Miziaforum's Blog

Archive for Kwiecień 2011

TO JEST POLSKA . Polish Euro 2012 organizers are you sure you want to be there? consider whether or not risk too much … health and life, you have one.

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 30, 2011


 

  POLSKA POLICJA PROWOKUJE I INSPIRUJE PRZEMOC NA STADIONACH ???    SZCZEGÓŁY :

http://zenobiusz.wordpress.com/2011/05/04/stoczni-juz-nie-magornicy-grzeczni-kibice-nowa-sila-w-polityce-do-pacyfikacji/#comment-30552

Posted in polityczne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 2 Comments »

wielkie zasługi POLSKIEGO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO , NA PRZESTRZENI WIEKÓW – temu zaprzeczyć się nie da !!!

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 30, 2011


ZASŁUGI NA PRZESTRZENI STULECI WYBRANYCH POLSKICH „PATRYJOTÓW” W SUTANNACH ………….

Andrzej Olszowski – biskup chełmiński od 1661 r., arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski (1674–1677), senator, podkanclerzy koronny (1666–1676). Wychowanek jezuitów,zręczny i elastyczny karierowicz, zmieniał fronty
i protektorów. Nepota i łapownik słynnyz chciwości. Brał pieniądze od Austriaków,Francuzów, Prusaków i Rosjan. Czy miało to wpływ na fiasko zabiegów o odzyskanie lenna
pruskiego? Wszak kariera w Kościele zależała
od przychylności Niemiec, bo arcykatolicki cesarz mógł wówczas zablokować w Rzymie każdą nominację.

Olszowski karierę rozpoczął dzięki poparciuwuja, kanonika gnieźnieńskiego Koniecpolskiego,który zapewnił mu też protekcję prymasa Łubieńskiego i biskupa Trzebickiego.
Doskonale umiał się „ustawić”. Po śmierci Łubieńskiego przeszedł pod „opiekę” królowej Marii Ludwiki Gonzagi, w której orszaku wrócił z Francji, gdy jechała do Polski na ślub z Władysławem IV.Był w związku z tym członkiem stronnictwa francusko-pruskiego. Ale gdy już jako biskup zasiadł w senacie, niespodziewanie nie poparł programu reform Jana Kazimierza, a nawet bronił oskarżonego o zdradę Lubomirskiego.W czasie jego rokoszu wyjechał z kraju do Niemiec, bo przede wszystkim na ich rzecz zdradzał Polskę. Gdy król zrezygnował z reform,Olszowski wrócił i kontynuował karierę.
Na sejmie koronacyjnym skutecznie poparł prawo, że królem Polski może być tylko katolik, a podczas elekcji w 1669 r. przeforsował kandydaturę Michała Korybuta Wiśniowieckiego, licząc na karierę przy nim. To już było stronnictwo habsburskie. Za skojarzenie małżeństwa
króla z Eleonorą Habsburg zapewnił sobie od Habsburgów roczną pensję 6 tys. talarów.

Zaatakowany na sejmie przez kanclerza litewskiego Paca – przyznał się do wzięcia „podarunku”od Moskwy. Odwrócił się od króla Michała w czasie konfederacji gołąbskiej i porozumiał z jego największym wrogiem– Janem Sobieskim. Na elekcji 1674 r. poparł kandydaturę Sobieskiego, a w nagrodę został prymasem Polski. To znowu było stronnictwo francuskie. Jako prymas powinien był złożyć urząd podkanclerzego, ale ociągał się aż przez dwa lata, bo urząd ten dawał wielkie wpływy i dochody. Żądny władzy uważał się za interreksa nawet za życia króla, co wywołało konflikt z Janem III. Wysyłany był w misjach dyplomatycznych, ale jako chciwy łapownik, nepota i zdrajca przynosił tylko szkody. Nic nie dały m.in. jego misje o Austrii w sprawie grabieży i dalszegopobytu wojsk austriackich w Polsce. Wspierał finansowo i nachalnie wręcz protegował swoich siostrzeńców – Załuskich. U Habsburgów i papieży zabiegał dla nich o beneficja i awanse kościelne. Rodzinę Załuskich z pozycji średniej szlachty wyprotegował do grona możnych.

Michał Radziejowski – książę biskup warmiński od 1677 r., arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski w latach 1687–1705, senator,kardynał.
Podkanclerzy koronny od 1685 do 1689 r., interreks w latach 1696–1697. Wychowanek jezuitów. Syn zdrajcy – katolika Hieronima– który ściągnął na Polskę potop szwedzki. Godny syn swego ojca: patologiczny zdrajca, łajdak łasy na zaszczyty, bezwzględny chciwiec i łapówkarz, zdradzał wszystko i wszystkich. W początkach panowania Jana III Sobieskiego, swego bliskiego krewnego, ściśle z nim współpracował, za co został podkanclerzym. W 1686 r. papież, chcąc pozyskać króla za pomocą krewnego, mianował Radziejowskiego kardynałem.Wywołało to poważny konflikt wewnętrzny w Polsce, bo kardynałowi wyraźnie uderzyła woda sodowa i domagał się uznania go za drugą osobę w państwie – po królu, a przed prymasem i synami króla. Konflikt narastał, aż Sobieski spróbował go rozwiązać w jedyny możliwy sposób: po śmierci prymasa odność tę przejął Radziejowski. W ten sposób uzyskał on wymarzoną pozycję. Nie zmieniło to jednak postawy zdrajcy – opłacany przez Sapiehów nadal warcholił jak tylko mógł. Wziąłudział w spisku przeciwko królowi, wykrytymw 1688 r. Za poparcie pruskich żądań zwrotu kosztów wojennych jeszcze z okresu potopu (sprzed prawie pół wieku!) zdrajca w sutannie dostał od Prusaków serwis stołowy wart 100 tys. zł! A Prusacy dostali 40 tys. talarów i wysokie odsetki za ponad 30 lat.Radziejowski brał też od Habsburgów. Później wywołał w Polsce powszechne oburzenie wysłaniem listu gratulacyjnego do Fryderyka I, gdy ten koronował się na króla Prus. Jako interreks „oczyścił” skarbiec Polski. Prawie do czysta. Jako interreks i prymas trzy razy sprzedał koronę Polski i Litwy tym, którzy dawali więcej. W roku 1697 zawarł pisemny układ z posłem francuskim o poparcie elekcji księcia Contiego, a z olbrzymiej łapówki francuskiej
(ponad 200 tys. talarów!) wziął 60 tys. talarów. Resztą podzielili się Sapiehowie, Lubomirski i biskup Załuski. Na polu elekcyjnym – wobec zgromadzonej szlachty – ksiądz kardynał przysiągł, że nie dał się splamić przekupstwem
ani ująć darami.

Na uroczystościach kościelnych Radziejowski występował ze swoją bliską krewną, a jednocześnie kochanką – Konstancją Towiańską oraz… jej mężem. Ciekawy trójkącik. Konstancję nazywano nawet „kardynałową”. Ona właśnie pośredniczyła w jego machinacjach, m.in. w przejęciu 100 tys. talarów łapówki, którą zdrajca ksiądz prymas otrzymał za przejście na stronę uzurpatora Augusta II Mocnego, sojusznika i klienta Austrii i Rosji, przeciwko księciu Contiemu, prawowicie wybranemu, za którego poparcie wziął w łapę całkiem niedawno! Dopiero po zapłacie całej sumy, w gotówce i w diamentach, złożył hołd Augustowi. Przy każdej łapówce załatwiał swej kochance osobną prowizję.Kolejne 100 tys. talarów łapówki wziął ksiądz prymas od Jana Reinholda Patkula za wciągnięcie Augusta II w sojusz z Rosją do wojny ze Szwecją. Wielka wojna północna trwała 21 lat, zrujnowała Polskę i przetrąciła jej kręgosłup, a Rosja urosła do potęgi.

W czasie wojny północnej ksiądz prymas nie byłby sobą, gdyby… nie zdradził Augusta dla Szwedów. Na ich żądanie dotyczące detronizacji Sasa zawiązał w 1704 r. konfederację warszawską i jako prymas ogłosił detronizację
Augusta i bezkrólewie. Dążył do elekcji Lubomirskiego, który był bliskim powinowatym jego kochanki, Towiańskiej, ale Karol XII miał własne plany i przeprowadził wybór Stanisława Leszczyńskiego. Była to uzurpacja,bo króla wybierano tylko na elekcji, jednak zdradziecki ksiądz prymas uznał Leszczyńskiego za króla, wywołując w ten sposób wojnę domową.Po wniesieniu skargi przez Augusta II
papież oskarżył prymasa o zdradę prawowitego króla i pozbawił go jurysdykcji, czyli arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, za ogłoszenie bezkrólewia. Spór rozwiązała śmierć szubrawca. Prymas Radziejowski zgromadził niewyobrażalny majątek. Pod koniec życia mógł już tylko bezsilnie patrzeć, jak jego wielkie dobra
bezlitośnie łupią wspólnicy jego zdrad: Szwedzi, Rosjanie, Sasi, Prusacy. Niestety, złupili przy tym także całą Polskę, i to kilka razy, wzdłuż i wszerz.
Radziejowski – prymas, kardynał, arcyzdrajca i arcyłotr ma godne miejsce pochówku w kościele św. Krzyża w Warszawie.

Stanisław Szembek – biskup pomocniczy krakowski od 1690 r., biskup kujawski od 1700, arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski w latach 1706–1721, senator. W 1697 r. poparł bezprawną elekcję Augusta II, za co otrzymał sowitą zapłatę oraz szybkie awanse biskupie i związane z nimi beneficja. Szembek służył Augustowi II, mimo że król zrobił z Polski pole bitwy wojny północnej, a w efekcie kraj był potwornie grabiony i dewastowany. Już w 1706 r. nagrodzono Szembeka godnością prymasa i związanymi z tym dochodami. Po abdykacji Augusta II biskup Szembek – na polecenie cara Piotra I – ogłosił bezkrólewie i pod rosyjskimi bagnetami sprawował władzę w części Polski okupowanej przez Rosjan. Po powrocie Augusta II na tron wiernie mu służył także w czasie konfederacji tarnogrodzkiej i Sejmu Niemego. Służąc Sasom, budował także wpływy w Rzymie. Tą samą drogą i współpracując z Rosją, nepota ów budował potęgę swego rodu. To dzięki poparciu Rosji, Sasów i Habsburgów brat biskupa, Jan, też agent rosyjski, został w 1703 r. podkanclerzym, potem kanclerzem wielkim koronnym, a w rodzie Szembeków nastąpił wysyp biskupów (w jednym czasie było czterech) i innych dostojników kościelnych. Spadł im także deszcz związanych z tymi godnościami tłustych beneficjów.
Ród zgromadził ogromny majątek i aspirował do rangi magnatów. Cenę za tę zdradę płacili Polacy: wojna północna zrujnowała Polskę doszczętnie, o 30 proc. zmniejszyło się zaludnienie, a mieściny Kraków i Poznań miały po kilka tysięcy mieszkańców. Szwedzi, Rosjanie, i Sasi grabili bardziej niż w czasie potopu. Rosjanom nie udało się wywieźć tylko kolumny Zygmunta z powodu kłopotów z transportem. Gwałty na ludności cywilnej były potworne. Właśnie ksiądz prymas, jako władca okupowanej przez Rosjan części kraju, przyczynił się do wzmocnienia ich wpływów w Polsce, a tym samym – do osłabienia jej i utraty suwerenności na Sejmie Niemym w 1717.

Kazimierz Łubieński – biskup chełmski od 1705 r., krakowski w latach 1710–1719, senator. Wychowanek jezuitów. Stronnik i klient Augusta II, mimo że ten był uzurpatorem, poparł wojnę północną, wywołał dwie wojny
domowe, zrobił z Polski rosyjski protektorat i zamienił w karczmę przydrożną dla obcych wojsk.
Łubieński był przez cara sowicie wynagradzany za usługi – także godnościami kościelnymi
i związanymi z nimi dochodami. W czasie 8-letniego wakatu na biskupstwie krakowskim zarządzał tą diecezją od 1702 r. jako administrator generalny. A była to jedna z największych diecezji w Europie i przynosiła krociowe
dochody, stanowiąc praktycznie państwo w państwie. Przed 1772 r. dochody biskupa krakowskiego wynosiły 1 200 000 złotych rocznie! To była fortuna. Ośmioletnie zabiegi saskie i rosyjskie w Rzymie dały efekt: w roku 1710 został ordynariuszem. Za zdradę ojczyzny!

W czasie wojny domowej, od 1716 r., przebywał na dworze króla w Warszawie, przygotowując mediację rosyjską i Sejm Niemy w 1717 r. To on, wraz z drugim zdrajcą – biskupem
Szaniawskim – jest sprawcą uchwały o zmniejszeniu liczebności wojsk polskich i litewskich, przygotowanej w porozumieniu z Rosją, w jej interesie, pod jej bagnetami i za jej pieniądze. Długie ręce miał ambasador rosyjski
Dołgoruki. Było to faktyczne rozbrojenie Polski i rzucenie jej na łup zaborców. To biskupa Łubieńskiego kasztelan Jezierski wprost obwiniał o „zwinięcie sztandarów” (wg Kitowicza). Oprócz Rosji zyskał jak zwykle
Kościół i biskupi. Przede wszystkim ustały żądania szlachty, aby Kościół płacił podatki na obronę Polski, no i biskupi nie musieli oddawać na podatki swoich własnych dochodów. Problem zniknął wraz z wojskiem. Niedługo potem znikła i Polska.

