Miziaforum's Blog

Archive for Luty 2011

AKTYWNOSĆ SŁOŃCA – A REWOLUCJA ISLAMSKA

Posted by miziaforum w dniu Luty 28, 2011


Cykle słoneczne i ludzkie zachowanie

 

Czy cykle wojen i pokoju mogą być związane z cyklami aktywności Słońca? Niektórzy naukowcy utrzymują, że geomagnetyczne burze mają wpływ na fale mózgowe i poziom hormonów, powodując tym samym szereg różnych reakcji, głównie u osobników płci męskiej. Chociaż niewielka liczba kobiet również może odczuwać skutki takich burz, to jednak ogólnie biorąc zdają się one być mniej podatne na zmiany w zachowaniu Słońca. Reagując na zmianę poziomu hormonów, część mężczyzn może przejawiać rosnące rozdrażnienie i agresywność, podczas gdy inni wzrost kreatywności.
Okazuje się, że wzrost aktywności Słońca powoduje zwiększenie liczby epizodów psychotycznych u niestabilnych psychicznie jednostek. Chociaż niektórzy łączą takie zachowania z fazami Księżyca, dr Robert Becker i jego współpracownicy wykazali w roku 1963, że zmiany na Słońcu prowadzą również do zauważalnego wzrostu aktywności psychotycznej i że te reakcje nie są ograniczone do kilku szczególnie wrażliwych lub pechowych jednostek.
Z danych wynika, że wojny i międzynarodowe konflikty wybuchają najczęściej, kiedy nagle powstają lub nagle zanikają plamy na Słońcu oraz w okresach występowania bardziej intensywnych geomagnetycznych burz. Co więcej, takie wzrosty aktywności Słońca korelują również z okresami, w których dochodzi do większej liczby wypadków i zachorowań, jak również wzrostu liczby przestępstw i morderstw. Pod wpływem tego elektromagnetycznego skażenia pozostaje cała biosfera i ludzkie zachowania zdają się również być jego wynikiem.
Nie wszystkie burze geomagnetyczne mają destrukcyjny charakter, niemniej, jak pokazuje przegląd historii konfliktów, te ekstrema słonecznej aktywności mogą mieć również wpływ na okresy ich występowania. Dane dotyczące cykli wojen i pokoju obejmują okres co najmniej 2500 lat. Są tacy, którzy uważają, że można je prześledzić nawet jeszcze dalej w przeszłość, lecz dane obejmujące ten wcześniejszy okres nie są dostatecznie wiarygodne. Są też tacy, którzy będą argumentować, że zawsze gdzieś toczy się wojna, tym niemniej zapisy dowodzą, że mamy do czynienia z narastaniem i opadaniem konfliktów w ramach niemal regularnych cykli.
Już w roku 1915 niektórzy naukowcy zaczęli dostrzegać związek pomiędzy aktywnością Słońca i ludzkimi zachowaniami. Pionierem tych prac był rosyjski uczony Aleksander Leonidowicz Cziżewskij, który zauważył, że masowe zmiany ludzkich zachowań korelują z cyklami plam na Słońcu.
Następny krok w tej dziedzinie wykonał w latach 1930. profesor Raymond Wheeler, historyk z Uniwersytetu Kansas. Jego badania dostarczyły liczbowych danych na temat ostrości poszczególnych bitew w powiązaniu z cyklami aktywności Słońca. Edward Dewey poddał jego dane analizie statystycznej, która potwierdziła istnienie owych cykli wojennych, jednak autor nie był w stanie zdefiniować ich zależności od cykli plam na Słońcu, ponieważ posiadane wówczas dane były niedostateczne. W rezultacie bardziej szczegółowych analiz badań Wheelera przeprowadzonych w latach 1980. ten związek stał się wyraźnie widoczny.
Dokładniejsze badania danych wykazały istnienie wzorca okresów, zgodnie z którym wojny wybuchają najprawdopodobniej w kluczowych punktach cykli plam na Słońcu. Dochodzi do tego wtedy, gdy aktywność geomagnetyczna zmienia się gwałtownie w momencie wzrostu aktywności Słońca lub w malejącej części cyklu, kiedy plamy na Słońcu gwałtownie zanikają. Dodatkowo możemy zauważyć, jak niekorzystnie wpływa to na mechanizmy fizjologiczne, takie jak rytmy fal mózgowych i poziomy hormonów.
Innymi słowy, wojny mogą być rodzajem masowej psychozy. Wiedząc o tych zależnościach, możemy przewidywać kiedy wystąpi wzrost agresywności.

m…a.

=====================================================

Z OSTATNIEJ CHWILI !!

Amerykańska Agencja NASA zarejestrowała spektakularną eksplozję na powierzchni Słońca. Erupcja trwała około 90 minut. Na szczęście nie spowodowała ona zagrożenia dla satelitów, ani innych systemów elektronicznych.
===================================================
wybuch ZOSTAŁ SKLASYFIKOWANY JAKO NAJSILNIEJSZY W HISTORII OBSERWOWANYCH , A JEGO AŻ 90 MINUTOWA ERUPCJA WYWOŁAŁA WYRZUT REKORDOWEJ WIELKOŚC CME wielokrotnie przekraczajacy SIŁA – IMPULS CARINGTONA – JEŚLI BYŁ BY SKIEROWANY W STRONĘ ZIEMI , DOSZŁO BY DO GLOBALNEGO KATAKLIZMU – na szczeście nie był – ALE NALEŻAŁO BY ZAUWAŻYĆ , ŻE TO DOPIERO POCZATEK CYKLU KTÓRY TRWA OKOŁO NA RAZIE 16 DNI – A WIEC
http://www.tvn24.pl/0,1694274,0,1,gigantyczny-wybuch-na-sloncu-bez-zagrozenia,wiadomosc.html

prognozowany cykl 24 który sie rozpoczoł

źródło NASA

Posted in "przepowiednie" MIZI, "ZNAKI", ANOMALIE, KATASTROFY, Uncategorized | 76 Komentarzy »

RZAD USA – ZROBIONY W JAJO NA 20 000 000 $ – FBI i CIA Z RĘKĄ W NOCNIKU :-) –

Posted by miziaforum w dniu Luty 27, 2011


CZY TAM PRACUJĄ CZUBKI ? – CHYBA TAK

SUPER PROGRAM MIAŁ DZIAŁAĆ JAK KRYSZTAŁOWA KULA

NAWET ŚREDNIO INTELIGENTNY

CZŁOWIEK WIE ŻE , TO BZDURA , ALE CHŁOPAKI Z CIA i FBI

NIE WIEDZIELI 🙂


Rząd USA wydał ponad 20 milionów dolarów na zakup oprogramowania do wykrywania spisków terrorystycznych, który okazał się zupełnie bezużyteczny – podał „New York Times” z 20 lutego. Powołując się na relacje przedstawicieli rządu i dokumenty, gazeta napisała, że Dennis Montgomery, projektant software, programista komputerowy z Kalifornii, najprawdopodobniej nabrał urzędników federalnych, gdyż jego program wydaje się oszustwem.

🙂

Programista, którego czeka w Las Vegas proces pod odrębnym zarzutem płacenia w kasynach czekami bez pokrycia, reklamował swój produkt administracji jako środek, który zapobiegnie powtórzeniu się po ataku 11 września 2001 podobnego ataku terrorystycznego na USA. Jego oprogramowanie miało między innymi odczytywać plany terrorystów zaszyfrowane w programach arabskiej telewizji Al-Dżazira i wykrywać terrorystów na nagraniach wideo wykonanych przez samoloty bezzałogowe Predator. Użycie programu wywołało fałszywy alarm, który skłonił w 2003 r. ówczesnego prezydenta George’a W. Busha do wydania rozkazu zawrócenia samolotów lecących nad Atlantykiem. Naprowadziło też na fałszywe tropy w śledztwie w sprawie planowanego zamachu terrorystycznego w Wielkiej Brytanii w 2006 r.

Pomimo tego, że CIA już w 2003 r. doszła do przekonania, że technologia kupiona od Montgomery’ego jest oszukańcza, Pentagon nadal z niej korzystał. Centralna Agencja Wywiadowcza najwidoczniej utajniła swoje konkluzje i nie podzieliła się nimi z armią.

Informacja od Federalnego Biura Śledczego (FBI), które w 2006 r. dowiedziało się od współpracowników Montgomery’ego, że prezentując swój produkt rządowi, fałszował on dane jego testów, została natomiast zlekceważona. Rząd nadal zawierał kontrakty z nieuczciwym programistą. W 2009 r. siły powietrzne USA zatwierdziły umowę na zakup jego technologii, chociaż wiadomo już było, że inne agencje rządowe mają wątpliwości co do jej wartości.

Jarosław Klebaniuk

=====================================================

ciekawe kiedy się okaże , ze projekt INDECT wprowadzany w Polsce jest G.. warty a idea jego powstania i trwania to sposób na oskubanie kasy państwa….

🙂  MIELIŚMY JUŻ W POLSCE NIEUDANE SYSTEMY INFORMATYCZNE ,  ZUS , na których grubo zarobili przydupasy z PSL

A SYSTEM OKAZAŁ SIĘ ŚMIECIEM NIE UŻYTECZNYM  🙂

Posted in CIEKAWOSTKI różne, Uncategorized | 36 Komentarzy »

RESET CYWILIZACJI ? Blackout ? I CO DALEJ – „papierowa wiedza bezcenna”

Posted by miziaforum w dniu Luty 26, 2011


GORĄCZKOWE PRZYGOTOWANIA

Szkodliwość impulsu

Impuls elektromagnetyczny indukuje wysokie napięcie w sieciach, urządzeniach elektrycznych i elektronicznych. Zwiększone napięcie powoduje skokowy wzrost natężenia prądu elektrycznego i wydzielanie dużych ilości ciepła, w konsekwencji czego uszkodzeniu ulegają elementy elektroniczne, obwody elektryczne, a nawet linie przesyłowe. Wysokie napięcie powoduje również przebicie warstw izolacyjnych.

