Miziaforum's Blog

jakim cudem jest mozliwe NACHALNE I TOPORNE SPYCHANIE POLAKÓW DO RYNSZTOKA -LUDZIOM O METALNOSCI ŻULA I DROBNEGO ZŁODZIEJASZKA

Posted by miziaforum w dniu Lipiec 29, 2010


A JA SIE PYTAM CO JESZCZE ONI MAJA POLAKA ZROBIĆ ABY DOTARŁO DO WAS ŻE TRZEBA BEZZWŁOCZNIE TYCH PRZESTĘPCÓW ODSUNĄĆ OD KORYTA OSĄDZIĆ I UMIEŚCIĆ W CIĘŻKIM PIERDLU…… BEZ WYJĄTKÓW I GRUBYCH KRESEK

=====================================================

Popatrzmy na fakty, które pozwalają wyjść z neoliberalnego Matrixa!:

I. Bogactwo:

1. Wartość giełdowa kapitału akcyjnego:
465 115 000 000 zł(2008 r.)
2.Zysk netto banków: 15 110 000 000 zł (2008 r.)
3.Wynik finansowy netto prywatnych zakładów ubezpieczeniowych: 5 943 000
000 zł
4. Wynik finansowy brutto domów i biur maklerskich:
1 194 000 000 zł (2008 r.)

Źródło: GUS, Mały Rocznik Statystyczny 2009

II. Bieda i bezrobocie:

1. Osoby żyjące poniżej granicy ubóstwa w Polsce w 2008 r.:

a. granica relatywna wynosząca 1676 zł miesięcznie na 4 osobowe gospodarstwo(2 dorosłych + 2 dzieci): 17,6 % ludności kraju, 6 705 600 osób.

b. granica ustawowa wynosząca 1404 zł miesięcznie na 4 osobowe gospodarstwo(2d+2dz): 10,6 % ludności kraju,
4 038 600 osób.

c. granica minimum egzystencji wynosząca 1129 zł miesięcznie na 4 osobowe gospodarstwo (2d+2dz): 5,6 % ludności kraju, 2 133 600 osób.

Źródło: GUS, Budżety gospodarstw domowych 2008

2. Bezrobocie (stan na marzec 2010):

a. bezrobotni zarejestrowani: 2 076 700 osób.
b. stopa bezrobocia rejestrowanego: 12,9 %
b. bezrobotni nowo zarejestrowani: 267 600 osób

Źródło: GUS

III. Rozwarstwienie społeczne:

1. Raport OECD o rozpiętości płac z 2008:

Metodyka raportu: twórcy raportu policzyli przeciętne zarobki najbogatszych i najbiedniejszych 10 proc. każdego społeczeństwa. Następnie obliczyli, ile razy więcej zarabia najbogatsza grupa.

Polska ma największą rozpiętość dochodów ze wszystkich krajów UE, najbogatsi zarabiają u nas 13,5 raza więcej od najbiedniejszych.

Źródło: http://dziennik.pl/gospodarka/article254528/Zarobki_biednych_i_bogatych _Polakow_dzieli_przepasc.html

Polecam również artykuł J. Augustyniaka z Tygodnika NIE, pt. ‚Rozbrajanie mitów’ (szczególnie polecam uprowskim propagandystom) —->

Wszyscy doskonale wiemy, że jesteśmy narodem leni i mimo wzrastającego znów bezrobocia, robić nie ma komu. Wiemy również, od 20 bez mała lat, że przyczyną kłopotów naszej gospodarki są rozpasane żądania płacowe pracowników i najwyższe w Europie koszty pracy. Wiemy o tym, bo oglądamy telewizję gdzie wszystko staje się jasne, gdy mówią do nas politycy, eksperci neoliberalnych instytutów i różne inne klony Balcerowicza. Czy ktoś z Państwa sprawdzał te rewelacje? Spróbujmy na początek wyłączyć telewizor i przyjrzyjmy się kilku statystykom.

Mit pierwszy: Jesteśmy biedni, bo jesteśmy leniwi

To częsty argument jaki piewcy neoliberalizmu przedstawiają na uzasadnienie tego, że ktoś żyje w biedzie. Sam sobie jest winien, bo każdy kowalem swego losu jest. Poziom bogactwa i życia zależy przecież wyłącznie od naszej aktywności, inwencji i pracowitości. Polacy po PRL odziedziczyli zaś roszczeniowy stosunek do państwa i zamiast wziąć się do roboty, ciągle wyciągają ręce po pieniądze. Ze statystyk, a one są chyba najbardziej miarodajne, wynika jednak, że pracujemy najdłużej w Europie, a na świecie wyprzedza nas tylko Korea Pd. Przeciętnie Polak spędza w pracy 1984 godziny. Podczas gdy Holender pracuje 1309, Szwed 1316, Norweg 1328 a Francuz 1346 godzin. Troszkę krócej od nas pracują nawet Meksykanie, a dłużej tylko Koreańczycy z Południa.