Stanisław Józef Hozjusz – biskup inflancki od 1720 r., kamieniecki od 1722 r., poznański w latach 1733–1738, senator. Wychowanek jezuitów, zdrajca Polski, wierny sługa Sasów. Nepota, wspierał karierę kościelną swojego siostrzeńca, Józefa Kierskiego, zabiegając o awanse dla niego u Sasa, w Rosji i w Rzymie.

Rosyjski kolaborant, wspólnik zdrajcy Lipskiego podczas „elekcji w karczmie grochowskiej”. To on ogłosił „wybór” Augusta III Sasa pod rosyjskimi bagnetami, on (wraz z nuncjuszem Albanim) załatwił u papieża unieważnienie przysięgi sejmu konwokacyjnego
wykluczającej wybór cudzoziemca. Tak, tak – papież unieważniał uchwały sejmu polskiego! Hozjusz też sowicie został za zdradę wynagrodzony przez Rosjan, Augusta III
i papieża – m.in. bogatym biskupstwem poznańskim.Przewidziany na tę diecezję książę Teodor Czartoryski musiał ustąpić zdrajcy i poczekać jeszcze sześć lat. Zarówno Hozjusz, jak i Lipski, chcieli koronować papiesko-rosyjskiego uzurpatora, żeby zgarnąć łapówkę i zająć lepszą pozycję przy korycie. Doszło do głośnego na całą Polskę i gorszącego sporu. Wygrał, koronował i całą pulę zebrał biskup Lipski

Andrzej Stanisław Załuski – biskup płocki od 1723 r., łucki od 1736, chełmiński od 1739, krakowski (tytularny książę siewierski) w latach 1746–1758, senator. Kanclerz wielki koronny od 1735 do 1746 roku. Karierę zawdzięczał
protekcji rodzinnej i wysługiwaniu się Sasom i Rosji. Gdy miał 13 lat, stryj Andrzej, biskup warmiński, zrobił go kanonikiem krakowskim, a drugi stryj, Ludwik, biskup
płocki – dziekanem kolegiaty w Pułtusku i proboszczem
płockim. A przecież to było jeszcze dziecko! Nie trzeba dodawać, że szły za tym olbrzymie dochody. Polityka prorodzinna po katolicku to nepotyzm w szczytowym wydaniu.
Podróżował po Europie, studiował w Rzymie. Po powrocie związał się z dworem królewskim poprzez ministra Flemminga i biskupa Lipskiego. Dzięki takiej protekcji objął biskupstwo płockie po śmierci stryja Ludwikaz papieską dyspensą, bo nie miał 30 lat. Był jednym z najwierniejszych popleczników Augusta II. Po jego śmierci poparł prawowitą elekcję Stanisława Leszczyńskiego i znalazł się z nim w oblężonym Gdańsku. Po zajęciu Gdańska przez Rosjan został aresztowany, ale także szybko uwolniony – już w 1735 r. dzięki poparciu carycy Rosji Anny został kanclerzem wielkim koronnym. Skąd tak nagłe zauzaufanie Rosjan do niedawnego wroga? Otóż podwarszawska wieś Kamień, miejsce „elekcji w grochowskiej karczmie”, należała do… biskupa płockiego Załuskiego! Ten szubrawiec udostępnił ją na bezprawną elekcję, bo grał na dwa fronty! Przez cały czas był informatorem obozu sasko-rosyjskiego. W związku z tym awansem musiał zrezygnować z diecezji płockiej (incompatibilia). Nie zawiódł swych rosyjskich mocodawców – wiernie współpracował z Augustem III i rosyjskim ambasadorem Keyserlingiem już na sejmie pacyfikacyjnym. Szybko został biskupem łuckim i – dla uzupełnienia dochodów! – jeszcze opatem w Czerwińsku i w Paradyżu. Ze względu na bliskość Warszawy z odległej diecezji łuckiej przeniósł się na chełmińską. Po śmierci kardynała Lipskiego Sas pozbył się kanclerza nieroba i przeniósł go na bogate biskupstwo krakowskie. W polityce Załuski był aktywny nadal – jako biskup senator. Przewodniczył m.in. komisji ds. lustracji dóbr i zabezpieczenia materialnego armii. Dziewięć lat później, gdy Alojzy Brühl obejmował dowództwo polskiej artylerii, zastał w koszarach… sześć sprawnych armat, a wydatki na proch wynosiły 100 (sic!) zł na rok. Tak biskup zabezpieczył polskie wojsko. Mogli strzelać, ale na wiwat. Podobnie całkowicie nieskuteczna była próba Załuskiego zreformowania Akademii Krakowskiej. Lecz chociaż popierał Collegium Nobilium Konarskiego i dopomógł bratu w założeniu Biblioteki Załuskich, osiągnięcie to zupełnie blednie, gdy uświadomimy sobie, że kościelny indeks ksiąg zakazanych był w Polsce prawem, książki palono na stosach, a wolność druku wprowadzono dopiero w 1788 r. Biblioteka stanowiła więc magazyn pacierzy. Ten rosyjski kolaborant jest pochowany w katedrze wawelskiej.

Grzegorz Pusłowski – administrator diecezji inflanckiej. Ten zdrajca wydał w r. 1772 list do duchowieństwa i wiernych diecezji, w którym wzywał do wierności i posłuszeństwa carycy Rosji Katarzynie II jako prawowitej władczyni.

Władysław Łubieński – arcybiskup lwowski od 1757 r., gnieźnieński i prymas Polski w latach 1759–1767, senator, interreks od 1763 do 1764 r. Prymasem został po Adamie Komorowskim, który zapił się na śmierć. Wyjątkowa
miernota, a jego „mózgiem” był inny płatny zdrajca – biskup Młodziejowski.

Stronnik Sasów, po śmierci Augusta III jako interreks początkowo popierał kandydaturę saską, ale za łapówkę 80 tys. rubli (ok. 500 tys. zł!) przeszedł na stronę Rosji. Książę Repnin przywiózł wówczas do Polski na łapówki
2 miliony złotych. Interreks prymas Łubieński, zdrajca, pozwolił, aby wyborem króla Polski zajęła się Rosja, oraz wydał zgodę na wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski w 1764 r. Zostali na długo… To dzięki niemu królem z woli carycy Rosji Katarzyny II został jej były kochanek Stanisław August Poniatowski. Potem prymas pobierał pensję od Rosjan. Płatny zdrajca prymas Łubieński spowodował też zerwanie stosunków dyplomatycznych z Francją, gdy poseł francuski protestował przeciwko obecności wojsk rosyjskich w Polsce, a także z Austrią i Hiszpanią, w interesie Rosji. Podobno został otruty z inspiracji Rosjan, bo jako fanatyk religijny sprzeciwiał się równouprawnieniu prawosławnych i protestantów.
O to otrucie podejrzewano jego współpracownika – zdrajcę biskupa Młodziejowskiego. Kościelni fałszerze historii piszą o nim: uczciwy, ofiarny, gorliwy kapłan…
Historia pogwałcenia trzech ostatnich elekcji królów polskich z nuncjuszami papieskimi i polskimi biskupami w rolach głównych dowodzi, jak bardzo klerowi katolickiemu odpowiadała anarchia w Polsce. Dzięki niej o względy biskupów zabiegali (w gotówce) zaborcy, mocno zainteresowani totalnym osłabieniem naszej ojczyzny. Biskupi – cieszący się autorytetem i największymi przywilejami – robili w dogorywającej macierzy co chcieli

Andrzej Stanisław Młodziejowski – biskup przemyski od 1766 r., poznański w latach 1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od 1767 r. Pochodził z niezamożnej szlachty wielkopolskiej.

Bardzo zdolny. Księdzem został w wieku 37 lat, potem uzyskał stanowisko kapelana przy nuncjuszu Archincie i razem z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,
zrobił majątek i wyrobił sobie wielkie znajomości, które pomogły mu w karierze.
Chciwy, cyniczny zdrajca, dziwkarz i arcyzłodziej. Prowadził niebywale rozwiązły tryb życia. Większość
swych ogromnych dochodów tracił na kobiety. Po powrocie do Polski bliski współpracownik zdrajcy Łubieńskiego, słusznie uważany za jego mózg. Oskarżano go później o jego
otrucie – podobno z namowy Rosji – za opór wobec równouprawnienia prawosławnych i protestantów.

Po koronacji Stanisława Augusta ambasada rosyjska wypłaciła temu księdzu 80 tys. rubli złotem „tytułem niezapłaconych należności”. Tak ogromna kwota dowodzi, jak ważnym był dla Rosji agentem, mimo że nie był jeszcze biskupem senatorem! „Za zasługi dla Polski” nagrodzono go jeszcze diecezją przemyską, potem bogatszą poznańską.
Taki płatny zdrajca w senacie Polski był dla Rosji bezcenny.

Po porwaniu Sołtyka i rezygnacji kanclerza Zamoyskiego Rosjanie zadbali, aby kanclerzem został ich agent w sutannie. Jako kanclerz wielki miał dostęp do największych tajemnic Polski. Sprzedawał je każdemu, kto zapłacił. Według pokwitowań zdobytych w ambasadzie rosyjskiej, zdrajca Młodziejewski brał od Rosjan roczną pensję 3 tys. dukatów w złocie.
Brał też po 1000 dukatów za donoszenie o przebiegu tajnej rady królewskiej. Ciągle jednak było mu mało, toteż z poparciem ambasadora rosyjskiego zabiegał skutecznie
o bogate kanonie, probostwa i prebendy. Wraz z biskupem Ostrowskim był w 1773 roku współorganizatorem sejmu, na którym doprowadzono do ratyfikowania I rozbioru.
Miał szczęście, że nie dożył insurekcji kościuszkowskiej.
Zdrajca biskup Massalski miał mniej szczęścia – nie uniknął szubienicy.
Brał też od Prusaków. Gdy po I rozbiorze Prusacy wprowadzali cła na towary spławiane Wisłą do Gdańska, pruski poseł otrzymał instrukcje od Fryderyka Wielkiego, aby zabiegał o 4 proc. cła. Prusak dał zdrajcy księdzu biskupowi, już kanclerzowi, łapówkę 4 tys. złotych i uzyskał… 12 proc.! (wg Niemcewicza). Po kasacie zakonu jezuitów przez papieża Klemensa XIV Młodziejowski stanął na czele Komisji Rozdawniczej. Miała ona zagospodarować olbrzymie pojezuickie dobra przeznaczone
przez sejm w 1773 r. na potrzeby Komisji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Młodziejowski, Massalski i Poniński w trzy lata większość tych dóbr rozkradli. Była to pierwsza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście
po katolicku, bo przez katolickich biskupów.

Numery wszystkich orłów prywatyzacji III Rzeczypospolitej
razem wziętych to amatorszczyzna przy bezczelnych wyczynach tych szubrawców.

Odsunięto ich jedynie od KEN. Żaden ani nie poniósł kary, ani nie stracił stołka, ani nie oddał skradzionego.
Majątek pojezuicki był oceniany na 32 miliony zł. Ruchomości rozgrabiano. Ze sprzedaży samych tylko naczyń kościelnych ksiądz biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczynia liturgiczne wziął „na przechowanie”. Kiedy wybuchł skandal, Komisje Rozdawnicze rozwiązano, ale na oświatę Polaków niewiele już
zostało. Sprawy duszpasterskie ksiądz biskup zaniedbywał
całkowicie. W diecezji przemyskiej podobno nie był wcale, Poznań nawiedził raz, kiedy po jedenastu latach od nominacji odbywał ingres! Mimo namiętności do kobiet (ach,
te kobiety!) i rozrzutności – pozostawił fortunę.
W testamencie rozporządził kwotą 1 834 810 złotych! To jest równowartość około 350 kg złota!

Nuncjusz Durini pisał o nim do papieża, że „innego boga nie zna, oprócz swego własnego interesu”.

Za to kościelni fałszerze historii piszą o nim: „Mąż czysty i niepokalany w charakterze swoim”

=====================================================
TEN KRÓTKI POCZET ŁAJDAKÓW POLSKIEGO K.K ZAŁĄCZYŁEM ABY CZYTELNIK MIAŁ SZERSZY POGLĄD RETROSPEKTYWNY , I ZE NIE CHODZI TYLKO O WSPÓŁCZESNE AFERY HOMOSEKSUALNE , PRZEPLATANE INCYDENTAMI PEDOFILSKIMI W SOSIE I OPARACH RABUNKU – KOMISJI MAJĄTKOWEJ DZIAŁAJĄCEJ W BREW PRAWU NAWET NAJJAŚNIEJSZEJ III R.P ..

ZA CAŁOKSZTAŁT DZIAŁALNOŚCI K.K W POLSCE, III RP – HONORUJE TE ZASŁUGI SZEROKIM STRUMIENIEM DOTACJI I ZEZWOLEŃ NA NIEPRAWIDŁOWOŚCI I JAWNE KANTY ………..

