierdziła, że do ordynariusza (wówczas biskup Marian Gołębiewski) nie docierały żadne skargi na księdza U., a tuż przed jego aresztowaniem odbyła się w parafii wizytacja duszpasterska, podczas której „można było przecież powiadomić biskupa”. Wielebny dostał 2 lata więzienia w zawieszeniu (!) i pięcioletni zakaz pracy z dziećmi. Na okres „zawiasów” kolejny ordynariusz bp Kazimierz Nycz schował podwładnego do parafii w Barcinie, ale gdy jego grzechy również tam wyszły na jaw, 59-letni dziś ks. Jerzy U. znalazł schronienie
(z wiktem i opierunkiem gwarantowanym przez swojego aktualnego szefa bp. Edwarda Dajczaka) w diecezjalnym Domu Seniora w Kołobrzegu. Odprawia msze i spowiada w położonym tuż obok kościele rektorskim.

ks. Zbigniew Sz. zasłynął tym, że jako proboszcz parafii w Połoskach (diecezja siedlecka) „wielokrotnie doprowadził pięć nieletnich uczennic szkoły podstawowej do poddania się innym czynnościom seksualnym” („Uczucia religijne” – „FiM” 51, 52/2003). Po aresztowaniu pedofila bp Zbigniew Kiernikowsk złożył za niego osobiste poręczenie, domagając się od sądu, żeby
„uszanować godność kapłańską księdza Zbigniewa Sz., a nadchodzące święta pozwoliłyby mu zastanowićsię nad jego losem” i nie w jakiejś zapchlonej celi, lecz „w domu parafialnym w Białej Podlaskiej lub w Domu Zakonnym Ojców Paulinów w Leśnej
Podlaskiej”. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej skazał byłego proboszcza na 2 lata więzienia i zakazał mu pracy z dziećmi na 10 lat. Po opuszczeniu zakładu karnego Zbigniew Sz. był krótko wikariuszem w Huszlewie, a w sierpniu ub.r. biskup przeniósł go na znacznie większą placówkę w O.

ks. Zbigniew P., proboszcz parafii w Jarnołtówku (diecezja opolska), sprowadzał sobie na plebanię 11-13-letnich chłopców z domu dziecka w Chmielowicach oraz „całował ich w usta, obmacywał po udach, pośladkach i narządach płciowych, a jednego z nich onanizował” (cyt. z aktu oskarżenia). Gdy rzecz wyszła na jaw, ordynariusz abp Alfons Nossol przeniósł podwładnego do Centrum Opieki Paliatywnej Caritas Diecezji Opolskiej w S., powierzając mu funkcję kapelana ośrodka („Onanizm nie grzech” – „FiM” 27/2004), choć pleban szedł w zaparte, twierdząc, że dzieci pomawiają go z zemsty, bo nie dał im pieniędzy. Sąd Rejonowy w Prudniku skazał ks. P. na rok więzienia w zawieszeniu (!) na trzy lata. W sierpniu 2009 r. ordynariuszem został bp Andrzej Czaja, zaś ks. Zbigniew wciąż w Caritasie odprawia, spowiada i rozgrzesza, a nawet jest coraz częstszym gościem
na łamach „Gościa Niedzielnego”.

Ks. Władysław Ł. to zboczony proboszcz z Lututowa w diecezji kaliskiej („Księży dotyk” – „FiM” 41/2004) W 2005 r. Sąd Rejonowy w Wieluniu skazał go na 1 rok i 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i czteroletni zakaz nauczania religii
m.in. za molestowanie seksualne dwóch dziewczynek przygotowywanych do Pierwszej Komunii. Po wyroku ewakuował się do archidiecezji poznańskiej, gdzie obecnie pracuje i za zgodą abpa Stanisława Gądeckiego) w parafii B.

Ks. Paweł K. miał posadę wikariusza w prestiżowej parafii św. Ducha we Wrocławiu i nauczyciela religii, gdy późnym wieczorem
5 września 2005 r. został schwytany przez policyjnych wywiadowców. Okazało się, że w śródmiejskich slumsach polował na chłopców, których do „wspólnej zabawy” zachęcał „stówą”. Rewizja w mieszkaniu na plebanii ujawniła bogatą kolekcję
„twardej” pornografii z udziałem dzieci, co akurat dla nas nie było specjalnym zaskoczeniem, bo już w październiku 2003 r. ostrzegaliśmy biskupów, że ich człowiek ma skłonności do ministrantów („Uwaga wielebni” – „FiM” 41/2003). Ponieważ ks. Paweł nie zdążył sprecyzować zaczepianym po bramach chłopcom, na czym dokładnie ich rola we „wspólnej zabawie” miała
polegać, postawiono mu jedynie zarzut „utrwalania, sprowadzania i przechowywania treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej lat 15″ („Powołanie do dzieci” – „FiM” 37/2005). Po kilkudziesięciu godzinach spędzonych na policyjnym „dołku” wyszedł na wolność (prokuratura odrzuciła wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania lub chociażby kaucję,
zadowalając się poręczeniem kard. Henryka Gulbinowicza, emerytowanego metropolity wrocławskiego) i przepadł jak kamień w wodę. Prokuratura Rejonowa Wrocław- -Śródmieście wszczęła zaś śledztwo (sygn. 3 Ds. 173/05) dotyczące… nielegalnego rozpowszechniania wiadomości z postępowania przygotowawczego w sprawie pedofila, za którego zdemaskowanie groziło nam nawet dwa lata odsiadki. Dzisiaj już wiemy, że znalazł schronienie w diecezji bydgoskiej. W 2009 r. wrócił do archidiecezji
i zakotwiczył na posadzie wikariusza we Wrocławiu, ale po kilku miesiącach abp Marian Gołębiewski przeniósł ks. Pawła do M., gdzie urzęduje do dzisiaj.

Ks. Michał M., były proboszcz z Pszczyny-Piasku (archidiec. katowicka), został skazany w 2005 roku na 2 lata więzienia w zawieszeniu i pięcioletni zakaz pracy z dziećmi za poddawanie 3 małoletnich dziewczynek „innym czynnościom seksualnym”. Z błogosławieństwem i dzięki łaskawości abp. Damiana Zimonia pedofil pracuje obecnie jako rezydent przy parafii w Jastrzębiu-Zdroju.

Ks. Mirosław W. jako wikariusz parafii w Trawnikach (archidiecezja lubelska) zwykł wkładać nogę 10-letniej dziewczynki pod sutannę i onanizować się jej stopą. Po wszczęciu śledztwa abp Józef Życiński przeniósł pedofila do parafii Matki Bożej Bolesnej w Kraśniku, a tuż przed zatrzymaniem (prawdopodobnie doszło do przecieku) wielebny dostał od szefa „urlop zdrowotny” i ewakuował się na Ukrainę. Przez wiele miesięcy nie można mu było przedstawić zarzutów, bo prokuratura nie chciała nagłaśniać sprawy i nie wydała listu gończego. Gdy 15 lutego 2006 r. nieopatrznie wrócił do Polski, trafił do aresztu.
Stanowczo nie przyznawał się do winy, a wspierały go zastępy kółek różańcowych, których aktywistki zebrały ok. 800 podpisów pod petycją o uwolnienie „ciepłego i serdecznego kapłana” („Pociągi pod specjalnym nadzorem” – „FiM” 8/2006). Tuż po zamknięciu śledztwa, ks. Mirosław W. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze bez przeprowadzania procesu. Zaproponował dla siebie 5 lat bezwzględnej odsiadki. Abp Życiński wysłał list do matki molestowanej dziewczynki z przeprosinami, za „nieodpowiedzialne zachowania” księdza Mirosława. Po odbyciu części kary pedofil wyszedł już na wolność i pracuje obecnie w parafii we wsi Ż

Ks. proboszcz Marek K. z Przeworna (archidiecezja wrocławska) doprowadził 14-letniego ministranta do ?poddania się innej czynności seksualnej? ? jak to określiła prokuratura, co faktycznie polegało na onanizowaniu chłopca. W komputerze plebana policja znalazła ponad 240 filmów i zdjęć pornograficznych świadczących o jego upodobaniach do seksu męsko-chłopięcego,
a po przeprowadzeniu specjalistycznych badań wyszło też na jaw, że znaczną część swojej ?pornofilmoteki? ściągnął z internetu
w okresie świąt Bożego Narodzenia… Dostał za całokształt 2 lata więzienia w zawieszeniu i zakaz pracy z dziećmi przez 10 lat (?Głaskanie pedofila? ? ?FiM? 29/2007). Mimo wyroku skazującego abp Gołębiewski… mianował ks. Marka proboszczem w Czerninie koło Góry Śląskiej i dopiero na skutek ostrych protestów tamtejszej ludności ewakuował go do parafii w G. na etat rezydenta.

Ks. Stefan S. (65 l.) został skierowany przez ówczesnego biskupa radomskiego Zygmunta Zimowskiego (obecnie w randze arcybiskupa na posadzie przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia) do maleńkiej wsi
Kraśnica, żeby przestał siać zgorszenie swoim pijaństwem i znanymi kurii preferencjami seksualnymi ukierunkowanymi na niebezpiecznie małych chłopców. Niestety, tuż po przeniesieniu ?22 stycznia 2006 roku ksiądz przewrócił ofiarę (niepełnosprawnego 17-latka ? dop. red.) i ? grożąc pobiciem ? zgwałcił? ? zakomunikował rzecznik Sądu Okręgowego w Radomiu. Podejrzany (aresztowany na 2 miesiące) przyznał się do winy, ale tylko z grubsza, ponieważ był pijany i nie pamiętał dokładnie przebiegu zdarzenia (?Barwy ochronne? ? ?FiM? 8/2007). W listopadzie 2009 roku abp. Zimowskiego zmienił
bp Henryk Tomasik, ale wielebny gwałciciel (ważny urzędnik na Uniwersytecie Trzeciego Wieku prowadzonym przez duże i bardzo wpływowe zgromadzenie zakonne) na brak zajęć duszpasterskich nie narzeka. ?Bardzo dziękujemy ks. Stefanowi S… (kaznodziei) za wspaniałe Rekolekcje Adwentowe w parafii pw. św. Zofii w Młodocinie. Szczęść Boże Tobie, Księże Stefanie, na dalsze Twoje życie Kapłańskie. Bóg zapłać! ? parafianie z Młodocina? ? czytamy w ogłoszeniu zamieszczonym 20 grudnia 2009 r. na oficjalnym portalu internetowym diecezji radomskiej.

W październiku 2007 r. ks. Piotr D. (60 l.), proboszcz parafii św. Ducha we wsi Werdun (archidiecezja warszawska) oraz nauczyciel religii w Suchostrudze, został skazany przez Sąd Rejonowy w Grójcu na 2 lata więzienia (prokuratura domagała się dwakroć więcej) za notoryczne molestowanie seksualne chłopca, którego od 9 roku życia uczył ?anatomii? i przeprowadzał na nim doświadczenia mające uprzytomnić dziecku, co może zdziałać ręka w majtkach (por. ?Dwa lata jak dla brata? ? ?FiM? 47/2007). Ks. Piotr D. przyznał się do winy, więc cały proces ograniczył się do jednej rozprawy, a zaraz po ogłoszeniu wyroku sąd uchylił skazanemu areszt i zaledwie po dwóch miesiącach pobytu za kratkami wielebny pedofil odzyskał wolność. Cieszy się nią do dzisiaj, bo ponoć… niedomaga na zdrowiu (ostatnio przebywał w archidiecezjalnym Domu Opiekuńczo- -Leczniczym Opatrzności Bożej w Pilaszkowie nieopodal Warszawy).

Ks. Krzysztof K. był do niedawna proboszczem parafii św. Jakuba Apostoła w Mechowie (archidiecezja gdańska). Sąd Rejonowy w Wejherowie skazał go w pierwszej instancji na 3,5 roku więzienia za seksualne „formowanie? 14-letniej dziewczynki („Sami swoi? ? ?FiM? 11/2008), ale po 5 miesiącach spędzonych w celi wyjednał w sądzie uchylenie aresztu i 11 lipca 2008 r. opuścił Zakład Karny Bydgoszcz- Fordon. Miał wrócić po uprawomocnieniu wyroku, ale póki co przepadł. Gdzie? Na stronie internetowej jego chlebodawcy widnieje jedynie uspokajający komunikat, że pedofil żyje, ale przebywa aktualnie ?poza diecezją?. I zapewne ma się dobrze: ?W imieniu ks. Krzysztofa dziękujemy za okazane wsparcie modlitewne i materialne. Zebraliśmy dla niego ok. 19 tys. zł. Wielkie Bóg zapłać!? ? ogłoszono z ambony kościoła w Mechowie.

Ks. Roman K. z archidiecezji warmińskiej pojechał do USA, aby wesprzeć parafię polonijną w pracy duszpasterskiej. Przy okazji owej „pomocy? zgwałcił nieletnią dziewczynkę, co ? jak tłumaczył w sądzie, przyznając się do winy ? było ?terapeutyczną metodą, aby pomóc jej zapomnieć traumatyczne doświadczenia z przeszłości?. Po odsiedzeniu 9 miesięcy w więzieniu został deportowany do Polski. Metropolita abp Wojciech Ziemba mianował go wikariuszem parafii w Wielbarku i nauczycielem religii w miejscowym gimnazjum. Gdy nauczyciele zaczęli przebąkiwać o jego kryminalnej przeszłości, metropolita odsunął ks. Romana od katechezy, ale że brzydki zapach pozostał, w połowie 2009 r. abp Ziemba awansował gwałciciela na proboszcza parafii w O.

Warmińscy dostojnicy kościelni muszą już zacząć myśleć o jakiejś spokojnej posadzie dla ks. Antoniego W., byłego proboszcza parafii w Olsztynie-Dywitach, który po odsiedzeniu 3,5 roku za płatny seks z 14-letnimi chłopcami („Znów pedofil? ? „FiM? 10/2007) musi szybko stanąć na nogi. Oprócz głębokiej przyjaźni z biskupem pomocniczym Jackiem Jezierskim (imprezy na zlotach Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym) ks. Antoni ma tak ogromne zasługi dla archidiecezji (sprawował funkcję dekanalnego ojca duchownego oraz kierownika Ruchu Rodzin Nazaretańskich), że z pewnością nie pójdzie na bezrobocie.

Ks. Krzysztof Cz. sprawował nieprzerwanie od 1994 r. funkcję sędziego Lubelskiego Sądu Metropolitalnego (także kapelana Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie), zaś ostatni dekret abp. Życińskiego o sędziowskiej nominacji ks. Cz. na kolejną 5-letnią kadencję nosił datę 22 września 2007 r., gdy ten był już wówczas formalnie podejrzanym o uprawianie tzw. pedofilii internetowej (por. „Sędzia pod sąd? ? „FiM? 51, 52/2007). W marcu 2008 r. zainkasował za te upodobania pół roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat i dożywotni zakaz edukowania, wychowywania i wszelkich form opieki nad dziećmi. Czysto teoretyczny, bo w nowej parafii w S., dokąd skierował go metropolita, ma ich pod dostatkiem. Nie pozostaną też zapewne bez możnej opieki (aczkolwiek trochę to potrwa):

franciszkanin Krzysztof P. z Pakości („Bratnia dusza? ? ?FiM? 7/2008), skazany prawomocnym już wyrokiem na 4,5 roku więzienia oraz 10 lat zakazu pracy z dziećmi za molestowanie seksualne ministranta;

ks. Tomasz G. z parafii Przemienienia Pańskiego w Brzozowie (archidiecezja przemyska), prawomocnie skazany na 5 lat więzienia za stosunki płciowe z dziewczynkami będącymi jeszcze dziećmi („Choroby dziecięce? ? „FiM? 47/2008);

ks. Roman B., zakonnik z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, skazany 19 marca 2010 r. w pierwszej instancji na 4,5 roku więzienia za wielomiesięczne wykorzystywanie seksualne swojej uczennicy, mającej w chwili inicjacji zaledwie 13 lat („Nałożnica Chrystusowca? ? „FiM? 28/2008);

ks. Łukasz K., były wikariuszparafii w Łętowni (archidiecezja krakowska) i nauczyciel religii w tamtejszym Zespole Szkół im. Jana Pawła II, prawomocnie skazany 12 marca 2010 r. na 2 lata więzienia w zawieszeniu i rok zakazu pracy jako nauczyciel za molestowanie seksualne 12-latki, którego kard. Stanisław Dziwisz schował na czas śledztwa w parafii w P., pozwalając mu nawet nauczać religii w miejscowej szkole podstawowej („Kolekcjonerzy dzieci? ? ?FiM? 12/2009;

ks. Piotr T. z Dębnicy (diec. pelplińska), skazany na 4 lata więzienia za molestowanie seksualne i podawanie narkotyków ministrantom oraz nakłanianie jednego z nich do popełnienia samobójstwa („Proboszcz na gigancie? ? „FiM? 21/2006). ! ! !

Za podobne przestępstwa skazano jeszcze kilkudziesięciu duchownych, których późniejszych losów nie śledziliśmy, ale wiemy, że uchowali się w „świętym Kościele? i gdzieś w Polsce brudnymi łapami wciąż udzielają komunii. Są wśród nich m.in.:

ks. WojciechC. z Gdyni, skazany w 2001 r. na 3,5 roku pozbawienia wolności za molestowanie seksualne i rozpijanie 12-letniego chłopca („Z kruchty za kratki? ? ?FiM? 2/2002);

Słynny proboszcz z Tylawy ks. Michał M., który za molestowanie seksualne kilku dziewczynek („Z ręką w majteczkach? ? ?FiM? 25/2001) dostał, mimo desperackiej i momentami haniebnej obrony ze strony abpa Józefa Michalika, 2 lata więzienia w zawieszeniu i osiem lat zakazu wykonywania zawodu nauczyciela. ?Biorąc pod uwagę zmęczenie Księdza Prałata Michała M. prowadzoną przeciw niemu kampanią, Ksiądz Arcybiskup Metropolita Przemyski udzielił ww. Kapłanowi urlopu, pozostawiając mu tytuł oraz prawo pobytu na plebanii w Tylawie? ? ogłosiła przemyska kuria metropolitalna, gdy było już jasne, że prałat się nie wywinie;

ks. Edward P., proboszcz z Pszenna (niegdyś archidiec. wrocławska, obecnie diec. świdnicka), który w kościelnej dzwonnicy molestował seksualnie dwóch ministrantów (por. ?Łapacz gołębi? ? ?FiM? 26/2002). Po dwóch latach procesu w lutym 2003 r. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu. „Ksiądz bardzo boleśnie to przeżył, a sprawa jest delikatna i niejednoznaczna. Jak tylko dostaniemy wyrok na piśmie, postanowimy, co zrobić. Prawie ze stuprocentową pewnością mogę powiedzieć, że odwołamy księdza z parafii w Pszennie. Prawdopodobnie trafi do pracy administracyjnej w kurii? ? obiecywał biskup Edward Janiak po ogłoszeniu wyroku;

ks. Marek B., który jako wikariusz parafii Miłosierdzia Bożego w Głogowie (diec. zielonogórsko-gorzowska) upił i wykorzystał seksualnie ministranta, za co zainkasował 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata (?Promocja na molestowanie? ? ?FiM? 5/2007), choć proboszcz ks. Janusz Idzik twardo stawał za swoim wikarym, żądając przekazania sprawy pod jurysdykcję sądu… kościelnego;

franciszkanin o. Ryszard Ś. (?Dzieci brata mniejszego? ? „FiM? 2/2008), skazany przez Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu za to, że „działając czynem ciągłym, za pomocą swojej poczty elektronicznej posiadał w celu rozpowszechniania treści pornograficzne z udziałem małoletnich poniżej lat 15 i posługiwaniem się zwierzętami?. Wymieńmy także pozostających na wolności wielebnych oczekujących na zakończenie toczących się jeszcze śledztw lub wyroki, w których pozostaje do rozstrzygnięcia tylko kwestia kary bądź prawomocność wydanego już orzeczenia:

ks. kanonik Mirosław B., prawie 50-letni proboszcz z archidiecezji gdańskiej, molestujący gimnazjalistkę („Szatan nie kogut? ? „FiM? 4/2010);

ks. Zbigniew R., proboszcz z Kołobrzegu, gwałcący 13-letnich chłopców (cykl „Tanie dranie? zainaugurowany w „FiM? 4/2010);

ks. Jacek W. z diecezji drohiczyńskiej, ścigany przez Prokuraturę Rejonową w Siedlcach za doprowadzenie 15-letniej E.M. „do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, nadużywając zaufania lub udzielając (…) korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy? (?Bez przebaczenia? ? „FiM? 12/2010);

ks. Robert Sz., do niedawna kapelan szpitala w Koszalinie, stanie wkrótce przed Sądem Rejonowym w Słupsku we wznowionym procesie dotyczącym uprawiania tzw. pedofilii internetowej po zaskarżeniu przez obronę 2 lat bezwzględnej odsiadki („Oaza dla pedofila ? „FiM? 16/2007);

ks. Andrzej S. (diec. tarnowska), skazany nieprawomocnym jeszcze wyrokiem na 5 lat więzienia za to, że „działając czynem ciągłym, doprowadzał przemocą małoletnią poniżej 15 lat do obcowania płciowego? („Zajęcia pozalekcyjne? ? „FiM? 5/2006);

ks. Waldemar B., wikariusz z Wysokiej w diecezji bydgoskiej, oczekuje na proces w sprawie o molestowanie 9-letniego chłopca (?Czarne sny? ? ?FiM? 18/2008);

ks. Eligiusz D., wikariusz parafii w Ł. (diecezja sandomierska) i katecheta w miejscowym Zespole Szkół, w którego mieszkaniu policja znalazła dziesiątki filmów i zdjęć pornograficznych z udziałem dzieci („Ostatni seans? ? ?FiM? 34/2007);

ks. Andrzej F. z archidiecezji krakowskiej, ostatnio ?pomoc duszpasterska bez katechezy? w Chrzanowie, ujęty przez policję z kolekcją budzących grozę filmów oraz zdjęć pedofilskich („Sekskomunika? ? „FiM? 37/2007).

! ! ! Należy podkreślić, że tylko niektórzy czynni zawodowo dewianci w sutannach (ujawnieni w okresie ostatnich 10 lat!), o których doskonale wiadomo (nie tylko na podstawie naszych publikacji) biskupom i przełożonym zakonnym, zostali osądzeni. Listę tych 28, którym się upiekło, w następnej części.
Spośród czynnych zawodowo dewiantów w sutannach ujawnionych w minionym dziesięcioleciu zaledwie cząstka została osądzona przez świecki wymiar sprawiedliwości. O tych, którym się upiekło, biskupi i przełożeni zakonni zadbali jak o własne dzieci. Popatrzmy:

Ks. Michał M. jest wpływowym proboszczem w diecezji kaliskiej, choć został zdemaskowany (nawiasem mówiąc, całkiem przypadkowo) przez dwójkę młodych ludzi, którzy wybrali się na grzyby w rejon Lasów Antonińskich, gdzie zamiast prawdziwka wyrósł jak spod ziemi znany im duchowny, kopulujący w zaroślach z dzieckiem. ? Jego partnerem był mały chłopiec. Z pewnością nie miał więcej niż 12 lat ? twierdzili naoczni świadkowie ekscesu, opisując daremne wysiłki plebana szukającego schronienia za drzewami. Nie mieli cienia wątpliwości, że to on, bo przy drodze zauważyli jeszcze znany w mieście samochód („Uwaga, wielebni? ? „FiM? 41/2003). I co dalej? Świadkowie nie odważyli się na złożenie zawiadomienia o przestępstwie. ? Choć afera wyszła na jaw i nawet dotarła do biskupa Stanisława Napierały (fot. obok), to szybko ukręcono jej łeb, bo proboszcz ma wszędzie świetne układy i tylko samobójca odważyłby się przeciwko niemu zeznawać ? tłumaczył nam jeden z miejscowych notabli. Ksiądz Michał oczywiście do dzisiaj dzieli i rządzi w mieście;

Ks. Wojciech P. ze zgromadzenia zakonnego księży palotynów próbował uwieść niespełna 15-letniego dzieciaka. „Marzę o tym, żeby mnie zdominował młody chłopiec. Chodzi mi o układ Pan?niewolnik, gdzie Ty byłbyś oczywiście Panem. Chcę, abyś Ty się trochę na mnie wyżył (w granicach rozsądku). Oczywiście, jeżeli chcesz, to mogę stawiać lekki opór, ale tylko dla fasonu. Lubię jak partner na mnie siedzi, jak przy rozłożeniu na łopatki. Miło by było, gdybyś pomógł mi w masowaniu mojego penisa” ? tłumaczył ks. Wojciech w jednym z niewielu nadających się do cytowania listów, nalegając dalej: „Odpisz, proszę! Wiem, że jesteś w szkole, ale ja się nie mogę doczekać?. Dla lepszego zrozumienia przesyłał uczniowi adresy stron internetowych, aby obejrzał sobie przed spotkaniem, co będzie musiał robić, żeby zapracować na honorarium: „Co do sumy kieszonkowego, to na pewno będę grzeczny? ? nęcił. Później kalkulował: „Ile czasu byś był ze mną za dwie stówki??. Gdy chłopak połknął haczyk, palotyn zaczął się targować: „A może stówka Ci wystarczy??. Na miejsce planowanej randki ks. Wojciech wybrał Katowice. Dlaczego akurat tam? ?W dużym mieście będziemy anonimowi i nie ma tylu zawistnych oczu, niektóre hotele żądają dokumentów. Gdy osoba towarzysząca jest niepełnoletnia, mogą robić kłopoty? ? wyjaśniał chłopcu („Ksiądz bez twarzy? ? „FiM? 6/2006). Dodajmy, że ów kapłan zajmował w hierarchii zakonnej bardzo wysoką pozycję (m.in. wykładał w palotyńskim Wyższym Seminarium Duchownym), miał też w życiorysie ciekawy okres, kiedy to z nominacji arcybiskupa lubelskiego sprawował funkcję kapelana tamtejszych harcerzy. A co dzisiaj porabia ks. Wojciech? Mieszka i spokojnie pracuje duszpastersko w bardzo „bezpiecznym? dużym mieście B.; odsunięto go tylko od kleryków, żeby nie zaczął ich zbyt wcześnie rozbestwiać „stówkami?;

Ks. Waldemar P. z diecezji pelplińskiej najpierw zgwałcił upojonego alkoholem licealistę z T., a następnie doprowadził go do homoseksualnej prostytucji. ? Czułem się strasznie, ale sprawy zaszły zbyt daleko, żebym mógł o nich opowiedzieć rodzicom bądź policji. Nie umiałem pokonać wstydu ? opowiadał „FiM? nastolatek, gdy wreszcie oprzytomniał i starannie udokumentował ukrytą kamerą pożegnalne spotkanie, po czym zaoferował przełożonym pedofila prawo pierwokupu tego multimedialnego spektaklu („Miękkie lądowanie? ? „FiM? 16/2009). Zapłacili mu ciężkie pieniądze, ale inwestycja była opłacalna, bo ks. Waldemar cieszy się wolnością, a biskup pelpliński Bernard Szlaga (fot.niżej)… czystymi rękami. ? Pieniądze za zamknięcie mi ust dał ksiądz Waldemar, ale w pertraktacjach bezpośrednio uczestniczył proboszcz z T. Mówił, że na polecenie samego biskupa, który za jego pośrednictwem zobowiązuje mnie do zachowania w tej sprawie najściślejszej tajemnicy ? ujawnił „FiM? nastolatek.

Ks. Krzysztof Sz. był wikariuszem parafii w C. (diecezja pelplińska), gdy przygotowywał tamtejszych gimnazjalistów do sakramentu bierzmowania. Wprzypadku jednej z uczennic polegało to na tym, że brał ją sobie regularnie do łóżka w celach szkoleniowo-seksualnych. Na trop grzesznego związku wpadła matka gimnazjalistki, ale prokuratura musiała umorzyć śledztwo. Cudowny traf, który uratował ks. Krzysztofa przed więzieniem, polegał na tym, że uwiedziona uczennica zdążyła tuż przed chwilą inicjacji skończyć 15 lat („Wyścig z czasem? ? „FiM? 25/2008). Zniesmaczony perspektywą skandalu bp Szlaga skierował ks. Krzysztofa Sz. na urlop zdrowotny do rodzinnych K., co przecież „nie oznacza ani zawieszenia, ani ukarania? ? zastrzegał rzecznik kurii, ks. Ireneusz Smagliński.

Franciszkanin Andrzej S., który skorzystał z dobrodziejstwa przedawnienia zbrodni wykorzystywania seksualnego dziecka i zdołał w porę ewakuować się z USA, działa teraz duszpastersko w M. (diecezja łowicka), a jego konfratra (też pedofila), o. Michała B., władze zakonne schowały w W., nieopodal Grodziska Wielkopolskiego;

Ks. Andrzeja M. z archidiecezji poznańskiej, oskarżanego przez jednego z kleryków o wykorzystywanie seksualne, abp Stanisław Gądecki odsunął po naszej publikacji („Powtórka z Paetza? ? „FiM? 25/2003) od seminarium. Odnaleźliśmy go dzisiaj na posadzie proboszcza w K.;

Ks. Stanisław G., proboszcz dużej parafii w M. (diec. zamojsko-lubaczowska), wymknął się Temidzie, choć oskarżenie o popełnienie „innej czynności seksualnej? wobec 13-letniego chłopca groziło mu co najmniej „zawiasami?. Tym bardziej że biegły sądowy twardo stwierdził, iż „zachowanie Stanisława G. nosiło znamiona „innej czynności seksualnej? w rozumieniu kodeksu karnego. Było to zachowanie z grupy tzw. zachowań apetytywnych, polegających na wysyłaniu sygnałów i badaniu sposobu reagowania na nie?. Wielebnego zalotnika uratowała prokuratura, powołując jeszcze jednego biegłego o bardzo znanym nazwisku, który orzekł, że ręka majstrująca przy genitaliach dziecka „może być wyrazem preferencji seksualnych, np. efebofilii, orientacji homoseksualnej? („Ciepło w majtkach? ? „FiM? 15/2006), ale bp Wacław Depo na wszelki wypadek ewakuował podejrzanego do mikroskopijnej parafii w P.;

Księża Krzysztof W. i Mariusz C. należą do zgromadzenia zakonnego o zasięgu światowym, prowadzącego w naszym kraju kilkanaście parafii tudzież rozmaitych ośrodków pomocy bądź opieki. Ten pierwszy podczas wyjazdowego turnieju piłkarskiego ministrantów wszedł jednemu z chłopców do łóżka i zaczął go obmacywać. Chłopak się bronił, więc napastnik dał spokój. Ponownie spróbował po miesiącu, kiedy to ? odwiedziwszy dzieciaka w domu ? przewrócił go na kanapę, usiadł nań okrakiem i zaczął dwuznacznie ocierać się, rezygnując z podniety dopiero wówczas, gdy ofiara zareagowała krzykiem. „Młody, ja cię kocham!? ? tłumaczył swoje zachowanie ks. Krzysztof. Trzecie podejście polegało na masażu erotycznym: „Młody, rozepnij pasek i opuść trochę te spodnie, będzie mi wygodniej, a tobie lepiej? ? relacjonował nam post factum ministrant. Gdy zażądał od siedzącego mu na plecach i wiercącego się wielebnego, żeby natychmiast stamtąd zlazł, usłyszał zdyszane: „No, młody, proszę, jeszcze trochę… Proszę… Aaa…?. Ksiądz Mariusz był dyrektorem zakonnego ośrodka, gdzie uczy się i mieszka kilkudziesięciu chłopców zaliczanych do tzw. trudnych dzieci. Gdy wyszło na jaw, że sypiał wspólnie z niektórymi wychowankami i jedną ręką ich obmacywał, a drugą się onanizował, został nagle odwołany z funkcji i w trybie ekspresowym wysłany przez zakon „na leczenie do Włoch? („Życie seksualne dzikich? ? „FiM? 33/2007). Ks. Mariusz wrócił już ze słonecznej Italii i dostał przydział do parafii w mieście W., gdzie znajduje się reprezentacyjna placówka zakonu. Jest tam katechetą i opiekunem ministrantów. Ks. Krzysztof niedawno wysoko awansował i należy do ścisłych władz zgromadzenia;

Ks. kanonik Alfred W. jest proboszczem parafii we wsi W. (archidiecezja poznańska) i zatrudnił się tam dodatkowo jako nauczyciel religii. Podczas lekcji wychowawczej w szóstej klasie na temat „Zły i dobry dotyk? ministranci od księdza W. opowiedzieli nauczycielce takie rzeczy, że ta oniemiała. Okazało się, że proboszcz na basenie obmacywał dzieci i zachwycał się ich siusiakami („Szatan w szóstej klasie? ? „FiM? 28/2005). ? Mój dwunastoletni syn wypłakał mi się, że podczas spowiedzi musiał temu draniowi odpowiadać, czy lubi bawić się ptaszkiem i czy ma już na nim włoski ? mówiła nam jedna z matek. ? Sama nie wiem, co teraz zrobić. Jestem przecież katoliczką, chodzę do kościoła, spowiadam się u księdza W. On tyle dobrego zrobił dla parafii. Nie wolno zdeptać jego dobrego imienia! Jak mam go o ten incydent na basenie zapytać? ? zastanawiała się w rozmowie z dziennikarzem „FiM? zdesperowana dyrektorka szkoły;

Zero tolerancji dla dewianta w sutannie mieli rodzice i dyrekcja gimnazjum w Woli Sernickiej k. Lubartowa (archidiecezja lubelska). Uczący tam religii ks. Mieczysław M. został natychmiast odsunięty od zajęć szkolnych, gdy tylko wyszło na jaw, że molestuje uczennice („FiM? 48/2006);

Ks. Andrzej Z., wikariusz ze Skawicy k. Suchej Beskidzkiej (archidiecezja krakowska), robił sześcioletniej dziewczynce rozbierane zdjęcia. Wpadł, bo zadenuncjował go fotograf, u którego wywoływał pedofilskie fotki. Uratował skórę, bo sąd uwierzył, że to była tylko „taka pamiątka?, i wymierzył zboczeńcowi zaledwie 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata („Fotoerotoman? ? ?FiM? 29/2004). Mimo swoich 47 lat wielebny wypoczywa obecnie na zasłużonej emeryturze w Domu Księży im. Jana Pawła II w uroczym miasteczku M., gdzie odprawia msze i spowiada w pobliskiej parafii;

Żadna większa krzywda nie spotkała też franciszkanina Czesława Z. Ten w salce katechetycznej klasztoru w Katowicach-Panewnikach urządził dom schadzek, gdzie udostępniał kolegom po fachu (m.in. Ryszardowi D.) 15-letniego Dawida, dowożonego z miasta przez blisko związaną z zakonem bogobojną niewiastę Katarzynę W. Obaj mnisi zainkasowali raptem po rok i osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu („Franciszkanin pedofil? ? „FiM? 30/2001). Dzisiaj spokojnie zażywają wywczasów w innym klasztorze, choć trzeba przyznać, że przełożeni pilnują, żeby nie zamykali się w jednej celi z dziećmi.

Gdy ks. Stanisław z małej wiejskiej parafii w archidiecezji wrocławskiej uczył jeszcze religii, miał taki zwyczaj, że sprawdzał (w ramach higieny, ma się rozumieć), czy dzieci mają czyste majteczki. Na wszelki wypadek odsunięto go jednak od szkoły. Mając dużo wolnego czasu, poświęcał się więc pracy duszpasterskiej z wagarującymi chłopcami. Ściągał ich do swojej garsoniery w położonej nieopodal Bielawie, upijał i… wiadomo;

Ks. Antoni z diecezji elbląskiej opiekował się upośledzonym chłopcem, z którym dziennikarz „FiM? miał okazję porozmawiać po tym, jak pewien ministrant zdybał plebana na gorącym uczynku. Gdy zapytaliśmy chłopca, czy podobało mu się w łóżku z księdzem, odpowiedział: ? Mnie tak bardzo nie bolało, ale księdza musiało boleć, bo sapał i stękał… („Uwaga, wielebni? ? „FiM? 41/2003);

Ks. G. jest znamienitym prałatem w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, ale zaczynał swoją karierę w parafii W. (diecezja zielonogórsko- gorzowska). Uciekł stamtąd po zgwałceniu dziecka. „Później przepraszał, tłumaczył, że nie mógł się opanować, bo jestem taka śliczna. Zagroził karą boską, jeśli komukolwiek o tym opowiem? ? oświadczyła nam na piśmie Ewa z Gorzowa Wielkopolskiego, ze zgrozą wspominająca szczenięce lata; Dorosła już Julia ujawniła, że jako 13-letnie dziecko była wielokrotnie wykorzystywana seksualnie przez ks. S., 60-letniego dziś proboszcza wiejskiej parafii w diecezji sosnowieckiej. ? Miałam 12 lat, gdy ksiądz S. przeżywał orgazm, trzymając mnie na kolanach. Na szczęście nie próbował mnie zgwałcić, a podejrzewam, że mogłoby mu się to wówczas udać. Potwornie się bałam, a on jeszcze stękał mi do ucha, że jeśli komuś o tym powiem, Pan Bóg surowo mnie ukarze. Wciąż mam tę scenę przed oczami ? wspomina ofiara dzikich żądz wielebnego celibatariusza (?Nie płacz, Ewka? ? „FiM? 24/2008). Obu kobietom pozostała trauma, im ? tłuste probostwa.

Kilkunastoletni chłopcy przygotowujący się u bonifratrów w Prudniku do kariery kapłańskiej prowadzili ? w ramach swojej formacji duchowej i na polecenie tzw. mistrza postulatu (o. Łukasz Chruszcz) ? dziennik, w którym mieli obowiązek notować naganne, ich zdaniem, zachowania współbraci. Oto fragment najmniej obscenicznych zapisków: „5 października 2005 roku: Brat … (tu imię zakonne ? dop. red.) łapał mnie dzisiaj a krocze, ponawiając wcześniejszą propozycję stosunku seksualnego (…). 16 grudnia 2005 r.: Brat … namawiał mnie, żebym mu zrobił „masaż pałki?. Dzisiaj znowu przebrał się i paradował po klasztorze w kobiecych ciuszkach…? („Homofratrzy? ? ?FiM? 4/2006). Gdy o rui i porubstwie trzech mnichów (m.in. próby wejścia w nocy do sypialni chłopców) o. Chruszcz zaalarmował urzędującego w Rzymie generała zakonu, o. Pascuala Pilesa Ferranda, Kuria Prowincjalna oo. Bonifratrów we Wrocławiu skupiła się na usunięciu z postulatu wszystkich ujawnionych przez opiekuna ofiar molestowania. ? Sytuacja, która powstała u bonifratrów we Wrocławiu, a polegająca na tym, że ofiary nadużyć seksualnych zostały ukarane, a sprawcy wzięci w opiekę, sprawiła, że ja z takim zakonem nie mogłem się identyfikować. Ponieważ nie otrzymałem z Rzymu satysfakcjonującej odpowiedzi, po 25 latach kapłaństwa postanowiłem rzucić to wszystko, nie czekając na decyzję generała. Co więcej: uznałem, że również z takim Kościołem nie mogę się identyfikować i 1 marca 2006 roku formalnie wystąpiłem z Kościoła rzymskokatolickiego ? mówi „FiM? Łukasz Chruszcz;

Czterej księża z diecezji płockiej mieli pecha, że ich seksualne upodobania wyszły na jaw w okresie powszechnej już dyskusji o problemie pedofilii w Kościele, bo biskup Piotr Libera (po latach tuszowania podobnych występków przez swoich poprzedników) tym razem nie mógł przymknąć oka („Rzeczpospolita wprost sensacyjna? ? „FiM? 10/2007). I tak: za molestowanie dzieci ksiądz kanonik doktor Dariusz K. został zdjęty z funkcji dyrektora Papieskich Dzieł Misyjnych Diecezji Płockiej i Diecezjalnego Referenta Duszpasterstwa Misyjnego, ks. Cezary B. ? z posady kapelana harcerzy, a ks. Ryszard P. przestał być diecezjalnym duszpasterzem ministrantów; za pedofilię internetową ks. Jarosławowi N. odebrano etat instruktora terapii zajęciowej w Caritasie oraz wakacyjnego opiekuna najuboższych dzieci. Wszystkich ukarano suspensą ? zakazem sprawowania publicznie obrządków religijnych i czerpania z nich korzyści majątkowych.

Dekretem z 18 listopada 2005 r. biskup ełcki Jerzy Mazur mianował ks. Dariusza D. asystentem diecezjalnym, czyli kościelnym nadzorcą Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Okazał się jej ogromnym przyjacielem, zwłaszcza młodziutkich dziewczynek. Przejawiało się to m.in. tym, że namiętnie je przytulał, wkładał łapy pod bluzki, badając przyrost piersi, dotykał ud w okolicach pachwin… „Przyszedł do mojego pokoju. Zakradł się od tyłu, włożył mi ręce pod bluzkę, dotykał moich piersi, potem włożył mi ręce w majtki? ? opowiada na łamach „Gazety Wyborczej? jedna z podopiecznych ks. Dariusza. Biskup dał wiarę wyjaśnieniom wielebnego, że te relacje to najzwyklejszy wymysł nabuzowanych hormonami małolatek, i awansował wielebnego na proboszcza wiejskiej parafii w C., gdzie księży dotyk nie budzi żadnych zastrzeżeń;

Ks. Jacek służył pod komendą arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia w korpusie księży kapelanów wojskowych, a obecnie podlega jurysdykcji ordynariusza łowickiego biskupa Andrzeja Dziuby. Nie jest formalnie związany z żadną parafią diecezji. Mieszka w swoim prywatnym mieszkaniu, posługi religijne sprawuje w różnych kościołach. Jest do wynajęcia ? „na zastępstwo? ? w okresie nasilenia potrzeb duszpasterskich (kolęda, rekolekcje, urlopy). Po pracy lubi wypić, a po kilku setkach dostaje małpiego rozumu, m.in. rozpoczyna polowanie na 12?14-letnich chłopców, którym proponuje pieniądze za seks („Dr Jekyll & Mr. Hyde? ? „FiM? 19/2006). Gdy zaproponowaliśmy (grzecznie i na piśmie) biskupowi Dziubie układ: nic nie napiszemy, jeśli zapewni nas, że „podejmie środki zaradcze (leczenie)? wobec podwładnego, ekscelencja zaniemówił i ten stan trzyma go do dzisiaj;

Ministrant Piotr G. marzył o karierze mnicha w zakonie michalitów. Całkiem mu przeszło, gdy przy okazji przygotowań formacyjnych został doprowadzony do stanu nietrzeźwości i zgwałcony przez proboszcza parafii w Z. (archidiecezja warmińsko-mazurska), a spowiednik z Gdańska, któremu o tym opowiedział, kazał mu… wznosić modły za gwałciciela i cieszyć się z nowego doświadczenia, bowiem „natchnie go duchowo? („Zgwałcone powołanie? ? „FiM? 7/2002);

Ks. Waldemar S. z parafii w G. (diecezja koszalińsko-kołobrzeska) utrzymywał bardzo ożywione stosunki z ministrantami. Zwłaszcza seksualne. Gdy jeden z nich nie przyszedł na umówioną randkę, rozpalony do czerwoności pleban powybijał szyby w oknach domu chłopca. Sygnał o pedofilskich upodobaniach dotarł wówczas do kurii i ks. Waldemar został za karę przeniesiony do parafii w C., gdzie sprawuje obowiązki „pomocy duszpasterskiej?.

W pierwszej części „Pedofilii w kościele” zobowiązaliśmy się do uzupełnienia listy znanych nam pedofilów o 28 nazwisk. Przedstawiliśmy je z naddatkiem, pomijając już takich gigantów jak abp Juliusz Paetz, dwóch powszechnie znanych prałatów z Gdańska czy ks. Jan D. ze zgromadzenia palotynów, deprawujący niepełnosprawne dziewczynki w Domu Pomocy Społecznej. Tych duchownych nie wymieniamy, bo z uwagi na wiek i stan zdrowia zdecydowanie nie mogą już molestować. Nie uwzględniamy w naszej specyfikacji również nieboszczyków: księży Brunona K. z Gdańska, Olgierda N. z zakonu marianów, Wojciecha T. zasztyletowanego w Blachowni czy Ernesta K., przewodniczącego Trybunału Metropolitarnego w Gdańsku, zarżniętego przez rumuńskiego kochanka. Spuszczamy zasłonę miłosiernego milczenia na pedofila ks. Edwarda S. (diecezja koszalińsko-kołobrzeska). jego kilkunastoletni kochanek Marcin M., gdy dorósł, zabił załogi dwóch plebanii, bo nauczył się zdobywać tam łatwe pieniądze. Postaciami z nieco innej, chociaż też seksualnej bajki, są: ks. dr Bronisław Paweł R. z zakonu palotynów (szef i medialna „twarz? Katolickiego Ruchu Antynarkotycznego KARAN, molestujący seksualnie podopiecznych), kamilianin pedofil ks. Mirosław Sz. czy wreszcie gwałciciele: ks. Krzysztof J. z Częstochowy i ks. Tomasz R. z Białegostoku.

Dla urozmaicenia warto natomiast zająć się postawą biskupów wobec ludzi zgłaszających im problem pedofilii… ?Już ponad 6 lat czekam na odpowiedź w poniższej sprawie.I co? Nie stać Was na zwykłe słowo przepraszam? Czy takiego postępowania uczył Was Jezus Chrystus? Ponoć Wasz Mistrz! Mój wysłany list był tej treści: „Niniejszym informuję, że będąc ministrantem w Parafii Kudowa- Czermna pw. św. Bartłomieja, byłem molestowany seksualnie przez ks. Wikarego Franciszka Sz. (w oryginale pełne nazwisko). Byłem molestowany nie tylko ja, ale również inni ministranci, którzy służyli razem ze mną do Mszy św. Molestował mnie w zakrystii kościelnej i na plebanii, gdzie mnie i kolegów często zapraszał. Jego zachowanie było tolerowane przez ks. proboszcza Kruczka i jego przełożonych, czyli Kurię Wrocławską. Dopiero po dobrych kilkunastu latach, aby mieć spokój z ks. Sz., wydalono go do Niemiec, gdzie zapewne też molestował. Księdza pedofila Sz. ukrywał najpierw kard. Kominek, a później żyjący jeszcze Henryk Gulbinowicz „. W dalszym ciągu czekam na Waszą odpowiedź? ? napisał przed kilkoma miesiącami do kurii wrocławskiej p. Edward. Wdalszym ciągu czeka. Podobnie zresztą jak kilkadziesiąt innych znanych nam ofiar pedofilskich afer, które uległy już, niestety, przedawnieniu. Ale dowodzą jednego: ten problem istnieje w Kościele od zawsze…

ANNA TARCZYŃSKA

ZAMIEŚCIŁ – KOMENTUJĄCY – LECH . 

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 12 Komentarzy »

MŁODZI POLACY SKAZANI – SPISEK STARYCH PRYKÓW.

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 16, 2011


Po czterech latach rządów PO okazało się, że jest kolejny problem, problem, który raczej nie był w budowie przez ostatnie cztery lata.

Chyba, że za taką budowę należy uznać częściową prywatyzację studiów wyższych, które oczywiście, jak każda prywatyzacja, nie była kluczem do zabrania czegoś wartościowego, tylko celem do obudzenia w człowieku wolności – wolności do tego, żeby zadłużyć się, by móc studiować/opłacić wynajęte mieszkanie i wejść w dorosłe życie, które bez dochodowo opłacalnych kierunków nie zaoferuje nam nic innego, niż ogłupiająca praca z której przy dobrych lotach młody wynajmie mieszkanie i się naje, przy średnich będzie mieszkał z rodzicami i rozżalony będzie upijał się raz w tygodniu, przy kiepskich – mieszkał z rodzicami nie mając się nawet za co upić. Problem jest głębszy, niż się wydaje – otóż właściwie po roku „plujmy na PRL o każdej porze dnia i nocy” 89′ dopiero w roku „jak żyć panie premierze?” 2011 okazuje się, że młodzi w ogóle istnieją. Nie dość, że istnieją to jeszcze mają kłopot, czy raczej są kłopotem.

Zanim każdy przewertuje i samemu oceni raport „Młodzi 2011” warto przyjrzeć się paru wypowiedziom autorki raportu – prof. Krystyny Szafraniec. Otóż z tego raportu dowiadujemy się, że może i nie jest najlepiej, ale wiele rzeczy ma się nadzwyczaj pozytywnie:

„Dzisiejsza młodzież to nie jest pokolenie, które chce zasadniczo zmieniać świat, któremu ten świat się nie podoba. To są raczej ludzie, którzy wyraźnie chcą się zaadaptować do tego świata i realizować w nim swoje własne plany życiowe, aspiracje i dążenia” – jest to bardzo pokrzepiające, bo łatwiej zaadaptować się do świata, niż coś zmienić. Cieszę się, że młodzi ludzie A.D. 2011 czują się dobrze w czasach w których żyją i chcą się do nich dostosować, bo mała zmiana czegokolwiek, co nie leży w interesie – nas, młodych – jest karygodnym marnowaniem życiowego kapitału.

„Jej zdaniem, „urzeczenie” młodych konsumpcjonizmem wiąże się m.in. z kategorią wolności. „Mieć, by być” – tak młodzi rozumieją konsumpcjonizm. „Konsumpcjonizm potocznie odbierany jako hedonistyczny materializm jest w rzeczywistości czymś więcej – jest ofertą kulturową powstałą z mariażu społeczeństwa dobrobytu i niczym nieskrępowanej wolności” – podkreśliła. „W tej ofercie jest możliwość wybierania swojego „ja” – eksperymentowania z nim właściwie w nieskończoność – to jest bardzo ważna oznaka poczucia wolności”.

Owszem, konsumpcjonizm od dawna jest czymś więcej niż tylko hedonistycznym materializmem, co automatycznie nie czyni go jako podstawy swoich aspiracji życiowych czymkolwiek dobrym. Można się również zgodzić, że jest „ofertą kulturową”, o czym pisał w swojej książce „Consumed: How Markets Corrupt Children, Infantilize Adults, and Swallow Citizens Whole” (u nas – „Skonsumowani”) Benjamin Barber opisując zjawisko „kultury marki”. „Opatrzone markami style życia to nie tylko powierzchowna fasada głębszych tożsamości – stały się do pewnego stopnia tożsamościami zastępczymi, formami nabytego charakteru (…) wyrywają bowiem jednostki z tradycyjnych wspólnot czyniąc je podatnymi na komercyjny zew marki”. Tylko gdzie tu ten mariaż społeczeństwa dobrobytu z niczym nieskrępowaną wolnością? Trzeba pamiętać, że jeśli akceptujemy w poważnych wypowiedziach utożsamianie wybierania „ja” z wybieraniem towarów na własne życzenie kreślimy zakres społecznego wykluczenia jeszcze szerzej. Trzeba pamiętać, że obecnie wiele definicji biedy wykracza poza wąski zakres „tych, którym ledwo starcza” i „tym, którym nie starcza” – ludzie ubodzy często w strachu przed narażeniem się na ostracyzm w środowisku rówieśniczym (np. przez ubiór) potrafią odmówić sobie rzeczy obiektywnie ważniejszych. Przytaczany w „Biedzie” przez Ruth Lister Zygmunt Bauman pisze „ubodzy w społeczeństwie konsumpcyjnym są określani przez społeczeństwo – i sami określają siebie – przede wszystkim jako konsumenci wadliwi, ułomni, niepełni, innymi słowy : nieodpowiedni”. Nieskrępowana wolność towaru do tworzenia człowieka wiąże się raczej z nieskrępowanym pobudzaniem konsumerskich popędów i tworzeniu następnej armii wykluczonych, niż z nieskrępowanym umożliwianiu wolności, najpierw sobie, następnie innym. „Jeśli warunkiem szczęścia jest zmniejszenie dystansu między naszymi pragnieniami a możliwością ich realizacji, mądrzej jest ograniczyć pragnienia, zamiast zwiększać zakres możliwości” – mądrze zauważył w przytoczonej wyżej książce Benjamin Barber.

„Zwróciła uwagę na „pewną nieumiejętność” młodych nieradzenia sobie ze związkami. Podkreśliła, że nie spaja ich tradycja – w wyniku czego rozpadają się one dużo wcześniej. „Młodzi nie chodzą ze sobą, a wyhaczają. Chodzenie w dawnych czasach oznaczało początek związku. Dzisiaj się nie poznaje kogoś, ale wyhacza kogoś, by zaraz przerwać znajomość. Dzisiaj ludzie marzą o idealnym partnerze, ale lękają się przed trwałym związkiem”.

I dlaczego miałoby być inaczej? Z tak gigantycznym procentem umów śmieciowych, czemu w życiu osobistym ktokolwiek miałby się decydować na etat? Konformizm i wynikające z niego tchórzostwo, czy raczej niemożność utrzymania się gdzieś na dłużej, nie mówiąc już o pracy odpowiadającej kondycji intelektualnej i zbieżnej z zainteresowaniem młodych odbija się również w niepewności jeśli chodzi o związki. Pewniej jest wybrać drogę krótszą, może na dłuższą metę rzeczywiście bardziej przygodową, ale rodzącą więcej wątpliwości, niż zaangażować się w coś, co być może daje poczucie bezpieczeństwa, jak etat, ale pod względem kruchości jest raczej bliższy „umowie śmieciowej” – no i tak jak w jej przypadku, nie interesuje nas okres wypowiedzenia.

„Jej zdaniem, jest to pokolenie dużo bardziej wewnętrznie zróżnicowane niż pokolenie ich rodziców. „Pewne kapitały zgromadzone w rodzinach powodują, że dzieci z rodzin zasobnych z bogatym kapitałem kulturowym, materialnym, społecznym osiągają dużo wyższą pozycję społeczną, inne – dużo niższą. W kolejnych pokoleniach dystans ten będzie się powiększał – w miarę jak będą pojawiały się nowe możliwości”.

Poniekąd wracamy do punktu wyjścia, tylko ujętego bardziej dobitnie, wreszcie ze wskazaniem jakichkolwiek pęknięć zastanego stanu rzeczy – pojawianie się nowych możliwości bez mądrego korzystania z nich, bez konsumenckiej, ale przede wszystkim społecznej świadomości zda się nam tylko na pogłębianie przepaści pomiędzy biedą, a bogactwem. Bauman opisując „istnienia na przemiał” w czasach kiedy drastycznie wzrastało tempo modernizacji i wolnorynkowych wymagań stworzyło kolejną porcję „ludzi-odpadów” porównał ich do ludzi, którzy wypadli z pędzącego pociągu (na granicy marginesu społecznego, bądź obawiający się nagłego upadku na margines), albo nawet na niego nie zdążyli (Ci poza marginesem). Autor, już w 2004 r. wiedział, że ciągłe podkręcanie tempa tej produkcji nie zatrzyma, a skutki nabierania prędkości widać teraz być może bardziej niż kiedykolwiek.

Hiszpania, Grecja i Portugalia nie boją się wychodzić na ulicę ze swoimi postulatami. Nie są to dziecięce dąsy, ale konkretne żądania – „prawa do mieszkania, zatrudnienia, dostępu do kultury, opieki zdrowotnej, edukacji, udziału w polityce, nieskrępowanego rozwoju indywidualnego, zdrowego i szczęśliwego życia”, nie boją się też powiedzieć „Czas wreszcie, aby to kapitał służył ludziom. Jesteśmy ludźmi, nie towarami”. Obserwując wielu moich rówieśników, hurraoptymistycznych wolnorynkowców zastanawiam się, czy byliby zdolni wyjść z jakimkolwiek innym hasłem, niż „przestańcie nas okradać! Dotujcie tylko wojsko i policję i miejcie w dupie społeczeństwo, bo każdy jest kowalem własnego losu”. Otóż, jakby się nie starali – wiedzą, że dalej chcąc nie chcąc na ich bezpieczeństwo i utrzymanie będą pracować, również ludzie nie tylko z ich klasy społecznej, ale również z klas niższych, przez co wiele funkcji „państwa opiekuńczego” zwyczajnie musi zostać zachowanych, nie mówiąc już o tym, jak wiele powinno zostać umocnionych. Wiedzą o tym również Izraelczycy biorący udział w największych pokojowych demonstracjach w historii tego państwa. „Izrael urodził się krajem socjalistycznym, i po dziś dzień wciąż cieszymy się pozostałościami socjalizmu w postaci powszechnej opieki zdrowotnej, która miesięcznie kosztuje mniej niż to, co muszę płacić za Internet. W trakcie ostatniej dekady byliśmy świadkami tego, jak przywódcy Izraela odrzucili tę spuściznę i wdrożyli to, co najgorsze w Ameryce: materializm, niekontrolowany kapitalizm, władzę jako pochodną pieniędzy” – pisze jeden z członków protestów.

To były przykłady pozytywne. Mogą być też inne, jak ten londyński, w którym zamiast ludzi świadomych wyszli na ulice właśnie „wybrakowani konsumenci” – to niepokoiło najbardziej, bo pokazuje, że rzeka opisywanej przez Fromma w „Ucieczce od wolności” „zautomatyzowanej frustracji” dalej może znaleźć swoje nieobliczalne ujścia. Obawiam się, że jeśli gruntownie nie zmieni się wrażliwość przeciętnego medialnego odbiorcy (a jesteśmy nimi wszyscy) bliżej byłoby nam dziś jeśli chodzi o mentalność do młodzieży londyńskiej, chociaż całe szczęście wydaje mi się, że bez „narodowo-wyzwoleńczej” płachty na byka, jesteśmy od angielskich chuliganów o wiele bardziej zniewieściali. Jak mówią „oburzeni” potrzebna jest rewolucja również na płaszczyźnie „etycznej”, przez co rozumiem raczej światopoglądową otwartość i świadomość zagrożeń, niż tak jak to wg. raportu wygląda u nas – „radykalizację poglądów tradycyjnych”.

Nie wiem, czy jestem „młodym na przemiał” – studiuję kulturoznawstwo, pracowałem bez umów, pracowałem na umowach śmieciowych i jestem „gniazdownikiem” (tak jak starsze ode mnie o 5-15 lat osoby – „60 proc. osób w wieku 25-29 i 30 proc. w wieku 30-34”), póki co nie „stażowałem”. Nie zastanawiam się nawet jak nazwałbym swoje pokolenie, gdyby bardzo nam nie wyszło – „no future 2”, „generation xx” (to byłoby nawet niezłe, wielu młodych słucha „The XX”) – jakby się uprzeć każda dekada przynosi swoje armie przegranych. Wiem tylko, że „jeśli mamy się przeciwstawić temu perwersyjnemu wykorzystywaniu wolności jako pałki na naszą zbiorową i moralną wolę, na samą demokrację, powinniśmy przypomnieć sobie i ponownie potwierdzić język wolności pozytywnej, czyli moralnej. To znaczy, w tradycyjnym języku Rousseau, Kanta i Deweya, powinniśmy zrozumieć, że jedyna idea publicznej wolności, jaka ma szansę przetrwania, zawiera się w dążeniu do moralnego i wspólnego życia, określanego przez cele, które do pewnego stopnia mają charakter publiczny’ (Benjamin R. Barber). Jeśli opisywany przez Baumana pociąg od początku zmierzał ku „darwinizmowi społecznemu”, receptę Barbera sprzed paru lat należy raczej przyjąć za dobrą monetę.

Źródła cytatów:
1. http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/542629,autorka_raportu_ml…
2. http://pl.globalvoicesonline.org/2011/08/izrael-protesty-w-imie-spoleczn…
3. http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1516344,1,europa-sie-buntuje.read
Benjamin R. Barber – „Skonsumowani” (Muza,2008)
Lister Ruth – „Bieda” (Sic!, 2007)

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized | 1 Comment »

KRETACZ ROSTOWSKI I JEGO NIEUDOLNA POLITYKA FINANSOWA . POLSKA = ŚMIERDZĄCY BANKRUT !!!

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 4, 2011


ZUS pożycza, gdze może. Co z emeryturami?

Rząd nie pozwolił jeszcze ZUS pożyczać z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Władze jednak uspokajają – plajty zakładu nie będzie, ZUS wypłaci emerytury. W razie czego firma pożyczy pieniądze z banków komercyjnych.

Rząd wciąż nie przyjął rozporządzenia, które pozwoli ZUS sięgnąć we wrześniu po 4 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej. ZUS i resort pracy uspokajają: nie jest zagrożona wypłata świadczeń. Wczoraj rząd po raz kolejny nie przyjął projektu rozporządzenia umożliwiającego wykorzystanie środków FRD na wypłaty emerytur. Resort pracy przestrzega, że dotacja budżetu do administrowanego przez ZUS FUS wyczerpie się we wrześniu, dlatego chce wydać z FRD 4 mld zł.

Rozporządzenie ma wejść w życie dwa tygodnie po dacie ogłoszenia, a najwcześniej rząd zajmie się nim 16 sierpnia. To stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo wypłat świadczeń we wrześniu. Zapytana o to wczoraj przez „DGP” wiceprezes ZUS Mirosława Boryczka uspokaja. „Płynność FUS i wypłata świadczeń jest niezagrożona. Czekamy na przyjęcie rozporządzenia, ale nie będzie problemu, jeśli rząd zrobi to na następnym posiedzeniu, a nawet za dwa tygodnie” – mówi.

I tłumaczy: znane są już wstępne dane za 7 miesięcy, więc ZUS już wie, że dotacji z budżetu wystarczy mu na wypłaty świadczeń jeszcze co najmniej na trzy pierwsze tygodnie września, a nie, jak zakładał wcześniej, do początku września. „Możemy też pożyczyć z budżetu nawet 6 mld zł. Mamy też otwarte w bankach linie kredytowe na 5 mld zł i także z nich możemy skorzystać” – mówi Boryczka. ZUS planuje, że na koniec tego roku będzie zadłużony w bankach na kwotę 1,6 mld zł, a z budżetu pożyczy kolejne 3 mld. – Z pożyczkami z poprzednich lat na koniec roku będziemy winni budżetowi 13,9 mld zł – mówi prezes.

Ta ilość kół ratunkowych nie świadczy najlepiej o sytuacji naszego sytemu ubezpieczeń. Nie dość, że dostaje ogromne dotacje z budżetu – w tym roku 37,1 mld zł, w przyszłym 40,4 mld zł – musi jeszcze ratować się innymi źródłami finansowania. A system powinien być tak skonstruowany, że wystarcza mu pieniędzy ze składek. „W innym wypadku oczywiste jest, że wydajemy ponad stan” – mówi Wiktor Wojciechowski, wiceprezes Fundacji FOR.
bm
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

JAK WYKAZUJĄ OFICJALNE DANE NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO

OD ROKU 2004 W FORMIE PRZELEWÓW BANKOWYCH PŁYNIE DO POLSKI RZEKA PRZELEWÓW W WYSOKOŚCI ŚREDNIO ROCZNEJ 5 MILIARDÓW EURO…………

CO STANOWI KWOTY ROCZNE W ZŁOTYCH PO AKTUALNYM KURSIE  20 MILIARDÓW

OTO KWOTA W CYFRACH

20 000 000 000 zł

WARTO PRZY TEJ OKAZJI ZAZNACZYĆ , ŻE PODNIESIENIE PODATKU VAT DAŁO ZYSK  DONKOWI 5 MILIARDÓW ZŁ. ROCZNIE

🙂 – kwota wyżej wymieniona w formie zysku VAT 23% – ROCZNA !!!!!

JEST IDENTYCZNA Z KWOTĄ ROCZNYCH TRANSWERÓW PIENIĘŻNYCH ” polskich NIEUDACZNIKÓW PRACUJĄCYCH W NIEMCZECH ” 🙂

=====================================================

TAK WIĘC  ZYSKI WYSYŁANE PRZEZ „ZMYWAKOWYCH NIEUDACZNIKÓW” WYSYŁANE LEGALNIE  W FORMIE SZELESZCZĄCEJ GOTÓWKI DLA WYGŁODNIAŁYCH RODZIN NA ZIELONEJ WYSPIE  UDACZNIKÓW –

TO KWOTY MOGĄCE POKRYĆ – CAŁOŚCIOWY WYDATEK ROCZNY NA WOJSKO POLSKIE , LUB POKRYCIE ROCZNYCH WYDATKÓW NA : POLICJĘ , SŁUŻBĘ ZDROWIA , STRAŻ POŻARNĄ , STRAŻ GRANICZNĄ , SŁUŻBĘ WIĘZIENNĄ ,  POMOC SPOŁECZNĄ

* patrz wykres powyżej 🙂

=====================================================

WAŻNE MÓWIMY TU TYLKO O ZAREJESTROWANYCH LEGALNYCH TRANSFERACH Z KONT ZAGRANICZNYCH NA KONTA BANKOWE  W POLSCE – BO TE DANE SĄ WYCIĄGIEM Z DANYCH N.B.P

pozostaje gigantyczna nie udokumentowana ilość wpływów , z nielegalnej pracy , W U.S.A , AUSTRALII , i innych krajach świata ,

KWOTA NIELEGALNYCH TRANSFERÓW SZACOWANA NA OKOŁO 5 DO 8 MILIARDÓW ZŁOTYCH ROCZNIE

=====================================================

DAJE TO KWOTĘ REGULARNIE WSPIERAJĄCĄ POLSKICH RZADOWYCH ZŁODZIEJI  I SPRAWIA WŁAŚNIE CUD ILUZJI ZIELONEJ WYSPY – KTÓRA NIC NIE PRODUKUJE  A WZRODT WYKAZUJE TYLKO POPRZEZ KONSUMPCJĘ – KTÓRA JEST W 90% SPONSOROWANA Z PIENIĘDZY NIEUDACZNIKÓW

=====================================================

TAK WIEC DRODZY UDACZNICY – PLUJACY JADEM WSZĘDZIE NA POLAKÓW MIESZKAJACYCH ZA GRANICĄ  –

ZAKONOTUJCIE SOBIE RAZ NA ZAWSZE ŻE JESTEŚCIE NA NASZEJ ŁASCE I NIE ŁASCE  BO JAK SIĘ WKURWIMY …

I WSTRZYMAMY TRANSFER

28 OOO OOO OOO ZŁ – ROCZNIE  –

DLA WAS NIEWDZIĘCZNE  KUTASY  !!!! TO POZDYCHACIE Z GŁODU

WIĘC MORDA W KUBEŁ

PS TO DO PISZĄCYCH TU I ÓWDZIE O  ZMYWAKACH NIEUDACZNIKACH ET CETERA …………..

Emigranci ślą miliardy

Do naszego kraju płyną olbrzymie pieniądze od polskich emigrantów. W ubiegłym roku wysłali oni 4,2 mld euro – wynika z danych NBP, do których dotarł „Dziennik Gazeta Prawna”. Ten rok może być jeszcze lepszy.
Gazeta wyjaśnia, że kluczowe są otwarcie niemieckiego rynku pracy, poprawa koniunktury na Zachodzie i coraz lepsza sytuacja na tamtejszych rynkach pracy. W efekcie zagraniczne przelewy do rodzin w Polsce mogą pobić rekord z 2007 roku. Wtedy z zagranicy przesłano do kraju 5,2 mld euro.

Za niespełna miesiąc otworzy się rynek pracy za Odrą. Fala emigracji, jaka ruszy z Polski, może sięgnąć pół miliona osób. Jeśli sprawdzi się ta prognoza, liczba pracujących tam rodaków będzie dwa razy większa niż dotychczas. – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Osiągnie 800 tys. osób i może podwoić napływ pieniędzy. Jak wyliczył dla gazety NBP, Polacy pracujący w Niemczech wysłali w 2010 r. do kraju 1,15 mld euro. To prawie 100 mln euro miesięcznie.

Polacy podejmujący w Niemczech pracę na przełomie maja i czerwca do końca roku mogą przysłać 700 – 800 mln euro więcej niż przed rokiem. Łącznie to prawie 2 mld euro z samych Niemiec.

Dziennik wyjaśnia, że na wyższy transfer wpłynie poprawiająca się na Zachodzie koniunktura: przyspiesza wzrost PKB, poprawia się sytuacja na rynku pracy. Eurostat podał właśnie, że bezrobocie w krajach Eurolandu znów jest jednocyfrowe i wynosi 9,9 proc. W Niemczech osiągnęło rekordowo niski poziom 6,3 proc. Sytuacja poprawia się też w W. Brytanii i Irlandii, gdzie jest najwięcej Polaków.

 

http://finanse.wp.pl/kat,104492,title,Emigranci-sla-miliardy,wid,13283797,wiadomosc.html

Posted in Uncategorized, zagrożenia dla polski | 114 Komentarzy »

myślałem i wymyśliłem że JUŻ MI SIĘ NIECHCE – a może … mam to wszystko już w du……

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 3, 2011


9 października nie oddam głosu. Nie, nie jestem anarchistą. Wcale też nie uważam, że nie należy się zajmować polityką. Polityka przecież, na co dzień zajmuje się nami. Kształtuje nasz los i nie ma sposobu, żeby się przed tym uchronić. Jednak żeby wybrać trzeba mieć w czym wybierać. Tymczasem istniejące partie niewiele się od siebie różnią i wszystkie bez wyjątku przychodzą do nas, co cztery lata po mandat do rządzenia, aby robić nam „wbrew”. Potem, kiedy prowadzą w naszym imieniu wojny w Afganistanie i Iraku, „uzdrawiają” finanse publiczne kosztem najbiedniejszych, obniżają podatki najbogatszym, prywatyzują, słowem robią wszystko żeby nam pokazać, w jak głębokim poważaniu” mają nas, większość polskiego społeczeństwa powołują się na to, że zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Jeżeli zestawimy politykę wszystkich dotychczasowych rządów po 1989 roku, to okaże się, że w najważniejszych kwestiach, działały one odwrotnie niż wynikałoby to z badań opinii publicznej. Niezadowolonym zaś mówi się: :”Trzeba było iść na wybory, to polityka rządu byłaby inna”. Albo: „trzeba było głosować na tych, a nie na tych”.
Oczywisty wniosek, jaki wypływa z doświadczeń ostatnich z górą 20 lat brzmi: „ONI, ONI WSZYSCY, NAS NIE REPREZENTUJĄ”
Trzeba by zapytać, jak to się dzieje, że mimo istnienia formalnej demokracji, większość przegrywa wszystkie wybory. Nietrudno zauważyć, że dzieje się tak z powodu braku aktywności politycznej obywateli, którzy zostawiając swoje najważniejsze sprawy w wyłącznej kompetencji zawodowych polityków, tracą na nie jakikolwiek wpływ. Tak więc ONI nas nie reprezentują, bo MY nie jesteśmy zaangażowani politycznie. Istniejące partie polityczne nie mając na karku „oddechu mas”, nawet mas członkowskich, bo wszyscy członkowie wszystkich partii politycznych w Polsce z łatwością zmieściliby się na stadionie narodowym i zostałyby jeszcze wolne miejsca, partie służą interesom elit, korporacji, banków, słowem potężnych i bogatych. Znakiem czasu jest przedwyborcze porozumienie zawarte przez Sojusz Lewicy Demokratycznej z Business Center Club. Pracodawcy, w odróżnieniu od pracowników są znakomicie zorganizowani. To właśnie pracodawcy i korporacje finansują znacznymi sumami kampanie wyborcze wszystkich bez wyjątku liczących się w grze ugrupowań politycznych i nie robią tego bezinteresownie.
Politycy z pierwszych stron gazet, kiedy wychodzą z polityki zajmują lukratywne stanowiska w radach nadzorczych i zarządach spółek. Najgłośniejszy w Europie jest przypadek Gerarda Schroedera, zasiadającego w Zarządzie Gazpromu, w Polsce zaś by podać pierwszy przykład z brzegu, potentat na rynku dewelopperskim JW. Construction miał w swym zarządzie byłą minister budownictwa Barbarę Blidę, a obecnie zatrudnia byłego premiera Józefa Oleksego.
Oczywiście, że nie wzywam do bojkotu wyborów. Do bojkotu polityki. Uważam tylko, że udział w wyborach zwykłego obywatela jest jedynie aktem upokorzenia, bo wybieramy wyłącznie, kto nas będzie dalej krzywdził i olewał, służąc interesom korporacyjnym, a nie społecznym. Nie można jednak zagłosować zgodnie z własnym i ogólnospołecznym interesem tak długo, jak długo nie powstanie ruch, ugrupowanie masowe, w którym decydować będzie człowiek, a nie pieniądz.

odezwę się jak poziom procentowy idiotów w polskim społeczeństwie spadnie z 80% do powiedzmy przeciętnego poziomu europejskiego 45 %

MIZIA 

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 26 Komentarzy »

ROSJA – SPEC SŁUŻBY – udaremniły atak terrorystyczny – RADIOAKTYWNĄ SUBSTANCJĄ !!!

Posted by miziaforum w dniu Wrzesień 2, 2011


WITAM PO PRZERWIE –

INFO PRYWATNE ….

PRAWDOPODOBNIE W CZWARTEK LUB W ŚRODĘ  -ROSYJSKIE SŁUŻBY SPECJALNE UDAREMNIŁY W OSTATNIEJ CHWILI ATAK TERRORYSTYCZNY

INFO W MEDIACH JEST W 100 % PRZEKŁAMANE …

Toksyczna chmura nad Czelabińskiem w Rosji 2011-09-02 (01:15)

Blisko 150 osób zatruło się w czwartek toksycznym bromem, którego chmura unosi się nad Czelabińskiem na Uralu. Władze poinformowały, że prawie 40 osób hospitalizowano. Zapewniły, że sytuacja w mieście jest pod kontrolą.

Według rosyjskich służb medycznych, około 50 litrów bromu wyciekło z pojemników, które były przewożone pociągiem i zbiły się podczas przejazdu przez główną stację kolejową miasta. Według agencji Ria Nowosti, rozbiło się 10 z ponad 2 tysięcy pojemników.

Wielu mieszkańców skarży się na trudności z oddychaniem i na podrażnienia oczu. Lekarze udzieli pomocy blisko 150 osóbom, z których 38 hospitalizowano. Władze zapewniają, że nie ma zagrożenia dla ich życia i że sytuacja w mieście jest pod pełną kontrolą.

Władze zaapelowały jednak do mieszkańców, by nie wychodzili z domów. Wcześniej ewakuowały przedszkola, a w szkołach przerwały uroczystości rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Przyczynę wypadku i skażenia ma wyjaśnić śledztwo.
(PAP)

=========================

A JA WAM MÓWIĘ ŻE TO CISZA PRZED BURZĄ NA 90 %  

CZELABIŃSK – WŁADZE TWIERDZĄ ŻE SYTUACJA JEST POD KONTROLĄ I NIE ZAGRAŻA ŻYCIU I ZDROWIU 

🙂 – jednocześnie zaleca nie wychodzenie z domów oraz chodzenie w maskach przeciw gazowych !!!!

TAK W TEJ CHWILI TO WYGLĄDA ….. 

=

=

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia światowe | 16 Komentarzy »