Zmienia własności jonosfery zaburzając łączność radiową.
Powstawanie impulsu

Impuls powstaje w wyniku przyspieszania, hamowania oraz ruchu po okręgu (w polu magnetycznym) cząstek obdarzonych ładunkiem, głównie elektronów.

W wyniku wybuchu bomby jądrowej powstaje promieniowanie gamma, promieniowanie to oddziałując z powietrzem jonizuje atomy powietrza, a wybitym elektronom nadaje kierunek ruchu zbliżony do kierunku rozprzestrzeniania się promieniowania. Przyspieszane elektrony są źródłem promieniowania elektromagnetycznego.

Powstała w wyniku wybuchu i promieniowania jonizującego plazma jest pchana siłą wybuchu, poruszając się w ziemskim polu magnetycznym, na zasadzie pola wmrożonego pcha pole magnetyczne wraz z falą uderzeniową wybuchu. Gdy zmiany są gwałtowne i silne, to zaburzenia pola magnetycznego rozprzestrzeniają się jako promieniowanie elektromagnetyczne. W ten sposób powstaje impuls elektromagnetyczny gdy do ziemskiej magnetosfery dotrze fala erupcji słonecznej lub wpadnie do atmosfery duży meteoroid.

Ciekawostką jest fakt, że urządzenia lampowe posiadają bardzo niską wrażliwość na impuls elektromagnetyczny. Wykorzystuje się to w sprzęcie wojskowym przeznaczonym do działań w warunkach zagrożenia EMP (wojna nuklearna)

Oto, Manchester Evening News, dziennik jak najbardziej szacowny, liczący sobie grubo ponad 140 lat historii, nie żadna stronka zwolenników teorii spiskowych, donosi w artykule z 29 stycznia 2010 o przeniesieniu niemal miliona egzemplarzy książek, w tym wiele manuskryptów, wywodzących się z XV wieku, z manchesterskiej Biblioteki, głęboko pod ziemię, do nieczynnej kopalni soli w Cheshire.
Oficjalnym powodem tej potężnej operacji jest remont Biblioteki, który ma potrwać, uwaga…do 2013 roku.
Przyznam się szczerze, że data 2012 nie robi na mnie żadnego wrażenia, data jak wiele innych, obrosła tysiącami mitów i niczym niepotwierdzonych legend, opierających się najczęściej na wypowiedziach anonimowych osób.
W tym przypadku mamy jednak do czynienia z jak najbardziej namacalnymi faktami, a jak się zaraz okaże, nie jest to przypadek odosobniony.
Co do szybów i sztolni kopalni w Cheshire, mają ona powierzchnię 700 boisk piłkarskich i według specjalistów stanowią idealne środowisko dla składowania bezcennych woluminów. Stopniowe zamykanie Biblioteki na placu św.Piotra rozpocznie się już w tym miesiącu 25 lutego, a całkowite w czerwcu.

Może to rzeczywiście kwestia pilnego remontu lub planowej modernizacji, którą tylko nasza, rozbudzona katastroficznymi filmami wyobraźnia, przekształca w coś nadzwyczajnego.
Jest to możliwe, ale jak zatem wytłumaczyć, ze informacje o podobnych operacjach docierają także z innych części świata?

W Holandii od 2007 roku budowany jest podziemne repozytorium (rodzaj archiwum), które pomieścić ma zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej w Gent. Trzy klimatyzowane, podziemne kondygnacje zapewnić mają możliwość składowania 40 km bieżących woluminów. Kolejny projekt modernizacyjny, któremu można tylko przyklasnąć ale i zastanowić się nad zbieżnością dat. Podziemne archiwum ma być, bowiem gotowe do składowania na początku 2011 roku a w pełni oddane do użytku w 2013 roku.

Wiosna 2011 to kolejna data wyznaczająca tym razem, otwarcie budowanej w Chicago, biblioteki uniwersyteckiej.
Tu podziemna hala, w której składowane mają być zbiory znajduje się 60 metrów pod ziemią, a całość przykryta jest potężną szklaną kopułą. Całe pomieszczenie wyposażone ma być we wszystkie możliwe systemy przeciwpożarowe, klimatyzacyjne a także drenażowe. Oprócz tego zastosowano zabezpieczenia w postaci systemu pomp i systemu zasilania awaryjnego a także nowoczesnego systemu HVAC, czuwającego nad utrzymaniem stałej wilgotności na poziomie 45%.

I wreszcie na koniec coś bliższego nam – czeska Praga. Tu także powstaje nowa Biblioteka Narodowa Republiki Czeskiej, zaprojektowana przez Jana Kaplicky. Wypadałoby powiedzieć nowy gmach, ale trudno używać tego określenia do czegoś, co bardziej przypomina bunkier. Wprawdzie jego część wystaje nad ziemię i mieścić ma czytelnie, ale wszystkie książki składowane mają być pod ziemią, skąd na powierzchnię w razie potrzeby transportowane będą za pomocą specjalnego automatycznego systemu, dostarczającego żądaną książkę w czasie 5 minut. Oczywiście najbardziej ciekawą informacją jest data ukończenia projektu. Chyba juz nikt nie będzie zaskoczony, że jest nią rok 2011.

Do wszelkich teorii spiskowych podchodzić należy z ostrożnością, wiedząc, że 90% z nich to brednie nakierowane na łatwowierność i żądzę sensacji czytelników. Być może mnogość ostatnio pojawiających się rewelacji jest też w jakiś sposób sztucznie generowana, by w chaosie i oparach absurdu ośmieszyć zbyt dociekliwych poszukiwaczy prawdy a być może także skutecznie ukryć te 10% w których nie wszystko jest bzdurą.
Z drugiej strony, antytezą naiwności jest sceptycyzm, sprowadzający się do odrzucania a priori, wszystkiego co nosi etykietkę „teorii spiskowych”, a przecież wiele z nich po okresie wyszydzania tych, którzy je głosili, okazało się prawdą. Słynny amerykański system podsłuchowy Echelon, był nie tak dawno jeszcze „teorią spiskową”. Masoneria, a raczej jej antykatolicka działalność, była uznawana za przejaw histerii niektórych przewrażliwionych katolików. Dziś ta sama masoneria, przyznaje, że wobec wciąż silnego oporu klerykałów, musi powrócić do swej walki o laickość Europy. I tak jest w wielu podobnych przypadkach, które coraz częściej wychodzą na światło dzienne.
Nie chcę nikogo przekonywać, że opisane powyżej przypadki gromadzenia zbiorów archiwalnych w podziemiach i kopalniach są przygotowywaniem się na jakąś katastrofę, o której wiedzą nieliczni, ukrywając ta prawdę przed resztą społeczeństwa. Nie chcę przekonywać, bo sam nie mam pewności.
Ale nie będę ukrywał, że informacje te zaskoczyły mnie, nie tylko dlatego że pochodzą z absolutnie pewnych źródeł i znalazłem liczne potwierdzenia podawanych tu informacji, ale przede wszystkim na ogromną i zadziwiającą zbieżność w czasie wielu rozsianych po całym świecie inwestycji.
Wygląda to tak, jakby nagle, niezależnie od siebie, po obu stronach Atlantyku ludzie wpadli na ten sam pomysł, chronienia dokumentów i manuskryptów głęboko pod ziemią.
Być może taki zadziwiający zbieg okoliczności rzeczywiście zaistniał, ale ocenę tego pozostawiam już czytelnikom.

źródła:
http://www.manchestereveningnews.co.uk/news/s/1190824_a_million_library_books_to_be_sent_down_the_mines
http://www.deepstore.com/about-us.aspx
http://www.boekentoren.be/boekentoren_mod2_EN.aspx?PageId=371
http://www.wired.com/underwire/2008/01/pragues-new-lib/

===============

BUDOWLE PODOBNEGO TYPU

O PODOBNYM PRZEZNACZENIU

Labirynt egipski stanowi chyba największą zagadkę ostatnich dwóch tysięcy lat. To, że istniał, świadczą relacje naocznych świadków (ich relacje poniżej). Z opowieści starożytnych wynika, że był zbudowany z potężnych płyt kamiennych.

HERODOT – O Minie, pierwszym królu Egiptu, opowiadali kapłani, że naprzód budową tamy ubezpieczył Memfis przed zalewami Nilu, […] Skoro więc temu Minowi (opowiadają), pierwszemu królowi Egiptu, odgrodzone ramię Nilu zamieniło się w ląd stały, założył tam miasto, które teraz nazywa się Memfis, […] a od zewnątrz wokoło niego wykopał jezioro, od rzeki ku północy i zachodowi (bo w kierunku wschodnim sam Nil stanowił granicę); nadto wybudował w tym mieście świątynię Hefaistosa, która jest wielka i jak najbardziej zasługuje na wzmiankę.
Postanowili także pozostawić po sobie [dwunastu królów] wspólny pomnik, i stosownie do tej decyzji zbudowali labirynt, który leży nieco powyżej Jeziora Mojrisa, całkiem blisko tak zwanego Miasta Krokodyli. Ten ja widziałem, a przewyższa on zaiste wszelki opis, bo gdyby nawet ktoś razem zliczył wzniesione przez Hellenów mury i wykonane przez nich budowle, pokazałoby się, że kosztowały one mniej trudu i wymagały mniejszych wydatków niż ten labirynt. A przecież także świątynie w Efezie i na Samos godne są uwagi. Były wprawdzie i piramidy wyższe ponad wszelki opis, a każda z nich dorównywała wielu i wielkim helleńskim dziełom; ale oczywiście labirynt nawet piramidy prześcignął.
Ma on mianowicie dwanaście krytych podwórców, których bramy stoją naprzeciw siebie, sześć zwróconych jest na północ, a sześć na południe, jedna obok drugiej; a od zewnątrz otacza je jeden i ten sam mur. Są w nim dwojakie komnaty, jedne podziemne, drugie nad tymi w górze, w liczbie trzech tysięcy, po tysiąc pięćset z każdego rodzaju. Otóż nadziemne komnaty sam widziałem i przeszedłem, natomiast o podziemnych dowiedziałem się tylko z opowiadania. Przełożeni bowiem nad nimi Egipcjanie w żaden sposób nie chcieli ich pokazać, oświadczając, że są tam groby królów, którzy pierwotnie ten labirynt wybudowali, oraz świętych krokodyli. Tak więc o podziemnych komnatach mówimy tylko to, cośmy usłyszeli, a górne, większe od dzieł ludzkich, widzieliśmy sami. A do tego naroża, w miejscu gdzie kończy się labirynt, przylega piramida czterdziestosążniowa (ok. 72 m), na której wyryte są wielkie figury. Droga do jej wnętrza idzie pod ziemią.
Chociaż ten labirynt jest tak wielkim dziełem, jeszcze większy wzbudza podziw tak zwane Jezioro Mojrisa, obok którego ten labirynt jest wybudowany […] Że zaś stworzyły je i wykopały ręce ludzkie, ono samo to zaświadcza. Bo mniej więcej w środku jeziora stoją dwie piramidy, każda wystająca z wody na pięćdziesiąt sążni (ok. 90 m), a pod wodą jest równie głęboka ich podbudowa. Na każdej znajduje się kamienny kolos, siedzący na tronie.
Bo najrozmaitsze wyjścia przez sale i zakręty poprzez podwórce wzbudzały w nas tysiączny podziw, gdyśmy z jednego podwórca przechodzili do komnat, a z komnat do korytarzy, a z korytarzy do innych sal i znowu do innych podwórców z komnat. Dach tego wszystkiego jest z kamienia, podobnie jak ściany, ściany zaś pełne są wyrytych figur. Każdy podwórzec jest dokoła otoczony kolumnami z białego i jak najściślej spojonego ze sobą kamienia. […] z całego kraju, który teraz leży poniżej jeziora Mojrisa, a do którego żegluga od morza w górę rzeki trwa siedem dni, ani jeden punkt wówczas nie wystawał z wody. Opowiadali też krajowcy, że to jezioro pod ziemią ma ujście do libijskiej Syrty, ciągnąc się wzdłuż gór powyżej Memfis ku zachodowi w głąb kraju libijskiego.

DIODOR – Po śmierci króla Egipcjanie ponownie wywalczyli sobie niepodległość i posadzili na tronie swojego władcę, Mendesa, zwanego przez niektórych Marrosem. Nie dokonał on wprawdzie żadnych wojennych czynów, wybudował sobie jednak grobowiec, tak zwany labirynt, który zdobył sławę nie tyle z powodu wspaniałości budowy, ile z powodu jej niezwykłej pomysłowości. Kto bowiem do niego wszedł, ten nie tak łatwo znajdzie wyjście, jeśli nie ma u boku zmyślnego przewodnika. Niektórzy powiadają też, że Dedal przybył do Egiptu, podziwiał pomysłowość tego dzieła i potem zbudował Minosowi na Krecie labirynt, podobny do egipskiego, w którym według legendy przebywał Minotaur. Labirynt na Krecie zniknął całkowicie, nie wiadomo czy dlatego, że władcy kazali go rozebrać, czy też czas zniszczył owe dzieło, natomiast całość budowli egipskiej po dziś dzień przetrwała w stanie nienaruszonym. W dziesięć pokoleń po wymienionym wyżej królu władanie nad Egiptem objął Mojris i wybudował w Memfis północne przedsionki […] Kazał też wykopać o dziesięć schojnów na północ od miasta jezioro nadzwyczajny pożytek dające i o niewiarygodnej wprost wielkości. Jego obwód wynosić miał bowiem 3600 stadiów (ok. 643,5 km) i głębokość przeważnie 50 sążni (ok. 90 m). Kto zatem zastanowiwszy się nad ogromem tego dzieła, nie zada sobie pytania, ile tysięcy ludzi przez ile lat musiało przy nim pracować.”

STRABON – Jezioro Mojrisa przez swoją wielkość i głębokość nadaje się zatem do tego, by w czasie przyboru Nilu przyjąć przelewające się wody […] u obu ujść kanału znajdują się też jednak śluzy, którymi budowniczowie kierują wpływem i wypływem wody. Ponadto znajduje się tu także labirynt, dające się porównać z piramidami dzieło budowlane, a obok grobowiec króla, który kazał wybudować labirynt […] jest tam tyle otoczonych kolumnadami i przylegających do siebie pałacowych sal, wszystkie w jednym szeregu i wszystkie przy jednej ścianie […] Przed wejściami znajduje się wiele długich, krytych korytarzy, które mają między sobą kręte połączenia, tak że bez przewodnika żaden obcy nie zdołałby odnaleźć wejścia czy wyjścia z każdej sali.
Najbardziej godne podziwu jest jednak to, że strop każdej z komnat składa się z jednego kamienia i że także szersze strony krytych korytarzy wyłożone są płytami z jednego kamienia nadzwyczajnej wielkości, przy czym nigdzie nie dodano ani drzewa, ani innego materiału budowlanego. Jeśli wejść na dach, który nie znajduje się na bardzo znacznej wysokości, to ujrzy się kamienną powierzchnię z takich samych ogromnych płyt […] również ściany zrobione są z kamienia nie mniejszej wielkości. Przy końcu […] znajduje się grobowiec, czworoboczna, mierząca u każdego boku około cztery plethrony (ok. 120 m) piramida o tejże wysokości. Imię w niej pogrzebanego jest Ismandes […]
Jeśli przepłynąć obok tej budowli i jeszcze sto stadionów (ok. 18 km) dalej, napotyka się miasto Arsinoe. Nazywało się dawniej Miastem Krokodyli […] Nasz gospodarz, jeden z najznamienitszych mężów, który pokazywał nam tam święte przedmioty, poszedł razem z nami do jeziora.”

PLINIUSZ STARSZY – „Powiedzmy i o labiryntach, bo to chyba najbardziej niesamowite dzieło wzniesione ludzkim kosztem, choć bynajmniej – wbrew temu, co by można przypuszczać – niefantastyczne! Jeden znajduje się do dzisiaj w Egipcie, w nomie herakleopolitańskim. To podobno pierwszy w ogóle labirynt, zbudowany przed 3600 laty przez faraona Petesucha, czyli inaczej Tithoesa. Przeznaczenie budowli podaje się rozmaicie. […] Nie ulega wątpliwości, że stąd właśnie zaczerpnął Dedal wzór owego labiryntu, który wybudował na Krecie; ale jego naśladownictwo ograniczyło się tylko do jednej setnej części tegoż […] To był drugi labirynt po egipskim. Trzeci jest na Lemnos, czwarty w Italii. Wszystkie zbudowane były z polerowanego kamienia, kryte sklepieniami, a przy tym egipski – rzecz dla mnie w wysokim stopniu zdumiewająca – ma przy wejściu kolumny z marmuru paryjskiego. Reszta jest z czerwonego granitu, ze spojonych z sobą olbrzymich głazów, których nie potrafią obruszyć stulecia, nawet przy walnej pomocy Herakleopolitów (bo ci nienawistnej sobie budowli w dziwnie uparty sposób stale zagrażali).
Poza tym są tam też świątynie wszystkich bóstw egipskich, a ponadto czterdzieści kaplic Nemezys i niezliczone piramidy o boku po 40 sążni (ok. 72 m), sześć zawierających u podstawy arura. Porządnie już zmęczony marszem przychodzi człowiek do owych pozbawionych wyjścia błędnych korytarzy. A tu są jeszcze sale wysoko na piętrach i krużganki, z których się schodzi dziewięćdziesięciu stopniami. Wewnątrz kolumny z porfirytu, wyobrażenia bogów, posągi królów, potworne jakieś postacie. Niektóre pałace tak są położone, że przy otwarciu drzwi powstaje wewnątrz straszliwy grzmot, po większej też części wędruje się tam w ciemnościach. Poza murem leżą znów dalsze ogromne budynki należące do labiryntu tzw. skrzydła. Dalej jeszcze inne, podziemne komory, do których wiodą przekopane w ziemi korytarze.”

Posted in ANOMALIE, KATASTROFY, Uncategorized, zagrożenia światowe | 19 Komentarzy »

NIBIRU – GLOBALNY Blackout 2011 r . ?

Posted by miziaforum w dniu Luty 24, 2011


SŁOŃCE WYBUDZONE KOLEJNY CYKL AKTYWNOŚCI SŁONECZNEJ

Zza północno-wschodniego skraju tarczy słonecznej wyłania się kolejny aktywny region, który może pokazać efektowną grupę plam słonecznych i nowe rozbłyski – informuje serwis internetowy NASA o nazwie SpaceWeather.com.

Ponad tydzień temu na powierzchni Słońca rozbudowała się duża grupa plam słonecznych oznaczona numerem 1158, która następnie popisała się dwoma błyskami, w tym jednym klasy X – największym w ciągu ostatnich czterech lat.

Obecnie obszar 1158 schował się po drugiej stronie tarczy i Słońce wydaje się spokojne. Plam też nie jest dużo, bo przy samym i to zachodzącym skraju tarczy znajdują się dwie niewielkie grupy oznaczone numerami 1161 i 1162. W czwartek znikną one za brzegiem tarczy naszej dziennej gwiazdy.
Jak donosi serwis SpaceWeather, aktywność Słońca wcale jednak nie maleje.

Najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia z kolejną dużą i aktywną grupą plam słonecznych. Czy popisze się ona rozbłyskami klasy X, tak jak region 1158 ??

Przez tysiąclecia cykle słoneczne miały mało zauważalny wpływ na ludzką cywilizację aż do roku 1850, w którym to wynaleziono, a potem zastosowano na szeroką skalę, telegraf.

We wrześniu 1859 roku, znany astronom zajmujący się zjawiskami na Słońcu, Richard Carrington zauważył nagły przebłysk na powierzchni Słońca. Osiemnaście godzin po tym przebłysku – który stał się znany jako „rozbłysk Carringtona” – na całym świecie można było zobaczyć najwspanialszy pokaz zorzy polarnej w historii. Po raz pierwszy obserwatorzy z Jamajki, Rzymu i Hawany mogli zobaczyć pokaz pulsującego, czerwonego, purpurowego i zielonego światła na niebie.

Oprócz pięknej zorzy pojawiły się też niezbyt przyjemne zdarzenia – wielu operatorów telegrafu na całym świecie zostało porażonych prądem elektrycznym, a w wielu przypadkach ich maszyny nagle stanęły w płomieniach. Był to szkodliwy efekt wpływu potężnej burzy elektromagnetycznej wywołanej przez rozbłysk słoneczny na wczesne systemy telekomunikacyjne. Na skutek gwałtownych zmian pola elektromagnetycznego spowodowanych rozbłyskiem we wszystkich przewodzących materiałach został zindukowany prąd elektryczny, a że w tamtym czasie najdłuższymi przewodnikami były druty telegraficzne (ich łączna długość wynosiła zaledwie 125 000 mil), więc urządzenia do nich podłączone najbardziej ucierpiały.

Teraz, w roku 2010, na Ziemi jest o wiele więcej potencjalnych celów dla elektromagnetycznej burzy z kosmosu, w tym międzykontynentalne rurociągi, linie komunikacyjne i energetyczne. Współczesne sieci infrastrukturalne są znacznie większe i bardzej złożone niż proste systemy z czasów Carringtona, a ich właściwości elektryczne, wzajemne połączenia i zależności pozwalają porównać je do anteny odbiorczej dla kosmicznej energii, rozpiętej na powierzchni każdego z kontynentów. Nasze rosnące uzależnienie od energii elektrycznej i systemów telekomunikacyjnych powoduje, że stajemy się jednocześnie bardziej narażeni na geomagnetyczne burze wywoływane przez słoneczne plamy. Skutkiem burz mogą być uszkodzenia urządzeń produkcji i transmisji energii elektrycznej na poziomie całych kontynentów oraz powszechne awarie systemów łączności.

CZY RZĄDY BIORĄ TO NA SERIO….

Na początku 2009 roku NASA zleciła badania National Research Council w celu określenia potencjalnych skutków „zdarzenia Carringtona” w nowoczesnym społeczeństwie. Opracowanie pod tytułem „Severe Space Weather Events — Understanding Societal and Economic Impacts” .Zagrożenie jest tak realne że, rząd USA zdecydował się na początku roku 2010 wysłać w przestrzeń kosmiczną sprzęt wartości przekraczającej koszt wysłania człowieka na księżyc ,który ma za zadanie tylko i wyłącznie monitorować aktywność słoneczną i to wszystko w samym środku kryzysu.

SKUTKI….

Jest maj 20– r. Stacje radiowe i telewizyjne nagle przerywają program i ogłaszają, że właśnie przed chwilą na Słońcu nastąpił potężny wybuch, którego skutki trudno przewidzieć. Po paru godzinach zaczyna brakować prądu. Stają pociągi, tramwaje, metro, unieruchomione zostają lotniska i dworce kolejowe. Brak sygnalizacji świetlnej powoduje gigantyczne korki na ulicach miast. Nie działają windy, stacje benzynowe, telefony, radio i telewizja, satelitarna nawigacja, staje cały przemysł. Brakuje wody, przestaje działać służba zdrowia, handel, banki, systemy komputerowe. Zaczyna się apokalipsa, której przedsmak mieli mieszkańcy Nowego Jorku i kilku innych miast w sierpniu 2003 r.

Tamten blackout trwał tylko parę godzin. Tym razem cywilizacyjna katastrofa może ogarnąć całe kraje i kontynenty, a nawet glob, i trwać wiele miesięcy, a może nawet lat. To nie scenariusz filmu grozy, lecz wnioski z raportu National Academy of Sciences (amerykańskiej akademii nauk), ostrzegającego przed kataklizmem, którego rozmiarów do tej pory nigdy nie zaznaliśmy.

ŻYCIE NA ZIEMI PO…..

1) TELEFONY , RADIOTELEFONY, STACJE NADAWCZE, RTV,- nie działają
2) TRANSPORT LĄDOWY , MORSKI, POWIETRZNY całkowicie unieruchomiony.
3) DOSTAWY WODY, PRĄDU, GAZU,całkowicie sparaliżowane.
4) WOJSKO , POLICJA , STRAŻ POŻARNA pozbawione środków łączności oraz mobilności.
5) SZPITALE SŁ. ZDROWIA DYSTRYBUCJA ŻYWNOŚCI brak technicznych możliwości sprawnego funkcjonowania.
6) PIENIĄDZE CAŁKOWICIE BEZWARTOŚCIOWE .
7) ALTERNATYWĄ BĘDZIE NA PEWNO ZŁOTO – być może dlatego skupowane za wszelką cenę.

WSZYSTKIE MASZYNY I URZĄDZENIA ZAWIERAJĄCE MIKROPROCESORY – komputery , bankomaty , stacje paliw ,samochody,itp.całkowicie nie sprawne.

CO POZOSTANIE SPRAWNE –

TRANSPORT PIESZY, KONNY , ROWEROWY, BROŃ PALNA TRADYCYJNA ,PROSTE NARZĘDZIA , HANDEL WYMIENNY , EWENTUALNIE USŁUGA WYMIENNA NA ŻYWNOŚĆ , LEKI , WODĘ.

CZYLI NATYCHMIASTOWE COFNIECIE SIĘ CYWILIZACJI O 200 LAT.

KIEDY TO MOŻE NASTĄPIĆ – W KAŻDEJ CHWILI – W/W SPECJALIŚCI OCZEKUJĄ TEGO ZDARZENIA OD 2009 ROKU – cykl ponownej aktywności słonecznej spóźnia się a im dłużej trwa stagnacja tym silniejszy będzie jego początek.
Z NIEPOTWIERDZANYCH ANI NIE DEMENTOWANYCH INFORMACJI KRĄŻĄCYCH W NECIE NA TEMAT (NIBIRU) – a w kręgach naukowych FUNKCJONUJE NAZWA – OBIEKT „X”- otóż zbliżanie się tego obiektu do słońca powoduje zakłócanie funkcjonowania procesów zachodzących na słońcu odczuwalnym a nawet namacalnym skutkiem są anomalie pogodowe na ziemi w roku 2010 –

przejście obiektu „X” W POBLIŻU SŁOŃCA – MOŻE BYĆ KATALIZATOREM ZWIĘKSZAJĄCYM ROZBŁYSK INICJUJĄCY NASTĘPNY CYKL AKTYWNOŚCI SŁONECZNEJ DO SIŁY KILKUDZIESIĘCIOKROTNIE WIĘKSZEJ NIŻ SŁYNNY ROZBŁYSK Carringtona z roku 1859 – którego siła była by wystarczająca do unicestwienia całkowitego infrastruktury technicznej obecnie istniejącej……..
=================================================
najważniejsze dla nas -TO FAKT IŻ ROZBŁYSK TEN NIE CZYNI ŻADNEJ SZKODY ORGANIZMOM  ŻYWYM – z wyjątkiem ludzi posiadających rozruszniki serca.

Cóż za ironia losu. Ludzkość cały czas stara się rozwijać technologię starając się zapomnieć o czasach, kiedy uganialiśmy się za mamutami, ale gdyby całą tę współczesną technologię szlag trafił, tacy jaskiniowcy byliby dla nas niedoścignionym wzorem.

PROPONUJĘ POSZPERAĆ I ZWRÓCIĆ UWAGĘ – NA FAKT ZBIERANIA WSZELKICH MATERIAŁÓW ZAWIERAJĄCYCH WIEDZĘ W FORMIE PAPIEROWYCH DRUKÓW – A PRYM WIODĄ W TYM ORGANIZOWANIU BIBLIOTEK TRADYCYJNYCH – WŁAŚNIE ROSJANIE I AMERYKANIE

===================================

Mizia-

 

ps. co nam grozi ?? w zwiazku z ewętualnym skutkiem rozbłysku

Sprawy zwiazane z techniczną stroną problemu mamy opisane .

 

Jednak pozostaje aspekt polityczno militarny , dotyczący konfliktu biedne południe , bogata północ  oraz islam kontra chrześcijaństwo .

Budzące sie ruchy wyzwoleńcze w krajach islamskich właśnie obserwójemy , tylko technologiczna przewaga militarna narazie powstrzymóje Europę przed zalewem agresji , skąd inąd słusznej i usprawiedliwionej latami represji w rejonach obfitujacych w ropę

A więc jeśli Bleckout nastąpi w połaczeniu z resetem technologicznych cudeniek o które opiera sie armia , STANIEMY OKO W OKO Z ROZWŚCIECZONYMI TŁUMAMI MUZUŁMAŃSKICH BOJOWNIKÓW , Z KTÓRYMI EWENTUALNĄ WOJNĘ KRAJE EUROPY MUSIAŁY BY PROWADZIĆ , SPRZĘTEM I UZBROJENIEM KONWENCJONALNYM PORÓWNYWALNYM Z SPRZĘTEM UŻYWANYM W CZASIE  II WOJNY ŚWIATOWEJ…..

 

„tylko głupek nie wykorzystał by takiej szansy – Arabowie i ludy pochodne NIMI NIE SĄ – niestety – A RACHUNKI KRZYWD…….”

REASUMUJĄC W KONFLIKCIE KONWENCJONALNYM NIE MAMY , ŻADNYCH SZANS !!!!

 

MATKA EUROPEJKA – rodzi średnio od 30 lat – słownie PÓŁ DZIECKA .

ARABSKA MATKA ŚREDNIO – OŚMIORO DZIECI !!!

mamy przekichane jest nas za mało , po za tym Europejscy mężczyźni to rzadkie okazy , większość to zniewieściali pacyfiści.

POTRAFIĄCY JEDYNIE PYSKOWAĆ NA FORACH INTERNETOWYCH LANSUJĄC PODEJRZANE TEORIE

a tak na prawdę jeśli by zaszła taka potrzeba nie potrafili by skutecznie obronić nie tylko siebie , a co dopiero mówić o rodzinie ŻONA , DZIECI

😦

mizia – militarysta nie okrzesany 😉

Posted in "przepowiednie" MIZI, ANOMALIE, CIEKAWOSTKI różne, KATASTROFY, zagrożenia światowe | 124 Komentarze »

MARZENIE PREMIERA – Polak parobkiem !!!

Posted by miziaforum w dniu Luty 23, 2011


Jak to możliwe, że 40-milionowy kraj w środku Europy poza kilkoma wyjątkami nie ma w ogóle własnego przemysłu?!

=====================================================

ANO MOŻLIWE – MARZENIA CZASEM  SIĘ SPEŁNIAJĄ  – SZCZEGÓLNIE MARZENIA PREMIERA MOGĄ MIEĆ MOC SPRAWCZĄ …

szczególnie gdy marzenia są wspierane kapitałem

=====================================================

W październiku tego roku FSO obchodziłoby jubileusz 60-lecia istnienia. Ale nie zdąży. Bo właśnie dziś z linii produkcyjnej zjedzie ostatni chevrolet aveo, który fabryka wyprodukuje na zlecenie General Motors. Umowa wygasa, a zleceń od innych firm nie ma. Dlatego zakład zawiesza działalność.
– Aż serce się kraje, jak pomyślę, że to już koniec zakładu. Ogromny żal – wzdycha Marek Dyżakowski (61 l.), pracujący od 40 lat w FSO. Fabryka, w której przepracował prawie całe życie, właściwie przestaje istnieć.

Ale to nie jedyny polski symbol, który straciliśmy. Wedla, który od 160 lat produkuje słodycze, przejęli w zeszłym roku Japończycy. W miejscu fabryki traktorów w Ursusie powstanie osiedle mieszkaniowe. Wkrótce możemy też stracić kolejną sztandarową polską spółkę – LOT. Rząd chce w tym roku sprywatyzować nasze linie lotnicze. Chrapkę na przewoźnika ma niemiecka Lufthansa. Po co? – Czy LOT nadal nie powinien należeć do państwa? Pamiętajmy, że mówimy o gigantycznych pieniądzach, które państwu są potrzebne – mówi Faktowi Maciej Wiewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.

W tym roku dochody z prywatyzacji mają sięgnąć 15 mld zł. Pod młotek, oprócz LOT, ma trafić także Bank Gospodarki Żywnościowej i paliwowa spółka LOTOS. Jeśli te spółki zwane „srebrami rodowymi” zostaną sprzedane, co nam wtedy jeszcze zostanie? – Martwię się, że Polska uzyska w Unii Europejskiej status kraju peryferyjnego, gdzie mieszczą się tylko centra usługowe – alarmuje ekonomista Ryszard Bugaj.

– Co gorsza, Polska nie ma wpływu na decyzje nowych właścicieli zakładów – wtóruje mu Paweł Szałamacha, były wiceminister gospodarki. W zeszłym roku Fiat, nie pytając Polski o zdanie, przerzucił produkcję pandy z Tych pod Neapol. Czy Dell, który najpierw skorzystał z 200 milionów złotych rządowej pomocy i stworzył fabrykę komputerów pod Łodzią, a potem z produkcji w Polsce się wycofał i swój zakład sprzedał.

Gdy już staniemy się krajem bez własnych fabryk i przedsiębiorstw, jak będziemy się rozwijać, mnożyć narodowy majątek? Czy Polska zamieniona w kolonię ???
Nie ma już Wedla Fabryka, która od 160 lat produkuje słodycze z czekolady, słynnych na cały świat, polska już nie jest. W 1989 roku została sprywatyzowana. Trafiła w ręce PepsiCo. Przez kolejne lata zmieniała właścicieli. Po raz kolejny została wystawiona na sprzedaż w zeszłym roku, ostatecznie trafiła w ręce… Japończyków.

Nie ma już Mody Polskiej To przedsiębiorstwo państwowe od lat 60. dyktowało, co nosi się w Polsce. Prowadziło 60 salonów mody, zatrudniało 2000 osób. Firma nie przetrwała przemian, ostatecznie zlikwidowano ją w 1998 roku.

Nie ma już Ursusa Marzył o nim każdy rolnik. Od 1918 roku zakłady w Ursusie produkowały ciągniki. Mimo upadłości zakładu w 2003 roku nie wstrzymano produkcji. Fabrykę przejął Bumar, została zrestrukturyzowana, ale nadal wyjeżdżają stamtąd traktory.

Nie ma już Społem Można je nazwać poprzednikami supermarketów. w każdym większym mieście w latach 70 i 80. istniała sieć państwowych sklepów samoobsługowych Społem. W latach 90. spółdzielnia podzieliła się na mniejsze, część z nich zbankrutowało. Następnie powołano Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców „Społem”, zrzeszający 4 tysiące sklepów w całym kraju. Pozostał tylko sentyment, bo niczym nie różnią się one od marketów.

Nie ma już FSO Z taśmy na Żeraniu, gdzie przed laty produkowano m.in. polonezy, zjeżdża właśnie ostatni chevrolet aveo produkowany dla General Motors. Co będzie dalej? Praca w zakładzie jest zawieszona, trwają negocjacje z inwestorami z Chin oraz Indii.

Nie będzie LOT? W tym roku rząd chce sprywatyzować spółkę. Naszego narodowego przewoźnika chce przejąć niemiecka Lufthansa.

NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW

http://finanse.wp.pl/kat,104596,title,Polskie-firmy-znikaja-Co-nam-zostanie,wid,wiadomosc.html

Posted in polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 25 Komentarzy »

SZEROKI NOS WĄSKIE CZOŁO – BLOGOWI ANTYSEMICI Z LICENCJĄ NA BEZKARNOŚĆ

Posted by miziaforum w dniu Luty 22, 2011


” MÓJ PIES MA PRAWO WARCZEĆ I SZCZEKAĆ NA MNIE , OBCYM PSOM TEGO ROBIĆ NIE WOLNO „

ale jak przesadzi to nie dostanie michy…..

=====================================================

poniższa notka dedykowana blogerom , uczestniczącym czynnie we wczorajszym prymitywnym ataku na artykuł dotyczący wydarzeń w krajach islamskich

==========================

Idiota ma zazwyczaj jakas chorobliwa potrzebe pokazaniu wszystkim dookola, ze jest lepszy niz jest. W tym celu idiota wynajduje sobie grupy ludzi gorszych. Garbatych, slepych, tredowatych, Zydow, wiedzmy… W roznych czasach idioci wynajdowali sobie rozne grupy do bicia. Idiotami da sie zazwyczaj latwo sterowac, bo idioci nie potrafia wyciagac prostych wnioskow. Wystarczy, ze jakis „autorytet” zakrzyknie „z ambony” kogo dzis bijemy, i idioci ida bic. A co? Demokracja w koncu jest, no nie? 

 

Idioci przewaznie porywaja sie na zjawiska, ktorych nie rozumieja, i poniewaz ich nie rozumieja, wydaja im sie niebezpieczne. Idiota palil wiedzmy, demolowal Zydom sklepy.

Idiocie „autorytet” powiedzial, ze Żydzi sa zli. Bo musza byc, skoro „autorytet ” tak mówi.

Czasem, jak najdzie mnie nastroj, zastanawiam sie kogo idioci wybiora sobie do bicia jak znudza im sie Żydzi. Ja bym proponowal np. jakaly. Takie jakanie sie to przeciez tez choroba. A tu w telewizji kolorowej nawet tacy wystepuja. Chanba! Albo jeszcze jak ktos sepleni. To to juz wogole jest choroba. Albo leworecznych. Takich mankutow sie przeciez jeszcze 20 lat temu na sile leczylo. A teraz sobie zyja i pisza lewa reka. Pogonic ich cholera do pisania prawa! A co? Demokracja!

W sumie nie chce mi sie dyskutowac z idiotami. Bo, jak to mowia, idiota najpierw sprowadzi cie w dyskusji do swojego poziomu, a potem pobije doswiadczeniem. A ja jestem zmeczony.

Milego dnia.

==========

i jeszcze jedno do przemyślenia

JAK TO SIE DZIEJE , ŻE NA NIEKTÓRYCH BLOGACH „AUTORYTET” LOKALNY GŁOSI TEORIE I PROPAGUJE PEWNE TREŚCI ZA KTÓRE

INNYM ŁEB UKRĘCONO A AUTORYTETOWI

NAWET PALCEM NIE POGROŻONO..

OBAWIAM SIE , ŻE WSTĘPNIACZEK O „PSIE” JEST KLUCZEM DO TEJ TAJEMNICY

=====================================================

POLECAM NOWY BLOG – WARTO POCZYTAĆ COŚ NOWEGO
http://sitotv.wordpress.com/ .

Posted in CIEKAWOSTKI różne, polityczne, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 26 Komentarzy »

PRZEPIS NA REWOLUCJE -tego ci w „polskiej” TV NIE POKAŻĄ -bo się boją !!! :-)

Posted by miziaforum w dniu Luty 20, 2011


Gdybyśmy zadali sobie trud, aby policzyć, które słowo najczęściej się powtarza w hasłach artykułowanych podczas manifestacji najpierw tunezyjskich, potem Egipskich, a teraz także w Jemenie, w Jordanii i gdzie indziej, to tym słowem byłaby „ godność ”. Godność ludzka deptana przez reżimowe bezpieki, godność indywidualna deptana przez skorumpowanych dostojników, godność obywatelska deptana przez coraz większą biedę i godność narodowa deptana przez obce mocarstwa począwszy od USA oraz Izrael. To słowo się najczęściej powtarza, bardziej niż żądania chleba, pracy lub podwyższenia zarobków. Dziś na placu Wyzwolenia (Tahrir) w Kairze były, co najmniej 2 miliony manifestantów, 1 milion w Aleksandrii a dwa do trzech milionów w innych miastach egipskich; w spokoju, razem, muzułmanie i chrześcijanie, biedota i biedniejące klasy średnie, wykształceni i niepiśmienni, niewierzący i bracia muzułmańscy, lewicowcy i liberałowie. Z godnością i odwagą. 150 ludzi przypłaciło już to powstanie swoim życiem a mimo to nie było odruchów gwałtu wobec złapanych policjantów i tajniaków. W Tunezji bezpieka zabiła powyżej 200 ludzi. Taka jest cena wolności, nie licząc tysięcy rannych.

Należy pamiętać, że w Egipcie manifestacje trwają stale już od pół roku, ale „ nasze wolne” media zauważyły to dopiero, gdy tama pękła po Rewolucji w Tunezji z zeszłego piątku. Wtedy po obcięciu Internetu i linii telefonicznych, ogłoszono, że instrukcje gdzie się zbierać w powszechnej manifestacji będą ogłoszone w piątek po modłach muzułmańskich, a chrześcijanie (Koptowie) ogłosili, że przyjdą ochronić swych muzułmańskich rodaków tak żeby policja ich nie zaatakowała od tyłu w czasie modlitwy. To był prawdziwy początek ogólnonarodowego powstania. Jeśli słowo „naród” ma jakieś znaczenie postępowe, to akurat w tym czasie na ulicach Kairu i Aleksandrii. Kiedy Egipcjanie w imię godności narodowej, wspólnej godności, zadecydowali stanąć razem, ponad wszelkimi podziałami przeciwko oligarchom i ich bezpiece. Zdobyli najpierw wóz opancerzony policji, po czym podpalili budynek partii rządzącej, potem poszli bronić przed ogniem budynku Muzeum Archeologii, który stoi obok i gdzie nagromadzone są wielkie dzieła wielkiej starożytnej cywilizacji egipskiej. Naród, który żyje w warunkach, w których uczęszczanie do szkoły jest jeszcze marzeniem wielu dzieci, bronił muzeum przed ogniem i chuliganami. A większość chuliganów okazała się agentami bezpieki. Mimo to, puszczono ich wolno. W dniach, kiedy policja strzelała do manifestujących i do modlących się ludzi.

Po Tunezyjczykach, teraz Egipcjanie odzyskali dumę ze swojego kraju. Na Placu Wyzwolenia można było usłyszeć i przeczytać hasła: „Mubarak odejdź !”, „ Na placu Wyzwolenia aż do wyzwolenia!”, „Nie potrzebuję Obamy, nie potrzebuję Clintona, mój ojciec i moja mama mi przyniosą sami wolność!”, „Hołd ofiarom bezpieki !”, „ Zapraszamy na pogrzeb do Tel Awiwu !”, „Mubarak hitleryzuje”, „ Armia z ludu, Armia z ludem !”, „ Precz z Ameryką !”.

Dla narodu, który od lat biednieje, mimo że reżim jest na drugim miejscu na liście „pomocy” USA, narodu żyjącego w kraju gdzie tą „pomoc” inwestuje się w bezpiekę i operacje finansowe korzystne dla oligarchii, zaledwie znikoma liczba haseł na tematy bytowe, zarobkowe i konsumpcyjne jest godna uwagi. Tym bardziej, że tak już było w Tunezji, i tak jest również i w innych krajach arabskich. Odgłosy wydarzeń w tych krajach są tak silne, że nawet w Ramallah była manifestacja, podczas gdy w Damaszku, kraju o bardziej niezależnym wobec mocarstw zachodnich rządzie, władze zorganizowały manifestację przed ambasadą egipską, a w Tel Awiwie komuniści izraelscy razem z palestyńskimi działaczami zorganizowali manifestację poparcia dla żądań mas arabskich przeciwko dyktaturom rodem z zagranicy. Odpowiedź reżimowych władz wszędzie jest podobna: albo ustępstwa ekonomiczne jak w Jordanii lub Algierii, albo masowe aresztowania znanych działaczy politycznych jak w Maroku, Iraku i na ziemiach okupowanych Palestyny.

Świat, nie tylko arabski, nie będzie już nigdy wyglądał jak miesiąc temu. Strach odszedł w momencie, kiedy w małym tunezyjskim mieście wykształcony sprzedawca owoców Mohamed Bouazizi oblał się benzyną i podpalił się przed ratuszem po upokorzeniu, jakiego doznał od policjanta, który mu skonfiskował owoce. I strach już nie wróci. Boją się teraz władcy. Ruch arabski wywiera już silne wrażenie w Afryce i gdzie indziej. Jeśli weźmiemy pod uwagę niedawne protesty wobec polityki MFW w południowych krajach UE z pokojową rewolucją, która ma miejsce w Islandii, widzimy, że wszędzie w sumie żadania są podobne: odzyskać swoją godność i prawo do decydowania o własnym losie, w pokojowej atmosferze i z pełnym szacunkiem dla różnorodności światopoglądowej. W Tunezji i teraz w Kairze widać na manifestacjach turystów europejskich i amerykańskich uczestniczących w manifestacjach przy aplauzie tłumów. W TV Irańskiej presstv oglądałem Amerykankę, która przyszła ze swoją córką na plac Wyzwolenia ogłosić swoją solidarność z narodem Egiptu. Zapytana o tym czy się nie boi, odpowiadała:, «·Czego mam się bać? Tu czuję się bezpieczniej pośród tego miłego wolnego narodu aniżeli na ulicach miasta gdzie bandy tajniaków terroryzują ludzi ».

Świat się zmienia. Narody arabskie są na przedzie, dlatego, że są najlepiej poinformowane na świecie mimo analfabetyzmu tu czy tam. Bo mają, obok dyktatur to szczęście, że obok stacji TV reżimowych i ogłupiających, mają także dostęp do Al Jazeera (stacja TV założona przez byłych pracowników arabskiej sekcji BBC zwolnionych przez rząd Pani Thatcher), do zachodnich TV w języku arabskim, do irańskiej TV, do rosyjskiej i chińskiej TV, do TV Hezbollahu, Hamasu, irackiego ruchu oporu i wielu innych ugrupowań. Ta różnorodność uczy porównywać, uczy myśleć krytycznie.

Ale cały świat się zmienia. W Islandii, naród na ulicy potrafił w ciągu minionego roku wywalczyć obalenie rządu, nowe wybory do konstytuanty gdzie już uchwalono: 1) decyzję o nie spłacaniu długu zagranicznego, 2) nacjonalizacji banków, 3) nacjonalizacji bogactw naturalnych. I wtedy też wielkie „wolne media” milczały. Pamiętać należy jednak, w godzinie, kiedy wygnańcy wracają do Tunezji i kiedy więźniowie polityczni wychodzą z więzeń, że opór wymaga poświęceń i wymaga ludzi gotowych szukać prawdy. Wczoraj palestyńscy więźniowie, którzy byli trzymani w egipskich więzieniach zdołali uciec i przedostać się do Gazy na „wolność” …Wolność ograniczoną przez zasieki i ciągłe strzelaniny do cywilów z wież izraelskich punktów obserwacyjnych, ale jednak wolność.

Jednak trzeba mieć świadomość, że siły imperializmu nie zrezygnują z intryg, bo musiałyby wtedy zgodzić się, że ich panowanie nad światem skończy się szybciej niż planują. W Tunezji ambasador USA potrafił „za pięć dwunasta” doprowadzić do pozornej zmiany rządu tak żeby wszystko się zmieniło po to żeby się nic nie zmieniło w rzeczywistości. Ale masy tam wciąż wychodzą na ulicę. Podobnie pewnie już planuje się w Egipcie, grając na ambicjach jednych, na postawach rywalizacyjnych wśród drugich. Ale masy w Tunezji wyglądają na świadome, i się zorganizowały w dzielnicowych komitetach pilnowania porządku, bez policji. Już w Egipcie zaczynają się też tworzyć podobne komitety, które pilnują porządku, organizują rozdawanie żywności, lansują samopomoc. Naród się samo-organizuje i dowiedział się, że potrafi.

Bruno Drweski

========================

NASZ SATRAPA I JEGO „KLIKA”

TEŻ NIE SĄ NIE USUWALNI

no sami na nich popatrzcie 🙂

„mówiła mi mama nie bój się chama , bo cham boi się sam”

pozdrawiam mizia

Posted in polityczne, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 93 Komentarze »

WIĘCEJ POKORY , MNIEJ CHAMSTWA i , i długo by jeszcze wymieniać …

Posted by miziaforum w dniu Luty 20, 2011


PONIŻSZE DEDYKOWANE :

Politykierom i ich pomagierom

Ograniczonym blogerom

Ordynarnym spamerom

I całej reszcie , która poczuła się urażona i obrażona

 

Absztyfikanci grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, grube chłopy,
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraeliccy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z „Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawcę,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy Owupe
I rekordziści i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiewicze pod kulturę.
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy… wileński
(Pan już wie za co, profesorze!)
I ty za młodu niedorżnięta
Megiero, co masz taki tupet
Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwe
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że „szumią jodły w Tel-Avivie”.
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty, fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rentę,
O, łapiduchy Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość.
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skażesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!

 

Julian Tuwim

Posted in CIEKAWOSTKI różne, polityczne, Uncategorized | 12 Komentarzy »

KOKPIT TU-154 CUDOWNIE ODNALEZIONY !!!

Posted by miziaforum w dniu Luty 19, 2011


KOKPIT BYŁ I SIĘ ZMYŁ – PORÓWNAJ ZDJĘCIA Z FILMIKIEM KOLI

A TU GO NIEMA ?

A NA FILMIKU ŁATWO GO ZOBACZYĆ.

Posted in KATASTROFY, spiski i zbrodnie, Uncategorized, zagrożenia dla polski | 19 Komentarzy »

BLOG = DZIENNIK lub CZASOPISMO WYMÓG SĄDOWEJ REJESTRACJI WSPOMAGANY ELEKTRONICZNYM KAGAŃCEM INDECT – 01.kwietnia 2011.

Posted by miziaforum w dniu Luty 18, 2011


PRÓBA GENERALNA – 21 02. 2011 – CZYLI NADCHODZĄCY PONIEDZIAŁEK

Polski internet będzie pod nadzorem 

PAP | Środa, 16 lutego 2011

Polski internet będzie monitorowany, za pomocą programu komputerowego, pod kątem wrogości wobec mniejszości etnicznych, seksualnych i religijnych – informuje „Gazeta Wyborcza”.
W każdym przypadku, gdy rozpoznana zostanie „mowa nienawiści”, informowany będzie administrator portalu, a skrajne przypadki będą zgłaszane do prokuratury. Pierwszy ogólnopolski pomiar ma rozpocząć się już w tym tygodniu. Zainteresowane programem jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz organizacje pozarządowe, m.in. Otwarta Rzeczpospolita i Stowarzyszenie Interwencji Prawnej.

ŹRÓDŁO

http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,13137200,wiadomosc.html

================

JAK ONI TO ZROBIĄ

narzędzie ich pracy

Projekt INDECT, wdrażany w Polsce. Wielki brat który będzie monitorował Internet w tym nawet p2p i Usnet, fora dosłownie wszystko. Analizował dane z kamer ulicznych, cyfrowo rozpoznawał twarze.

START SYSTEMU

1 KWIETNIA 2011 r.

====================================================

DRUGI SKŁADNIK WSPOMAGAJĄCY SKUTECZNOŚĆ DZIAŁAŃ

„Czyli „publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej”, jeśli ukazują się częściej niż raz w tygodniu, są „dziennikiem”. Jeśli nie częściej niż raz w tygodniu, a nie rzadziej niż raz w roku, są „czasopismem”. Czasopisma i dzienniki się rejestruje w sądzie i to również wówczas, gdy „ukazują się wyłącznie w formie elektronicznej”. … „

PRZYMUS PRAWNY

Art. 45 Kto wydaje dziennik lub czasopismo bez rejestracji albo zawieszone
– podlega grzywnie.

WYJĄTEK DLA ZAUFANYCH

Art. 24 Przepisy dotyczące rejestracji działalności prasowej nie mają zastosowania do działalności antenowej nadawców radiowych i telewizyjnych oraz do działalności Polskiej Agencji Prasowej, których działalność regulują odrębne przepisy

—————————————————————

przeczytaj całość

START  ZINTEGROWANEGO ZAMORDYZMU

01.KWIECIEŃ 2011

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekazało do konsultacji projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo prasowe. Można zatem zacząć pracować na tekście normatywnym, nie tylko na „założeniach” (por. Kolejne podejście do nowelizacji Prawa prasowego – projekt założeń MKiDN). I cóż ciekawego w tym projekcie znajdziemy? Skoncentruję się tu na razie jedynie na problemie „rejestracji”. Zmieniono nieco definicje prasy, zmieniono definicję dziennika i definicję czasopisma. Zmieniono definicję wydawcy. Dodano przepisy, które wprost mówią, że „publikacje prasowe ukazujące się wyłącznie w formie elektronicznej podlegają rejestracji…”, chociaż w uzasadnieniu projektodawca zawarł jakieś enigmatyczne tłumaczenie, że blogów ta regulacja ma nie dotyczyć. Tylko, że uzasadnienie projektu nie wpływa na treść normatywną ustawy, a pojęcie „blog” nie zostało nigdzie zdefiniowane. Czy Gazeta Wyborcza publikuje bloga? Co to jest „blog”?
Aktualizacja w górę osi czasu: Skąd pomysł rejestracji elektronicznych publikacji?Sprawdziłem. Na stronach Biuletynu Informacji Publicznej MKiDN nie opublikowano jeszcze tego projektu, chociaż datowany jest na 1 czerwca 2009 r. (być może przeszkodziły w publikacji wybory, przed którymi lepiej nie denerwować wyborców?). Tak czy inaczej – projekt powstał i jest. Poniżej wybór interesujących zmian:(…)
w art. 7w ust. 2.:
a) pkt 1-3 otrzymują brzmienie:„1) prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe; prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, o ile upowszechniają publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania, w tym także publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej; prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską,2) dziennikiem jest publikacja prasowa ukazująca się częściej niż raz w tygodniu,

3) czasopismem jest publikacja prasowa ukazująca się nie częściej niż raz w tygodniu, a nie rzadziej niż raz w roku; przepis ten stosuje się odpowiednio do przekazu za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu innego niż określony w pkt 2”,

b) po pkt 8 dodaje się pkt 9 w brzmieniu:

„9. wydawcą jest podmiot organizujący działalność prasową, a w szczególności finansujący działalność redakcji i rozpowszechnianie publikacji prasowych, oraz powołujący redaktora naczelnego.”;
(…)

Potem jest kilka innych przepisów, a następnie:

11) art. 20:
a) ust. 1 otrzymuje brzmienie:

„1. Wydawanie dziennika lub czasopisma wymaga rejestracji w sądzie okręgowym właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy, zwanym dalej „organem rejestracyjnym”. Do postępowania w tych sprawach stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu nieprocesowym, ze zmianami wynikającymi z niniejszej ustawy.”;

b) po ust. 5 dodaje się ust. 6 w brzmieniu:

„6. Jeżeli dziennik lub czasopismo posiada również postać elektroniczną należy niezwłocznie powiadomić o tym organ rejestrujący.”;

12) po art. 20 dodaje się art. 20a w brzmieniu:

„Art. 20a Publikacje prasowe ukazujące się wyłącznie w formie elektronicznej podlegają rejestracji na zasadach określonych w art. 20.”;

Czyli „publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej”, jeśli ukazują się częściej niż raz w tygodniu, są „dziennikiem”. Jeśli nie częściej niż raz w tygodniu, a nie rzadziej niż raz w roku, są „czasopismem”. Czasopisma i dzienniki się rejestruje w sądzie i to również wówczas, gdy „ukazują się wyłącznie w formie elektronicznej”. Co oznacza, że Minister Zdrojewski chce zarejestrować w sądzie swój serwis internetowy…

Screenshot prywatnej strony Ministra Kultury, Bogdana Zdrojewskiego, znajdującej się pod adresem zdrojewski-bogdan.pl. Aktualności na tej stronie aktualizowane są częściej niż raz w tygodniu, więc jest to – wedle projektu – dziennik…

Na marginesie warto zanotować, że skoro umieszczono coś takiego w projekcie nowelizacji ustawy, to dotychczasowe wyroki wydane na gruncie wciąż aktualnego (bo sprzed nowelizacji) stanu prawnego, powinny być zweryfikowane.

Jest pewna nieścisłość w projekcie, bo oto można w nim przeczytać:

Art. 24 Przepisy dotyczące rejestracji działalności prasowej nie mają zastosowania do działalności antenowej nadawców radiowych i telewizyjnych oraz do działalności Polskiej Agencji Prasowej, których działalność regulują odrębne przepisy

A przecież nie rejestruje się „działalności prasowej”, tylko wydawanie dziennika lub czasopisma…

Proponuje się też zmianę art. 45, tj. przepisu penalizującego wydawanie bez rejestracji. Otóż łaskawy ustawodawca zrezygnował z ograniczenia wolności, pozostawiając jednak grzywnę:

Art. 45 Kto wydaje dziennik lub czasopismo bez rejestracji albo zawieszone
– podlega grzywnie.

Screenshot strony własnej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Witryna ministerialna również jest aktualizowane częściej niż raz w tygodniu. „14.06.2009 Minister Bogdan Zdrojewski wręczy Złoty Medal Zasłużony Kulturze – Gloria Artis reżyserowi Eugenio Barbie”, „10.06.2009 W dniach 10-14 czerwca Podsekretarz Stanu Monika Smoleń weźmie udział w Radzie Programowej Międzynarodowego Centrum Kultury”, „09.06.2009 Minister Bogdan Zdrojewski będzie uczestniczył w spotkaniu ministrów kultury państw Trójkąta Weimarskiego” – aktualizacje jak się patrzy, a internetowy serwis własny ministerstwa nie jest publikatorem urzędowym…

Być może te pytania, które zadałem Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Kancelarii Prezydenta RP i Centrum Informacyjnemu Rządu powinienem również skierować do Ministerstwa Kultury. W końcu – jak uznają dziś sądy – prowadzenie serwisu internetowego bez rejestracji w sądzie jest występkiem, za który można dostać np. 3 tys złotych grzywny…

To pytanie Czy „własne” serwisy internetowe administracji publicznej działają legalnie? musiało chyba również jakoś trafić do legislatorów, ponieważ proponują oni nowelizację art. 9 obecnej ustawy, tj. tego przepisu, który zaczyna się od słów „Przepisów niniejszej ustawy nie stosuje się do:”. Jak ma brzmieć ciąg dalszy, wedle nowelizacji?

1) Dziennika Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, Dziennika Urzędowego Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” oraz innych urzędowych organów publikacyjnych,

2) Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej,

3) Monitora Sądowego i Gospodarczego,

4) Diariusza Sejmowego i własnych sprawozdań z działalności Sejmu i Senatu,

5) Biuletynu Informacji Publicznej,

6) orzecznictwa sądów oraz innych urzędowych publikacji o tym charakterze,

7) wydawnictw prasowych obcych przedstawicielstw dyplomatycznych, urzędów konsularnych i organizacji międzyresortowych, które na podstawie ustaw, umów i zwyczajów międzynarodowych korzystają z prawa prowadzenia działalności wydawniczej

A jak brzmi dziś?

Przepisów niniejszej ustawy nie stosuje się do:
1) Dziennika Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, Dziennika Urzędowego Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” oraz innych urzędowych organów publikacyjnych,

2) Diariusza Sejmowego i własnych sprawozdań z działalności Sejmu i jego organów, a także wewnętrznych wydawnictw rad narodowych,

3) orzecznictwa sądów oraz innych urzędowych publikacji o tym charakterze,

4) wydawnictw prasowych obcych przedstawicielstw dyplomatycznych, urzędów konsularnych i organizacji międzynarodowych, które na podstawie
ustaw, umów i zwyczajów międzynarodowych korzystają z prawa prowadzenia działalności wydawniczej.

Co mi podpowiada, że może dziś trzeba rejestrować nawet Biuletyny Informacji Publicznej (skoro tego wyłączenia nie ma, a w nowelizacji się pojawia). W projekcie nadal jednak nie ma wyłączenia dla „internetowych serwisów własnych”, chociaż może ktoś sprytnie chciał je włączyć w zakres wyłączenia, umieszczając w projekcie „…innych urzędowych publikacji o tym charakterze”.

Ale może oddajmy głos projektodawcom, którzy w uzasadnieniu noweli piszą:

W związku z nieustannym rozwojem technicznym środków społecznego przekazu, uregulowania wymagała kwestia publikacji prasowych ukazujących się w Internecie. Jednakże zakłada się, że regulacja ta nie będzie dotyczyć Internetu jako środka przekazu sensu stricte, lecz działalności polegającej na rozpowszechnianiu publikacji prasowych mających postać dzienników bądź czasopism z jego wykorzystaniem. Zatem projekt nowelizacji ustawy wprowadza nową regulację w art. 7 ust. 2 pkt 1, w którym to definicję prasy rozszerza o te publikacje prasowe, które ukazują się w formie elektronicznej. Należy zauważyć, że zgodnie ze stanowiskiem judykatury oraz doktryny, czasopisma czy dzienniki przez to, że ukazują się w formie przekazu internetowego nie tracą znamion tytułu prasowego. W świetle przepisów prawa prasowego bezsporne jest to, że prasa oznacza „(…) publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku”. Dalej ustawodawca wyraźnie i jednoznacznie stwierdził, że prasą są zarówno dzienniki jak i czasopisma, oraz „(…) wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, (…) upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania”. Zatem uzasadnione jest wprowadzenie do projektu ustawy – Prawo prasowe takiej definicji prasy, która uwzględniać będzie elektroniczną postać periodycznych publikacji prasowych. Idąc tym tropem niezbędne okazało się także wprowadzenie do projektu ustawy regulacji, która nakładałaby obowiązek rejestracji prasy ukazującej się w formie elektronicznej oraz obowiązek powiadomienia organu rejestrującego prasę (obecnie sąd okręgowy) o tym, jeżeli postać „papierowa” prasy jest również wydawana w postaci elektronicznej. Projekt nowelizacji ustawy przewiduje, że rejestracja prasy elektronicznej byłaby konieczna tylko wtedy, gdy prasa ukazująca się w Internecie nie miałaby swojego odpowiednika „papierowego (drukowanego)”. Należy dodać, że pogląd ten niejednokrotnie był podzielany przez sądownictwo oraz doktrynę. W tym miejscu zasadne jest odwołanie się do postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca 2007r. , w którym stwierdzono, że „(…) wydawanie w formie elektronicznej prasy w Internecie musi być rejestrowane”. Zauważyć należy także, że powyższy obowiązek rejestracji prasy internetowej ma na celu ochronę odbiorcy, który powinien mieć pewność z jakim tytułem prasowym się zapoznaje, a także zakłada ochronę wydawcy przed niedopuszczeniem na rynek tytułów prasowych, które już istnieją . Projektowany przepis ustawy chroni również wydawców przed czynami nieuczciwej konkurencji.
(…)

Tu się na chwilę zatrzymajmy, bo projektodawca odwołuje się do Postanowienia Sądu Najwyższego – sygn. akt IV KK 174/07 (rejestracja dzienników i czasopism). Owszem. W uzasadnienieniu pada cytowane wyżej stwierdzenie „wydawanie w formie elektronicznej prasy w Internecie musi być rejestrowane”, ale jest to stwierdzenie, które nie ma uzasadnienia w istniejącym stanie prawa. A to dlatego, że prasa nie dzieli się dziś wyłącznie na dzienniki i czasopisma, ale w tym gronie znajdują się też inne formy prasowe. A rejestracji – zgodnie z art. 20 ustawy – podlegają tylko dzienniki i czasopisma. W ten sposób, pisząc uzasadnienie postanowienia oddalającego kasację prokuratury, Sąd Najwyższy polemizuje sobie ze stanowiskami sądów niższej instancji, ale dziwi mnie, że na wyrwanym z kontekstu zdaniu projektodawca buduje całą nowelizację ustawy Prawo prasowe.

Idźmy dalej:

(…)
Należy zauważyć, że projekt nowelizacji ustawy – Prawo prasowe nie rozstrzyga problemu blogów, z tego względu, iż ta forma twórczości jest obecnie w fazie rozwoju. Nie chcąc ingerować w swobodną ewolucję tego środka przekazu, odstąpiono od wprowadzenia szczegółowego uregulowania tej materii na tym etapie. Nie wyklucza się jednak sytuacji, iż w toku dalszych prac legislacyjnych będzie rozważana kwestia wprowadzenia do ustawy regulacji dotyczących blogów i ewentualnej ich rejestracji.
(…)

To jest myślenie życzeniowe, bo w treści projektu nic nie mówi się o „blogach”, ale przecież dziś też się nie mówi o serwisach internetowych w ustawie Prawo prasowe, a to nie przeszkadza niektórym sądom snuć własnych rozważań na temat przestępstw popełnianych przez ich wydawców. Nie można zapomnieć, że pojęcie „blog” nie jest w żaden sposób normatywnie zdefiniowane i trudno mi sobie wyobrazić, co chciał projektodawca powiedzieć, gdy w uzasadnieniu się tym pojęciem posłużył. Ja na przykład nie nazywam swojego serwisu blogiem, ale czy wystarczy, że go tak nazwę i już nie będę musiał się martwić, że po nowelizacji nikt mi nie przyśle do domu aktu oskarżenia?

Pominę umieszczone w projekcie rozważania dotyczące kolejnych przepisów, przechodząc do tej części, w której znów mowa o rejestracji:

(…)
W zawiązku z rozszerzeniem w projekcie ustawy definicji prasy o publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej, poddano nowelizacji również art. 20 ustawy. Od kilku już lat trwa dyskusja nad tym czy pismo wydawane w Internecie podlega prawu prasowemu. Zgodnie z przyjętym założeniem prasą są publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej. Zatem obowiązek rejestracji dotyczy również dzienników bądź czasopism ukazujących się w formie elektronicznej. Zgodnie z opinią doktryny jest jasne i nie budzi wątpliwości, że Internet sam w sobie nie podlega rejestracji. Należy również zauważyć, że różne publikacje periodyczne na stronach www wyczerpują przesłanki z art. 54b ustawy – Prawo prasowe. W myśl tego artykułu „Przepisy o odpowiedzialności prawnej i postępowaniu w sprawach prasowych stosuje się odpowiednio do naruszeń prawa związanych z przekazywanych myśli ludzkiej za pomocą innych niż prasa środków przeznaczonych do rozpowszechniania, niezależnie od techniki przekazu, w szczególności publikacji nieperiodycznych oraz innych wytworów druku, wizji i fonii”. Zatem przepis art. 54b ustawy regulujący zasadę odpowiedzialności prawnej i postępowanie w sprawach prasowych za naruszenia związane z przekazywaniem myśli ludzkiej za pomocą innego sposobu niż prasa, dotyczy również publikacji prasowych ukazujących się w Internecie. W związku z powyższym dyspozycja art. 54b ustawy – Prawo prasowe w powiązaniu z innymi przepisami szczegółowymi prawa prasowego może być podstawą do odpowiedzialności osób, które zamieszczają w Internecie materiały naruszające czyjeś dobra osobiste.

Nowelizując ustawę – Prawo prasowe położono nacisk na to by periodyczne publikacje prasowe ukazujące się na stronach www były uznawane za prasę i podlegały tym samym obowiązkom jakim podlegają periodyczne publikacje prasowe ukazujące się za pomocą druku. Należy pamiętać, że w związku z zmianą art. 27 ustawy, wymagania, o którym mowa w art. 27 ust. 1 pkt 1-3 i 7 stosuje się do publikacji prasowych ukazujących się w formie elektronicznej. Należy również dodać, że konsekwencją tak proponowanej regulacji będzie to, że redaktor naczelny „gazety internetowej” będzie zobowiązany do zamieszczania sprostowań w sytuacjach określonych w art. 31 ustawy.
(…)

Czyli periodyczność jest tu istotna, ale blogów ma nowela nie dotyczyć, tak?

Powinienem to odnotować wyżej, ale powrócę na chwilę do treści normatywnej projektu, w którym znalazła się jeszcze następująca propozycja:

w art. 27:
a) w ust. 1 pkt 6 otrzymuje brzmienie:

„6) Międzynarodowy Znormalizowany Numer Wydawnictw Ciągłych (ISSN),”

b) po ust. 2 dodaje się ust. 3 w brzmieniu:

„3. Przepis ust. 1 pkt 1-3 i 7 stosuje się do publikacji prasowych wydawanych w formie elektronicznej.”;

Warto to odnotować i odesłać linkiem do dyskusji zaczynającej się od komentarza Wydawnictwo ciągłe (ISSN) czy zwarte (ISBN)? I jeszcze do strony ISSN and electronic publications, na której napisano w szczególnie czerwony sposób: „Personal weblogs are not eligible for ISSN”. Tak, jak nie wiemy co to jest „blog”, tak również nie wiemy, co to jest weblog.

Wracając do uzasadnienia:

(…)
Jednakże w art. 45-49a obecnie obowiązującej ustawy – Prawo prasowe, dotyczących kwestii odpowiedzialności karnej redaktorów naczelnych i dziennikarzy wprowadzono złagodzone sankcje karne. Wykreślono z ustawy zagrożenie w postaci kary ograniczenia wolności i pozostawiono jedynie sankcje karne w postaci kary grzywny. Liberalizacja przepisów w tym zakresie ma na celu złagodzenie rygorów prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie wydawania prasy oraz zapewnienie dziennikarzom pełniejszej swobody w zakresie otwartego i rzetelnego opisu otaczającej nas rzeczywistości.
(…)

Liberalizacja. Nie będzie ograniczenia wolności, ale tak zrobimy, żeby już na pewno można było dostać grzywnę.

 

http://prawo.vagla.pl/node/8532

========================

ZAPEWNE SYSTEM INDECT WSPOMAGANY ZMIANAMI W PRAWIE PRASOWYM BĘDZIE  SUPER SKUTECZNY

PUBLIKOWAĆ BĘDĄ ZATEM STARZY SPRAWDZENI TOWARZYSZE

ZAPANUJE ŁAD I PRAWDA – JEDYNIE SŁUSZNA PRAWDA

Posted in Uncategorized | 51 Komentarzy »