AKTUALNIE NA UKOŃCZENIU RABUNKU POD PRZYKRYWKĄ NIELEGALNEGO TWORU ZWANEGO KOMISJĄ MAJATKOWĄ

W KTÓREJ KOŚCIUŁEK WSPÓŁPRACUJE RĘKA W RĘKĘ Z DORADCAMI I POMAGIERAMI ZE SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA PRL

——-

SBEKOM SIE NIE DZIWIE TO W WIEKSZOŚCI ATEIŚCI I MATERIALIŚCI WIĘC JAK MAJA OKAZJE TO ROBIĄ FORSĘ

ALE RZADOWI ARCY ŚWIETEJ I KATOLICKIEJ III RP I HIERARCHOM KOŚCIÓŁKA DZIWIĘ SIĘ I TO BARDZO

BO JAK WIDAĆ JEŚLI CHODZI O MAMONĘ TO KSIĘŻULKĄ NAWET Z UBEKAMI SIĘ AFISZOWAĆ I WSPÓLPRACOWAĆ NIE WSTYD

==================

NA TEMAT KOMISJI -” ZŁODZIEJĄTKOWEJ ” NIE ZAMIESZCZAM NIC

JEŚLI KTOŚ CIEKAW TU NA BLOGU 6 ART . WYCZERPUJĄCYCH TEN TEMAT KTO Z KIM I ILE

====================

PS . DLA MIŁOSNIKÓW NAZYWANIA MNIE ŻYDEM , ART. NA TYM BLOGU , OPISUJĄCE ZŁODZIEJSKĄ DZIAŁALNOŚĆ GMIN ŻYDOWSKICH

DZIAŁAJACYCH NA PODOBNYCH ZASADACH CO KOMISJA MAJĄTKOWA  K.K W POLSCE –

TYLE ZE NA MNIEJSZĄ SKALĘ CO NALEŻY ZAZNACZYĆ

==========

mizia 

Posted in polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 20 Comments »

BEATYFIKACJA – O CZYM WIERNI K.K NIE WIEDZĄ – czyli zawoalowany HORROR – RYTUAŁ.. UWAGA MATERIAŁ DRASTYCZNY !!!

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 29, 2011


DROGI CZYTELNIKU TEKST PONIŻSZY NIE JEST SKIEROWANY PRZECIWKO KOMUŚ LUB CZEMUŚ , A JEST POPARTY NIE OFICJALNYM STANOWISKIEM WIELU KAPŁANÓW KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO , TYLE ŻE PANUJĄCY HIERARCHICZNY ZAMORDYZM K.K NIE POZWALA NA WYRAŻANIE OPINII NA TEN TEMAT , OPINII WYRAŻAJĄCYCH CHĘĆ ZMIANY W NIEKTÓRYCH CEREMONIACH K.K , A DOKŁADNIE TYCH NIE PRZYSTAJĄCYCH Z XXI WIEKIEM I PO PROSTU DYSKREDYTUJĄCYCH W OCZACH WIERNYCH.

WIELU KSIĘŻY JEST ZDANIA , ZE BEATYFIKACJA POWINNA ODBYĆ SIĘ BEZ POTRZEBY WYDOBYWANIA CIAŁA ZMARŁEGO I UMIESZCZANIA GO NA OŁTARZU .

ALE CÓŻ KONSERWATYZM STARCÓW KIERUJĄCYCH KOŚCIOŁEM JEST ,JAKI JEST WIĘC BĘDZIEMY JEDNAK ŚWIADKAMI NIESMACZNEJ UROCZYSTOŚCI , A TO CO ODBYWAŁO SIĘ W FORMIE PRZYGOTOWAŃ JEST PO PROSTU CHORE I OHYDNE…

A WIĘC PRZEJDŹMY DO MERITUM I SZCZEGÓŁÓW…

 

ZAPRASZAM NA PROJEKCJE FILMU PROMUJĄCEGO TO WIELKIE WYDARZENIE RODEM Z XII WIEKU .

POŚMIERTNE ĆWIARTOWANIE JANA PAWŁA II

DECYZJE ZAPADŁY

Czy po kanonizacji Jan Paweł II trafi na ołtarze? W sposób dosłowny – jako relikwie? Wiele osób, które zachowały w pamięci obraz i słowa papieża, taka perspektywa razi. Ale inni już robią na tym pieniądze – zwraca uwagę Rzeczpospolita.
Jednym z tych, którzy nie wyobrażają sobie, by po kanonizacji Jana Pawła II pocięto na kawałki i jako relikwie wystawiono na ołtarzach, jest ks. prof. Grzegorz Ryś, historyk Kościoła, wykładowca PAT.- Mentalność wiernych zmieniła się od czasów średniowiecza. Dzisiaj wraca przekonanie, że ciało świętego należy pozostawić w spokoju.

Nie wydaje się jednak, by papieżowi zostało oszczędzone dzielenie na części. Wystarczy policzyć, w ilu polskich kościołach znajdują się relikwiarze z drobinkami kości św. siostry Faustyny, kanonizowanej w 2000 roku.

Kto decyduje o tym, czy święty zostanie podzielony na relikwie?

– Zawsze lokalny biskup – mówi o. Stefan Ryłko, specjalista w dziedzinie prawa kanonizacyjnego. W tym wypadku będzie to kardynał Camilo Ruini jako biskup diecezji Rzymu, w której toczy się proces kanonizacyjny Jana Pawła II.

Zapewne zabiegi o to, by otrzymać relikwie, czyli drobinki kości papieża, będą ogromne. Już teraz budowany jest w Zakopanem kościół pod wezwaniem Jana Pawła II. To dobry argument, by później, gdy budowa się zakończy, a papież będzie świętym, starać się o jego relikwie.

W sklepikach otaczających plac św. Piotra w Rzymie handlarze sprzedają po kilka euro obrazki albo różańce z wtopionym kawałkiem materiału, który rzekomo miał być potarty o grób papieża. Nie można tego nawet nazwać fałszywymi relikwiami, chociaż sama idea ich tworzenia bierze się z podziału relikwii na trzy rodzaje.

– Relikwie pierwszego stopnia to kości, drugiego – rzeczy, które należały do osoby świętej, trzeciego – to materiał potarty o relikwie pierwszego stopnia, czyli o kości świętego – tłumaczy s. Elżbieta Siepak ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, które sprawuje opiekę nad ciałem św. Faustyny, dawnej członkini ich zgromadzenia. Na straganach wokół sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach sprzedawane są różańce z materiałem, który miał być rzekomo potarty o relikwie siostry Faustyny. Próbowano sprzedawać je także przez Internet. Tymczasem te prawdziwe obrazki, z materiałem, na którym leżały kości św. Faustyny, sprzedają siostry.

Ks. prof. Marian Rusecki z KUL uważa, że relikwiami powinno się nazywać tylko kości świętego, czyli to, co zostało z osoby, a nie należące do niej przedmioty. Wyjątkowy charakter kości świętego sprawia, że miejscem ich wystawienia jest ołtarz.

Biuro postulatora procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II w Rzymie rozprowadza obrazki z wizerunkiem papieża i maleńkim skrawkiem jego sutanny. Mają one odpowiednie certyfikaty, ale któż by na to zwracał uwagę?

– Nie wątpię, że po kanonizacji Jana Pawła II i w Polsce zacznie się handel jego fałszywymi relikwiami – mówi dr Piotr Dardziński, dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie.

W wielu miejscach w Polsce na widok publiczny wystawia się ornaty, w których papież odprawiał msze święte. Ale i narty. Cenną pamiątką dla karmelitów bosych w Wadowicach jest szkaplerz, który nosił Jan Paweł II. Posiadaniem chustki, której używał papież podczas wielkanocnej liturgii, chwalił się Kazimierz Marcinkiewicz.

Mizia nadal zniesmaczony

w oparciu o materiały

Rzeczpospolita

==========================================

RELIKWIE – NEKROMANCJA ??

UZYSK SUROWCA DO PRODUKCJI …

Jak zapewne mało kto wie relikwie w kościele katolickim wyrabiane są w większości przypadków z rozczłonkowanych zwłok .

Są to przeważnie kawałki zwłok , a konkretnie trupich kości , których pozyskiwanie odbywa się poprzez rozgrzebywanie grobów , otwieranie trumien , nie rzadko odcinane części trupich ciał znajdują się w zaawansowanym rozkładzie , zapewne w czasie rozczłonkowywania trupa , czynności tej towarzyszy potworny smród.

Pozyskany w ten sposób materiał produkcyjny , rozdrabnia się na kilka lub kilkadziesiąt cząstek które umieszcza się w szklanych ampułkach , puzderkach następnie oprawia w złoto oraz zdobi kamieniami jubilerskimi.

PONIŻEJ FOTO PRZYKŁADY MIEJSC UZYSKU MATERIAŁÓW DO PRODUKCJI „relikwi” – horror ,

KOSZMAR I BARBARZYŃSTWO HOŁUBIONE PRZEZ KOŚCIÓŁ KATOLICKI W XXI wieku.

=====================================================

PYTANIE CZY WIERNI WIEDZĄ , ZE MODLĄ SIĘ NIE RZADKO DO TRUPIEGO TRUCHŁA WYSTAWIANEGO NA WIDOK PUBLICZNY PRZEZ KSIĘŻY

=====================================================

PYTANIE DO KSIĘŻY GDZIE W BIBLII JEST ZAPIS MÓWIĄCY , ŻE CHRYSTUS NAKAZUJE ODDAWANIE POKŁONÓW I CZCI TRUPIM SZCZĄTKOM LUDZKIM ..

==================================

===================

„Kardynał Dziwisz mianował się na nowe stanowisko”


Kardynał Dziwisz mianował się ostatnio na nowe ekskluzywne stanowisko. Jest on szafarzem papieskich relikwii. Pod Krakowem z pewnością ruszyła już fabryka relikwiarzy. Pytanie tylko, jaka jest skuteczność tych relikwii? Będziemy ją obserwować na przykładzie Roberta Kubicy – pisze prof. Magdalena Środa w felietonie dla Wirtualnej Polski.Nim Jan Paweł II został ogłoszony „błogosławionym”, jego szeroko rozumiane błogosławione ciało tudzież dobra, które z tym ciałem miały styczność, stały się elementami specyficznego rynku towarów i weszły w schemat elitarnej kościelnej dystrybucji. Jej głównym monopolistą zdaje się być dawny papieski sekretarz – kardynał Dziwisz. Patrząc na radość i swobodę z jaką kilka dni temu wręczał (a właściwie „dawał piąstkę”) jedną z pierwszych relikwii reporterowi TVN24, by ten przekazał mu rannemu Kubicy, pomyślałam sobie, że kardynał Dziwisz stanie się teraz bardzo, bardzo ważną osobą. Można powiedzieć, tym ważniejszą, im większe będzie zapotrzebowanie na relikwie i relikwiowy show, zwłaszcza, że popyt – w tym przypadku – równoważy podaż.Jan Paweł II miał w zwyczaju łatwe rozstawanie się z pewnymi atrybutami swego ubioru, jak na przykład z papieską czapeczką. Porzucił ich całe mnóstwo. Można też domniemywać, że bogactwo i niewiarygodny przepych Watykanu (bo nie jest to miejsce gdzie zachowuje się jakąś szczególną odzieżową ascezę) pozwalały mu na posiadanie ogromnych ilości szat, tudzież okryć wierzchnich i wykwintnej bielizny. Jak podzieli się to wszystko na milimetrowe kawałki to mamy miliony relikwii II stopnia.Rzeczy, które miały jakąś styczność z Jego ciałem jest jeszcze więcej, nie wyłączając samolotów, krzeseł i papa mobile. A więc rynek relikwii III stopnia będzie wprost nieograniczony. Również rynek relikwii najcenniejszych, I stopnia, będzie niemały, ponieważ papież w ciągu wielu lat swojej choroby musiał często oddawać krew, którą różni zaradni księża z jego otoczenia z pewnością zachowali, zwłaszcza, że dziś krew konserwuje się dobrze, a na „maluczkich” od razu może sprawiać wrażenie cudu, bo nie krzepnie.

Nie chcę w ogóle się zastanawiać jakie organy czy które z kości pójdą na relikwie większego kalibru. Wielu dawnych świętych rąbali z tego względu centymetr po centymetrze. Możemy tylko mieć nadzieję, że te barbarzyńskie czasy już minęły.

Relikwie nie są rozdawane ot tak sobie au naturel, lecz w stosownym opakowaniu. Jestem pewna, że gdzieś pod Krakowem ruszyła już mała (wielka?) fabryka relikwiarzy. Dochód z niej z pewnością zrekompensuje straty związane z zamknięciem kościelnej komisji majątkowej.

Inną sprawą pozostanie skuteczność relikwii. Możemy ją obserwować na przykładzie Kubicy. Choć mam wielką nadzieję, że nikt z opiekujących się naszym rannym i cierpiącym bohaterem narodowym nie poprzestanie na zawierzeniu się relikwii i że wszyscy będą wykonywać swą ciężką pracę, opartą na umiejętnościach i wiedzy, której rozwój Kościół wstrzymywał przez wieki. Na szczęście obok niego i niejako wbrew niemu zawsze byli ludzie, którzy raczej wierzyli w postęp i w naukę, a nie w cudowne właściwości szat, czapeczek i krwi. Teraz wiara ta nie przeszkadza. Jak z jej skutecznością to zupełnie inna sprawa.

prof. Magdalena Środa specjalnie dla Wirtualnej Polski

wstepniak – zniesmaczony Mizia

===================================================
1 style=”text-align: center;”>przykładowe RELIKWIE WZBUDZAJĄCE – ODRUCH WYMIOTNY …

relikwia św. walentego….

kości nadgarstka ks. Jerzego

czaszka św. bonifacego

=================================================

myślę , że wystarczy jest przed 22,00 wiec te najdrastyczniejsze nie zamieszczam , bo młodzi ludzie tu zaglądający doznają szoku !!!

