Miziaforum's Blog

"jam nie z roli ani soli jeno z tego co mnie boli"

Wszyscy nasi Tatarzy szlachta !!


default

WZÓR MĘSTWA PATRIOTYZMU I POSTAWY OBYWATELSKIEJ

TO NASI POLSCY TATARZY

OSTATNIA SZARŻA TATARSKA NA POLU BITWY

“Słynęli z odwagi i braku litości dla wrogów. Przeciwnicy często uciekali na sam ich widok.”

“Tatarzy natknęli się na duży oddział Wehrmachtu.
Właśnie tam 9 lub 10 września major Aleksander „Sasza” Jeljaszewicz poprowadził ostatnią szarżę tatarską w dziejach.
Tatarzy pochylili się w kulbakach z dzikim okrzykiem ruszyli na przeciwnika. Zagrała w nich krew przodków i zamiast przebijać Niemców lancami dobyli szabel i zabrali się za… odrąbywanie im uszu. Po bitwie na polu walki oprócz trupów leżało kilkaset odciętych małżowin.

==============================

TEMATY DOTYCZĄCE POLSKICH TATARÓW

http://miziaforum.wordpress.com/2013/08/13/93-rocznica-cudu-nad-wisla-i-ostatnia-szarza-tatarow/

http://miziaforum.wordpress.com/2013/08/14/tatarski-pulk-ulanow-w-obronie-plocka-przed-bolszewikami-w-sierpniu-1920-r-zapomniane-publikacje-a-szkoda-ze-zapomniane/

http://bbc.mbp.org.pl/dlibra/doccontent?id=113&dirids=1

Odpowiedzi: 23 to “Wszyscy nasi Tatarzy szlachta !!”

  1. miziaforum powiedział/a

    Stefan Bielak (1868-1907). Wierny towarzysz Józefa Piłsudskiego

    Jednym z wybitnych działaczy polskiego ruchu niepodległościowego na przełomie XIX i XX w. był polski Tatar – Stefan Bielak[1]. Dwa lata temu minęła setna rocznica jego śmierci. Warto zatem przypomnieć i przybliżyć sylwetkę tego nieco zapomnianego południowo-podlaskiego Tatara. Stefan Bielak urodził się 4 czerwca 1868 r. w majątku Kościeniewicze (obecnie gm. Piszczac, pow. bialski). Był synem Macieja i Heleny ze Skirmontów. Jego matka pochodziła z Drahel w guberni grodzieńskiej[2]. Ojciec natomiast był właścicielem części wsi Kościeniewicze i Bokinka (ówczesna gub. siedlecka). Stefan miał dwie siostry – Zofię i Eugenię.

    W rodzinie Bielaków bardzo silne były tradycje niepodległościowe. Z rodu tego pochodzi wielu wybitnych żołnierzy i powstańców, wielce zasłużonych dla Rzeczypospolitej, Pradziad Stefana Bielaka, gen. Józef Bielak (1741-1794) był dowódcą IV Pułku Przedniej Straży Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego[3]. Jego nagrobek znajduje się na mizarze w Studziance (gm. Łomazy, pow. bialski). Jego syn – ppłk. Mustafa Bielak (1764-1834) był, podobnie jak ojciec, uczestnikiem powstania w 1794 r. Natomiast stryj Stefana – kpt. Bohdan Bielak, w czasie powstania listopadowego był dowódcą plutonu jazdy Tatarów z Ziemi Augustowskiej. Poległ dnia 21 września 1831 r. w potyczce pod Wierzbicą k. Radomia[4]. Natomiast w powstaniu styczniowym brał udział drugi jego stryj – Bronisław Bielak, który był oficerem straży granicznej na Suwalszczyźnie. Pomagał przy tym przemycać przez granicę broń i amunicję dla powstańców[5]. Stefan Bielak od najmłodszych lat dorastał w kręgu tradycji patriotycznych swoich przodków, co zaważyło później na jego postawie życiowej.

    Jako prawowierny Tatar polski, Stefan Bielak ochrzczony został w meczecie w Studziance, gdzie do 1915 r. istniała Parafia Muzułmańska. Około 1886 r. ukończył gimnazjum w Grodnie, a następnie rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie w Moskwie (Wydział Prawniczy). Już w okresie studiów należał do Związku Młodzieży Polskiej („Zet”). Wchodził wówczas w skład pięcioosobowej grupy inteligentów wileńskich, którym bliskie były idee niepodległościowe. Po ukończeniu studiów prawniczych w 1892 r., rozpoczyna pracę aplikanta przy Sądzie Okręgowym w Wilnie[6].

    W połowie 1892 r. Bielak poznaje Józefa Piłsudskiego, z którym łączyły go później bliskie kontakty w pracy konspiracyjnej[7]. Jeszcze pod koniec tego samego roku wstępuje do Polskiej Partii Socjalistycznej. W czerwcu 1893 r., Stefan Bielak uczestniczył w I Zjeździe PPS, który odbył się w Lasach Ponarskich pod Wilnem. W zjeździe tym udział wzięli: Józef Piłsudski, Aleksander Sulkiewicz, Ludwik Zajkowski i Stefan Bielak[8]. Zapadła wówczas decyzja o rozpoczęciu wydawania organu PPS, którym miał być „Robotnik”.