Mit drugi: jesteśmy roszczeniowi

Roszczeniowy, znaczy to ni mniej ni więcej, że chcemy więcej niż talerz ryżu. Harujemy jak woły, zarabiamy jak nędzarze. Nasza produktywność wzrasta coraz szybciej. W 2007 roku wzrosła o 2 proc., w 2008 o 4,8 proc., a w tym roku będzie jeszcze wyższa. Za większy wysiłek i większe efekty chcemy bezczelnie wyższej płacy, a to w neoliberalnej nowomowie już nazywa się roszczeniowością. Trudno twierdzić, że ta roszczeniowość jest w jakikolwiek sposób zaspokajana jeśli ponad połowa społeczeństwa zarabia poniżej płacy przeciętnej. 1/3 oscyluje wokół płacy minimalnej, a jej wysokość plasuje nas wśród innych państw Europy w końcówce tabeli z wynikiem 334 Euro. Podczas gdy mieszkaniec Luksemburga płacę minimalną odbiera w wysokości 1610, Irlandczyk 1462, a Holender 1357 Euro. I tych stać zapewne na wykwintny stolec. Gorzej od nas wypadają Węgrzy, Estończycy, Litwini, Łotysze czy Bułgarzy, a tych ostatnich płaca minimalna wynosi już tylko 112 Euro, za którą to dziwić może, że jakikolwiek jeszcze stolec można mieć. I to nie na skutek zaparcia z przeżarcia, ale ustania przemiany materii. Gadanie o roszczeniowości jest zresztą gadaniem na wyrost. Dmuchaniem na zimne, bo pod względem ilości strajków płacowym kilkakrotnie bije nas przeciętna roczna krajów starej Unii. Jesteśmy wręcz bardzo pokorni, a nie roszczeniowi.

Mit trzeci: Wysokie koszty pracy

To chyba najstarszy i jak się wydaje najtrwalszy mit ostatniego 20-lecia. Wszyscy mamy przed oczami wmawianą nam od lat opłakaną sytuację polskich pracodawców, których koszty pracy doprowadzają do ruiny i paraliżują rozwój ich przedsiębiorstw. O tych rzekomo niszczących pracodawców kosztach, świadczą inne statystyki. Koszty pracy wraz z rozwojem każdego kraju stale wzrastają. W UE rosną przeciętnie o ok. 2-3 proc. rocznie. Najszybciej rosną w nowych krajach UE, które nadrabiają opóźnienia cywilizacyjne wobec krajów starej UE. Na Litwie w ciągu minionego roku wzrosły o 19 proc., w Estonii ? 15 i na Łotwie o 13 proc. Podczas gdy w Polsce jedynie o 4 proc. co jest wyższe od średniej europejskiej ale i znacznie niższe od innych krajów Europy Środkowowschodniej. W najbogatszych krajach starej UE godzina pracy kosztuje przeciętnie od 25 do 30 euro. W Polsce niecałego piątaka.

Koszty zatrudnienia w Polsce należą do najmniejszych w Europie, nie tylko Zachodniej (źródło: Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych S.A.). Są też niższe niż w Słowenii, Estonii, Słowacji, Czechach, na Węgrzech i na Łotwie. Niższe koszty zatrudnienia w dochodzie narodowym występują tylko w Irlandii, Grecji i we Włoszech. W porównaniu z Europą Środkowowschodnią niższe koszty zatrudnienia ma tylko Rumun. Wynagrodzenia w Polsce też rosną wolniej niż w krajach regionu.

Dodatkowo okazuje się, według badania przeprowadzonego przez firmę doradczą PricewaterhouseCoopers, iż mimo tych „horendalnych” pozapłacowych kosztów pracy polski pracodawca z jednej złotówki wydanej na pracownika, wyciąga z powrotem aż 1,71 zł. Dla porównania z nami pracodawca rumuński z zainwestowanego jednego zeta w pracownika, może liczyć jedynie na 1,10 zł, angielski na 1,14, belgijski 1,16, duński 1,17. O zgrozo, ze statystyk wynika, że lepiej w Europie prowadzi się biznes tylko w Rosji, w której z jednej złotówki zainwestowanej w pracownika ruski pracodawca otrzyma aż 2 złote i 22 grosze. W polskich firmach wynagrodzenia pochłaniają średnio DWUKROTNIE MNIEJ przychodów niż w przedsiębiorstwach europejskich! I na tym zasadza się sukces rządu Tuska. Podczas gdy w Europie wielkie gospodarki notują ujemny przyrost, w Polsce utrzymuje się on na poziomie 1-2 proc., co w żaden sposób wprawdzie nie przekłada się na zasobność naszych portfeli, czy poziom bezrobocia, bo to też rośnie, ale niewątpliwie komuś kosztem kogoś nadal przybywa. Na razie jeszcze 1,71, ale może za rok dogonimy i Rosję, która wzrost PKB nadal utrzymuje na najwyższym europejskim poziomie.

Mit czwarty: Bez wyzysku nie ma zysku
Polski przedsiębiorca, jak powszechnie wiadomo, nękany podatkami, ZUS-ami i rozpasanym socjalem, musi ciąć. Musi ciąć koszty. Te koszty to oczywiście ludzie i ich płace. Dlatego by utrzymać swój biznesowy okręt na oceanie wolnego rynku tną, płace, socjal, wydłużają czas pracy, nie przestrzegają kodeksu pracy, płacą w ratach, albo nie płacą w ogóle. Inna sprawa, że trudno mówić o cięciu socjalu, bo tego w większości w polskich przedsiębiorstwach po prostu od dawna już nie ma. Mówienie o socjalu to rozmowa o duchach. Wspomniany powyżej raport stwierdza że, w Polsce firmy nie przykładają wagi do motywacji poprzez świadczenia pozapłacowe – przeważający udział w pakiecie motywacyjnym (ponad 96%) stanowią płace, podczas gdy w Europie Zachodniej świadczenia pozapłacowe stanowią bardzo ważny element wynagrodzenia za pracę. Udział świadczeń pozapłacowych w pakiecie motywacyjnym w europejskich korporacjach międzynarodowych wynosi ponad 18% – prawie sześciokrotnie więcej niż w Polsce.