Posted in "ZNAKI", ANOMALIE, CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 34 Comments »

POLSKA UMARŁA – pogrzeb odbędzie się na wawelu…..

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 28, 2011


POLSKI RZĄD PODPISAŁ WYROK NA RESZTKI , HUT, KOPALŃ I INNEGO POLSKIEGO PRZEMYSŁU 

DECYZJE ZAPADŁY OSTATECZNIE I NIEODWOŁALNIE

TAK BĘDZIE WYGLADAŁA PRZYSZŁOŚĆ POLAKÓW KTÓRZY TU POZOSTANĄ… 

NIEZALEŻNI SPECJALIŚCI WIESZCZĄ NAWET 3 500 000 ZWOLNIONYCH NA BRUK POLAKÓW W ZWIĄZKU Z PLAJTĄ 99% PRZEMYSŁU 

TA DECYZJA BIJE WE WSZYSTKIE BRANŻE Z JEDNAKOWĄ SIŁĄ ..

=====================================================

CO BY NIE POWIEDZIEĆ MAJĄ ROZMACH SKURWESYNY – I WCALE SIĘ NIE BOJĄ – ANI PROKURATORA , ANI BOGA …………

=====================================================

WS. CO2: „JESTEŚMY PIERWSI NA LIŚCIE POSZKODOWANYCH”

Polska nie rezygnuje z prób zmiany zaproponowanych przez Komisję Europejską zasad podziału darmowych limitów emisji CO2 – zapewniał w TVN CNBC minister środowiska Andrzej Kraszewski. Liczy, że uda się to załatwić, zanim obejmiemy prezydencję w UE. Przyjęte przez KE zasady oznaczałyby dla polskiego przemysłu konieczność dokupowania pozwoleń pozwoleń. Ci, którzy się na to zdecydują najpewniej podwyższą ceny swoich produktów. Ci, którzy nie udźwigną ciężaru – upadną.
Eksperci od dawna ostrzegali, że unijny program ekologiczny może okazać się katastrofalny dla naszej gospodarki, której trudno będzie sprostać nowym wymaganiom. Każdy produkt, który powstaje bowiem przy udziale emisji dwutlenku węgla, podrożeje. Jednocześnie produkcja w wielu zakładach stanie się nieopłacalna, co niechybnie oznaczać będzie ich upadek, a w najlepszym razie przeniesienie się za np. wschodnią granicę. I jedno i drugie oznaczać może wzrost Za CO2 zapłacimy słono

http://www.tvn24.pl/-1,1701085,0,1,2-miesiace–zeby-przekonac-ue–i-zaoszczedzic-miliardy,wiadomosc.html

=====================================================

CO TO OZNACZA DODATKOWO –  ANO NI MNIEJ NI WIECEJ ZE ABY PRZEMYSŁ CAŁKOWICIE NIE LIKWIDOWAĆ ZACHOWAĆ TE 2 – 5 % 

NATYCHMIAST MUSI ZAPAŚĆ DECYZJA O BUDOWIE CO NAJMNIEJ 5 ELEKTROWNI JĄDROWYCH ……………. 

A WTEDY …………..

 

 JAKOŚ NIE WIERZĘ W SOLIDNOŚĆ FIRMY BUDOWLANEJ SZWAGRA MINISTRA ……………..

=====================================================

POZA TYM COŚ NOWEGO  – KAŻDY WIE , ŻE BANKRUTUJĄCY KRAJ ZACZYNA EMITOWAĆ CORAZ WIĘKSZE NOMINAŁY BANKNOTÓW 

TAK BYŁO U SCHYŁKU PRL , TAK ZACZYNA SIĘ TERAZ OTO PIERWSZA JASKÓŁKA NADCHODZĄCEGO KOŃCA ….

 

=====================================================

CZYŻBY TO PRZYPADEK TAK GWAŁTOWNEGO WYSYPU NIESZCZĘŚĆ I PRZYŚPIESZENIA ZGONU POLSKI

MYŚLĘ ŻE

TO ZASŁUGA TEGO BAŁWOCHWALCZEGO KOLOSA  

BRAZYLIJSKI SCENARIUSZ ……… 

Posted in "przepowiednie" MIZI, "ZNAKI", CIEKAWOSTKI różne, spiski i zbrodnie, zagrożenia dla polski | 30 Comments »

ROSJANIE WŁAŚCICIELAMI 40% – POLSKIEGO GAZU ŁUPKOWEGO… i co ku.. dalej

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 28, 2011


OJ POLACY – FIRMA , firma Mińsk Energy Resources. – TO NIE OFICJALNIE PRZYKRYWKA ROSYJSKIEGO GAZPROMU – TO WIE KAŻDY  ,  

I CO ŁYSO WAM CHOĆ TROSZKĘ – PLATFORMOWI TARGOWICZANIE , CHĘ .. 

Amerykanie zarabiają na koncesjach w Polsce….

Amerykańskie firmy sprzedają już udziały w koncesjach na szukanie gazu łupkowego w Polsce – informuje „Rzeczpospolita”. Według Amerykanów zasoby gazu łupkowego w Polsce wynoszą 5,3 bln m sześc.
Firmy, które w ostatnich dwóch latach nie zdołały zdobyć koncesji na poszukiwanie gazu z niekonwencjonalnych złóż, próbują nadrobić stracony czas. Nexen, który jest szóstym co do wielkości niezależnym producentem gazu w Kanadzie, poinformował o odkupieniu 40 proc. udziałów w koncesjach Marathon Oil Corporation w Polsce.

Wcześniej – w grudniu ubiegłego roku – podobnej transakcji dokonała firma Mińsk Energy Resources. Nabywcą trzech koncesji został włoski koncern ENI. O znalezieniu partnera do poszukiwań w Polsce myśli też amerykański ExxonMobil.
Więcej w „Rzeczpospolitej”.

czekamy

na wzrost cen wody ,zaraz to nastapi ,schematy swiatowe sa powtarzane,pierwsze limit producji mleka,drugie otwarcie rynku na import,trzecie obce panstwa wydobywaja nasze surowce,cztery zniszeni gospodarki i ekosystemu danego kraju,polska to byl ladny kraj

 ======================

SIEDŹCIE SOBIE DALEJ SPOKOJNIE , NADSTAWIAJTA 2 POLICZEK POTEM DUPĘ

ALE BEZEMNIE

INNYM TEŻ RADZĘ PO PROSTU  

===================================

TAK TAK ROSJANIE I AMERYKANIE BĘDĄ MIELI GAZ Z „GŁUPKÓW”

POLSKICH GŁUPKÓW UCHACHA

=====================================================

A MÓWIŁEM WAM ŻE TYLKO KORONACJA MIZI NA KRÓLA POLSKI UCHRONI WAS PRZED WSTYDEM , OBCIACHEM I NĘDZĄ

😉  

Posted in spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 28 Comments »

NAJWIĘKSZE ZAGROŻENIE – NA WŁASNE ŻYCZENIE …

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 27, 2011


DLACZEGO TAK JEST ??? NIE BÓJCIE SIĘ TEGO POWIEDZIEĆ  , BO CO PAN W WIEKU PODESZŁYM NA NIEUSUWALNEJ „PLACÓWCE” BUDŻETOWEJ NA KTÓRĄ WIELEDZIESIĄD LAT TEMU SKIEROWAŁA GO PARTIA SIĘ OBRAZI ??  A NIECH SIE OBRAŻA – MŁODZI W IMIE JEGO WYGODY CHCĄC NIE CHCĄC WYJADĄ – POPROSTU NIE BEDZIE INNEGO WYJŚCIA , TYM BARDZIEJ ŻE NA RYNEK „PRACY” WCHODZI POWOJENNY WYŻ DEMOGRAFICZNY – NOWYCH EMERYTÓW KTÓRZY SKUTECZNIE ZABLOKUJĄ ROTACJE ETATÓW – ZGADZAJĄC SIĘ PRACOWAĆ NA TYM SAMYM STOŁKU ZA 50% TEGO CO DOTYCHCZAS – A RESZTĘ SOBIE WYRÓWNAJĄ EMERYTURĄ – KONIEC KOŃCÓW PO PRZEJŚCIU NA EMERYTURĘ BĘDĄ MIELI O 30 DO 40% WYŻSZE DOCHODY NIŻ PRZED PRZEJŚCIEM NA EMERYTURĘ  ……… 

I TERAZ PYTANIE KTO Z NICH DOBROWOLNIE ZREZYGNUJE Z TAKIEGO UKŁADU –

ODPOWIEDŹ JEST JEDNA NIKT O ZDROWYCH ZMYSŁACH

WIEC MACIE OBRAZ JAKĄ POLITYKĘ PROWADZI III RP…..

W DUPIE MAJĄ MŁODYCH – tyle ze to polityka idioty i doprowadzi dziś tych matołów z siwymi głowami do rynsztoka …  NIE TRZEBA BYĆ NAUKOWCEM ZEBY WIEDZIEĆ , ZE TO JEST ……..  ALE STARCOM SIĘ PODOBA.  

Wielu emerytów (szczególnie w budżetówce) po prostu blokuje miejsca pracy dla młodych, z reguły lepiej wykształconych. Dlatego też w sklepach pracuje mnóstwo ludzi po dobrych studiach, a w urzędach siedzą nieusuwalni od lat ludzie i ciągną i pensje i emerytury.
„Ludzi inteligentnych jest w społeczeństwie jakieś 5 czy 6 procent. Moją kampanię robię więc dla idiotów.”
Georges Freche

Żebyśmy nie obudzili się za późno, kiedy młodzi ludzie wyjadą za chleb do sąsiednich państw UE. Od 1 maja swoje rynki pracy otwierają: Niemcy czy Szwajcarzy, więc będzie to okazja na wyższe zarobki, a przede wszystkim na znalezienie pracy. Chciałbym, ale niestety nie wierzę, że osoby w moim wieku wrócą do Polski. Dlaczego? Z prostego powodu: choćby w Niemczech standard życia jest znacznie wyższy niż w naszym kraju. Polska poziomem życia dogoni „Zachód” za jakieś 50 lat. Do tego czasu Polacy znajdą swoje miejsce na Ziemi, ale raczej poza naszymi granicami…

CO ZATEM ROBI RZĄD ABY TEMU PRZECIWDZIAŁAĆ – NIC  POZA PRYMITYWNYM STRASZENIEM RÓWNIE PRYMITYWNYMI ARTYKULIKAMI PISANYMI NA POSTRACH PRZEZ RÓWNIE PRYMITYWNYCH PISMAKÓW , O CZYM SWIADCZY ICH TREŚĆ I STARANNOŚĆ BYLE JAKA W NAWIĄZYWANIU DO FAKTÓW I REALIÓW ŻYCIA NA ZACHODZIE 

SĄ TO ZWYKŁE PROSTACKIE HISTORYJKI BAZUJĄCE NA STRACHU OSÓB KTÓRE NIGDY ZA GRANICĄ NIE BYŁY – WIEC JEST PROSTO SPRAWA POSTAWIONA – JEDŹCIE I NIE WRACAJCIE  MĄDRALE 

POZOSTANĄ CI PRZERAŻENI – HISTORYJKAMI O AGRESYWNYM MURZYNIE GWAŁCĄCYM PO NOCACH  NA ULICACH LONDYNU , I CI CO UWIERZĄ , ZE NIC SOBĄ NIE REPREZENTUJĄ ŻE WYJAZD TO PRACA W BURDELU LUB NA ZMYWAKU DO KOŃCA DNI SWOICH 

A WIĘC NIECH ZOSTAJĄ CI STRACHLIWI DONKOM I BRONKOM O TAKICH CHODZI – IDEALNI NA ROBOLI , POSŁUSZNI , ITP – OWCW I BARANY

„BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ DONKOM , KISZCZAKOM , BRONKOM , WAŁĘSĄ , JARUZELOM  i tp kwachom , szechterom , i td , jarosławom , pawlakom

i sch rodziną ………… 

Jednak rynek europejski jest chłonny i szczególnie otwarty na młodych, dobrze wykształconych ludzi. Dlatego wiele osób już rozpoczynając studia wie, że chce pracować na zachodzie. Nie sposób policzyć, podobnie jak trudno oszacować, ilu Polaków obecnie pracuje za granicą. A nawet jeśli znajdzie pracę, ile jest w stanie zarobić absolwent wyższej uczelni? Niewiele. Mówi sie nawet o pokoleniu „1200 złotych brutto”. A to za mało, by ci najlepsi i najbardziej ambitni zostali w kraju…

Tymczasem w Polsce zaczyna brakować pracowników . Bo młodzi wolą zmywać naczynia w angielskim pubie, niż pracować w call center w Warszawie. Czy słusznie? Nie słabnie zapał młodych Polaków do opuszczania domu i szukania szczęścia na Zachodzie. Coraz głośniej mówi się o tzw. trzeciej fali emigracji. Połowa z nich deklaruje, że wyjeżdża za granicę tylko na pewien czas – by się dorobić, pooddychać innym powietrzem i wrócić. To już prawdziwa fala emigracji! Dlaczego tak się dzieje? Przyczyna jest prosta – obok przebąkiwanych niewyraźnie powodów, takich jak poznawanie innych kultur i zmęczenie polską biurokracją, aż ponad trzy czwarte polskich studentów zamierza wyjechać z powodu złej sytuacji na rynku pracy i niskich zarobków.

Czy warto więc zostawać?

Dziś z kraju wyjechało już 3 proc. lekarzy i wiele wskazuje na to, że będzie ich więcej. To dlatego coraz więcej instytucji i firm bije na alarm i robi, co może, żeby młodych Polaków zatrzymać. A to trudne zadanie, bo jak przekonać do pozostania w kraju, skoro realnej szansy na poprawę jak na razie nie ma. Tymczasem wśród osób z wyższym wykształceniem panuje ponad 35-procentowe bezrobocie

„Z Polski trzeba jak najszybciej uciekać, bo tu nie ma perspektyw”. To bardzo często powtarzane zdanie. Ale może zacznijmy od pytania, o jakie perspektywy chodzi? Czyżby o wielką karierę, albo przynajmniej o lepszą pracę w swoim zawodzie?

Myślę, że wiele osób chce pracować za granicą także dlatego, że jest to traktowane bardzo prestiżowo. Uważa się, że takie osoby są przedsiębiorcze, inteligentne, odważne, sprytne. A u nas co? Masz studia wyższe – prawie każdy je ma, a zatem nie wyróżniasz się. A właściwie jesteś zagrożeniem dla urzędników, którzy wykształcenia nie mają, ale mają troszkę świadomości, że pracy poza urzędem nie dostaną nigdzie.

MIZIA .

=======================================================

Młodzi bez pracy!

Najliczniejszą grupę wśród bezrobotnych stanowiły osoby w wieku 25-34 lata (29,6% ogółu zarejestrowanych) oraz osoby w wieku do 24 lat (22,0%). Osoby w wieku 45-54 lata w ogólnej liczbie bezrobotnych stanowiły 19,7%. Odsetek zarejestrowanych bezrobotnych w wieku 35-44 lata wyniósł 18,4%, a powyżej 54 lat – 10,3%. W stosunku do analogicznego okresu 2010 roku

http://biznes.interia.pl/news/gus-trwa-dramat-25-34-latkow,1630076

Posted in Uncategorized, zagrożenia dla polski | 16 Comments »

3,2,1 – 7 dni zostało – OSTATNI GASI ŚWIATŁO – czyli koniec wyzysku i gnojenia.

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 25, 2011


CO POLSKIEJ RODZINIE DA NIEMIECKI RZĄD

Pielęgniarka na wagę złotaNie oznacza to jednak, że Niemcy czekają na Polaków we wszystkich landach i we wszystkich branżach, zawodach, specjalnościach. Z analiz Federalnej Agencja Pracy (FAP) oraz Niemieckiego Urzędu Statystycznego Statistisches Bundesamt (NUS SB) wynika, że najwięcej wakatów jest w centralnych i zachodnich częściach „Reichu”. Zaś najtrudniej o zatrudnienie we wschodnich rejonach kraju (byłe NRD), gdzie bezrobocie wynosi 13,4 proc., przy średniej dla całych Niemiec na poziomie 8,7 proc. (dane za luty 2010 roku).
Według niemieckich urzędów pracy, mile widziani będą przede wszystkim polscy budowlańcy, inżynierowie, kucharze, kelnerzy, mechanicy samochodowi i specjaliści IT. Nie zabraknie także propozycji dla sprzątaczek, niań i kobiet zajmujących się prowadzeniem domu. Na świetne oferty pracy i płacy mogą liczyć głównie lekarze i pielęgniarki znad Wisły, bo szpitalom nad Renem czy Wełtawą często brak wykwalifikowanej kadry medycznej.

– W dużo gorszej sytuacji są rodzimi socjolodzy, psycholodzy, pedagodzy, filolodzy i absolwenci innych kierunków humanistycznych. Jeśli spróbują szczęścia za Odrą, będą musieli się przebranżowić, obniżyć swe ambicje zawodowe, pracować dużo poniżej swych możliwości intelektualnych – uważa Marek Boberek, właściciel agencji pośrednictwa pracy, która ma swój oddział w Hamburgu.

Zgadza się z nim Joanna Kropidłowska, która jeszcze dwa lata temu była nauczycielką w jednej z gdyńskich szkół, a obecnie opiekuje się starszymi osobami w Lubece.

– Nawet nie próbowałam znaleźć pracy w swoim zawodzie, mimo że dobrze znam język – mówi Kropidłowska. – Tak samo robią inni nauczyciele z Polski. Wykonujemy zawody rzemieślnicze, usługowe, pomocnicze i cieszące się u Niemców małym prestiżem.

Pani Joanna w Niemczech zarabia około 2 tys. euro miesięcznie. W Polsce też zarabiała 2 tys., ale złotych.

– Dumę chowam do kieszeni, bo wolę niemieckie pieniądze niż polski prestiż, który nie pozwalałby mi na regularne płacenie rachunków i rat kredytu hipotecznego – mówi była nauczycielka z Gdyni.

Młody narybek z zawodówek

Niemcy nie chcą może polskich nauczycieli, ale chcą za to naszych uczniów. Według gazety „Suddeutsche Zeitung”, tamtejsza izba rzemiosła chce od 2011 roku werbować przyszłych pracowników w szkołach zawodowych w Polsce .


Decydując się na taki wyjazd, młody człowiek podpisze umowę z zakładem niemieckim, w którym będzie się uczył zawodu w praktyce. Poza tym regularnie będzie brał udział w zajęciach teoretycznych prowadzonych w tamtejszej szkole zawodowej. Jedyne ograniczenia to wiek (uczeń musi mieć co najmniej 16 lat) a także specyfika zawodu, jakiego zechce się nauczyć młody człowiek.

Preferowani będą młodzi ludzie chcący zostać w przyszłości m. in. kucharzami, hotelarzami, elektronikami i mechanikami. Niemieckie firmy chcą płacić za praktyki  700 euro miesięcznie.

– Dostając takie pieniądze, można nawet pomóc rodzinie w Polsce – komentuje Adam Zakrzewski, uczeń jednej z zawodówek z Kędzierzyna-Koźla.


Ile euro za godzinę pracy w Niemczech
specjalista SAP: 32-52
informatyk: 26
kierowca tira: 12,75
malarz – tynkarz: 11,25 – 9,50
górnik: 11,17
pielęgniarka: 6,5.
Źródło: FAP, NUS SB, są to stawki brutto.

Kiedy otworzą rynek pracy?

Zniesienie ograniczeń na niemieckim rynku pracy dla obywateli państw wschodniej Europy, które przystąpiły do UE w 2004 r., powinno nastąpić 1 maja 2011 r., czyli po upływie maksymalnego siedmioletniego okresu przejściowego, dotyczącego wolnego przepływu pracowników po rozszerzeniu Unii.

RODZINA I DZIECI PRZEDEWSZYSTKIM

Osoba pracująca w Niemczech ma prawo do tego, by pobierać na swoje dziecko kindergeld bez względu na to, czy dziecko z nim mieszka, czy nie.Kindergeld to świadczenie socjalne, którego odpowiednikiem w Polsce jest zasiłek rodzinny. Ma do niego prawo każda osoba posiadająca dzieci w odpowiednim wieku, pracująca legalnie w Niemczech, opłacająca składki na ubezpieczenia społeczne. Zasiłek rodzinny – Kindergeld , ma na celu zrekompensowanie rodzicom wydatków na utrzymanie dziecka.

A PRZY  SOBOCIE PO ROBOCIE -STAĆ CIE ….

================================================

CO DA CI DONEK I POLSKA …….

65% POLSKI WYGLADA TAK ….

PRACA DLA ABSOLWENTÓW Z TERENOW POZAMIEJSKICH…

PRACA DLA DZIEWCZAT „ODWAŻNYCH”

DZIECI POMAGAJA RODZICOM – ABY „RODZINNE BYŁO WIĘKSZE”

WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE MŁODY CZŁOWIEKU ……

A PO ROBOCIE PRZY SOBOCIE

STAĆ CIE NA TO

NIE BADŻ FRAJEREM NIE TYRAJ NA WYGODNE ŻYCIE POLSKICH ŁAJDAKOW

Posted in Uncategorized | 108 Comments »

EUROPEJSKA – Fukushima , KWIECIEŃ/MAJ – PLANOWANE STRES TESTY W EUROPEISKICH ELEKTROWNIACH.

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 24, 2011


TEMAT BĘDZIE UZUPEŁNIONY W PONIEDZIAŁEK PO ZEBRANIU INFORMACJI NA TEMAT PLANOWANYCH W EUROPIE ĆWICZEBNYCH KONTROLNYCH WYŁĄCZENIACH REAKTORÓW JADROWYCH NA TERENIE NIEMIEC , FRANCJI I WIELKIEJ BRYTANII 

SZCZEGÓŁY BĘDĄ DOTYCZYŁY TERMINU WYKONYWANIA TYCH STRES TESTÓW , ORAZ TERRORYSTYCZNEGO NARZĘDZIA – STUXNET

====================================================

W TEJ CHWILI POLECAM BLOG GRYPA 666 GDZIE ZNAJDUJĄ SIĘ SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE NA TEMAT KATASTROFY NUKLEARNEJ W JAPONII ………..

=

=

LINK DO INFO .

 
http://grypa666.wordpress.com/

=====================================================
A TYM CZASEM WARTO SOBIE PRZYPOMNIEĆ CO PLANUJE PO ???

A TYMCZASEM ZA POLAKÓW PLECAMI , ZA KROCIOWE ŁAPÓWKI DO PRYWATNYCH PO -rtfeli…

Rząd negocjuje z UE budowę atomowych śmietników, gdzie byłyby składowane radioaktywne odpady z państw tzw. starej UE. W zasadzie te śmietniki będą jedyną pozostałością po atomowym programie Tuska.

Z powodu podpisu Tuska z 2008r. będziemy płacić UE za emisję CO2, a więc zbankrutuje przemysł, docelowy odbiorca tej energii.

Politycy z Sejmowej Komisji Gospodarki potwierdzili informację, że trwają negocjacje dotyczące lokalizacji składowisk odpadów z elektrowni atomowych państw unijnych – podaję za Polska The Times z dn. 19.02.2010r. (link: http://gielda.onet.pl/do-2018-w-polsce-powstana-sklady-odpadow-radioakty,18727,3179796,1,prasa-detal). Zaraz potem przez media przetoczyła się fala artykułów propagandowych, jak to współczesne metody składowania tych odpadów są bezpieczne, miłe, przyjazne oraz och, ach. Nic tylko odpowiednie składowisko otworzyć na swej prywatnej posiadłości.

Mała dygresja, bo skoro to takie och, ach, to dlaczego państwa UE same u siebie nie chcą składować tych atomowych śmieci? No właśnie, po co niszczyć własne terytorium, skoro problem można odesłać komuś innemu? Jakiś głupi zawsze się znajdzie i to „kupi” – ludowe porzekadło. Dochodzimy więc do konkluzji, że oto za łaskawym przyzwoleniem krajów starej UE Polska, pod rządami PO-PSL staje się atomowym śmietnikiem.

Problem „atomu” można rozpatrywać w szerszym kontekście projektowanej budowy elektrowni atomowych w Polsce. W grudniu 2008r. Premier Tusk bardzo się ucieszył, że Prezydent Francji Sarkozy poklepał go po plecach i z wdzięczności podpisał zobowiązanie Polski do płacenia UE za emisję CO2. Polska tym samym zobowiązała się, że poczynając od 2013r. będzie stopniowo dochodzić do pełnej płatności za emisję CO2, która w 2020r. osiągnie 100% planowanych kwot. W latach 2013 – 2020 zapłacimy UE aż 60 mld. zł i znacznie większe kwoty po 2020r. Zapłacimy my, nasze dzieci, nasze prawnuki, wszystkie pokolenia. Pierwsze elektrownie atomowe mają powstać ok. 2020r. Problem w tym, że do tego czasu zbankrutuje przemysł potrzebujący dużej ilości energii. Eksperci wyliczyli, iż pracę straci ok. 250 tys. pracowników zatrudnionych w tym przemyśle. Ponadto utrata jednego miejsca pracy powoduje utratę kolejnych pięciu miejsc pracy w branżach niepowiązanych, a więc na bruku wyląduje łącznie 1,5 mln. pracowników.

Pracownik, gdy nie ma zarobków, nie idzie na zakupy i nie kupuje towarów produkowanych przez innego pracownika. Do tego dojdzie spadek konkurencyjności w innych branżach. W rezultacie nie tylko projektowane elektrownie atomowe nie będą miały dla kogo produkować energii elektrycznej, ale nawet dziś istniejące elektrownie będą miały nadmiar mocy. Mało tego, opłaty za CO2 oraz koszt budowy elektrowni atomowych sprawi, że energia elektryczna w Polsce będzie dwa razy droższa, niz w UE – kolejne wyliczenia ekspertów. Ktoś bardzo nienawidzi nas Polaków.

Z szumnego programu atomowego Tuska, miast elektrowni atomowych, pozostaną tylko atomowe śmietniki tzw. starej UE. Cieszmy się Polacy, bo spotka nas prawdziwe szczęście. Ważne, że niektórym będzie żyło się lepiej. Polska jest bardzo bogatym krajem, więc zapłacimy i za CO2 i znacznie większe pieniądze z innych tytułów. Jest tylko jeden warunek, aby szacowna persona poklepała nasze Słońce Peru po plecach. Kiedy wreszcie Polska doczeka się gospodarza? Wybaczcie mi drodzy czytelnicy ten sarkastyczny tekst, ale takie są fakty.

JEŚLI SIĘ NIE OBUDZICIE TAK BEDĄ WYGLADAŁY POLSKIE DZIECI – CZYLI WASZE ,I WASZE WNUKI…

OBUDŹCIE SIĘ STOP MORDERCOM

Autor: piastolsztyn (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

ps. znając solidność polskich wykonawców zleceń rzadowych – np. autostrady – ich jakość w związku z kradzieżami materiałów oraz stosowaniem nie w pełni wartościowych materiałów „oszczędności

JAKOSĆ I BNEZPIECZEŃSTWO TYCH MOGILNIKÓW JEST GWARANCJĄ 100%

NA TRAGEDIE NARODOWĄ

Z PORĘKI

PLATFORMY OBYWATELSKIEJ

=================

JAK ZRESZTĄ SŁYSZYCIE JEDNYM Z GŁÓWNYCH PROBLEMÓW W JAPOŃSKIEJ ELEKTROWNI JEST WŁAŚNIE

TYMCZASOWY MOGILNIK ZE ZUŻYTYM PALIWEM JĄDROWYM

==========

DECYZJA NALEŻY DO POLAKÓW CZY POZA OKRADANIEM ZGODZĄ SIĘ NA WYTRUCIE POLSKICH DZIECI

===============

PROPONOWANE MIEJSCA LOKALIZACJI SKŁADOWISK ODPADÓW RADIOAKTYWNYCH NA TERENIE POLSKI.

Aby umieścić gdzieś tego typu składowisko, trzeba kupić sobie przychylność lokalną – podkreśla Antoni Mężydło (PO).

W zamian za lokalizację składowiska na danym terenie państwo musiałoby zainwestować w infrastrukturę i rozwój regionu, tak jak to jest np. we Francji. Gmina, która zdecyduje się przyjąć na swoim terenie takie składowisko, może liczyć na dotacje w wysokości kilku milionów euro. To może skutecznie pokonać opór i strach lokalnej społeczności.

==================

znajać morale i sprzedajnosć lokalnych kacyków

wójtów , burmistrzów , prezydentów

ZE ZGODĄ PROBLEMU NIE BĘDZIE

http://gielda.onet.pl/do-2018-w-polsce-powstana-sklady-odpadow-radioakty,18727,3179796,1,prasa-detal

 

Posted in KATASTROFY, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski, zagrożenia światowe | 16 Comments »

ŚWIĘTA , ŚWIĘTUJĄ BENEFICJENCI III R.P – a reszta hołoty ….

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 22, 2011


PONIŻEJ ŚRODOWISKA HOŁUBIONE W III RP. – ROZPIESZCZANE GIGANTYCZNYMI DOTACJAMI , WYPŁATAMI PENSJI- ZA NIC , ORAZ RENT I EMERYTUR A WSZYSTKO TO ZAWDZIĘCZAJĄ TEMU , ZE POSZCZEGÓLNE OSOBY REPREZENTUJĄCE TE ŚRODOWISKA BYŁY ŚWINIAMI ZAPRZAŃCAMI I JAWNYMI ZDRAJCAMI , ICH ORGANIZACJE LICZĄCE ISTNIENIE W DZIESIĄTKACH I SETKACH LAT PARAŁY SIĘ NA CO DZIEŃ ZDRADĄ , ZŁODZIEJSTWEM I GNĘBIENIEM NARODU POLSKIEGO W IMIĘ MAMONY I OBCYCH INTERESÓW SUTO OPŁACANYCH PRZEZ ICH ZAGRANICZNYCH MOCODAWCÓW .

DZIŚ PO PRLOWSKIE ŚRODOWISKA MAJA SIĘ ŚWIETNIE I SUTO ZASTAWIONE STOŁY , ICH TOWARZYSZE W KOMŻACH DOPUSZCZENI DO RABUNKU POLSKI (w zamian za usługę trzymania w ryzach okradanego narodu) TEŻ MAJĄ SIĘ ŚWIETNIE ….

=====================================================
JAKI Z TEGO MORAŁ I NAUKA – ANO TAKI ŻE – W POLSCE PRLOWSKIEJ JAK I W NAJJAŚNIEJSZEJ III R.P – OPŁACAŁO SIĘ I NADAL SIĘ OPŁACA BYĆ , ŚWINIĄ KABLEM , ŁAJDAKIEM , ZDRAJCĄ , ZŁODZIEJEM – et cetera…..
=====================================================
W TAKIM RAZIE CO NAM POZOSTAJE – SPAKOWAĆ MANATKI I WYJECHAĆ , BO INNI NIEWOLNICY DOPUSZCZENIE DO OBGRYZANIA KOŚCI Z PARTYJNO – KOŚCIELNYCH STOŁÓW ZBUNTOWAĆ I SPRZECIWIĆ SIĘ WAM NIE POZWOLĄ POD KARĄ REPRESJI SĄDOWO PROKURATORSKICH ORAZ KAR KOŚCIELNYCH WŁĄCZNIE Z EKSKOMUNIKĄ….

SOJUSZ CZARNO – CZERWONY – PO PRLOWSKI – TRWA !!!!
RAZ ZDOBYTEJ WŁADZY NIE ODDADZĄ W ŻADEN SPOSÓB
=====================================================
 OTO ICH ZASŁUGI W WIELKIM SKRÓCIE ZA KTÓRE NAJJAŚNIEJSZA RZECZPOSPOLITA NUMER 3 ICH NAGRADZA I HOŁUBI

=====================================================
ZASŁUGI NA PRZESTRZENI STULECI WYBRANYCH POLSKICH „PATRYJOTÓW” W SUTANNACH ………….

Andrzej Olszowski – biskup chełmiński od 1661 r., arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski (1674–1677), senator, podkanclerzy koronny (1666–1676). Wychowanek jezuitów,zręczny i elastyczny karierowicz, zmieniał fronty
i protektorów. Nepota i łapownik słynnyz chciwości. Brał pieniądze od Austriaków,Francuzów, Prusaków i Rosjan. Czy miało to wpływ na fiasko zabiegów o odzyskanie lenna
pruskiego? Wszak kariera w Kościele zależała
od przychylności Niemiec, bo arcykatolicki cesarz mógł wówczas zablokować w Rzymie każdą nominację.

Olszowski karierę rozpoczął dzięki poparciuwuja, kanonika gnieźnieńskiego Koniecpolskiego,który zapewnił mu też protekcję prymasa Łubieńskiego i biskupa Trzebickiego.
Doskonale umiał się „ustawić”. Po śmierci Łubieńskiego przeszedł pod „opiekę” królowej Marii Ludwiki Gonzagi, w której orszaku wrócił z Francji, gdy jechała do Polski na ślub z Władysławem IV.Był w związku z tym członkiem stronnictwa francusko-pruskiego. Ale gdy już jako biskup zasiadł w senacie, niespodziewanie nie poparł programu reform Jana Kazimierza, a nawet bronił oskarżonego o zdradę Lubomirskiego.W czasie jego rokoszu wyjechał z kraju do Niemiec, bo przede wszystkim na ich rzecz zdradzał Polskę. Gdy król zrezygnował z reform,Olszowski wrócił i kontynuował karierę.
Na sejmie koronacyjnym skutecznie poparł prawo, że królem Polski może być tylko katolik, a podczas elekcji w 1669 r. przeforsował kandydaturę Michała Korybuta Wiśniowieckiego, licząc na karierę przy nim. To już było stronnictwo habsburskie. Za skojarzenie małżeństwa
króla z Eleonorą Habsburg zapewnił sobie od Habsburgów roczną pensję 6 tys. talarów.

Zaatakowany na sejmie przez kanclerza litewskiego Paca – przyznał się do wzięcia „podarunku”od Moskwy. Odwrócił się od króla Michała w czasie konfederacji gołąbskiej i porozumiał z jego największym wrogiem– Janem Sobieskim. Na elekcji 1674 r. poparł kandydaturę Sobieskiego, a w nagrodę został prymasem Polski. To znowu było stronnictwo francuskie. Jako prymas powinien był złożyć urząd podkanclerzego, ale ociągał się aż przez dwa lata, bo urząd ten dawał wielkie wpływy i dochody. Żądny władzy uważał się za interreksa nawet za życia króla, co wywołało konflikt z Janem III. Wysyłany był w misjach dyplomatycznych, ale jako chciwy łapownik, nepota i zdrajca przynosił tylko szkody. Nic nie dały m.in. jego misje o Austrii w sprawie grabieży i dalszegopobytu wojsk austriackich w Polsce. Wspierał finansowo i nachalnie wręcz protegował swoich siostrzeńców – Załuskich. U Habsburgów i papieży zabiegał dla nich o beneficja i awanse kościelne. Rodzinę Załuskich z pozycji średniej szlachty wyprotegował do grona możnych.

Michał Radziejowski – książę biskup warmiński od 1677 r., arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski w latach 1687–1705, senator,kardynał.
Podkanclerzy koronny od 1685 do 1689 r., interreks w latach 1696–1697. Wychowanek jezuitów. Syn zdrajcy – katolika Hieronima– który ściągnął na Polskę potop szwedzki. Godny syn swego ojca: patologiczny zdrajca, łajdak łasy na zaszczyty, bezwzględny chciwiec i łapówkarz, zdradzał wszystko i wszystkich. W początkach panowania Jana III Sobieskiego, swego bliskiego krewnego, ściśle z nim współpracował, za co został podkanclerzym. W 1686 r. papież, chcąc pozyskać króla za pomocą krewnego, mianował Radziejowskiego kardynałem.Wywołało to poważny konflikt wewnętrzny w Polsce, bo kardynałowi wyraźnie uderzyła woda sodowa i domagał się uznania go za drugą osobę w państwie – po królu, a przed prymasem i synami króla. Konflikt narastał, aż Sobieski spróbował go rozwiązać w jedyny możliwy sposób: po śmierci prymasa odność tę przejął Radziejowski. W ten sposób uzyskał on wymarzoną pozycję. Nie zmieniło to jednak postawy zdrajcy – opłacany przez Sapiehów nadal warcholił jak tylko mógł. Wziąłudział w spisku przeciwko królowi, wykrytymw 1688 r. Za poparcie pruskich żądań zwrotu kosztów wojennych jeszcze z okresu potopu (sprzed prawie pół wieku!) zdrajca w sutannie dostał od Prusaków serwis stołowy wart 100 tys. zł! A Prusacy dostali 40 tys. talarów i wysokie odsetki za ponad 30 lat.Radziejowski brał też od Habsburgów. Później wywołał w Polsce powszechne oburzenie wysłaniem listu gratulacyjnego do Fryderyka I, gdy ten koronował się na króla Prus. Jako interreks „oczyścił” skarbiec Polski. Prawie do czysta. Jako interreks i prymas trzy razy sprzedał koronę Polski i Litwy tym, którzy dawali więcej. W roku 1697 zawarł pisemny układ z posłem francuskim o poparcie elekcji księcia Contiego, a z olbrzymiej łapówki francuskiej
(ponad 200 tys. talarów!) wziął 60 tys. talarów. Resztą podzielili się Sapiehowie, Lubomirski i biskup Załuski. Na polu elekcyjnym – wobec zgromadzonej szlachty – ksiądz kardynał przysiągł, że nie dał się splamić przekupstwem
ani ująć darami.

Na uroczystościach kościelnych Radziejowski występował ze swoją bliską krewną, a jednocześnie kochanką – Konstancją Towiańską oraz… jej mężem. Ciekawy trójkącik. Konstancję nazywano nawet „kardynałową”. Ona właśnie pośredniczyła w jego machinacjach, m.in. w przejęciu 100 tys. talarów łapówki, którą zdrajca ksiądz prymas otrzymał za przejście na stronę uzurpatora Augusta II Mocnego, sojusznika i klienta Austrii i Rosji, przeciwko księciu Contiemu, prawowicie wybranemu, za którego poparcie wziął w łapę całkiem niedawno! Dopiero po zapłacie całej sumy, w gotówce i w diamentach, złożył hołd Augustowi. Przy każdej łapówce załatwiał swej kochance osobną prowizję.Kolejne 100 tys. talarów łapówki wziął ksiądz prymas od Jana Reinholda Patkula za wciągnięcie Augusta II w sojusz z Rosją do wojny ze Szwecją. Wielka wojna północna trwała 21 lat, zrujnowała Polskę i przetrąciła jej kręgosłup, a Rosja urosła do potęgi.

W czasie wojny północnej ksiądz prymas nie byłby sobą, gdyby… nie zdradził Augusta dla Szwedów. Na ich żądanie dotyczące detronizacji Sasa zawiązał w 1704 r. konfederację warszawską i jako prymas ogłosił detronizację
Augusta i bezkrólewie. Dążył do elekcji Lubomirskiego, który był bliskim powinowatym jego kochanki, Towiańskiej, ale Karol XII miał własne plany i przeprowadził wybór Stanisława Leszczyńskiego. Była to uzurpacja,bo króla wybierano tylko na elekcji, jednak zdradziecki ksiądz prymas uznał Leszczyńskiego za króla, wywołując w ten sposób wojnę domową.Po wniesieniu skargi przez Augusta II
papież oskarżył prymasa o zdradę prawowitego króla i pozbawił go jurysdykcji, czyli arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, za ogłoszenie bezkrólewia. Spór rozwiązała śmierć szubrawca. Prymas Radziejowski zgromadził niewyobrażalny majątek. Pod koniec życia mógł już tylko bezsilnie patrzeć, jak jego wielkie dobra
bezlitośnie łupią wspólnicy jego zdrad: Szwedzi, Rosjanie, Sasi, Prusacy. Niestety, złupili przy tym także całą Polskę, i to kilka razy, wzdłuż i wszerz.
Radziejowski – prymas, kardynał, arcyzdrajca i arcyłotr ma godne miejsce pochówku w kościele św. Krzyża w Warszawie.

Stanisław Szembek – biskup pomocniczy krakowski od 1690 r., biskup kujawski od 1700, arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski w latach 1706–1721, senator. W 1697 r. poparł bezprawną elekcję Augusta II, za co otrzymał sowitą zapłatę oraz szybkie awanse biskupie i związane z nimi beneficja. Szembek służył Augustowi II, mimo że król zrobił z Polski pole bitwy wojny północnej, a w efekcie kraj był potwornie grabiony i dewastowany. Już w 1706 r. nagrodzono Szembeka godnością prymasa i związanymi z tym dochodami. Po abdykacji Augusta II biskup Szembek – na polecenie cara Piotra I – ogłosił bezkrólewie i pod rosyjskimi bagnetami sprawował władzę w części Polski okupowanej przez Rosjan. Po powrocie Augusta II na tron wiernie mu służył także w czasie konfederacji tarnogrodzkiej i Sejmu Niemego. Służąc Sasom, budował także wpływy w Rzymie. Tą samą drogą i współpracując z Rosją, nepota ów budował potęgę swego rodu. To dzięki poparciu Rosji, Sasów i Habsburgów brat biskupa, Jan, też agent rosyjski, został w 1703 r. podkanclerzym, potem kanclerzem wielkim koronnym, a w rodzie Szembeków nastąpił wysyp biskupów (w jednym czasie było czterech) i innych dostojników kościelnych. Spadł im także deszcz związanych z tymi godnościami tłustych beneficjów.
Ród zgromadził ogromny majątek i aspirował do rangi magnatów. Cenę za tę zdradę płacili Polacy: wojna północna zrujnowała Polskę doszczętnie, o 30 proc. zmniejszyło się zaludnienie, a mieściny Kraków i Poznań miały po kilka tysięcy mieszkańców. Szwedzi, Rosjanie, i Sasi grabili bardziej niż w czasie potopu. Rosjanom nie udało się wywieźć tylko kolumny Zygmunta z powodu kłopotów z transportem. Gwałty na ludności cywilnej były potworne. Właśnie ksiądz prymas, jako władca okupowanej przez Rosjan części kraju, przyczynił się do wzmocnienia ich wpływów w Polsce, a tym samym – do osłabienia jej i utraty suwerenności na Sejmie Niemym w 1717.

Kazimierz Łubieński – biskup chełmski od 1705 r., krakowski w latach 1710–1719, senator. Wychowanek jezuitów. Stronnik i klient Augusta II, mimo że ten był uzurpatorem, poparł wojnę północną, wywołał dwie wojny
domowe, zrobił z Polski rosyjski protektorat i zamienił w karczmę przydrożną dla obcych wojsk.
Łubieński był przez cara sowicie wynagradzany za usługi – także godnościami kościelnymi
i związanymi z nimi dochodami. W czasie 8-letniego wakatu na biskupstwie krakowskim zarządzał tą diecezją od 1702 r. jako administrator generalny. A była to jedna z największych diecezji w Europie i przynosiła krociowe
dochody, stanowiąc praktycznie państwo w państwie. Przed 1772 r. dochody biskupa krakowskiego wynosiły 1 200 000 złotych rocznie! To była fortuna. Ośmioletnie zabiegi saskie i rosyjskie w Rzymie dały efekt: w roku 1710 został ordynariuszem. Za zdradę ojczyzny!

W czasie wojny domowej, od 1716 r., przebywał na dworze króla w Warszawie, przygotowując mediację rosyjską i Sejm Niemy w 1717 r. To on, wraz z drugim zdrajcą – biskupem
Szaniawskim – jest sprawcą uchwały o zmniejszeniu liczebności wojsk polskich i litewskich, przygotowanej w porozumieniu z Rosją, w jej interesie, pod jej bagnetami i za jej pieniądze. Długie ręce miał ambasador rosyjski
Dołgoruki. Było to faktyczne rozbrojenie Polski i rzucenie jej na łup zaborców. To biskupa Łubieńskiego kasztelan Jezierski wprost obwiniał o „zwinięcie sztandarów” (wg Kitowicza). Oprócz Rosji zyskał jak zwykle
Kościół i biskupi. Przede wszystkim ustały żądania szlachty, aby Kościół płacił podatki na obronę Polski, no i biskupi nie musieli oddawać na podatki swoich własnych dochodów. Problem zniknął wraz z wojskiem. Niedługo potem znikła i Polska.

Stanisław Józef Hozjusz – biskup inflancki od 1720 r., kamieniecki od 1722 r., poznański w latach 1733–1738, senator. Wychowanek jezuitów, zdrajca Polski, wierny sługa Sasów. Nepota, wspierał karierę kościelną swojego siostrzeńca, Józefa Kierskiego, zabiegając o awanse dla niego u Sasa, w Rosji i w Rzymie.

Rosyjski kolaborant, wspólnik zdrajcy Lipskiego podczas „elekcji w karczmie grochowskiej”. To on ogłosił „wybór” Augusta III Sasa pod rosyjskimi bagnetami, on (wraz z nuncjuszem Albanim) załatwił u papieża unieważnienie przysięgi sejmu konwokacyjnego
wykluczającej wybór cudzoziemca. Tak, tak – papież unieważniał uchwały sejmu polskiego! Hozjusz też sowicie został za zdradę wynagrodzony przez Rosjan, Augusta III
i papieża – m.in. bogatym biskupstwem poznańskim.Przewidziany na tę diecezję książę Teodor Czartoryski musiał ustąpić zdrajcy i poczekać jeszcze sześć lat. Zarówno Hozjusz, jak i Lipski, chcieli koronować papiesko-rosyjskiego uzurpatora, żeby zgarnąć łapówkę i zająć lepszą pozycję przy korycie. Doszło do głośnego na całą Polskę i gorszącego sporu. Wygrał, koronował i całą pulę zebrał biskup Lipski

Andrzej Stanisław Załuski – biskup płocki od 1723 r., łucki od 1736, chełmiński od 1739, krakowski (tytularny książę siewierski) w latach 1746–1758, senator. Kanclerz wielki koronny od 1735 do 1746 roku. Karierę zawdzięczał
protekcji rodzinnej i wysługiwaniu się Sasom i Rosji. Gdy miał 13 lat, stryj Andrzej, biskup warmiński, zrobił go kanonikiem krakowskim, a drugi stryj, Ludwik, biskup
płocki – dziekanem kolegiaty w Pułtusku i proboszczem
płockim. A przecież to było jeszcze dziecko! Nie trzeba dodawać, że szły za tym olbrzymie dochody. Polityka prorodzinna po katolicku to nepotyzm w szczytowym wydaniu.
Podróżował po Europie, studiował w Rzymie. Po powrocie związał się z dworem królewskim poprzez ministra Flemminga i biskupa Lipskiego. Dzięki takiej protekcji objął biskupstwo płockie po śmierci stryja Ludwikaz papieską dyspensą, bo nie miał 30 lat. Był jednym z najwierniejszych popleczników Augusta II. Po jego śmierci poparł prawowitą elekcję Stanisława Leszczyńskiego i znalazł się z nim w oblężonym Gdańsku. Po zajęciu Gdańska przez Rosjan został aresztowany, ale także szybko uwolniony – już w 1735 r. dzięki poparciu carycy Rosji Anny został kanclerzem wielkim koronnym. Skąd tak nagłe zauzaufanie Rosjan do niedawnego wroga? Otóż podwarszawska wieś Kamień, miejsce „elekcji w grochowskiej karczmie”, należała do… biskupa płockiego Załuskiego! Ten szubrawiec udostępnił ją na bezprawną elekcję, bo grał na dwa fronty! Przez cały czas był informatorem obozu sasko-rosyjskiego. W związku z tym awansem musiał zrezygnować z diecezji płockiej (incompatibilia). Nie zawiódł swych rosyjskich mocodawców – wiernie współpracował z Augustem III i rosyjskim ambasadorem Keyserlingiem już na sejmie pacyfikacyjnym. Szybko został biskupem łuckim i – dla uzupełnienia dochodów! – jeszcze opatem w Czerwińsku i w Paradyżu. Ze względu na bliskość Warszawy z odległej diecezji łuckiej przeniósł się na chełmińską. Po śmierci kardynała Lipskiego Sas pozbył się kanclerza nieroba i przeniósł go na bogate biskupstwo krakowskie. W polityce Załuski był aktywny nadal – jako biskup senator. Przewodniczył m.in. komisji ds. lustracji dóbr i zabezpieczenia materialnego armii. Dziewięć lat później, gdy Alojzy Brühl obejmował dowództwo polskiej artylerii, zastał w koszarach… sześć sprawnych armat, a wydatki na proch wynosiły 100 (sic!) zł na rok. Tak biskup zabezpieczył polskie wojsko. Mogli strzelać, ale na wiwat. Podobnie całkowicie nieskuteczna była próba Załuskiego zreformowania Akademii Krakowskiej. Lecz chociaż popierał Collegium Nobilium Konarskiego i dopomógł bratu w założeniu Biblioteki Załuskich, osiągnięcie to zupełnie blednie, gdy uświadomimy sobie, że kościelny indeks ksiąg zakazanych był w Polsce prawem, książki palono na stosach, a wolność druku wprowadzono dopiero w 1788 r. Biblioteka stanowiła więc magazyn pacierzy. Ten rosyjski kolaborant jest pochowany w katedrze wawelskiej.

Grzegorz Pusłowski – administrator diecezji inflanckiej. Ten zdrajca wydał w r. 1772 list do duchowieństwa i wiernych diecezji, w którym wzywał do wierności i posłuszeństwa carycy Rosji Katarzynie II jako prawowitej władczyni.

Władysław Łubieński – arcybiskup lwowski od 1757 r., gnieźnieński i prymas Polski w latach 1759–1767, senator, interreks od 1763 do 1764 r. Prymasem został po Adamie Komorowskim, który zapił się na śmierć. Wyjątkowa
miernota, a jego „mózgiem” był inny płatny zdrajca – biskup Młodziejowski.

Stronnik Sasów, po śmierci Augusta III jako interreks początkowo popierał kandydaturę saską, ale za łapówkę 80 tys. rubli (ok. 500 tys. zł!) przeszedł na stronę Rosji. Książę Repnin przywiózł wówczas do Polski na łapówki
2 miliony złotych. Interreks prymas Łubieński, zdrajca, pozwolił, aby wyborem króla Polski zajęła się Rosja, oraz wydał zgodę na wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski w 1764 r. Zostali na długo… To dzięki niemu królem z woli carycy Rosji Katarzyny II został jej były kochanek Stanisław August Poniatowski. Potem prymas pobierał pensję od Rosjan. Płatny zdrajca prymas Łubieński spowodował też zerwanie stosunków dyplomatycznych z Francją, gdy poseł francuski protestował przeciwko obecności wojsk rosyjskich w Polsce, a także z Austrią i Hiszpanią, w interesie Rosji. Podobno został otruty z inspiracji Rosjan, bo jako fanatyk religijny sprzeciwiał się równouprawnieniu prawosławnych i protestantów.
O to otrucie podejrzewano jego współpracownika – zdrajcę biskupa Młodziejowskiego. Kościelni fałszerze historii piszą o nim: uczciwy, ofiarny, gorliwy kapłan…
Historia pogwałcenia trzech ostatnich elekcji królów polskich z nuncjuszami papieskimi i polskimi biskupami w rolach głównych dowodzi, jak bardzo klerowi katolickiemu odpowiadała anarchia w Polsce. Dzięki niej o względy biskupów zabiegali (w gotówce) zaborcy, mocno zainteresowani totalnym osłabieniem naszej ojczyzny. Biskupi – cieszący się autorytetem i największymi przywilejami – robili w dogorywającej macierzy co chcieli

Andrzej Stanisław Młodziejowski – biskup przemyski od 1766 r., poznański w latach 1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od 1767 r. Pochodził z niezamożnej szlachty wielkopolskiej.

Bardzo zdolny. Księdzem został w wieku 37 lat, potem uzyskał stanowisko kapelana przy nuncjuszu Archincie i razem z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,
zrobił majątek i wyrobił sobie wielkie znajomości, które pomogły mu w karierze.
Chciwy, cyniczny zdrajca, dziwkarz i arcyzłodziej. Prowadził niebywale rozwiązły tryb życia. Większość
swych ogromnych dochodów tracił na kobiety. Po powrocie do Polski bliski współpracownik zdrajcy Łubieńskiego, słusznie uważany za jego mózg. Oskarżano go później o jego
otrucie – podobno z namowy Rosji – za opór wobec równouprawnienia prawosławnych i protestantów.

Po koronacji Stanisława Augusta ambasada rosyjska wypłaciła temu księdzu 80 tys. rubli złotem „tytułem niezapłaconych należności”. Tak ogromna kwota dowodzi, jak ważnym był dla Rosji agentem, mimo że nie był jeszcze biskupem senatorem! „Za zasługi dla Polski” nagrodzono go jeszcze diecezją przemyską, potem bogatszą poznańską.
Taki płatny zdrajca w senacie Polski był dla Rosji bezcenny.

Po porwaniu Sołtyka i rezygnacji kanclerza Zamoyskiego Rosjanie zadbali, aby kanclerzem został ich agent w sutannie. Jako kanclerz wielki miał dostęp do największych tajemnic Polski. Sprzedawał je każdemu, kto zapłacił. Według pokwitowań zdobytych w ambasadzie rosyjskiej, zdrajca Młodziejewski brał od Rosjan roczną pensję 3 tys. dukatów w złocie.
Brał też po 1000 dukatów za donoszenie o przebiegu tajnej rady królewskiej. Ciągle jednak było mu mało, toteż z poparciem ambasadora rosyjskiego zabiegał skutecznie
o bogate kanonie, probostwa i prebendy. Wraz z biskupem Ostrowskim był w 1773 roku współorganizatorem sejmu, na którym doprowadzono do ratyfikowania I rozbioru.
Miał szczęście, że nie dożył insurekcji kościuszkowskiej.
Zdrajca biskup Massalski miał mniej szczęścia – nie uniknął szubienicy.
Brał też od Prusaków. Gdy po I rozbiorze Prusacy wprowadzali cła na towary spławiane Wisłą do Gdańska, pruski poseł otrzymał instrukcje od Fryderyka Wielkiego, aby zabiegał o 4 proc. cła. Prusak dał zdrajcy księdzu biskupowi, już kanclerzowi, łapówkę 4 tys. złotych i uzyskał… 12 proc.! (wg Niemcewicza). Po kasacie zakonu jezuitów przez papieża Klemensa XIV Młodziejowski stanął na czele Komisji Rozdawniczej. Miała ona zagospodarować olbrzymie pojezuickie dobra przeznaczone
przez sejm w 1773 r. na potrzeby Komisji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Młodziejowski, Massalski i Poniński w trzy lata większość tych dóbr rozkradli. Była to pierwsza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście
po katolicku, bo przez katolickich biskupów.

Numery wszystkich orłów prywatyzacji III Rzeczypospolitej
razem wziętych to amatorszczyzna przy bezczelnych wyczynach tych szubrawców.

Odsunięto ich jedynie od KEN. Żaden ani nie poniósł kary, ani nie stracił stołka, ani nie oddał skradzionego.
Majątek pojezuicki był oceniany na 32 miliony zł. Ruchomości rozgrabiano. Ze sprzedaży samych tylko naczyń kościelnych ksiądz biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczynia liturgiczne wziął „na przechowanie”. Kiedy wybuchł skandal, Komisje Rozdawnicze rozwiązano, ale na oświatę Polaków niewiele już
zostało. Sprawy duszpasterskie ksiądz biskup zaniedbywał
całkowicie. W diecezji przemyskiej podobno nie był wcale, Poznań nawiedził raz, kiedy po jedenastu latach od nominacji odbywał ingres! Mimo namiętności do kobiet (ach,
te kobiety!) i rozrzutności – pozostawił fortunę.
W testamencie rozporządził kwotą 1 834 810 złotych! To jest równowartość około 350 kg złota!

Nuncjusz Durini pisał o nim do papieża, że „innego boga nie zna, oprócz swego własnego interesu”.

Za to kościelni fałszerze historii piszą o nim: „Mąż czysty i niepokalany w charakterze swoim”

=====================================================
TEN KRÓTKI POCZET ŁAJDAKÓW POLSKIEGO K.K ZAŁĄCZYŁEM ABY CZYTELNIK MIAŁ SZERSZY POGLĄD RETROSPEKTYWNY , I ZE NIE CHODZI TYLKO O WSPÓŁCZESNE AFERY HOMOSEKSUALNE , PRZEPLATANE INCYDENTAMI PEDOFILSKIMI W SOSIE I OPARACH RABUNKU – KOMISJI MAJĄTKOWEJ DZIAŁAJĄCEJ W BREW PRAWU NAWET NAJJAŚNIEJSZEJ III R.P ..

ZA CAŁOKSZTAŁT DZIAŁALNOŚCI K.K W POLSCE III RP – HONORUJE TE ZASŁUGI SZEROKIM STRUMIENIEM DOTACJI I ZEZWOLEŃ NA NIEPRAWIDŁOWOŚCI I JAWNE KANTY ………..

 

POZDRAWIAM UBEKÓW , SBEKÓW , MILICJANTÓW , ORAZ KATABASÓW WŁAŚNIE SZYKUJACYCH SIĘ DO WYŻERKI ZA SUTO ZASTAWIONYMI STOŁAMI ZWANEJ ŚWIĘTAMI

========================

ŻYCZĘ WAM TĘGIEGO WZDĘCIA PO CIĘŻKOSTRAWNYCH POTRAWACH

ORAZ ZAPARĆ I ZATWARDZEŃ W PONIEDZIAŁKOWY PORANEK

🙂

mizia…. 

Posted in polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 57 Comments »

MEKSYKAŃSKIE REALIA GOSPODARCZE III R.P – wstyd i chańba

Posted by miziaforum w dniu Kwiecień 21, 2011


AUTOR JEST JEDYNĄ OSOBĄ W POLSCE PISZĄCĄ W PROST O TYM JAK JEST
DLA JASNOŚCI NIE POPIERAM GO W PEWNYCH SPRAWACH ALE W TEJ TAK .

 

Panowie, co stawiacie wymagania, By świat rozkosznie was podniecał wciąż – Jeść dajcie najpierw wszystkim bez żebrania, A potem róbcie ewidencję ciąż. Wy, którzy tak lubicie o uczuciach truć, A nie pokochaliście choć jeden raz, Nakarmcie najpierw tych, co trawią własną żółć, A na moralność później przyjdzie czas. By nędzarz myśleć mógł o Ojcu z Nieba, Dajcie nam dzisiaj powszedniego chleba.

Moja misja to być wszystkimi trzema duchami Bożego Narodzenia i obudzić sumienie Ebenezerów Scrooge’ów III RP. Ale wiem przecież, że „Opowieść wigilijna” to tylko bajka, piękny moralitet pisany w czasach, gdy za długi szło się do więzienia, a do fabryk wprowadzono lekarzy tylko po to, by czuwali, aby nie zatrudniały one dzieci poniżej dziewiątego roku życia. Skoro więc Karol Dickens ani nawet genialny Wiktor Hugo nie obudzili sumienia burżuazji, to i moje skromne starania pozostaną głosem wołającego na puszczy.

Polska nie jest biedna, Polacy w swej większości są biedni, bo zmuszono ich do uwierzenia, że każda największa nawet podłość jest usprawiedliwiona, skoro prowadzi do sukcesu, do zgromadzenia olbrzymiego majątku. Majątku, który daje autorytet, szacunek i rozgrzesza z wszelkich szwindli i nikczemności. Pieniądze dają władzę, a władza strzeże interesów tych, którzy się dorobili. Za nie wypłacenie spracowanym ludziom ich wynagrodzenia nie idzie się do więzienia, nie płaci się nawet grzywny. Przed sądem staje się za kradzież bochenka chleba czy batonika. Im, bogatym i możnym wolno nas okradać, my mamy się wstydzić swojego ubóstwa, które oni spowodowali, bo wzięli sobie tyle, że dla całej reszty nie wystarcza.

Rodzice nie mogący z nędznej, nieregularnie płaconej pensji opłacić czynszu, rachunków za prąd, wyżywić rodziny, tracą prawa rodzicielskie. I to właśnie ich, ofiary niesprawiedliwego podziału przez nich głównie tworzonego w mozolnym trudzie dochodu narodowego się piętnuje, a nie sprawców ich nieszczęść. Nie skąpych i bezdusznych pracodawców, chciwych kamieniczników, lichwiarzy tuczących się ich krwią. Zawsze winne są ofiary. Bo są bezbronne, bo media nie dopuszczają do zasadniczej debaty. Debaty o podziale. Debaty o rosnącym bogactwie nielicznych i coraz powszechniejszej biedzie szerokich mas.

Ktoś, kto ujmie się za krzywdzoną większością, która już dawno nie chodzi do kina, teatru, nie wyjeżdża na urlopy i drży ze strachu przed eksmisją, zajęciem komorniczym, firmami windykacyjnymi, bo muszą pożyczać zwyczajnie, dlatego, że pensja jest za niska by utrzymać rodzinę, zostanie okrzyknięty populistą. Biednym bogaci zarzucają lenistwo, a to przecież bogaci są klasą próżniaczą, a zwykli ludzie pracują w wydłużonym dowolnie czasie pracy. A jeśli tylko mają szansę wyjść z pracy po ośmiu godzinach to podejmują dodatkowe zatrudnienie, żeby jakoś dać radę. Wysypiająca się do południa, jeżdżąca na narty w Alpy i na egzotyczne wakacje warstwa pasożytnicza, zarzuca ludziom upadającym ze zmęczenia, że są nie dość pracowici, że za mało się starają.

Bogaci i biedni. O tym nie wolno mówić. To jest w mediach tabu. O bogatych i biednych mówi się osobno. Nadeszła nowa segregacja. Niedawno miasto stołeczne Warszawa zleciło badania nad długością życia Warszawiaków w poszczególnych dzielnicach. I okazało się, że na biednej jak mysz kościelna Pradze żyje się 19 lat krócej niż na Mokotowie i w Wilanowie. Ale wtedy oni mówią, że biedni chleją. Bo kiedy upija się tramwajarz czy listonosz, to jest lumpem. Biznesmeni nie chleją, oni sączą drinki. Bezdomni, o czym często mówią pracownicy socjalni, w większości wypadków zapadają na chorobę alkoholową już po tym, jak lądują na ulicy. A wystarczy pojechać do Krynicy na kolejne Forum Gospodarcze. Te wory pod oczami od ciężkiego tankowania wybornej whisky nie znikają mimo licznych detoksów w SPA, masażu i zabiegów kosmetycznych.

Ratusz warszawski zapowiedział drastyczną podwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej. W całym cywilizowanym świecie komunikacja ta jest dotowana. Jest wiele miast w rozwiniętych krajach Zachodu gdzie jest wręcz darmowa. Już dziś koszty dojazdu do pracy i do szkoły pożerają znaczącą część skromnych budżetów domowych. Ale ci, którzy o tym postanowili, których stać na rozbijanie się mimo astronomicznych cen benzyny luksusowymi pojazdami o dużej pojemności silnika zadecydowali, że nie będą dopłacać w swoich podatkach do przejazdów biedaków skazanych na zatłoczony tramwaj i autobus. „Będzie jak przed wojną”, konstatuje Heniek murarz z naszej organizacji, „wtedy też drogie tramwaje jeździły nie zatłoczone, a większość ludzi pracy chodziła piechotą”. I założę się, że pensje kierowców i motorniczych ani drgną.

Bogaci drą skórę z biednych równo, gdzie się da. Wykorzystują ich w pracy, mordują drogimi kredytami (to przecież bogaci pożyczają biednym) i wciąż żądają obniżania podatków, żeby jeździli, leczyli się, i uczyli tylko ci, których nas to stać, czyli bogaci. Bogacz nigdy nie jest syty, ciągle mu mało. Kiedy ma zapłacić za pracę ręka mu drży i wciąż opóźnia, kręci, zaniża, obcina. Dopiero po paru głębszych rozwiązuje mu się sakiewka, w ekskluzywnej knajpie, kasynie albo na wakacjach życia. Nic nie jest dla nich za dobre, tylko zwykłym ludziom nic się nie należy. Do standardu należy odmowa wypłacenia zasiłku rodzinie, która kupiła na raty telewizor z płaskim ekranem, chociaż innych już dawno nie ma w sprzedaży.

Politycy i dziennikarze narzekają na niż demograficzny. Ale niejeden palant burmistrz bez żenady wypomina rodzinom wielodzietnym, które nie radzą sobie z płaceniem czynszu to, że narobiły dzieci, których nie potrafią utrzymać. To, kto ma ten naród uchronić przed zanikaniem, skoro panie z „lepszego towarzystwa” za bardzo dbają o figurę by rodzić?

Bieda nie jest hańbą, jest zjawiskiem ekonomicznym wynikającym z niesprawiedliwego i nieracjonalnego podziału bogactwa. Haniebne jest nieustanne poniżanie tych, których się ograbiło z należnej im części wytwarzanego ich wysiłkiem dochodu. Premier Szwecji, Olof Palme powiedział kiedyś, że nie przeszkadza mu bogactwo, on tylko chce, żeby nie było biedy. Prawda jest jednak taka, że nadmierne bogactwo tzw. elit, sprawia, że bieda się w Polsce szerzy jak dżuma. Zapraszam 1 maja na marsz pustych garnków!

Piotr Ikonowicz

Felieton ukazał się na stronie Super-Nowa (www.super-nowa.pl).

===============================================

PS. JEST JEDYNĄ OSOBA PISZĄCĄ O TYCH SPRAWACH ALE JEST TEŻ JEDYNĄ KTÓRA POMAGA ORGANIZUJE WALCZY Z NĘDZĄ I UBÓSTWEM 

III RP .  

Posted in Uncategorized | 29 Comments »