Miziaforum's Blog

Archive for Maj 2011

Z GÓRKI NA PAZURKI WPROST DO RYNSZTOKA…

Posted by miziaforum w dniu Maj 31, 2011


” EUROPA – dyskryminacja z powodu , płci , orientacji sexualnej , politycznych sympatii i wieku – karalna ODSIADKĄ W PIERDLU BEZ ZAWIESZANIA WYROKU…”

A W POLSCE ???

Dziś udało mu się kupić 3 kg mrożonek warzywnych za 2,79 zł. Surowiec na kilka zdrowych obiadów. Wczoraj trafiły się chińskie dżinsy za 25 zł. Krzysztof krąży jak łowca po marketach, wypatrując promocji. Mieszka na warszawskim Targówku – w pobliżu jest Carrefour i Tesco, trochę dalej Lidl.

– Przydałaby się jeszcze Biedronka dla najbiedniejszych – żartuje.

56-letni inżynier poligraf był kiedyś redaktorem technicznym w renomowanym wydawnictwie. Pracę tracił na raty. Najpierw, w roku 1993, firma zachęcała personel do samozatrudnienia. Zdecydował się na to i Krzysztof, skuszony mirażem samodzielności i większych zarobków. Jak to się odbije na jego przyszłej emeryturze, wolał nie myśleć. W pracy robił to samo co wcześniej, tyle że teraz świadczył usługi jako mikroprzedsiębiorca. Gdy w 2002 r. jego wydawnictwo wchłonął wielki koncern, błyskawicznie rozwiązano umowy z takimi jak on.

Rzucony na głęboką wodę wolnego rynku, czuł, że tonie. Uruchomił wszystkich znajomych, ślęczał nad ogłoszeniami w „Gazecie Praca” i sam się tam ogłaszał, wysyłał setki aplikacji. Miał kompetencje, doświadczenie, motywację – i jeden minus, wiek.

– Powoli zacząłem łapać zlecenia: redagowanie tekstów, korekta, skład – opowiada Krzysztof. – Współpracuję z kilkoma wydawnictwami. Mimo to od 9 lat nie jestem w stanie odbić się od dna.

Jego dochody, średnio 1500 zł miesięcznie, to w mieście z takimi kosztami utrzymania, jak Warszawa, tyle co nic. Za 32-metrowe mieszkanko płaci 380 zł czynszu. Plus gaz, prąd, internet, komórka – razem ok. 600 zł opłat stałych. Nieubezpieczony samochód rdzewieje na parkingu.

Krzysztof rozpoczyna dzień od włączenia komputera. Gruper, Groupon, FastDeal i inne platformy zakupów grupowych kuszą nadzwyczajnymi okazjami. Bar sushi za półdarmo? Nie, to luksus… Fryzjer z 70-procentową zniżką? Warto skorzystać.

Potem zerka na świeże oferty w portalach typu infopraca czy Pracuj.pl. Te atrakcyjne zaklepuje od razu 50 czy 100 kandydatów. Mimo to zgłasza się i Krzysztof. Nie kłamie, nie odmładza się w cv, dołącza aktualne zdjęcie – ale, do licha, nie ubiega się o posadę prezentera w telewizji! Czasem ktoś oddzwoni, proponując fuchę na czarno, i pyta o jego oczekiwania finansowe. To selekcja według kryterium, kto weźmie mniej. Krzysztof wie, że nie powinien schodzić poniżej 80 zł za arkusz wydawniczy. Niestety, inni schodzą – i psują rynek.

– Próbuję żyć w miarę normalnie – mówi. – Nie tracić kontaktu z kulturą, od czasu do czasu gdzieś wyjechać.

Książki – oczywiście z biblioteki publicznej. Teatry – na wejściówki, które można upolować pół godziny przed spektaklem. Muzyka – radio RMF Classic i darmowe koncerty na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina. Muzea i galerie oferują zwykle wstęp wolny raz w tygodniu. Zachęta w czwartek, Muzeum Powstania Warszawskiego w niedzielę, Muzeum Narodowe we wtorek, ekspozycja stała na Zamku Królewskim w niedzielę. Przyjemność obejrzenia przywiezionej z Krakowa „Damy z gronostajem” kosztowała Krzysztofa 15 zł.

Głupio mu się do tego przyznać: autobusami i tramwajami jeździ bez biletu. Latami doskonalił taktykę unikania kanarów. Na wszelki wypadek nie nosi przy sobie dowodu osobistego. Mało któremu kontrolerowi chce się eskortować gapowicza na komisariat.

Krzysztof czatuje na promocje w tanich liniach lotniczych. Właśnie wykupił bilet powrotny do Norwegii za 230 zł. Zabiera wysłużony plecak z prowiantem, kuchenką, namiotem i śpiworem. Butli z gazem nie wolno przewozić samolotem, kupi ją na miejscu, lecz będzie to jedyny jego norweski wydatek, chyba że skusi się na świeże pieczywo. Zazwyczaj jednak bochenek wiejskiego chleba z Polski wystarcza na tydzień. Krzysztof podróżuje autostopem, wędruje pieszo po górach, do zagotowania herbaty używa wody ze strumieni, rozbija namiot w lesie albo na polu. Miejscowi farmerzy nie mają nic przeciwko temu.

Anna Jarosławska 

=======================

PS. PRAWDZIWE KRYTERIA JAKIMI KIERUJĄ SIĘ – PSEUDO BIZNESMYNI POLSCY

NIE WIEK – TYPU ZA MŁODY , ZA STARY

NIE DOSWIADCZENIE JEGO BRAK LUB – ZBYT WYSOKIE KWALIFIKACJE

————————

PODSTAWOWE KRYTERIUM :

JEŚLI Z TREŚCI CV – LUB ROZMOWY WYNIKA ZE JESTEŚ ELOKWENTNY, ZNASZ SWOJE PRAWA , PEWNY SWYCH KWALIFIKACJI CENISZ SIĘ  I UWAŻASZ ZA OSOBĘ W PEŁNI POTRAFIACĄ WYKOŻYSTAĆ SWOJE WYKSZTAŁCENIE I DOŚWIADCZENIE

I ARTYKUŁUJESZ TO JASNO SENSOWNIE I PEWNIE

=========

PRACY NIE DOSTANIESZ PONIEWAŻ STANOWISZ ZAGROŻENIE DLA FIRMY – BYZNES MEN ZDAJE SOBIE SPRAWĘ ŻE JEŚLI CIĘ OSZUKA OKRADNIE – BĘDZIESZ UMIAŁ SENSOWNIE I SKUTECZNIE WYEGZEKWOWAĆ SWOJE PRAWA

WIEC POCO MU KTOŚ TAKI ???

SKORO 90 % PRACODAWCÓW JUŻ W ROZMOWACH WSTĘPNYCH PLANUJE W JAKI SPOSÓB BĘDZIE OKRADAĆ I OSZUKIWAĆ PRZYSZŁEGO PRACOWNIKA

=======================

TAK WIEC PISZ I MÓW TAK JAK BYŚ BYŁ NIEDOROZWINIETY , ZAKOMPLEKSIONY I ZACHUKANY

A ETAT MASZ PEWNY

I BROŃ CIĘ PANIE BORZE ODKRYĆ SIĘ PO PRZYJĘCIU , ŻE JEST INNACZEJ

—————–

DUREŃ PILNIE POSZUKIWANY – BEZ WZGLĘDU NA PŁEĆ , WIEK I WYKSZTAŁCENIE

==============

JEŚLI CI TO NIE PASUJE NIESTETY MUSISZ WYJECHAĆ Z TEGO KRAJU. 

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 14 Comments »

ROK 2011 – PRZEPOWIEDNIA DLA POLSKI I POLAKÓW

Posted by miziaforum w dniu Maj 30, 2011


WARIACI , SZARLATANI CZY PŁATNI ZDRAJCY PACHOŁKI ……..

ZAMIESZCZAM TEN TEKST JAKO KONTRĘ NA PRANIE MÓZGÓW ZA POMOCĄ PROSTACKICH SOCJOTECHNIK RÓŻNEJ MAŚCI ŚWIROM , SZARLATANOM I WARIATOM ….

ALE COŚ MI MÓWI ŻE TO RACZEJ ROBOTA WROGA SPONSOROWANA PRZEZ WIADOME ZAGROŻONE ŚRODOWISKA W POLSCE I POZA GRANICAMI ….

=====================================================

SĄDZĄC PO TREŚCIACH ZAMIESZCZANYCH NA BLOGACH NP .

” ZENOBIUSZ BLOG ”  DOCHODZĘ DO WNIOSKU ŻE NA ZŁODZIEJACH CZAPKA GORE SKORO ZDECYDOWALI SIE NAWET W MATERII I TEMATYCE RELIGIJNEJ SIAĆ ZAMĘT I DYWERSJE ….

PRZYKŁADEM NIECH BĘDZIE SZTANDAROWY GNIOT TEGO PROSTAKA

https://miziaforum.wordpress.com/2011/04/11/ostrzezenie-lajdacy-dni-ostatecznych-bydgoski-manson-guru-ciemnoty/

APEL DO WSZYSTKICH NIE DAWAJCIE WIARY TAK PROSTACKIM SENSACJOM PODSZYTYM CYTATAMI Z BIBLII
 PRZEMIESZANYMI ZE ZWYKŁYMI GŁUPOTAMI KIEŁKUJĄCYMI W GŁOWIE TEGO GURU .
 BĄDŹCIE CZUJNI !!!!
TAKICH BĘDZIE NA PĘCZKI
=====================================================

JAK TO DZIAŁA ???

MOJE ORĘDZIE W STYLU ZENOBIUSZ BLOG 😉

W 2 CENTURIACH  😉 -na razie …. 

ZAPRAWDĘ POWIADAM WAM POLACY , IŻ CIEMNOTA WAS NIE OPUŚCI , A UCISK OKUPACJI CZARNO CZERWONEJ NIE ZELŻEJE
DO PUKI WALKA WASZA O GODNOŚĆ I PRAWA CZŁOWIEKA W III RP – OGRANICZAĆ SIĘ BĘDZIE DO PISANIA PETYCJI O ZAPRZESTANIE UCISKU DO PLEMIENIA ŻMIJOWEGO – SKUTKU ŻADNEGO NIE PRZYNOSZĄC A JEDYNIE SROM I OBCIACH WAM NA WIEKI W ŚWIATOWYCH NACYJACH – JAKO PÓŁGŁÓWKOM DAJĄCYM DYMAĆ SIE PROSTAKOM
– UCISK I DNI SMUTNE USTĄPIĄ TYLKO WTENCZAS GDY PODNIESIECIE PRAWICE SWOJE NAD GŁOWĄ GORSZYCIELI WASZYCH I SŁUSZNY ŁOMOT IM SPRAWICIE –
A SPIERDALAĆ W TE DNI ZŁODZIEJOWIE OWI BEDĄ PO CAŁYM ŚWIECIE ZABIERAJĄC JEDYNIE HAJDAWERY NA TYŁKACH SWOICH
– NASTĄPI TO W TEN CZAS GDY WY GŁOSEM ROZSĄDKU POWOŁACIE I POMAŻECIE BRATA WASZEGO MIZIĘ NA WŁADCĘ TEGO NARODU – a w dniach następnych zapanuje w domach i umysłach waszych mądrość i roztropność przodków waszych

ALE JEŚLI OPAMIĘTANIA DAR DANYM WAM NIE BĘDZIE TO WTEDY :
BIADA WAM ALBOWIEM W DNIACH TYCH STRASZNYCH OBSZCZYMUROWIE CI STWORZENI NA OBRAZ I PODOBIEŃSTWO GURU TADEUSZA „ZEN” , ZATRUWAĆ UMYSŁY WASZE BADĄ PIERDALANSAMI PODSTEPNIE I ZDRADLIWIE ROZSIEWANYMI ZA WORDPRESA PRZYCZYNĄ –

jednakże opamietania dni nastąpią , gdy WEŻMISZ W PRAWICĄ SWOJĄ SĘKACZA TĘGIEGO A OKLEP TĘGI OWYM OBSZCZYMURĄ SPRAWICIE , I WYGNACIE OWYCH PRZYBŁĘDÓW Z KRAJU POLAN WISLAN I POMOŻAN NIE OMIESZKUJĄC ODEBRAĆ IM WSZYSTKO CO SKRADZIONE ZOSTAŁO

ALBOWIEM JEDYNYM RATUNKIEM JEST SPRAWIEDLIWY I SUROWY ŁAJDAKÓW OWYCH OSĄD I WYPĘDZENIE ,
A SCIEŻKI UCIECZKI OWYCH ŁAJDAKÓW BĘDĄ WĄSKIE I KRĘTE I ABY UCHRONIĆ ZADY SWOJE ODZIENIE ZRZUCIĆ ZMUSZENI BĘDĄ nadzy i zziebnieci staną przed obliczami panów swoich W TELAWIWIE ale i tam miłosierdzia nie dostąpią – ALBOWIEM DOWIEDZĄ SIE , ZE ŻADEN ZDRAJCA CHOĆBY I WIELKIE ZASŁUGI CZYNIŁ NA CHWAŁĘ PANA SWEGO NIE GODZIEN JEST STĄPAĆ PO ZIEMI PANA SWEGO – albowiem zdradził on braci swoich dla mamony – co czyni go w oczach pana swego nie wiecej wartym niż wąż przewrotny ….. i pan telaviwski dojżawszy podłośc obszczymurów bydgoskich WYPEDZI ICH NA ZIEMIE OKRUTNĄ GDZIE DNI ICH WYPEŁNIĄ SIĘ PODŁOŚCIĄ I NIEUSTANNĄ NIEPEWNOŚCIĄ O życie własne
ALBOWIEM WYJMIĘ ICH PAN Z POD PRAW LUDZKICH „

życzę roztropnych i mądrych wyborów w czytaniu zawartości net blogów 

MIZIA –  

ps . o cóż owym obszczymurom chodzi ano o ni mniej ni wiecej :

NIE GODNIŚCIE NARUSZAĆ POŻĄDKU – OKRĄGŁOSTOŁOWEGO I DOMAGAĆ SIĘ PRAW OBYWATELSKICH ……..
– ALBOWIEM MY UBECY , I SBECY , ZOSTALIŚMY WRAZ Z BRAĆMI KOMŻATYMI POWOŁANI DO UDZIAŁU I PODZIAŁU W DOBRACH ŁUPIONYCH POLSKIEGO NARODU , A WASZ UPÓR I BUNT MA GRZESZNE KORZENIE I Z GRUNTU JEST NIECZYSTY

NA KOLANA !!!!! MÓDLCIE SIE O PRACĘ DLA WASZEGO PRZYCHÓWKU W HIPERMARKETACH – albowiem wy jesteście tymi którzy mają nam służyć , i zapewniać WYSOKIE EMERYTURY PO DNI NASZYCH KRES ,

AMEN – guru ZEN – zenobiusz blog – 

„OTO WIELKA TAJEMNICA ICH ZACIEKŁEJ DZIAŁALNOŚĆI  „

I NIE COFNĄ SIE NAWET PRZED WPLATANIEM BOGA W SWOJE BRUDNE INTERESIKI …………. 

 

====================================

ZENOBIUSZBLOG – rusofil , werbunek do sekty, blog zarobkowy – nie jasne powiązanie z byłą S.B i WSI. – emeryt służb PRL. dezinformacja. ========================= MONITORPOLSKI – powiązanie z byłą S.B i WSI – aktualnie – współpraca służby III R.P – dezinformacja – niejasne pochodzenie etniczne.. obywatel USA – często powołuje się na bliskie kontakty z FBI , CIA.

Posted in "przepowiednie" MIZI, "ZNAKI", CIEKAWOSTKI różne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 27 Comments »

POLSKI KOŚCIÓŁ KATOLICKI – WERBUJE POLKI DO PRACY W NIEMCZECH

Posted by miziaforum w dniu Maj 29, 2011


Pomoc dla Polek w znalezieniu legalnej pracy w Niemczech w charakterze opiekunek osób chorych i starszych przewiduje projekt „Wyjść z szarej strefy” koordynowany przez Caritas Polska.

Jak poinformowała PAP rzeczniczka Caritas Polska Olga Kołtuniak, celem współpracy polsko-niemieckiej w ramach Caritas jest wypracowanie modelu skutecznej pomocy kobietom z Polski pracującym w Niemczech, ochrona ich praw pracowniczych oraz praw rodzin je zatrudniających, a także zagwarantowanie prawa do godnej opieki osobom przewlekle chorym.

W ramach projektu kandydatki do pracy zostaną przeszkolone w zakresie znajomości języka niemieckiego oraz podstawowych zasad opieki nad osobą starszą. Caritas zapewnia także pomoc przy złożeniu wniosku na pozwolenie na pracę za granicą oraz poradnictwo zawodowe i pośrednictwo pracy.

Według demografów Niemcy w 2025 r. staną się najstarszym krajem europejskim. Już teraz kraj ten poszukuje modelu skutecznej pomocy osobom w podeszłym wieku. Wzrasta zainteresowanie domową opieką nad osobami starszymi, ale rodziny nie są w stanie zapewnić takiej opieki przez całą dobę. Bardzo często w charakterze opiekunek zatrudniane są kobiety z krajów Europy Wschodniej, dla których taka praca stanowi jedyne źródło utrzymania rodziny. Kobiety pracujące w niemieckich domach z reguły muszą być nieustannie dyspozycyjne i częstokroć pozostają bez zabezpieczenia socjalnego oraz bez fachowego doradztwa.

Caritas w Polsce informuje o ogólnych warunkach pracy opiekuńczej w Niemczech. Wyznacza również osoby do kontaktów zarówno ze stroną niemiecką, jak i z osobami poszukującymi zatrudnienia. Organizacja ustala także warunki zatrudnienia polskiego pracownika w niemieckiej rodzinie i może podjąć się opieki nad rodzinami wyjeżdżających.

Natomiast Caritas w Niemczech wyznacza osoby, z którymi kontaktować mogą się pracownicy z Polski. Osoby te mają m.in. służyć pomocą w załatwieniu spraw formalnych na miejscu. Niemiecka Caritas udziela też informacji o możliwościach rozliczeniowych legalnego zatrudnienia pracowników z Polski, troszczy się o opiekunki oraz rodziny, które je zatrudniają. Organizuje również rodzinie uzupełniającą opiekę, aby zapewnić opiekunce czas wolny.

Rodziny niemieckie, które korzystają z pomocy Caritas w zatrudnieniu opiekunek, zobowiązują się do wypłaty wynagrodzenia na poziomie nie niższym niż obowiązujące w danym regionie, zapewnienia pracownicy lub pracownikowi pojedynczego pokoju i jednego dnia wolnego w tygodniu, pracy w wymiarze ok. 40 godz. tygodniowo. Rodziny niemieckie zagwarantować im mają również kontakt z osobą z Caritas w Niemczech i w Polsce.

Pracownik musi być dyspozycyjny i sumienny, zapewnić osobie potrzebującej indywidualną opiekę, pomoc przy podstawowych czynnościach życiowych jak ubieranie, toaleta, jedzenie. Zobowiązuje się także do wykonywania prac domowych związanych z opieką, jak sprzątanie, przygotowywanie posiłków dla podopiecznego, pranie i prasowanie.

W projekcie ważne jest też pielęgnowanie kontaktów opiekunek z ich rodzinami podczas rozłąki. Kobiety mają stały kontakt z rodziną, a także możliwość powrotu do domu na święta. Projekt Caritas zakłada, że osobą starszą lub chorą opiekują się na zmianę dwie kobiety, przez trzy miesiące. Polki przebywające z dala od najbliższych, są w stałym kontakcie z duszpasterzami w Niemczech i w Polsce.

W pierwszej fazie projekt miał charakter pilotażowy i uczestniczyły w nim w Polsce Caritas Diecezji Ełckiej, Archidiecezji Częstochowskiej oraz Grudziądzkie Centrum Caritas oraz Caritasverband Archidiecezji Paderborn z Niemiec. Od stycznia w realizację projektu włączyło się 10 kolejnych Caritas diecezjalnych z Polski.

szczegółowe informacje STRONY POLSKIEGO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO ORAZ – CARITAS – POLSKA – NIEMCY…. 

Posted in "ZNAKI", Uncategorized | 27 Comments »

OPAMIĘTAJ SIE POLSKI NIEWOLNIKU – zagłada ekonomiczna i biologiczna narodu NA FINISZU .

Posted by miziaforum w dniu Maj 28, 2011


SZANOWNI POLACY POZBAWIENI WYOBRAŹNI PONIŻEJ ZAMIESZCZAM WAM PLANY ZMIAN W PRZEPISACH KODEKSU PRACY I KODEKSU KARNEGO

KTÓRE ZMIENIĄ RAZ NA ZAWSZE WASZE WYOBRAŻENIE O WYZYSKU W ZAKŁADACH PRACY

JEDNO CO JEST PEWNE ZATĘSKNICIE ZA STANEM PRAWNYM DZISIEJSZYM NIE RAZ I NIE DWA – NIŻEJ WYMIENIONE ZMIANY ZEPCHNĄ WAS W NEDZĘ  Z KTÓREJ JUŻ SIĘ NIE PODNIESIECIE NIGDY.

NATOMIAST „BYZNES – MYNOM” ZAPEWNIĄ CAŁKOWITĄ WŁADZĘ NAD WAMI , ORAZ POTROJĄ ICH DOCHODY KOSZTEM WASZEJ STRATY  

====================================================== 

KODEKS PRACY – ( niewolnictwa) 

Firmy zgodzą się na ograniczenie czasu zawierania terminowych umów o pracę nawet do 2 lat. W zamian chcą wprowadzić do kodeksu umowę projektową – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Stosowna propozycja padła podczas obrad komisji trójstronnej, w ramach której rozmawiają ze sobą rządzący, pracodawcy i pracownicy. Umowa projektowa to nowy rodzaj umowy o pracę. Miałaby być zawierana wyłącznie na okres wykonania danego projektu przez pracodawcę, na przykład pięciu lat. Dzięki temu firmy mogłyby uniknąć stałego kontraktu, gdy potrzebują pracownika na przykład tylko do budowy autostrady.

Pracodawcy chcą także na stałe wprowadzać 12-miesięczne okresy rozliczeniowe czasu pracy. Dzięki temu mogą wydłużać pracę podwładnych w jednych miesiącach i proporcjonalnie skracać ją w następnych. Po roku wypłacą też dodatki za nadgodziny za przekroczenia tygodniowej normy.

Jeżeli partnerzy się porozumieją, nowe przepisy mogłyby zostać wprowadzone jeszcze w tym roku. Negocjacje w tej sprawie popiera rząd.

Więcej – w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

=======================================================

KODEKS KARNY 6 czerwca 2011 ……

Nowe przestępstwo w kodeksie karnym
„Karę do trzech lat więzienia za uporczywe, złośliwe nękanie mogące wywołać poczucie zagrożenia – czyli tzw. stalking – przewiduje przyjęta przez Sejm nowelizacja Kodeksu karnego. Kara wzrośnie do 10 lat więzienia, jeśli osoba nękana targnie się na swe życie”

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/nowe-przestepstwo-w-kodeksie-karnym,1,4194068,wiadomosc.html

=======================================================
 ======================================================

ZMIANY W KODEKSIE PRACY – TŁUMACZENIE O CO TU CHODZI.

Korzyści dla pseudo biznesmenów :

NOWA UMOWA O NAZWIE – PROJEKTOWA –

POZWALA ZAWIERAĆ UMOWĘ NA CZAS TRWANIA PRAC REALIZACYJNYCH

ZADANIA REALIZOWANEGO – to znaczy byznes men zaplanował np. remont szkoły na 3 miesiące i taki termin ma dotrzymać w obec inwestora

ZATRUDNIENI PRACOWNICY OTRZYMUJĄ UMOWY O PRACĘ OPATRZONE DATĄ ROZPOCZENCIA ZADANIA – NATOMIAST DATA KOŃCOWA – W RUBRYCE

jest zatrudniony od , do nie posiada wpisu KIEDY WYGASA JEST OTWARTA – A WIEC JEŚLI INWESTYCJA ZAPLANOWANA NA 3 MIESIĘCE ZOSTANIE SKOŃCZONA W DWA MIESIĄCE REALNY CZAS OBEJMUJACY UMOWĘ O PRACĘ ZAKOŃCZY SIĘ W DNIU ZADEKLAROWANIA PRZEZ BYSNESMYNA KOŃCA ZADANIA INWESTOROWI – CO JEST W JEGO INTERESIE – ŻEBY NIE PŁACIĆ KAR ZA NIE DOTRZYMANIE – TERMINÓW CO JEST DZIŚ BARDZO CZĘSTE A NAWET POWSZECHNE –

=======================================================

CZYLI BYZNES MANN – BEDZIE PRACOWNIKA GONIŁ 16 – 18 GODZIN NA DOBĘ  CO DO TEJ PORY NIE OPŁACAŁO MU SIĘ BO NADGODZINY MUSIAŁ PŁACIĆ ROBOLOM – ZA POPOŁUDNIA , ZA SOBOTY I NIEDZIELE 

—————————————————————————————————– I TU PRZYCHODZI NOWE NARZĘDZIE O KTÓRYM MOWA W ZMIANACH – REGULOWANY CZAS PRACY SWOBODNIE PRZEZ PRACODAWCĘ 

I PRAWO DO ROZLICZANIA GODZIN NADLICZBOWYCH W OKRESIE ROCZNYM.. 

– OTÓŻ PSEUDOBYZNESMEN MA MOŻLIWOŚĆ – GONIĆ DO ROBOTY W RAMACH ETATU – NAWET 20 GODZIN NA DOBĘ – PONIEWAŻ

ZA NADGODZINY MA PRAWO ROZLICZYĆ SIĘ NA KONIEC ROKU KA;LENDARZOWEGO

TAK WIEC – NP. ETAT – WYNOSI ZAŁUŻMY GODZIN MIESIĘCZNIE 180 – DO NASTĘPNYCH 200 MA PRAWO PRACODAWCA CIE ZMUSIĆ W RAMACH ELASTYCZNEGO CZASU PRACY

TYLE ŻE JAK BUDOWA SIE ZAKOŃCZY NP W MAJU – I TRWAŁA 5 MIESIECY –

TO W OKRESIE JEJ TRWANIA  ZAPŁATĘ MIESIĘCZNĄ OTRZYMASZ TYLKO ZA 180 GODZIN – POMIMO ZE MASZ WYPRACOWANYCH GODZIN 300

ZA TE 300 NADGODZIN PRACODAWCA MA PRAWO ZAPŁACIĆ CI DO 31 GRUDNIA DANEGO ROKU KALENDARZOWEGO –

🙂

TAK WIEC UMOWA Z BYZNES MYNEM SIE ROZWIAZAŁA Z AUTOMATU RÓWNO Z KOŃCEM BUDOWY W MAJU – A NADGODZINY  W ILOSCI 1100 – BĘDZIESZ , ALBO RACZEJ NIE BĘDZIESZ MIAŁ ZAPŁACONE W 6 MIESIECY PÓŻNIEJ –

POD WARUNKIEM , ŻE ODNAJDZIESZ SWEGO BYZNESMENA DO GRÓDNIA – I JESLI  ÓW BYZNES MAN NIE SPLAJTUJE 🙂 .

=======================================================

REASU8MUJAC CO DAJE BYZNESMANOWI TO :

– MOZE TYRAĆ BEZKARNIE I BEZPŁATNIE LUDŹMI POD GROŹBĄ ICH ZWOLNIENIA W RAMACH ETATU FAKTYCZNIE DO 300 GODZIN NA MIESIAC A PŁACIĆ JEDYNIE ZA 180 – BO TYLE WSKAZUJĄ PRZEPISY JAKO PEŁNY ETAT……  220 GODZI – ZAPISUJE W ZESZYCIKU JAKO NADGODZINY – PŁATNE W GRUDNIU PO POŁUDNIU W SYLWKA WIECZOREM – a tak naprawdę to nigdy…

—————————————————————————————————-

PRZEPIS TEN SZCZEGÓLNIE UPODLI PRACOWNIKÓW MARKETÓW – ROZMAWIAŁEM Z TAKIM DYREKTOREM JAK TO WIDZĄ – CHŁOP SIE CIESZY JAK DZIECKO

– OTÓŻ – W MARKETACH Z CHWILA WEJŚCIA REGÓLOWANEGO ELASTYCZNIE CZASU PRACY – NATYCHMIAST ZWALNIAJA 50 % ZAŁOGI – I WPROWADZAJĄ 12 GODZINNY DZIEŃ PRACY TO JEST 8 PŁATNYCH I 4 ZAPISYWANE NA PŁATNOŚĆ W GRÓDNIU – TO SĄ FAKTY MOI DRODZY

– NO CHYBA ZE BIERZECIE POD UWAĘ ŻE ONI BĘDĄ HONORNI JAK ZAWISZA – CHACHA  …….

REALNIE TO BĘDZIE DLA WAS TAK

– CO MIESIAC – NAJNIŻSZA PENSJA – DO WYPŁATY A REALNIE 2 , 5 ETATÓW GODZINOWO ……… DO ODROBIENIA ….

I STARE ZWROTY JAK CI SIĘ NIE PODOBA TO SPIERDALAJ -bo tak mówia ….

======================================================  SPRAWA STALKINGU  –

FAKT MA SWOJE ZALETY

DRŻĄ PRZED NIĄ FIRMY WINDYKACYJNE – W ZASADZIE WINDYKATOR SIĘ STANIE IMPOOTENTEM ……..

MOZECIE DŁUGÓW NIE PŁACIĆ – SPOKO.

KAZDY SMS , LIST , DZWONIENIE , NACHODZENIE MOZE BYĆ ZAKWALIFIKOWANE JAKO STALKING – I TO DOBRE – A SFINGOWANIE PRÓBY SAMOBÓJCZEJ SKUTECZNIE WSADZI WINDYKATORA DO PIERDLA

==================================================

I TYLE O KORZYŚCIACH …….. 

================================================

TERAZ TO NIEPRZYJEMNE

KTO BĘDZIE SIĘ UPOMINAŁ O WYPŁATĘ – BĘDZIE STALKEREM – DO 3 LAT PIERDLA – NIE WOLNO – DZWONIĆ , WYSYŁAĆ SMS , PISAĆ LISTÓW , LUB OSOBIŚCIE PRZYJŚĆ DO SZEFA – KAŻDE PYTANIE – KIEDY MI PAN ODDA WYPŁATĘ – TO NAJŚCIE I ZŁOŚLIWE NĘKANIE – a jeśli  mecenas szefa mu doradzi zeby nażarł się laxygenu – i wyladował w szpitalu jako niedoszły samobójca – A TAK ZAPEWNE BĘDZIE NIE RAZ –

kochani za zapytanie gdzie są wypłaty 200 OSÓB – MOŻECIE ZOSTAĆ POTRAKTOWANI JAK PRZESTEPCY ….

=======================================================

REASUMUJAC

-BĘDZIESZ TYRAŁ NA 2,5 – DO 3 ETATÓW W RAMACH 1 ETATU – PENSJE ZA 1 ETAT CO MIESIĄC 

– OBIETNICĘ MGLISTĄ ZAPŁATY 2 LETNICH DOCHODÓW NADGODZINOWYCH W GRDNIU 

– ORAZ CZĘSTE NIE OTRZYMANIE WOGÓLE ŻADNEGO WYNAGRODZENIA – POD SZANTARZOWNIKIEM OSKARŻENIA O STALKING – NA BIEDNYM SZEFIE 

=======================================================

I TO JUŻ KONIEC TEGO WYWODU KOMU SIĘ ZDAJE ŻE TO NIEMOŻLIWE NIECH SIE ZDAJE MADRYM RADZĘ TO CO ZWYKLE ……..  

====================================

=================== 

BŁĘDY I INNE RZECZY W TEKŚCI E SĄ WYNIKIEM PISANIA ZAWSZE NA GORĄCO W OKIENKU – BEZ KOREKT I SPRAWDZANIA -to takie 10 minutówki z głowy.

mizia   

=======================================================

20 LAT RZADÓW ” ELYTY” – WYCHOWAŁO MŁODZIEŻ – GOTOWĄ DO WPROWADZENIE 

NOWYCH PRZEPISÓW PRAWA PRACY – PODPARTYCH NA WSZELKI WYPADEK STALKINGIEM -na niepokornych – rabów

ZAPRASZAM NA FILM

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 17 Comments »

POLSKI DOM WARIATÓW – faceci w czerni cię uszczęśliwią …

Posted by miziaforum w dniu Maj 26, 2011


Tu budują tylko kościoły
26.05.2011

Młodzi mieszkańcy osiedla Habenda na gdańskich Łostowicach są załamani. Ich okolica przypomina pustynię. W pobliżu nie ma obiecanych żłobków, przedszkoli, sklepów, punktów usługowych ani przychodni zdrowia. Jest za to aż sześć kościołów, a wkrótce powstanie kolejny. Ma to być gigantyczna replika rzymskiej bazyliki św. Piotra. Mieszkańcy są oburzeni, bo miasto sprzedało działkę Kościołowi „po cichu” i za bezcen.

– Chcą postawić 50-metrowy kościół, replikę bazyliki św. Piotra z Rzymu. To ze sobą wiąże pielgrzymki, tłumy odwiedzających ludzi! Nie tego oczekiwaliśmy – mówi Daniel Fodorowski, mieszkaniec osiedla Habenda na gdańskich Łostowicach.

O tym, że 50 metrów od najbliższego bloku na ich osiedlu ma stanąć wielki kościół mieszkańcy Łostowic dowiedzieli się pocztą pantoflową. Nie było oficjalnej informacji. Mieszkańcy sporządzili transparenty, naprędce napisali protest do prezydenta miasta. Niczego to nie zmieniło. Kilka dni później w ziemię sprzedaną gdańskiej archidiecezji wkopano krzyż.

– To będzie uświęcone świątynią pod wezwaniem błogosławionego Jana Pawła II. Jest to ofiara serc wiernych, serc, które chcą wyrazić wdzięczność panu Bogu za przynależność do Kościoła. Wstydźcie się, Wy, którzy tego nie rozumiecie, czas na opamiętanie – mówił ksiądz podczas uroczystości.

Ziemia warta około 3 miliony złotych została sprzedana za 28 tysięcy złotych. Prezydent miasta sprzedał ją sam. Wszyscy radni dowiedzieli się o sprzedaży ziemi na cele sakralne po fakcie, kiedy to prezydent złożył wniosek o zmianę planów zagospodarowania przestrzennego. Plan ten nie uwzględnia w tej części Gdańska budynków wyższych niż 14 metrów, a świątynia miała mieć wstępnie, bagatela – 50 metrów wysokości.

– Nam potrzeba wiele innych rzeczy. Stawiać kościół nr 7 w okolicy? Jesteśmy rozczarowani tym, co się stało – mówi Katarzyna Kotarska-Grzenia, mieszkanka osiedla Habenda.

Ludzie, którzy kupili mieszkania na gdańskich Łostowicach to w większości młode małżeństwa. Osiedle Habenda to pustynia, do najbliższego sklepu idzie się około 20 minut. Miejski autobus do centrum Gdańska jeździ co godzinę, a żłobek czy przedszkole nie istnieje.

– Potrzebne nam jest jakieś zaplecze: szkoła, żłobek, przedszkole. Niech dadzą nam działkę na 1 procent wartości, to my wybudujemy – mówi mieszkanka osiedla na gdańskich Łostowicach.

Sprawdziliśmy. Rzeczywiście w promieniu trzech kilometrów stoi już kilka kościołów, a dwa kilometry od poświęconego krzyża natknęliśmy się na kościół w trakcie budowy. Stoi tak od ponad roku. Absurd polega na tym, że i w tym przypadku prezydent oddał ziemię proboszczowi za bezcen, bo za dwa procent jej wartości. A proboszcz sprzedał część swojej działki po cenie komercyjnej, pod duży market.

– Na moje pytanie dotyczące sprzedaży tej ziemi na wolnym rynku i uzyskania w ten sposób pieniędzy na budowę szkół, czy przedszkoli urząd miasta odpowiedział, że tak duża jest podaż ziemi w Gdańsku, że niekoniecznie znajdą się chętni, aby ją kupić. Uważam, że to nieprawda. Przecież parafia, która nabyła ziemię na preferencyjnych zasadach, sprzedała jej część w celach komercyjnych – mówi Jolanta Banach, radna Gdańska.

– Nie można z tego wyciągać żadnych wniosków. Zaufanie jest rzeczą kluczową. Tutaj zawiódł nas konkretny proboszcz, dlatego miasto bezwzględnie będzie egzekwować od parafii tych pieniędzy, z całymi tego konsekwencjami. Będziecie mogli to śledzić na bieżąco. Natomiast w przypadku przyszłego kościoła w południowej części Łostowic, naszym partnerem jest ksiądz arcybiskup – tłumaczy Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.

Jednak parafia na Ujeścisku od 2003 roku nie zapłaciła miastu ani złotówki za ziemię, którą dostała. Egzekucja więc idzie dość opornie. Tymczasem mieszkańcy osiedla Habenda nie wiedzą, czego mają się spodziewać: czy okazałej 50-metrowej bazyliki, czy zwykłego kościoła. Nikt ich nie informuje, nie dopuszcza do głosu, lekceważąc protesty. Myśleliśmy, że w archidiecezji gdańskiej dowiemy się więcej. Niestety, nikt z duchownych nie chciał z nami rozmawiać.

– Chciałem zaapelować do prezydenta Adamowicza, by i mi oddał kawałek ziemi za bezcen. Postawiłbym nieduży sklep spożywczy i wszyscy byliby zadowoleni – podsumowuje Daniel Fodorowski, mieszkaniec osiedla Habenda.*

* skrót materiału

Reporterka: Bożena Golanowska

==============================================================
==============================================================

!!!! uwaga  – ALARM – uwaga !!!!

PRZEKAŻ WSZYSTKIM ZNAJOMYM !!!!!!

INFORMACJA PRYWATNA  Z TERENU NIEMIEC I HOLANDII 

============================================

NIE KUPOWAĆ NA TERENIE POLSKI W HIPERMARKETACH WSZYSTKICH SIECI

WARZYW

SPORA ILOŚĆ TOWARÓW ROLNYCH JEST SKAŻONA

PRZEKAŻ DO WSZYSTKICH ZNAJOMYCH – ABY WSTRZYMALI SIĘ Z ZAKUPAMI WARZYW I OWOCÓW WSZELKIEGO TYPU 

=======================================================

KUPUJCIE TYLKO I WYŁĄCZNIE TOWAR POLSKIEGO POCHODZENIA OD ZAUFANYCH SPRZEDAWCÓW  

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 21 Comments »

już czas ….ZAWÓD ŻOŁNIERZ – JEŚLI KARIERA TO TYLKO BUNDESWEHRA .

Posted by miziaforum w dniu Maj 26, 2011


W KAŻDYM KRAJU W MESKIEJ POPULACJI JEST PROCENTOWO WYSOKI ODSETEK MLODYCH MEŻCZYZN CHCĄCYCH ZWIAZAĆ SWOJĄ KARIERĘ ZAWODOWĄ Z ARMIĄ – i jest to normalne.

JEDNAK SYTUACJA W POLSKIEJ ARMII POMIMO KOLOROWYCH FOLDERÓW I KOSMICZNIE DROGICH AKCJI PROPAGANDOWYCH JEST NIE NAJLEPSZA – ale zeby nie było jakichś podtekstów lub watpliwosci o manipulację(mizi) – przeczytajmy opinię w zdaniach kilku fachowca.

Generalnie stwierdzić można, że niemal wszystkie grupy zawodowe i społeczne mają swoje lobby. Lobbyści dbają o wizerunek tych, których reprezentują, choć nie zapominajmy, że są to transakcje wiązane – wsparcie za wsparcie. Z reguły w grupach lobbujących możemy znaleźć większego lub mniejszego formatu polityków z różnych szczebli władzy.
Wojsko takiego lobby nie posiada. Jeśli armia do czegokolwiek komuś jest potrzebne, to najczęściej do:
– zabezpieczenia uroczystości patriotyczno-religijnych;
– pomocy różnym organizacjom jako siła fizyczna;
– do udziału w likwidacji skutków klęsk (co jest zrozumiałe);
i do wielu jeszcze innych zadań, kiedy jest zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą.
Natomiast tak naprawdę o interesy czynnych i byłych żołnierzy nikt nie dba. Choć z założenia jest to rola prezydenta, a przede wszystkim parlamentu, a ściślej sejmowej i senackich komisji. MON pomijam, bo tam, gdzie królują pacyfistyczne racje, trudno o wojskowe.
Zatem mamy prawo czuć się „osieroconymi”. Po części jednak na własne życzenie – ku uciesze niektórych polityków.
Dlaczego inne środowiska mają swoją reprezentację, a my nie? Ano wynika to z głębokiej dezintegracji naszego środowiska. Z ogromnych podziałów, sięgających czasów redukcji armii, z zaangażowania się wojskowych w aranżacje polityczne. Słowem, z tego, co dręczyło armię przez ostatnie 20 lat. Nie potrafimy wznieść się ponad podziały w imię dobrze pojętego interesu naszej grupy…
A jeżeli nie stać nas na własnych przedstawicieli, to nie miejmy pretensji do „wszystkich świętych”. Bo to my utraciliśmy typowy dla wojskowych instynkt działania w grupie.
W środowisku jest bardzo wielu godnych bycia naszymi przedstawicielami ludzi. Znamy ich ze wspólnej służby – wspólnych lat spędzonych na poligonach i ćwiczeniach. I wiemy, że nigdy nie zawiedli.
Więc co stoi na przeszkodzie, abyśmy na swoim terenie wybierali naszych przedstawicieli? Nie będących w jakiejkolwiek partii, bo partie żonglują tylko patriotycznymi hasłami, a dbają wyłącznie o własne interesy?
Wydaje mi się zatem celowe podjęcie starań, aby nasze środowisko – wszędzie tam, gdzie jesteśmy – zintegrowało się wokół tych, którym zaufamy. A przecież nie ma miasta, powiatu w Polsce, gdzie by nas nie było. Jesteśmy liczącym się elektoratem!
Nigdy odwagi nam nie brakowało. Ufam, że teraz też nie zabraknie.

Zródło ;

http://www.skrzypczak.blog.interia.pl/

BIORĄC POWYŻSZE POD UWAGĘ – JEDNOZNACZNIE WYNIKA IŻ NIE JEST TO NAJLEPSZY OKRES NA PODEJMOWANIE DECYZJI O ZWIAZANIU SIĘ Z ARMIĄ POLSKĄ I PLANOWANIE JAKIEJKOLWIEK KARIERY ZAWODOWEJ…..

JEDNAK MŁODZI ZDECYDOWANI POLACY NIE MUSZĄ REZYGNOWAĆ Z WŁASNYCH AMBICJI I CHECI REALIZOWANIA SIE JAKO ŻOŁNIERZ ZAWODOWY

CZYTAJ PONIŻSZE NIE REZYGNUJ Z MARZEŃ.

Setki Polaków chcą wstąpić do obcej armii. Służba podobna jak u nas, umundurowanie też, ale na Zachodzie o wiele lepiej płacą,.

W polskim wojsku jest obecnie ponad 43 tys. żołnierzy służby zawodowej (korpus szeregowych). Miesięcznie mają niewiele ponad 1700 zł BRUTTO żołdu. Tymczasem za podobną służbę w Niemczech mogą liczyć na 33 euro dniówki i jeszcze różnego rodzaju dodatki. Dzięki temu np. Jacek S. z Opola za miesiąc służby w Bundeswehrze dostaje ponad 1000 euro żołdu.

Jak dostać się do zagranicznej armii?

Możliwość takiej służby daje rozporządzenie Rady Ministrów, które weszło w życie w 2006 r. Zgodę (lub odmowę) na służbę w obcym wojsku wydaje szef MON (jeśli wyjechać chce polski żołnierz zawodowy) lub minister spraw wewnętrznych – jeśli o zgodę zwraca się osoba cywilna.
(przepisy nie bedą obowiązywały po 01.05.2011 – ponieważ słuzba bedzie traktowana jak zwykła praca)

Pierwszy Polak, który dostał zgodę na wyjazd w czerwcu 2006 r., wyjechał do USA. Plutonowy rezerwy Sebastian P. będzie służył w Korpusie Piechoty Morskiej przez pięć lat –

W zeszłym roku wpłynęło 30 próśb. Zgodę dostało 20 osób. Reszta odpadła m.in. dlatego, że nie spełniła jednego z warunków – wybrała sobie złą, „niezaprzyjaźnioną z Polską” armię. De facto można się starać tylko o wyjazd do wojsk państw NATO. Przez pierwsze trzy miesiące tego roku do MSWiA wpłynęła już lawina wniosków. Polskie ministerstwo nie załatwia angażu za granicą. Zainteresowany musi się sam skontaktować z obcym wojskiem.

W przypadku chęci podjęcia służby w Bundeswehrze wszelkich informacji udziela każdy Arbeitsamt – w dowolnym europeiskim języku.

Niemieckie społeczeństwo wysoko ceni zawód żołnierza – co zapewnia prestiż i otwiera drogę do dalszej kariery zawodowej w cywilu gdzie doswiadczenie zdobyte w armii są nie Żadko decydującym argumentem przeważającym za zatrudnieniem .

EWETUALNIE PO ZAKONCZENIU SŁUŻBY – CZEKAJĄ Z OTWARTYMI RAMIONAMI – slużba celna , oraz policja – dla osób lubiacych pracę mundurową ale już nie koniecznie w ramach regulaminu armii.

PREFEROWANE SA I POSZUKIWANE OSOBY ZNAJĄCE JĘZYK POLSKI

NOWOCZESNA ARMIA NOWOCZESNY SPRZĘT

ZADANIA DO WYKONANIA TYPOWO WOJSKOWE

BEZSTRESOWA LEGALNA ZGODNA Z POLSKIM PRAWEM SŁUZBA

=======================

O CO CHODZI W TYM ART. JAKI JEST JEGO PRZEKAZ ????

NAPEWNO NIE JEST TO AKCJA WERBUNKOWA

PROSZĘ ZWRÓCIĆ UWAGĘ

JAKIE MINISTERSTWO TO UMOŻLIWIA

I KTO NAPISAŁ O TYM CZYM JEST POLSKI ŻOŁNIERZ

NIE – MIZIA- !!!!!!!!

TO WYJAŚNIENIE DLA NIE ROZGARNIETYCH

===================

TAK DO NAPISANIA SKLONIŁY MNIE:

1) WYDANY PRZEPIS POLSKIEGO MINISTERSTWA.

2) OPINIA BYŁEGO DOWÓDCY POLSKICH WOJSK LĄDOWYCH

TO CHYBA JASNE ŻE NIE MIZIA JEST ….. TYLKO KTO JEST……..

JAŚNIEJ NIE POTRAFIĘ

NA PRZYSZŁOSĆ BĘDĘ PISAŁ TEKSTY PROSTE W TREŚCI JAK INSTRUKCJA DLA DEBILA……

ABY NIE BYŁO NIEPOROZUMIEŃ

Posted in Uncategorized | 6 Comments »

P.O – polskiego prezydenta WYSŁAŁ SIEPACZY Z A.B.Wery…

Posted by miziaforum w dniu Maj 21, 2011


informuje TVN24. Czy to już państwo policyjne? I kiedy ABW wtargnie do domu właściciela lub redaktorów strony Niezależna.pl?

Do mieszkania właściciela strony AntyKomor.pl we wtorek nad ranem weszli funkcjonariusze ABW i powołując się na pismo z prokuratury, poinformowali, że na stronie znajdują się treści, które obrażają Prezydenta Polski.

Funkcjonariuszy było siedmiu, byli uzbrojeni. Działania funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego miały związek z rzekomą obrazą prezydenta.

Właścicielowi zarekwirowano laptopa, nośniki pamięci, dyski twarde, a nawet… karty pamięci do cyfrowego aparatu fotograficznego. W konsekwencji strona została zamknięta.

Według naszych informacji – biorący w akcji udział funkcjonariusze ABW powiedzieli Robertowi Fryczowi., że nie może nikomu wspominać o najściu na jego dom.

Profesor Piotr Kruszyński, adwokat i kierownik Katedry Postępowania Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, nie ma wątpliwości, że służby przesadziły. – Cała akcja przypomina strzelanie z armaty do wróbla. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest od ścigania terrorystów, a nie autorów stron satyrycznych. Zakładając nawet, że jej autor znieważył prezydenta, a tego jeszcze nie wiemy, to sprawą powinna zająć się policja, a nie ABW – tłumaczy portalowi Niezalezna.pl prof. Kruszyński, którego zdziwiła informacja, że funkcjonariusze ABW zagrozili sankcjami autorowi strony AntyKomor.pl, jeśli poinformuje kogokolwiek o ich „wizycie”. – Nie widzę trybu, który zobowiązywał tego człowieka do tajemnicy. Chyba że jest funkcjonariuszem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – dodaje prawnik zgadzający się, że wydarzenia powinny potoczyć w innej kolejności. Najpierw powinny być przedstawione zarzuty i zabezpieczanie dowodów, a nie jak miało miejsce: ABW zabiera komputer, a prokuratura dopiero będzie zastanawiać się, czy doszło do znieważenia głowy państwa.

Arkadiusz Mularczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, z niedowierzaniem przyjął informację, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zajmuje się teraz zamykaniem stron internetowych krytycznych wobec rządzących.

– Byłem bardzo zaskoczony, gdy się o tym dowiedziałem. Nie widziałem takiej dociekliwości ze strony pana Bondaryka, gdy prezydentem był Lech Kaczyński. Nie ścigano tych, którzy obrażali prezydenta, a było ich bardzo wielu, włącznie z czołowymi politykami Platformy Obywatelskiej. Mam wrażenie, że służby są obecnie wykorzystywane do walki stricte politycznej – mówi Niezależnej poseł Mularczyk. – Platforma Obywatelska jest w głębokiem defensywie. Dlatego używa różnych metod na różnych płaszczyznach, aby walczyć z oponentami politycznymi, krytykami, wszelkimi przejawami opozycji. Jest to akcja przemyślana.

Oburzenia akcją Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie ukrywa Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

– Zastosowane środki, czyli wizyta o szóstej rano funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, są nieproporcjonalne do sytuacji. Typowe działanie mające na celu zastraszenie. Idealnie wpisuje się ono w ostatnie działania rządu, który chce mieć już wpływ na portale internetowe. Także roszczenia ministra Radosława Sikorskiego formalnie dotyczą treści antysemickich, ale de facto wywołują „efekt mrożący”. Na zasadzie: zastanówmy się, czy w ogóle pisać krytycznie o rządzących, bo to może spowodować problemy – mówi Dominika Bychawska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zwraca uwagę, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości od dawna zwraca uwagę, aby politycy nie ingerowali karnie w treści na swój temat. – W Polsce obserwujemy inną taktykę. Masowe zatrzymania za antyrządowe hasła są tego wyraźnym przykładem.

Przypomnijmy, że niedawno policja zatrzymała i ukarała wysokimi mandatami białostockich kibiców, którzy trzymali transparent „Donald, matole, twój rząd obalą kibole”.

Poniżej zamieszczamy pełną treść oświadczenia właściciela strony AntyKomor.pl:

Strona AntyKomor.pl została zamknięta, a jej reaktywacja nie będzie miała miejsca. Powód, dla którego stało się tak a nie inaczej jest prozaiczny – ktoś najzwyczajniej w świecie doniósł, że na łamach AntyKomor.pl „publicznie znieważa się prezydenta RP”.

Nie chcę polemizować z czyjąś subiektywną opinią – dla jednych AntyKomor.pl był miejscem godnym pożałowania, siedzibą zła i kto wie czego jeszcze a dla drugich pozycją, która działała na podobnej zasadzie jak te, które „ironizowały” (delikatnie mówiąc) na temat świętej pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Pana Jarosława Kaczyńskiego i która to pokazywała w satyrycznym świetle poczynania obecnej głowy państwa oraz jej (jego) współpracowników. Serwis był także miejscem, w którym każdy, bez względu na poglądy, mógł wyrazić swoje zdanie – oczywiście dbaliśmy o to, by nikt nie przesadzał, dzięki czemu AntyKomor nie przypominał szamba, ponadto zamieszczane na łamach strony materiały (w szczególności chodzi o zdjęcia oraz gry) były tworzone tak, by nie wywoływały niesmaku u oglądającego (chociaż to zależy od subiektywnej opinii każdego z odwiedzających).

Głównym motywem działania „AntyKomora” było pokazanie tej „drugiej stronie” jej własnych „metod postępowania”, które polegały głównie na ciagłym wyśmiewaniu ich „przeciwników” politycznych a także wyolbrzymianiu pewnych, nic nie znaczących lub nawet błahych kwestii – mam tu na myśli stałe i perfidne działania mające na celu ośmieszenie osoby ś.p. Lecha Kaczyńskiego oraz jego brata Pana Jarosława Kaczyńskiego – wulgarne „photoshopy” i głupkowate gry a także inne materiały godne pożałowania. Przykładów zachowań urągających ludzkiej godności jest cała masa, wystarczy zapytać o to „Wujka Google”. Szkoda, że osoby odpowiedzialne za powyższe nie zostały, jak ja, pociągnięte do odpowiedzialności karnej – czyli krótko mówiąc – bezkarnie obrażały (w moim subiektywnym odczuciu) ś.p Lecha Kaczyńskiego oraz jego brata a także osoby, które identyfikowały się z ich poglądami i przekonaniami łamiąc tym samym prawo, którego dziś tak zaciekle bronią – chodzi głównie o komentowanie i przedstawianie poczynań obecnej głowy państwa – w ich mniemaniu, nie było niczego złego w obrażaniu braci Kaczyńskich oraz „ich” elektoratu natomiast w przypadku gdy punktuje się ich „idoli” – podnoszą wielkie larum – to trochę tak, jak w powieści Sienkiewicza, „W pustyni i w puszczy” i z jedną z jej postaci – Kalego, który zwykł mawiać: „Jak Kali ukraść krowę, to dobrze ale jak Kalemu ktoś ukraść – to źle”.

AntyKomor.pl był serwisem czysto satyrycznym, który bezpośrednio odnosił się do rzeczywistości – czasem lekko przejaskrawionej – ale przecież taka jest istota satyry politycznej, którą się posługiwałem. Nie od dziś wiadomo, że taka forma ironizowania wywołuje ostre animozje i kontrowersje -niejednokrotnie dochodzi do protestów, skarg, not dyplomatycznych, itd. „Celem” wszystkich satyryków politycznych jest ośmieszanie a nie ulepszanie rzeczywistości. Satyra polityczna ma zmuszać do przemyśleń, pobudzać do śmiechu lub zadumy. Serwis AntyKomor.pl był swego rodzaju karykaturą a ta nie zawsze jest wiernym odzwierciedleniem rzeczywistości, która nas otacza, ponieważ koncentruje się na brakach i mankamentach opisywanej postaci. Satyra to krytyka tego, co ja uznałem za złe, naganne lub żałosne i uważam, że miałem do tego pełne, nieskrępowane prawo. Na łamach AntyKomor.pl nigdy nie namawiałem do nienawiści na tle poglądowym a także do innych złych uczynków czy też zachowań, nigdy też nie znieważałem obecnego Prezydenta Polski w sposób, który urągałby wszelkim normom. Na całym świecie głowy państw muszą liczyć się z tym, że znajdzie się ktoś, komu ich działania nie będą się podobały i które to osoby, będą miały ochotę, publicznie wyrazić swoje niezadowolenie lub niesmak – z różnym skutkiem – raz jest to niezadowolenie wyrażone stroną taką jak AntyKomor.pl, która bardzo delikatnie i w miarę subtelnie punktowała swój obiekt zainteresowań a raz żałosnym bełkotem i perfidną głupotą w formie obleśnych i wulgarnych komentarzy, zdjęć, filmów pod adresem elektoratu i przywódców Prawa i Sprawiedliwości.

Serwis AntyKomor.pl publikował materiały, które mieszczą się w obecnych normach polemiki politycznej a traktowanie ich jako znieważające jest w moim subiektywnym mniemaniu działaniem mającym na celu wyłączenie mnie jako jednostki z możliwości aktywnego udziału w komentowaniu wydarzeń politycznych w Polsce. Działania podjęte przez „aparat państwowy” mają charakter cenzury politycznej, ogranicza wolność słowa a także, co najważniejsze, ogranicza prawo obywatela do nieskrępowanego wyrażania poglądów politycznych oraz ogranicza debatę publiczną, której ktoś się chyba boi. Forma serwisu AntyKomor.pl nie była znieważająca, nie zawierała nieprawdziwych informacji a jedynie te, które pojawiały się w ogólnodostępnych portalach informacyjnych oraz blogach użytkowników prywatnych. Ponadto cenzura prewencyjna oraz licencjonowanie prasy, to charakterystyczne metody kontroli mediów w systemie autorytarnym!

Na sam koniec tego krótkiego pożegnania, chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy wspierali „AntyKomora”, komentowali wpisy i brali aktywny udział w życiu serwisu – dziękuję zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom AntyKomora – bez których strona byłaby tylko kółkiem wzajemnej adoracji.

PS:
Adres pocztowy kontakt@antykomor.pl dalej funkcjonuje i osoby, które chciałby coś jeszcze dodać lub skomentować, mogą to zrobić – oczywiście wszystko odbywa się na stopniu prywatnym.

http://niezalezna.pl/10831-abw-w-domu-redaktora-strony-antykomorpl 

Posted in Uncategorized | 76 Comments »

NIBIRU ?? PLANETA „X” APOKALIPSA – NOWE TEORIE .

Posted by miziaforum w dniu Maj 20, 2011


AUTOR – KOMENTATOR – DZIEKAN 

ILUSTRACJE DODAŁ MIZIA 

Podobno po kafeteriach NASA krąży plotka, że wszystkie te kosmiczne teleskopy, takie jak np. Hubble wcale nie poszukują planet na których może istnieć życie, lecz wypatrują niewidzialnej Gwiazdy Śmierci, ktora co jakiś czas przelatuje obok Słońca. Tajemnicze ciało niebieskie nosi piękne, kobiece imię Nemesis, jest pięć razy większe niż Jowisz i być może to ona jest przyczyną wyginięcia dinozaurów 65 mln. lat temu. To przez bombardowanie jakie powstaje pod wplywem tej planety cyklicznie ginie kolejna wersja życia na Ziemi. Tak tragiczne zdarzenie ma miejsce mniej więcej co 26 mln. lat. Niektórzy uważają, że Nemesis jest osławioną Planetą X.
W istnienie Planety X wierzy Stan Deyo, były agent FBI, mający dostęp do wielu najściślej strzeżonych archiwów Ameryki. Współpracował on z Edwardem Tellerem przy rozmaitych tajnych projektach, specjalizując się w projektowaniu latających spodków. Stan Deyo sam nie prowadzi badań astronomicznych, ale zleca je rozmaitym obserwatoriom a także jest na bieżąco w najnowszych publikacjach naukowych z tej dziedziny. W centrum jego uwagi znajdują się obecnie komety, bo to one mogą być wg. niego największym zagrożeniem dla życia na Ziemi. Komety mają paraboliczną, hiperboliczną lub eliptyczną orbitę. Oznacza to, że kometa jest w stanie zbliżyć się bardzo blisko do Słońca by następnie pod bardzo ostrym kątem oddalić się od niego na olbrzymią odległość by znów zawrócić i dokonać kolejnej rundki wokół naszej gwiazdy. Taki cykl może trwać od kilku do nawet kilku tysięcy lat. Stan Deyo jest przekonany, że taka wlaśnie kometa, którą nazywa on Gwiazdą Śmierci, zbliża się właśnie w stronę Ziemi. Astronomowie donoszą, że zauważyli zachwiania w orbitach Neptuna i Urana. Przyczyną z pewnością nie jest Pluton, który jest na to zbyt mały w porównaniu do masy Neptuna czy Jowisza.

Kometa poruszając się po eliptycznej orbicie zwalnia, gdy oddala się od Słońca. Kiedy jednak w końcu zatoczy swój łuk i znajdzie się w najodleglejszej od Słońca części orbity, znów zaczyna przyspieszać. Ponieważ orbita komety znajduje sie pod kątem do Słońca (24º ) – przecina ona orbity innych planet. Jeśli więc założyć, że pełny cykl komety/Planety X wynosi 3600 lat oznacza to, że pojawi się ona w pobliżu naszego Układu Słonecznego być może za mniej wiecej 3 i pół roku. Planetę X można dostrzec jedynie przez teleskop działający w podczerwieni. Na dodatek nie bardzo wiadomo gdzie jej szukać. Carl Sagan zwykł mówić, że Kosmos to wielka przestrzeń, dlatego astronomowie poszukujący planet takich jak Planeta X poruszają się dosłownie po omacku. Stan Deyo na podstawie własnych badań określił kierunek z którego nadleci Planeta X i dane te zamierza umieścić w serii dokumentów nad którymi teraz pracuje.

Interesujące jest to, że Stan Deyo poprzez własne kalkulacje matematyczne doszedł do tej samej cyfry coZecharia Sitchin, który po przeczytaniu babilońskich glinianych tabliczek określił czas zatoczenia pełnej orbity przez planetę Nibiru na 3600 lat. Stan Deyo oparl swoje obliczenia na dokonaniach niemieckiego astronomaJohana Bode. Wg. niego średnie odleglości planet w systemie słonecznym są w zależności, którą da się opisać za pomocą reguły arytmetycznej. Jeśli więc hipoteza Bodego znalazłaby uniwersalne zastosowanie we wszechświecie, to na jej podstawie można obliczyć odległości pomiedzy planetami w dowolnym momencie. Regułę tą nazwano Regułą Titiusa-Bodego bo w tym samym czasie na podobny pomysł wpadł także inny naukowiec. Mimo to reguła ta niekoniecznie sprawdza się wobec Neptuna i Plutona. Obie planet są w zupelnie innym miejscu niż teoretycznie być powinny. Wszystko wraca do normy gdy do obliczen dołożyć tzw. puste orbity, któych Deyo naliczył w Układzie Słonecznym conajmniej 6. Dzięki temu udało mu się określić aktualną pozycję Planety X, która doleci do naszego Układu Słoneczego w przedziale czasowym od 3 i pół roku do 10 lat.

Używając Reguły Bodego można także zauważyc że tak Mars jak i Neptun nie znajdują się na pozycjach na których powinny znajdować się zgodnie z równaniem matematycznym. Być może oznacza to, że orbity tych planet zostały naruszone przez jakiś potężny obiekt, który pojawił się w ich pobliżu. Widać to szczególnie wyrażnie jeśli popatrzeć na dzialanie pola grawitacyjnego w taki sam sposób w jaki obserwuje się substancję płynną. Każdy obiekt obracając się wokół własnej osi tworzy grawitację. Takie pole grawitacyjne ma np. atom obracający sie wokól własnej osi miliony razy na sekundę. Jeśli z tych atomów ułożyć powłokę Ziemi czy innej planety, wówczas grawitacja pochodzi z ogromnej liczby tych atomów. Dodatkowo tworzą się wokól takiego obiektu pierścienie grawitacyjne, które wyglądają jak fale wywołane w wodzie przez wpadający do niej jakiś duży obiekt. Te pierścienie tworzą orbity planet. Niekiedy takie orbity są puste i nie ma na nich żadnej planety.
Pojawienie się Planety X w naszym Układzie Słonecznym za każdym razem jest przyczyną wielu problemów (oczywiscie jeśli planeta ta rzeczywiscie istnieje). Rosyjski uczony Immanuił Wielikowskij studiując starożytne pisma odkrył, że najprawdopodobniej Wenus zmienila swoją orbitę wtedy, gdy blisko niej pojawilo się jakieś potężne cialo niebieskie. Planeta X mogla być też przyczyną biblijnego potopu, choć z pewnością nie wywolała go w sposób bezpośredni. Grawitacja Ziemi uległa poważnej zmianie. Kiedyś była ona znacznie słabsza niż jest teraz. Podobno to wlaśnie miało bezpośredni wpływ na gigantyczne rozmiary dinozaurów, ktore byly w stanie kontrolować swe olbrzymie ciała. Kiedy grawitacja ziemska raptownie wzrosła (nadal nieznane są przyczyny tego zjawiska) wzrosla także wielkość Ziemi (aż o 25%). Przez to gwałtowne powiększenie się Ziemi jedna wielka Pangea rozpadla się na kontynenty jakie znamy dziś. Przyczyn takiego obrotu rzeczy moglo być bardzo wiele: od uderzenie potężnego meteorytu w rejonie Jukatanu aż po pękanie płyt tektonicznych. takie wuydarzenie z pewnością bylo w stanie wywolać kataklizm o biblijnej skali. Nie ma też zgodności co do tego kiedy taki potop miał naprawdę miejsce, dlatego można opierać się jedynie na przypuszczeniach. Głowny problem w scislym ustaleniu takiej daty tkwi w tłumaczeniu starożytnych tekstow. Ponieważ jezyki jakie użyto do ich napisania są martwe, tak naprawdę trudno je do konca zrozumieć. Widac to najlepiej na przykladzie kalendarza Majów, którego końcową datę przesunięto aż o 100 lat. Choć z drugiej strony być może datę końca majańskiego kalendarza przesunięto celowo po to, aby uniknąć masowej paniki za dwa lata.

Posted in Uncategorized | 23 Comments »

III R.P – ŻYCIE CODZIENNE „szlachty” – czyli „MY WAS CHAMY W DUPIE MAMY”

Posted by miziaforum w dniu Maj 18, 2011


Komorowska sprowadza komików by zabawiali jej męża

W Belwederze huczy od śmiechu – co wymyśliła Komorowska? 2011-05-18 (07:03)

Jeśli w Belwederze huczy od śmiechu, to wcale nie oznacza, że prezydent palnął kolejną gafę. To małżonka Bronisława Komorowskiego (59 l.), Anna dba, by mąż mógł się pośmiać nie tylko z siebie.

Średnio raz w miesiącu sprowadza mu kabareciarzy. Na występy mogą wejść tylko zaufani ludzie. Para prezydencka sama decyduje, kto zasiądzie na widowni.

Anna Komorowska to złota kobieta i wspaniała żona. Ostatnio postanowiła zadbać o dobry nastrój męża i wpadła na pomysł zapraszania do Belwederu kabaretów oraz zespołów muzycznych – podało TVP Info. Kabareciarze uważają jednak na to co mówią. Jak do tej pory nie zdarzyło im się żartować z polityków, czy, nie daj Boże, z samego prezydenta.

Uruchomienie sceny w Belwederze jest ponoć nawiązaniem do tradycji przedwojennych. Ale te przedstawienia mogą zobaczyć tylko wybrani. Pierwsza Dama starannie dobiera widownię i wysyła zaproszenia jedynie zaufanym osobom. Jedną z nich była Katarzyna Piekarska z SLD. – Sam pomysł przedstawień w Belwederze jest bardzo interesujący. Było mi bardzo miło, że mogłam uczestniczyć w jednym ze spektakli – powiedziała wiceszefowa Sojuszu.

Jednym z artystów, którzy wystąpili już przed głową państwa był Marian Opania (68 l.). – O organizacji przedstawień przez panią Annę Komorowską dowiedziałem się przypadkiem podczas małego spotkania w ambasadzie Francji. Pani prezydentowa powiedziała mi, że bardzo lubi jak śpiewam i zaprosiła mnie. Oczywiście zgodziłem się na występ i było mi bardzo miło. Poznałem Panią prezydentową i samego prezydenta – powiedział artysta. Podkreśla, że są to osoby „bardzo miłe, gościnne i ciepłe”.

„Dobrze, że ma męża posła, który ma jakąś wypłatę” 

To już dwa światy. Jeden należy do bogatej władzy. W drugim żyją zwykli Polacy. A dzieli ich wielka przepaść.

Poseł PiS Marek Suski (53 l.) mówi wprost, że aby godnie żyć, trzeba mieć w rodzinie kogoś z poselską pensją. – Moja żona to emerytowana nauczycielka, ona ma tej emerytury… no tak z 1,1 tys złotych. Dobrze, że ma męża posła, który ma tam jakąś wypłatę – przyznaje polityk.

Suski rocznie zarabia ponad 150 tys. zł. Pieniądze dostaje z sejmowej kasy. Tak jak kilkuset innych parlamentarzystów.

Władzę stać na wszystko

Poseł lewicy Ryszard Kalisz (54 l.) ma usta pełne frazesów o trosce o najbiedniejszych, ale sam jeździ złotym jaguarem i spędza weekendy w hotelu, gdzie za dobę płaci się prawie 250 zł. Były premier, obecnie senator Włodzimierz Cimoszewicz (61 l.), właśnie się przesiadł do leksusa, który pali 17 litrów paliwa na 100 km. Posłanka Platformy Obywatelskiej Joanna Mucha (35 l.) mówiła, że starsi ludzie chodzą do lekarzy dla rozrywki. Dla niej taką uciechą może być chodzenie po drogich sklepach – nosi przecież dodatki w firmową kratkę Burberry nawet po 600 zł za sztukę, bo tyle kosztuje taki markowy pasek.

Jej koledzy z sejmowych ław mają zegarki kupione nawet za 5-cyfrowe kwoty. Więc europoseł PO Sławomir Nitras (38 l.) A gdy tylko zaczynają się obrady parlamentu, luksusowe restauracje w centrum Warszawy zapełniają się politykami, który przed wyborami będą mówić, jak bardzo leżą im na sercu sprawy zwykłych Polaków. Tylko czy na pewno wiedzą jednak, jak to jest żyć za 1000 zł przez cały miesiąc?

Co to jest 100 zł…

Suski, wie, że ceny szaleją, bo rozmawia o tym z żoną. To ona chodzi do sklepu, by zapełnić w domu lodówkę. – Przy takiej drożyźnie jest ciężko – przyznaje polityk. – Żona przychodzi z zakupów i mówi, że za 100 złotych to nic nie można kupić. Jedna reklamówka i tych 100 złotych nie ma – opowiada „Faktowi” Suski.

O takich pieniądzach wychowująca czwórkę dzieci Małgorzata Terebiłow (26 l.) może tylko pomarzyć. Razem z mężem mają na utrzymanie całej sześcioosobowej rodziny tysiąc złotych, na cały miesiąc. Żona posła Suskiego z jego pensji może więc kupić nawet 120 siatek z jedzeniem. Pani Małgorzata z zarobków swojego męża – tylko 10.

materiał

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Komorowska-sprowadza-komikow-by-zabawiali-jej-meza,wid,13417775,wiadomosc_prasa.html

=====================================================
=====================================================

bardzo dobry art. POLECAM NA OTRZEŻWIENIE

Artykuł poniższy dedykuję wszystkim, którzy padli ofiarą propagandy i manipulacji polskich mediów.

Określenie „scena polityczna”, używane przez różnych publicystów na opisanie polskiego światka polityków i biurokratów, jest wyjątkowo trafne! Czymże bowiem jest scena? Scena to miejsce w teatrze, na którym aktorzy grają napisane dla nich role, w sposób określony przez reżysera. Jednego dnia aktor wciela się w rolę króla, w drugim dniu gra jakiegoś złoczyńcę, szeryfa, czy policjanta. Współczesna teatralna widownia doskonale zdaje sobie sprawę, że ogląda na scenie fikcję: aktor grający króla nie jest przecież prawdziwym królem, zaś grający gestapowca nie jest prawdziwym gestapowcem, on tylko udaje, że jest tym albo tamtym. Ale nie zawsze tak było. Zwożeni do teatrów – tuż po wojnie – widzowie „z awansu społecznego” często brali teatralną fikcję za rzeczywistość, i nie raz i nie dwa chcieli wymierzyć sprawiedliwość aktorowi grającego esesmana, czy jakiegoś burżuazyjnego krwiopijcę!

Polska „scena polityczna” niczym nie różni się od tej teatralnej. Jeden aktor gra na niej premiera, drugi prezydenta, jeszcze inni jakiś ministrów, sekretarzy i podsekretarzy stanu, dyrektorów generalnych i zwyczajnych, marszałków, wojewodów, itp, itd. Wszyscy oni – jak to aktorzy – nadymają się, stroją różne dygnitarskie miny, coś tam bełkoczą do mikrofonów i mizdrzą się do kamer, pyskują jeden na drugiego i skaczą sobie do oczu, gdy ich filmuje telewizja… ale tak naprawdę cała ta teatralna trupa, tylko gra rolę napisane dla nich przez scenarzystę, który zza kulis przedstawieniem reżyseruje!

Polski teatr polityczny rozpoczął swoją działalność przy tak zwanym „okrągłym stole”. Wynajęci przez pana Kiszczaka aktorzy udający „opozycję demokratyczną”, (w rzeczywistości tajni agenci SB i Wojskowych Służb Informacyjnych), odegrali dość wiarygodnie spektakl dla gawiedzi mający ją przekonać, że oto komuniści – ot tak sobie – oddają władzę… demokratom. Ponieważ z jakiś powodów na utrzymaniu takiej iluzji faktycznym władcom Polski (czyli służbom specjalnym III RP, w które przekształciły się SB i WSI) nadal zależy, więc przedstawienie trwa w najlepsze, zaś gawiedź bierze fikcję za rzeczywistość i nawet włącza się spontanicznie do teatralnej szopki, skacząc do oczu albo „PIS-dzielcom” (jeśli jest to gawiedź wykształcona i z wielkich miast), albo „PO-jebańcom” (jeśli gawiedź reprezentuje moherów ze wsi i miasteczek), podobnie jak teatromani ze społecznego awansu, chcieli spuścić wpierdol aktorom grającym rolę różnych typków spod ciemnej gwiazdy.

W tym czasie, gdy ogłupiała publika emocjonuje się tandetnymi skeczami odgrywanymi na scenie politycznej przez przeróżnych obwiesi, reżyserzy tej tandety uwijają się jak w ukropie… w szatni, plądrując płaszcze pozostawione przez widzów. Gdy już spektakl dobiegnie końca i publika uda się do szatni, ze zdumieniem odkryje, że ktoś im dmuchnął płaszcze, marynarki, futra i kożuchy. Co poniektórzy, gdy spojrzą w lustra odkryją, że w czasie spektaklu gdy oni gwizdali na PIS-dzielców lub PO-jebańców, jakiś złodziejaszek pościągał im portki, litościwie pozostawiając ich w samych tylko gaciach!

I dopiero wówczas polska gawiedź uświadomi sobie, że specjalnie przygotowany dla nich spektakl teatralny pod tytułem „PIS-dzielcy naparzają PO-jebańcow, albo odwrotnie”, to tylko teatralna, tandetna farsa, zaś prawdziwe jest tylko to, że oto stoją oni wszyscy z gołymi dupami, ograbieni ze wszystkiego!

Jak podał Narodowy Bank Polski, rzeczywiste, sumaryczne zadłużenie polskiego państwa wynosi już… 3 biliony złotych, choć oficjalnie polski rząd przyznaje się do… 750 miliardów, resztę długów sprytnie zamiatając pod dywan!

Szanowny polski kmiocie, PIS-dzielcu, PO-jebańcu, bądź niezrzeszony: już stoisz z gołą dupą tylko jeszcze tego nie zauważyłeś, zamroczony propagandą sączoną w mediach od rana do wieczora, ogłupiony i otumaniony w teatrze politycznych urojeń!


Autor: wladek chicago (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Posted in polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 46 Comments »

POLSKA TO KRAJ GDZIE RZADZI HER-FERAJN ??

Posted by miziaforum w dniu Maj 17, 2011


Lista niewyjaśnionych, głośnych morderstw w III RP jest długa. Nieudolność i zaniedbania organów ścigania ????

Dopiero przed kilkoma dniami opinia publiczna dowiedziała się o jednej z najbardziej bulwersujących zbrodni III RP, jaka miała miejsce przed 19 laty – porwaniu i zamordowaniu młodego poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Jedynego jak do tej pory zabitego dziennikarza w wolnej Polsce. Zabójstwo do dziś jest niewyjaśnione. Zaś śledztwo w tej sprawie wiernie odtwarza grzechy organów ścigania w wielu innych głośnych zbrodniach, choćby w sprawie Krzysztofa Olewnika.

W momencie porwania Jarosław Ziętara miał ledwie 24 lata, ale już duży dorobek zawodowy. Pracowity, inteligentny i utalentowany. Znał biegle trzy języki i uczył się czwartego. Ze względu na te przymioty stał się łakomym kąskiem dla służb specjalnych. Większość jego publikacji zbiegała się z zainteresowaniem służb, a pisał o sprawach bulwersujących, drażliwych. O przekrętach celnych i paliwowych oraz o szmuglu na granicy wschodniej. Kilka tekstów poświęcił przekrętom w prywatyzacji. UOP składał mu propozycje stałej pracy, a kiedy to się nie powiodło, podjął próby wciągnięcia go do tajnej współpracy.

Nic nie zapowiadało dramatu, kiedy 1 września 1992 r. Ziętara wyszedł z domu do swojej „Gazety Poznańskiej”. Do redakcji jednak nie dotarł. Zniknął. Zaginięcie zgłoszono tego samego dnia, ale ze znanych tylko sobie powodów prokuratura rozpoczęła śledztwo dopiero po roku. Popełniono w nim wiele błędów i dopuszczono się wielu zaniedbań. Forsowano wersje o ucieczce i zmianie tożsamości, o wyjeździe do innego kraju, wreszcie o samobójstwie. Prokuratura umorzyła postępowania już po roku z „braku znamion przestępstwa”.

Ponowne śledztwo uruchomiono w listopadzie 1998 r. Prokuratura dotarła wtedy do kilku nieformalnych świadków, którzy twierdzili, że zabójcą dziennikarza był kryminalista Zdzisław W. W tym czasie zabójca dziennikarza odsiadywał karę za inne zbrodnie. Nie chciał zdradzić jednak ani miejsca ukrycia zwłok, ani zleceniodawcy. W 1999 r. po raz kolejny śledztwo zakończyło się fiaskiem. W ostatnich tygodniach dwaj dziennikarze poznańscy, którzy z determinacją walczą o poznanie prawdy w tej sprawie, ustalili, że przyczyną niepowodzenia śledztwa był przeciek z poznańskiej policji lub prokuratury, który został przekazany podejrzewanemu o zabójstwo Ziętary. Dzięki temu jego wspólnicy i zleceniodawcy zyskali czas na zatarcie śladów zbrodni. Główny podejrzany Zdzisław W. zmarł w więzieniu w 2005 r.

Na śledztwie tym odciska się negatywnie rola służb specjalnych. W kilka dni po porwaniu wysłannicy UOP, podszywając się pod policjantów, zabrali dyskietki i kasety magnetofonowe należące do Ziętary. A następnie przez lata, aż do dziś, odmawiają prokuraturze wydania tych dokumentów. W ostatnich dniach prokurator generalny nakazał śledztwo w sprawie przecieku przenieść do prokuratury wrocławskiej. Trudno jednak uwierzyć, aby dziś po tylu latach odkryto tajemnicę związaną z porwaniem i zabójstwem naszego kolegi. Kiedy myślę o tym, jak w koszmarnym filmie przesuwają się przed moimi oczami inne niewyjaśnione zbrodnie III RP. A oto ta czarna lista przypomniana w alfabetycznej kolejności.

Piotr Głowala

27 maja 2004 r. pod Górą Kalwarią, niedaleko Warszawy, jeden z okolicznych mieszkańców w czasie spaceru z psem odkrył zmaltretowane zwłoki mężczyzny. Ofiara była pozbawiona głowy, którą odcięto maczetą. Prokuratura szybko odkryła, że są to zwłoki Piotra Głowali. Kiedy zaczęto badać jego kontakty z ostatnich lat, okazało się, że łączyły go ciemne interesy z Januszem Lazarowiczem, wówczas prezesem Zachodniego Narodowego Funduszu Inwestycyjnego, oraz Grzegorzem Wieczerzakiem, byłym prezesem PZU Życie. Podczas przesłuchań Lazarowicz twierdził, że był szantażowany przez Głowalę. Miał go wysłać Wieczerzak, który właśnie opuścił areszt, gdzie siedział podejrzewany o wielomilionowe malwersacje. Głowala żądał od Lazarowicza trzech milionów dolarów, jakie miały należeć się Wieczerzakowi w ramach wspólnie prowadzonych z Lazarowiczem interesów. Dalsze śledztwo wykazało, że najpewniej zleceniodawcą zabójstwa był Lazarowicz. Ten jednak dwa miesiące po zbrodni wyjechał za granicę i do tej pory ukrywa się przed ścigającymi go listami gończymi. Jedna z hipotez śledztwa mówi, że współudział w zamordowaniu Piotra Głowali ma Janusz G. ps. Graf, jeden z założycieli gangu pruszkowskiego.

Piotr Jaroszewicz

W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w podwarszawskiej willi w Aninie zostali zamordowani były PRL-owski premier Piotr Jaroszewicz i jego żona Alicja Solska-Jaroszewicz. Minęło 19 lat, a nadal nikt nie znalazł zabójców, nie odkryto ewentualnych zleceniodawców, nieznane są motywy tej zbrodni. Do dziś nierozstrzygnięty jest też spór, czy było to zabójstwo klasycznie kryminalne, czy miało tło polityczne. Już kilka lat temu pojawiła się teza, że za zbrodnią stały służby specjalne, a one zgodnie ze swoim rutynowym postępowaniem rozsiewają fałszywe ślady, aby odsunąć od siebie podejrzenia. I to śledztwo, jak wiele innych, już od pierwszych godzin obnażyło nieudolność i niedbałość policji. Przez pierwsze godziny, a nawet dni po odkryciu zabójstwa nie zabezpieczono terenu, na którym można byłoby znaleźć i utrwalić pozostawione przez zabójców ślady. Wielką pomyłką okazało się oskarżenie czterech kryminalistów z Mińska Mazowieckiego. Proces zakończył się kompromitacją prokuratury.

Marek Karp

28 sierpnia 2004 r. na szosie w Białej Podlaskiej tir na białoruskich numerach rejestracyjnych uderzył w tył samochodu osobowego, w którym jechał Marek Karp, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, zajmujący się „białym” wywiadem. W wyniku uderzenia auto Karpa wpadło na przeciwny pas ruchu, gdzie zostało staranowane przez nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę. Ciężko rannego Marka Karpa przewieziono do szpitala, gdzie zmarł po dwóch tygodniach nie odzyskawszy przytomności. Tego samego dnia tuż po północy z celi policyjnej wypuszczono Białorusina. Natychmiast ruszył na Białoruś, skąd do Polski już więcej nie przyjechał. Dopiero nad ranem okazało się, że podejrzanego kierowcy nie ma w areszcie, choć oczywiste było, że bez niego nie będzie można przeprowadzić żadnych czynności śledczych. Wkrótce wyszło też na jaw, że nie ma protokołu zwolnienia kierowcy ani nazwiska osoby, która o tym zdecydowała. Spisano dane z dowodu osobistego kierowcy, ale korespondencja tam kierowana wracała z adnotacją „adresat nieznany”.

Dodajmy, że Karp był najwybitniejszym znawcą patologii ekonomicznych w krajach Wschodu. Przygotowywał raport o uzależnieniach przez rosyjskie specsłużby byłych państw Układu Warszawskiego.

Andrzej Krzeptowski

19 lutego 1996 r. zwłoki Andrzeja Krzeptowskiego, rzecznika ursuskiej „Solidarności”, znalazła w jego domu siostra Iwona Krzeptowska. Zginął poprzedniej nocy od wielu ciosów zadanych nożem w szyję. Rzecznik uchodził zawsze za radykała. Działacze ursuskiej organizacji związkowej są do dziś przekonani, że był to mord polityczny. Czy tak jest, nie wiadomo, gdyż sprawa zabójstwa Krzeptowskiego, jak wiele innych na tej liście, pokazuje słabość polskiej prokuratury. W trzy miesiące po jego śmierci policja zatrzymuje 29-letniego Roberta M. z Piastowa, podejrzewanego o zakatowanie na śmierć ojca oraz o znęcanie się nad matką. Cała trójka była nałogowymi alkoholikami, a Robert M. uznany został za inwalidę po przeżytym wypadku samochodowym. Wiadomo było od lat, że po alkoholu robi się agresywny. Nadawał się więc świetnie na zabójcę Krzeptowskiego. Sąd uznał ten akt oskarżenia za kompromitację organów ścigania.

Krzysztof Olewnik

Porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika pozostałoby pewnie jedną z anonimowych zbrodni, gdyby nie seria samobójstw głównych sprawców zabójstwa. Krzysztof Olewnik został porwany w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Do dziś prokuratura gdańska prowadzi śledztwo próbujące wyjaśnić okoliczności związane zarówno ze zbrodnią, jak i z wcześniejszymi śledztwami. Wkrótce też ma być gotowy raport sejmowej komisji badającej sprawę. W obydwu przypadkach można spodziewać się jednak tego, o czym opinia publiczna wie od trzech lat. Wtedy to bowiem po samobójczej śmierci Sławomira Kościuka, skazanego na dożywocie, sprawa została nagłośniona przez wszystkie media. Wiadomo więc powszechnie, że śledztwo to stało się krzywym zwierciadłem pracy organów śledczych. Podstawowa reguła w kryminalistyce zakłada, że najważniejsze dla każdego śledztwa są pierwsze doby. Materiały zebrane w tym czasie mają decydujący wpływ na to, czy śledztwo pójdzie dobrym tropem, czy zostanie skierowane na błędne tory. Tutaj nie tylko dni, ale nawet tygodnie i miesiące zostały bezpowrotnie stracone. Dziś raport komisji będzie zawierał niezwykle bogaty spis błędów, pomyłek, niedopatrzeń, zaniechań, które wystawiają jak najgorsze świadectwo policji i prokuraturze. Najbardziej skandalicznym i jednocześnie zagadkowym elementem śledztw prowadzonych przez pierwsze lata po porwaniu była manipulacja. Pewnie jednak nigdy nie dowiemy się, kto stał za bandą brutalnych kryminalistów.

Waldemar Pańko

7 października 1991 r., cztery miesiące po objęciu funkcji prezesa NIK, w katastrofie drogowej zginął Waldemar Pańko, poseł na Sejm. Był jednym z pierwszych, który poznał dokładnie jedną z największych afer gospodarczych, czyli FOZZ. Znał też kulisy innych afer czasu transformacji. Na prostym odcinku drogi Warszawa – Katowice jego służbowe auto zderzyło się z bmw. W wypadku zginął Pańko oraz dwie inne osoby. Za winnego uznano kierowcę Pańki i skazano go na karę więzienia z warunkowym zawieszeniem. Wkrótce potem kierowca zmarł. Prokuratura od początku założyła, że był to tylko wypadek. Nie zwróciła uwagi na kilka dziwnych zdarzeń. Zlekceważono zeznania świadków, którzy mówili o wybuchu tuż przed zderzeniem obu aut. Nie przeszukano dokładnie miejsca katastrofy. Zignorowano też fakt, że nowy szef NIK w ostatnich miesiącach otrzymywał anonimowe pogróżki i że dzielił się z bliskimi swoimi obawami. Do dziś nikt nie wrócił do tego śledztwa, mimo że dwa lata po wypadku utonęło na rybach dwóch policjantów, którzy jako piersi przybyli na miejsce katastrofy. Zginął też biegły robiący ekspertyzę wypadku. Wreszcie zniknął policyjny raport dotyczący tego tragicznego zdarzenia. Trudno nie zadać pytania, czy jednak nie było to przeprowadzone z premedytacją morderstwo.

Marek Papała

Być może wyjaśnionych zostałoby kilka innych tajemniczych morderstw w III RP, gdyby rozwiązana została zagadka śmierci gen. Marka Papały. Zdymisjonowany kilka miesięcy wcześniej komendant główny policji zginął 25 czerwca 1998 r. przed swoim domem w Warszawie. Morderca oddał jeden strzał w głowę w momencie, gdy generał Papała zamierzał wysiąść z samochodu. Specjalnie spreparowany pocisk uniemożliwiał identyfikację broni, z której został oddany strzał. Ale nie to stało się główną przeszkodą niewykrycia sprawców. Podobnie jak w wielu innych śledztwach i w tym przypadku poprzez nieudolność i brak zabezpieczenia terenu zbrodni zaprzepaszczono możliwość zebrania jakichkolwiek śladów. Dziś na ławie oskarżonych siedzą dwaj znani gangsterzy, których prokuratura podejrzewa o związki z zabójstwem Papały. Ale są to w tej sprawie drugorzędne figury. Kluczowa dla rozwikłania tajemnicy tej zbrodni jest postać biznesmena z USA Edwarda Mazura, związanego od czasów PRL ze służbami specjalnymi. Prawdopodobnie dlatego śledztwo to często błądziło po manowcach i pewnie dlatego też nigdy nie poznamy prawdy. Mazur w lutym 2002 r. został zatrzymany w Warszawie, jednak prawie natychmiast go wypuszczono, po czym szybko wyjechał do USA, a trwające starania o jego ekstradycję nie przynoszą skutku.

Ireneusz Sekuła

Pupil władzy partyjnej z czasów późnego PRL. Być może w karierze w tamtej epoce wspierały go specsłużby wojskowe, których był tajnym współpracownikiem od końca lat 60. W nowej Polsce po 1989 r. szybko odnalazł się jako polityk i biznesmen. Pod koniec lat 90. wypadł jednakże z gry jako polityk, a później zaczął mieć poważne kłopoty również w licznych prowadzonych przez siebie interesach. W ostatnim okresie przed śmiercią był już zrujnowany fizycznie, miał nawet trudności z mówieniem.

23 marca 2000 r. żona wraz z córką znalazły go w jego biurze w centrum Warszawy. Miał trzy rany w klatce piersiowej i brzuchu po pociskach z pistoletu. Zmarł ponad miesiąc później w szpitalu, będąc cały czas nieprzytomny. Po kilku latach umorzono śledztwo, przyjmując wersję biegłych, że było to prawdopodobnie samobójstwo. Tymczasem nawet prowadzący śledztwo prokurator w zamknięciu śledztwa podkreślił, że istnieją przesłanki, aby sądzić, iż w popełnieniu samobójstwa ktoś udzielił Sekule pomocy lub przynajmniej skłonił go do zamachu na własne życie. O tej ostatniej tezie mówili pruszkowscy gangsterzy, z którymi pośrednio, poprzez innych szemranych biznesmenów, miał kontakt Sekuła.

Ksiądz Sylwester Zych

Zabójstwo ks. Sylwestra Zycha zamyka zbrodnie czasu PRL i zarazem otwiera mordy III RP. Ciało księdza Zycha znaleziono 11 lipca 1989 r. na dworcu autobusowym w Krynicy Morskiej. Ofiara była pobita i posiniaczona. Prowadzone przez prokuraturę wojewódzką w Elblągu śledztwo szybko umorzono. Uznano, że duchowny zmarł z powodu nadmiernej ilości alkoholu we krwi. W noc śmierci miał przebywać z nieustalonym do dziś mężczyzną w młodzieżowej dyskotece Riviera i wypić około litra wódki serwowanej w drinkach z colą. Tak twierdzili dwaj barmani z lokalu. Jak się okazało, fałszywi świadkowie. Niemal od początku wiedziano, że było to zabójstwo dokonane przez fachowców, a alkohol odkryty przez lekarzy w organizmie został przemocą wlany przez gardło. Wskazywały na to liczne zasinienia górnej części ciała i głowy. Ksiądz Zych był od kilku lat kapelanem najbardziej wówczas radykalnego ugrupowania politycznego – Konfederacji Polski Niepodległej. Partia ta kwestionowała legalność porozumienia władzy z częścią opozycji podczas obrad Okrągłego Stołu.

Jerzy Jachowicz

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 1 Comment »