Ekonomia to nauka po części ścisła. Wszystko można rzekomo zrozumieć robiąc rachunek ekonomiczny. Jeśli mniej zapłacimy pracownikowi, to nasze zyski się zwiększą. To bardzo logiczne.

Ale jak w takim razie wytłumaczyć następujący fakt. W październiku tego roku Krajowa Izba Gospodarcza ogłosiła swój ranking „Pracodawca Godny Zaufania”. W kategorii Sieci Handlowe laureatem została Jeronimo Martins Dystrybucja SA, właściciel największej w Polsce sieci dyskontów spożywczych „Biedronka”. Kapituła oceniała programy socjalne, politykę pracowniczą i system ochrony praw pracowników. Najbardziej przyjaznym marketem dla pracowników okazała się ta sama „Biedronka”, o której jeszcze dwa lata temu głośno było w prasie i telewizji w związku z procesami jakie wytaczali jej pracownicy. Oczywiście wynika z tego, że standardy pracy w tej sieci uległy olbrzymiej poprawie. W połączeniu jednak z tegorocznymi danymi statystycznymi na temat zysków jakie osiągają hipermarkety, podważony zostaje prosty, by nie powiedzieć prostacki neoliberalny związek przyczynowo-skutkowy między odwrotnie proporcjonalnym stosunkiem wysokości zysków do kosztów pracy. Hipermarkety w tym roku, w roku kryzysu gospodarczego, odnotowują straty albo nieznaczny wzrost. Wyjątkiem jest właśnie „Biedronka”, której obroty w tym roku wzrosły aż o 30%. Jeśli dodać do tego fakt, że „Biedronka” jest cenowo najtańszym miejscem zakupów, można zgłupieć. Jak to się dzieje, że można utrzymać najniższe ceny, osiągać najwyższe obroty i nie robić tego kosztem cięcia płac i zatrudnienia? Ba, jeszcze tym rozpasanym żądaniom pracowniczym czynić zadość! W głowie się kręci i chętnie zadałbym to pytanie komuś z okolic premiera Tuska. Czy ktoś z nich potrafiłby wytłumaczyć ten absurd z ekonomicznego punktu widzenia?

Mimo wszystko w państwie Tuska żyje się coraz lepiej, choć trzeba przyznać, że nie wszystkim. Większości za wyznacznik bogactwa musi wystarczyć woda w ścianie i lanie w porcelanie. Jednak dzięki podtrzymywaniu tych prostych mitów wzrost PKB pozostaje na plusie, nawet jeśli nie ma to żadnego pozytywnego wpływu na sytuację kolejnych bezrobotnych. Ktoś się tam na pewno mocno bogaci. I to się tylko liczy i temu tylko mity służą, by nie przyszło nikomu do głowy zmieniać cokolwiek.


=================================================

NIE MOZNA POZWALAĆ NA DALSZE ŁAJDACTWA TYCH SKURWYSYNÓW 

Komentarzy 20 to “jakim cudem jest mozliwe NACHALNE I TOPORNE SPYCHANIE POLAKÓW DO RYNSZTOKA -LUDZIOM O METALNOSCI ŻULA I DROBNEGO ZŁODZIEJASZKA”

  1. Piotrek said

    W „p”olsce to się można tylko garba dorobić…

    Polubienie

  2. miziaforum said

    TRZEBA BRAĆ PRZYKŁAD Z HISTORII A SWOJA DROGĄ TO CIEKAWE CZY DZISIAJ DAŁO BY SIE ZROBIĆ COŚ TAKIEGO ” PRZECIEŻ WSZYSTKO MOŻNA ZMIENIĆ” TRZEBA TYLKO CHCIEĆ………

    Polubienie

  3. Zee said

    ciekawe pytanie, ale jeszcze ciekawszym pytaniem jest
    DLACZEGO DAJEMY SIĘ SPYCHAĆ i tak sobą pomiatać?

    -tym bardziej że za granicą jest już coraz gorzej i nie długo nie będzie dokąd uciec, a więc tu będziemy musieli rozwiązywać swoje problemy czy nam się to podoba czy nie.

    Polubienie

  4. Annah said

    Czy demokracja bezpośrednia jest lekarstwem na nasze obłędne koło, osądźcie sami. Może jeszcze nie dziś, w realiach jakich jesteśmy ale skoro Szwajcarii się powiodło należy rozważyć ten model.

    Polubienie

  5. Takiego maila dziś otrzymałem

    Witam,

    ten mail jest wysłany do grupy osób.
    Oto tekst jaki otrzymałem dzisiaj mailem. Przesyłam go dalej gdyż niedawno słyszałem
    niegdzie niepublikowane nagranie Wiśniewskiego gdy kategorycznie twierdził, że na
    miejscu katastrofy nie widział żadnych ofiar.
    Podobne tezy są w reportażu Jane Burgermeister z 18 kwietnia 2010 roku:

    Marek

    Katastrofa , której nie było. Smoleńsk 10 kwietnia 2010.