    Jako członek PPS, Stefan Bielak zajmował się kolportażem przez granicę nielegalnej prasy z zagranicy, m. in. „Robotnika”, „Przedświtu” i innej „bibuły”: Na te niebezpieczne wyprawy nad granicę ubierał się Bielak w uniform urzędniczy, wkładał czapkę z »kokardą«, wracał obładowany paczkami „Przedświtu” i innej podobnej literatury[9]. Pomagał mu w tym także jego szwagier (polski Tatar) Aleksander Sulkiewicz (1867-1916)[10], ps. „Czarny Michał”, „Tatar”, który za pośrednictwem Bielaka poznał J. Piłsudskiego. Sulkiewicz był wtedy urzędnikiem komory celnej w Wierzbołowie, Władysławowie i Kirbatach. Poza tym, Stefan Bielak współpracował również ze Stanisławem Wojciechowskim (późniejszym prezydentem, ministrem spraw wewnętrznych, prof. SGGW). Ponadto wraz z kierownictwem PPS prowadził akcje agitacyjne wśród robotników m.in. Wilna, Łodzi, Warszawy, Białegostoku. W tym samym okresie zaprzyjaźnił się z dr Napoleonem Czarnockim (1866-1937), adwokatem Witoldem Abramowiczem (1874-1940?), Wojciechem Joczem, Kazimierzem Stefanowskim i Marianem Abramowiczem. W mieszkaniu Bielaka, w Zaułku Mahometańskim na Łukiszkach w Wilnie, a później przy ulicy Garbarskiej, wielokrotnie ukrywali się czołowi działacze PPS oraz przechowywano stosy nielegalnej literatury[11].

    Ponad 30 lat po tych wydarzeniach, Kazimierz Stefanowski napisał: Mając możność zrobienia kariery urzędniczej, pozostał samym sobą do końca życia: był Polakiem, gorącym patriotą, człowiekiem wielkiej odwagi cywilnej, przy nadzwyczajnej prawości charakteru, przytem zdolny, żywego towarzyskiego usposobienia, jeśli do tego dodamy, że pomimo tatarskich rysów twarzy, miał bardzo miłą powierzchowność, to wszyscy co Jego znali, lubili Go i szanowali. Znałem Bielaka bliżej, pod względem politycznym należał do P. P. S., można byłoby go zaliczyć, według późniejszej nomenklatury, do frakcji »rewolucyjnej«, tylko socjalizm u Bielaka… nie był celem, a tylko środkiem do walki z caratem, którego Bielak szczerze nienawidził[12].

    Za odwagę oraz siłę przekonań, podziwiał Bielaka nawet sam Józef Piłsudski:: W ogóle w Wilnie, oprócz Stefana, ludziska są wystraszeni, aż głupio – napisał w październiku 1894 r., po wielkiej fali aresztowań, w liście do Związku Zagranicznych Socjalistów Polskich, dodając, że wokół Bielaka zaczynają kręcić się szpicle[13].

    Działalność Stefana Bielaka przerwało jego przeniesienie w 1897 r. na stanowisko sędziego śledczego, do miejscowości Głębokie w obwodzie witebskim (obecnie Białoruś). Pomimo tego, jeszcze bardziej manifestował tam swoją polskość. O sile polskich uczuć i odwadze cywilnej Stefana Bielaka świadczy dobitnie fakt, że gdy (ok. r. 1898) przesłano mu do Głebokiego listę składkową na pomnik Murawjewa w Wilnie, sędzia Bielak nie tylko sam nic nie dał, lecz jeszcze listę z bardzo ostrą odpowiedzią – odesłał, chociaż najwyższym jego zwierzchnikiem był wówczas minister sprawiedliwości Murawjew, potomek w prostej linii »Wieszatiela«[14]. 31 sierpnia 1899 r. ożenił się z Marią Rudnicką, córką ziemianina z powiatu dzieśnińskiego. W 1900 r. rząd rosyjski ponownie przenosi S. Bielaka, tym razem do miasta Tichwin, położonego na wschód od Petersburga. Początkowo pracował tam jako sędzia śledczy, a następnie sędzia pokoju. W 1901 r. mianowany został sędzią grodzkim w Tichwinie, zaś od
    1904 r. pełnił funkcję członka Sądu Okręgowego w Nowogrodzie (na płd. od Petersburga). Ciągłe zmiany miejsca pracy Stefana Bielaka, spowodowane były jego nie ustawicznym zaangażowaniem w działalność konspiracyjną.

