Miziaforum's Blog

Archive for Sierpień 2011

Jak przekonać ROSJE ,że atak na IRAN jest słuszny… WOJNA !!! wrzesień 2011.

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 22, 2011


niezbędna jest prowokacja – EUROPA?? USA ?? a może ROSJA ??

Nuklearne uderzenie w Rosji? – to tylko kwestia czasu ….

 

Zagrożenie terroryzmem nuklearnym w Rosji jest realne. Dotychczas najlepszą ochroną okazały się nie grube mury albo uzbrojeni strażnicy, a brak determinacji ze strony terrorystów. Pytanie nie czy, lecz kiedy pojawią się pierwsi nuklearni zamachowcy?

Kaukaskie góry na północ od Gruzji, gdzieś w trzy czwarte drogi od Morza Czarnego do Morza Kaspijskiego. W lipcu czeczeńskie góry, dzikie i trudnodostępne, pokrywał gęsty dywan zieleni. To nie był spokojny czas. W lasach i przylegających do nich wioskach toczyła się wojna. Górale odpierali inwazję rosyjskiego wojska, zimą utracili Grozny, stolicę republiki. Nikt nie spodziewał się, że maleńka Czeczenia stawi tak zaciekły opór osłabionej po upadku ZSRR, ale wciąż potężnej Rosji.

Był lipiec 1995 roku. Przeklinany przez Rosjan czeczeński dowódca Szamil Basajew dopiero co przeprowadził rajd na szpital w Budionnowsku, a już publicznie wygłaszał kolejne groźby. – Mamy radioaktywne materiały i broń biologiczną, którą zostawili nam Rosjanie (…). Dostarczenie uranu do Moskwy wymaga jednego człowieka. Jeden człowiek zginie i miasto umrze – groził. Kilka miesięcy później w moskiewskim Parku Izmaiłowskim znaleziono pojemnik z cezem-137, promieniotwórczym izotopem, który wcześniej skaził między innymi okolice Czarnobyla, a ostatnio Fukushimy.

Okazja czyni złodzieja

Rosja to kraj dla ludzi lubiących słowo „naj”. Jest to największe państwo na świecie o rekordowo wielkim zapasie surowców naturalnych, podzielone na aż dziewięć stref czasowych. Pomimo kryzysu przeżywanego od upadku ZSRR Rosja pozostała potęgą gospodarczą i militarną. Żaden inny kraj, nawet USA, nie dysponuje tak rozbudowaną infrastrukturą nuklearną ani równie wielkim arsenałem jądrowym. Szacuje się, że Moskwa ma łącznie około 12 tys. głowic nuklearnych, w tym ponad 2,6 tys. ładunków strategicznych. To zaledwie część zimnowojennych zasobów, a i tak wystarczy, by zamienić całą planetę w pustynię.

Po rozpadzie Związku Radzieckiego w Polsce, Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych powszechnie zapanowała radość. Nareszcie zakończyła się zimna wojna, świat mógł odetchnąć – groźba nuklearnego konfliktu rozwiała się jak zły sen. Nie na długo. Obawy narastały wraz z pogłębiającym się kryzysem w nowo powstałej Federacji Rosyjskiej. W 1992 roku w Moskwie złapano rosyjskiego naukowca z 1,5 kg wysoko wzbogaconego uranu (WWU), materiałem używanym do produkcji bomby atomowej. Rok później w Murmańsku wpadło dwóch złodziei z 1,8 kg tej samej substancji i blisko dwa razy tyle nisko wzbogaconego uranu (NWU). Podobnych przypadków odnotowano więcej. Zaczęto sobie zadawać pytanie, czy rosyjskie zapasy materiałów nuklearnych i radiologicznych są właściwie zabezpieczone.

Generał Aleksander Lebiedź był żywą legendą Związku Radzieckiego i postkomunistycznej Rosji. W Afganistanie dowodził komandosami, pod koniec lat 80. pacyfikował zamieszki w Gruzji, Azerbejdżanie i w Armenii. Był chwalony, gdy interweniował w Mołdawii w obronie Republiki Nadniestrzańskiej, znienawidzony po podpisaniu rozejmu w Chasawjurcie z czeczeńskimi partyzantami. W 1997 roku zaszokował świat, gdy oświadczył, że Rosja „zgubiła” część posiadanego arsenału nuklearnego. Generał nie mógł się doliczyć około 40 łatwych do przewiezienia bomb walizkowych.

Lata 90. w Rosji były czasem chaosu i bezprawia. Uwolnionym spod kontroli państwa rynkiem wstrząsały kolejne kryzysy, w kraju rodziły się bezwzględne grupy przestępcze, niewiele różniąca się od nich milicja żerowała na obywatelach. Nastąpił upadek wojska, korupcja dotknęła niemalże każdej sfery życia. Handlowano wszystkim: od narkotyków po czołgi. Nawet Moskwa zamieniła się w arsenał. W 2002 roku ówczesny szef rosyjskiego MSW Borys Gryzłow przyznał, że władze zarekwirowały w sąsiedztwie stolicy czołgi T-72, wyrzutnie rakiet „Smiercz” i ponad tonę ładunków wybuchowych. Krążyły słuchy o kradzieży i sprzedaży broni jądrowej, potęgowane przez fatalny stan zabezpieczeń infrastruktury nuklearnej.

Dziury w ogrodzeniach, wyłączone alarmy, zdemoralizowani, niedoposażeni i przekupni strażnicy, naukowcy oraz inżynierowie na głodowych pensjach, brak jakichkolwiek przećwiczonych scenariuszy reagowania na wypadek napaści z zewnątrz. Jeszcze przed paru laty w Siewiersku, jednym z największych rosyjskich zakładów przetwarzania plutonu i wzbogaconego uranu, ochroniarze strzegli obiektu uzbrojeni, ale bez amunicji, zaś sporadycznie przeprowadzane ćwiczenia z obrony kombinatu regularnie oblewali. Wielu ekspertów w tamtym czasie obawiało się, że terrorystom uda się bez trudu wykorzystać panujący w Rosji chaos, by zakupić lub skraść ładunek nuklearny. Szokujące oświadczenie generała Lebiedzia wydawało się potwierdzać ich obawy.

Stójkowy na atomie

4:20, wczesny lipcowy poranek 2010 roku w Kabardo-Bałkarii, rosyjskiej republice położonej na Kaukazie Północnym. Grupa zamaskowanych mężczyzn wdarła się do budynku niewielkiej hydroelektrowni na rzece Baksan. Zastrzelili ochroniarzy, pobili personel i podłożyli ładunki wybuchowe. Godzinę później doszło do eksplozji, za nią nastąpiły kolejne. Hydroelektrownia stanęła w płomieniach. Historia wydarzyła się zaledwie rok temu i była kolejną kartą zapisaną w partyzanckiej wojnie toczonej w kaukaskich górach. Od dawna dyskutuje się, na ile uzasadnione są obawy przed atakiem islamskich bojowników na elektrownie atomowe w Rosji. Wiadomo, że przynajmniej raz, jeszcze gdy żył Szamil Basajew (zabity w 2006 roku), rozważano przeprowadzenie takiej akcji, do której jednak nie doszło. Niemniej zagrożenie wydaje się poważne, zwłaszcza od kiedy przywódca Emiratu Kaukaskiego Doku Umarow wezwał do „wojny totalnej” z Rosją. Jest ono jeszcze większe z powodu tzw. brudnej bomby.

Brudna bomba to nic innego jak ładunek wybuchowy, który eksplodując rozsiewa po okolicy radioaktywny materiał. W przeciwieństwie do ładunku nuklearnego, środki do jej skonstruowania są w Rosji stosunkowo łatwe do zdobycia ze względu na ich szerokie zastosowanie w medycynie, rolnictwie i przemyśle.

– Już dawno przyznano, że niebezpieczeństwo jej zbudowania jest realne – przekonuje w rozmowie z Wirtualną Polską Paweł Felgenhauer, czołowy rosyjski komentator wojskowy.

Jego zdaniem w odróżnieniu od obiektów wojskowych, cywilne środki radioaktywne są często składowane w nieodpowiedni sposób – np. w postaci nieskatalogowanych nigdzie dużych partii materiałów promieniotwórczych. W takich warunkach wykrycie kradzieży 1-2 kg niebezpiecznej substancji jest niezwykle trudne.

Brudna bomba w Rosji ma swoją historię. Pojemnik z cezem-137 i nieuzbrojonym ładunkiem wybuchowym, znaleziony w moskiewskim Parku Izmaiłowskim, uważa się za pierwszy przypadek jej użycia. Brudną bombą mogła też być mina z przytwierdzonym radioaktywnym materiałem rzekomo odnaleziona w 1998 roku przez służby bezpieczeństwa w okolicach Argunu w Czeczenii. W obydwu przypadkach nie doszło do detonacji. Jak podkreślają autorzy amerykańsko-rosyjskiego raportu na temat zagrożenia terroryzmem nuklearnym, wybuch brudnej bomby sam w sobie nie pociągnąłby dużej liczby ofiar. Dla zamachowców przede wszystkim ważny byłby efekt psychologiczny, jaki wywołałoby użycie tej broni. Takie rozwiązanie ma jednak również pewne wady. Brudną bombę łatwo wykryć, a jej wybuch nie jest zbyt spektakularny. Do tego żadna jak dotąd nie wybuchła, nie wiadomo więc, czy rzeczywiście jest skuteczna.

Z tej przyczyny dla organizacji terrorystycznych atak na cywilne obiekty nuklearne jest dość atrakcyjny. Rosatom (Rosyjska państwowa korporacja energii atomowej), odpowiadający za niemilitarny sektor nuklearny, do ochrony nie zawsze zatrudnia wysoko wykwalifikowanych strażników. Kontrole przeprowadzone przez międzynarodowych ekspertów wykazały, że bezpieczeństwa strzegą kiepsko przeszkoleni szeregowi funkcjonariusze pozaresortowej ochrony MSW. Dwóch z nich pilnowało właśnie baksańskiej hydroelektrowni w noc napaści islamskich bojowników.

Pierwiastek do zagłady

Bazar Gldani w Tbilisi. Błoto, kolorowe skupisko metalowych bud i rozkładanych stoisk, tłum w nieodłącznych, czarnych skórzanych kurtkach, walające się wokół śmieci. Typowy, niewyróżniający się punkt na mapie stolicy maleńkiego kaukaskiego państwa. Niby nic specjalnego, a jednak właśnie w tym miejscu gruzińskim służbom przed pięcioma laty udało się udaremnić próbę sprzedaży 100 g wysoko wzbogaconego uranu. Oleg Chinstagow, obywatel Rosji z Osetii Północnej, chciał za milion euro sprzedać udającym tureckich biznesmenów agentom policji przemycony towar – uran. Kolejne dwa kilogramy obiecywał dostarczyć po zakończeniu transakcji, ale nim dotrzymał słowa, wpadł w zastawioną pułapkę. Później zeznał, że towar rzekomo nabył w Nowosybirsku. W mieście znajduje się zakład przetwarzający uran.

Eksperci z harwardzkiego Belfer Center i rosyjskiego Instytutu Studiów nad Stanami Zjednoczonymi i Kanadą we „Wspólnej amerykańsko-rosyjskiej ocenie zagrożenia terroryzmem nuklearnym” zbadali możliwości zdobycia przez organizacje przestępcze lub terrorystyczne broni jądrowej. Scenariusz najczęściej pokazywany w filmach to oczywiście zapanowanie nad którąś z wyrzutni rakiet balistycznych, łodzią podwodną lub bombowcem wyposażonym w podobne ładunki. Jest to zarazem opcja najmniej prawdopodobna. Powód? Wielopoziomowa ochrona miejsc dyslokacji broni i zainstalowane na niej systemy ochronne uniemożliwiają zdetonowanie ładunku bez znajomości odpowiednich kodów dostępu. Inaczej jest w przypadku wysoko wzbogaconego uranu, obok plutonu najniebezpieczniejszej substancji na ziemi. Jest klasyfikowany w zależności od poziomu koncentracji izotopów U-235 i U-233. Jeżeli ich poziom jest niższy niż 20%, wówczas mówi się o nisko wzbogaconym uranie. Do produkcji broni jądrowej wykorzystuje się materiał nasycony izotopami minimum w 85%. Eksperci spekulują, czy z uranu tzw. użytecznego do zastosowania militarnego (20-84%) nie można uzyskać broni jądrowej, choć kategorycznie wyklucza się, aby ktokolwiek poza czołowymi potęgami nuklearnymi miał do tego odpowiednie środki i wiedzę.

Rosja ma największe na świecie zasoby wysoko wzbogaconego uranu. Materiał składuje się w całym kraju, często w cywilnych, słabo chronionych obiektach takich jak reaktory badawcze, lodołamacze napędzane energią nuklearną czy niektóre zakłady produkujące izotopy medyczne. Część wykorzystywanego uranu ma wartość bojową. – Dysponujemy informacjami wskazującymi na to, że terroryści nadal próbują zdobyć materiały nuklearne oraz komponenty biologiczne i chemiczne (do produkcji broni – przyp. red.) – powiedział szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) generał Aleksandra Bortnikow na posiedzeniu kierownictwa organów bezpieczeństwa krajów Wspólnoty Niepodległych Państw w zeszłym roku.

By skonstruować ładunek nuklearny, potrzeba minimum 15 kg tej substancji. Jak przyznaje Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA), na świecie jak dotąd odnotowano ponad 18 przypadków kradzieży uranu lub plutonu przydatnego do budowy broni jądrowej, większość udało się odzyskać. Nie byłoby tak źle, gdyby nie pewien szczegół. Zniknięcia materiału przemyconego przez Olega do Gruzji w Rosji w ogóle nie zauważono, a był on nasycony izotopami w 89%. Syberyjski uran nadawał się do stworzenia bomby.

Proroctwo miliardera

W sierpniu 2011 roku w Kiszyniowie, stolicy Mołdawii, policja zatrzymała siedmiu mężczyzn: pięciu Mołdawian, Rosjanina i mieszkańca separatystycznej Republiki Naddniestrzańskiej. Aresztowano ich pod zarzutem przemytu i próby sprzedaży uranu U-235. Znaleźli nawet kupca. Jak podała policja – anonimowego muzułmanina z kraju afrykańskiego. Rok wcześniej w Mołdawii ujęto inną grupę przemytników, przy których znaleziono ponad kilogram uranu U-238. Materiał nadawał się do konstrukcji brudnej bomby. Media sugerowały, że pochodził z Rosji.

Na dobrą sprawę nie wiadomo, ile skradzionego bądź „zgubionego” uranu i innego materiału radioaktywnego krąży po Rosji, ani ile z niej wypływa. Nie jest też jasne, jaka ilość takich substancji już dostała się w ręce organizacji terrorystycznych lub przestępczych. Faktem jest, że póki co ataku atomowego nikomu nie udało się przeprowadzić. Najwyraźniej ani członkowie Emiratu Kaukaskiego, ani Al-Kaidy nie mają żadnej z walizkowych bomb Lebiedzia lub, jak twierdzi Paweł Felgenhauer, dotąd nie byli na poważnie zainteresowani jej zdobyciem i wykorzystaniem. – Poza przypadkiem Szamila Basajewa z 1995 roku terroryści nie przejawiali chęci użycia broni masowej zagłady – zauważa ekspert.

„Wyprodukowanie plutonu lub wysoko wzbogaconego uranu jest poza zasięgiem terrorystów. Dlatego jeśli uda się zabezpieczyć wszystkie światowe zapasy tych materiałów przed dostaniem się w ich ręce, będzie można zapobiec terroryzmowi nuklearnemu” – przekonują eksperci z Belfer Center. Waszyngton też tak sądzi i pomaga Rosjanom w ochronie broni atomowej i infrastruktury nuklearnej. Amerykanie dostarczyli Rosji specjalne kontenery do przechowywania odpadów radioaktywnych, pojazdy do ich przewozu, nowoczesne systemy monitoringu, prowadzone są wspólne szkolenia w zakresie obrony przed napaścią na obiekty nuklearne, kwitnie współpraca wywiadowcza. Biały Dom wraz z MAEA nakłania Moskwę także do odzyskiwania paliwa uranowego produkcji sowieckiej z innych państw, ograniczenia miejsc składowania niebezpiecznego uranu z ponad dwustu do kilku, kilkunastu silnie strzeżonych placówek, a także przetworzenie jego nadwyżek na mniej groźny NWU.

– Dopiero prawdziwy atak na nasz obiekt nuklearny pozwoli przetestować skuteczność utworzonego systemu bezpieczeństwa – twierdzi Felgenhauer. Warren Buffet, amerykański miliarder, który poświęcił się walce z proliferacją broni masowego rażenia, nakreśla ponurą wizję świata skazanego na nuklearny terroryzm: – Czy za 50, 10 lat, czy 10 minut… to jest praktycznie pewne – prorokuje. Gdy Pandora otworzyła otrzymaną w posagu puszkę, wypełzło z niej nie jedno, ale wiele nieszczęść. W Rosji zagrożenie terroryzmem nuklearnym to nie fikcja.

Jarosław Marczuk

Posted in "przepowiednie" MIZI, Uncategorized, zagrożenia światowe | 40 komentarzy »

UWAGA NADCHODZI – ZBAWCA NARODU POLSKIEGO

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 21, 2011


Ojciec Dody kandydatem do sejmu 2011-08-21 (09:31)

Paweł Rabczewski, ojciec Dody, kulturysta i ciechanowski radny, ma być jedynką na płockiej liście PJN – informuje „Wprost”.

Rabczewski potwierdził, że dostał propozycję od PJN i jak mówi: na 80% skorzysta z niej. Ciechanowski radny mówi, że w pełni zgadza się w sprawach programowych PJN, do uzgodnienia zostały im jeszcze „niuanse”.

Paweł Rabczewski jest ciechanowskim radnym od 2006 r. Pełni te funkcję już dwie kadencje. Choć jest bezpartyjny, przyznaje, że kiedyś myślał o współpracy z PiS. „Zawsze mi było do nich blisko, ale nigdy nie zaproponowali mi współpracy. Pochodzę z rodziny piłsudczykowskiej i wartości patriotyczne zawsze były u mnie na pierwszym miejscu. Pod tym względem odpowiada mi też PJN. W sejmie chciałbym się zająć sprawami ludzi najuboższych” – mówi Rabczewski.
(Wprost) 

================

DLACZEGO ON ?? !!

KWALIFIKACJE :

jest ojcem dody !!!

KOMPETENCJE I UMIEJĘTNOŚCI :

jest ojcem dody !!

WADY :

brak … bycie ojcem dody neutralizuje wszystkie wady.

==================

ps. a tak na marginesie zidiociałym obywatelom lansuje się jako kandydatów na posłów ……………

ZAPEWNE ZOSTANIE WYBRANY I NAMASZCZONY

W KOŃCU TO NIE BYLE KTO

OJCIEC DODY.

========================

PPS. CHA CHA

ZAPANOWAŁA MODA NA OJCÓW W POLSKIEJ POLITYCE

OJCIEC DYREKTOR

OJCIEC DODY

🙂

==================

DROGI WYBORCO – głupi ćwoku – PAMIETAJ

TYLKO OJCIEC DODY JEST WŁAŚCIWYM KANDYDATEM !!! 

=============

Posted in CIEKAWOSTKI różne, polityczne | 13 komentarzy »

USA ATAK „samotnego wilka” POLSKI TROP – „bydgoska nora wilka” ;-)

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 20, 2011


KTO MOŻE BYĆ TERRORYSTĄ??? 

JAK WSZYSCY WIEMY NORWESKI SZAJBUS DOŚĆ DŁUGO SYGNALIZOWAŁ W NECIE SWOJE ZAMIARY , TAK WIĘC BYĆ MOŻE  „samotny wilk ” to nasz rodak niejaki TADEUSZ K  , jak wszyscy wiemy duży procent psychopatów długo tłamsi swój gniew i nienawiść w sobie , następny etap to nachalne próby nagłaśniania swoich zamiarów w mediach , często jest to internet , nasz rodzimy szajbus bydgoski , poprzedzając swoje aktualne wyciszenie w necie AKCJĄ WIELOBLOGOWEGO PRZEKAZU BYĆ MOŻE WYCZERPAŁ JUŻ FORMUŁĘ WRZASKU ” TU JESTEM ZAUWAŻCIE MNIE ” , a teraz już przeszedł do stadium przygotowań – COŚ W TYM JEST – SERWERY JEGO BLOGÓW SĄ W USA – ŻEBY MOCNIEJ BOLAŁO ????  – 😉

=====================================================

A TERAZ SERIO :

DZIEJE SĘ WIELE SŁUŻBY WIELU PAŃSTW SĄ PRZEKONANE , ZE ATAK NA TERENIE USA BĘDZIE WSTĘPEM DO ATAKU NA IRAN I TO JUŻ WE WRZEŚNIU  ….

MNIEJSZE AKCJE GOSPODARCZE I MILITARNE KTÓRE MUSZĄ ZOSTAĆ ZREALIZOWANE TO :

CENA ZŁOTA 2000 ZA UNCJE ORAZ ATAK NA JEMEN POD PRETEKSTEM NISZCZENIA BAZ TERRORYSTÓW – podejrzenie o produkowanie broni biologicznej lub broni o charakterze chemicznych środków trujących , B.S.T LUB ŁADUNKU ZAWIERAJACEGO PROMIENIOTWÓRCZE MATERIAŁY – IZOTOPY i tp.

=====================================================

JA TEŻ MYŚLĘ ŻE ATAK NA IRAN NASTĄPI W MOMENCIE TERRORYSTYCZNEGO ATAKU W USA , A JEGO DATĘ POPRZEDZI INFORMACJA O TYM ŻE ZŁOTO OSIĄGNEŁO POZIOM 2000 DOLARÓW USA ZA UNCJE ……

=====================================================

CO NA TO MEDIALNE TUBKI ?  I TAK ZWANA WERSJA DLA MALUCZKICH PONIŻEJ…..

Atak terrorystyczny „samotnego wilka” jest bardziej prawdopodobny w USA niż duży skoordynowany zamach podobny do tego z 11 września 2001 roku – oświadczył w wywiadzie dla telewizji CNN prezydent USA Barack Obama.

Prezydent dodał, że w przededniu obchodów 10. rocznicy uprowadzenia samolotów pasażerskich, które następnie zostały celowo rozbite w atakach na Nowy Jork, Waszyngton oraz w Pensylwanii, rząd USA jest w stanie podwyższonej gotowości.

– Naszym największym zmartwieniem nie jest obecnie obawa przed dużą akcją terrorystyczną, choć takie ryzyko zawsze istnieje – powiedział Obama. – Ryzyko, którego szczególnie się obawiamy to terrorysta w rodzaju „samotnego wilka”, ktoś z bronią zdolny przeprowadzić masakrę podobną do tej jaką niedawno widzieliśmy w Norwegii – dodał.

– Kiedy ma się do czynienia z jedną osobą, która jest obłąkana albo kieruje się ideologią nienawiści, może ona zrobić dużo szkód i znacznie trudniej jest namierzyć działania takiego „samotnego wilka” – ocenił prezydent USA.

Prawnik 32-letniego Norwega Andersa Behringa Breivika, sprawcy zamachu bombowego z 22 lipca w Oslo i masakry dokonanej tego samego dnia na obozie młodzieżowym na wyspie Utoya, powiedział, że jego klient uważa, iż ataki, w których śmierć poniosło 77 osób, były konieczne, aby bronić Norwegię i Europę przed muzułmanami i ukarać polityków, popierających wielokulturowość.

W ostatnich latach również w USA doszło do ataków bądź prób ataków terrorystycznych, które dokonane zostały przez pojedyncze osoby. W listopadzie 2009 roku 13 osób zginęło w bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie, gdzie strzelaninę wywołał pracujący dla armii USA psychiatra, prawdopodobnie islamski radykał. W maju 2010 roku szczęśliwie udało się zapobiec zamachom bombowym na Times Square w Nowym Jorku, a w Boże Narodzenie 2009 roku próbie wysadzenia w powietrze samolotu pasażerskiego lecącego do Detroit. W obu tych przypadkach mieli działać pojedynczy terroryści.

W wywiadzie dla CNN Obama powiedział, że jego rząd w dalszym ciągu zbiera informacje i monitoruje potencjalne zagrożenie terrorystyczne, choć możliwości Al-Kaidy zostały ograniczone po tym jak jej przywódca Osama bin Laden został zabity w maju w Pakistanie przez amerykańskich komandosów.

Spytany, czy Amerykanie nie muszą martwić się atakami atomowymi czy z użyciem tzw. brudnych bomb lub innymi „spektakularnymi akcjami” Obama powiedział: „Jako prezydent Stanów Zjednoczonych martwię się tym wszystkim. Uważam jednak, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, przed którym obecnie powinniśmy się bronić, może być raczej operacja przeprowadzona przez „samotnego wilka” niż duży, dobrze skoordynowany atak terrorystyczny. Musimy temu sprostać i nie opuszczać gardy. To część naszej pracy”. 

==========================

MYŚLĘ A MOŻE I …..

ŻE TYM RAZEM BĘDZIE TO ATAK WŁAŚNIE CHEMICZNY COŚ W STYLU TAK JAK W JAPOŃSKIM METRZE

PEWNEGO NIEZRÓWNOWAŻONEGO GURU  ZNANEJ WSZYSTKIM SEKTY

SPRAWCĄ OKAŻE SIĘ BYĆ MOŻE  WŁAŚNIE TAKI TYP

” co daje do myślenia …. nasz bydgoski mesjasz – spełnia 9 na 10 warunków które cechują” 

LUDZI TEGO POKROJU

A JEGO UMYSŁOWOŚĆ I DZIAŁALNOŚĆ MIESZAJĄCA W SWYCH DOKTRYNACH – RELIGIĘ I POLITYKĘ – STAWIA GO NA WYSOKIEJ POZYCJI PODEJRZANYCH  TYPÓW  

„moze to tylko przeczucie … a może

nasz „samotny wilk – bydgoski „

USŁYSZY O 6 RONO

– NA ZIEMIĘ SKURWYSYNU , NOGI SZEROKO RĘCE NA ŁEB” 

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia światowe | 21 komentarzy »

MOCARSTWO ATOMOWE -chachacha -CZYLI NUKLEARNY ŚMIETNIK EUROPEJSKI..

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 19, 2011


MOCNY MATERIAŁ – O GŁUPOCIE I WCHODZENIU W DUPĘ – NARODOM EUROPY …. z własnej i nie przymuszonej woli !!!!!! 

=========

A WIĘC PRZEJDŻMY DO MERITUM 

Jak wszyscy wiemy węglem nasze „elyty III R i P wzgardziły…

A TAK DZIŚ W POLSCE WYGLĄDA  WYDOBYCIE I INFRASTRUKTURA UMOŻLIWIAJĄCA WYDOBYCIE…

=====================================================

============

JAK WSZYSCY WIEDZĄ POLSKA KIEDYŚ WĘGLEM STAŁA , DZIŚ NA WĘGLU NADAL STOI

i co z tego mamy , jak ten surowiec  „wykorzystujemy” dla dobra ogółu ??? – NIE MAMY NIC !!!! O PRUCZ BEZROBOTNYCH GÓRNIKÓW…

================

A CO NA TO NIEMCY ????

 

Nowe elektrownie węglowe jako substytuty energetyki jądrowej
Niemieckie koncerny energetyczne (VATTENFALL EUROPE, EnBW, RWE, i E.ON) planują
budowę nowych i modernizację obecnie użytkowanych elektrowni węglowych, które muszą
wypełnić niszę energetyczną, powstałą po definitywnym wyłączeniu w 2020 roku reaktorów
atomowych. U podstaw tej decyzji leżą względy ekonomiczne, tj. głównie problemy związane z
utylizacją odpadów radioaktywnych oraz obawa społeczeństwa przed wystąpieniem awarii.
Przedsięwzięcie to kontrastuje z założeniami energetyki jądrowej na świecie, np. USA, Rosja,
Finlandia, Francja, itp. rozwijają swoje potencjały jądrowe. Specjaliści przewidują, że ubytek
mocy energetycznej wynikający z zamknięcia elektrowni jądrowych byłby do zastąpienia przez
zastosowanie węgla i gazu, co ma jednak swoje ograniczenia: węgiel – obowiązujące w tym
zakresie wytyczne UE, gaz – wysoka zależność od dostaw z Rosji, krajów Bliskiego Wschodu,
Norwegii, itp. Natomiast eksperci z dziedziny ochrony środowiska naturalnego (głównie
ochrony klimatu) ostrzegają przed zwiększonym zanieczyszczeniem atmosfery emisją
dwutlenku węgla, gdyż nie wdrożono jeszcze do powszechnego stosowania w skali
przemysłowej bezemisyjnych technologii wytwarzania energii elektrycznej i ciepła z węgla.
Rząd niemiecki zobowiązał się do obniżenia o 40% emisji CO2 w stosunku do 1990 roku.
Alternatywne nośniki energii wykorzystywane w energetyce przemysłowej są w dalszym ciągu
mało rentowne. Udział węgla kamiennego w produkcji energii elektrycznej wynosi 21,4%.
Jak więc pogodzić niniejsze sprzeczności, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju?
Rząd niemiecki podtrzymuje swoje stanowisko odnośnie zmniejszenia do 40% emisji CO2 do
atmosfery do 2020r. oraz zwiększenia do 35% udziału odnawialnych źródeł energii w
strukturze wykorzystywanych nośników przy wytwarzaniu energii elektrycznej.. Natomiast
zrealizowanie programu planowanego wyłączenia energetyki jądrowej wymaga zastąpienie
tej niszy energetycznej mocą rzędu 20 GW. Ponadto dalsze 20 GW będą również niezbędne,
gdyż wyłączeniu ulegną przestarzałe już elektrownie zasilane paliwem węglowym, gazowym
lub olejowym. Przewiduje się, aby wydajność energetyczna gospodarki wzrosła tak, aby w
2020r. wydajność produkcji przy takim samym zużyciu energii była dwa razy większa niż w
1990r. Zamierza się podwyższyć subwencje na poprawę energetyki budynków z obecnie
niespełna 1,5 do 3,5 mld euro/rok. Oznacza to, że właściciele domów i mieszkań, którzy
poprawią izolację cieplną, wydajność ogrzewania lub zamontują alternatywne źródła energii,
uzyskają ulgi podatkowe.
W tej sytuacji niemieckie koncerny energetyczne widząc brak przyzwolenia rządowego i
społecznego, co do dalszego wykorzystywania energetyki jądrowej, oraz nie będąc
przekonanym, co do uzyskania wystarczającej mocy z alternatywnych źródeł energii, planują
modernizację i budowę nowych (przystosowanych do spalania węgla importowego)
elektrowni zasilanych węglem. Import węgla o łącznej wielkości 46,3 mln t pochodzi w 80%
z tylko pięciu krajów. Udział Polski stanowi 23%, RPA 20%., Rosji 18%, Australii 11% i
Kolumbii 9%.
W związku z tym w całych Niemczech planuje się budowę ponad 30 nowych – o najwyższym
poziomie wyposażenia technicznego – elektrowni zasilanych węglem kamiennym, brunatnym
oraz gazem ziemnym.
Budowa i modernizacja elektrowni w Niemczech
Nr Elektrownia Koncern Moc, (MW)
Inwestycja,
mln € Status Rozpoczęcie
Oddanie do
użytku
1 BoA 2 RWE 1120 1100
w trakcie
budowy 2006 2009
2 BoA 3 RWE 1120 1100
w trakcie
budowy 2006 2010
3 Walsum 10 Steag 790 800
w trakcie
budowy 2006 2010
4 Boxberg R Vattenfall 675 800
w trakcie
budowy 2006 2011
5 Datteln 4 E-ON 1100 1200
w trakcie
budowy 2007 2011
6 Moorburg 1 Vattenfall 840 850 zatwierdzona 2007 2011
7 Moorburg 2 Vattenfall 840 850 zatwierdzona 2007 2011
8 Mainz KMW 820 950 zatwierdzona 2008 2012
9 Brunsbüttel Electrabel 800 800 zatwierdzona 2008 2011
10 Westfalen D RWE 850 1000 zatwierdzona 2008 2011
11 Westfalen E RWE 850 1000 zatwierdzona 2008 2012
12 Herne 5 Steag 790 800 zatwierdzona 2008 2011
13 Dörpen BKW 900 1000 zatwierdzona 2009 2013
14 Lubmin Dong Energy 800 800 zatwierdzona 2008 2012
15 Karlsruhe EnBW 912 1000 zatwierdzona 2008 2011
16 GKM 8 GKM 900 1000 zatwierdzona 2009 2013
17 Ensdorf 4 RWE 850 1000 planowana 2008 2011
18 Ensdorf 5 RWE 850 1000 planowana 2008 2012
19 Lünen Trianel 820 1000 planowana 2008 2011
20 Staudinger E-ON 1200 1200 planowana 2008 2012
21 Third Unit E-ON 1100 1200 planowana 2009 2013
22 Stade Elecrabel 800 1000 planowana 2009 2012
23 BoA 4 RWE 1100 1400 planowana 2010 2014
24 BoA 5 RWE 1100 1400 planowana 2011 2015
25 Berlin Vattenfall 800 800 wstępny plan 2009 2012
26 Brunsbüttel Südweststrom 800 800 wstępny plan 2009 2012
27 Brunsbüttel Südweststrom 800 800 wstępny plan 2010 2013
28 CO2-free Unit RWE 450 1000 wstępny plan 2010 2014
29 CO2-free Unit E.ON 500 1000 wstępny plan 2010 2014
30 Lausward SWD 400 500 wstępny plan 2010 2012
31 Third Unit Steag 790 800 wstępny plan 2009 2012
32 Emden nieznany 900 900 wstępny plan nieokreślony nieokreślony
33 Uerdingen Trianel 820 800 wstępny plan 2009 2013
Bremen SWB 0 0 anulowana
Köln Niehl RheinEnergie 0 0 anulowana
Oceniając niniejsze przedsięwzięcie w aspekcie ochrony środowiska naturalnego będzie to
trudny do uzyskania przyzwolenia społecznego problem, gdyż obecne elektrownie zasilane
węglem kamiennym i brunatnym, w trakcie wytwarzania energii elektrycznej stanowią 40%
udział w całkowitej emisji CO2 do atmosfery. Uwzględniając budowę dodatkowych
elektrowni węglowych – nawet z całym systemem oddzielania/odfiltrowania ze spalin CO2 –
udział energetyki węglowej w emisjach dwutlenku węgla będzie jeszcze wyższy.
Eksperci z koncernu energetycznego EWE Oldenburg uważają, że „bez budowy nowych
elektrowni węglowych i utrzymania w pewnym zakresie energetyki jądrowej, nie będzie
możliwym zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. Gwoli przypomnienia dostawy gazu
ziemnego i ropy naftowej pochodzą z krajów w miarę wysokiego ryzyka politycznego i są
narażone na wysokie wahania cen, zaś zasoby uranu są znacznie ograniczone, a więc nie są w
stanie zastąpić w sposób bezpieczny dostaw węgla. Zasoby węgla są bardzo bogate (o
wystarczalności powyżej 220 lat), a ich rozmieszczenie jest w miarę równomierne na kuli
ziemskiej. Ceny węgla są umiarkowane i nie ulegają takim wahaniom jak to ma miejsce w
stosunku do cen ropy naftowej i gazu ziemnego. Pewien problem w kwestii rozwoju
energetyki opartej na węglu stanowi „rozpropagowane przez media veto społeczne” i głosy
polityków, którzy od już dłuższego czasu rysowali czarne scenariusze rozwojowe dla tego
nośnika energii, traktując go w swoich wywodach jako „zło dla środowiska”. Najnowszym tej
agresywnej polityki w stosunku do energetyki węglowej jest m.in. wstrzymanie budowy
elektrowni węglowej o mocy 750 MW w rejonie Krefeld (Północna Nadrenia – Westfalia).
Wydaje się więc, iż dopóki nie da się przekonać społeczeństwa o nowoczesnych
bezemisyjnych elektrowniach węglowych dopóty występował będzie sprzeciw społeczny do
ich budowy.
Planowana przez STEAG elektrownia węglowa o mocy 750 MW w Duisburg – Walsum
Należy podkreślić, że nowe technologie oddzielenia ze spalin CO2 i lokowania go w morzu,
kawernach, czy też pustkach poeksploatacyjnych (tzw. CCS – Carbon Capture and Storage)
jest bardzo kosztochłonne, ale dopiero w 2020r. możliwe na skalę przemysłową. Pierwsza
pilotowa elektrownia oparta na oddzieleniu CO2 ze spalin w procesie wytwarzania energii
elektrycznej budowana jest przez koncern VATENFALL w Brandenburgii. Oddzielony w
procesie technologicznym dwutlenek węgla pompowany będzie do górotworu na głębokość
800 m, prowadzone będą badania sondażowe odnośnie migracji CO2 w szczelinach
górotworu.
Opracowano na podstawie publikacji i serwisów internetowych: Bund für Umwelt und
Naturschutz Deutschland e.V., STEAG, SPIEGEL, VATTENFALL EUROPE, itp.

=====================

CO ZATEM POLACY BĘDĄ MIEĆ W ZAMIAN – W MIEJSCE OLEWANEGO WĘGLA ????

OTÓŻ BĘDZIEMY MIELI ENERGETYKĘ NUKLEARNĄ Z KTÓREJ ŚWIAT REZYGNUJE  

OWE ELEKTROWNIE BĘDĄ STAŁY NA WIELKICH ZASOBACH WĘGLA 🙂

JAKIMI POLSKA DYSPONUJE

===============

ORAZ POLSKA JAKO JEDYNY EUROPEJSKI KRAJ W KTÓRYM BĘDZIE ENERGIA POZYSKIWANA Z ATOMU – BĘDZIE PRZY OKAZJI JEDNYM WIELKIM MOGILNIKIEM ZBĘDNYCH ODPADÓW I PALIWA NUKLEARNEGO

DECYZJE OCZYWIŚCIE JUŻ ZAPADŁY ….. 

Rząd negocjuje z UE budowę atomowych śmietników, gdzie byłyby składowane radioaktywne odpady z państw tzw. starej UE. W zasadzie te śmietniki będą jedyną pozostałością po atomowym programie Tuska.

Z powodu podpisu Tuska z 2008r. będziemy płacić UE za emisję CO2, a więc zbankrutuje przemysł, docelowy odbiorca tej energii.

Politycy z Sejmowej Komisji Gospodarki potwierdzili informację, że trwają negocjacje dotyczące lokalizacji składowisk odpadów z elektrowni atomowych państw unijnych – podaję za Polska The Times z dn. 19.02.2010r. (link: http://gielda.onet.pl/do-2018-w-polsce-powstana-sklady-odpadow-radioakty,18727,3179796,1,prasa-detal). Zaraz potem przez media przetoczyła się fala artykułów propagandowych, jak to współczesne metody składowania tych odpadów są bezpieczne, miłe, przyjazne oraz och, ach. Nic tylko odpowiednie składowisko otworzyć na swej prywatnej posiadłości.

Mała dygresja, bo skoro to takie och, ach, to dlaczego państwa UE same u siebie nie chcą składować tych atomowych śmieci? No właśnie, po co niszczyć własne terytorium, skoro problem można odesłać komuś innemu? Jakiś głupi zawsze się znajdzie i to „kupi” – ludowe porzekadło. Dochodzimy więc do konkluzji, że oto za łaskawym przyzwoleniem krajów starej UE Polska, pod rządami PO-PSL staje się atomowym śmietnikiem.

Problem „atomu” można rozpatrywać w szerszym kontekście projektowanej budowy elektrowni atomowych w Polsce. W grudniu 2008r. Premier Tusk bardzo się ucieszył, że Prezydent Francji Sarkozy poklepał go po plecach i z wdzięczności podpisał zobowiązanie Polski do płacenia UE za emisję CO2. Polska tym samym zobowiązała się, że poczynając od 2013r. będzie stopniowo dochodzić do pełnej płatności za emisję CO2, która w 2020r. osiągnie 100% planowanych kwot. W latach 2013 – 2020 zapłacimy UE aż 60 mld. zł i znacznie większe kwoty po 2020r. Zapłacimy my, nasze dzieci, nasze prawnuki, wszystkie pokolenia. Pierwsze elektrownie atomowe mają powstać ok. 2020r. Problem w tym, że do tego czasu zbankrutuje przemysł potrzebujący dużej ilości energii. Eksperci wyliczyli, iż pracę straci ok. 250 tys. pracowników zatrudnionych w tym przemyśle. Ponadto utrata jednego miejsca pracy powoduje utratę kolejnych pięciu miejsc pracy w branżach niepowiązanych, a więc na bruku wyląduje łącznie 1,5 mln. pracowników.

Pracownik, gdy nie ma zarobków, nie idzie na zakupy i nie kupuje towarów produkowanych przez innego pracownika. Do tego dojdzie spadek konkurencyjności w innych branżach. W rezultacie nie tylko projektowane elektrownie atomowe nie będą miały dla kogo produkować energii elektrycznej, ale nawet dziś istniejące elektrownie będą miały nadmiar mocy. Mało tego, opłaty za CO2 oraz koszt budowy elektrowni atomowych sprawi, że energia elektryczna w Polsce będzie dwa razy droższa, niz w UE – kolejne wyliczenia ekspertów. Ktoś bardzo nienawidzi nas Polaków.

Z szumnego programu atomowego Tuska, miast elektrowni atomowych, pozostaną tylko atomowe śmietniki tzw. starej UE. Cieszmy się Polacy, bo spotka nas prawdziwe szczęście. Ważne, że niektórym będzie żyło się lepiej. Polska jest bardzo bogatym krajem, więc zapłacimy i za CO2 i znacznie większe pieniądze z innych tytułów. Jest tylko jeden warunek, aby szacowna persona poklepała nasze Słońce Peru po plecach. Kiedy wreszcie Polska doczeka się gospodarza? Wybaczcie mi drodzy czytelnicy ten sarkastyczny tekst, ale takie są fakty.

Posted in spiski i zbrodnie, zagrożenia dla polski | 28 komentarzy »

A. LEPPER ZAMORDOWANY !!!! – śledztwo wszczęte z art. 151 k.k

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 8, 2011


ARTYKUŁ 151 K.K MÓWI WPROST O UDZIALE OSÓB TRZECICH – TAK WIEC MAMY MORDERSTWO !!!!

 

Ktoś namówił Leppera by odebrał sobie życie? Rusza śledztwo 2011-08-08 (12:05)

Rusza śledztwo ws. śmierci Andrzeja Leppera – poinformowała rzeczniczka prokuratury okręgowej prok. Monika Lewandowska. Jak dodała: „każda okoliczność jest brana pod uwagę”

Jak mówiła Lewandowska, śledztwo zostało wszczęte na podstawie art. 151 Kodeksu karnego, który stanowi: „Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Dzisiaj biegli sądowi mają przeprowadzić sekcję zwłok byłego wicepremiera. W związku ze śmiercią Leppera przesłuchano jak na razie ok. 10 świadków.

Szef Samoobrony, b. wicepremier rządu PiS-LPR-Samoobrona Andrzej Lepper został znaleziony martwy w piątek w warszawskiej siedzibie partii. Jak ujawniła wówczas prokuratura, polityka, powieszonego w łazience na sznurze przymocowanym do worka bokserskiego, znalazł ok. godz. 16.20 jego zięć. Oględziny nie wykazały na ciele żadnych obrażeń, poza bruzdą wisielczą. Przez cały weekend trwały przesłuchania świadków.
(wp.pl) 

 

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 41 komentarzy »

IRAN WOJNA WE WRZEŚNIU ..

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 7, 2011


Wysłannik Rosji w NATO – Dimitrij Rogozin (na zdjęciu) powiedział w wywiadzie opublikowanym 5 sierpnia w dzienniku „Izwiestia”, że Sojusz Północnoatlantycki planuje atak zbrojny na Islamską Republikę Iranu, mający na celu obalić rząd tego kraju. Pętla wokół Iranu się zaciska. Plany militarne przeciwko Iranowi są w toku. I z pewnością niepokoi nas perspektywa rozpętana wojny na szeroką skalę w tym rozległym regionie – powiedział Rogozin. Dodał też, że Syria, a później Jemen mogą być ostatnimi krokami NATO w drodze do rozpoczęcia ataku na Iran.

Jak przypomniał portal presstv.ir, informacje podane przez Rogozina pojawiły się w momencie, gdy Izrael przygotowuje się do ataku na irańskie zakłady atomowe, aby odwrócić uwagę od starań Palestyny o przystąpienie do ONZ. W lipcu były agent CIA Robert Baer powiedział, że jest niemal pewny, iż taki atak został zaplanowany na wrzesień i ma nastąpić przed głosowaniem w ONZ nad uznaniem państwa palestyńskiego.

„Izwiestia” [2011-08-06 14:41:52]

==============

ps.

na terenie byłych i nadal czynnych wojskowych baz USA w Iraku  rozlokowywane są siły najemne zakontraktowane przez NATO .

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia światowe | 33 komentarze »

ZAMORDOWANY !!!? ANDRZEJ LEPPER na POlecenie przez BANKSTERÓW rękami …

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 6, 2011


05.08 2011 – piątek godzina 11.00
Z KIM SPOTKAŁ SIĘ ANDRZEJ LEPPER W BIURZE SAMOOBRONY …. ????
zapamietajcie to pytanie

 

jakiego rodzaju dokumenty wyparowały z biura ???

w dniu śmierci Leppera ???

CZY KOPIE TYCH DOKUMENTÓW POSIADA PREZYDENT ŁUKASZENKO ???

=====================================================

Co zabiło Leppera? Oto hipotezy 2011-08-06 (10:15)

Dlaczego?! Co takiego się zdarzyło, że Andrzej Lepper targnął się na życie?! Na to pytanie nie potrafią odpowiedzieć nawet ci, którzy znali go najlepiej. Szef Samoobrony nie zostawił też żadnego pożegnalnego listu.

Tego nie da się zapomnieć – słynne wystąpienia Leppera.

W sobotę miał iść na grilla do speca od wizerunku Piotra Tymochowicza, któremu Samoobrona zawdzięczała biało-czerwone krawaty. W niedzielę miał wpaść do domu Wandy i Stanisława Łyżwińskich na obiad.

A całą Samoobronę poprowadzić jesienią do wyborów. – Miał w sobie tyle entuzjazmu, by wrócić do polityki i zawalczyć o miejsca w sejmie – mówi łamiącym się głosem Sandra Lewandowska, była posłanka. Najbliżsi współpracownicy mówią, że to nie mogło być zwykłe samobójstwo. Sugerują, że ktoś Leppera zmusił do tego desperackiego czynu. Ale przyznają też, że ich twardy wódz miał ostatnio sporo problemów. Ciężka choroba syna, kłopoty w biznesie. Czy mogło go to załamać?

1. Kłopoty w biznesie

Zręczny polityk, ale marny biznesmen. Lepper, po odejściu z polityki, popadł w finansowe kłopoty. Jak się dowiedzieliśmy, w jego biurze znaleziono dokumenty, które potwierdzają, że miał zaległe wierzytelności. W marcu tego roku szef Samoobrony, namówiony przez znajomych, założył firmę Apa Trade. Jego wspólnikiem został Piotr Ryba, współoskarżony w aferze gruntowej, która wysadziła szefa Samoobrony z fotela wicepremiera i ministra rolnictwa.

Razem z Rybą mieli się zająć pośrednictwem i kontaktować ze sobą polskich i białoruskich rolników. Lepper zawsze bardzo chwalił prezydenta Aleksandra Łukaszenkę, dlatego na Białorusi cieszył się dużym poważaniem. Kiedy inni zarzucali mu kolaborowanie z dyktaturą, odpowiadał, że chce robić interesy z biznesmenami, a nie z politykami. Miał podbić też Maroko, Jordanię, Emiraty Arabskie, Irak i Chiny. – Z tych planów niewiele wyszło – przyznają teraz koledzy Leppera. – A to go mogło załamać – mówi nam Janusz Maksymiuk (64 l.). Podobnie desperacki krok Leppera ocenia działacz rolniczych związków Władysław Serafin: – Kłopoty w interesach – mówi krótko o samobójstwie Leppera.

2. Choroba syna

Ci, którzy Leppera znali z sejmu, mówią, że był twardym zawodnikiem. Grzmiał z trybuny sejmowej i nie przebierał w słowach. Ale gdy w grę wchodziła jego rodzina, był zupełnie inny – czuły, ckliwy, wrażliwy. Dlatego jedną z przyczyn samobójstwa, jak przypuszcza bliski znajomy szefa Samoobrony Władysław Serafin, mogła być poważna, śmiertelna choroba jego syna. Lepper bardzo to przeżywał. Nie mógł znieść myśli, że może mu przyjść pochować własne dziecko. – Syn mi umiera – żalił się Januszowi Maksymiukowi, jednemu z najbliższych współpracowników.

Lepper miał jeszcze dwie córki. Ale to w synu upatrywał swego dziedzica. Tomasza, tak samo jak ojciec, jest rolnikiem. Prowadzi własne gospodarstwo. W czasie prac ciężko zatruł się oparami oprysków do roślin. I jego wątroba przestała prawidłowo pracować. To się zdarzyło jakiś rok temu. – Na to nie ma lekarstwa – opowiadał swym znajomym Lepper, bardzo przygnębiony chorobą jedynego syna. Chciał nawet przekładać wesele starszej córki Małgorzaty. – Mówił, że synowi może pomóc tylko cud, dlatego jeździł do Częstochowy, radził się nawet znachorów. Bo ostatnio, jak stwierdził szef, nie było już dla syna ratunku – opowiada Renata Beger.

3. Ktoś go zabił

Policja i lekarze pogotowia po oględzinach ciała Leppera wstępnie wykluczyli, by liderowi Samoobrony ktoś pomógł przenieść się na tamten świat. Ale przecież bez drobiazgowej sekcji zwłok nie da się definitywnie przekreślić tej możliwości. Dlaczego?

W ostatnich latach sporo było tajemniczych samobójstw – choćby bandytów związanych ze sprawą porwanego Krzysztofa Olewnika. Bez badań toksykologicznych ciała oraz ekspertyz kryminalistycznych śladów zebranych w biurze Samoobrony nie da się wykluczyć, że ktoś mógł podać Lepperowi środek paraliżujący mięśnie, a potem powiesić go i zatrzeć ślady. Bliscy współpracownicy Leppera są nawet przekonani, że ich szef nie mógł targnąć się na życie. Piotr Tymochowicz tłumaczy, że umawiał się z Lepperem na grilla w sobotę, a człowiek, który chce się zabić, nie planuje przyszłości. Inni wprost mówią, że ktoś dokonał okrutnej zbrodni na Lepperze. – Ja nie wierzę, że to było samobójstwo. Nie w przypadku takiego silnego człowieka. Kto się wiesza w dzień? Samobójcy wieszają się w nocy. Ja nie wierzę w to! Musi być przeprowadzone dokładne śledztwo w tej sprawie, które wszystko wyjaśni – mówi Faktowi była posłanka Samoobrony Danuta Hojarska.

4. Tajemnicze powiązania

Kariera Andrzeja Leppera od lat wywoływała spekulacje, kto stoi za tym, że nikomu nieznany rolnik najpierw stał się przywódcą buntu chłopów, a potem wkroczył na salony władzy. Czy kierowały nim służby specjalne? Był marionetką w rękach dawnych funkcjonariuszy SB? A może sterowały nim Wojskowe Służby Informacyjne? I co z jego dziwnymi powiązaniami na Wschodzie? Za Lepperem ciągnęły się rozmaite podejrzenia, które nigdy jednak nie wyszły poza sferę domysłów.

„Samoobrona – tajna broń WSI” – alarmowała w 2006 r. „Gazeta Polska”. Według autorów tekstu, oficerowie WSI organizowali Lepperowi, zanim jeszcze wszedł do sejmu, tajne spotkania z liderami SLD. I wspierali jego karierę. Lepper miał potem odwdzięczyć się za tę pomoc, sprzeciwiając się likwidacji WSI. Bezskutecznie, bo służby i tak zostały rozwiązane.

Na inny trop natrafił tygodnik „Wprost”, sugerując, że w otoczeniu lidera „Samoobrony” działają dawni funkcjonariusze specsłużb. Mieli ponoć zbierać dla Leppera kompromitujące materiały na polityków PO, PiS i PSL. Spekulacje wywoływały też zadziwiające powiązania Leppera na Ukrainie (uzyskał tam nawet doktorat honoris causa) i na Białorusi, gdzie wychwalał dyktaturę Łukaszenki. Jeszcze w marcu tego roku sposobił się do rozkręcenia na Białorusi własnej firmy.

 http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Co-zabilo-Leppera-Oto-hipotezy,wid,13665384,wiadomosc_prasa.html

Posted in spiski i zbrodnie, zagrożenia dla polski | 25 komentarzy »

ANDRZEJ LEPPER NIE ŻYJE – POLICJA NIE WYKLUCZA ZABUJSTWA !!!

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 5, 2011


Andrzej Lepper, lider Samoobrony, wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego nie żyje. Jak nieoficjalnie dowiedział się portal TVN24 policja nie wyklucza samobójstwa. Ciało polityka znaleziono w piątek przed godz. 17 w biurze w Warszawie.
Informację o śmierci Andrzeja Leppera potwierdził jego bliski znajomy, współpracownik Janusz Maksymiuk.

http://www.tvn24.pl/0,1713064,0,1,andrzej-lepper-nie-zyje,wiadomosc.html


Lista niewyjaśnionych, głośnych morderstw w III RP jest długa. Nieudolność i zaniedbania organów ścigania ????

Dopiero przed kilkoma dniami opinia publiczna dowiedziała się o jednej z najbardziej bulwersujących zbrodni III RP, jaka miała miejsce przed 19 laty – porwaniu i zamordowaniu młodego poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Jedynego jak do tej pory zabitego dziennikarza w wolnej Polsce. Zabójstwo do dziś jest niewyjaśnione. Zaś śledztwo w tej sprawie wiernie odtwarza grzechy organów ścigania w wielu innych głośnych zbrodniach, choćby w sprawie Krzysztofa Olewnika.

W momencie porwania Jarosław Ziętara miał ledwie 24 lata, ale już duży dorobek zawodowy. Pracowity, inteligentny i utalentowany. Znał biegle trzy języki i uczył się czwartego. Ze względu na te przymioty stał się łakomym kąskiem dla służb specjalnych. Większość jego publikacji zbiegała się z zainteresowaniem służb, a pisał o sprawach bulwersujących, drażliwych. O przekrętach celnych i paliwowych oraz o szmuglu na granicy wschodniej. Kilka tekstów poświęcił przekrętom w prywatyzacji. UOP składał mu propozycje stałej pracy, a kiedy to się nie powiodło, podjął próby wciągnięcia go do tajnej współpracy.

Nic nie zapowiadało dramatu, kiedy 1 września 1992 r. Ziętara wyszedł z domu do swojej „Gazety Poznańskiej”. Do redakcji jednak nie dotarł. Zniknął. Zaginięcie zgłoszono tego samego dnia, ale ze znanych tylko sobie powodów prokuratura rozpoczęła śledztwo dopiero po roku. Popełniono w nim wiele błędów i dopuszczono się wielu zaniedbań. Forsowano wersje o ucieczce i zmianie tożsamości, o wyjeździe do innego kraju, wreszcie o samobójstwie. Prokuratura umorzyła postępowania już po roku z „braku znamion przestępstwa”.

Ponowne śledztwo uruchomiono w listopadzie 1998 r. Prokuratura dotarła wtedy do kilku nieformalnych świadków, którzy twierdzili, że zabójcą dziennikarza był kryminalista Zdzisław W. W tym czasie zabójca dziennikarza odsiadywał karę za inne zbrodnie. Nie chciał zdradzić jednak ani miejsca ukrycia zwłok, ani zleceniodawcy. W 1999 r. po raz kolejny śledztwo zakończyło się fiaskiem. W ostatnich tygodniach dwaj dziennikarze poznańscy, którzy z determinacją walczą o poznanie prawdy w tej sprawie, ustalili, że przyczyną niepowodzenia śledztwa był przeciek z poznańskiej policji lub prokuratury, który został przekazany podejrzewanemu o zabójstwo Ziętary. Dzięki temu jego wspólnicy i zleceniodawcy zyskali czas na zatarcie śladów zbrodni. Główny podejrzany Zdzisław W. zmarł w więzieniu w 2005 r.

Na śledztwie tym odciska się negatywnie rola służb specjalnych. W kilka dni po porwaniu wysłannicy UOP, podszywając się pod policjantów, zabrali dyskietki i kasety magnetofonowe należące do Ziętary. A następnie przez lata, aż do dziś, odmawiają prokuraturze wydania tych dokumentów. W ostatnich dniach prokurator generalny nakazał śledztwo w sprawie przecieku przenieść do prokuratury wrocławskiej. Trudno jednak uwierzyć, aby dziś po tylu latach odkryto tajemnicę związaną z porwaniem i zabójstwem naszego kolegi. Kiedy myślę o tym, jak w koszmarnym filmie przesuwają się przed moimi oczami inne niewyjaśnione zbrodnie III RP. A oto ta czarna lista przypomniana w alfabetycznej kolejności.

Piotr Głowala

27 maja 2004 r. pod Górą Kalwarią, niedaleko Warszawy, jeden z okolicznych mieszkańców w czasie spaceru z psem odkrył zmaltretowane zwłoki mężczyzny. Ofiara była pozbawiona głowy, którą odcięto maczetą. Prokuratura szybko odkryła, że są to zwłoki Piotra Głowali. Kiedy zaczęto badać jego kontakty z ostatnich lat, okazało się, że łączyły go ciemne interesy z Januszem Lazarowiczem, wówczas prezesem Zachodniego Narodowego Funduszu Inwestycyjnego, oraz Grzegorzem Wieczerzakiem, byłym prezesem PZU Życie. Podczas przesłuchań Lazarowicz twierdził, że był szantażowany przez Głowalę. Miał go wysłać Wieczerzak, który właśnie opuścił areszt, gdzie siedział podejrzewany o wielomilionowe malwersacje. Głowala żądał od Lazarowicza trzech milionów dolarów, jakie miały należeć się Wieczerzakowi w ramach wspólnie prowadzonych z Lazarowiczem interesów. Dalsze śledztwo wykazało, że najpewniej zleceniodawcą zabójstwa był Lazarowicz. Ten jednak dwa miesiące po zbrodni wyjechał za granicę i do tej pory ukrywa się przed ścigającymi go listami gończymi. Jedna z hipotez śledztwa mówi, że współudział w zamordowaniu Piotra Głowali ma Janusz G. ps. Graf, jeden z założycieli gangu pruszkowskiego.

Piotr Jaroszewicz

W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w podwarszawskiej willi w Aninie zostali zamordowani były PRL-owski premier Piotr Jaroszewicz i jego żona Alicja Solska-Jaroszewicz. Minęło 19 lat, a nadal nikt nie znalazł zabójców, nie odkryto ewentualnych zleceniodawców, nieznane są motywy tej zbrodni. Do dziś nierozstrzygnięty jest też spór, czy było to zabójstwo klasycznie kryminalne, czy miało tło polityczne. Już kilka lat temu pojawiła się teza, że za zbrodnią stały służby specjalne, a one zgodnie ze swoim rutynowym postępowaniem rozsiewają fałszywe ślady, aby odsunąć od siebie podejrzenia. I to śledztwo, jak wiele innych, już od pierwszych godzin obnażyło nieudolność i niedbałość policji. Przez pierwsze godziny, a nawet dni po odkryciu zabójstwa nie zabezpieczono terenu, na którym można byłoby znaleźć i utrwalić pozostawione przez zabójców ślady. Wielką pomyłką okazało się oskarżenie czterech kryminalistów z Mińska Mazowieckiego. Proces zakończył się kompromitacją prokuratury.

Marek Karp

28 sierpnia 2004 r. na szosie w Białej Podlaskiej tir na białoruskich numerach rejestracyjnych uderzył w tył samochodu osobowego, w którym jechał Marek Karp, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, zajmujący się „białym” wywiadem. W wyniku uderzenia auto Karpa wpadło na przeciwny pas ruchu, gdzie zostało staranowane przez nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę. Ciężko rannego Marka Karpa przewieziono do szpitala, gdzie zmarł po dwóch tygodniach nie odzyskawszy przytomności. Tego samego dnia tuż po północy z celi policyjnej wypuszczono Białorusina. Natychmiast ruszył na Białoruś, skąd do Polski już więcej nie przyjechał. Dopiero nad ranem okazało się, że podejrzanego kierowcy nie ma w areszcie, choć oczywiste było, że bez niego nie będzie można przeprowadzić żadnych czynności śledczych. Wkrótce wyszło też na jaw, że nie ma protokołu zwolnienia kierowcy ani nazwiska osoby, która o tym zdecydowała. Spisano dane z dowodu osobistego kierowcy, ale korespondencja tam kierowana wracała z adnotacją „adresat nieznany”.

Dodajmy, że Karp był najwybitniejszym znawcą patologii ekonomicznych w krajach Wschodu. Przygotowywał raport o uzależnieniach przez rosyjskie specsłużby byłych państw Układu Warszawskiego.

Andrzej Krzeptowski

19 lutego 1996 r. zwłoki Andrzeja Krzeptowskiego, rzecznika ursuskiej „Solidarności”, znalazła w jego domu siostra Iwona Krzeptowska. Zginął poprzedniej nocy od wielu ciosów zadanych nożem w szyję. Rzecznik uchodził zawsze za radykała. Działacze ursuskiej organizacji związkowej są do dziś przekonani, że był to mord polityczny. Czy tak jest, nie wiadomo, gdyż sprawa zabójstwa Krzeptowskiego, jak wiele innych na tej liście, pokazuje słabość polskiej prokuratury. W trzy miesiące po jego śmierci policja zatrzymuje 29-letniego Roberta M. z Piastowa, podejrzewanego o zakatowanie na śmierć ojca oraz o znęcanie się nad matką. Cała trójka była nałogowymi alkoholikami, a Robert M. uznany został za inwalidę po przeżytym wypadku samochodowym. Wiadomo było od lat, że po alkoholu robi się agresywny. Nadawał się więc świetnie na zabójcę Krzeptowskiego. Sąd uznał ten akt oskarżenia za kompromitację organów ścigania.

Krzysztof Olewnik

Porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika pozostałoby pewnie jedną z anonimowych zbrodni, gdyby nie seria samobójstw głównych sprawców zabójstwa. Krzysztof Olewnik został porwany w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Do dziś prokuratura gdańska prowadzi śledztwo próbujące wyjaśnić okoliczności związane zarówno ze zbrodnią, jak i z wcześniejszymi śledztwami. Wkrótce też ma być gotowy raport sejmowej komisji badającej sprawę. W obydwu przypadkach można spodziewać się jednak tego, o czym opinia publiczna wie od trzech lat. Wtedy to bowiem po samobójczej śmierci Sławomira Kościuka, skazanego na dożywocie, sprawa została nagłośniona przez wszystkie media. Wiadomo więc powszechnie, że śledztwo to stało się krzywym zwierciadłem pracy organów śledczych. Podstawowa reguła w kryminalistyce zakłada, że najważniejsze dla każdego śledztwa są pierwsze doby. Materiały zebrane w tym czasie mają decydujący wpływ na to, czy śledztwo pójdzie dobrym tropem, czy zostanie skierowane na błędne tory. Tutaj nie tylko dni, ale nawet tygodnie i miesiące zostały bezpowrotnie stracone. Dziś raport komisji będzie zawierał niezwykle bogaty spis błędów, pomyłek, niedopatrzeń, zaniechań, które wystawiają jak najgorsze świadectwo policji i prokuraturze. Najbardziej skandalicznym i jednocześnie zagadkowym elementem śledztw prowadzonych przez pierwsze lata po porwaniu była manipulacja. Pewnie jednak nigdy nie dowiemy się, kto stał za bandą brutalnych kryminalistów.

Waldemar Pańko

7 października 1991 r., cztery miesiące po objęciu funkcji prezesa NIK, w katastrofie drogowej zginął Waldemar Pańko, poseł na Sejm. Był jednym z pierwszych, który poznał dokładnie jedną z największych afer gospodarczych, czyli FOZZ. Znał też kulisy innych afer czasu transformacji. Na prostym odcinku drogi Warszawa – Katowice jego służbowe auto zderzyło się z bmw. W wypadku zginął Pańko oraz dwie inne osoby. Za winnego uznano kierowcę Pańki i skazano go na karę więzienia z warunkowym zawieszeniem. Wkrótce potem kierowca zmarł. Prokuratura od początku założyła, że był to tylko wypadek. Nie zwróciła uwagi na kilka dziwnych zdarzeń. Zlekceważono zeznania świadków, którzy mówili o wybuchu tuż przed zderzeniem obu aut. Nie przeszukano dokładnie miejsca katastrofy. Zignorowano też fakt, że nowy szef NIK w ostatnich miesiącach otrzymywał anonimowe pogróżki i że dzielił się z bliskimi swoimi obawami. Do dziś nikt nie wrócił do tego śledztwa, mimo że dwa lata po wypadku utonęło na rybach dwóch policjantów, którzy jako piersi przybyli na miejsce katastrofy. Zginął też biegły robiący ekspertyzę wypadku. Wreszcie zniknął policyjny raport dotyczący tego tragicznego zdarzenia. Trudno nie zadać pytania, czy jednak nie było to przeprowadzone z premedytacją morderstwo.

Marek Papała

Być może wyjaśnionych zostałoby kilka innych tajemniczych morderstw w III RP, gdyby rozwiązana została zagadka śmierci gen. Marka Papały. Zdymisjonowany kilka miesięcy wcześniej komendant główny policji zginął 25 czerwca 1998 r. przed swoim domem w Warszawie. Morderca oddał jeden strzał w głowę w momencie, gdy generał Papała zamierzał wysiąść z samochodu. Specjalnie spreparowany pocisk uniemożliwiał identyfikację broni, z której został oddany strzał. Ale nie to stało się główną przeszkodą niewykrycia sprawców. Podobnie jak w wielu innych śledztwach i w tym przypadku poprzez nieudolność i brak zabezpieczenia terenu zbrodni zaprzepaszczono możliwość zebrania jakichkolwiek śladów. Dziś na ławie oskarżonych siedzą dwaj znani gangsterzy, których prokuratura podejrzewa o związki z zabójstwem Papały. Ale są to w tej sprawie drugorzędne figury. Kluczowa dla rozwikłania tajemnicy tej zbrodni jest postać biznesmena z USA Edwarda Mazura, związanego od czasów PRL ze służbami specjalnymi. Prawdopodobnie dlatego śledztwo to często błądziło po manowcach i pewnie dlatego też nigdy nie poznamy prawdy. Mazur w lutym 2002 r. został zatrzymany w Warszawie, jednak prawie natychmiast go wypuszczono, po czym szybko wyjechał do USA, a trwające starania o jego ekstradycję nie przynoszą skutku.

Ireneusz Sekuła

Pupil władzy partyjnej z czasów późnego PRL. Być może w karierze w tamtej epoce wspierały go specsłużby wojskowe, których był tajnym współpracownikiem od końca lat 60. W nowej Polsce po 1989 r. szybko odnalazł się jako polityk i biznesmen. Pod koniec lat 90. wypadł jednakże z gry jako polityk, a później zaczął mieć poważne kłopoty również w licznych prowadzonych przez siebie interesach. W ostatnim okresie przed śmiercią był już zrujnowany fizycznie, miał nawet trudności z mówieniem.

23 marca 2000 r. żona wraz z córką znalazły go w jego biurze w centrum Warszawy. Miał trzy rany w klatce piersiowej i brzuchu po pociskach z pistoletu. Zmarł ponad miesiąc później w szpitalu, będąc cały czas nieprzytomny. Po kilku latach umorzono śledztwo, przyjmując wersję biegłych, że było to prawdopodobnie samobójstwo. Tymczasem nawet prowadzący śledztwo prokurator w zamknięciu śledztwa podkreślił, że istnieją przesłanki, aby sądzić, iż w popełnieniu samobójstwa ktoś udzielił Sekule pomocy lub przynajmniej skłonił go do zamachu na własne życie. O tej ostatniej tezie mówili pruszkowscy gangsterzy, z którymi pośrednio, poprzez innych szemranych biznesmenów, miał kontakt Sekuła.

Ksiądz Sylwester Zych

Zabójstwo ks. Sylwestra Zycha zamyka zbrodnie czasu PRL i zarazem otwiera mordy III RP. Ciało księdza Zycha znaleziono 11 lipca 1989 r. na dworcu autobusowym w Krynicy Morskiej. Ofiara była pobita i posiniaczona. Prowadzone przez prokuraturę wojewódzką w Elblągu śledztwo szybko umorzono. Uznano, że duchowny zmarł z powodu nadmiernej ilości alkoholu we krwi. W noc śmierci miał przebywać z nieustalonym do dziś mężczyzną w młodzieżowej dyskotece Riviera i wypić około litra wódki serwowanej w drinkach z colą. Tak twierdzili dwaj barmani z lokalu. Jak się okazało, fałszywi świadkowie. Niemal od początku wiedziano, że było to zabójstwo dokonane przez fachowców, a alkohol odkryty przez lekarzy w organizmie został przemocą wlany przez gardło. Wskazywały na to liczne zasinienia górnej części ciała i głowy. Ksiądz Zych był od kilku lat kapelanem najbardziej wówczas radykalnego ugrupowania politycznego – Konfederacji Polski Niepodległej. Partia ta kwestionowała legalność porozumienia władzy z częścią opozycji podczas obrad Okrągłego Stołu.

Jerzy Jachowicz

Posted in spiski i zbrodnie | 24 komentarze »

Znasz-li ten kraj,gdzie władzę dzierżą BEZWSTYDNE KUTASY ?

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 5, 2011


WIECIE ŻE ISTNIEJĄ KRAJE GDZIE CZARNEMU CZŁOWIEKOWI MIZIA OPOWIADA ŻE JEST TAKI KRAJ W CENTRUM EUROPY GDZIE LUDZIE GŁODUJĄ I UMIERAJĄ Z BANALNYCH PRZYCZYN NIE DOCZEKAWSZY SIĘ WIZYTY U LEKARZA …. 

na szczęście dla polskich elyt 90 % w to niechce uwierzyć ….. 

Niby zielona wyspa, niby jesteśmy w Europie, niby bogaty kapitalizm a jednak. A jednak coś jest nie tak i powinno być to powodem do wstydu dla rządzących, którzy od lat nie robią nic, aby zmienić ten stan rzeczy. Chodzi oczywiście o polską biedę. Tak wyśmiewaną, lekceważoną i traktowaną po macoszemu. Jest ona jak się okazuje realnym problemem, z którym od lat po prostu nic się nie robi. A podobno mamy społeczną gospodarkę rynkową, jednak praktyka pokazuje coś innego. Są równi i równiejsi.

Wg Głównego Urzędu Statystycznego, mimo wzrostu ogólnego poziomu życia w Polsce notowanego w ostatniej dekadzie, w skrajnym ubóstwie wciąż żyją setki tysięcy polskich rodzin – w sumie ponad 2,2 mln Polaków, w tym ponad 600 tys. dzieci. Czy ten cichy krzyk ktoś w końcu usłyszy?!

Łatkę polskiego cudu gospodarczego, który wszystkim dał po równo zrywa dr Waldemar Urbanik, socjolog z Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie, który niejako wbija szpilę e neoliberalną demagogię- „ Pod wieloma względami Polska błyskawicznie się cywilizuje, rośnie ogólny poziom życia, w wielu dziedzinach gonimy świat technologicznie, ale w sferze socjalnej jesteśmy barbarzyńcami. To nie populizm, lecz realna ocena bardzo poważnego zjawiska, którego konsekwencją jest wykluczenie sporej części obywateli z życia społecznego i gospodarczego”. Nie jest więc to „lewacka demagogia”. Mimo tak dramatycznych danych w mediach wciąż za guru uważa się ojca polskiej transformacji, Leszka Balcerowicza dla którego wydatki socjalne są socjalistycznym przeżytkiem. Co by się stało, gdyby w tym barbarzyńskim kraju wcale nie było wydatków socjalnych? Zapewne większość by zdechła, ku zadowoleniu skrajnych neoliberałów. Swoją drogą co to za pomoc państwa, skoro taki zasiłek na dziecko to ledwie 58 do 91 zł na osobę, w zależności od wieku. I to ma starczyć na żywność, obuwie, leki, środki czystości, książki i zeszyty malucha? Czymś jeszcze czasem musi do tej szkoły dojechać.

Okazuje się, że mimo pompowanej przed media i polityków propagandy sukcesu tak dobrze nie jest, wręcz przeciwnie jest źle jak było. W 2000 r. 17,1 proc. osób w gospodarstwach domowych zaliczono do relatywnie ubogich. Po dziesięciu latach w tej kategorii jest nadal 17,1 proc., czyli ok. 6,5 mln Polaków. Przez 10 lat nie zrobiono nic żeby walczyć z tą plagą. Ważniejsze są igrzyska i przepychanki.

Za serce ściska zawsze bieda najmłodszych. I tak np. 100 tys. najuboższych dzieci, które straciły w ciągu dwóch lat (2009 – 2010) prawo do ciepłej zupy i kanapki. Jak pisał „Głos Nauczycielski”, okazali się „za bogaci na kanapkę” serwowaną przez Ministerstwo Pracy w ramach programu „Pomoc Państwa w dożywianiu”. Według GUS 12 proc. osób do lat 18 żyło w rodzinach ze sfery tzw. ustawowego ubóstwa. – W rzeczywistości jest gorzej, bo w realnym ubóstwie żyje co piąte polskie dziecko – alarmuje prof. Ewa Leś, wykładowca UW, specjalistka w dziedzinie polityki społecznej . Nikogo to nie rusza?!

W szczególnie trudnej sytuacji są też rodziny wielodzietne. Niemal co czwarta rodzina z co najmniej czworgiem dzieci znalazła się w 2010 r. w grupie skrajnego ubóstwa. Wśród rodzin niepełnych – 8 proc. I pomyśleć, że kler propaguje modele wielodzietnych rodzin! .Tylko potem rodzina taka zmuszona jest klepać biedę i dziękować Bogu, bo przecież zawsze może być gorzej… Kościół jednak woli zabrać głos w sprawach zwrotów kolejnych ziem niż upomnieć się o biedną dziatwę. Bo tak łatwiej…a przesłanie „BĘDZIESZ MIŁOWAŁ SWEGO BLIŹNIEGO JAK
SIEBIE SAMEGO” tak piękne w treści w praktyce nie oznacza nic. Katoliccy posłowie traktują to chyba jako policzek wymierzony w ich interesy.

Od momentu zamrożenia progów socjalnych w 2006(to czasy rządów podobno socjalnych PiS) r. do 2010 r. prawo do wsparcia socjalnego straciły dwa miliony osób, a liczba zasiłków rodzinnych na dzieci spadła niemal o połowę. Potwierdza to także GUS, pisząc w raporcie, że gdyby przyjąć wskaźnik urealniony wzrostem cen z 2006 r., to stopa ubóstwa ustawowego w 2010 r. wyniosłaby nie 7,3 proc., lecz niemal 11 proc. Ten ogólnonarodowy dramat rozgrywa się na naszych oczach i za naszym cichym pozwoleniem, gdyż za to odpowiadają polityczni idioci, których wybieramy.

Wydawałoby się, że lekiem na całe zło będzie praca. Wiadomo, bez pracy nie ma kołaczy. Problem polega na tym, że jesteśmy w Polsce, kraju, gdzie płaca minimalna jest jedną z najniższych w Europie, gdzie często zdarza się łamanie praw pracowniczych, a pracowników nie zawsze dostaje na czas swoją zapłatę. I tak ludzie, którzy mają jakimś cudem stały dochód w skrajnym ubóstwie żyje 10 proc. rencistów (3,9 proc. emerytów) i 9 proc. rolników.

Kolejnym przejawem biedy jest niepełnosprawność w rodzinie. Okazuje się, że to nie tylko wielki ludzi i rodzinny dramat, ale także a może i przede wszystkim ekonomiczny. Tam, gdzie głową rodziny jest osoba niepełnosprawna, ubóstwo skrajne sięgało w ubiegłym roku 9 proc., a w rodzinach z niepełnosprawnym dzieckiem aż 12 proc.

Prof. Ewa Leś stwierdza bowiem to, co najbardziej zaboli polskich neoliberałów, zachłyśniętych polską transformacją- „ To nie bezrobocie jest dziś największym problemem, lecz to, że ubóstwo paradoksalnie dotyka coraz częściej rodzin, w których rodzice pracę mają, ba, nawet oboje mają, ale są najniżej wynagradzani – mówi. – W Polsce mamy problem z dramatycznym zaniżaniem płac”. Ale wiek emerytalny się wydłuża a politycy sami sobie dają podwyżki, tak jak choćby ta ostatnia z br. kiedy to, zdecydowali, aby podwyższyć sobie kwotę na prowadzenie własnego biura. Jeśli wziąć pod uwagę, ilu mamy posłów- 460 i pomnożymy to przez owe 500zł wyjdzie bardzo ciekawa sumka. Jednak nie dla psa kiełbasa, zdawałoby się mówić takie przedsięwzięcie…

Wolny rynek nie rozwiązał wszystkich problemów. Co gorsza, skumulował je jeszcze bardziej. Od lipca Polska przewodniczy w Radzie UE. Czy nie powinien być to priorytet polskiego rządu, aby zlikwidować ten olbrzymi problem? Okazuje się, że nie. Dlatego czas na obywatelskie nieposłuszeństwo. Każdy polski rząd po 1989 roku łączyło jedno- wiara w niewidzialną rękę wolnego rynku. Ubóstwo traktowano jako problem przejściowy. A on jednak jest ciągle nierozwiązany. 

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | Leave a Comment »

RZUT OKIEM NA POLSKI GRAJDOŁEK -wstyd obciach i zwała ……

Posted by miziaforum w dniu Sierpień 5, 2011


WITAM PO PRZERWIE -i cóz można napisać w Polsce bez zmian , złodzieje , afery , wszystko w oprawie patryjotycznych uniesień , czyli AFREA INFO DNIA  ZARAZ W KOLEJCE INFO ŚCIEKU POWSTANIE , WARSZWASKIE POTEM ZNOWÓ ŚWIŃSTEWKO A NA KONIEC KSIADZ I CÓD NAD WISŁĄ – brrrr okropieństwo …

LUDZIE NA SWIECIE ŻYJĄ INNYMI SPARAWAMI – a tu jest jak jest ….

=====================================================

Były poseł skazany za pomoc przy wręczaniu łapówki. Przyjął 100 tysięcy dolarów
40 minut temu
Źródło: PAP

Były poseł BBWR Henryk Dyrda przyjął od Barbary Kmiecik równowartość 100 tys. dolarów – uznał katowicki sąd rejonowy i wymierzył mu karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 15 tys. zł grzywny za pomoc w przekazaniu łapówki.

Pieniądze miały trafić do ówczesnego szefa Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki, nieżyjącego już dziś Jacka Dębskiego za załatwienie zięciowi Kmiecik posady w kierowanym przez niego urzędzie. Sąd uznał zeznania Kmiecik – która była głównym świadkiem oskarżenia – za wiarygodne i logiczne.

Dyrdzie (zgodził się w piątek na podawanie nazwiska) postawiono zarzuty w tym samym śledztwie, w którym miała je usłyszeć Barbara Blida. Według aktu oskarżenia, ustalił z Kmiecik łapówkę w wysokości 100 tys. dolarów za zatrudnienie zięcia Kmiecik w UKFiT. Sąd uznał, że Dyrda przyjął równowartość tej kwoty w złotówkach, czyli 350 tys. zł. Dębski rzeczywiście zatrudnił zięcia Kmiecik. Dyrda zaprzeczał jednak, by przekazywał za to Dębskiemu jakiekolwiek pieniądze. Zapowiada apelację.

Akt oskarżenia trafił do sądu w 2007 r. Poza Dyrdą objęto nim także dwóch byłych wiceprezesów spółek węglowych i byłego współpracownika Kmiecik, który miał im wręczać łapówki. Ich proces toczy się oddzielnie, przed sądem w Rudzie Śląskiej. Sama Kmiecik jest w obu tych sprawach świadkiem. Skorzystała z klauzuli bezkarności, przysługującej osobom, które same powiadomią o korupcji.

======================================================

Kłopoty polskiego podróżnika, nie dał łapówki
dzisiaj, 08:02
Źródło: Gazeta Wyborcza

„Gazeta Wyborcza”: Polski podróżnik, Maciej Pastwa, trafił do aresztu w Republice Środkowej Afryki. Policja zatrzymała go, bo nie chciał zapłacić łapówki. Polak miał budować w Afryce szkołę i studnię głębinową dla najbardziej potrzebujących.

Poznański podróżnik od pięciu dni przebywa w areszcie. Policja zatrzymała go ponieważ odmówił zapłacenia ośmiu euro łapówki. W ogarniętym rebelią kraju ściąganie haraczy od podróżnych jest na porządku dziennym.

Maciej Pastwa zmierzał do Demokratycznej Republiki Konga gdzie w miejscowości Tumikii miał budować szkolę dla dzieci i studnię głębinową. Na tel cel przekazał jedenaście tysięcy euro własnych oszczędności, do projektu polskie MSZ dołożyło 100 tys. zł.

W rozmowie telefonicznej z „GW” Pastwa poinformował, że przy zatrzymaniu policja przeszukała go i skonfiskowała dwa paszporty (jest też obywatelem Kanady), karty kredytowe, czeki podróżne, telefon komórkowy i 2,5 tys. euro gotówki. Póżniej w areszcie telefon komórkowy został mu zwrócony.

Republika Środkowej Afryki w szponach malarii

W sprawie podróżnika interweniowało już polskie i kanadyjskie MSZ. Zakłada się, że jeśli Polak nie usłyszy żadnych zarzutów wkrótce zostanie zwolniony z aresztu.

Więcej w dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej”.

(PG)

=====================================================

Wałbrzych: PO żądała pieniedzy od MPK?
[2011-08-01 08:12:00]

Byli prezesi dwóch wałbrzyskich zakładów komunalnych twierdzą, że byli zmuszani do wypłacania z kas swoich firm pieniędzy politykom Platformy.

Pieniądze miały być przeznaczone dla byłego prezydenta miasta Piotra Kruczkowskiego, oskarżanego również o kupowanie głosów w wyborach.

Według prezesów trafiały również na konta innych polityków PO – posłanki Katarzyny Mrzygłockiej, senatora Romana Ludwiczuka oraz byłego szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego.

Kruczkowski miał pojawiać się w biurze MPK żądając wpłat 20, 30 lub 40 tys. zł. W ten sposób Platforma miała zyskać od przedsiębiorstwa około 500 tys zł.
Czyżby politycy PO pokazywali na własnym przykładzie, jak wielkie możliwości tworzy kapitalizm, a pieniądze leżą… w finansowanych przez podatników przedsiębiorstwach i instytucjach.

======================================================

 

ŻENUJĄCO UCIAŻLIWY JEST TEN POLSKI KUR widołek  człowiek zajrzy i już po 3 godzinach ma dosć …..

NIEMA NADZIEJI NA POPRAWĘ – POLAKOM POZOSTAJE ROLA ” GŁUPIEGO JANA ” ………………………..

GDZIE JEST DRUGI TAKI KRAJ W ŚWIECIE  – WZIOŁ ŁAPUWKĘ – ŹLE!!!! – NIE DAŁ ŁAPÓWKI TEŻ – PROBLEM – 😉 

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 6 komentarzy »