    W 10 kwietnia 2010, w Smoleńsku nie było żadnej katastrofy samolotu TU-154M 101 z

    prezydentem Lechem Kaczyńskim oraz cala tzw „delegacja katyńska” na pokładzie. Załoga samolotu, prezydent, osoby towarzyszące, w sumie – umownie – 96 osób zostało zamordowane lub zaginęły w Polsce, a nie w Rosji.

    Był to krwawy zamach stanu z ofiarami osób całkowicie postronnych.

    „Katastrofa smoleńska” była jedynie aranżacją medialną, mającą na celu wykluczenie śledztwa z terenu Polski i urządzenie jakiejś farsy w Rosji. To celem ukrycia tego faktu – zamachu stanu z użyciem siły i masowym skutkiem śmiertelnym postronnych osób.

    „Katastrofa smoleńska” była jedynie manipulacją „okrągłego stołu” – nowym rozdaniem stołków. Jak za komuny lub później dopuszczano się skrytobójstw mających na celu właściwe uformowanie zestawu osobowego strony opozycji, która w składzie odpowiednich person miała układać się z bandziorami, tak teraz należało dokonać gruntowniejszej korekty tego składu. I tak się stało.

    Nowością są tylko dwa nowe elementy tej techniki okrągłostołowej: podłączenie do gry Rosji i masowość zabójstw. Rosja jest wyeksponowana w tym zamachu, a nie jest świadectwo jej siły lub roli głównej ale słabości i głupoty. ZSRR nie dał się wmieszać bandycie Jaruzelskiemu w krwawe jatki w Polsce – bo ZSRR był bardziej odpowiedzialny i ludzki niż dzisiejsza Rosja, która jest słaba i chodzi na smyczy „ okreslonych sił na Zachodzie”.

    Obrazy medialne oraz ogólny charakter informacji nt. rzekomego zdarzenia , którego nie było,

    zdołały swą olbrzymią nawałą informacji zagłuszyć racjonalne spojrzenie na wypadki związane

    katastrofą. Do nawały gigantycznego zagłuszania włączono „tydzień żałoby” , gdzie w akompaniamencie ustawicznie nadawanego neurotycznego fragmentu muzyki maglowano w koło

    fakty będące relacjami z relacji. W trakcie tego zacierano fakty niewygodne, a podrzucano sfabrykowane. Prezydenta przywieziono w zalutowanej trumnie. Pochowano go bez sekcji zwłok w Polsce i identyfikacji ze strony uprawnionych przedstawicieli władzy państwowej. Aby i to kolejne przestępstwo zamaskować, ustalono pochówek na Wawelu, który swymi kontrowersjami w kolejny już raz odwrócił uwagę od istoty problemu.

    Powiedzmy dobitnie raz jeszcze, tam w „katastrofie smoleńskiej” żadnych faktów „lotniczych” nie ma. Nie ma dowodów na to, że samolot leciał i rozbił się w lesie koło lotniska w Smoleńsku. Tam nie było katastrofy nie było też i zabitych w tej katastrofie.

    Należy zauważyć bardzo proste i podstawowe fakty:

    1.Nie ma ani jednego dowodu na to, że wypadek miał miejsce w rzeczywistości.

    2.Nie ma ani jednego dowodu na to, że ktokolwiek z 96 ofiar rzekomej katastrofy opuścił

    terytorium Polski żywy.

    Ad1.

    1.10 Lotu samolotu Tu-154M 101, na terytorium Rosji, nikt nie widział.

    1.11 Próby podejścia do lądowania Tu-154M 101, w Smoleńsku, nikt nie widział

    (Wiśniewski nie mówił prawdy twierdząc, że widział samolot, który lądował

    i natychmiast potem rozbił się – a był to samolot z polska szachownica. Takie

    spostrzeżenie w warunkach tam opisywanych nie jest możliwe).

    1.12 Momentu rozbijania się samolotu, którego fragmenty wraku widzieliśmy, nikt nie

    widział.

    1.13 Na miejscu położenia wraku – krótko po wybuchu, który opisał Wiśniewski –

    nikogo żywego lub martwego nikt nie widział .

    1.14 Czarna skrzynka nie została zabezpieczona w jej oryginale na miejscu rzekomej

    katastrofy i jako taka nie stanowi dowodu w sprawie.

    1.15 Odstępując tu od chronologii wydarzeń podajmy; startu samolotu TU-154M 101

    z lotniska w Warszawie nikt nie widział.

    Podkreślmy tu dwa dodatkowe zagadnienia.

    – Nie jest znana godzina odlotu samolotu TU-154M 101 z lotniska na Okęciu.

    – Fakt startu samolotu z lotniska w Warszawie nie może być dowodem na, że

    samolot ten opuścił terytorium Polski jako sprawny statek powietrzy (aerodyna).

    Rozróżniamy tu oczywiście sprawnie lecący samolot, od wraku tego samolotu

    transportowanego w częściach.

    1.16 Ślady zniszczeń środowiska – rzekomego miejsca katastrofy – sugerują wręcz

    eksplozję wielu ładunków wybuchowych, które w ten sposób utworzyły pas

    zniszczenia lasu – wzdłuż rzekomego tragicznego przebiegu lądowania – wlotu

    samolot w las. Śladów tych nie mógł dokonać spadający samolot.

    Zniszczenia podłoża ściółki w lesie, a pokazane na pierwszych ujęciach filmu

    Wiśniewskiego świadczą właśnie o tym. Odsłaniają one błąd w inscenizacji.

    Film Koli wykazuje zaś odwrotność, że tamta druga część lasu (wrak podwozia)

    jest nienaruszona, czym dobitnie świadczy o podrzuceniu tam skrzydeł i

    podwozia głównego. Gdyby bowiem fragmenty te odpadły od rozbitego

    samolotu to ślizgając się po podłożu zniszczyłyby to podłoże – tak właśnie jak

    na na filmie Wiśniewskiego. Też widać tu błąd w inscenizacji.

    Samolot miał rzekomo nadlecieć od strony kamery Wiśniewskiego a spaść po

    stronie kamery Koli. Konsekwentnie więc; tak sfilmowane zniszczenia

    otoczenia powinny narastać a nie maleć. Licząc od kamery Wiśniewskiego do

    kamery Koli.

    Samolot bowiem, który leci na trawami bagien nie może tych traw

    zniszczyć na pasie o szerokości 20-40 metrów i długości 100 metrów prawie – co

    widać u Wiśniewskiego.

    Fragmenty wraku, ślizgające się po gruncie, muszą

    zniszczyć wszystko na swojej drodze, zanim się zatrzymają – czego nie widać u

    Koli.

    Czyli: film Wiśniewskiego powinien ukazać ograniczoność zniszczenia

    środowiska – tak ja u Koli. U Koli zaś powinno być widoczne pobojowisko

    takie jak na filmie Wiśniewskiego. Jest zaś odwrotnie.

    1.17 Obrazy pokazywane na miejscu sugerowanego wypadku tupolewa nie bilansują

    części wraku jako całości samolotu, z którego fragmenty te mogłyby powstać.

    To dodatkowo bez przesądzania o tym, czy części tego wraku powstały skutkiem

    wypadku katastrofy lotniczej, czy też pochodziły od samolotu, wcześniej,

    celowo rozbitego za pomocą maszyn specjalistycznych. Bez przesądzania także

    o tym, czy fragmenty te pochodziły od jednego samolotu czy od wielu.

    1.18 Fotografia składowiska wraku tupolewa 154 pokazywanego przez oficjalna

    stronę MAK jest prowokacyjna wręcz (nie wiadomo czemu ma to służyć).

    -Ukazuje jedynie ok 40% samolotu jako całości.

    -Brak tam 80% kadłuba w tym kabiny pilota w 100%.

    -Brak foteli w 100%

    -Brak podłogi wewnętrznej w prawie 100%.

    Zdjęcie ukazuje – tak jak w lasku – marginalne zniszczenia statecznika

    pionowego co jaskrawo przeczy tezie o lądowaniu na plecach.

    Dodatkowo statecznik poziomy prawy stawia znaki zapytania co do swego

    pochodzenia.

    Cześć ogonowa – podobnie jak statecznik pionowy – nie wykazuje uszkodzeń

    potwierdzających wersję uderzenia o ziemię. Fragment ten jest tak oddzielony

    od części kadłuba, że wskazuje dobitnie na działanie sił odrywających

    (wzdłużnych do osi) – sprzecznych z teza o oderwaniu tej części konstrukcji

    jako skutku uderzenia w ziemię. Siły wzdłużne do osi mogą być dowodem

    explozji. Tak samo o explozji świadczą oderwane materiały termoizolacyjne ( na

    filmie Wiśniewskiego białe kłęby rozrzucone na długo przed szczątkami

    zalegającymi szczątkami kadłuba i ogona)

    1.19 Lądowisko i rozbicie odbyło się w lesie. Podczas kiedy części wraku leża na

    polanie.

    Polanę łatwo rozpoznać na zdjęciach satelitarnych z daty przed 10 kwietnia

    2010. Co za zbieg okoliczności.

    1.20 Części wraku, szokująca poprawność – systematyka – ułożenia:

    – cześć ogonowa kadłuba – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu

    Dodatkowo ogon ten leciał do tyłu co widać po charakterze wbicia się w

    ziemię.

    – część przyogonowa kadłuba – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu

    – skrzydło lewe (podwozie) – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu

    – skrzydło prawe (podwozie) – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu

    – skrzydło prawe (końcówka) – do góry nogami – tyłem do kierunku

    1.21 Części kadłuba wykazują wyraźnie efekt – explozję, co widać na „wyplutych”

    zawartościach kabin: okładzin kable etc. Fragmentu wraku autentycznej

    katastrofy lotniczej są rozrzucone a nie rozdmuchane tak jak to było widać

    na filmie Wiśniewskiego i kilku fotografiach.

    1.22 Rozwleczone fragmenty samolotu i połamane drzewa miały świadczyć

    o fakcie katastrofy i jej przebiegu. Są jednak dowodem na fikcje katastrofy i

    jej prymitywną inscenizacje.

    Samolot nie mógł na tak długiej trasie gubić swe elementy konstrukcyjne, tracić

    część skrzydła, opadać, lecieć pod górę zbocza, przeskoczyć drogę

    samochodową przewrócić się na plecy i potem rozbić się – to równocześnie

    w trakcie jednej i tej samej katastrofy. Podobnie, ułamane wierzchołki

    drzew, które wciąż wiszą na drzewie – a jest tego wiele przypadków.

    Jak to możliwe, że uderzenie samolotu z prędkością 250-300km/h

    pozwala na to aby odcięta skrzydłem korona brzozy pozostała na swym miejscu?

    Normalnie powinna rozpaść się w proch nie do rozpoznania, a tu wisi i ma

    być dowodem katastrofy lotniczej.

    1.23 Elementy podłużnic kadłuba przechodzące z kadłuba na część ogonową –

    via wręga – są równo odcięte na prawie całym obwodzie przekroju kołowego

    ogona. Świadczy to sile osiowej , która oderwała ogon od kadłuba – a wiec

    wybuchu , co wyżej nadmieniano. Dodatkowo wygląd tych uszkodzeń

    może być podstawą do podejrzeń o to, że podłużnice te zostały przecięte

    piłą lub podobne.

    Ad2.

    2.10 Osób wchodzących na pokład tupolewa w Warszawie nikt nie widział.

    Boardingcard (karta pokładowa) nie była podawana osobom mającym wchodzić

    na pokład tupolewa, a jej oderwany odcinek, jako dowód wejścia na pokład

    samolotu Tu-154M 101, nie istnieje.

    2.11 Odprawa celno-paszportowa członków delegacji w Warszawie w dniu 10

    kwietnia nie miała miejsca.

    Min Arabski, który organizował odlot do Moskwy rodzin ofiar – po 12

    godzinach od czasu ogłoszenia katastrofy nie posiadał „aktualnej listy ofiar”.

    2.12 W Smoleńsku nie potrafiono podać nawet godziny uderzenia TU-154M 101

    w ziemie. (Nie ma zatem też mowy o jakimkolwiek świadectwie zgonu

    jakiejkolwiek osoby – ofiary katastrofy – jako dokumentu spełniającego jakieś

    normy formalne).

    2.13 Nie było jakiejkolwiek pracy ratowniczej nad wyszukiwaniem ofiar.

    2.14 Nie było pożaru.

    2.15 Władze Smoleńska podały, że samolot rozbił się ze 132osobami na pokładzie.

    Wszystkie osoby zginęły. Duża cześć ofiar zginęła w ogniu i zwłoki są nie do

    rozpoznania. Wiadomość podano niemal natychmiast po alarmie.

    2.16 Jak nie było akcji wyszukiwania ofiar, które mogły przeżyć katastrofę,

    to prawie natychmiast zaczęto zwozić trumny.

    2.17 Nigdy nie podano, gdzie i jak odnajdowano ciała poszczególnych ofiar.

    2.18 Można nawet przypuszczać, że ciała wielu zamordowanych pozostały w

    Polsce, a do Moskwy wysłano materiał DNA pobrany od rodzin ofiar, który to

    kod następnie podrzucono do obcych ciał. Kodów DNA ofiar nie wysłano

    bowiem do Polski celem weryfikacji ale odwrotnie zażądano pobrania takich od

    rodzin.

    Jakież są to zatem części wraku, skąd pochodzą? Nie wiemy, a to jest mniej istotne. Chociaż przypuszczalnie jest tu jakiś związek fizyczny lub pojęciowy polskim tupolewem 101.

    Biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe – konieczność nakładu pracy ok 2-3 godzin na to aby normalny samolot typu TU-154M doprowadzić do takiego stanu jak to pokazano w TV – jest całkowicie uzasadnione stwierdzenie mówiące, że samolot z którego sporządzono te szczątki

    (70 minut lotu) nie mógł znajdować się na lotnisku w Warszawie o godz 7.00 krytycznego dnia.

    Powtarzając to co podano na wstępie można przyjąć, że:

    – szczątki pokazywane w telewizji (Smoleńsk) pochodziły z samolotu bliźniaka, który został przemalowany na samolot 101.

    – Alternatywnie: są to szczątki prawdziwego samolotu 101 podczas kiedy bliźniak samolotu 101 znajdował się w Warszawie krytycznego dnia ok godz 7.00 i odleciał z Okęcia do Smoleńska, podczas kiedy prawdziwy samolot 101 był już na miejscu w Smoleńsku, gdzie przerabiano go na wrak upozorowanej katastrofy lotniczej.

    Tu możliwe jest nawet i to, z Okęcia nie wyleciał jakikolwiek samolot typu tupolew jako

    typ samolotu. Wystarczy, że coś wyleciało a to zafałszowano na start Tu-154M 101.

    Posuwając się dalej można podejrzewać, że samolot taki z Warszawy Okęcie w ogóle nie

    wystartował – bo go tam – FIZYCZNIE – nie było. Jest jednak wpisany rejestrach startu i

    lotu. Lub też był i wystartował ale o kilka godzin wcześniej – gdzie zafałszowano jedynie

    godzinę odlotu. Taka mistyfikacja jest możliwa w czasach techniki digitalnej. Pewne

    informacje nt. sygnałów lub ich braków można zafałszować droga działań hackerskich.

    Tego nie da się wykluczyć.

    Należy zauważyć i podkreślić:

    Wszyscy obserwatorzy medialni zgodni są co do tego, że odlot ten z Okęcia jako zupełny wyjątek odbył się bez jakichkolwiek świadków, którzy do tamtego dnia zawsze towarzyszyli odlotowi samolotu z prezydentem na pokładzie. Do dnia dzisiejszego godzina odlotu nie jest nigdzie oficjancie opublikowana.

    Zachodzi tu pytanie, co zatem stało się załogą i pasażerami? Otóż są przesłanki wskazujące na to, że osoby te zaginęły lub zostały zamordowane przed dotarciem do lotniska, czy samolotu.

    Tym tłumaczyć można brak ciał -pierwsze godziny- w Smoleńsku (Wisniewski, Bahr i inni), tym tłumaczyć można także wielkie mistyfikacje związane z obdukcją i identyfikacją zwłok – konieczność pobrania kodu DNA od członków rodzin. I nie po to, aby na podstawie tych kodów

    pozytywnie zweryfikować ciała ofiar ale po to aby ten prawdziwy kod DNA podrzucić

    obcym zwłokom ( zmasakrowanym do niepoznania). Niezrozumiałe dla rodzin ofiar warunki obdukcji, przesłuchań. Zwrot osobistych przedmiotów ofiar, które to przedmioty swym stanem zewnętrznym w żaden sposób nie pasowały do totalnie zniszczonych części wraku tupolewa. Podawanie naiwnych wręcz faktów o rozmowach telefonicznych ofiar z pokładu tupolewa, gdzie ofiary te dodzwoniwszy się do kogoś wypowiadały jakąś formułkę powitalną po czym nie odpowiadały na pytanie, bo rozmowa została przerwana. Np. Jarosław Kaczyński zeznał, że Lech Kaczyński dzwoniąc do niego o godz 6.00 rano poradził mu aby ten się przespał. Radę taką daje się wieczorem, a nie na początku dnia. Może to wskazywać, że właśnie wtedy słowa te były nagrane a prezydent już był w rekach zamachowców i jako poddany działaniom narkotyków – nagrywał frazy, które były mu dyktowane przez zamachowców. Długotrwały brak informacji co do identyfikacji bardzo dużej liczby ofiar wypadku w tym brak ciał pilotów. Brak listy boardingowej u min Arabskiego aż na kilkanaście godzin po „katastrofie” etc.

    Reasumując.

    W dniu 10 kwietnia 2010, do tupolewa, nikt z członków delegacji katyńskiej nie wsiadał w każdym razie żywy lub przytomny. Zwłoki ofiar dowieziono do Rosji później i to nie wszystkie. Okoliczności startu samolotu są całkowicie niejasne.

    Katastrofy Tu-15M 101 w Smoleńsku nie było – widzieliśmy jakieś szczątki samolotu i to nie kompletne. Szczątki te pochodzę z demontażu i podrzucenia do lasku i tam wysadzono to wszystko

    w powietrze. Zrobiono to bardzo nieudolnie. A co zauważył Shoigu w trakcie rozmowy z Putinem. Shoigu powiedział to do Putina przez zęby ale kamery TV ten moment złapały.

    Zamach był przeprowadzony po polskiej stronie, a inscenizacja rzekomego wypadku przypadła stronie rosyjskiej. Zaplanowano, że wydarzy się spektakularny wypadek lotniczy na terenie Rosji. To celem – „oddania śledztwa w ręce Rosjan”. W ten sposób cały ciężar dowodowy pochodzi z Rosji, która jest niczym innym jak „pralnia faktów i dowodów”. To na takiej samej zasadzie jak pralnia pieniędzy wśród przestępców. Wielka dumna Rosja praczką brudów polskojęzycznej szumowiny.

    Coż zatem czynić?

    To proste, należy składać do polskiego aparatu ścigania żądania o wszczęcie śledztwa ws zaginięcia osób ofiar członków delegacji do Katynia w dniu 10 kwietnia 2010 lub dzień wczesniej.

    Polski aparat ścigania musi wszcząć postępowanie wyjaśniające w sprawie zaginięcia tych 96 osób. Fakt bowiem , że ciała tych ofiar widziano w Rosji nie uzasadnia do mniemania, że

    osoby te zostały pozbawione życia w Rosji. Jest absolutnie zasadne wymagać aby polska prokuratura udowodniła, że osoby te żywe i z własnej woli opuściły terytorium Polski.

    Należy zbadać cała drogę osoby zaginionej od momentu rozstania się z bliskimi do momentu

    opuszczenia terytorium RP. Tu jest ta wielka tajemnica. Poruszenie tego kamienia ujawni prawdę.

    A to moga zrobic nawet blisc ofiar, ważne jedynie aby nie robic tego samotnie a wszelkie dane wykładać natychmist w sieci.

    Polubienie

    • ren said

      na ostatniej konferencji prasowej prokuratury wojskowej mowiono ze jest kilkuminutowe nagranie z katastrofy, ktore zostalo nagrane w hali odlotow w Warszawie przed odlotem z Waszawy do Smolenska przez jednego z pasazerow. Mowia ze nie ma to znaczenia dochodzeniowego, jedynie jest to pamiatka dla rodzin ofiar ktore maga zobaczyc swoich bliskich. Czyzby mialo to cos wspolnego z demontowaniem tych oto teori „spiskowych ” o ktorych piszesz????:) Bardzo ciekawa zbieznosc czasowa. A swoja droga chcialabym to chetnie obejrzec, ale znajac zycie nikt tego nigdy nie zobaczy!!!
      A tak swoja droga taka mala anegdotka : spotkalam dzis w sklepie pana z Macedoni , wspolnie rozmawialismy ze sprzedawca i wiecie o co sie zapytal dowiedziawszy sie ze jestem Polka? Otoz zapytal sie czy to rosjanie zorganizowali ten zamach na Polskiego Prezydenta ???