    Latem 1907 r. Stefan Bielak przyjeżdża do Wilna. Wkrótce potem ciężko zachorował. Zmarł 29 grudnia 1907 r. na zapalenie płuc w szpitalu w Nowej Wilejce k. Wilna. Dnia 2 stycznia 1908 r. został pochowany na wileńskim mizarze. Pozostawił troje dzieci: Helenę, Leona i Stefana.

    Dziś postać Stefana Bielaka, Tatara z Południowego Podlasia, jednego
    z najwybitniejszych działaczy wczesnego okresu PPS jest niemal całkowicie zapomniana. Jego biogramu nie ma np. w „Słowniku Biograficznym Działaczy Polskiego Ruch Robotniczego”, pomimo, iż znajduje się tam wielu działaczy, którzy nie dorównują w żaden sposób zasługom tego wielkiego Polaka. Należąc do ścisłego grona współpracowników Marszałka Józefa Piłsudskiego, z którym przyszło mu „obcować” w wielkim dziele narodowym, Stefan Bielak „zapisał” piękną kartę w dziejach polskiego ruchu niepodległościowego. Do końca swoich dni wierzył, że Polska ponownie odzyska niepodległość.

    Sławomir Hordejuk

    Stefan Bielak (1868-1907).

    • Docent zza morza powiedział/a

      Witam.
      Te stosy odciętych niemieckich uszy nie wzięły się z walki i wymachiwania szablami, ale były efektem dawnych mongolskich obyczajów wojennych.

      Otóż po zwycięskiej bitwie odcinano martwym wrogom prawe ucho, by można było “ich policzyć” oraz ocenić “wedle zasług” wkład poszczególnych dowódców i oddziałów do zwycięstwa. Wypełnione worki trafiały następnie przed oblicze chana.

      Ponad 700 lat od czasów Dzingis-Chana te tradycje wojenne nadal były żywe u jego dalekich potomków. Tatarzy przecież byli jednym z plemion mongolskich, a że zwykle szli w straży przedniej, więc nasi przodkowie właśnie z nim mieli pierwszy kontakt – stąd i nazwa nadana u nas całej nacji.
      Pozdrawiam

      • miziaforum powiedział/a

        dzieki za wpis wnoszący wiecej wiedzy dla innych tu zagladajacych

  2. miziaforum powiedział/a

    Koszoły w rękach tatarskich dowódców

    Było ich trzech: Aleksander Ułan, Czymbaj Murza Rudnicki i Józef Bielak. Wszyscy byli Tatarami i dowodzili najsłynniejszym pułkiem lekkiej jazdy, którą w XVIII wieku zaczęto nazywać ułańską. I każdy z nich, kolejno, był właścicielem podłomas-kich Koszoł.

    Może to atmosfera Łowczyc (pod Nowogródkiem na dzisiejszej Białorusi – przyp. red.) i znajdującego się tam grobu tatarskiego świętego i mistyka Ewalija Kontusia, którego ponoć Allach obdarzył mocą codziennego przenoszenia się na modlitwę poranną do Mekki? Mogiła Kontusia znajdowała się tuż przy meczecie, a licznie przybywający do niej pielgrzymi składali przy niej ofiary na Jasień, czyli modły błagalne. Wkrótce zresztą mizar w Łowczycach zasłynął cudownymi uzdrowieniami, a do muzułmańskich pielgrzymek zaczęła dołączać także ludność chrześ-cijańska i żydowska.
    Może to domowe opowieści o rycerskich przodkach, z których jeden – Mustafa Bialak – w 1655 roku był komendantem chorągwi tatarskiej Samuela Juszyńskiego? Może jako Tatara z krwi i kości zwyczajnie od urodzenia pociągały go lance i konie? A może spełnił tylko obowiązek służby wojs-kowej przekazywany z pokolenia na pokolenie? Być może wszystko to jednocześnie złożyło się na wybór przez młodziutkiego Józefa Bielaka żołnierskiej drogi życiowej i wyruszenie na wojnę siedmioletnią? Dziś trudno dociec. W każdym razie z biegiem lat droga ta okazała się jak najbardziej słuszna. Bielak, w późniejszym czasie generał Bielak, zyskał sobie sławę żołnierza znanego w całej Rzeczpospolitej i w niczym nie ustępował swoim poprzednikom dowodzącym tak jak on najsłynniejszym pułkiem tatarskim w polskim wojsku.

    Dowódcy IV Pułku Przedniej Straży Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego nie tylko rozsławiali tatarską waleczność, ale też Koszoły, w których odpoczywali od wojennego trudu. – Niewielu mieszkańców naszego terenu o tym wie. A warto – przekonują organizatorzy przygotowywanego we wsi pikniku pod nazwą „Koszoły – wieś z tradycją, przyjazna ludziom i naturze”, który ma przypomnieć nie tylko tatarski okres z przeszłości wsi.

    Najpierw była Kniażaja Łąka

    Osadnictwo w okolicach Koszoł wiąże się z tak zwaną kolonizacją samorzutną. – Pierwotnie wieś nosiła nazwę Kniaża, a po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach z 1541 r. sporządzonych w czasie rewizji królewszczyzn starostwa brzeskiego – informuje regionalista Sławomir Hordejuk. – Jest w nich mowa o trzech gospodarzach, którzy odiedlili się w okolicy Koszoł, wycinając fragment puszczy i nie płacąc przy tym zobowiązań na rzecz dworu. Jedne z zasiedlonych przez nich od sześciu lat grunty mierniczy nazwał właśnie Kniażają Łąką, która dała początek dzisiejszym Koszołom. Z kolei dwie sąsiadujące z nią polany leśne wiążą się z powstaniem Huszczy i Tucznej. Można przypuszczać, że w drugiej połowie XVI wieku wieś liczyła około 260 mieszkańców.
    W Kniażej najwięcej, bo aż cztery włóki, zasiedlali Koszołowicze. Może dlatego w późniejszym czasie miejscowość zaczęto nazywać właśnie Koszołami. Prawdopodobnie po wojnach ze Szwecją, w I połowie XVII w., we wsi powstał folwark. – Nastawiony był głównie na produkcję zbożową, a transport zboża odbywał się płynącą tu rzeką Lutnią (do Krzny i Bugu, a dalej Wisłą do Gdańska). Rzeka miała wówczas o wiele szersze koryto, o czym świadczą zachowane jeszcze do dziś starorzecza – wyjaśnia Hordejuk. Wraz z zabudowaniami folwarcznymi powstał również dwór (dziś północny fragment wsi, gdzie usypany jest pagórek).
    Wiek XVII to okres licznych wojen prowadzonych przez Rzeczpospolitą. Wojenne działania nie ominęły również Koszoł. – Znacznych spustoszeń dokonały tu najazdy kozackie, a skali zniszczeń dopełnił najazd szwedzki i prowadzona w tym czasie wojna z Rosją. Wskutek tego wieś została niemal w całości zniszczona, a liczba okolicznej ludności spadła wówczas o blisko połowę – mówi regionalista.

    W okolice Białej trafili po buncie Lipków

    Na początku XVIII w. majątek Koszoły znalazł się w posiadaniu Tatarów. Była to czwarta wieś nadana im na południowym Podlasiu. Dlaczego polscy władcy tak chętnie obdzielali ich ziemią? Tatarzy służyli w polskim wojsku od czasów unii polsko-litewskiej, a w zamian za służbę obdzielano ich właśnie gruntami. Od drugiej połowy XVI w. zarówno w wojsku polskim, jak i litewskim zaczęły powstawać chorągwie, które służyły nie jak dotychczas z obowiązku ziemskiego, ale za żołd. Jednak już w latach 60. XVII w. skarb Rzeczpospolitej zaczął zalegać z jego wypłatą. Pogarszająca się sytuacja prawna, religijna i ekonomiczna doprowadziła do tego, że część chorągwi tatarskich przeszła na stronę turecką. Wydarzenie nazywane „buntem Lipków” niosło dla kraju duże zagrożenie. Tatarzy bowiem stanowili groźną siłę militarną, co wykorzystywali Turcy. Nic więc dziwnego, że w 1673 r. sejm, by zachęcić zbuntowanych do powrotu, potwierdził ich dawne prawa i przywileje oraz uwolnił odbywających służbę wojskową od pogłównego i innych świadczeń. Dano też obietnicę wypłaty zaległego żołdu.
    Na efekty nie trzeba było długo czekać. Tatarzy wracali pod skrzydła Polski. Wtedy też pierwsi z nich pojawili się w rejonie Białej Podlaskiej. W zamian za zaległy żołd 12 marca 1679 r. w Grodnie król Jan III Sobieski nadał Tatarom z oddziałów rotmis-trza Samuela Murzy Koryckiego wsie Lebiedziew i Małaszewicze w ekonomii brzeskiej oraz kilka wsi w ekonomii kobryńskiej. Rotmistrzowi Danielowi Szabłowskiemu przyznał włości w Małaszewiczach, a rotmistrzowi Samuelowi Romanowskiemu i jego żonie Reginie z Kieńskich – ziemie w Studziance, wsi położonej w ekonomii brzeskiej. Osadnictwo tatarskie kontynuowali królowie sascy. Wtedy też rozpoczął się 130-letni okres tatarskiej historii Koszoł. I choć organizatorzy zbliżającego się pikniku na tej części historii się nie zatrzymają, my – tak.

    Pułkownik Ułan i jego jazda

    A zatem w osiemnastym stuleciu do Koszoł przybyli Tatarzy. I to nie byle jacy. W 1711 roku August II Mocny nadał wieś rotmistrzowi Aleksandrowi Ułanowi. Otrzymał on 48 włók, z czego trzy wydzierżawił, a jedna należała do tutejszej cerkwi. Kim był? Dowódcą chorągwi tatarskiej, a później złożonego z ośmiu chorągwi pułku, który miał na swoim koncie wiele zwycięskich potyczek. Wziął między innymi udział w wojnie domowej 1715-1716, stając po stronie króla Augusta II. Władca odwdzięczając się rotmistrzowi, w 1717 r. przeniósł jego pułk z armii koronnej na żołd w armii saskiej. Sam Ułan w 1724 r. mianowany został pułkownikiem i dowódcą tatarskiego pułku nadwornego. Dziesięć lat później, w 1734 r., objął dowództwo powstałego właśnie IV Pułku Litewskiego Przedniej Straży składającego się z chorągwi tatarskich, które zostawiły olbrzymi ślad w historii Polski.
    Były szybkie i zwinne, i to był największy ich atut. Chorągwie tatarskie, czyli lekka jazda gromadząca doskonałych jeźdźców i żołnierzy. Świetnych do zadań zwiadowczych, dalekich zagonów i błyskawicznych podjazdów. Do ich sławy przyczyniła się broń dotychczas na zachodzie nieznana – lance z proporczykami. Skrawki materiału szumiącego na wietrze wywoływały popłoch koni przeciwnika. No i taktyczna nowość, tak chętnie przez Tatarów stosowana: uderzenie kawalerii lekkiej masą (na sposób dawnej husarii) i łamanie oporu przeciwnika za pomocą brawurowej szarży przy użyciu samych tylko lanc.
    Z czasem lekką jazdę chorągwi tatarskich zaczęto nazywać jazdą ułańską, a ich żołnierzy – ułanami. W języku tureckim słowo „oghłan” znaczy po prostu młodzieniec, ale nazwy tej zaczęto używać wówczas, gdy pułkiem dowodził nie kto inny jak właściciel Koszoł – pułkownik Aleksander Ułan. Przyjmuje się, że to właśnie od jego nazwiska wzięło się określenie wojskowej formacji, która utrzymała się nawet po śmierci Ułana. W latach późniejszych pułki ułańskie zaczęto tworzyć w armiach zachodnich. Ostatecznie za Napoleona nazwa ta rozszerzyła się na wszelką lekką jazdę uzbrojoną w lance.

    Pierwszy tatarski generał w Koszołach

    Nic dziwnego, że zasłużonego wojskowego August II darzył specjalnymi względami. – Po tym jak nadał mu ziemię w Koszołach, w kolejnych latach (1713, 1720 i 1730 r.) potwierdził nadane mu przywileje. Zamienił też dotychczasowy obowiązek służby wojskowej na czynsz. Roczny z jednej włóki wynosił 2 tynfy (tynf to dawna moneta polska ze srebra i miedzi o nominale 30 gr – przyp. red.), czyli na przykład w 1724 r. Aleksander Ułan z Koszoł płacił 44 zł. Tak naprawdę była to symboliczna opłata. Na przykład Lebiedziew przynosił rocznie 3 tys. zł przychodu, przy 142 zł czynszu – wylicza Sławomir Hordejuk.
    Pułkownik Aleksander Ułan umarł około 1738 r. Po jego śmierci żona Marianna z Achmatowiczów powtórnie wyszła za mąż. Tym razem jej wybrankiem został generał Cymbaj Murza Rudnicki, pieczętujący się herbem Podkowa. – Rudnicki był pierwszym Tatarem w stopniu generała. Pułki tatarskie generała Rudnickiego i pułkownika Mustafy Koryckiego wzięły udział w wojnie sukcesyjnej austriackiej 1740-1748 i wojnie Prus z Saksonią 1756-1763. Walczyły na ziemiach Śląska, Moraw, Czech i Saksonii, odznaczając się dzielnością i rozsławiając swe imię wśród Polaków i żołnierzy Europy Zachodniej. Od 1754 r. Rudnicki był dowódcą IV Pułku Litewskiego Przedniej Straży – mówi Hordejuk.

    Najbogatszy w okolicy

    To właśnie podczas wojny siedmioletniej mogli spotkać się po raz pierwszy. Czymbaj Murza Rudnicki i spokrewniony z nim, pochodzący ze skromnego rodu tatarskiego we wsi Łowczyce na Litwie, Józef Bielak. Ten młody Tatar na tyle dobrze stawiał swoje pierwsze żołnierskie kroki, że cesarzowa Maria Teresa odznaczyła go złotym krzyżem. Jego zasługi doceniono także w 1762 r., kiedy awansowano go na pułkownika. Na tym kariera Bielaka nie miała się zakończyć. Kiedy rok później Rudnicki umarł, młody Tatar przejął po nim dowództwo pułku. Zresztą nie tylko to.
    Był 23 marca 1763 r., kiedy August III Sas nadał Koszoły pułkownikowi, a niebawem generałowi Józefowi Bielakowi i jego żonie Urszuli z Łosiów. Przywilej brzmiał: „(…) wieś Koszoły włók czterdzieści cztery z karczmą, ze wszystkiemi przynależnościami, siedliskami, chłopami, ich powinnościami, budynkami, lasami, zaroślami, łąkami, morgami, przydatkami z karczmy nic nie wyłączając”. Wartość wsi wyceniono wówczas na 400 tynfów. Koszoły dawały wówczas 4 tys. polskich złotych dochodów rocznie.
    Bielak nie spoczął na laurach. W kolejnych latach wszedł w posiadanie Kościeniewicz i Wólki Kościeniewickiej (w 1783 r.), a także wsi Połoski i Trojanów. Miał też ziemię w Studziance i Ortelu (Królewskim). Nic dziwnego, że stał się najbogatszym ze wszystkich osiedlonych w okolicach Białej Tatarem. – Skupiając tak rozległe dobra ziemskie, był człowiekiem zamożnym, a jego rodzina nie musiała pracować na roli, zatrudniając w swoim majątku tzw. wyrobników – mówi Hordejuk.

    Sąsiedzkie zwady

    To bogactwo życzliwości innych Tatarów mu nie przynosiło. Okoliczni rodacy byli bowiem znacznie mniej zamożni, tworząc w większości grupę drobnoszlachecką i drobnoziemiańską. Jak pisze Arkadiusz Kołodziejczyk: „Można przypuszczać, że wśród Tatarów zamieszkujących okolice Białej byli i tacy, którzy w ogóle nie mieli ziemi, zajmując się rzemiosłem, handlem czy służbą u bogatych właścicieli ziemskich”. Nic dziwnego, że finansowe powodzenie Bielaka, tym bardziej że był tu osadnikiem nowym, budziło zawiść. Jak bardzo tatarskie emocje potrafią wziąć górę nad rozsądkiem, czytamy u Stanisława Kryczyńskiego w książce poświęconej generałowi Bielakowi.
    Otóż w 1774 r. właściciela Koszoł najpierw zaprosił „przyjaznym listem” Gazej Korycki na swoje wesele do Studzianki, po czym na trzeci dzień od zaślubin wspólnie z Czymbajewiczami i całą swoją rodziną zaatakowali swego gościa pałaszami i „słowy uszczepliwemi lżąc i w ostatnim skrzywdzeniu dyfamując zarąbać, na zdrowiu i życiu pokonać usiłował”. Bielak podobno ledwo uszedł z życiem. Sprawa na tym się nie zakończyła. „Korycki lat jeszcze kilka odgrażał się i na honor nastawał, zarzucając mu nieszlacheckie pochodzenie. W końcu zaskarżył Bielak Koryckiego do sądu ziemskiego w Nowogródku, szlachta tatarska wydała świadectwa dobrego urodzenia i sąd dekretem z 3 lutego 1778 r. orzekł słuszność po jego stronie, zaś Koryckiego skazał na 6 niedziel wieży i 5 tys. zł tytułem odszkodowania”.
    Studzianka była niewątpliwie centrum tatarskiego osadnictwa w okolicach Białej. Jak możemy się zatem domyślać, i Józef Bielak, i poprzedni właściciele Koszoł często odwiedzali sąsiednią wieś zamieszkaną przez ponad dwadzieścia tatarskich rodów. Tu bowiem istniała parafia muzułmańska i tu znajdował się jedyny w okolicy meczet. Świątynia muzułmańska wybudowana najprawdopodobniej po 1679 r. ulokowana była w centrum wsi, w miejscu, gdzie dziś mieści się szkoła podstawowa. Nie mogło tu też zabraknąć mizaru, czyli tatarskiej nekropolii. Tatarów charakteryzuje głęboko rozwinięty kult przodków i zmarłych. Nic więc dziwnego, że zwłoki tych zamożnych, poległych z dala od domu, bez względu na odległość sprowadzano do rodzinnej parafii. Tak stało się między innymi z ciałem generała Bielaka.

    Dobrzy wojownicy, kiepscy gospodarze

    – Tatarzy, choć w swych rękach posiadali rozległe włości, zajęci powinnościami wojskowymi nie byli najlepszymi gospodarzami. Służba wojskowa powodowała, że odrywani od gospodarki osiągali niewielkie przychody. Często też ginęli na wojnach, a same kobiety nie dawały sobie rady z pozostawionymi na ich głowach majątkami – mówi Sławomir Hordejuk.
    Tadeusz Korzon, znawca epoki, pisał: „żartowano sobie z ich gospodarki rolnej, ale nikt się na nich nie skarżył, i upatrywano zdatność i ochotę do służby wojskowej w lekkiej kawalerii, i przyznawano im prawa stanu szlacheckiego”. Nic więc dziwnego, że zastanawiano się nad ukróceniem tatarskiej swobody. Próbę taką podjął na przykład podskarbi litewski Antoni Tyzenhauz. By podreperować sytuację materialną państwa, dążył do odzyskania przynajmniej części tatarskich ziem. Plany spaliły na panewce. Zamiast zmniejszenia łask dla Tatarów mieszkających w ekonomiach, doszło do uchwalenia w 1786 r. bardzo korzystnej dla nich uchwały o dziedziczeniu dóbr.
    Dotąd nadawano im ziemie na prawie lennym. Zwolnieni od czynszów dzierżawnych, płacili tylko podatki uchwalone przez sejm dla ogółu szlachty. Choć nie mieli praw dziedzicznych, za zgodą króla mogli ziemie sprzedawać, zastawiać lub dzierżawić. W 1697 r. August II zmieniał obowiązek służby wojskowej na czynsz, potwierdzając przy okazji dawne prawa nadane mniejszości. Czynsz, który obowiązywał Tatarów, był niewielki. Wynosił zaledwie 2 zł z włóki rocznie. Tatarzy początkowo nie płacili hiberny ciążącej na ekonomiach, ale ze źródeł wiemy, że już w 1762 r. urzędujący w Koszołach Bielak musiał ją uiszczać. Wspomniana uchwała z 1786 r. dawała mniejszości jeszcze większe prawa – postanowiono zamienić wszystkie dobra tatarskie z lennych i dożywotnich na dziedziczne.

    Listy do Poniatowskiego

    Rok po otrzymaniu Koszoł, Józefa Bielaka czekało nowe zawodowe wyzwanie. W 1764 r. pułk tatarski, zwany odtąd IV Pułkiem Przedniej Straży Wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego, wszedł w skład wojsk Rzeczpospolitej, a pułkownik Bielak na mocy dekretu nominacyjnego z 17 kwietnia objął stanowisko jego dowódcy.
    Pięć lat później, w czerwcu, przyłączył się do związku szlachty w ramach konfederacji barskiej.
    – Jeden z jej przywódców gen. Kazimierz Pułaski dwukrotnie przebywał w Koszołach, w czerwcu i wrześniu 1769 r. – informuje regionalista. Warto nadmienić, że IV Pułk pod dowództwem Bielaka liczył w 1786 r. 395 oficerów i żołnierzy, zaś w 1792 r. już 605.
    Po upadku konfederacji barskiej (1772 r.) Bielak powrócił do Koszoł. W 1932 r. Stanisław Kryczyński pisał: „Po burzliwem i obfitem w wojenne przygody czteroleciu konfederacji barskiej nastały dla generała Bielaka dni spokoju, ciszy i wypoczynku, które upływały mu z pewnością na wsi w Koszołach w powiecie bialskim. Tu zażywał domowych pociech w otoczeniu licznych synów i córek”. Generał miał za sobą dwa małżeństwa. Z pierwszego został mu syn Abraham. Z drugiego (po śmierci Urszuli ok. 1763 r. Bielak ożenił się z Kunegundą z Tuhan Baranowskich) miał dwanaścioro dzieci: dziewięciu synów i trzy córki.
    – Kilku synów generała służyło w jego pułku, m.in. Abraham, Machmet, Mustafa i Samuel. Ze źródeł wiemy też, że podczas pobytu w Koszołach generał prowadził korespondencję m.in. z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim i księciem Antonim Sułkowskim, kanclerzem wielkim koronnym – informuje Hordejuk.

    Ostatnia potyczka

    W 1792 r. gen. Józef Bielak wyróżnił się w kampanii polsko-rosyjskiej na Litwie. I choć jego udział w niej różnie był ówcześnie oceniany (wypominano mu błędy taktyczne i ociężałość), to i tak okazał się jednym z najbardziej docenionych dowódców.
    Po raz ostatni zacięte w walce tatarskie rysy widziano u niego 23 lipca na przedpolach Brześcia, gdzie rozegrała się bitwa, w której brał udział i jego pułk. Kiedy po pięciu godzinach walki Litwini zostali zmuszeni do odwrotu, a kozacy i lekka jazda rosyjska, ścigając ich, w pewnym momencie zaatakowali z lewej flanki, „Bielak rzuciwszy na nich gwałtownie swój pułk Tatarów, rozbił ze szczętem” – wspominał uczestniczący w bitwie generał Szymon Zabiełło.
    Za odwagę władze naczelne armii litewskiej przedstawiły go do odznaczenia wojskowym krzyżem zasługi. – Bielak, tak jak i pułkownik Jakub Azulewicz ze Studzianki, jako jedni z pierwszych zgłosili przystąpienie do powstania kościuszkowskiego 1794 r. – informuje Hordejuk. Generałowi nie dane jednak było długo brać udziału w narodowym zrywie. Zmarł między 11 a 24 czerwca 1794 r. Pochowano go na mizarze w Studziance. Wdowa po generale otrzymywała rentę i wyszła powtórnie za mąż za adiutanta Józefa Bielaka – chorążego Mustafę Tupalskiego.
    – W 1811 r. Koszoły zamieszkiwało siedemnastu Tatarów. Można przypuszczać, że byli to synowie zmarłego generała, ich żony i dzieci. Jeszcze w pierwszej połowie XIX w. zastępcą wójta koszołowskiej gromady był Tatar Eliasz Baranowski – zaznacza Hordejuk. Przed 1846 r. Maciej Bielak (syn Sulejmana Bielaka, a wnuk generała) i jego żona Marianna z Koryckich podjęli decyzję o sprzedaży koszołowskiego majątku. Jego nowymi właścicielami zostali małżonkowie Serwińscy.
    Ponad 130-letnia tatarska historia Koszoł dobiegła końca.

    http://bbc.mbp.org.pl/dlibra/doccontent?id=113&dirids=1

  3. miziaforum powiedział/a

  4. Wizja powiedział/a

    To jak się w końcu zwiesz, Mizia ? Murza Rudnicki brzmiałoby nieźle.

    • miziaforum powiedział/a

      herb na wstępie tej zakładki i awatar jasno mówi

      • mediumw powiedział/a

        Niestety nijak nie mogę złożyć dwóch kolumn z Tatarami. Chyba, że idzie o Tatarów przeciągniętych na stronę masonerii.

  5. ninia powiedział/a

    Piękne , oto prawdziwi Polacy takich nam trzeba .
    A o tych odrąbywanych uszach nigdy nie słyszałam , z fantazją ci kawalerowie :-)

    • ninia powiedział/a

      A może coś w tym jest , pomyślcie o tym
      “Wskrzesiciel narodu,”

      “Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,

      A imię jego będzie czterdzieści i cztery.”

      • Marysia powiedział/a

        Rozni ,roznie interpretuja to 40 i 4 oraz obca matke,odnoszac te informacje do matki Mickiewicza.Niektorzy je odczytuja jako Adam ,co rzekomo wywodzi sie z hebrajskiej ksiegi liczb.

  6. KrisT powiedział/a

    ostatnio było o polskiej mysli techn. grafen jak narazie jest jeszcze polski i nikt nie myśli nad sprzedażą tej technologii
    http://nauka.newsweek.pl/grafen-zastosowanie-wykorzystanie-wegiel-newsweek-pl,artykuly,278626,1.html

  7. Karolina powiedział/a

    hey hey jestem zainteresowana wyprowadzeniem składek z zus proszę o kontakt karolina.ziolczyk@wp.pl dodam, że mieszkam w Polsce i pracuję ale chcialabym sie rozliczac np.Niemcami, Czechami

    • miziaforum powiedział/a

      JA SIE NIE ZAJMUJE POMAGANIEM ART. O WYPROWADZANIU SKŁADEK ZAMIEŚCIŁEM WRAZ Z FORMULARZAMI WYDAWANYMI PRZEZ NIEMIECKIE ODPOWIEDNIKI – W ART. JEST WSZYSTKO OPISANE

      • Karolina powiedział/a

        Tak wiem ale chciałam zapytać bo troszkę nie rozumiem. Czy można pracując i mieszkając w Polsce przenieść zus do niemiec? Czy trzeba tam mieć zarejestrowanie

        • miziaforum powiedział/a

          trzeba mieszkac w niemczech – mieć stały meldunek , ubezpieczenie i pracę

          • Tomasz powiedział/a

            Witam
            Pisales ze podasz ze W NASTĘPNYCH DNIACH OPUBLIKUJĘ TAKIE SAME PROCEDURY – DLA EMIGRANTÓW Z U.K , SZKOCJI I WSZYSTKICH KRAJÓW UNIJNYCH … a nie moge znalesc Twojego postu. Miszkam w UK i moglbys mi pomoc znalesc Twoj blog o tej sprawie?
            Dzieki
            kjak mozesz to pusc mi na aata15@gmail.com

  8. katerina404 powiedział/a

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=765512850150085&set=p.765512850150085&type=1&theater

  9. katerina404 powiedział/a

    Okładka Time z 1992 roku
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=765514100149960&set=p.765514100149960&type=1&theater

  10. kacperkias powiedział/a

    Witold Michalowski: dlaczego Ukraina pozostanie terytorialnie…

    • mediumw powiedział/a

      Sendecki, jesteś obrzydliwy, jak cały ten Twój polski katolicyzm!

      • mediumw powiedział/a

        Jeszcze dodam o identyfikacji Sendeckiego: eNDecja. I proszę, jak to ktoś dobrze ich nazwał: s-endeccy :D

  11. Rall powiedział/a

    Cel strony jest niemal mistrzowsko przygotowany i bardzo ale to bardzo cierpliwy. Psychologia opanowana na wysokim poziomie. Ile osób tworzy tą stronę? Zagadka: Wzburz morze i spraw aby wystąpiło z brzegów, zamień miejsce lądu i wody. Osusz wodę w miejscu lądu i spraw aby zawsze istniała pamięć, że tu była woda. Ten kto ma oczy otwarte zawsze będzie widział w tym miejscu ląd. Ten, kto ślepy będzie żył woda, ale to nie jest miejsce na wodę. Będzie żył na sztucznym lądzie w miejscu dawnej wody i będzie miał wrażenie, że tutaj ma to, czego tam nigdy nie miał. Nieświadomie okradziony, fałszywie nagrodzony. Koniec zagadki.
    Pomysł na wygranie ukrytej wojny.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: