Miziaforum's Blog

Archive for Czerwiec 2011

solidarność wstrząsnęła rządem – rząd przerażony …

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 30, 2011


Kukiz zaśpiewał o 12 ,oo

około 16.00 ktoś podpalił krzesełko turystyczne .

BYŁA TO RELACJA Z NAJWIĘKSZYCH OD LAT PROTESTÓW PRACOWNICZYCH….

Posted in Uncategorized | 26 komentarzy »

POLSKA – a jaśli krew się poleje i zdrajcy zawisną… to będzie to sprawiedliwe

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 30, 2011


Jak Przywódcy Solidarności oszukali ludzi pracy! – czyli kolejna klęska narodu polskiego.

Zbliża się 32 rocznica strajkowych sierpniowych 1980 i termin kolejnych głosowań do Parlamentu RP. Co prawda wybory się już odbyły i gangi partyjne obsadziły przyszły Parlament swoimi ludźmi, ale nadal głośnio nawołują naiwnych, ciemnych i głupich wyborców by mimo to, poszli głosować, a rządzący by mogli powiedzieć światu, że Naród ich popiera. Warto jednak przypomnieć i zastanowić się, co dotychczas Polacy, a zwłaszcza ludzie pracy, zyskali w wyniku tych strajkowych protestów i rzekomo pozytywnych przemian, których chcieli i sami dokonali. ? Czy są bardziej szczęśliwi i zadowoleni? Czy o to chodziło strajkującym?

Cele strajkujących ludzi pracy były od samego początku jasne, proste , uczciwe i czyste – zmusić rządzących do działania na korzyść społeczeństwa, respektowanie przez rządzących ich własnej Konstytucji, praw które ustalali, umów międzynarodowych, które zobowiązywali się przestrzegać, zabiegać o stworzenie rządzonym godnych warunków życia. Od czerwca 1956 każdy bunt społeczeństwa zmuszał władze do kolejnych ustępstw, do poszerzania zakresu swobód obywatelskich, ogólnoludzkich i polepszania warunków życia społeczeństwa ( Hasło Gierka – by Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatnio) . Strajki lata 1980 przyczyniły się do największych po wojnie ustępstw władzy na rzecz społeczeństwa, o czym świadczy treść podpisanych umów ze strajkującymi w Szczecinie, Gdańsku i Jastrzębiu . Jednakże strajkującym ludziom pracy chodziło zupełnie o co innego, niż grupie ambitnych gangsterów politycznych żądnych władzy, którzy wślizgnęli się podstępnie do komitetów strajkowych pod pretekstem oferowania pomocy. W rezultacie to tzw. doradcy w sposób konspiracyjny, zawoalowany sterowali komitetami strajkowymi. Przyznał to publicznie Jacek Kuroń, który wręcz stwierdził, że strajkami w Gdańsku, rozmowami z delegacją rządową, faktycznie kierowali doradcy, a nie strajkujący. Członkowie komitetu strajkujących i Wałęsa byli tylko figurantami (Kuroń publicznie przyznał , że „Wałęsa był sierżantem w okopach, a wszystkim kierował sztab mózgów : Mazowiecki, Geeremek … ( zob. Jacek Kuroń , PRL dla początkujących ..)

To, że od samego początku strajk był wykorzystywany instrumentalnie; że chodziło o zdobycie władzy, świadczą skutki tych działań po zakończeniu strajków.

KOLEJNA KLĘSKA NARODU POLSKIEGO

We Wrocławiu odbył się 17 Sejmik Rodzinny zorganizowany przez środowisko katolickie. W czasie spotkania prelegenci przyznali , że na tzw. transformacji ustrojowej, czyli na wprowadzonym prymitywnym kapitalizmie w Polsce, tylko 5 proc. społeczeństwa odniosło pewne korzyści, natomiast aż 95 proc. nic nie zyskało , a przeciwnie straciło. Jest to niemal powszechne przekonanie i można by je ignorować , gdyby nie fakt, że pochodzi ze środowiska związanego ściśle z Kościołem, który aktywnie popierał wszelkie kierunki zmierzające do replantacji form dziewiętnastowiecznego, balzakowskiego kapitalizmu. W czasie obrad we Wrocławiu wielu duchownych i świeckich działaczy katolickich z niepokojem wskazywało na społeczny, ekonomiczny i moralny regres kraju oraz dalsze zagrożenia: biedą, upadkiem moralności, kryminalnymi przestępstwami, zanikiem pozytywnych postaw i aktywności obywatelskiej, nadziei itp. Czy tego chcieli strajkujący w sierpniu 1980? Jeśli nie, to dlaczego gremialnie czynnie nie protestowali, jak ich okradali przywódcy spod szyldu Solidarności? Wszak potrafili bronić skutecznie żywotnych interesów społeczeństwa i ludzi pracy w 1956, 1970, 1976 i w 1980 roku.

SPOŁECZEŃSTWO CHWALI GIERKA

Ośrodek Badań Opinii Publicznej ( OBOP) podał, że aż 56 proc. badanych stwierdziło, że najlepiej im się żyło za rządów Edwarda Gierka. Ludzie wreszcie zaczynają doceniać , co stracili. Gdyby w latach solidarnościowej euforii niszczenia zdobyczy społecznych , narodowych zarówno w PRL , jak i w III Rzeczypospolitej, wiedzieli ile tracą, nigdy nie poparliby awanturnictwa przywódców „Solidarności; nie zaakceptowaliby i nie włączyli się do programu „targania się po szczękach”, w wyniku czego Solidarność, a właściwie jej przywódcy mieliby przejąć władzę w Polsce i odrzucili hasło Karola Modzelewskiego zapowiadające na krajowym spotkaniu kierownictwa „S’ 3 grudnia 1981 roku w Radomiu, że „bój ich to będzie ostatni”. W konsekwencji postpezetperowcy wyszli na tym korzystnie , dzięki porozumieniu się z działaczami Solidarności, poza plecami społeczeństwa . Dogadali się w Magdalence i przy „okrągłym stole” w sprawie podzielnia władzy z nowymi do niej pretendentami, ale rachunek, jak zawsze zapłaciło i płaci nadal społeczeństwo i płacić będą przyszłe pokolenia. .

KOLONIZACJA POLSKI

Przytaczamy In extenso fragmenty wypowiedzi ukazującej ile całe społeczeństwo polskie straciło na tzw. transformacji społecznej, ekonomicznej i ustrojowej, wypowiedzi nie polityka, lecz naukowca prof. Witolda Kiżunia, a dotyczącej klęski Posierpniowej, Solidarnościowo-Wałęsowskiej Polski, jej REKOLONIZACJI i wyprzedaży majątku narodowego, oddanie kraju we władanie obcym oraz rodzimym złodziejom ( Leszek Skonka)

(…) Polska dysponowała kadrą wykwalifikowanych inżynierów i robotników. Wedle źródeł amerykańskich, w 1980 roku znajdowała się na 12. miejscu jeśli chodzi o wielkość produkcji. —————Pojawia się więc kolejna fantastyczna okazja dla światowego kapitału zdobycia atrakcyjnego rynku. I rusza George Soros. To jeden z 10 najbogatszych ludzi na świecie, dorobił się na spekulacjach giełdowych. Polska jest otwartym krajem, w którym znaczna część młodszej kadry przywódczej przebywała w USA na stypendiach. Jest wielu Cimoszewiczów, Kwaśniewskich, Rosatich, Balcerowiczów. Leszek Balcerowicz uzyskał tytuł MBA na Saint John’s University . Decyzja – zaczynamy w Polsce. Wielki reprezentant światowego kapitału George Soros przyjeżdża w maju 1988. Spotyka się z Rakowskim i Jaruzelskim. Natychmiast tworzy za miliony Fundację Batorego stawiając jako cele: otwarte społeczeństwo i otwarty rynek. Niedługo później NBP tworzy 9 banków komercyjnych z partyjnym kierownictwem. Zaczyna się I etap tworzenia tzw. przedsiębiorstw nomenklaturowych. Soros opracowuje program w oparciu o tzw. konsensus waszyngtoński. Zakłada on otwarcie granic, możliwość dużego importu i jak najdalej idącą prywatyzację. Bazuje na koncepcji neoliberalizmu Miltona Friedmana, absolutyzującą wolny rynek, w której państwo nie ma nic do gadania. Soros sprowadza Sachsa, który jest finansowany przez Fundację Batorego.

– Sachs spotyka się ze strategami Solidarności.

– W maju ’89 roku idzie do Geremka. Geremek przyznaje, że nie ma zielonego pojęcia o ekonomii. Jadą do Kuronia na Żoliborz. Kuroń nie zna angielskiego, więc zapraszają Liptona, który pracuje w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, a jednocześnie w redakcji „Gazety Wyborczej”. Kuroń powtarza, że wszystko na pewno wyjdzie i poleca Sachsowi opracowanie programu. Jadą do „Gazety Wyborczej”, gdzie jest komputer i do rana Lipton z Sachsem opracowują program. Biegną do Michnika, który też wyznaje, że nie ma zielonego pojęcia o ekonomii. Ale decyduje się napisać artykuł: „Wasz prezydent, nasz premier” i zobowiązać rząd do realizacji programu. Nie odkrywam niczego nowego. Wszystko jest w książce Jeffreya Sachsa: „Koniec z nędzą. Zadanie dla naszego pokolenia”. Później Sachs spotyka się z OKP w sejmie…

– …większość posłów też nie ma wiedzy ekonomicznej…

– Aleksander Małachowski przyznał później: „Byliśmy jak barany”. Powstaje pytanie: kto ma realizować tę koncepcję? Jako pierwszy brany jest pod uwagę Trzeciakowski, który odmawia. Nie zgadzają się także Józefiak i Szymański. Wtedy Stefan Bratkowski stawia moją kandydaturę. Ja jestem w Burundi, gdzie nie ma ambasady, dlatego dzwoni ambasador z Kenii, ale nie umie sprecyzować o jaką propozycję chodzi. Brakowało mi roku do zakończenia realizacji 10-letniego programu, stąd odmawiam. Wtedy Kuczyński ni stąd, ni zowąd łapie Balcerowicza. Co ciekawe, Balcerowicz robi doktorat w ’75 roku, a w ’89 nie ma jeszcze habilitacji. Kiedy pracowałem w Wydziale Zarządzania UW to nasi adiunkci musieli w ciągu pięciu lat zrobić habilitację. W przeciwnym razie byli zwalniani. Sprawa druga – Balcerowicz nie brał udziału w pracach Okrągłego Stołu. Po trzecie – nigdy w życiu niczym nie kierował. Dobór więc bardzo dyskusyjny. W tym czasie OKP tworzy komisję do stworzenia programu gospodarczego pod przewodnictwem prof. Janusza Beksiaka. I wtedy Mazowiecki stawia sprawę na ostrzu noża – albo oni, albo my. Zostaje Balcerowicz.

– Dlaczego inni nie chcieli jej realizować?

– Bo poza zdławieniem inflacji, skutkowała zniszczeniem państwowych przedsiębiorstw, likwidacją PGR-ów, masowym bezrobociem, a jednocześnie zalewem importu – importowaliśmy wówczas nawet spinki do włosów i makulaturę. Przyjeżdżam wtedy do Polski i widzę mleko francuskie na półkach. Kuzynka mówi mi, że jest propaganda, by nie kupować polskiego mleka, bo rzekomo butelki myje się proszkiem IXI. Pytam o „Mazowszankę”, którą zawsze lubiłem. Okazuje się, że nie ma. Można za to nabyć niemieckie wody mineralne. Chcę kupić krem do golenia Polleny. A trzeba pamiętać, że Szwedzi specjalnie przyjeżdżali do Polski po wódkę i polskie kosmetyki. Polleny też nie ma, jest Colgate. W końcu ekspedientka znajduje Pollenę w magazynie. Widzę, że jest trzy razy tańsza. Kobieta tłumaczy, że bardziej opłaca jej się sprzedawać droższy towar, więc polskiego nie wystawia. Krótko mówiąc, rozpoczyna się świadoma likwidacja konkurencji. Siemens kupuje polski ZWUT, który dysponuje wówczas monopolem na telefony w Związku Radzieckim. Niemcy dają pracownikom dziewięciomiesięczną odprawę. Wszyscy są zadowoleni. Po czym burzą budynek, całą aparaturę przenoszą do Niemiec i przejmują wszystkie relacje z Rosją. Likwiduje się „Kasprzaka”, produkcję układów scalonych, diod, tranzystorów, a nawet naszego wynalazku, niebieskiego lasera. Wykupuje się polskie cementownie, cukrownie, zakłady przemysłu bawełnianego, świetną wytwórnię papieru w Kwidzyniu. A my uzyskane pieniądze „przejadamy”.

– Największy skandal to jednak sprawa Narodowych Funduszy Inwestycyjnych.

– Kupiłem wtedy świadectwo NFI za 20 zł, wychodzę z banku i zatrzymuje mnie mężczyzna oferując za nie 140 zł. Okazało się, że posiadacz 35 proc. akcji miał prawo do podejmowania decyzji sprzedaży. NFI tworzyło ponad 500 najlepszych przedsiębiorstw. Wszystkie upadły albo zostały za grosze sprzedane. I potem te świadectwa były po 5 zł. Toczyły się procesy, m. in. Janusza Lewandowskiego, zakończony w zeszłym roku uniewinnieniem. Wszyscy porobili kariery, a Balcerowicz dostał Order Orła Białego i był kandydatem do Nagrody Nobla. To nie do wiary!

– Polska oddała banki, a sektor energetyczny przejmują firmy narodowe innych państw, np. szwedzki Vatenfall.

– Wcześniej TP SA przejął państwowy France Telecom. Podobnie działo się w Afryce. Wszystkie towary eksportowane z Europy albo Ameryki były bez porównania droższe. Kupiłem w Afryce volkswagena za 15 tys. dolarów, przyjechałem do Berlina, patrzę – kosztuje tylko 8 tys. Teraz także ceny artykułów przemysłowych są w Polsce dużo wyższe, zaś płace nieporównywalnie niższe. Na tym polega interes firm zagranicznych. Gdyby płace, żądaniem związków zawodowych, doprowadzono do poziomu wynagrodzeń za granicą, to koncerny przeniosłyby się do Rumunii, Bułgarii, na Białoruś, do Chin, a nawet do Afryki. Przecież Ford zlikwidował fabrykę pod Warszawą i otworzył ją w St. Petersburgu.

– Czy podobnie rekolonizowano inne kraje, które wychodziły z komunizmu?

– Tak, tę koncepcję zrealizowano w całej Europie Środkowej. (…)

– Jest tragiczna. Suma długu państwa i długu prywatnego przekracza poziom dochodu narodowego. A dług rośnie, bo całe te 20 lat mamy ujemny bilans w handlu zagranicznym. Żyjemy wedle filozofii sformułowanej przez premiera Tuska – „tu i teraz”. Nie ma żadnego planu strategicznego.

– Czy limity emisji Co2 to pomysł na doprowadzenie do upadku polskiego przemysłu?

– Pakiet klimatyczny jest korzystny dla zachodu Europy, który kombinuje, by eksploatować kraje Europy Środkowej. To mają być neo-kolonie. Temu służy likwidacja polskich banków, ciężkiego przemysłu i handlu. To są ostatnie lata polskiego handlu. Tylko w tym roku Carrefour i Biedronka zamierzają otworzyć paręset nowych placówek.

– Czyli Polacy nie mają być właścicielami dużych firm?

– Taki jest cel. Polsce grozi poważny kryzys finansowy. Zagrożony jest system ubezpieczeń społecznych. Jak można było stworzyć OFE – kilkanaście zagranicznych firm, które biorą po 7,5 proc. prowizji? Należało powołać jedno polskie towarzystwo emerytalne, które tworzy fundusz inwestujący tylko w budowę wieżowców, duże przedsiębiorstwa i na tym zarabia. Tak jak ONZ, którego fundusz emerytalny jest właścicielem wieżowców w Nowym Jorku, których wartość idzie co roku w górę. Ale zagranicznym firmom ubezpieczeniowym dawać takie zarobki?!

– Dlaczego Niemcy zdecydowali się otworzyć swój rynek pracy?

– Jest zapotrzebowanie na konkretne zawody, m. in. informatyków, lekarzy oraz osoby do opieki nad ludźmi starszymi. Zarazem

Niemcy prowadzą konsekwentną politykę. W latach 70. wyemigrowało paręset tysięcy Polaków, którzy mieli rodziny w Niemczech. Oni się zgermanizowali. Także część mieszkańców Dolnego Śląska ma już obywatelstwo niemieckie i praktycznie tylko wakacje spędza w Polsce, a pracuje w Niemczech. Zakładamy, że po 1 maja wyjedzie kolejne 400 tys. Polaków.

– Za granicą pracuje już 1,5 mln Polaków. Jakie będą konsekwencje masowej emigracji zarobkowej?

– Tragiczne. Zabraknie nam specjalistów i robotników wykwalifikowanych, a to ograniczy możliwości rozwoju. Najzdolniejsi wyjeżdżają i tylko niewielki procent z nich wróci. W tej chwili przysyłają jeszcze pieniądze do Polski, ale to się skończy, kiedy ściągną rodziny. A przecież wymieramy jako naród, bo statystyczna Polka rodzi 1,23 dziecka. W rekordowym tempie rośnie mocarstwowość i rola Niemiec, które już są 4. potęgą świata i ściągają najlepszych specjalistów, również z Polski. Program Solidarności sformułowany na I zjeździe w Oliwie to była koncepcja samorządności – tworzenia samorządów przedsiębiorstw i samorządów zawodowych. Po ’89 roku udało się utworzyć 1500 spółek pracowniczych, które dziś świetnie prosperują. Ale na poziomie państwa projekt „S” odrzucono.

——————————–Prof. Witold Kieżun –

========================

I PROSZĘ NIE SCIEMNIAĆ  ŻE NIEMA KIM ZASTĄPIĆ TEJ BANDY ZŁODZIEJI

 TO JEST PROBLEM? 

TO NIE PROBLEM NAWET TY BYŁ BYŚ LEPSZYM PREMIEREM I PREZYDENTEM

SPYTASZ DLACZEGO ANO CHOĆBY DLATEGO

ŻE CZYTASZ TEN BLOG

” NIE ŚWIECI GARNKI LEPIĄ „

czujesz sie głupszy od tuska , komorowskiego czy wałesy ???? 

mineło juz 22 lata mamy swoich mądrych wykształconych tu fachowców , nie potrzebujemy” zagremanicznych” doradców .

Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela – dokument uchwalony przez Zgromadzenie Narodowe 26 VIII 1789 roku jako wstępny akt konstytucji, który uznawał prawo każdego człowieka do wolności, własności oraz sprzeciwu wobec niesprawiedliwości i ucisku. Za główne prawa człowieka uznawała: wolność religijną, równość wobec prawa, wolność słowa i prasy, odpowiedzialność urzędników przed społeczeństwem

CZAS NA ZMIANY !!!!

Polski „system” podatkowy, to system ancien regime’u sprzed 1789 r.

Lekarze , prawnicy, kościół katolicki w POLSCE SĄ OD 22 LAT TRAKTOWANI WYJĄTKOWO , A nasze nigdy nie mając pieniędzy państwo obdarowało hojnie te grupy zaowodowe przywilejem płacenia podatku zryczałtowanego. czyli w okreslonej stałej kwocie (niewielkiej bardzo), którego wysokość nie zależy od dochodów. Nie mają oni obowiązku ewdencjonowania klientów, czyli nie prowadzą pełnej księgowości, mimo że dochody wielu z nich są większe od niejednej średniej wielkości firmy. Dlatego adwokat albo notariusz zapłaci w ciągu roku podatek taki jak kiepsko uposażony emeryt, będzie jeździł kilkoma luksusowymi samochodami miał parę domów, apartamentów i zył sobie jak pączek w maśle. Polityka podatkowa państwa polskiego przypomina politykę podatkową przedrewolucyjnej Francji (przed 1789 r.), gdzie podatki płacili chłopi i mieszczanie a szlachta i duchowieństwo były z nich zwolnione

DZIŚ W POLSCE SIĘ TROSZKĘ ZMIENIŁO DUCHOWIŃSTWO CHCE I JUŻ MA TO CO FRANCUZI ZMIENILI W CZASIE REWOLUCJI

ALE „ELYTY POLSKIE” – WYWODZĄCE SIĘ Z POD PERLOWSKIEJ BUDKI Z PIWEM – CHCĄ ZAJĄĆ MIEJSCE SZLACHTY !!!!!!!

ZGROZA – CHAMY PANAMI CHCĄ BYĆ !!!!!

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 35 komentarzy »

dług – KOMU ZATEM DAĆ W MORDĘ NALEŻY….

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 29, 2011


Stan rzeczy jest taki, iż praktycznie rzecz biorąc wszystkie kraje na świecie (z nielicznymi wyjątkami) są zadłużone po uszy, z potężnymi United States of America na czele. U kogo są zadłużone te kraje? Jeśli u siebie nawzajem, to czyż nie można drogą prostych dwustronnych umów długi te poredukować? Czy nie można pójść dalej i zacząć redukować wzajemne długi na skalę globalną? Czy zadanie to przekracza możliwości intelektualne geniuszów ekonomicznych, a wśród nich laureatów Nobla? Okazuje się, że najwidoczniej nie można – ponieważ świat jest po prostu zadłużony u żydowskich bankierów, stanowiących swoiste mocarstwo wrogie wobec całej reszty świata, dążące do pauperyzacji, depopulacji, zniewolenia, a wreszcie zniszczenia jego narodów. Świat narobił długów na bezwartościowe żydowskie papierki, a musi je spłacać prawdziwymi wartościami, własną pracą czy pozbywaniem się swej własności za nędzne grosze. I dlatego należy „walić” do każdego piep….o ekonomisty, który usiłuje nam objaśniać działanie gospodarki światowej, udając, iż nie dostrzega jej prawdziwego, żydo-banksterskiego oblicza. Bo jest on agentem tychże banksterów i jako taki, współuczestnicząc w masowej zbrodni, zasługuje na karę główną.

RZĄD III R.P OFICJALNIE I JAWNIE ŁAMIE PRAWO I BIERZE ZA TO OD PRYWATNYCH FIRM PIENIĄDZE

TO JEST KURWA TYLKO MOŻLIWE W POLSCE
DLACZEGO NORMALNY CZŁOWIEK CHCE WYJECHAĆ ????
BO JEST NORMALNY I WIDZI TO CO PONIŻEJ A NAWET WIĘCEJ.
Marlboro płaci celnikom
Niemal 13 mln zł otrzymała służba celna od koncernów tytoniowych, informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Tak branża nagradza aktywność służb w zwalczaniu kontrabandy tytoniowej. Ale przy rosnącej akcyzie nie da się zatrzymać przemytu.
Rachunek jest prosty: w Rosji paczka papierosów kosztuje 2 zł, w Chinach zapłacimy tyle za karton. Tymczasem u nas w kiosku paczka to 11 zł. Nic dziwnego, że także Polska stała się już krajem docelowym przemytu tytoniowego.

Rentowność tego biznesu można porównać tylko z narkotykowym, mówi funkcjonariusz CBŚ ścigający grupy przemytników. Choć służby są coraz bardziej efektywne w swych działaniach, to jednak skala sprzedaży nielegalnego tytoniu szacowana jest obecnie na 10-14 proc. tej legalnej. To oznacza straty dla budżetu w wysokości 2 mld zł rocznie.
Koncernom tytoniowym opłaca się sponsoring, realizowany w wyniku porozumienia z Komisją Europejską. Wypłacane przez nie pieniądze idą w całości na dofinansowanie zadań służb zwalczających przemyt papierosów i zajmujących się eliminacją nielegalnych fabryk. Polscy celnicy dostali za rok 2010 ponad 12,6 mln zł. Mniej dostały Komenda Główna Policji i CBŚ, ale jaka to kwota – utrzymują w tajemnicy.

http://finanse.wp.pl/kat,104124,title,Marlboro-placi-celnikom,wid,13267058,wiadomosc.html

=====================================================
TO SAMO TYCZY SIE URZĘDNIKÓW U.K.S , DZIAŁAJĄ NA ZLECENIE FIRMY „MICROSOFT” ŚCIGAJĄ NIELEGALNE OPROGRAMOWANIE , TYLE , ZE U.K.S MA NA TYLE PRZYZWOITOŚCI , ZE NIE CHWALI SIĘ TYM W MEDIACH , WIDOCZNIE PRACUJĄ TAM CIUT BARDZIEJ ROZGARNIĘCI URZĘDNICY , CO JEDNAK NIE ZMIENIA FAKTU , ŻE TO DZIAŁANIE JEST ZWYKŁĄ KORUPCJĄ , A JEŚLI NIE TO NA PEWNO
DZIAŁALNOŚĆ POLICJI , CBŚ, SŁUŻBY CELNEJ – W TAKIM UKŁADZIE FINANSOWYM TO JAWNE PRZESTĘPSTWO
PYTAM JAK TO MOŻLIWE , ZE WYPEŁNIAJĄC POWIERZONE ZADANIA WYNIKAJĄCE Z CHARAKTERU I CELOWOŚCI ICH POWOŁANIA ZA PIENIĄDZE PODATNIKÓW – W CZASIE WYKONYWANIA OBOWIĄZKÓW SŁUŻBOWYCH , SĄ OPŁACANI PRZEZ PRYWATNEGO BIZNESMENA ABY BYLI SKUTECZNIEJSI W DZIAŁANIU ZE WSKAZANIEM PRZEZ TEGOŻ BIZNESMENA CO DLA NICH JEST PRIORYTETEM , KOGO WINNI ŚCIGAĆ GORLIWIEJ NIŻ INNYCH ……………..
TO JEST UKŁAD MAFIJNY , I NIE PISZCIE MI ,ŻE NIE BO WŁAŚNIE TAK
GDZIE W EUROPIE DZIEJĄ SIĘ JAWNIE TAKIE RZECZY !!!!!!
=====================================================
PÓJDŹMY DALEJ TYM TOKIEM POSTĘPOWANIA WŁADZ III R.P
PROSZĘ TO TRAKTOWAĆ ŚMIERTELNIE POWAŻNIE BO TO TYCZY SIĘ WAS WSZYSTKICH I MOŻE KAŻDEMU INDYWIDUALNIE WYJŚĆ BOKIEM …
WNIOSEK PŁYNĄCY WPROST Z WYŻEJ OPISANEJ SYTUACJI
jeśli mam odpowiednią kwotę mogę JAKO BIZNESMEN LUB NAWET OSOBA PRYWATNA KUPIĆ W POLSCE SOBIE PRZYCHYLNOŚĆ NP :
– LOKALNEGO KOMISARIATU POLICJI …
– PROKURATURY
– NIEZAWISŁEGO SĄDU
– SŁUŻB SPECJALNYCH
– SŁUŻBY CELNEJ i innych .
BO ROZUMIE ŻE JEŚLI TYCH TO I WSZYSTKICH ORGANÓW TEGO PAŃSTWA
I TAK DOSZLIŚMY W UBEKISTANIE DO APOGEUM UKŁADÓW PRZESTĘPCZYCH
KIEDYŚ MOŻNA BYŁO SOBIE KUPIĆ PRZYCHYLNOŚĆ I GORLIWOŚĆ W DZIAŁANIU ALE – POJEDYNCZYCH URZĘDASÓW – NAZYWAŁO SIĘ TO KORUPCJA …
TERAZ JEŚLI MASZ ODPOWIEDNIĄ KWOTĘ , MOŻESZ SOBIE WYNAJĄĆ CAŁY RESORT , – TO TYLKO KWESTIA KWOTY „SPONSORINGU”

REASUMUJĄC W TAKIM RAZIE MYŚLĘ , ŻE JUŻ TERAZ WIECIE , ŻE JEST MOŻLIWE :

– OPŁACENIE NP . PRZEZ GRUPĘ PEDERASTÓW ODPOWIEDNICH SŁUŻB W CELU KUPIENIA CZASU SŁUŻBOWEGO ZE WSKAZANIEM NA ŚCIGANIE HOMOFOBÓW.

– OPŁACENIE NP. PRZEZ „X” GRUPĘ INTERESU SŁUŻB DOCHODZENIOWO ŚLEDCZYCH , ORAZ SĄDU , I PROKURATURY W CELU – BEZ WZGLĘDNEGO ŚCIGANIA NP , „rusofobów” – i karania ich BEZLITOSNEGO I TRAKTUJĄC TEN WYSTĘPEK „RUSOFOBII ” JAKO ZBRODNI .

KLIENT PŁACI I WYMAGA MA PRAWO „SPONSOROWANYM SŁUŻBĄ SUGEROWAĆ , WYDAWAĆ WYTYCZNE , PONAGLAĆ W DZIAŁANIU , USÓWAĆ Z SZEREGÓW , POLSKICH SŁUŻB ZBYT LENIWYCH I MAŁO GORLIWYCH „

W KOŃCU TO PRYWATNY SPONSORING I JAK TO W BIZNESIE KLIENT NASZ PAN – sory „WASZ PAN ”

=======================================

ZATEM DRŻYJCIE BO JA MIZIA MAM TAK WIELKA WALIZĘ , ŻE KUPIE – tfu wróć ZASPONSORUJE SOBIE

MINISTERSTWO SPRAWIEDLIWOŚCI

CAŁE – a co , STAĆ MNIE

=================

ps. obawiam sie jednak , ze nie kupie bo ubiegli mnie

ŚCIGAJĄCY W POLSCE „rusofobię”

Posted in polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski, zagrożenia światowe | 1 Comment »

świebodziński KRÓL WSZECHŚWIATA – PATRONEM HANDLU I HIPERMARKETÓW – za zgodą i aprobatą kapłanów K.K ….

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 29, 2011


Jezus w Świebodzinie nakręca handel

NIEBAWEM W OKÓŁ STANIE KILKANAŚCIE HIPERMARKETÓW 

A WIĘC 

„KRÓLUJ NAM POŚRÓD STRAGANÓW „

„AJ WAJ POLSKA TO WSPANIAŁY KRAJ „

Na 20-tysięczne miasteczko, nad którym góruje gigantyczny pomnik Chrystusa Króla, ostrzą sobie zęby supermarkety i firmy produkcyjne, w planach jest nawet galeria handlowa – informuje „Metro”. Chrystus czuwa nad miastem – cieszą się władze.

Gdy w zeszłym roku biskupi wyświęcali pomnik w Świebodzinie w internecie furorę robiły zdjęcia Chrystusa na tle stojącego wprost naprzeciw jego twarzy supermarketu Tesco.

Inni przedsiębiorcy też liczą, że monument przyciągnie tłumy pielgrzymów. Już wylano fundamenty pod supermarket z artykułami „dom i ogród” Mrówka, a kilkaset metrów dalej powstaje już trzecia w mieście Biedronka.

Z kolei Grupa Muszkieterów (mają w Świebodzinie już supermarket Intermarche) chce tam postawić market z artykułami budowlanymi Bricomarche i myśli o wielkomiejskiej galerii handlowej.


Ale prawdziwy gospodarczy boom czeka miasto, gdy wokół pomnika Chrystusa zostanie wybudowany kompleks hotelowo-gastronomiczny.

Śmiałe plany ma też parafia Miłosierdzia Bożego, w której pięć lat temu narodziła się idea pomnika. Chcą wznieść wokół posągu kilkumetrowe postaci stacji drogi krzyżowej, a pod samym monumentem dom pielgrzymkowy na kilkadziesiąt miejsc.

http://polskalokalna.pl/wiadomosci/lubuskie/news/jezus-w-swiebodzinie-nakreca-handel,1660768,392

===========================

PAN SIE NIE DENERWUJE PAN ZACZEKA SIE ZAŁATWI

HANDELE , HANDELE – ODPUSTY , SEDESY , KALESONY albo weź pan COŚ DLA ŻONY…..

” SZMERY BAJERY DAMSKIE SWETERY”

„SZNURY MOTORY , TELEWIZORY ” 

I NIE ZAPOMINJ  DZIŚ SCHAB 10 ZŁ ZA KILOGRAM

KONIECZNIE PO PROCESJI

WEJDŹ KUP BĄDŹ SZCZĘŚLIWY

😉  

==============================================================
SZCZYT POGAŃSTWA BAŁWOCHWALSTWO – JARMARKI HANDEL MAMONA

A MOZE JESTEM W BŁĘDZIE – niech mnie ktoś oswieci ??

Posted in "ZNAKI", zagrożenia dla polski, zagrożenia światowe | 9 komentarzy »

POLSKA – OBOZY PRACY -za wiedzą i zgodą rzadu polskiego…

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 29, 2011


BĘDĄ MIEJSCA PRACY NIE WYJEŻDŻAJCIE – ZNANY NA ŚWIECIE Z ŁAMANIA PRAW PRACOWNICZYCH , KONCERN ZATRUDNI TYSIĄCE POLAKÓW ..

Ostatnio głośno było o nim w kontekście pozwu, jaki wytoczyło jej 1.500 000  mln byłych i obecnych pracownic sieci sklepów. Kobiety uważały, że były w Wal-Marcie dyskryminowane.” 

GŁÓWNE ZARZUTY KIEROWANE PRZEZ KOBIETY –

– SZANTAŻ

– PRZEMOC SEXUALNA

– MOLESTOWANIE

NO TO JAK ZWYKLE ZAMIENIŁ „STRYJEK SIEKIERKĘ NA KIJEK „

W POLSCE BĘDĄ MIELI RAJ ZNAJĄC POLSKIE PAŃSTWO I SĄDY 

 Gigant wchodzi do Polski? 2011-06-28 (08:52)

Do Polski wchodzi Wal-Mart, największa sieć supermarketów na świecie. Na początek Amerykanie mają przejąć kilkadziesiąt sklepów sieci Real – pisze niemieckie branżowe pismo „Lebensmittel Zeitung”.

Jak podaje gazeta, niemiecki koncern Metro Group szuka kupców na sieć swoich polskich hipermarketów Real. Pod młotek mają pójść wszystkie 54 sklepy. Nabywcą ma być amerykański gigant – Wal-Mart.
– Polskie biuro prasowe nie komentuje tej sprawy. Proszę o kontakt z niemiecką centralą naszej firmy – mówi Wirtualnej Polsce Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzecznik prasowy Reala w Polsce.

Z informacji, które wydostały się do mediów wynika, że Wal-Mart chce w Polsce rozpocząć ekspansję na rynek Europy Centralnej i Wschodniej. Amerykański koncern zazwyczaj wchodząc na nowy rynek, zaczyna właśnie od przejęć, a nie budowy własnej sieci sklepów. Dlatego według „Lebensmittel Zeitung” zainteresował się ofertą sprzedaży hipermarketów Real.

– Od lat zawsze na przełomie czerwca i lipca słyszę, że Wal-Mart wchodzi do Polski. Czy ta informacja to kolejna kaczka dziennikarska? Trudno stwierdzić – mówi Wirtualnej Polsce Andrzej Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Z ich potencjałem organizacyjnym i finansowym jest to jednak jak najbardziej możliwe – dodaje.

Pierwsze informacje o tym, że Wal-Mart chce wejść do Polski, pojawiły się w 2005 roku, ale od tamtego czasu nic się w tej sprawie nie wydarzyło. Za każdym razem mówi się jednak, że wejście amerykańskiego giganta całkowicie zmieni handel w naszym kraju.
– Wal-Mart ma środki do prowadzenia agresywnej polityki cenowej. Jego konkurentem nie byłaby jednak Biedronka, ale sieci hiper- i supermarketów takich jak Auchan, Carrefour czy Leclerc – tłumaczy Andrzej Faliński.

Wal-Mart to amerykańska sieć supermarketów. Jest największą firmą świata, jej przychód w 2010 r. wyniósł 408 mld dol. Na całym świecie dla koncernu pracuje ponad 2 mln ludzi. Ostatnio głośno było o nim w kontekście pozwu, jaki wytoczyło jej 1,5 mln byłych i obecnych pracownic sieci sklepów. Kobiety uważały, że były w Wal-Marcie dyskryminowane.
(Wirtualna Polska

POLSKA STAWIA NA REKORDZISTÓW ŚWIATOWYCH

CI MAJA ABSOLUTNY REKORD ŚWIATA W ILOŚCI OSKARŻEŃ O PRZESTĘPSTWA 

1.500 000  – POZWÓW SKUTECZNYCH – ZASADNYCH 🙂 

=======================================================

ZA TAKIM TRAKTOWANIEM JESZCZE ZATĘSKNIĄ POLSCY NIEWOLNICY W SIECI WAL – MARKT 

 

„Spałam i myłam się tydzień w Biedronce” 2011-04-05 (07:23)

Pracownicy Biedronki protestują w Bydgoszczy i Nakle – informuje radio TOK FM. Domagają się m.in. poprawy bezpieczeństwa pracy i podwyżek. Członkowie Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” zachęcali klientów do wolniejszego niż zwykle pakowania zakupów, by dać czas kasjerkom na skanowanie towarów.

Stanowisko firmy JMD – właściciela sieci Biedronka

Pracownicy Biedronki mają swoim szefom dużo do zarzucenia, między innymi nocne inwentaryzacje, dużo dłuższy czas pracy, dźwiganie towarów. Jedna z pracownic sklepu opowiadała, jak trzeba było myć podłogę szczoteczką do zębów. Zdarzało się też, że siedziała w sklepie cały tydzień, gdy trzeba było przeprowadzić remont w sklepie. Wtedy myła się tam, jadła i spała.

Za niezgodzenie się na taką pracę groziła utrata posady. Teraz walczy ze sklepem o odszkodowanie.

– 14 kwietnia Związkowcy wyślą petycję do UEFA o wykluczenie właściciela Biedronki – Jeronimo Martins Dystrybucja – ze sponsoringu EURO 2012 – tłumaczy Jacek Siekierski pełnomoccnik Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”:
(TOK FM)

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 16 komentarzy »

uwaga !!! ZUS ROZPOCZOŁ ODBIERANIE EMERYTUR – oraz SANEPID – POLSKIE WARZYWA I OWOCE SILNIE TRUJĄCE.

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 28, 2011


UWAGA PILNE MUSISZ DO CZWARTUK CZYLI DO 30 CZERWCA 2011 ROKU SAM Zwolnić się z pracy – czytaj szczegóły.

uwaga !!! ZUS ROZPOCZOŁ ODBIERANIE EMERYTUR – NIE DOTYCZY BYŁYCH MILICJANTÓW , SBEKÓW I ŻOŁNIERZY LWP.

JAK WYŻEJ NAPISAŁEM NIE DOTYCZY MUNDURÓWKI – PRL – owskiej  i III R.P  

ponieważ oni maja tak niskie świadczenia że wolno im 

DORABIAĆ BEZ OGRANICZENIA KWOTOWEGO  

ZUS odbiera emerytury. Sprawdź, jak się ratować 2011-06-27 (13:29)

Emerycie! Pracujesz na etacie w dawnej firmie i oprócz pensji dostajesz pieniądze z ZUS? Musisz wybrać: albo praca, albo emerytura. Jeśli nie podejmiesz decyzji w ciągu najbliższych trzech miesięcy, ZUS wybierze za ciebie. I od października przestanie wypłacać ci emeryturę. A jeśli chcesz ją zachować, do czwartku złóż w pracy wypowiedzenie. Czasu zostało naprawdę mało!

Sprawa jest bardzo poważna – dotyczy wszystkich osób, które mimo że są już emerytami, bez przerwy pracują u dotychczasowego pracodawcy. Według szacunków ZUS jest ich około 47 tysięcy. To one do końca września muszą zdecydować, co wybierają – pracę czy emeryturę. Jeśli nie chcą siedzieć w domu i dalej pracować, już od października ZUS wstrzyma wypłatę ich emerytur.

Po co to wszystko?

Dla pieniędzy! Rząd przeforsował niekorzystne dla pracujących emerytów przepisy, ponieważ liczy, że sporo na tym zaoszczędzi – w grę może wchodzić nawet miliard złotych rocznie, które pozostaną w państwowym budżecie. Rząd spodziewa się bowiem, że większość starszych Polaków wybierze etat i na razie zrezygnuje z emerytury.

I żeby tak się właśnie stało, przygotował mały „bonus” dla tych, w których uderzą nowe przepisy: każda osoba, która zawiesi wypłatę swojej emerytury, po 18 miesiącach pracy (licząc od października br.) będzie mogła wystąpić do ZUS o ponowne przeliczenie świadczenia i dostać podwyżkę.

Emeryci mają więc dwie możliwości. Którą z nich wybrać?

Wariant pierwszy: emerytura zamiast pracy

Osoby, które chcą się zdecydować na to rozwiązanie, by nie stracić ani grosza, muszą się bardzo spieszyć. Pierwszy krok to wypowiedzenie umowy o pracę. Trzeba je złożyć do końca czerwca (uwaga! to już tylko cztery dni), by nie stracić październikowej emerytury.

Większość emerytów ma bowiem trzymiesięczny okres wypowiedzenia umowy o pracę. Ten okres zaczyna się z początkiem następnego miesiąca po złożeniu wypowiedzenia. Jeśli zrezygnujemy z pracy w czerwcu, okres wypowiedzenia obejmie lipiec, sierpień i wrzesień. Przez te miesiące dostaniemy jeszcze i pensję, i emeryturę, a od października zostanie nam już tylko emerytura. Jeśli wypowiemy pracę w lipcu, w październiku zostaniemy tylko z gołą pensją, a wypłatę emerytury ZUS wznowi nam dopiero od listopada.

Gdy już załatwimy formalności w miejscy pracy, musimy powiadomić ZUS o swojej decyzji. Trzeba przedstawić w Zakładzie świadectwo pracy lub zaświadczenie pracodawcy potwierdzające datę rozwiązania umowy o pracę.

Wariant drugi: praca zamiast emerytury

Jeśli wybierzemy pracę, w zasadzie nie musimy nic robić. Po prostu wszystkim osobom, które do końca września nie przedstawią w ZUS świadectw pracy i nie poinformują urzędników o rezygnacji z etatu, od października automatycznie zostaną wstrzymane wypłaty świadczeń. I będą musiały żyć z gołej pensji.

Jak się ratować?

Jest prosty, choć trochę ryzykowny sposób, by obejść niekorzystne przepisy. Wystarczy na jeden dzień zwolnić się z pracy – czyli jednego dnia złożyć wymówienie, a następnego już z powrotem odzyskać etat. To wystarczy, by ZUS nadal, bez przeszkód wypłacał emeryturę.
Zanim jednak zdecydujemy się na takie rozwiązanie, warto skonsultować je z naszym pracodawcą. Nie wiadomo, czy jeśli złożymy wypowiedzenie, nasz szef będzie z powrotem chciał nas widzieć u siebie w firmie. Po drugie – nawet jeśli zostaniemy zatrudnieni w tym samym miejscu, nie mamy pewności, że będzie nam wypłacał tyle samo pieniędzy, co do tej pory.

Co się bardziej opłaca?

Nie ma się co łudzić. Stracą wszyscy, których dotyczą nowe przepisy. Ale trzeba szukać rozwiązań, by te straty zminimalizować. Każdy powinien sam porównać wysokość swojej pensji i emerytury, a przede wszystkim odpowiedzieć sobie na dwa podstawowe pytanie: czy mam jeszcze dość chęci i siły, by następne półtora roku chodzić co dzień do pracy? i czy nasz pracodawca nie zrezygnuje ze mnie w tym czasie (warto z nim o tym porozmawiać)?

To takie ważne, ponieważ rezygnując na razie z emerytury, możemy zapracować na jej podwyżkę w przyszłości. Dzięki korekcie przepisów, którą zaproponował prezydent i zatwierdził właśnie Sejm, po 18 miesiącach pracy będziemy mogli wystąpić o ponowne przeliczenie emerytury. To w praktyce może oznaczać podwyżkę świadczenia. Z wyliczeń Kancelarii Prezydenta wynika, że przeciętny emeryt na takim przeliczeniu mógłby zyskać nawet około 900 złotych rocznie. A taka kwota w portfelu emeryta to prawdziwy majątek.

Jeśli natomiast przeliczenie okaże się dla nas niekorzystne, nic na tym nie stracimy. ZUS nie obniży nam emerytury.

Takie emerytury dostają Polacy

– do 1000 zł brutto – 13,6 proc. emerytów
– od 1000 do 1700 zł brutto – 41,5 proc. emerytów
– od 1700 do 2000 zł brutto – 19,8 proc. emerytów
– od 2000 do 3000 zł brutto – 17,9 proc. emerytów
– powyżej 3000 zł brutto – 7,20 proc. emerytów

Jak podwyższyć emeryturę?

Nie tylko rezygnując z wypłaty emerytury można zwrócić się do ZUS z wnioskiem o ponowne przeliczenie świadczenia. Jest jeszcze kilka innych sposobów, które pozwolą nam podwyższyć emeryturę.

1. WYBIERZ NAJLEPSZE LATA. To najprostszy sposób. Od czego zacząć? Gdy składaliśmy wniosek o przyznanie emerytury, musieliśmy wskazać w nim swoje zarobki według jednej z dwóch metod:
– z kolejnych 10 lat, które sami wybraliśmy z okresu zatrudnienia obejmującego ostatnich 20 lat, poprzedzających rok złożenia wniosku o emeryturę;
– albo z wybranych kolejnych 20 dowolnie wybranych lat z całego okresu zatrudnienia.

2. POSZUKAJ ZAGINIONYCH DOKUMENTÓW. Jeśli składając wniosek o przyznanie emerytur nie mogłeś udowodnić wysokości swojej pensji czy stażu pracy, a firma, w które pracowałeś już nie istnieje, poszukaj dokumentów. Informacje o zlikwidowanych firmach i przedsiębiorstwach ma każdy oddział ZUS. Na stronach internetowych Zakładu (www.zus.pl) znajduje się baza zlikwidowanych lub przekształconych zakładów z całej Polski. To tam można znaleźć informacje, gdzie znajdują się akta danego zakładu, a także dowiedzieć się, jaki jest ich numer w archiwum państwowym. Dzięki temu numerowi szybko dotrzemy do niezbędnych dokumentów. Brakujących dokumentów warto poszukać także w archiwach państwowych, które mieszczą się przy urzędach wojewódzkich.

3. SPRAWDŹ NAGRODY. Premie, trzynastki i wszystkie nagrody, jakie dostawaliśmy w czasie pracy, mogą nam sprawić przyjemność także teraz, gdy dawno już je wydaliśmy. Tego rodzaju „bonusy” także liczą się do emerytury. Dlatego warto sprawdzić, czy ZUS, wyliczając nam świadczenia, o tym nie zapomniał. Jak to zrobić? Wystarczy wysłać do ZUS list z prośbą o wyjaśnienie, w jaki sposób naliczono nam podstawę emerytury i jakie pieniądze miały wpływ na jej wysokość. Jeśli okaże się, że zakład coś przeoczył, możemy wystąpić do niego z wnioskiem o podwyżkę.

4. KONIEC TZW. ZEROWYCH OKRESÓW. Osoby, które przeszły na emeryturę przed 2009 r., mają jeszcze jedną szansę na podwyżkę. Do 2009 r. ZUS nie uwzględniał tzw. zerowych okresów – gdy wprawdzie pracowaliśmy, ale nie było dokumentów potwierdzających wysokość naszych pensji. Do wzoru, na podstawie którego obliczana jest wysokość emerytury, urzędnicy wpisywali po prostu zero złotych. To się jednak zmieniło. Teraz ZUS przy wyliczeniu emerytury zamiast zerowego dochodu wpisuje minimalną pensję, która obowiązywała w danym okresie. Dzięki temu przeliczone na nowo świadczenia będą wyższe. I to sporo! Średnio nawet o 50 zł. Co trzeba zrobić, by ZUS podwyższył nam na tej podstawie emeryturę? Wystarczy złożyć wniosek. ZUS, na podstawie zgromadzonych dokumentów, sam obliczy podwyżkę.

http://emerytury.wp.pl/kat,104496,title,ZUS-odbiera-emerytury-Sprawdz-jak-sie-ratowac,wid,13543887,wiadomosc.html

=======================================================

Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela – dokument uchwalony przez Zgromadzenie Narodowe 26 VIII 1789 roku jako wstępny akt konstytucji, który uznawał prawo każdego człowieka do wolności, własności oraz sprzeciwu wobec niesprawiedliwości i ucisku. Za główne prawa człowieka uznawała: wolność religijną, równość wobec prawa, wolność słowa i prasy, odpowiedzialność urzędników przed społeczeństwem

CZAS NA ZMIANY !!!!

Polski „system” podatkowy, to system ancien regime’u sprzed 1789 r.

Lekarze , prawnicy, kościół katolicki w POLSCE SĄ OD 22 LAT TRAKTOWANI WYJĄTKOWO , A nasze nigdy nie mając pieniędzy państwo obdarowało hojnie te grupy zaowodowe przywilejem płacenia podatku zryczałtowanego. czyli w okreslonej stałej kwocie (niewielkiej bardzo), którego wysokość nie zależy od dochodów. Nie mają oni obowiązku ewdencjonowania klientów, czyli nie prowadzą pełnej księgowości, mimo że dochody wielu z nich są większe od niejednej średniej wielkości firmy. Dlatego adwokat albo notariusz zapłaci w ciągu roku podatek taki jak kiepsko uposażony emeryt, będzie jeździł kilkoma luksusowymi samochodami miał parę domów, apartamentów i zył sobie jak pączek w maśle.
Polityka podatkowa państwa polskiego przypomina politykę podatkową przedrewolucyjnej Francji (przed 1789 r.), gdzie podatki płacili chłopi i mieszczanie a szlachta i duchowieństwo były z nich zwolnione

DZIŚ W POLSCE SIĘ TROSZKĘ ZMIENIŁO DUCHOWIŃSTWO CHCE I JUŻ MA TO CO FRANCUZI ZMIENILI W CZASIE REWOLUCJI

ALE „ELYTY POLSKIE” – WYWODZĄCE SIĘ Z POD PERLOWSKIEJ BUDKI Z PIWEM – CHCĄ ZAJĄĆ MIEJSCE SZLACHTY !!!!!!!

ZGROZA – CHAMY PANAMI CHCĄ BYĆ !!!!!

=======================================================

 KUPUJĄC U STRAGANIARZA MOŻESZ NAWET UMRZEĆ

TAK OSTRZEGA OPOLSKI SANEPID

A WIĘC – TO ZAPOWIEDŹ ROZWIAZAŃ  – WARSZAWSKICH METOD !!!!!

W CAŁEJ POLSCE .

Na terenie Opola niczym grzyby po deszczu pojawiają się kolejne uliczne stragany. Przeważnie sprzedaje się na nich warzywa i owoce. Te kuszą kolorami przechodniów, ale mogą być szalenie niebezpieczne dla ich zdrowia – ostrzega opolski sanepid.

Czereśnie, truskawki, maliny, porzeczki – asortyment ulicznych straganów może przyprawić o zawrót głowy. Po owocowe smakołyki pokonujący Opole piechotą sięgają bardzo często. – Zawsze świeże, dobrze smakują i są na ogół tańsze niż w osiedlowym sklepie, tam zawsze jakaś marża musi być – mówi reporterowi 24.Opole.pl mieszkaniec ul. Reymonta, kupujący kilogram czereśni, jak sam podkreśla kilkaset metrów od domu. – Dziennie sprzedaje się po kilka skrzynek owoców i trochę warzyw. Będzie z tego kilkaset kilogramów. – zdradza nastolatka sprzedająca na straganie. Chce pozostać anonimowa.

Zanim jednak sięgniemy po owoce i warzywa z ulicznych straganów warto pamiętać o kilku zasadach higieny. Te mogą nas uchronić przed niepożądaną wizytą u lekarza, a w bardziej drastycznych przypadkach, nawet w szpitalu. – Większość takich sprzedawców układa owoce kilka metrów od ulicy, często bardzo ruchliwej, a to niesie za sobą ryzyko ich skażenia – mówi Maria Jeznach z działu higieny żywności Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Opolu. – W delikatnych przypadkach, kiedy owoce czy warzywa są zanieczyszczone kurzem bądź pyłem może dojść do niegroźnych zatruć pokarmowych. Jeżeli dojdzie jednak do skażenia chemicznego, w grę wchodzą poważniejsze komplikacje, wymagające leczenia szpitalnego – podkreśla Jeznach.

Na zatrucia najbardziej narażone są dzieci do 4 roku życia. – Ich układ pokarmowy jest szczególnie wrażliwy na zanieczyszczenia owoców czy warzyw. – mówi ekspertka. – Na szczęście jest kilka sposobów aby opisanych problemów uniknąć – dodaje Maria Jeznach. Najprostszą metodą jest dokładne mycie owoców i warzyw. Najlepiej robić to w ciepłej wodzie. W przypadku owoców z grubą skórką, warto się jej po prostu pozbyć.

Opolski sanepid prowadzi co prawda rejestr punktów sprzedaży warzyw i owoców „wprost z ulicy”, ale ich kontrole odbywają się wyrywkowo.

http://www.24opole.pl/6846,Kupujesz_owoce_z_ulicznych_straganow_Uwazaj,wiadomosc.html

Posted in polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 22 komentarze »

warszawka – SOLIDARNOŚĆ PLANUJE WIELKIE MANIFESTACJE – NIECH HISTORIA SIE KOŁEM ZATOCZY – czyli gniew ludu !!!!

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 27, 2011


 KAPŁANI MAMONA

Polska tu i teraz 

+



=====================================
Wiadomość wydrukowana ze stron: wiadomosci.wp.pl

Komisja Majątkowa zabrała grunty rodzinie kardynała 2011-06-25 (02:47)

„Rzeczpospolita” pisze, że Komisja Majątkowa, która zajmowała się zwrotem przejętego przez państwo za czasów PRL majątku kościelnego zabrała grunty, które chcieli kupić krewni kardynała Kazimierza Nycza.

Stało się tak, mimo że metropolita warszawski wstawił się za swoja rodziną, która od wielu lat dzierżawiła na Podbeskidziu ziemię należącą do Agencji Nieruchomości Rolnych. Gazeta pisze, że kardynał Nycz, zwrócił się z prośbą o możliwość pierwokupu przez swoich krewnych gruntów oddanych przez Komisję opactwu cystersów. Prosił listownie, aby opat poparł ich starania w kancelarii, która zajmowała się sprzedażą się tych terenów.

Pełnomocnikiem zakonników był były esbek Marek P., a potem jego prawa ręka – mecenas Krzysztof Mazur z Krakowa. Wstawiennictwo hierarchy nic nie dało – pisze dziennik. Cystersi poprzez kancelarię Mazura sprzedali 71 hektarów ziemi gminie Jasienica. Kardynał Kazimierz Nycz w liście wysłanym do „Rzeczpospolitej” tłumaczy powody swojego wstawiennictwa w sprawie swojego krewnego.

– Jako dzierżawca mógł skorzystać z prawa pierwokupu. W tym czasie nikt jednak nie wiedział, że w odzyskiwaniu ziemi dla cystersów uczestniczył jako pośrednik pan Marek P. – pisze metropolita warszawski. „Rzeczpospolita” dodaje, że przypadków takich jak rodziny kardynała Nycza było dużo więcej.

Orzeczenia Komisji Majątkowej były bowiem ostateczne i nie można się było od nich odwołać. Dlatego często dzierżawcy, którzy mieli prawo pierwokupu ziemi od państwa, dowiadywali się nagle, że tereny zostały przekazane Kościołowi, a potem często sprzedane.
(IAR)

==================================
FAJNY PROSTY MECHANIZM NA ROBIENIE KOKOSÓW
– PAŃSTWO DAŁO ZA FRIKO 71 HEKTARÓW – POTEM TO SAMO PĄŃSTWO PRZEZ ADMINISTRACJE „SAMORZĄDOWĄ ”

ODKUPIŁO OD OBDAROWANYCH

– POCO TYLE CEREGIELI TRZA BYŁO ODRAZU Z BUDRZETU PRZELAĆ CYSTERKOM – KWOTĘ ZA WARTOŚĆ 71 HEKTARÓW –
no tak ale wtedy po drodze nie zarobił by pan SBEK – rozumie – chachacha

TYLKO W POLSCE ŻYJE SIĘ SWIETNIE

ALE CO SIE DZIWIĆ MIELI DOBRYCH NAUCZYCIELI PREKURSORÓW – „ODZYSKU ” TEGO CO OBYWATELI WINNO BYĆ ..
==================================================

Andrzej Stanisław Młodziejowski – biskup przemyski od 1766 r., poznański w latach 1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od 1767 r. Pochodził z niezamożnej szlachty wielkopolskiej.

Bardzo zdolny. Księdzem został w wieku 37 lat, potem uzyskał stanowisko kapelana przy nuncjuszu Archincie i razem z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,
zrobił majątek i wyrobił sobie wielkie znajomości, które pomogły mu w karierze.
Chciwy, cyniczny zdrajca, dziwkarz i arcyzłodziej. Prowadził niebywale rozwiązły tryb życia. Większość
swych ogromnych dochodów tracił na kobiety. Po powrocie do Polski bliski współpracownik zdrajcy Łubieńskiego, słusznie uważany za jego mózg. Oskarżano go później o jego
otrucie – podobno z namowy Rosji – za opór wobec równouprawnienia prawosławnych i protestantów.

Po koronacji Stanisława Augusta ambasada rosyjska wypłaciła temu księdzu 80 tys. rubli złotem „tytułem niezapłaconych należności”. Tak ogromna kwota dowodzi, jak ważnym był dla Rosji agentem, mimo że nie był jeszcze biskupem senatorem! „Za zasługi dla Polski” nagrodzono go jeszcze diecezją przemyską, potem bogatszą poznańską.
Taki płatny zdrajca w senacie Polski był dla Rosji bezcenny.

Po porwaniu Sołtyka i rezygnacji kanclerza Zamoyskiego Rosjanie zadbali, aby kanclerzem został ich agent w sutannie. Jako kanclerz wielki miał dostęp do największych tajemnic Polski. Sprzedawał je każdemu, kto zapłacił. Według pokwitowań zdobytych w ambasadzie rosyjskiej, zdrajca Młodziejewski brał od Rosjan roczną pensję 3 tys. dukatów w złocie.
Brał też po 1000 dukatów za donoszenie o przebiegu tajnej rady królewskiej. Ciągle jednak było mu mało, toteż z poparciem ambasadora rosyjskiego zabiegał skutecznie
o bogate kanonie, probostwa i prebendy. Wraz z biskupem Ostrowskim był w 1773 roku współorganizatorem sejmu, na którym doprowadzono do ratyfikowania I rozbioru.
Miał szczęście, że nie dożył insurekcji kościuszkowskiej.
Zdrajca biskup Massalski miał mniej szczęścia – nie uniknął szubienicy.
Brał też od Prusaków. Gdy po I rozbiorze Prusacy wprowadzali cła na towary spławiane Wisłą do Gdańska, pruski poseł otrzymał instrukcje od Fryderyka Wielkiego, aby zabiegał o 4 proc. cła. Prusak dał zdrajcy księdzu biskupowi, już kanclerzowi, łapówkę 4 tys. złotych i uzyskał… 12 proc.! (wg Niemcewicza). Po kasacie zakonu jezuitów przez papieża Klemensa XIV Młodziejowski stanął na czele Komisji Rozdawniczej. Miała ona zagospodarować olbrzymie pojezuickie dobra przeznaczone
przez sejm w 1773 r. na potrzeby Komisji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Młodziejowski, Massalski i Poniński w trzy lata większość tych dóbr rozkradli. Była to pierwsza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście
po katolicku, bo przez katolickich biskupów.

Numery wszystkich orłów prywatyzacji III Rzeczypospolitej
razem wziętych to amatorszczyzna przy bezczelnych wyczynach tych szubrawców.

Odsunięto ich jedynie od KEN. Żaden ani nie poniósł kary, ani nie stracił stołka, ani nie oddał skradzionego.
Majątek pojezuicki był oceniany na 32 miliony zł. Ruchomości rozgrabiano. Ze sprzedaży samych tylko naczyń kościelnych ksiądz biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczynia liturgiczne wziął „na przechowanie”. Kiedy wybuchł skandal, Komisje Rozdawnicze rozwiązano, ale na oświatę Polaków niewiele już
zostało. Sprawy duszpasterskie ksiądz biskup zaniedbywał
całkowicie. W diecezji przemyskiej podobno nie był wcale, Poznań nawiedził raz, kiedy po jedenastu latach od nominacji odbywał ingres! Mimo namiętności do kobiet (ach,
te kobiety!) i rozrzutności – pozostawił fortunę.
W testamencie rozporządził kwotą 1 834 810 złotych! To jest równowartość około 350 kg złota!

Nuncjusz Durini pisał o nim do papieża, że „innego boga nie zna, oprócz swego własnego interesu”.

Za to kościelni fałszerze historii piszą o nim: „Mąż czysty i niepokalany w charakterze swoim”

=================

W ZWIĄZKU Z TYM ŻE PORUSZONY DO ŻYWEGO ZOSTAŁEM TEMATEM

„KOMISJI MAJĄTKOWEJ  W POLSCE”

KU POKRZEPIENIU SERC  ZAMIESZCZAM HISTORYCZNE FAKTY

JAK TO POLACY DOPROWADZENI ZACHŁANNOSCIĄ  KATABASÓW

SPRAWIEDLIWOŚĆ IM WYMIERZYLI  

Konstytucja 3 maja, targowica, wieszanie biskupów-zdrajców i insurekcja kościuszkowska w Warszawie.

Autor książki „Papiestwo wobec sprawy polskiej” Otton Beiensdorf – pisze:”Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji.”Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też H.Kołłątaja, St.Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) „jakobinami i złymi duchami króla.” Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej – wzorem rewolucji francuskiej – pozbawią wszelkich funkcji państwowych, zlikwidują przywileje kleru, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje. Co już częściowo miało miejsce po uchwaleniu w roku 1789 przez Sejm Wielki ustawy przeznaczającej dochody z diecezji krakowskiej na wojsko polskie. Zaborcy zaś gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr. Papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski.Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów (ultrakatolicki beton) i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (!) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce. W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na Ukrainie.Głównymi działaczami spisku byli: Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski oraz biskupi: Józef Kossakowski, Ignacy Massalski, Wojciech Skarszewski i Michał Roman Sierakowski, który pełnił funkcję naczelnego kapelana konfederacji. Papież Pius VI pobłogosławił targowicę i wyraził życzenie:”aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej” (ups!).Gdy w nocy z 18 na 19 maja wojska rosyjskie wkroczyły do Polski, stutysięcznej armii carskiej Polska mogła przeciwstawić tylko 50 tys. żołnierzy. Rzym uznał wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski za dobra nowinę, gdyż targowica gwarantowała utrzymanie przywilejów kleru, a nawet powierzała mu cenzurowanie książek. Dlatego nuncjusz Saluzzo otrzymał papieskie polecenie nakłonienie króla, aby jak najrychlej do targowicy przystąpił.Pomimo dwukrotnej przewagi liczebnej najeźdźcy, w pierwszej potyczce do jakiej doszło pod Zieleńcami wojska księcia Józefa Poniatowskiego odniosły zwycięstwo. Ale jak to się mówi: „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Przewaga Rosjan i niedofinansowanie polskiej armii przyniosły z góry przewidziany efekt. Byliśmy spychani w stronę Warszawy. Lecz sytuacja wcale nie była taka beznadziejna. Książę Józef Poniatowski i gen. Tadeusz Kościuszko przygotowywali polskie wojska nie tylko do dalszej obrony, ale mieli też plan pobicia pod Lublinem rosyjskich kolumn gen. Kachowskiego, które rozdzieliły się (!) po przejściu Bugu. Do bitwy nie doszło gdyż 23 lipca na zamku w Warszawie odbyła sie brzemienna w skutki narada. Król wezwał 13 osób, a wśród nich: prymasa Michała Poniatowskiego (brata króla), marszałka wielkiego koronnego Michała Mniszcha, marszałka Rady Nieustającej Ignacego Potockiego, Hugona Kołłątaja (chylę czoła przed TYM duchownym), a także marszałka Sejmu Czteroletniego (Wielkiego), Stanisława Małachowskiego oraz Kazimierza Nestora Sapiechę. Król odczytał zebranym list od imperatorowej, która żądała (!) przerwania oporu zbrojnego i przystąpienia do targowicy. Caryca pisała też, że króla polskiego obowiązują pacta conventa i „wszelkie ich naruszenie, a takim jest Konstytucja 3 maja, uwalnia poddanych od przysięgi wobec monarchy.” Król zareagował na to stwierdzeniem, że Katarzyna II może go w tej sytuacji nie uznać królem, jeśli nie przystąpi do targowicy i nie unieważni Konstytucji.-„Naród uznaje WKMość panem” – rzekł podskarbi Tomasz Ostrowski.-„A konfederacja targowicka, czyż się także nie mieni być narodem?” – zapytał prymas Michał Poniatowski.-„Buntownicy nie należą do narodu!” – odpowiedział marszałek Sapiecha, dorzucając jeszcze: „WKMość często nazywałeś mnie niepoprawnym ladaco. Zobaczymy, czy słusznie. Nadto kocham moją ojczyznę i szanuję świętość przysięgi, ażebym się mógł łączyć z tą konfederacją, dążącą do obalenia tej ustawy konstytucyjnej, którąśmy wszyscy uchwalili i zaprzysięgli.”Prymas uzasadnił swe stanowisko w następujący sposób:-„Należy przystąpić do konfederacji, ponieważ, gdy już nie ma konstytucji, trzeba kraj ratować.”Prawdopodobnie to właśnie prymas Poniatowski zadecydował o śmierci Konstytucji 3 maja, bo król znajdował się pod jego przemożnym wpływem i także głosował za targowicą. Głosów za przystąpieniem do targowicy było 7, przeciwnych 5.W kościołach warszawskich czytano list pasterski biskupa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, „ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.” Biskup Okęcki został cenzorem wydawnictw.Podczas insurekcji kościuszkowskiej dnia 9 maja 1794 r. wokół ratusza warszawskiego zebrał się kilkutysięczny tłum do którego przemawiał sekretarz Hugona Kołłątaja Kazimierz Konopka, nawołując do powieszenia zdrajców. Istnieją przypuszczenia, że była to akcja zorganizowana przez samego Kołłątaja. Spośród dużej grupy aresztowanych wyselekcjonowano cztery osoby, wśród nich biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego, który – jak wspomina Jan Kiliński – sfajdał się przy aresztowaniu. Następnie przewieziono go z wieży prochowni do ratusza. Więźniowie przejść musieli przez szpaler uzbrojonego w kosy, piki i szable tłumu. „Biskup Kossakowski ze spuszczonymi oczami przechodził szeregi ludu.”Na parterze ratusza odbył się sąd w towarzystwie podnieconego ludu, który zaglądał do sali przez okna. Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni „zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się”, a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej dwukrotnie pieniądze. Kolejne oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej, trzecie, że był współtwórcą sejmu grodzieńskiego – inaczej zwanego „sejmem hańby” – ratyfikującego przez Polskę II rozbiór Polski. Po zakończeniu sejmu hańby w Grodnie, uczczono II rozbiór Polski mszą świętą o godz.9:00 i podziękowano Panu Bogu uroczystym Te Deum. Czy czczenie dzisiaj mszami rocznic Konstytucji nie jest szczytem bezczelności ze strony Kościoła?Kossakowski wziął od Rosjan 4 tys. dukatów w złocie za skaptowanie 60 posłów. Tłumaczył, że uznanie II rozbioru jest zgodne z… przysięgą złożoną przez konfederację, że nie odstąpi „ani cząsteczki ziemi polskiej”. (ups!). Zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów w Rzeczpospolitej. W czasie procesu – pewien bezkarności – przyznał się do wszystkiego. Na pytanie dlaczego podpisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie: „Dlategom podpisał abym pieniądze wziął”. Pytany co ma na swoją obronę, oznajmił: „Osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna.”Na koniec ogłoszono wyrok skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok ogłoszono ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami. Zawieziono Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie ale biskup na to nie reagował. Krzyczał za to przez całą drogę że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspomniał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą, że domagał się powieszenia króla, którego i tak potem powieszono ale symbolicznie, zawieszając jego portret na szubienicy. Fizycznie nie zdążono gdyż zbiegł już do Rosji. Prowadzony na szubienicę miał okazję oglądać wiszących już innych targowickich zdrajców. Źródła zgodnie twierdzą, że pod szubienicą rozebrany został do samej bielizny. Kitowicz twierdzi, że brudnej – czyżby szewc Kiliński nie zmyślał? Reakcją tłumu po wykonaniu wyroku – przed kościołem św.Anny, tuż przy samym placu zamkowym – były śmiechy, wystrzały, brawa, okrzyki „Vivat!” i „niech żyje rewolucja!” Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa:”My Krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa.” Kolejny dzień akcji rozpoczęto w nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. kiedy to przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok – mówi jedna z wersji – miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna opowiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:”książę prymas zwąchał linę,wolał proszek niż drabinę.”I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk:”Najpierwsze w Polsce posiadał honory,zdzierał kościoły, przedawał klasztory.Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,by uszedł szubienicy, zginął od trucizny. Mówi się też, że król dał zażyć bratu tabaki od której ten umarł w kilka dni, albo, że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył. Dowodami tymi były listy przejęte przez powstańców jakie słał prymas do wojsk pruskich atakujących Warszawę wskazując im słabe punkty w obronie stolicy.Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc obawiając się rozruchów wystawiono zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była już bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zielona chustą, jednak mógł ją podnieść każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: „Mogła to zrobić każda k..rwa zza Żelaznej bramy.” Rankiem tego samego dnia w innym miejscu Warszawy, pod pałacem Brhla w którym był więziony biskup wileński Ignacy Massalski, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset osób do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Massalski się opierał więc go bito pięściami po głowie i poganiano. Że nie było pod ręką sznura powieszono go bez sądu na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu. Na pierwszym sejmie rozbiorowym w 1773 roku poparł organizatorów, biskupa Ostrowskiego i biskupa Młodziejowskiego, wygłaszając wówczas płomienną mowę po której zyskał miano „czwartej potencji rozbiorowej”. Targowiczanin zwalczający reformy i Konstytucję 3 maja. Człowiek rosyjskiego ambasadora Sieviersa, któremu pomagał w doborze posłów, a nawet nakłaniał do ich terroryzowania podczas rozbiorowego „sejmu hańby” w Grodnie, którego był organizatorem i gdzie wygłosił mowę „o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”Massalski był namiętnym karciarzem i w ostatnich dwóch latach swego życia przegrał w karty ok 100 tys. dukatów, równowartość 350 kg złota! Kolejny targowiczanin i współorganizator „sejmu hańby” biskup chełmski Wojciech Skarszewski został skazany za zdradę prawomocnym wyrokiem sądu, lecz szubienicy uniknął, bo Kościuszko szantażowany przez Kościół klątwą i błagany przez dwie kochanki biskupa (wg gen. Zajączka) – zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Ostatecznie do ułaskawienia przekonał Kościuszkę jego przyjaciel Julian Ursyn Niemcewicz, do którego drogę znalazł nuncjusz. Po zajęciu Warszawy przez Rosjan zdrajca wyszedł na wolność i wrócił do Chełma na swój stołek biskupi, mimo, że nie miał już święceń, bo mu je publicznie zdjęto przed planowaną egzekucją. Nie przeszkadzało to jednak potem papieżowi aby już w Królestwie Kongresowym nadać mu arcybiskupstwo warszawskie i godność prymasa „Kongresówki”, uprzednio likwidując w roku 1796 nuncjaturę apostolską w Polsce. Nie była już potrzebna.Polscy biskupi katoliccy wraz z watykańskimi nuncjuszami i rosyjskimi ambasadorami doprowadzili do rozbiorów Polski. A dziś bezczelnie uważają się za obrońców Polski. Pilnują aby „ich zasługi dla Polski” nie były nigdzie upubliczniane i co raz mniej na szczęście im się to udaje. Mocno wybielają historię wciskając ludziom o rzekomych swych zasługach dla kraju i zbawiennej wręcz roli dla przetrwania polskości podczas rozbiorów. Na domiar wszystkiego Kościół chcąc zamaskować swój rzeczywisty stosunek do konstytucji, bezczelnie w dniu 3 maja ustanowił święto Maryi królowej Polski! A może to nie było po to ażeby zamaskować, tylko po to ażeby po likwidacji Polski i jej królów nasz kraj miał choć wirualną ale za to nieśmiertelną i przede wszystkim kościelną monarchinię?Sejm Wielki chcąc pomóc przełknąć tę bardzo gorzką dla Kościoła pigułkę jaką była dla nich niewątpliwie Konstytucja podjął decyzję o ufundowaniu budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Kościół udupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji ówczesnej uchwały sejmu…Oto obraz Polskiego Kościoła.

KU PRZESTRODZE ZŁODZIEJOM DZIŚ DRENUJĄCYM KASĘ OBYWATELI

HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ …

mizia wkurwiony…..

Posted in "przepowiednie" MIZI, "ZNAKI", polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 11 komentarzy »

2012 – WIELKIE KŁAMSTWO -EGIPT -o czym wiedzieć nam nie wolno !!!

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 26, 2011


Szyb Gantenbrinka, komnaty i tunele pod Sfinksem, Komnata zapisków, Atlantyda, osuszanie podziemnego jeziora, skrywana prawda , inne wielkie tajemnice i archeologia w pełni zakazana. Opis ten można ciągnąć dalej , bo kraj faraonów wciąż zdumiewa. Istnieje jednak silne przeświadczenie, że egiptologom nie wolno mówić o wszystkim, co odnajdują w państwie nad Nilem. Na czele tajemnicy stoi nieugięty żelazny dr Hawass, który całkiem niedawno poszczycił się pracami melioracyjnymi pod Sfinksem, które udowodniły, że nie ma pod nim ukrytych komnat. Co ciekawe, w 1996 roku twierdził on co innego. Czy w Egipcie toczy się tajemnicza archeologiczna gra?

Przed dekadą trzy książki pt. „Giza: The Truth” (Chrisa Ogilvie-Heralda i Iana Lawtona), „The Stargate Conspiracy” (Lynn Picknett i Clive’a Prince’a) oraz „Secret Chamber” (Roberta Bauvala) zaprezentowały przegląd kontrowersji wokół piramid i płaskowyżu w Gizie. Kluczowe pytanie dotyczyło tego, czy znajdują się tam do tej pory nieodnalezione przez ludzi czy też celowo ukrywane komnaty, które leżą albo pod piramidami albo też w okolicach Sfinksa.Miniona dekada była także świadkiem odnowienia się zainteresowania kwestią Gizy, po części za pośrednictwem teorii Bauvala i Hancocka oraz wskutek pewnego odkrycia w Wielkiej Piramidzie, które stanowiło intrygującą zagadkę. Dokonał go 22 marca 1993 roku inżynier niemiecki Rudolf Gantenbrink w czasie instalacji systemu klimatyzacyjnego. Odkrycie to miało skutek w powstaniu kilku twierdzeń i przypuszczeń, które zaczęły jednak zanikać wraz z początkiem nowego tysiąclecia i brakiem nowych informacji.Obecnie zainteresowanie tajemnicami starożytnego Egiptu wydaje się jednak powoli słabnąć, a kwestia kontrowersji stopniowo wygasa. Jednakże z rozmowach z ludźmi nadal zaangażowanymi na polu egiptologii wyłania się zupełnie inny obraz, w którym potępia się głównie Naczelną Radę ds. Starożytności pod przewodnictwem dr Zahiego Hawassa, który kieruje nią od roku 2002. Co ciekawe, wielu egipskich archeologów uważa, że jego dyktatorskie rządy to jedynie czubek „góry piaskowej” obok prób tuszowania faktów, rzucania oszczerstw, przywłaszczeń i innych niegodnych uczonego czynów. Przez kilka lat nikt nie pisał na ten temat jednakże sytuacja jest co najmniej tak zła jak pod koniec ubiegłego wieku.Naczelna Rada Starożytności stanowi część Egipskiego Ministerstwa Kultury odpowiadając za konserwację, zabezpieczenie oraz regulacje prawne dotyczące starożytnych zabytków oraz wszelkich prac archeologicznych na terenie państwa. Przez ostatnią dekadę przeciętny widz telewizyjny mógł dojść do wniosku, że na świecie istnieje jeden egiptolog i jest nim właśnie stylizowany na poszukiwacza przygód pan Hawass. W rzeczywistości jest on jednak bardziej zarządcą aniżeli archeologiem. Można nawet spierać się, czy przy tak dużej ilości czasu spędzanej na wykopaliskach ma on jeszcze chwilę na zarządzanie, jednakże pierwsze z zajęć przyciąga znacznie więcej uwagi mediów, do których wiele osób (w tym jego) ciągnie jak ćmy do światła. Hawass pozostaje zatem postacią kontrowersyjną, która znalazła się w centrum uwagi Egiptu i świata w latach 90-tych ub. wieku.Według biografa słynnego jasnowidza Edgara Cayce’go, A. Roberta Smitha, w latach 90-tych Hugh Lynn Cayce (syn Edgara) powiedział rzekomo: „Załatwiłem mu [tj. Hawassowi-przyp.autora] stypendium na Uniwersytecie Pensylwańskim, gdzie miał zdobyć doktorat. Stało się to dzięki osobie z ARE [Stowarzyszenia Badań i Oświecenia – organizacji założonej, aby promować dzieło „śpiącego proroka”, E.Cayce’go-przyp.tłum.], która należała także do rady ds. stypendiów w Fundacji Fulbrighta” Hawass jednak wszystkiemu zaprzecza, choć faktem jest, że ukończył uczelnię, o której mówił Cayce i to dzięki stypendium fundacji.

Edgar Cayce – (zwany też Śpiącym prorokiem) był amerykańskim jasnowidzem, mistykiem i uzdrowicielem, który wiele uwagi poświęcił kwestii zaginionej cywilizacji Atlantów.

ARE jest szczególnie zainteresowane Gizą, bowiem w latach 20-tych minionego wieku jasnowidz E.Cayce stwierdził, że słynna „Komnata Zapisków” zawierająca informacje o zaginionej cywilizacji Atlantów znajduje się właśnie tam, być może w pobliżu Sfinksa.

Tak zwane sprawy zagraniczne

Ale obok wspomnianego i kontrowersyjnego ARE istnieje także inna organizacja – ARCE (Amerykańskie Centrum Badawcze w Egipcie), o której wspomina się rzadziej i która zdaje się kontrolować całą sytuację z tylnego siedzenia. Jedna z osób, która przyczyniła się do napisania tego artykułu powiedziała:

– Często goszczę w Egipcie i rozmawiam z urzędnikami. Większość nie lubi Hawassa. W Egipcie jest wielu archeologów, którzy wykonują wspaniałą pracę i każdy, kto odwiedza ten kraj lub śledzi wydarzenia na arenie odkryć archeologicznych dobrze o tym wie. Jedynym problemem jest Hawass i Rada. Dlaczego? Jest tak, ponieważ Hawass został osadzony w Egipcie przez zagranicznych mocodawców a stało się to dość dawno. Wyłowili oni z tłumu ignoranta i dali mu wykształcenie dzięki ARCE. Jest kukłą – przyznaje nasz informator. Wszelkie tajemnice nie wyjdą na światło dzienne. Jeśli Hawass jest na swoim miejscu, to tylko dlatego, że wie jak oddziaływać na egipski nacjonalizm. Słyszałem, jak każdego dnia mówił o obcokrajowcach chcących wywozić z Egiptu jego skarby. To sprytne, ponieważ stawia go to w sytuacji obrońcy, którego nie można usunąć. Sama Rada również otrzymuje wytyczne z zagranicy, skąd z kolei otrzymuje konkretną pomoc.

I może tak być rzeczywiście, bowiem jeśli ktoś uważa, że pod względem archeologicznym Egipcjanie w pełni kontrolują swój kraj, jest w błędzie.

Naczelną organizacją, o której tu mowa jest Amerykańskie Centrum Badawcze w Egipcie, na którego stronie internetowej czytamy: „Wśród wielu wielkich osiągnięć ARCE znajduje się współpraca z Egipską Radą ds. Starożytności, bez której nasza praca byłaby niemożliwa.

ARCE uważane jest za jedną z głównych instytucji stojących na straży zachowania egipskiej spuścizny narodowej.” ARCE założono w 1948 roku jako „konsorcjum instytucji kulturalnych i edukacyjnych”. Sama organizacja podkreśla, że jej zadaniem jest także „zacieśnianie więzi amerykańsko-egipskich” oraz „zapewnienie bytności północnoamerykańskich uczonych w Egipcie”.

Co interesujące, strona internetowa ARCE wspomina także o tym, że przy pomocy Amerykańskiego Departamentu Stanu w 1962 organizacja rozpoczęła zakrojoną na szerszą skalę działalność charytatywną. Biorąc jednak pod uwagę jej związki z Departamentem Stanu zapytać można, czy ARCE była kiedyś wykorzystywana do celów politycznych w Egipcie rozdartym między Wschodem a Zachodem. W maju br. egipski rząd ogłosił ustami ministra Farouka Hosniego (przełożonego Hawassa), że „badacze dzięki wykorzystaniu satelitów potwierdzili istnienie 132 miejsc w Egipcie, na których nie przeprowadzono jeszcze prac archeologicznych”. Podczas gdy państwo to nie posiada na orbicie własnego satelity Hosni nie zidentyfikował dokładnie źródła tych danych wskazując, że powstały one przy współpracy z narodowymi ośrodkami.

Suche łapki Sfinksa

Powróćmy jednak do Hawassa i Sfinksa. W kwietniu 2009 roku donosił on:- Naczelna Rada ds. Starożytności pod moim kierownictwem prowadzi prace nad obniżeniem poziomu wód gruntowych wokół egipskich zabytków. Dzięki wykorzystaniu amerykańskich środków udało się osuszyć świątynie w Karnaku i Luksorze, a prace postępują również w innych miejscach. Jednym z naszych największych osiągnięć w ostatnim czacie było opracowanie systemu chroniącego przed podziemnymi wodami Sfinksa.W swym raporcie pt. „Historia Sfinksa” zawarł on jednak intrygujące informacje: „Jednakże najbardziej ważnym rezultatem projektu osuszania było położenie kresu spekulacjom o tajemniczym systemie tuneli i sal wykutych przez przedstawicieli „starożytnej cywilizacji” pod Sfinksem. Przez lata prowadziłem dyskusję z osobami takimi jak John Anthony West, Robert Bauval czy Graham Hancock, którzy twierdzą, że przedstawiciele zaginionej cywilizacji przed 10.000 laty zakopali swe sekrety pod monumentem. Co więcej twierdzą oni też, że erozja Sfinksa spowodowana jest przez wodę, co wskazywać ma na fakt, że pochodzi on z okresu na długo przed Starym Państwem. Żadna z tych teorii nie ma jednak poparcia w faktach, jednakże ich zwolennicy naciskali na nas twierdząc, że powinniśmy wiercić dziury w poszukiwaniu ukrytych komnat. Odmawiałem zgody na przeprowadzenie podobnych badań w przeszłości, bowiem nie istnieją naukowe fakty mogące je wspierać. Ponieważ podobne odwierty stanowiły integralną część naszych prac konserwacyjnych nad Sfinksem postanowiliśmy ostatecznie wykonać je w pobliżu monumentu, jednak nie odnaleziono żadnych ukrytych korytarzy czy komnat.”Mimo rozgłosu, jaki towarzyszy przedsięwzięciom Hawassa, jego słowa nie są ani odpowiednim ani naukowym wyjaśnieniem. Istnieją bowiem wyniki badań, takich jak te z 1992 roku czy też badanie radarowe wykonane cztery lata później, które jasno wskazują na istnienie geologicznych anomalii (czyli pieczar), z których część ma najprawdopodobniej pochodzenie naturalne.Niektórzy mogą, a niektórzy otwarcie twierdzą, że Hawass specjalnie szukał wód gruntowych w tych miejscach, w których wiedział, że nie natrafi się na puste przestrzenie oraz naturalne czy też wykonane ręką ludzką komnaty i korytarze. Przeprowadzone przez niego badania wobec zagrożenia wodą były sensowne, jednakże oświadczenie o „braku podziemnych przejść i komnat” nie może być uznane za wiarygodne i wiążące a to z racji ograniczonej skali przedsięwzięcia. Bez wątpienia pod Sfinksem coś się znajduje, a potwierdziły to nie słowa natchnionych jasnowidzów, a badania innych uczonych. Zatrzymajmy się jednak na chwilę w tym punkcie. Na konferencji w kwietniu 1996 roku sam Hawass ogłosił krajowym dziennikarzom, że pod Sfinksem i wokół piramid znajdują się tajemnicze tunele. Oświadczył wówczas, że wierzy w to, że istnienie tych korytarzy może „odsłonić wiele sekretów budowniczych piramid”. Nie jest jednak niczym nowym, że poglądy często się zmieniają.

Zahi Hawass dawniej

W cytowanym już tu raporcie Hawass przeczy wynikom badań dr Abbasa opublikowanym w 2007 roku przez Krajowy Instytut Badań Astronomicznych i Geofizycznych. Jednakże w przeciwieństwie do wielu naukowców, którzy polemizują ze swoimi kolegami biorąc pod uwagę treści zawarte w publikacjach naukowych, Hawass odwołuje się z nieznanych powodów do osób takich jak West, Bauval czy Hancock. Trudno także wyjaśnić jaki związek ma ustalanie wieku Sfinksa na podstawie erozji z obecnością pod nim systemu tuneli. Nic jednak nie zaskoczy nas w przypadku dr Hawassa, który dokonuje specyficznych przeskoków zapominając, że jest naukowcem a jedno sensowne oświadczenie mogłoby rozwiązać więcej spraw aniżeli niejasna wojna podjazdowa.

Jednakże z raportu i oświadczeń prasowych wyłania się jeszcze ciekawszy obraz. Dowiadujemy się, że na początku 2008 roku Naczelna Rada ds. Starożytności przy współpracy z Centrum Inżynierii Archeologicznej Uniwersytetu Kairskiego wywierciło cztery otwory o średnicy 10 cm i głębokości 20 m. w skale u podnóża Sfinka. Do ich wnętrza spuszczono kamerę, która miał pomóc poznać geologię płaskowyżu.

„Historia Sfinksa” zawiera także kilka perełek autorstwa Hawassa będących elementem jego długotrwałego show. Dodatkowe informacje wskazują nam, że każdej godziny na powierzchnię wypompowuje się 260 m. sześciennych wody, co dziennie daje nam 6240000 litrów. Basen olimpijski zawiera 2500000 l. wody. Mówiąc krótko, spod Sfinksa wydobywa się jej tyle, że można by zapełnić nią dziennie trzy takie baseny. Tak ogromna jej ilość wskazuje na istnienie pod monumentem podziemnego jeziora, zatem słowa relacji zdają się przeczyć twierdzeniom Hawassa.

Powstaje zatem kolejne pytanie – dlaczego osusza się podziemne jezioro? Czy chodzi tylko o stabilność, a może coś jeszcze? Uważa się że usunięcie wody może pozbawić Sfinksa stabilności, zaś obawy te są na tyle poważne, że rozpoczęto monitorowanie monumentu pod tym kątem. Mimo to długotrwałe badania wskazują, że opróżnianie podziemnych szczelin nie wpływa na bezpieczeństwo struktur naziemnych. Czemu jednak najpierw podjęto decyzję o osuszaniu? Niektóre ze źródeł twierdzą, że podziemny zbiornik wodny został odnaleziony przez Hawassa (i egiptologa Marka Lehnera) już przed kilkoma laty. Jezioro rozciąga się pod całym płaskowyżem – obszarem otoczonym betonową ścianą (której konstrukcja rozpoczęła się w 2002 roku). Dodaje się, że projekty te mają na celu przygotowanie się do eksploracji podziemnej części Gizy, o której mówił w 1996 roku sam Hawass.

Skandal w Radzie

Jak zatem interpretować czyny Hawassa? Jasne jest, że lubi on światło reflektorów i często wydaje sprzeczne oświadczenia. Ale czy rzeczywiście kryje się za tym coś jeszcze? Niektórzy z obserwatorów zauważyli, że autorytarny styl rządów Hawassa nad egipskimi zabytkami jest logicznym wynikiem rozwoju świadomości narodowej Egipcjan zdających sobie sprawę z tego, że część historycznego dziedzictwa ich kraju zrabowano i wywieziono.

Ostatnie fakty wskazują jednak, że w Radzie ds. Starożytności źle się dzieje. 8 października 2008 roku na 10 lat więzienia skazano trzech przedstawicieli Ministerstwa Kultury oskarżonych o przyjmowanie łapówek. Jeden ze skazanych, Abdel Hamib Qutb był kierownikiem wydziału technicznego Rady ds. Starożytności. Kontrakty, w sprawie których padły oskarżenia o korupcję dotyczyły renowacji kilku słynnych egipskich zabytków. Hawass bronił Qutba, gdy tego aresztowano twierdząc, że nie był on w stanie wpływać na wyniki przetargów. Sąd uznał jednak inaczej. W wywiadzie udzielonym BBC Hawass powiedział, że podejmie „niezwłoczne akcje przeciwko wszystkim pracownikom, na których ciąży choć cień podejrzenia, nawet jeśli ta osoba okaże się niewinna”. Głosy mówiące o tym, że Hawass jest niepopularny nawet w rodzinnym kraju wydają się zatem nie być przesadzone.


Roboty i niewolnicy

Robot UPAUT-2

Nie jest to jednak pierwszy przypadek, gdy na dr Hawassa padł cień, bowiem w tym samym czasie gdy robot Gantenbrinka odkrył sekretne drzwi w Wielkiej Piramidzie (22 marca 1993 roku), Hawass odsunięty został od swej roli Szefa Inspektorów Piramid w Gizie. Czy to przypadek? A może Gantenbrink dobrze wiedział, że jeśli nie ogłosi światu o swym odkryciu wtedy, to nie zrobi tego już potem z racji swoistej cenzury?

To, co stało się potem jest równie ciekawe. Po ogłoszeniu Gantenbrinkowi zabroniono powrotu do prac. Następnie Egipska Organizacja ds. Starożytności, która była poprzedniczką obecnej Rady, którą kieruje Hawass stwierdziła, że Niemiec złamał świętą „zasadę” archeologiczną poprzez samodzielne ogłaszanie znaleziska (co powinien uczynić przez odpowiednie kanały kontrolujące informacje o tym, co powinno się wydostać, a co nie). Następnie stało się coś, co Graham Hancock opisuje w tych słowach: „Ówczesny dyrektor Niemieckiego Instytutu Archeologicznego w Kairze, dr Rainer Stadelmann podobnie jak Egipcjanie potępił Gantenbrinka. Stadelmann był nieugięty i twierdził, że to odkrycie bez znaczenia dodając, że to nie drzwi a za nimi nic nie ma.” Ówczesny prezydent Organizacji ds. Starożytności, dr Muhamad Bakr, ogłosił sprawę Gantenbrinka fałszerstwem.- Szyb jest zbyt mały, aby wpuścić tam robota – stwierdził.”To właśnie Bakr usunął Hawassa z dotychczasowego stanowiska twierdząc, że na jego oczach z Gizy skradziono cenny posąg.Zacytujmy Hancocka raz jeszcze: „Trzy miesiące później, w czerwcu 1993 roku, sam dr Bakr utracił stanowisko, na którym zastąpił go dr Nur El Din. Wśród oskarżeń o nadużycia i oszustwa dr Bakr wspominał o mafii, która opanowała piramidy „od co najmniej 20 lat”. Nie chcąc podawać nazwisk Bakr powiedział:- Chciałem, aby wszystko zbadały odpowiednie służby, ale moją prośbę odrzucono.”

Na początku 1994 roku Hawass został przywrócony na dawne stanowisko. Choć Bakr nie był wiarygodnym źródłem informacji, pobrzmiewają nam tu w tle echa wskazujące na ARCE. Powrót dr Hawassa był uważany za skutek amerykańskiej interwencji – twierdził Chris Ogilvie-Herald w magazynie „Quest for Knowledge”. Przewodniczący dzisiejszej Rady ds. Starożytności wydaje się zatem wyjątkowo odporny, niezależnie od tego czy chodzi o zaginione posągi czy o nieprawidłowości w działaniu jego urzędu.

Gantenbrink nie powrócił dotąd do Wielkiej Piramidy. Oferował nawet egipskim władzom wykorzystanie swego robota w celu eksploracji szybu a nawet przeszkolenie w jego obsłudze egipskiego pracownika. Na ofertę nie odpowiedziano. Hawass uznał ostatecznie, że odkrycie drzwi jest ciekawe i zasługuje na dalszą uwagę. W marcu 1996 roku oświadczył, że drzwi otwarte zostaną we wrześniu tego roku. Uczyniono to rzeczywiście we wrześniu, ale 2002 roku. Wydarzenie to retransmitowało wiele stacji telewizyjnych na całym świecie, jednakże odkryto przy okazji kolejne drzwi, których otwarcie zostało ogłoszone na bliżej nieokreślone „wkrótce”. Ci, których ciekawi co znajduje się za nimi czekają już siedem lat.

Robot UPAUT-2

W czasie transmisji z 2002 roku Hawass poczynił także kilka ciekawych uwag twierdząc m.in., że piramidy „nie zbudowali niewolnicy a wielcy Egipcjanie”. Potem oświadczył jednak arabskiej gazecie Al-Dżomhoriya, że „wyniki prac robota położyły kres domniemaniom Żydów i niektórych zachodnich krajów, że to oni zbudowali piramidę”. Oczywiście nie wiadomo, jak wpadł na ten pomysł, jednakże naukowym faux pas jest już samo to, że w zasadzie nikt nie wysuwał podobnych twierdzeń tym bardziej, że są historycznie nie do pogodzenia. Dziwne, że nie zauważa tego osoba, w której rękach spoczywa los egipskiego dziedzictwa narodowego. Stanowi to także doskonały przykład na to, w jaki sposób Hawass gra nacjonalistycznymi nastrojami rodaków. Inni upatrywali w tym dowodów jego antysemityzmu, jednakże jest to najprawdopodobniej dobra ilustracja występującego u niego słowotoku, który prowadził do wielu innych ciekawych „oświadczeń”.

Nacisk i propaganda

Dr Hawass trzyma rękę na większości przedsięwzięć badawczych, jakie mają miejsce w Egipcie. Sprawuje także pieczę nad tym, w jaki sposób potem się o nich donosi. Dowody na to pojawiają się nie tylko w przypadku łamiącego „zasady” Gantenbrinka, ale także dr Abbasa, którego raport na temat Gizy był przez długi okres wstrzymywany. A w kolejce znajduje się jeszcze wiele podobnych, w przypadku których zawsze pojawiają się jakieś powody zwłoki. Takie traktowanie nie ma oczywiście nic wspólnego z nauką – chodzi o kontrolę.Dlaczego bowiem Egipska Rada ds. Starożytności nakłada tak surowe kary na tych, którzy chcą publikować naukowe wnioski bez jej zgody? Karą tą jest czasem zamknięcie wrót do dalszych prac w kraju. Nikt nie wątpi natomiast w to, że to sam Egipt decyduje o tym, kto rozpoczyna prace i na jaką skalę, choć gdy przyjrzymy się związkom Rady Hawassa z ARCE sytuacja nie jest już taka prosta. Zgoda na prowadzenie prac powinna pociągać za sobą pełną wolność w publikowaniu ich wyników, jednak jest inaczej, bowiem w przypadku Egiptu wnioski muszą zostać zaakceptowane do publikacji, a nawet wprowadza się w nich zmiany.
Hawass usuwa na bok te opinie, które nie pasują do jego wizji starożytnego Egiptu, ale z drugiej strony to w jego rękach spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie statusu quo w obecnej historii tego kraju. Stara się on utrzymać opinię, która jest wynikiem konsensusu – to dlatego często wymienia takich autorów, jak Hancock, Bauval czy West. Niestety swym postępowaniem przysparza sobie wrogów, których poczet zasilają dalej ci, którzy zostali przez niego znieważeni, bowiem raczyli się nie zgodzić z decyzją jego i jego urzędu.W roku 2008 roku prof. Barry Kemp donosił o swych odkryciach w Amarnie – mieście stworzonym przez faraona Echnatona, którego starano się wymazać z kart historii kraju. Donoszono, że w mieście Kemp natrafił na szczątki ludzi wskazujące na oznaki „wyczerpania, ekstremalnego wysiłku oraz największej śmiertelności widzianej kiedykolwiek w miejscach wykopalisk”. Dowody wskazywały zatem na brutalny reżim Echnatona, jednakże dowodom tym od razu sprzeciwił się Hawass, który zwykł znieważać w krajowych serwisach informacyjnych wszystkich tych, którzy według niego „zniekształcają historię”. Twierdził on, że odkrycia nie mają jakichkolwiek naukowych podstaw dodając, że „budowa miasta Echnatona była obsesją starożytnych Egipcjan, podobnie jak piramidy w Gizie i wielu robotników chciało brać udział w narodowym przedsięwzięciu, z czego byli dumni” (kolejny przykład łączenia współczesnego nacjonalizmu z dorobkiem starożytnych).Odnosząc się do teorii geologa Roberta Schocha mówiącej, że Sfinks jest znacznie starszy aniżeli piramidy, Hawass stwierdził:- Jeśli geolodzy udowodnią to, co mówi Schoch, moja opinia jako egiptologa i tak będzie taka jak była.Mówiąc krótko, nie liczą się dowody, bowiem dla dr Zahiego jego dziedzina to nie nauka, ale religia, której on broni przed wywrotowcami.
Wyzwanie dla egiptologii

Choć można obwiniać go o wiele rzeczy równie ważny dla egiptologii jest fakt, że potrzebuje ona pewnych wewnętrznych porządków, bowiem od lat 40-tych XIX wieku jej paradygmat nie uległ zasadniczym zmianom. Liczące się dowody naukowe były odsuwane w cień w celu utrzymania przy życiu dogmatu, do którego przylega nie tylko Hawass, ale i wielu innych uczonych.

W 1984 roku osiemdziesiąt pięć próbek pobranych z Gizy, w tym pięć uzyskanych ze Sfinksa, poddano datowaniu radiowęglowemu. Wyniki wskazały na okres od 3809 do 2869 p.n.e. Oznacza to że przyjęta wersja teorii o okresie budowy piramid była błędna. Bauval, cytując Marka Lehnera zauważył, że „Piramida w Gizie jest o 400 lat starsza niż uważali egiptolodzy”.

W latach 50-tych ub. wieku, Zakaria Goneim, ówczesny inspektor egipskich zabytków odnalazł nienaruszony sarkofag faraona Sechemcheta znajdujący się w jego piramidzie. Gdy go otwarto w środku nie było mumii – sarkofag był pusty, ale w tym przypadku nie można było obwiniać o to złodziei. W wielu przypadkach (także w Wielkiej Piramidzie) egiptolodzy upatrywali działalność złodziei jako główną przyczynę opróżnionych sarkofagów. Jeśli jednak przyjrzeć się dokładniej tym sprawom taki obraz sytuacji nie byłby już tak oczywisty.

Egiptologia patrzy bowiem z niełaską na niektóre starożytne relacje. Przykładem tego może być relacja Diodora Sycylijskiego, który napisał, że żaden faraon nie spoczął nigdy w piramidzie, którą miał dla siebie tworzyć. Miano ich bowiem chować w sekretnych miejscach. Egiptolodzy preferują jednak rozwiązanie mówiące, że w przypadku braku innych dowodów i możliwych teorii piramidy muszą być grobowcami.

Holenderski autor Willem Zitman zastanawia się, dlaczego współcześni uczeni nie chcą przyznać, że starożytni Grecy kształcili się w Egipcie. Pragną bowiem utrzymywać pogląd mówiący, że wszystko co trzeba Grecy wymyślili sami, zaś Egipcjanie nie dokonali żadnych naukowych odkryć, ani nie wiedzieli nic o astronomii. Nieczęsto bowiem się o nich wspomina całą uwagę przykuwając do piramid i Sfinksa.

Zitman, który jest także inżynierem budowlanym zauważa, że największymi ofiarami współczesnego stanu egiptologii stały się piramidy. Twierdzi on, że najlepiej problemy i poważne braki w tej dziedzinie uwidacznia proste pytanie o techniki ich budowy. Próbujący wyjaśnić ich zagadkę Francuz, prof. Davidovits, został przez wielu egiptologów nazwany idiotą (w tym szczególnie zrugał go Hawass), ale wynikało to z faktu, że nie chcieli oni zrozumieć, co miał on im do przekazania. W konsekwencji braku wiedzy oraz niechęci do współpracy z innymi ekspertami, nie uczyniono wielkiego postępu w tematyce piramid. I.E.S. Edwards, były kustosz British Museum zajmujący się starożytnym Egiptem powiedział nawet kiedyś, że egiptolodzy wcale nie lubią piramid.

Hawass zrzuca z kolei całą winę na Zachód oraz tych, którzy starali się stworzyć bardziej barwne teorie, jednakże całkiem niedawno było zupełnie inaczej. W sierpniu 1996 roku gramoląc się w tunelu pod Sfinksem przed obiektywami kamer Hawass mówił:


Twierdzi on, że piramidy mogły powstać w sposób podobny do tego, w jaki buduje się dzisiejsze wieżowce, tj. ogromne bloki odlewane były na miejscu ze specjalnej mieszanki, nie zaś wykuwane i transportowane.


– Nie wiemy, co jest w tym tunelu, ale mamy zamiar go otworzyć pierwszy raz w historii.


Zatem tunele istniały jeszcze w 1996 roku, ale już w kwietniu 1999 roku na antenie Fox TV Hawass zaprzeczał temu, twierdząc że wychodzą one z Grobowca Ozyrysa – podziemnej struktury niedaleko Sfinksa. 10 lat później historia powtórzyła się.


Jak zauważył Bauval, kontrowersje wokół Hawassa i Gizy ciągną się od dziesięcioleci: „W międzyczasie stało się coś niezwykłego i to z udziałem Zahiego Hawassa. Z jakichś niejasnych powodów rozpoczął wykopaliska naprzeciw świątyni Sfinksa, najprawdopodobniej we współpracy z Ministerstwem Irygacji. Po 15 m. wiercenia w miejscu, gdzie naturalnie występuje wapień natrafiono na czerwony granit, a ten nie występuje naturalnie w Gizie. Jedynym jego źródłem był Asuan oddalony o setki mil na południe. Sama obecność czerwonego granitu odkrytego w 1980 roku w pobliżu Sfinksa udowadniała, że pod płaskowyżem w Gizie coś się znajduje. Jeśli Hawass mówi coś zupełnie innego, trzeba uznać go za człowieka, który za dużo protestuje.”

http://www.youtube.com/watch?v=nxwphBdcjj8&feature=related

ZRODŁO

1. Bauval, Robert, Secret Chamber: The Quest for the Hall of Records, Century, London, 1999, p. 195; also see http://www.robertbauval.co.uk/ articles/articles/sc_chapt9.html
2. http://www.arce.org/main/about/ historyandmission
3. ibid.
4. http://tinyurl.com/rx73ut
5. http://www.drhawass.com/blog/ keeping-great-sphinx’s-paws-dry
6. http://www.drhawass.com/blog/ story-sphinx
7. http://www.dreamscape.com/ morgana/hancock.htm
8. http://www.drhawass.com/blog/ keeping-great-sphinx’s-paws-dry
9. http://www.drhawass.com/blog/ sphinx-scientific-update-report
10. http://www.menas.co.uk/ pubsamples/Egypt%20Politics%20 and%20Security%20-%2009.10.08.pdf
11. http://www.egypttoday.com/ article.aspx?ArticleID=7706
12. http://news.bbc.co.uk/2/hi/ middle_east/6999298.stm
13. ibid.
14. http://www.dreamscape.com/ morgana/hancock.htm
15. ibid.
16. ibid.
17. Picknett, Lynn and Clive Prince, The Stargate Conspiracy, Little, Brown & Co., 1999, p. 77
18. http://www.robertbauval.co.uk/ articles/articles/hawass1.html
19. http://politicalarchaeology. wordpress.com/page/3/
20. ibid.
21. http://www.redrocknews.com/ news/egyptian-flare-sedonaconnection. html
22. Milson, Peter (ed.), „Age of the Sphinx” (transcript of program transmitted on 27 November 1994), Broadcasting Support Services, London, 1994, p. 20
23. Bauval, op. cit., p. 198
24. http://www.dreamscape.com/ morgana/hancock.htm
25. Bauval, op. cit., p. 194
===================

http://www.infra.org.pl/historia-/zakazana-archeologia/847-sfinks-hawass-i-spisek

=======================================================

POLECAM FILMY PEŁNY METRAŻ OKOŁO 

OSIEM GODZIN.

POLSKI LEKTOR

=

=

=

=



Posted in "przepowiednie" MIZI, "ZNAKI", CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 8 komentarzy »

NIBIRU ? OBIEKT X ? – SOLAR IMPACT ?- KTO FAŁSZUJE OFICJALNE STRONY MONITORUJACE AKTYWNOŚĆ SŁONECZNĄ ???

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 25, 2011


WITAM SPRAWA WIELCE ZAGADKOWA
 KTO ZAMIESCIŁ W NECIE OPRUCZ OFICJALNEJ STRONY MONITORUJĄCEJ
TRZY INNE STRONY PRAWIE IDEALNE WIZUALNIE

OTÓŻ WCZORAJ MIAŁA DOJŚĆ FLARA I CME Z DNIA 21 CZERWIEC 2011 ROKU

OD DATY 22 CZERWCA WSZYSTKIE STRONY MAJACE ZA ZADANIE INFORMOWANIE O PROGNOZIE PRZEJŚCIA MILCZAŁY

OKOŁO GODZINY 1 W NOCY DZISIEJSZEGO DNIA

KOMENTATOR MAXI PRZESŁAŁ I ZAMIEŚCIŁ LINKI DO STRON ANIMACJI

PROGNOZY AKTYWNOŚCI SŁONECZNEJ

OKAZAŁO SIE ZE MÓJ OFICJALNY LINK POKAZUJĄCY STRONĘ MA 3 KLONY KTÓRE SĄ ŁUDZĄCO PODOBNE DO ORGINAŁU…..

POKAZYWAŁY W TYM SAMYM CZASIE – INNE PARAMETRY PRZECHODZĄCEGO CMA

OTO ORGINAŁ :

http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/iSWACygnetStreamer?timestamp=2038-02-23%2000:44:00&window=-1&cygnetId=261

A TU KOLEJNO TRZY PODRÓBKI :

http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/StreamArgumentServlet?cygnetInstanceId=522670457&argumentId=1

=
http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/StreamArgumentServlet?cygnetInstanceId=522680235&argumentId=1

=
http://iswa.gsfc.nasa.gov:8080/IswaSystemWebApp/StreamArgumentServlet?cygnetInstanceId=522680245&argumentId=1

==============================================================

PYTANIE BRZMI POCO I KTO ZAMIESZCZA TAKIE KLONY STRON KTÓRE W JEDNYM CZASIE POKAZUJĄ OKRESOWO INNE DANE – DOTYCZĄCE PREDKOSCI , WIELKOŚCI , ORAZ SIŁY I INNE DANE ????

CZY TO JEST ZAMIERZONE DZIAŁANIE MAJACE NA CELU WPROWADZANIE CHAOSU INFORMACYJNEGO NA TEMAT AKTYWNOŚCI SŁOŃCA ???

==============================================================

PROPONUJĘ TEKST ZAMIESZCZONY PRZEZ
MAXI
PRZECZYTAĆ I PRZEANALIZOWAĆ …..

 

mizia , twoje wczesniejsze teorie teraz wydaja sie potwierdzac – zblizajace sie elenin i aktywnosc slonca 2012-13 moze byc goraco, dlaczego nie publikowales tego wczesniej:
====================================

Wywiad z Jamesem M. McCanneyem – Spectrum
Opublikowano: 19.05.2008 | http://wolnemedia.net/ezoteryka/wywiad-z-jamesem-m-mccanneyem-spectrum/

CO NASA UKRYWA PRZED NAMI?

W następstwie serii zdarzeń, do których „miało” dojść 16 marca 2003 roku, udało mi się w końcu przeprowadzić bezpośrednią rozmowę z astrofizykiem Jamesem McCanneyem.

Rick Martin: Zanim zaczniemy, chciałby zapytać, co pan myśli o badaniach drą Aleksieja Dimitriewa? Czy zgadza się pan z tym, co on głosi?

James McCanney: Tak. Dimitriew jest eksperymentatorem, a częściowo fizykiem teoretycznym, jednak głównie naukowcem obserwatorem, naukowcem specjalizującym się w badaniu atmosfery. Jest tym, który odkrył tornada na Słońcu i cały szereg innych zjawisk. Opowiadał o próżni i o tym, co zmierzyli w atmosferze, no i o innych rzeczach w kosmosie, których w zasadzie nie umieli wytłumaczyć. Mierzyli je, ale nie wiedzieli, o co chodzi. No i kiedy dostali moja prace, stwierdzili: „To wyjaśnia wszystko, co zaobserwowaliśmy”. Tak więc, o to właśnie chodziło. Był kierownikiem zespołu, z którym współpracowałem w latach dziewięćdziesiątych w Rosji. Potem, około roku 2000, wkroczyła tam NASA [National Aeronautics and Space Administration – Narodowy Zarząd Lotniczy i Kosmiczny]. Było to oczywiście wtedy, gdy Rosja nie miała pieniędzy. Ludzie zarabiali tam po 75 dolarów miesięcznie i usiłowali publikować swoje prace za własne pieniądze. Te) było wręcz niedorzeczne. No j wkroczyła tam NASA i zaczęła pompować w nich pieniądze, lecz zastrzegła: „Jeśli będziecie dalej nauczali tego, co głosi McCanney, nie dostaniecie ani grosza”.

Martin: Czy ma pan jakąś teorię lub informacje dotyczące tego, kto w NASA stoi za tak diabolicznym ukrywaniem wiedzy?

McCanney: Tak, to oczywiste, wiem to od dawna. To kontrola przestrzeni kosmicznej.

Martin: Czy może pan mówić na ten temat?

McCanney: Oczywiście. NASA to zbiorowisko naukowców. Tak przynajmniej zwykliśmy o niej myśleć – inżynierowie, którzy zbudowali pojazd kosmiczny itd. NASA należy do NSA [National Seeurity Agency – Agencja Bezpieczeństwa Narodowego] i pozostaje pod jej zarządem. Nad NASA jest pewna grupa, która ją kontroluje. Daniel Goldin, który dołączył do NASA w latach dziewięćdziesiątych, przyszedł z CIA z zadaniem utajnienia lub przynajmniej ograniczenia dostępu do NASA. Kiedy pojawił się tam, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było zmuszenie wszystkich, zarówno kierownictwa, jak i pracowników niższego szczebla oraz współpracowników z zewnątrz, którzy pracowali na rzecz NASA, do podpisania typowego dla NSA oświadczenia o zachowaniu w tajemnicy wszystkiego, co dotyczy ich pracy w NASA. NSA jest elementem rządu nad rządami. Jeden Ogólnoświatowy Rząd już istnieje i to wszystko dotyczy głównie tego.

Martin: Czy kryją się za tym jezuici?

McCanney: Jezuici? [śmieje się]. Watykan ma duży udział w ogólnoświatowym rządzie i jest w tym jakaś część prawdy. Chodzi tu o ogólną sytuację na świecie i dosłownie setki rodzin, które są z tym związane. Są bardzo bogaci, są we wszystkich krajach świata, rządzą polityka, pieniądzem i bankami. To duża sieć i wielu ludzi.

Martin: Zamierzałem nawiązać do nazistów, o to mi chodziło.

McCanney: Tak. Wielu ludzi z administracji Busha to potomkowie nazistów lub tych, którzy pomagali nazistom. Zdają sobie sprawę, że kosmos jest ostatnim źródłem zasobów naturalnych. Kontrola kosmosu jest głównym zagadnieniem, na którym się koncentrują. To ich ostateczna linia obrony.

PLANETA „X” l TOWARZYSZĄCE JEJ KOMETY

Martin: Czego boi się NASA w odniesieniu do wiedzy o planecie „X”? Czy ma to jakiś związek z Sumerami i Annunakami? A może chodzi o coś innego?

McCanney: Osobiście tego nie twierdzę, ale wiedza o tym, że istnieje to „Coś Wielkiego”, co regularnie się pojawia, jest bardzo stara. To cześć tajemnicy utrzymywanej na bardzo wysokim szczeblu w tych grupach, takich jak Watykan. Chodzi o to, że pierwszą rzeczą, jaką zrobił Watykan po pojawieniu się komety Hale-Boppa, było zbudowanie światowej klasy obserwatorium w Arizonie i przekazanie go astronomom. Pewnie zastanawia się pan po co? Potem zbudowali jeszcze jedno. Najbardziej interesujące było to, co nastąpiło, kiedy kometa Hale-Boppa odleciała – myśleli, że to właśnie to „Coś Wielkiego”.

Wróćmy jednak do roku 1991. Kometa Hale-Boppa została oficjalnie odkryta w roku 1995 przez Alana Hale’a z Nowego Meksyku oraz Japończyka nazwiskiem Bopp. Obaj odkryli ją tej samej nocy, wiec nazwano ją od ich nazwisk.

Jest dla mnie jasne, jeśli spojrzy się na moje notatki o Harringtonie, że jedną z rzeczy, którą on obserwował, musiała być kometa Hale-Boppa. Jej jądro było ogromne. Powodem, dla którego NASA z miejsca ograniczyła dostęp do tych informacji, kiedy zdała sobie sprawę, że ktoś umieścił część z nich w Internecie, było to. że pierwszy lepszy astronom, taki jak na przykład ja. wiedziałby, mając do dyspozycji nawet tak mały zasób danych, jak określić masę jej centralnego jądra.

Służy do tego niewielkie równanie. Używają go cały czas dla określania mas gwiazd centralnych, kiedy występują ich wahania – mogą wtedy określić promień ciała, które orbituje wokół takiej gwiazdy. Tak więc, wystarczy tylko znać okresu obrotu i promień orbity obiektu krążącego wokół większego ciała. Znając oba parametry, można obliczyć masę obiektu. Wystarczy niewielkie równanie z zakresu mechaniki ciał niebieskich.

Dysponując zatem niewielką informacją, która jest di w Internecie, każdy może obliczyć masę komety Hale-Boppa, dowodząc, że ma ona rozmiary porównywalne z planetą i że się zbliża.

Jeszcze jedna sprawa… W roku 1991 to, co zobaczył Harrington, to były dwie rzeczy: kometa Hale-Boppa i coś jeszcze, coś znacznie większego, co się za nią kryło. Planeta X. Przynajmniej ja tak uważam. W roku 1991 kometa Hale-Boppa była na kursie kolizyjnym z Ziemią. Wystarczyło kilka zdjęć, aby wytyczyć jej orbitę, i okazało się że jest ona niemal na kursie kolizyjnym z Ziemią.

Martin: Nic dziwnego, że był taki raban.

McCanney: I to potężny. Kiedy już się rozniosło, o co chodzi, zadzwoniłem do Ośrodka Kosmicznego Goddarda [Goddard Space Center] i zapytałem ich sekretarkę: „Co się dzieje? Słyszałem o tej komecie…” A ona na to: „Mój Boże, to jest wielkie!” Z początku pomyślałem, że chodziło jej o to, że to nowość, wielka wiadomość. W rzeczywistości miała na myśli jej rozmiary porównywalne z rozmiarami planety. Cały czas ją śledzili.

Widzi pan, w tym miejscu zaczyna się podział, bo właśnie dopiero wtedy wielu naukowców, nawet z Ośrodka Goddarda, dowiedziało się o tym. Tymczasem śledzono ją już od roku 1991, a możliwe że jeszcze wcześniej. Harrington też ją odkrył, ponieważ z jego zapisków z roku 1991 wyraźnie widać, że wiedział, gdzie skierować wzrok, aby ją zobaczyć.

A jak wiadomo, dawno temu… jeden z towarzyszy Nibiru dokonał potężnych zniszczeń na Ziemi.

Martin: Towarzyszy?

McCanney: Tak. towarzysz. Ten, który stał się później Wenus. Velikovsky[1] miał rację, twierdząc, że Wenus była kiedyś ogromną kometą, która przedzierała się przez układ słoneczny i została przechwycona przez pole grawitacyjne Jowisza, zaś po około 600 latach od momentu przechwycenia zbliżyła się do Ziemi, po czym ustabilizowała się, stając się planetą, jaką dziś znamy.

Otóż kometa Hale-Boppa była tu około 4200 lat temu. W tym samym czasie Jowisz przechwycił Wenus. Oba obiekty były mniejszymi towarzyszami Nibiru. Dlatego nie chcieli, aby ktokolwiek dowiedział się o towarzyszu komety Hale-Boppa, bo wiedzieli, że jest on na kursie kolizyjnym z Ziemią, wiedzieli również, że jest to towarzysz większego ciała, które było przyczyną wszystkich problemów. Nie zdawali sobie jednak sprawy, że kometa Hale-Boppa też była jednym z jego towarzyszy. Teraz, kiedy nadchodzi niszczyciel, to Coś Wielkiego, Nibiru, towarzyszy mu ich cała świta.

Martin: Zgaduję, że kometa NEAT jest jednym z członków tej świty?

McCanney: I w tym właśnie rzecz. Kiedy kilka tygodni temu stanęliśmy przed nawałą tych komet, ani razu nie wspomnieli o komecie NEAT, C-2002/VI. Najwyraźniej wszystko to zbliża się od strony południowej półkuli.

Wtedy Harrington oczywiście wiedział bardzo dobrze, gdzie ona była. i to z powodu, który już podałem. Warto zauważyć, że kiedy historia Harringtona ujrzała światło dzienne, rząd próbował wystosować oświadczenie poprzez niektórych astronomów, którzy występują w radiu, tych od dezinformacji, którzy oświadczyli: „No cóż, na podstawie nowych danych dokonaliśmy korekty mas tych planet i możemy stwierdzić, że panujemy nad sytuacją”.

Rzecz w tym, że, to, iż widzimy, że te planety [Uran i Neptun] są „ściągane w dół”, niczego nie załatwia. To daje tylko korektę ich położenia w płaszczyźnie planet [ekliptyce]. Ten obiekt był wystarczająco duży już wtedy, w roku 1991, żeby ściągać Urana i Neptuna z ich orbit. Jest aż tak wielki!

Rozumie więc pan obawy dotyczące tego towarzysza. Oni wszyscy wiedzą, również Watykan, że to właśnie towarzysz był przyczyną zniszczeń ostatnim razem. No i potem ten towarzysz stał się Wenus. To, czego nie rozumieją, to to, że jest bardzo trudno opracować ich orbity i NASA uczy się tego z wielkim trudem. Nie udało się im przewidzieć trasy Hale-Boppa, ponieważ zmieniała się codziennie. To była jedna ze spraw, jaką zajmowaliśmy się w Grupie Millenijnej – śledzenie dziennych zmian jej orbity na rządowych stronach efemeryd[2].

Martin: Czy kometa NEAT była niespodzianką? Czy pojawiła się nie wiadomo skąd, czy też spodziewali się jej? McCanney: Nie. Kometa NEAT to kolejne wielkie jądro wielkości planety, co najmniej wielkości Księżyca, a może i większe. NASA wiedziała, że się zbliża. Prawdopodobnie zaobserwowali ją już wiele lat temu jako część zbliżającej się nawały, którą uważam za część świty Planety X. Nie chcieli, aby ktokolwiek się o tym dowiedział, z prostego powodu – wiedzieli, że zbliży się okrążając Słońce i że jest duża. Prawdopodobnie zupełnie nie spodziewali się, że będzie tak jasna, jak była. Była widoczna na dziennym niebie tuż obok Słońca, kiedy je mijała – przez 12 godzin, kiedy się zbliżała.

Martin: To rodzi oczywiste pytanie: ilu jeszcze tych towarzyszy możemy się spodziewać?

McCanney: Nie wiemy. Oczywiście NASA ma bardzo dobre dane na ten temat. Inny ważną rzeczą, jaką chciałem już wcześniej powiedzieć w odniesieniu do komety Hale-Boppa, jest to, że w sześcioletnim okresie w latach 1991-1996, kiedy rzeczywiście dotarła do pery helium[3], straciła trzy miesiące na przybycie ze względu na to, że ciągnęła za sobą ogromny ogon. Tylko dlatego nie nastąpiło bezpośrednie zderzenie z Ziemią. Mówiąc „bezpośrednie zderzenie”, nie mam tu, oczywiście, na myśli uderzenia w powierzchnie Ziemi, ale to, że znaleźlibyśmy się w odległości około miliona mil (1600000 km] od niej. Każdy, kto zna się na rzeczy, wie, że to oznaczałoby ogromne zniszczenia na naszej planecie. Nastąpiłyby potworne pływy. Jedynie dzięki temu, że coś ją zwolniło, rozminęliśmy się z nią.

Martin: To prowadzi do kolejnego pytania, które brzmi: dokąd leci NEAT?

McCanney: NEAT zawróciła. Określenie jej orbity to zadanie numer 4 w mojej południowo-amerykańskiej ekspedycji, jako że straciła ona dużo energii, kiedy okrążała Słońce, i przejęła sporo materiału z ogona. Tak wiec nie wróci i nie uderzy w Ziemię. NASA stale mówi: „Och, ci ludzie myślą, że uderzy w Ziemię”. Nie, nie. Nikt nic nie mówi na temat zderzenia z Ziemią. Oni kpią sobie z ludzi i tak naprawdę to ich agenci wpuścili te historie do Internetu, żeby mogli sobie potem kpić z ludzi. To cześć ich kampanii dezinformacyjnej.

Martin: Kiedy kometa rozmiarów NEAT lub planeta tej wielkości przelatuje obok Słońca, jakie są skutki jej „oddziaływania na odległość”?

McCanney: Flara, która wytrysnęła ze Słońca i jest widoczna na wielu zdjęciach, dogoniła kometę i uderzyła w jej ogon.

Martin: Flara o długości 8000000 kilometrów?

McCanney: Tak. Gdyby wytrysnęła w stronę Ziemi, znokautowałaby nas. ale, na szczęście, poszła w zupełnie innym kierunku.

Zastanówmy się jednak nad czymś innym. To, czego pan nie widział, ale ja tak, to coś, co wydobywało się z NEAT… Jeśli przyjrzy się pan uważnie, zobaczy pan cienkie jak igła pasemko wychodzące bezpośrednio ze Słońca i dalej z jądra po prawej stronie ekranu. Łączy się z Merkurym. Merkury znajdował się w koniunkcji[4] z NEAT, kiedy przemierzała ekliptykę. Ta linia, którą widzi pan na zdjęciach Słońca, łączy się z Merkurym.

Ustawmy więc Ziemię, o tam. Co by było, gdyby Ziemia przesunęła się o 90 stopni i nie bylibyśmy bokiem do niej? Wówczas znaleźlibyśmy się na drodze tej flary lub przyjęlibyśmy na siebie elektryczne wyładowanie pochodzące z NEAT. O tym właśnie opowiadają starożytni, o kornetach i piorunach przemieszczających się po niebie. Oni byli świadkami tych zjawisk – Zeusa ciskającego pioruny w Marsa. Oni to wszystko widzieli.

Martin: Czyli że ich opowieści są dosłowne, nie mają charakteru metaforycznego?

McCanney: Nie, to nie były metafory. Kiedy Wenus zbliżyła się do Marsa, uderzyła wyładowaniem elektrycznym i w atmosferze Marsa rozgorzały zorze. Wyglądało to, jakby wąż sięgał po Marsa, to dosłownie wyssało całą jego atmosferę i wody. Oni to widzieli. Wiedzieli, że wcześniej Mars był planetą bogatą w wodę, był błękitną planetą, tak jak Ziemia. Mars ma teraz bardzo cienką atmosferę a Wenus bardzo gęstą i grubą, kilka tysięcy razy gęstszą od ziemskiej, jednak procentowo składy atmosfer Wenus i Marsa są identyczne, co oznacza, że zostały one uformowane w tym samym kotle i przekazały je sobie,

Martin: Chciałem jeszcze zapytać o Velikovsky’ego. Pan bardzo go przypomina, chociażby w tym, że miał on, tak jak pan teraz, nieprzyjemne doświadczenia. Często go wyśmiewano, ale w końcu okazało się, że miał rację.

McCanney: Nie ma już najmniejszych wątpliwości, że Velikovsky miał racje. Najciekawsze w jego przypadku jest jednak to, że on wcale nic studiował astronomii, a jedynie badał kalendarze!

KOMETY l FIZYKA PLAZMY

Martin: Pomówmy teraz o pańskiej koncepcji komet i plazmy. Co to jest plazma?

McCanney: Plazma jest jakby czwartym stanem materii. W środowisku próżni, gdzie mamy tylko gazy i wysoką energię, na przykład duże ilości światła pochodzącego ze Słońca, które rozbija atomy na wolne elektrony, jony, obojętne atomy oraz inne formy energii, takie jak zmagazynowany magnetyzm, zmagazynowane pola elektryczne… to właśnie jest plazma. Wzajemne oddziaływania tego wszystkiego są tym, co nazywamy fizyką plazmy, i właśnie to badamy. W zasadzie to kwintesencja plazmy.

Martin: Porozmawiajmy o kometach. To nie są brudne śnieżne kule. Czym one są?

McCanney: Pozwoli pan, że zacznę od tego… W środowisku astrofizyków od dawna toczy się spór między facetem o nazwisku Chapman i Szwedem Hansem Alfhenem. Chapman utrzymuje, że kosmos jest elektrycznie obojętny. Alfhen wręcz przeciwnie, że w kosmosie znajduje się plazma, która wyczynia dziwne rzeczy i że nie wiemy, co jest tego przyczyną. Krótko mówiąc, kosmos nie jest elektrycznie obojętny i przejawia znaczną aktywność elektromagnetyczną. Stany Zjednoczone są miejscem, gdzie są pieniądze, więc na razie wygrał Chapman.

Studentów kierunków nauka o kosmosie, astrofizyka i fizyka naucza się bardzo prostego problemu. Chodzi o to, że jeśli weźmiemy ładunek i umieścimy go w przestrzeni kosmicznej, to bardzo szybko – można nawet obliczyć jak szybko – otoczy się, nie pozwalając, aby był widzialny elektrycznie w jakiejkolwiek części kosmosu. To własność osłonowa i jeśli występuje pole magnetyczne, z jakiegoś powodu wokół obiektu dzieje się to samo, będziemy mieli efekt plazmatyczny. I właśnie to jest jednym z powodów, dla których nasza grawitacja znana jest pod postacią siły całkowicie niezależnej od elektromagnetyzmu, ponieważ te elektromagnetyczne siły są tak ekranowane, że grawitacja „widzi poprzez nie”.

W tym stanie rzeczy Chapman, jak gdyby wygrał te teoretyczną batalię. Tak wiec od dziesiątków lat mamy do czynienia z ligą Chapmana i jego fizyka jest podawana we wszystkich podręcznikach, w następstwie czego wszyscy studenci wyrastają w przekonaniu, że kosmos jest elektrycznie obojętny, zaś świeżo upieczony magister niewiele ma do powiedzenia, aby móc to zmienić. Ze mną było podobnie. Tyle że ja zdałem sobie sprawę, i chyba nikt z tych ludzi poza mną, że dane, które zaczęły napływać z sond kosmicznych, nic zgadzają się z teorią. Kosmos okazał się aktywny elektromagnetycznie i to w znacznym stopniu.

Wszystko to działo się w roku 1979, kiedy byłem młodym asystentem na Uniwersytecie Cornella i miałem dostęp do wszystkich danych nadchodzących z sond Voyager i Pioneer, kiedy leciały w kierunku Jowisza i Saturna. Było to jeszcze, zanim NASA zdała sobie sprawę, że musi trzymać te dane w tajemnicy przed ludźmi takimi jak ja, którzy interpretują je inaczej, niż by sobie tego życzyli.

A dane mówiły coś zupełnie innego. Obserwowano bardzo dziwne zjawiska elektromagnetyczne: szprychy w pierścieniach Saturna, potężne wyładowania elektryczne, pierścieniowe prądy o natężeniu milionów amperów przepływające wokół planety. Zjawiska, które po prostu nie mają sensu w myśl obowiązujących teorii. Potem był protonowy wiatr. Tym, co przykuło moja uwagę, było to, że wiatr protonowy wydobywał się, zarówno z Jowisza, jak i Saturna, a jest to zjawisko, które obserwujemy tylko na Słońcu. Interesujące, że dostrzegli tylko wiatr protonowy, a nie zauważyli wiatru elektronowego neutralizującego ten pierwszy.

Tak więc wyglądało na to, że kosmos nie był tym, czego się spodziewali. Spodziewali się, że Jowisz będzie zmarzniętą na kość kulą wodorową, bardzo sterylną, a tak nie jest. Jest on niesamowicie dynamiczny, posiada potężne pole magnetyczne. Tak więc, kiedy udali się na Wenus, kiedy zwrócili się ku innym planetom, okazało się, że są zupełnie inne, niż się spodziewali.

Tak się złożyło, że w tym czasie byłem na Uniwersytecie Cornella i miałem już skompletowaną większość założeń i danych do mojej pracy na temat inkluzji pól elektromagnetycznych i mechaniki ciał niebieskich. Rozumiałem, skąd się to bierze. Kiedy zobaczyłem napływające dane. rozpoznałem to. To jest coś, o czym żaden z tych facetów od chapmanowskiej fizyki nie ma najmniejszego pojęcia. Wciąż starali się interpretować to, co obserwują, jako zjawiska grawitacyjne.

W tym czasie studiowałem również komety jako uzupełnienie tego, co robiłem. Zrozumiałem, że komety nie mogą być brudnymi „kulami śnieżnymi”, jak się je nazywa. Było dużo danych wskazujących na to, że komety oddziałują elektrycznie ze Słońcem oraz że zaobserwowano wokół nich elektryczne wyładowania. Wówczas nie wiedziałem, co wywołuje te elektryczne pola, ale miałem przeczucie, że przyczyna musi wiązać się ze Słońcem. Wiedziałem, że komety oddziałują ze Słońcem i że jądro komety zostaje naładowane ujemnie.

Wtedy wreszcie, w latach 1979-1980, dotarło do mnie, że to musi być wynik różnicowych pływów w wietrze słonecznym. Inaczej mówiąc, w wietrze słonecznym było więcej protonów niż elektronów. To nasunęło mi wizję

nowego modelu syntezy. Zdałem sobie sprawę, że synteza musi zachodzić w słonecznej atmosferze, a nie w jądrze. Wtedy zrozumiałem, że korona elektronów otaczająca Słońce jest w rzeczywistości przestrzenią nadatomową oraz że Słońce poniżej jej jest dodatnio naładowane, zaś elektrony korony sprawiają, że Słońce wydaje się z zewnątrz naładowane ujemnie.

To bardzo złożone zjawisko, to, w jaki sposób słoneczne wiatry otwierają dziury w koronie i wystrzeliwują na zewnątrz za sprawą elektrostatycznego przyspieszenia protonów w czasie ich ruchu przez koronę. Właśnie dokładnie to obserwujemy. Tymczasem cały czas, nawet jeszcze teraz, NASA utrzymuje, że energia słoneczna pochodzi z jego jądra. Nic bardziej błędnego.

Kiedy byłem na Uniwersytecie Cornella, poznałem Hansa Bethe, fizyka noblistę. który stworzył obowiązujący do dzisiaj model Słońca, Bethe przyjaźnił się z Albertem Einsteinem i obaj dostali Nagrody Nobla. Bethe został nagrodzony w dziedzinie chemii za opracowanie zrozumiałego modelu syntezy, którym się obecnie posługujemy, zgodnie z którym reakcje łańcuchowe powodują powstawanie większych atomów i wydzielanie ciepła. To właśnie on wykonał wstępne obliczenia ciepłoty Słońca i innych rzeczy, które zgadzają się z tym, co obserwujemy.

Usiadłem i zacząłem z nim rozmawiać na ten temat. Powiedziałem mu, że układ słoneczny musi być aktywny elektrycznie oraz że komety nie mogą być kulami brudnego śniegu. Patrzył na mnie i wtedy zrozumiałem, że o tym wie, podobnie jak Einstein. Wiedział też, że… jedną z ostatnich rzeczy, jaką zajmował się Einstein przed śmiercią, było bardzo uważne studiowanie prac Velikovsky’ego, ponieważ wiedział, że w ogólnej teorii względności brak czegoś wielkiego, a konkretnie pola elektromagnetycznego. Nie może być tak. że grawitacja wpływa na światło, zaś pola elektromagnetyczne otaczające gwiazdy nie wpływają na nie. Wiedział, że te czynniki nie zostały uwzględnione w ogólnej teorii względności i właśnie nad tym pracował tuż przed śmiercią. Hans Bethe powiedział mi, że Einstein starał się rozwiązać właśnie ten problem. Powiedziałem mu: „Mam kłopoty z publikowaniem. Odrzucają moje prace. Czy może mi pan coś poradzić?” W odpowiedzi odrzekł: „Niech pan spróbuje publikować w niemieckich pismach”. Tak też zrobiłem. Moje prace zaczęto w końcu publikować w Holandii.

Martin: Interesujące, więc w końcu musiał pan udać się za morze.

McCanney: Tak, były dwa magazyny wydawane w Holandii: Astraphysics & Space Science (Astrofizyka i nauka o przestrzeni kosmicznej) oraz The Moon & The Planets (Księżyc i planety). Kontakty z nimi zawdzięczam Hansowi Bethe.

Martin: Wygląda na to, że dobrze panu poradził.

McCanney: Tak, tyle że kiedy ten materiał ujrzał światło dzienne, ludzie z Uniwersytetu Cornella zdębieli.

Martin: Z jakiego powodu?

McCanney: Ponieważ używałem szyldu Uniwersytetu Cornella i jednocześnie stosowałem niechapmanowską fizykę z przypisanym do niej szyldem Uniwersytetu Cornella. Tego nie mogli ścierpieć i kiedy w końcu dotarli do moich wszystkich prac i przepuścili je przez swój Wydział Nauk o Przestrzeni Kosmicznej, zdali sobie sprawę, że moje prace potwierdzają hipotezy Velikovsky’ego.

Carl Sagan, profesor emeritus Katedry Astronomii Donalda Duncana, który to tytuł uchodzi za bardzo ekskluzywny na Uniwersytecie Cornella, był tym, który najbardziej zaszkodził Velikovsky’emu. Dziwki temu zyskał sławę. Niewielu ludzi wie, że to on przewodził krucjacie przeciwko Velikovsky’emu, który sprzedał miliony książek na całym świecie. Sagan oskarżał go, że podawał się za geologa, naukowca specjalistę od planet, astronoma itd., aby dowieść, że jego tezy w żadnym przypadku nie mogą być prawdziwe. Dzięki temu dostał program Cosmos, był rzecznikiem środowiska astronomicznego, które pogrzebało Velikovsky’ego. I oto w zaledwie dwa lata później pojawiam się na Uniwersytecie Cornella i wykorzystuję ich dane, aby udowodnić, że Velikovsky miał rację.

SKUTKI PRZELOTU „PLANETY X”

Martin: Pomówmy jeszcze trochę o „Planecie X”. Wiem, że nie lubi pan wypowiadać się na temat ram czasowych, ale czy ma pan jakieś pogląd na ten temat? Mamy rok spokoju, czy może sto lat?

McCanney: Tego nie wiem i właśnie po to organizuję wspomnianą ekspedycję.

Martin: Zatem nie ma pan w tej chwili poglądu na ten temat?

McCanney: Prywatnie mam, ale obawiam się wypowiadaniu w sprawie dat, bo ludzie chwytają potem za słowa.

Martin: A bardziej ogólnie?

McCanney: No dobrze. Powiem tak, kometa Hale-Boppa, NEAT i pozostałe pięć, które oglądaliśmy w lutym… widzieliśmy, że pięć komet bardzo zbliżyło się do Słońca. Pierwsza to Kudo-Fujikawa, druga – NEAT IV, kolejnej nie nadano nazwy – nadleciała kierując się w bok Słońca z prędkością około 160 milionów km/h, no i była jeszcze jedna mała kometa, jądro, która skierowała się w Słońce, ta u dołu z lewej strony zdjęcia. NEAT przeszła niżej. Uważa się, że jest to obiekt, który oddzielił się od NEAT i poszedł w dół, wszedł w słoneczną flarę, tam gdzie te wielkie, przypominające balon, długie pasma plazmy wychodzą ze Słońca. To w reakcji na uderzenie tego obiektu.

No, ale pana pytanie dotyczyło Planety X. Indianie plemienia Hopi wierzą, że kometa Hale-Boppa (1995) była Niebieską Kachiną, która była prekursorem wyprzedzającym Planetę X o dziesięć lat. Te dziesięć lat jest tu terminem bardzo względnym. Chodzi o to, że jeśli kometa Hale-Boopa była towarzyszem „Czegoś Wielkiego” 4200 lat temu – tle wynosi cykl, a nie 3600 lat – wówczas to „Coś Wielkiego” będzie tu w ciągu najbliższego dziesięciolecia.

I druga sprawa. Ludzie koncentrują się na planecie X lub Nibiru. Chodzi mi o to, że ja badam obiekty pozasłoneczne. NEAT nie pasowała na przykład do niczego, co widzieliśmy przedtem. Była to kometa zupełnie nowego rodzaju, tak więc nie sposób powiedzieć, czy była związana z Nibiru, czy też nie.

Martin: Więc jest to zupełnie nieznany obiekt?

McCanney: Tak. I stąd logiczny wniosek: jeśli pojawił się nagle, ni stąd ni zowąd, to czy, ni stad, ni zowąd, może pojawić się jeszcze jeden i zbliżyć się do Ziemi, i wpłynąć na nią? No i w ten oto sposób dochodzimy do „oddziaływania na odległość”. To coś niekoniecznie musi w nas uderzyć. NASA ciągle powtarza: „Jeśli to coś w nas uderzy”. Nie! To wcale nic musi w nas uderzać.

Gdyby ta flara uderzyła w nas, gdyby wystrzeliła i poszła za NEAT, to byśmy zobaczyli. Za pięć lat mnóstwo ludzi umierałoby na raka, ponieważ rozsadziłaby naszą magnetyczną tarczę i każdy, kto w tym momencie byłby zwrócony ku Słońcu, zostałby przypieczony.

Dimitriew powiedział mi, że w latach dziewięćdziesiątych była flara słoneczna, która uderzyła w Ziemię. My [USA] znajdowaliśmy się w tamtym momencie, w momencie gdy pole magnetyczne zostało wyzerowane, po nocnej stronie. Rosja była zwrócona ku Słońcu i właśnie obserwują narastanie przypadków raka będącego wynikiem tej flary.

Martin: To zadziwiające i prowadzi na obszary, na których może pan nie czuć się wygodnie. Moja żona chciałaby jednak wiedzieć, jaki wpływ w najbliższych latach będą miały te wibracyjne zmiany na ludzi.

McCanney: Powiedziałbym, że dwojakie. Na całym świecie daje się odczuwać silne tendencje polaryzacyjne.

Są ludzie, którzy podnoszą swoją świadomość i coraz lepiej rozumieją nasze miejsce w kosmosie, to, że musimy pokojowo współdziałać, zaprzestać beztroskiego używania bogactw mineralnych naszej planety. Musimy zapewnić przyszłość następnym pokoleniom. Ci ludzie zostaną wyniesieni i będą porozumiewać się na wyższym, niemal mentalnym, duchowym poziomie, rozumiejąc, że nie można tolerować na Ziemi małostkowych wojen i zużywać na nie wszystkich naszych zasobów.

Po drugiej slronie znajduje się globalna organizacja, która kontroluje cały świat i utrzymuje go w zasadzie na poziomie niewolnictwa. Ta organizacja i rodzinne elity staną się jeszcze gorsze w swoich działaniach. Ci ludzie są zdecydowani dalej toczyć wojny i siać zniszczenie.

Martin: Porozmawiajmy jeszcze o zmianie miejsc biegunów Ziemi i w jaki sposób te zmiany wpłyną na nasze pole magnetyczne?

McCanney: Po pierwsze, pole magnetyczne Ziemi jest błędnie rozumiane. Większość tego pola jest rezultatem prądów, które przepływają wokół Ziemi. Nie powoduje go jakiś rodzaj magnesu znajdujący się w jądrze Ziemi. Pole magnetyczne, które nie pochodzi z naszego jądra, stałego składnika tego pola, jest bardzo luźno związane z żelazem i niklem. Ono nie jest podobne do pola małego magnesu, jakim bawiliśmy się w dzieciństwie. Większość naszego pola magnetycznego istnieje w formie prądów elektrycznych obiegających naszą planetę oraz w słonecznym wietrze, w pasie Van Allena, a także w innych formach, i z tego właśnie względu zbliżenie się do Ziemi komety o silnym polu elektromagnetycznym może wywrzeć na nas bardzo duży wpływ.

To dobry moment, aby wspomnieć, że Rosjanie przeprowadzili kilka lat temu badania płodów i doszli do wniosku, że te jeszcze nie narodzone płody dostrajają się do elektromagnetycznego rytmu kosmosu. Rosjanie byli świadomi elektromagnetycznej natury środowiska, podczas gdy na Zachodzie wciąż się powtarza: „Coś takiego nie istnieje”.

Potem wykonali badania statystyczne ustawień planet i temu podobnych spraw – pokrewnych astrologii – i przekonali się, że istnieje bardzo wyraźny związek między człowiekiem, jego życiem, sposobem, w jaki funkcjonuje, a pozycjami planet. Ustalili to nie tylko na przykładzie danych odnoszących się do człowieka, ale także do roślin i zwierząt.

Przekonali się, że coś w tym jest, ale nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje. Kiedy jednak zdali sobie sprawę, że wszystkie planety rozładowują słoneczny kondensator, który tworzy się wokół Słońca za sprawą nadmiaru protonów w wietrze słonecznym, zauważyli też. że kiedy planety ustawią się w jednej linii, wpływa to na wzrost przepływu prądów, zaś kiedy wiele planet ustawi się w linii prostej, przepływ tych prądów rośnie stukrotnie.

I tak na przykład, kiedy Księżyc przechodzi w fazę nowiu, przez krótką chwilę blokuje wiatr słoneczny, a kiedy potem się odsuwa, wiatr słoneczny uderza i przełamuje nasze pole magnetyczne, wywierając potężny nacisk na naszą atmosferę. Fazy nowiu i pełni są okresami, kiedy Ziemia załamuje się pod potężną nawałą elektromagnetycznego naporu, stąd te wszystkie efekty, jakie wtedy obserwujemy.

Kiedy do systemu słonecznego wchodzi duża kometa, przełamuje słoneczne pole elektryczne i ukierunkowuje energię na Słońce, jak to zaobserwowaliśmy, i wtedy pojawia się coś, co nazywam polaryzacją. Ludzie, którzy starają się podnieść swoją świadomość, wznoszą się na jeszcze wyższy poziom, zaś ci ukierunkowani na wojny jeszcze zajadlej walą w bębny nawołujące do nich. Właśnie taką sytuację obserwujemy obecnie.

Martin: Jak pan sądzi, czego ludzie doświadczą? Czy będzie więcej chorób, większe niezrównoważenie, czy są jakieś teorie w tej sprawie?

McCanney: Pomówmy o prądach strumieniowych5 i pogodzie. Wszystko będzie bardziej nieprzewidywalne. Już to obserwujemy. Obserwujemy znacznie większe wahania temperatur niż zwykle. To samo będzie odnosiło się do ludzi. Ludzie, którzy tak naprawdę nie potrafią siebie kontrolować, staną się jeszcze bardziej nieprzewidywalni, ci, którzy są trochę niezrównoważeni, staną się bardziej niezrównoważeni, a ludzie zrównoważeni staną się jeszcze bardziej zrównoważeni. To jest proces polaryzacji. Nikt nie będzie już znajdował się w środku, będą same skrajności.

ETYKA NOWEJ KOSMICZNEJ RASY

Martin: Wróćmy do „punktu zerowego”, tematu politycznie niepoprawnego.

McCanney: Oto, co, jak mi się wydaje, ma miejsce, a dowiedziałem się tego, kiedy po raz pierwszy spotkałem się z Rosjanami. Oni mówią w takich kategoriach… Dimitriew mówi o „domenie próżni”, u nas z kolei nazywa się to „dalekim kosmosem”.

Kiedy spotkałem się z Walerym Uwarowem z Państwowej Akademii Bezpieczeństwa Rosji, powiedziałem mu: „Tot czego nie rozumieją w tym kraju [USA], to to, że istnieje wyższy poziom koncepcji. Kiedy już się dojdzie do tego poziomu hardware’u [oprzyrządowania], jak to jest nazywane w tym kraju [USA], można wszystko skopiować, można w pełni zrozumieć, jak coś działa, ale to nigdy nie będzie działać poprawnie, jeśli ma się złe intencje”. Kiedy powiedziałem to Waleremu, oczy unisty mu do rozmiarów talerzy i powiedział: „Jesteś pierwszą osobą z Zachodu, która to rozumie!”

Martin: To znaczy, że te rzeczy nie będą dopuszczalne w kosmosie w złych intencjach?

McCanney: W żadnym wypadku. Tymczasem ludzie stąd, ci od „czarnych operacji”, ruszyli na Wschód, żeby namówić ludzi o wyższym poziomie świadomości, aby przybyli tu i tchnęli tę świadomość w ich program kosmiczny. To stanowi prawdziwy problem na Zachodzie, ponieważ Rosja już to zna. Rosjanie przełamali więzy takiej filozofii i posuwają się do przodu. Walery powiedział mi, że przyspieszają, że mają kontakty. Powiedział mi wprost: „Twój kraj i twój naród nie dozna kontaktu, dopóki tego nie przełamiecie”. Ponieważ to jest jak ołowiany balast, który trzyma was, twój kraj, przy planecie. „Dopiero wtedy zaczniecie się rozwijać”. To było wręcz oczywiste.

Ci ludzie [Rosjanie] czynią ogromne postępy. I to nie dlatego, że mają budżet idący w setki miliardów. Do tego nie trzeba pieniędzy. Urządzenia nie są skomplikowane. Jest oczywiste, że starożytni potrafili podróżować w kosmosie i wiedzieli, jak osłonić się elektromagnetycznie, kiedy przemierzali przestrzeń kosmiczną. Napęd też mieli elektromagnetyczny.

Martin: Czy chciałby pan dodać coś jeszcze na zakończenie?

McCanney: Po pierwsze, chciałbym powiedzieć, że reszta świata znacznie wyprzedza Stany Zjednoczone pod względem świadomości oraz w postępie rozwoju gatunku ludzkiego. Po drugie, chcę zaznaczyć, że jako kraj, jako jego naród, musimy wziąć sprawy w swoje ręce i zawrócić z obecnej drogi, ponieważ od tego zależy przyszłość reszty świata. Znaleźliśmy się właśnie na etapie, który jest analogiczny do tego, w jakim były hitlerowskie Niemcy w roku 1939 tuż przed wybuchem II wojny światowej. Niemcy nie zawrócili wtedy swojego kraju z obranej drogi… podobnie jest z nami, tyle że tym razem możemy mieć znacznie większy problem od tego, jaki stanowiła II wojna światowa, jeśli tego nie zmienimy.

Wywiad z Jamesem M. McCanneyem Przeprowadził: Rick Martin
Tłumaczenie: Jerzy Florczykowski
Źródło oryginalne: http://www.TheSpectrumNews.org
Źródło polskie: „Nexus” nr 1 (33) 2004
Dalsze publiczne rozpowszechnianie tekstu wymaga pisemnej zgody „Nexusa”!

OD WYDAWCY

Niniejszy wywiad z Jamesom McCanneyem jest nieznacznie skróconą wersją wywiadu, który ukazał się w majowym numerze magazynu Spectrum z 2003 roku (The Spectrum, PO Box 1567, Tehachapi, CA 93581, USA; poczta elektroniczna: thespectrum@tminet.com mailto:thespectrum@tminet.com , strona internetowa: http://www.TheSpectrumNews.org). Pełną wersję wywiadu można znaleźć na stronie http://www.jmccanneyscience.com/SpectrumMay2003.htm.

O AUTORZE

James M. McCanney studiował fizykę klasyczną na Uniwersytecie St. Mary, gdzie w roku 1970 uzyskał licencjat z fizyki i matematyki. Przez trzy lata nauczał fizyki i matematyki w Ameryce Środkowej i Południowej, gdzie zwiedzał ruiny starożytnych miast i stanowiska archeologiczne. Następnie wrócił na studia i w roku 1971 zdobył tytuł magistra z zakresu fizyki ciała stałego, który obronił na Uniwersytecie Tulane w Nowym Orleanie. W roku 1979 wstąpił na Uniwersytet Cornella w charakterze asystenta w katedrze fizyki, gdzie zdał sobie sprawę, że jego teoretyczna praca z zakresu elektrodynamicznej struktury układu słonecznego i wszechświata znajduje potwierdzenie w danych napływających z sond kosmicznych. Na skutek oporu środowiska astronomicznego wobec jego poglądów wkrótce usunięto go z tego uniwersytetu. Jego innowacyjne poglądy na fizykę plazmy oraz nowy model syntezy jądrowej zachodzącej w atmosferze słońca dostarczają podstaw do wyjaśnienia występowania pól elektrycznych i wyładowań oraz stanowią rdzeń jego teoretycznych modeli prawdziwej natury układu słonecznego. Więcej szczegółów na temat teoretycznego modelu plazmy i jej wpływu na planety, komety i układ słoneczny można znaleźć na jego stronie internetowej zamieszczonej pod adresem http://www.jmccanneyscience.com.

Posted in "ZNAKI", CIEKAWOSTKI różne, KATASTROFY, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia światowe | 42 komentarze »

ALARM ALERT CME IMPAKT 24 CZERWCA – CENTRALNE UDERZENIE !!!!

Posted by miziaforum w dniu Czerwiec 21, 2011


UWAGA ALARM !!!!

JAK WYNIKA Z ANIMACJI TRAFIENIE 100 % PEWNOŚCI

We wrześniu 1859 roku, znany astronom zajmujący się zjawiskami na Słońcu, Richard Carrington zauważył nagły przebłysk na powierzchni Słońca. Osiemnaście godzin po tym przebłysku – który stał się znany jako „rozbłysk Carringtona” – na całym świecie można było zobaczyć najwspanialszy pokaz zorzy polarnej w historii. Po raz pierwszy obserwatorzy z Jamajki, Rzymu i Hawany mogli zobaczyć pokaz pulsującego, czerwonego, purpurowego i zielonego światła na niebie.

Oprócz pięknej zorzy pojawiły się też niezbyt przyjemne zdarzenia – wielu operatorów telegrafu na całym świecie zostało porażonych prądem elektrycznym, a w wielu przypadkach ich maszyny nagle stanęły w płomieniach. Był to szkodliwy efekt wpływu potężnej burzy elektromagnetycznej wywołanej przez rozbłysk słoneczny na wczesne systemy telekomunikacyjne. Na skutek gwałtownych zmian pola elektromagnetycznego spowodowanych rozbłyskiem we wszystkich przewodzących materiałach został zaindukowany prąd elektryczny, a że w tamtym czasie najdłuższymi przewodnikami były druty telegraficzne (ich łączna długość wyniosiła zaledwie 125 000 mil), więc urządzenia do nich podłączone najbardziej ucierpiały.

Teraz, w roku 2010, na Ziemi jest o wiele więcej potencjalnych celów dla elektromagnetycznej burzy z kosmosu, w tym międzykontynentalne rurociągi, linie komunikacyjne i energetyczne. Współczesne sieci infrastrukturalne są znacznie większe i bardzej złożone niż proste systemy z czasów Carringtona, a ich właściwości elektryczne, wzajemne połączenia i zależności pozwalają porównać je do anteny odbiorczej dla kosmicznej energii, rozpiętej na powierzchni każdego z kontynentów. Nasze rosnące uzależnienie od energii elektrycznej i systemów telekomunikacyjnych powoduje, że stajemy się jednocześnie bardziej narażeni na geomagnetyczne burze wywoływane przez słoneczne plamy. Skutkiem burz mogą być uszkodzenia urządzeń produkcji i transmisji energii elektrycznej na poziomie całych kontynentów oraz powszechne awarie systemów łączności.

CZY RZĄDY BIORĄ TO NA SERIO….

Na początku 2009 roku NASA zleciła badania National Research Council w celu określenia potencjalnych skutków „zdarzenia Carringtona” w nowoczesnym społeczeństwie. Opracowanie pod tytułem „Severe Space Weather Events — Understanding Societal and Economic Impacts” .Zagrożenie jest tak realne że, rzad USA zdecydował sie na początku roku 2010 wysłać w przestrzen kosmiczną sprzęt wartosci przekraczajacej koszt wysłania człowieka na ksieżyc ,który ma za zadanie tylko i wyłącznie monitorować aktywnosć sloneczną i to wszystko w samym środku kryzysu.

SKUTKI….

Jest maj 20– r. Stacje radiowe i telewizyjne nagle przerywają program i ogłaszają, że właśnie przed chwilą na Słońcu nastąpił potężny wybuch, którego skutki trudno przewidzieć. Po paru godzinach zaczyna brakować prądu. Stają pociągi, tramwaje, metro, unieruchomione zostają lotniska i dworce kolejowe. Brak sygnalizacji świetlnej powoduje gigantyczne korki na ulicach miast. Nie działają windy, stacje benzynowe, telefony, radio i telewizja, satelitarna nawigacja, staje cały przemysł. Brakuje wody, przestaje działać służba zdrowia, handel, banki, systemy komputerowe. Zaczyna się apokalipsa, której przedsmak mieli mieszkańcy Nowego Jorku i kilku innych miast w sierpniu 2003 r.

Tamten blackout trwał tylko parę godzin. Tym razem cywilizacyjna katastrofa może ogarnąć całe kraje i kontynenty, a nawet glob, i trwać wiele miesięcy, a może nawet lat. To nie scenariusz filmu grozy, lecz wnioski z raportu National Academy of Sciences (amerykańskiej akademii nauk), ostrzegającego przed kataklizmem, którego rozmiarów do tej pory nigdy nie zaznaliśmy.

ŻYCIE NA ZIEMI PO…..

1) TELEFONY , RADIOTELEFONY, STACJE NADAWCZE, RTV,- nie działają
2) TRANSPORT LĄDOWY , MORSKI, POWIETRZNY całkowicie unieruchomiony.
3) DOSTAWY WODY, PRĄDU, GAZU,całkowicie sparaliżowane.
4) WOJSKO , POLICJA ,STRAŻ POZARNA pozbawione środkow łaczności oraz mobilnosci.
5) SZPITALE SŁ. ZDROWIA DYSTRYBUCJA ŻYWNOŚCI brak technicznych mozliwości sprawnego funkcjonowania.
6) PIENIĄDZE CAŁKOWICIE BEZWARTOŚCIOWE .
7) ALTERNATYWĄ BEDZIE NAPEWNO ZŁOTO – być moze dlatego skupowane za wszelką cenę

WSZYSTKIE MASZYNY I URZADZENIA ZAWIERAJĄCE MIKTOPROCESORY – komputery , bankomaty , stacje paliw ,samochody,itp.całkowicie nie sprawne.

CO POZOSTANIE SPRAWNE –

TRANSPORT PIESZY, KONNY , ROWEROWY, BROŃ PALNA TRADYCYJNA ,PROSTE NARZĘDZIA , HANDEL WYMIENNY , EWĘTUALNIE USŁUGA WYMIENNA NA ŻYWNOSC LEKI WODĘ.

CZYLI NATYCHMIASTOWE COFNIECIE SIĘ CYWILIZACJI O 200 LAT.

KIEDY TO MOZE NASTAPIĆ – W KAŻDEJ CHWILI – W/W SPECJALIŚCI OCZEKUJĄ TEGO ZDARZENIA OD 2009 ROKU – cykl ponownej aktywnosci slonecznej spóznia się a im dlużej trwa stagnacja tym silniejszy będzie jego poczatek.
Z NIEPOTWIERDZANYCH ANI NIE DEMENTOWANYCH INFORMACJI KRĄŻĄCYCH W NECIE NA TEMAT (NIBIRU) – a w kręgach naukowych FUNKCJINUJE NAZWA – OBIEKT”X”- otoż zblizanie się tego obiektu do slońca powoduje zakłucanie funkcjonowania procesów zachodzących na słońcu odczuwalnym a nawet namacalnym skutkiem są anomalie pogodowe na ziemi w roku 2010 –

przeście obiektu „X” W POBLIZU SLOŃCA – MOŻE BYĆ KATALIZATOREM ZWIĘKSZAJACYM ROZBŁYSK INICJUJĄCY NASTEPNY CYKL AKTYWNOŚCI SŁONECZNEJ DO SILY KILKUDZIESIĘCIO KROTNIE WIEKSZEJ NIŻ SŁYNNY ROZBŁYSK Carringtona z roku 1859 – którego siła była by wystarczajaca do unicestwienia całkowitego infrastruktury technicznej obecnie istniejącej……..
=================================================
najważniejsze dla nas -TO FAKT IŻ ROZBLYSK TEN NIE CZYNI ŻADNEJ SZKODY ORGANIZMA ŻYWYM – z wyjatkiem ludzi posiadajacych rozruszniki serca.

BEZPOŚREDNIM SKUTKIEM W DNIACH 25-26 27 CZERWCA MOZLIWE NA 80% WYSTĄPIENIE GIGANTYCZNYCH TRZĘSIEŃ ZIEMI 

W WIELU REJONACH ŚWIATA

SZCZEGÓLNIE OBSZARY ZNANE Z AKTYWNOŚCI

BYĆ MOŻE PONOWNIE JAPONIA !!!! 

Posted in "przepowiednie" MIZI, "ZNAKI", ANOMALIE, KATASTROFY, zagrożenia światowe | 142 komentarze »