      Polubienie

  6. Smoleńsk – rewelacje „Najwyższego Czasu”

    blogmedia24.pl, elig, czw., 29/07/2010

    W najnowszym numerze „Najwyższego Czasu” ukazał się artykuł Leszka Szymowskiego „Dowody matactwa” u…

    W najnowszym numerze „Najwyższego Czasu” ukazał się artykuł Leszka Szymowskiego „Dowody matactwa” ujawniający zupełnie nowe dane n.t. tragedii smoleńskiej. Autor pisze: „W ręce dziennikarza „Najwyższego Czasu” wpadło ponad 100 zdjęć wykonanych w miejscu katastrofy przez funkcjonariusza FSB. Zdjęcia te zdobył polski wywiad, a naszej redakcji przekazał je znajomy funkcjonariusz Agencji Wywiadu.

    Najważniejsze zdjęcie zostało wykonane o godz. 12:52 czasu polskiego. Przedstawia zwłoki Lecha Kaczyńskiego leżące wsród szczątków rozbitego samolotu. Poza oderwaną nogą, zwłoki sa w stanie zbliżonym do nienaruszonego”. Okazuje się więc, że po pierwsze zostały one zidentyfikowane wcześniej niż twierdzili Rosjanie, a po drugie zostały póżniej celowo zmasakrowane przez nich. Nasuwa sie pytanie: Czy zrobiono tak po to, by ukryć prawdziwe okoliczności śmierci polskiego prezydenta? Okazało się też, ze wbrew temu, co mówiono, na miejscu nie było polskich ochroniarzy z BOR, ani nikogo innego, kto pilnowałby ciała.

    Ekspert- pirotechnik, któty ogladał omawiane zdjęcia twierdzi, że przeczą one wersji MAK o przebiegu katastrofy. Silniki TU154 są na nich niezniszczone i wg. biegłego nie pracowały w momencie wypadku. Błoto na podwoziu świadczy o tym, że samolot uderzył kołami o miękki grunt i przekoziolkował.

    Następnie Leszek Szymowski, powołując się na dane polskiego wywiadu, omawia sprawę słynnego filmu, nakreconego telefonem komórkowym i pokazujacego strzelaninę w pobliżu lotniska. „Faktycznym autorem tego filmu był Andriej Mendierej – chłop mieszkajacy w pobliżu lotniska.(…) 14.04 2010 spotkał się z nim oficer Agencji Wywiadu podający się za pracownika śledczego polskiej prokuratury. Z notatki polskiego wywiadowcy /”N.Cz.” dysponuje jej kopią/ wynika, że Mendierej wyraził zgodę na współpracę…” Nastepnego dnia został jednak zasztyletowany i nie zdażył złożyć zeznań. Film został oczyszczony przez eksperta pracujacego dla ABW i AW. Na filmie słychać wyraźnie komendy „strielaj” i prośbę „nie dobijajcie nas” /po polsku/. W 37 sekundzie filmu widać mężczyznę w garniturze, ktory wyczołguje się spod samolotu.

    Polski wywiad sprawdził też zeznania Pawlenki, szefa dochodzeniowców smoleńskiego OMON-u, Wbrew temu co zeznawał, jedyny tego dnia telefon otrzymał on o godz 8:31, a więc wtedy, gdy samolot z Lechem Kaczyńskim na pokładzie był jeszcze w powietrzu. Leszek Szymowski kończy swój artykuł stwierdzeniem: „Wszystkie te niejasności coraz bardziej wskazują na to, że Lech Kaczyński zginął w wyniku zamachu.

    Coż można do tego dodać? Czytałam uprzednio wiele publikacji Leszka Szymowskiego w „Najwyższym Czasie”, a kilka z nich omawiałam na moim blogu. Wszystkie one robiły wrażenie solidnej roboty dziennikarskiej. Uważam więc, że można mu wierzyć i tym razem.

    Polubienie

    • ren said

      Nie powinno sie pisac o szczatkach zmarlego ale dla scislosci -info zpierwszej reki- jak przekladano cialo Prezydenta do innej trumny juz w Palacu Pezydeckim w Warszawie , mial urwana reke a nie noge , wiec troche chyba sprzeczne sa te info o fotografiach.

      Polubienie

  7. alexirin said

    ja powiem tylko tyle jesli chcemy zlikwidować w Polsce biede i rozwarstwienie spoleczne i aby nie było szukających pożywienia w śmietnikach po prostu ustanówmy 50% próg podatkowy dla oligarchów tzn tych którzy mają na rękę ponad 50 tyś miesięcznie chyba to będzie lepsze rozwiązanie od tego co mamy teraz myślę że oligarchów jest max 2-4 % więc nie powinni mieć nic do gadania w społeczeństwie demokratycznym

    Polubienie

  8. RAFAŁ GAWROŃSKI PIERWSZYM OFICJALNYM WIĘŹNIEM IV RP – ARESZTOWANY Z DREWNIANYMI KRZYŻAMI NAPRZECIWKO PAŁACU PREZYDENCKIEGO!!!
    http://monitorpolski.wordpress.com/2010/07/30/rafal-gawronski-pierwszym-oficjalnym-wiezniem-politycznym-iv-rp-aresztowany-z-drewnianymi-krzyzami-naprzeciwko-palacu-prezydenckiego/
    Proszę o rozpowszechnienie tej informacji

    Polubienie

  9. demonica said

    Rafał Gawroński skierował do Komorowskiego wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu Janickiego, Klicha, Millera i Tuska (23.04.2010 wpłynęło pismo do Sejmu).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: